Galopowałam raz- spadłam dwa razy .... i od tego czasu stałam na środku ujeżdżalni i gapiłam się na innych, gdyż się bałam. Jakiś czas temu przełamałam się i spróbowałam ( na hucule). Po pierwsze: on nie chciał iść( ale nie o to chodzi), Po drugie: jak już zaczęłam to strasznie zaczęło mnie wybijać,myślałam się, że spadnę i czułam ,że jadę strasznie szybko( a wcale tak nie było) i nic nie widziałam wyraźnie dookoła siebie( jak się szybko przemieszcza to tak jest). Co mam robić? Czy taki jest każdy galop? Tak przy okazji: Czy hucuły w normalnym tempie jadą szybciej niż wyższe konie(anglik, arab)- też w normalnym?
O, witaj w klubie. Ja też galopowałem dwa razy. Za pierwszym razem spadłem raz, za drugim ani razu. Jutro chyba jadę po raz trzeci galopem i mam nadzieję, że będzie dobrze, bo ja też myślałem, że jeżdżę szybko i wybija mnie.Musisz się odchylić do tyłu, pięta w dół, rozluźnij się i daj się koniu ponieść.Ja do tych rad się stosuję.Powodzenia :)
Każdy koń posiada swoje własne "normalne tempo". Mój Wiking (hucuł 5 letni) jak już zacznie galopować na prostej , to ma równy galopik i jak jechaliśmy w parze (w tej "formacji" w terenie) z koniem westwalskim (koleżanka przyjechała "na chwilę" <10 dni> ) to był trochę w tyle, aż go nie pogoniłam nieco łydkami a koleżanka nie wyrównała. Ścigałyśmy się wtedy. Oczywiste jest że to zależy też od wielkości konia i jego budowy . W sumie, hucuł z racji budowy swojej nie pobiegnie tak jak np. folblut. [hc] Ma krótsze "szczudła" i ma płytszą klatkę piersiową( czyli gorzej u niego z możliwą do wytrenowania kondychą ) , jest niższy a bardziej okrągły :) Co do galopu, skoro się stresujesz, spróbuj najpierw w stępie nauczyć się wzdychać, gdy tylko poczujesz strach (potem kłus i ... resztę doczytaj ;) ). Wiem o czym mówię, jeszcze 3 lata temu miałam węzeł w żołądku na samą myśl o wsiadaniu na konia (po upadku i połamaniu ręki) mimo to jeździłam. No i gdzieś przeczytałam, że wzdychanie usuwa dwutlenek węgla, odpowiedzialny (oczywiście między innymi czynnikami!) za stany paniki i strachu. Spróbowałam. W siodle, gdy tylko czułam rosnące napięcie, głęboko wzdychałam. Po jakimś czasie stało się to odruchem warunkowym dla mnie. Nie myślałam o wzdychaniu, po prostu to robiłam. I po jakimś czasie zauważyłam, że nawet galopując nie czuję stresu/napięcia/ strachu/ paniki. A co do bardziej jeździeckich info, a nie fizjologicznych ciekawostek o ludzkim ciele: -poproś o tzw. dosiadówkę (lonża po to, by koncentrować się na własnym ciele, a nie na kierowaniu w danym momencie koniem :)), -Weź sobie najspokojniejszego konia (tu chodzi o to, byś mu zaufała, i przezwyciężyła lęk. Potem można się przesiadać na te "normalne" zamiast profesorków) , -postaraj się nieco odchylić w siodle do tyłu,
-piętę trzymaj w dół, -Postaraj się rozluźnić w biodrach (na dosiadówce : zamknij oczy, i spróbuj wyczuć, kiedy koń wybija a kiedy jest niżej, wyczuj ten "rotacyjny" ruch i postaraj się za nim podążać. Mi pomogła dosiadówka bez strzemion :)) nie znaczy to, że masz siedzieć jak worek bezwładny! Tylko jak będziesz napięta jak struna, to dajesz koniowi też złe sygnały ( bardziej do zatrzymania aniżeli do galopu). Lekkie napięcie mięśni musi być ( w końcu poruszasz się wraz z koniem) :) Mam nadzieję że pomogłam, i przepraszam że wszystko takie nieuporządkowane ale pisałam nieco w pośpiechu i nie wiedziałam jak Ci to podzielić ;)Powodzenia ;)
poproś może instruktora, żeby wziął Cię na lonżę i wtedy spróbuj galopu. Ja w ten sposób opanowałam galop i myślę, że jest to najlepszy sposób.Przedewszystkim nie powinnaś wtedy trzymać wodzy - najpierw musisz nauczyć się trzymać równowagę, a trzymając wodze możesz się na nich "wieszać" lub je szarpać, co na pewno nie wpłynie dobrze na tempo galopu i jego rytm, poza tym zaszarpiesz konia w pysku..Dlatego, dobrze, na samym początku jedynie skupić się na rytmie, nawet nie na samym ruszaniu (najlepiej jak instruktorka ruszy koniem do galopu ze stępa - przejście z kłusa jest troszkę trudniejsze). Wtedy, mając z głowy dodatkowe trudności takie jak trzymanie wodzy czy ruszanie, możesz popracować nad równowagą, dosiadem, łydkami i całą resztą:)Na początek możesz się złapać siodła - 2 rękami, potem tylko jedną, potem trzymając dłonie przed sobą, tak jakbyś miała w nich wodze. Jeśli nabierzesz pewności, to można przejść do nauki zagalopowania.Jestem zwolenniczką bardziej dokładnej (a przez co wolniejszej, zajmującej więcej czasu) nauki jazdy konnej od podstaw. Ale wybór oczywiście należy do Ciebie:) Jednak, właśnie takie pędzenie na łeb na szyje z uczeniem początkujących jeźdźców powoduje, że spadają z koni, zrażają się do galopu czy skoków. A tutaj nie ma z czym się śpieszyć:) Jazda konna ma dawać radość i powodować uśmiech na buzi, a nie strach czy ból:) Zarówno dla konia jak i jeźdźca!Pozdrawiam i powodzenia selgom98!
Jeżeli nie chcesz aby cię wybijało musisz ćwiczyć pół siad to pomaga mnie nie wybijało ale po wysiadywanym galopie plecy mnie przez tydzień bolały ale teraz jest wygodnie i nic mnie nie boli po jeździe więc wiesz o co mi chodzi i nie martw się tym ze spadłaś każdemu się zdarza ja np spadłam 3 razy z tego 2 razy z konia któremu ufam
jeśli nie chce, żeby ją wybijało to musi ćwiczyć dosiad, a nie półsiad... :) jedno do drugiego nie ma nic - jeśli wyćwiczy półsiad, to nauczy się półsiadu, a dosiad dalej będzie leżał i kwiczał
heh co prawda nie czytałam wypowiedzi, ale chciałam powiedzieć o mojej histori, też sie bałam galopować.miałam jakąś traume po prostu lęk i nic.chciałąm na początku jeździć na koniach narowistych które brykały, nie bałam sie a jeździłam 3 miesiące.pewnego razu pojechalam do innej stajni, i wsadzili mnie na tak szybkiego konia ( galopwał jak niepojęty)przestraszyłam się straciłam równowage i galopowałam wisząc na szyi, końleciał na przeszkode, w ostatniej chwili instruktor stanął przed przeszkodą koń sie zatrzymał a ja na plecy spadłam.potem bałam sie galopowac, na ląży, na najwolnieszym, najmiększym, najgrzeczniejszym koniu.niewiem czemu tak się stało że się bałam. Ale postanowiłam "ominąć" Galop poszłam na skoki(skakałam kopertki wczesniej) ale teraz na taki 50-60 cm i po prostu musiałam galopwać na przeszkode, i jakoś już potem galop nic mi nie robił :D
Ogółem nie jest tak w każdym galopie... Na samych początkach tak się zdaje, ale później to mija.Kuce mają różne tępa, raz biegnie szybciej, a raz wolniej, ale hucuły i inne niższe koniki na ogół w każdym chodzie są szybsze niż duże konie.;)
Galop na hucule jest inny niz na np wysokim arabie poniewaz hucuł na krótszy krok niz arab wiec np na 10 m hucuł zrobi 6 krokow a arab 5-4 < to był taki przykładzik ;>>i dlatego wydaje ci sie ze jedziesz szybciej bo szybciej musisz ruszac biodrem do przodu.. ;) galop gdy masz dobry dosiad nie wybija wogóle ale na poczatku kazdego wybija ;/ najwazniejsze jest to bys rozluzniła sie psychicznie bo jezeli bd zdenerwowana to bd spinała miesnie a w jezdzie konnej a przy galopie szczególnie nie mozesz siedziec jak kołek tylko byc jak .. obłok xD Nie przeszkadzac konisiowi tylko delikatnie oddawac wodze i biodro a jednoczesnie kierowac koniem .. z czaseem przyjdzie ci to duuuuzo łatwiej ;))
Galopowałam raz- spadłam dwa razy .... i od tego czasu stałam na środku ujeżdżalni i gapiłam się na innych, gdyż się bałam. Jakiś czas temu przełamałam się i spróbowałam ( na hucule). Po pierwsze: on nie chciał iść( ale nie o to chodzi), Po drugie: jak już zaczęłam to strasznie zaczęło mnie wybijać,myślałam się, że spadnę i czułam ,że jadę strasznie szybko( a wcale tak nie było) i nic nie widziałam wyraźnie dookoła siebie( jak się szybko przemieszcza to tak jest). Co mam robić? Czy taki jest każdy galop? Tak przy okazji: Czy hucuły w normalnym tempie jadą szybciej niż wyższe konie(anglik, arab)- też w normalnym?
O, witaj w klubie. Ja też galopowałem dwa razy. Za pierwszym razem spadłem raz, za drugim ani razu. Jutro chyba jadę po raz trzeci galopem i mam nadzieję, że będzie dobrze, bo ja też myślałem, że jeżdżę szybko i wybija mnie.Musisz się odchylić do tyłu, pięta w dół, rozluźnij się i daj się koniu ponieść.Ja do tych rad się stosuję.Powodzenia :)
Każdy koń posiada swoje własne "normalne tempo". Mój Wiking (hucuł 5 letni) jak już zacznie galopować na prostej , to ma równy galopik i jak jechaliśmy w parze (w tej "formacji" w terenie) z koniem westwalskim (koleżanka przyjechała "na chwilę" <10 dni> ) to był trochę w tyle, aż go nie pogoniłam nieco łydkami a koleżanka nie wyrównała. Ścigałyśmy się wtedy. Oczywiste jest że to zależy też od wielkości konia i jego budowy . W sumie, hucuł z racji budowy swojej nie pobiegnie tak jak np. folblut. [hc] Ma krótsze "szczudła" i ma płytszą klatkę piersiową( czyli gorzej u niego z możliwą do wytrenowania kondychą ) , jest niższy a bardziej okrągły :) Co do galopu, skoro się stresujesz, spróbuj najpierw w stępie nauczyć się wzdychać, gdy tylko poczujesz strach (potem kłus i ... resztę doczytaj ;) ). Wiem o czym mówię, jeszcze 3 lata temu miałam węzeł w żołądku na samą myśl o wsiadaniu na konia (po upadku i połamaniu ręki) mimo to jeździłam. No i gdzieś przeczytałam, że wzdychanie usuwa dwutlenek węgla, odpowiedzialny (oczywiście między innymi czynnikami!) za stany paniki i strachu. Spróbowałam. W siodle, gdy tylko czułam rosnące napięcie, głęboko wzdychałam. Po jakimś czasie stało się to odruchem warunkowym dla mnie. Nie myślałam o wzdychaniu, po prostu to robiłam. I po jakimś czasie zauważyłam, że nawet galopując nie czuję stresu/napięcia/ strachu/ paniki. A co do bardziej jeździeckich info, a nie fizjologicznych ciekawostek o ludzkim ciele: -poproś o tzw. dosiadówkę (lonża po to, by koncentrować się na własnym ciele, a nie na kierowaniu w danym momencie koniem :)), -Weź sobie najspokojniejszego konia (tu chodzi o to, byś mu zaufała, i przezwyciężyła lęk. Potem można się przesiadać na te "normalne" zamiast profesorków) , -postaraj się nieco odchylić w siodle do tyłu, -piętę trzymaj w dół, -Postaraj się rozluźnić w biodrach (na dosiadówce : zamknij oczy, i spróbuj wyczuć, kiedy koń wybija a kiedy jest niżej, wyczuj ten "rotacyjny" ruch i postaraj się za nim podążać. Mi pomogła dosiadówka bez strzemion :)) nie znaczy to, że masz siedzieć jak worek bezwładny! Tylko jak będziesz napięta jak struna, to dajesz koniowi też złe sygnały ( bardziej do zatrzymania aniżeli do galopu). Lekkie napięcie mięśni musi być ( w końcu poruszasz się wraz z koniem) :) Mam nadzieję że pomogłam, i przepraszam że wszystko takie nieuporządkowane ale pisałam nieco w pośpiechu i nie wiedziałam jak Ci to podzielić ;)Powodzenia ;)
A czy prawdą jest to , że , gdy galopujesz w półsiadzie galop nie jest aż tak szybki jak normalnie?
bardzo dziękuje wszystkim za porady Pozdrawiam, selgom98
poproś może instruktora, żeby wziął Cię na lonżę i wtedy spróbuj galopu. Ja w ten sposób opanowałam galop i myślę, że jest to najlepszy sposób.Przedewszystkim nie powinnaś wtedy trzymać wodzy - najpierw musisz nauczyć się trzymać równowagę, a trzymając wodze możesz się na nich "wieszać" lub je szarpać, co na pewno nie wpłynie dobrze na tempo galopu i jego rytm, poza tym zaszarpiesz konia w pysku..Dlatego, dobrze, na samym początku jedynie skupić się na rytmie, nawet nie na samym ruszaniu (najlepiej jak instruktorka ruszy koniem do galopu ze stępa - przejście z kłusa jest troszkę trudniejsze). Wtedy, mając z głowy dodatkowe trudności takie jak trzymanie wodzy czy ruszanie, możesz popracować nad równowagą, dosiadem, łydkami i całą resztą:)Na początek możesz się złapać siodła - 2 rękami, potem tylko jedną, potem trzymając dłonie przed sobą, tak jakbyś miała w nich wodze. Jeśli nabierzesz pewności, to można przejść do nauki zagalopowania.Jestem zwolenniczką bardziej dokładnej (a przez co wolniejszej, zajmującej więcej czasu) nauki jazdy konnej od podstaw. Ale wybór oczywiście należy do Ciebie:) Jednak, właśnie takie pędzenie na łeb na szyje z uczeniem początkujących jeźdźców powoduje, że spadają z koni, zrażają się do galopu czy skoków. A tutaj nie ma z czym się śpieszyć:) Jazda konna ma dawać radość i powodować uśmiech na buzi, a nie strach czy ból:) Zarówno dla konia jak i jeźdźca!Pozdrawiam i powodzenia selgom98!
Jeżeli nie chcesz aby cię wybijało musisz ćwiczyć pół siad to pomaga mnie nie wybijało ale po wysiadywanym galopie plecy mnie przez tydzień bolały ale teraz jest wygodnie i nic mnie nie boli po jeździe więc wiesz o co mi chodzi i nie martw się tym ze spadłaś każdemu się zdarza ja np spadłam 3 razy z tego 2 razy z konia któremu ufam
jeśli nie chce, żeby ją wybijało to musi ćwiczyć dosiad, a nie półsiad... :) jedno do drugiego nie ma nic - jeśli wyćwiczy półsiad, to nauczy się półsiadu, a dosiad dalej będzie leżał i kwiczał
dziękuje wszystkim za rady
heh co prawda nie czytałam wypowiedzi, ale chciałam powiedzieć o mojej histori, też sie bałam galopować.miałam jakąś traume po prostu lęk i nic.chciałąm na początku jeździć na koniach narowistych które brykały, nie bałam sie a jeździłam 3 miesiące.pewnego razu pojechalam do innej stajni, i wsadzili mnie na tak szybkiego konia ( galopwał jak niepojęty)przestraszyłam się straciłam równowage i galopowałam wisząc na szyi, końleciał na przeszkode, w ostatniej chwili instruktor stanął przed przeszkodą koń sie zatrzymał a ja na plecy spadłam.potem bałam sie galopowac, na ląży, na najwolnieszym, najmiększym, najgrzeczniejszym koniu.niewiem czemu tak się stało że się bałam. Ale postanowiłam "ominąć" Galop poszłam na skoki(skakałam kopertki wczesniej) ale teraz na taki 50-60 cm i po prostu musiałam galopwać na przeszkode, i jakoś już potem galop nic mi nie robił :D
Ogółem nie jest tak w każdym galopie... Na samych początkach tak się zdaje, ale później to mija.Kuce mają różne tępa, raz biegnie szybciej, a raz wolniej, ale hucuły i inne niższe koniki na ogół w każdym chodzie są szybsze niż duże konie.;)
Galop na hucule jest inny niz na np wysokim arabie poniewaz hucuł na krótszy krok niz arab wiec np na 10 m hucuł zrobi 6 krokow a arab 5-4 < to był taki przykładzik ;>>i dlatego wydaje ci sie ze jedziesz szybciej bo szybciej musisz ruszac biodrem do przodu.. ;) galop gdy masz dobry dosiad nie wybija wogóle ale na poczatku kazdego wybija ;/ najwazniejsze jest to bys rozluzniła sie psychicznie bo jezeli bd zdenerwowana to bd spinała miesnie a w jezdzie konnej a przy galopie szczególnie nie mozesz siedziec jak kołek tylko byc jak .. obłok xD Nie przeszkadzac konisiowi tylko delikatnie oddawac wodze i biodro a jednoczesnie kierowac koniem .. z czaseem przyjdzie ci to duuuuzo łatwiej ;))
Jak się boisz galopu to pomyśl,że biegniesz na własnych nogach ;)