Jak zaplanowano, ok. godz. 20 dotarła Olga - ostatnia uczestniczka obozu, "dostarczając" nam prosto ze stolicy, naszą fachową pomoc - instruktorkę Magdę. Po zapoznaniu się ze sobą i końmi, po "rozkulbaczeniu w wybranych boksach" (pokojach), przy wspólnej kolacji, ustaliliśmy godzinowy porządek dnia (opatrzony klauzulą tajne/poufne), dyżury w stajni, pomówiliśmy o bezpieczeństwie. Każdy z obozowiczów wybrał pod opiekę konia, bez przydziału został tylko Rubinek, ale tego od początku wszyscy rozpieszczają (strach pomyśleć co z niego wyrośnie)...., a może Ty siedzisz w domu i też kochasz konie, ale nie miałeś okazji by je bliżej poznać; może gdzieś obok Ciebie, w małej stajni stoi konik, który czeka na Twoją przyjaźń...; napisz do nas, my opowiemy Ci naszą przygodę w siodle.
Pierwszy dzień, pierwsze jazdy, pierwszy upadek.Obóz rozpoczęliśmy bardzo ciekawie.Po pobudce i zjedzeniu śniadania, instruktorzy przydzielili każdemu konia do jazdy i zaczęło się szykowanie. Każdy z nas sobie poradził.Jednak a czasie wsiadania na Falona, Agnieszka, która akurat miała na nim jeździć, spadła, a nasz instruktor wylądował między kopytami konia i został zdeptany, ale ku uciesze wszystkich przeżył. Ktoś przecież musi nas uczyć i pilnować porządku w czasie obozu. ;)
Nie obeszło się bez sińców, ale nic to; następnego dnia czekały przecież nowe wyzwania. W niedzielę zasiliły nas dwie nowe amazonki: Ania i Dagmara, które zaraz po zakwaterowaniu zostały rzucone na głęboką wodę - wsiadły na Maga i Rolanda. Każdy zaliczył min. 2 godz. jazdy i na szczęście tym razem obeszło się bez czekolady, choć słodyczy nie zabrakło, ponieważ wieczorem Majka obchodziła swoje ...naste urodziny. Zabawa z tańcami trwała do dwudziestej... i niestety trzeba było udać się na spoczynek, choć niektórym ciężko było pożegnać zaproszonych gości.
Kolejny dzień to "dzień na oklep".Spróbujcie sobie wyobrazić obóz w naszej stajni bez przynajmniej jednej jazdy na oklep. Tego nie da się zrobić.No więc w poniedziałek wszystkie siodła zostały w siodlarni, a my poobijaliśmy sobie trochę tyłki na końskich grzbietach. :P ale wszystkim się podobało.Nawet Grotos doświadczył czegoś nowego. Tego dnia, po raz pierwszy miał jeźdźca bezpośredni na grzebiecie, ale ta próba była słodka dla obozowiczów, ponieważ Ewelina, która akurat na nim jeździła "zaliczyła glebę", więc musiała podzielić się z nami czekoladą.Później Ewelka pokazała jak masuje się konia, oraz jak wygląda streching. Wieczorem, aby pozbyć się "oklepowych" zakwasów, część z nas wybrała się do sauny.
Super filmik, super streszczenie; II turnus jest też ekstra, ale brakuje trochę Ciebie Nostalgio!!!Muszę dodać, że Nostalgia za prowadzenie kroniki i wszechstronną pomoc podczas obozu otrzymała 10-godzinny karnet i pewnie zaraz po feriach będziemy się spotykać na jazdach.
No zgadza się; ogólnie jest słodko od czekolad; tą pierwszą sam stawiałem - przewróciliśmy się z Grotosem, a obecnie dziewczyny czekają na wyjazd do miasta, bo tych zaległych już się parę sztuk nazbierało. Dziś mieliśmy jazdę na oklep, więc tradycyjnie odpaliliśmy saunę; piękna sprawa; 18 st. mrozu a my prawie nago aniołki w śniegu robiliśmy, jakby był środek lata.
Nie brakuje tych śnieżnych atrakcji, a już z pewnością nie brakuje ich Roni, która przyleciała do nas z Bristolu i zaliczyła dziś czwartą śnieżną glebę; oczywiście z uśmiechem na twarzy, a czekolady chce kupić hurtem pod koniec turnusu.
Oj tak Nostalgiaa było było świetnie. :)No już nie długo do rajdu i znowu z niektórymi się zobaczymy:)No wspominać te nasze jazdy na oklep i nie tylko xd
A u nas minął właśnie kolejny dzień bez siodła, przedostatni dzień obozu, który wyjątkowo chyba, wszyscy zaliczyli bez gleby. Po raz pierwszy też temperatura koło południa w tym turnusie była wyższa niż -10 st. C, a więc ciepełko, podkreślane mocnymi promieniami słońca. O zachodzie zrobiliśmy trochę fotek z naszymi konikami, ale te, z braku kabelków innym razem. Ferie dobiegają końca, jutro się wszyscy rozjadą i zaczynamy się już zastanawiać, czy za dwa - trzy miesiące nie zrobić zlotu obozowiczów z obydwu turnusów.
Załapałaś się Ewelka również tutaj; wyjazdy do kina w obydwu turnusach były bardzo udane, ale to tylko za sprawą koniarskiego, wewnętrznego klimatu, bo serwowane filmy okazały się niemal beznadziejne.
Wszyscy byli zawiedzeni, że Weronika zakończyła po czwartej jeździe swoją tradycje. :P
Słodko było bardzo. :) Jak smakowała Wam moja czekolada? xD
Zlot- super pomysł! Tylko szkoda, że ja mam do Was tak daleko :(
Trzeba wspomnieć, że przed kinem udaliśmy się do supermarketu, gdzie cały obóz jeździecki wykupił wszystkie słodycze. :P
Ostatniego dnia konie odczuły chyba największy wysiłek przez nasze galopy. :P
Jak zaplanowano, ok. godz. 20 dotarła Olga - ostatnia uczestniczka obozu, "dostarczając" nam prosto ze stolicy, naszą fachową pomoc - instruktorkę Magdę. Po zapoznaniu się ze sobą i końmi, po "rozkulbaczeniu w wybranych boksach" (pokojach), przy wspólnej kolacji, ustaliliśmy godzinowy porządek dnia (opatrzony klauzulą tajne/poufne), dyżury w stajni, pomówiliśmy o bezpieczeństwie. Każdy z obozowiczów wybrał pod opiekę konia, bez przydziału został tylko Rubinek, ale tego od początku wszyscy rozpieszczają (strach pomyśleć co z niego wyrośnie)...., a może Ty siedzisz w domu i też kochasz konie, ale nie miałeś okazji by je bliżej poznać; może gdzieś obok Ciebie, w małej stajni stoi konik, który czeka na Twoją przyjaźń...; napisz do nas, my opowiemy Ci naszą przygodę w siodle.
Pierwszy dzień, pierwsze jazdy, pierwszy upadek.Obóz rozpoczęliśmy bardzo ciekawie.Po pobudce i zjedzeniu śniadania, instruktorzy przydzielili każdemu konia do jazdy i zaczęło się szykowanie. Każdy z nas sobie poradził.Jednak a czasie wsiadania na Falona, Agnieszka, która akurat miała na nim jeździć, spadła, a nasz instruktor wylądował między kopytami konia i został zdeptany, ale ku uciesze wszystkich przeżył. Ktoś przecież musi nas uczyć i pilnować porządku w czasie obozu. ;)
Nie obeszło się bez sińców, ale nic to; następnego dnia czekały przecież nowe wyzwania. W niedzielę zasiliły nas dwie nowe amazonki: Ania i Dagmara, które zaraz po zakwaterowaniu zostały rzucone na głęboką wodę - wsiadły na Maga i Rolanda. Każdy zaliczył min. 2 godz. jazdy i na szczęście tym razem obeszło się bez czekolady, choć słodyczy nie zabrakło, ponieważ wieczorem Majka obchodziła swoje ...naste urodziny. Zabawa z tańcami trwała do dwudziestej... i niestety trzeba było udać się na spoczynek, choć niektórym ciężko było pożegnać zaproszonych gości.
Kolejny dzień to "dzień na oklep".Spróbujcie sobie wyobrazić obóz w naszej stajni bez przynajmniej jednej jazdy na oklep. Tego nie da się zrobić.No więc w poniedziałek wszystkie siodła zostały w siodlarni, a my poobijaliśmy sobie trochę tyłki na końskich grzbietach. :P ale wszystkim się podobało.Nawet Grotos doświadczył czegoś nowego. Tego dnia, po raz pierwszy miał jeźdźca bezpośredni na grzebiecie, ale ta próba była słodka dla obozowiczów, ponieważ Ewelina, która akurat na nim jeździła "zaliczyła glebę", więc musiała podzielić się z nami czekoladą.Później Ewelka pokazała jak masuje się konia, oraz jak wygląda streching. Wieczorem, aby pozbyć się "oklepowych" zakwasów, część z nas wybrała się do sauny.
zapraszam do obejrzenia filmiku z obozu. :)<klik>
Super filmik, super streszczenie; II turnus jest też ekstra, ale brakuje trochę Ciebie Nostalgio!!!Muszę dodać, że Nostalgia za prowadzenie kroniki i wszechstronną pomoc podczas obozu otrzymała 10-godzinny karnet i pewnie zaraz po feriach będziemy się spotykać na jazdach.
no oczywiście, że po feriach spotykamy się w stajni. :Pa jak mnie Wam brakuje to jedno słowo i przyjadę. :)
a jeszcze jedno. ja czekam na jakieś wieści z drugiego turnusu. :) jestem bardzo ciekawa na którym obozie więcej gleb zaliczonych. ;]
Wiesz Majka na drugim turnusie tak jak mi się o uszy obiło to jest więcej upadków niż u nas xd
No zgadza się; ogólnie jest słodko od czekolad; tą pierwszą sam stawiałem - przewróciliśmy się z Grotosem, a obecnie dziewczyny czekają na wyjazd do miasta, bo tych zaległych już się parę sztuk nazbierało. Dziś mieliśmy jazdę na oklep, więc tradycyjnie odpaliliśmy saunę; piękna sprawa; 18 st. mrozu a my prawie nago aniołki w śniegu robiliśmy, jakby był środek lata.
no to macie bardzo fajnie. a my niestety takich atrakcji nie mieliśmy. :P
Nie brakuje tych śnieżnych atrakcji, a już z pewnością nie brakuje ich Roni, która przyleciała do nas z Bristolu i zaliczyła dziś czwartą śnieżną glebę; oczywiście z uśmiechem na twarzy, a czekolady chce kupić hurtem pod koniec turnusu.
A to macie słodko na II turnusie xd
popieram ewelkę. :Pmacie bardzo miło. ;] oczywiście u nas też było świetnie. :)a teraz czekać do kolejnych imprez i tylko wspominać obóz zimowy. :)
Oj tak Nostalgiaa było było świetnie. :)No już nie długo do rajdu i znowu z niektórymi się zobaczymy:)No wspominać te nasze jazdy na oklep i nie tylko xd
A u nas minął właśnie kolejny dzień bez siodła, przedostatni dzień obozu, który wyjątkowo chyba, wszyscy zaliczyli bez gleby. Po raz pierwszy też temperatura koło południa w tym turnusie była wyższa niż -10 st. C, a więc ciepełko, podkreślane mocnymi promieniami słońca. O zachodzie zrobiliśmy trochę fotek z naszymi konikami, ale te, z braku kabelków innym razem. Ferie dobiegają końca, jutro się wszyscy rozjadą i zaczynamy się już zastanawiać, czy za dwa - trzy miesiące nie zrobić zlotu obozowiczów z obydwu turnusów.
no to przynajmniej na oklep się trzymacie. :Pa co do zlotu. ja jestem jak najbardziej za. ;]
To nasz ostatni wspólny zachód słońca;
Ostatni wspólny teren; zimno, ciemno i do domu daleko, a jednak watro!!!
Sobotnie pożegnalne jazdy; konie na życzenie - bez przydziału, żadnych gleb; nawet mróz sobie odpuścił ;)
To wczoraj; dziś koniowiąz przyprószył śnieg, a koniki odpoczywają przed ostatkowym weekendem;)
Ooo; załapałam się na kawałek II turnusu:)
Załapałaś się Ewelka również tutaj; wyjazdy do kina w obydwu turnusach były bardzo udane, ale to tylko za sprawą koniarskiego, wewnętrznego klimatu, bo serwowane filmy okazały się niemal beznadziejne.
No załapałam się i dziękuje Wam z te miło spędzone chwile z Wami:*Oj tak te filmy na których byliśmy to były beznadziejne.
Wszyscy byli zawiedzeni, że Weronika zakończyła po czwartej jeździe swoją tradycje. :P Słodko było bardzo. :) Jak smakowała Wam moja czekolada? xD Zlot- super pomysł! Tylko szkoda, że ja mam do Was tak daleko :( Trzeba wspomnieć, że przed kinem udaliśmy się do supermarketu, gdzie cały obóz jeździecki wykupił wszystkie słodycze. :P Ostatniego dnia konie odczuły chyba największy wysiłek przez nasze galopy. :P
Twoja czekolada była pyszna;p Ja nie musiałam stawiać:) Zlot obozowiczów to fajny pomysł;]
Zapraszam do obejżenia filmiku z naszego turnusu: http://www.youtube.com/watch?v=iVM3uLBj2YE