W galopie strasznie podciągam łydki do góry , poprostu automatycznie mi sie spinają. Co mam zrobić z tym?I jeszcze jedno strasznie mnie wybija. Macie jakieś pomysły na to zeby tak nie było?
Podciąganie nóg w galopie to przekleństwo wielu początkujących jeźdźców, natomiast wybijanie jest właśnie bezpośrednim skutkiem podciągania nóg, gdyż spinasz się cała, razem z biodrami, w takim stanie nie masz szans na głęboki dosiad. A pomysł jest jeden: ćwiczyć i ćwiczyć. Z czasem będzie coraz lepiej. Dla ułatwienia możesz wydłużyć sobie strzemiona na tyle, żebyś musiała wyciągać nogę do dołu żeby ich nie zgubić. Dzięki temu usiądziesz głębiej a nogi automatycznie przyjmą poprawną pozycję. Ewentualnie galop zupełnie bez strzemion, ale to najlepiej na lonży żebyś mogła skupić się tylko na sobie.
Jeszcze jedno: nie trzymaj się nogami siodła, bo to też powoduje podciąganie nóg. Wiem, że może być trudno, ale musisz zaufać grawitacji i pozwolić by Twój tyłek sam się ułożył w siodle. W czasie jazdy pamiętaj cały czas o nogach, żeby były jak najniżej i żeby kurczowo nie ściskały siodła. Mają tylko być przyłożone do boków konia bez użycia siły.
W galopie strasznie podciągam łydki do góry , poprostu automatycznie mi sie spinają. Co mam zrobić z tym?I jeszcze jedno strasznie mnie wybija. Macie jakieś pomysły na to zeby tak nie było?
Podciąganie nóg w galopie to przekleństwo wielu początkujących jeźdźców, natomiast wybijanie jest właśnie bezpośrednim skutkiem podciągania nóg, gdyż spinasz się cała, razem z biodrami, w takim stanie nie masz szans na głęboki dosiad. A pomysł jest jeden: ćwiczyć i ćwiczyć. Z czasem będzie coraz lepiej. Dla ułatwienia możesz wydłużyć sobie strzemiona na tyle, żebyś musiała wyciągać nogę do dołu żeby ich nie zgubić. Dzięki temu usiądziesz głębiej a nogi automatycznie przyjmą poprawną pozycję. Ewentualnie galop zupełnie bez strzemion, ale to najlepiej na lonży żebyś mogła skupić się tylko na sobie.
Jeszcze jedno: nie trzymaj się nogami siodła, bo to też powoduje podciąganie nóg. Wiem, że może być trudno, ale musisz zaufać grawitacji i pozwolić by Twój tyłek sam się ułożył w siodle. W czasie jazdy pamiętaj cały czas o nogach, żeby były jak najniżej i żeby kurczowo nie ściskały siodła. Mają tylko być przyłożone do boków konia bez użycia siły.
nie ja sie kurczowo siodła nie trzymam. nie sciskam konia. poprostu mi nogi do gory leca. no poćwicze jak bedzie lepiej to napisze:)
cóż wybijanie to pewnie będzie twój problem nawet po "okiełznamiu łydek" :) może poproś kogoś by cie lonżował wtedy możesz się skupić na sobie
Już opanowałam łydki:) i dosiad też:)