jestem samoukiem i jeżdżę na koniu którego również sama zajeżdżałam niestety nie stać mnie narazie na trenera albo instruktora i stąd moje pytanie jak nauczyć konia zagalopowania z kłusa i stępu? wiem że trzeba wykonać półparade i dać znak koniu ale moja kobyła nie reaguje na takie sygnały i żeby zagalopowała muszę ją rozpędzić.proszę o pomoc a nie o komentarze typu wynajmij instruktora bo już napisałam że nie stać mnie narazie a chcę się i konia nauczyć czegoś nowego.
Rozumiem problem, bo mnie samej nigdy nie było stać, ani na trenera, ani na własnego konia, ani nawet często na jazdę w szkółce, dlatego chwytałam się czego mogłam i nie jedno lato przepracowałam, w deszczu i skwarze bez dnia wolnego, w wieku lat nastu. Dzisiaj pracuję w warunkach, których nie jeden koniarz by pozazdrościł. Mimo wszystko bardzo denerwuje mnie podejście "bo ja CHCE i koniec i nie ważne, że robię wszystko nie tak i tylko konia zepsuje, ale będę ujeżdżać rącze rumaki". Niestety takie zachowanie jest bardzo egoistyczne. Nie chodzi mi o to żeby cię obrazić, a raczej ostrzec. Nie dziwne, że najbardziej problematyczne konie mają jeźdźcy, którzy jak tylko z lonży zejdą, albo jeżdżą u wujka za stodołą, kupują konika i zajeżdżają go nie mając o tym pojęcia.Czy koń jest twój? Czy ktoś oprócz ciebie go dosiada? Jeśli już mam coś pisać w temacie, to tyle, że przy nauce galopu, powinnaś mieć opanowane wszystkie przejścia w stępie i kłusie w tym również zatrzymania, od łydek i dosiadu, wręcz perfekcyjnie. Jednak i tu sprawę rozwiązuje dobry instruktor, a nie porady internetowe.
koń jest mój mam go od źrebaka bo jest po klaczy która robiła za czasów mojego dziadka w polu.tylko ja na niej jeżdżę i nie tyle że chcę i koniec tylko chciała bym się czegoś nauczyć nie robiąc koniu krzywdy, dlatego pytam o radę bo sama nie wiem jak to ogarnąć. jak się nie uda to trudno bo nie będę konia dręczyć, ale miło by było zagalopować w lesie bez rozpędzania kobyły...
Dziewczynko, nie krzywdź konia brakiem własnych umiejętności i doświadczenia. Jeśli nie stać Cię na pokorę wobec tego, co robisz, lepiej się za to nie bierz. A uczenie innych (w tym również koni) zostaw doświadczonym nauczycielom, tak dla zdrowia własnego i Twoich uczniów...
Jeśli nie stać Cię na instruktora to mam pytanie.. Jak to możliwe że stać Cię na utrzymanie konia? Na leczenie w razie potrzeby? Jazdy z instruktorem szkolenia podstawowego majątku nie kosztują, a jesli sama nie potrafisz, to 13 latki z internetu też Ci nie pomogą.
Chociaż uważam, że najbardziej dojrzałym, odpowiedzialnym i nieegoistycznym rozwiązaniem byłaby sprzedaż konia, to rozumiem, że łatwo tak gadać, dlatego proponuję poszukać w pobliżu stajni, gdzie mogłabyś pomagać np. w weekendy i wakacje w zamian za jazdę z instruktorem. Powinni cię nauczyć przynajmniej takich podstaw jak poprawne zagalopowanie. Za jazdę na swoim koniu zabierz się, kiedy opanujesz podstawowe działanie pomocy jeździeckich.Zawsze zadziwia mnie brak wyobraźni niektórych osób, które nie dość, że po tym jak raz przejadą się po polu myślą, że umieją jeździć, to jeszcze nie potrafią oszacować kosztów finansowych związanych z posiadaniem konia. Niestety są pewne priorytety. Te pieniądze które wydajesz na utrzymanie konia, mogłabyś zapewne spokojnie przeznaczyć na jazdę w porządnym ośrodku i nauczyć się na prawdę dobrze jeździć na wyszkolonym koniu. Pozostaje mi jednak tylko życzyć powodzenia i rozsądku.
Pragnę zauważyć, że żadna osoba z powyższych nie odpowiedziała na pytanie. Jasne, najlepiej sprzedać konia, którego ma się od źrebaka. Ciekawa tylko jestem czy te osoby, które takie rady dają, zrobiłyby tak samo. Zamiast niepotrzebnie zniechęcać dziewczynę i sprawiać jej przykrość pomóżcie jej. Nie długo nikt nie będzie tu pisał, bo i tak rad nie udzielacie, tylko krytykujecie. Nie taki był cel forum galopuje.pl. Zaraz pewnie i ja zostanę skomentowana, no mówi się trudno.monaliza2sz, niestety także ci nie pomogę, ale to co się dzieje na tym forum jest po prostu śmieszne. Mogę ci tylko życzyć powodzenia i szczerze trzymać za ciebie kciuki, bo wyobrażam sobie twoją sytuację :)
Śmieszne jest to, że rad udzielają 12-13 latki, które wypisują tutaj głupoty, a osoby o jakimkolwiek pojęciu i doświadczeniu są od razu uważane za krytykujących. Niestety bez krytyki się nie obejdzie kiedy ktoś wypisuje w internecie głupstwa i nie mówie tutaj o tym konkretnym przypadku, tylko ogólnie o radach i pytaniach, często idiotycznych.Pragnę zauważyć, że srokatyarab w swoim pierwszym poście napisała nad czym dziewczyna powinna pracować, wiec odpowiedziała a pytanie ; )
dzięki za ODPOWIEDZIjeśli chodzi o konia to nie sprzedam go tylko dlatego że nie mogę wynająć instruktora czy trenera bo ten koń jest bardziej dla mnie przyjacielem niż "zwierzątkiem które odwiedzam tylko jak chcę pojeździć".jak nie umieć dać normalnej rady to wcale nie piszcie dziękuje wedelka że przypomniała od czego jest to forum i już lepiej nic nie dodam
Domyślam się, że nie sprzedasz konia i w pewnym sensie to rozumiem, choć według mnie byłoby to dla zwierzaka najlepsze rozwiązanie. Napisałam jednak nad czym powinnaś pracować i jakie inne wyjście byłoby ok - pomoc za jazdy. Skoro nie chcesz z tego skorzystać to wierz mi, że rady typu "usiądź w siodło i dociśnij łydkę" nie wiele zdziałają, a zapewne takie uważasz za "normalne". Forum jest też od tego żeby pomóc innym zrozumieć i przemyśleć pewne sprawy, bo akurat jeździć to cię nikt przez internet nie nauczy.
Pragnę zauważyć, że żadna osoba z powyższych nie odpowiedziała na pytanie. Jasne, najlepiej sprzedać konia, którego ma się od źrebaka. Ciekawa tylko jestem czy te osoby, które takie rady dają, zrobiłyby tak samo. Zamiast niepotrzebnie zniechęcać dziewczynę i sprawiać jej przykrość pomóżcie jej. Nie długo nikt nie będzie tu pisał, bo i tak rad nie udzielacie, tylko krytykujecie. Nie taki był cel forum galopuje.pl. Zaraz pewnie i ja zostanę skomentowana, no mówi się trudno.monaliza2sz, niestety także ci nie pomogę, ale to co się dzieje na tym forum jest po prostu śmieszne. Mogę ci tylko życzyć powodzenia i szczerze trzymać za ciebie kciuki, bo wyobrażam sobie twoją sytuację :)dokładnie. to że daje rade utrzymywać konia to nie znaczy że da rade też płacić za instruktora!ma konia od źrebaka i napewno go kocha. może i tak, rady na forum dużo nie pomogą, ale chyba dobrze, że pyta, a nie próbuje i metodą prób i błędów! tak chociaż będzie miała jakiekolwiek pojęcie.myślę że dobrym pomysłem byłaby praca w stajni,za jazdę z instruktorem. nawet raz w miesiącu. niech ci powie co i jak co masz ćwiczyć itd.alejeżeli koń nie rezguje na półparadę dosiad i łydkę, to może warto poćwiczyć na lonży.mój koń dzięki temu uwrażliwił się fajnie na cmokanie, a to jest bardzo pomocne :)przy kłusie możesz też mówić "kłus" i koń też zacznie reagowaćnie powiem że popieram ujeżdżanie konia przez amatorów, ale rozumiem Cię, przecież ot tak nie sprzedasz konia. tylko działaj z namysłem i ostrożnie. żeby nie zrobić konikowi krzywdy. ale co tu będe mówić: przecież żąden normalny właściciel konia nie zrobi mu krzywdy!a do komentarzy powiem tak:okej, z tego konia czempiona nie będzie, ale nie wątpie że dziewczyna go kocha, to mało?życzę powodzenia :)<przepraszam za takie masło maślane ale tak wyszło xD>
dzięki za ODPOWIEDZIjeśli chodzi o konia to nie sprzedam go tylko dlatego że nie mogę wynająć instruktora czy trenera bo ten koń jest bardziej dla mnie przyjacielem niż "zwierzątkiem które odwiedzam tylko jak chcę pojeździć".jak nie umieć dać normalnej rady to wcale nie piszcie dziękuje wedelka że przypomniała od czego jest to forum i już lepiej nic nie dodam to mam na myśli, chcesz jeździćdla przyjemności ale jak się nieda to nic, a konia nie przekreślisz :) rozumiem. mam tak samo :D
puki co kobyłka biega sobie po hektarowym pastwisku i wsiadam na nią od czasu do czasu na spacer do lasu jeśli chodzi o pracę w stajni to niestety nie mam możliwości bo pracuje gdzie indziej żeby dopomóc finansowo rodzinę.
Powiem tak....nie wiem kto dał Pani prawo do dawania tak głupich rad jak sprzedaż konia.Jej koń i może robić co chce!Może też jeździć jak chce!Ja jak byłam młodsza(miałam jakieś 10 lat)jeździłam zimnokrwistymi kobyłami z pola do domu, by je potem zaprzęgnąć i jechać po trawę.Miałam tylko zwykłe wędzidła podpięte do kantara a lejce miałam ze zwykłej czerwonej linki i co?coś się stało koniowi?zepsułam go w jakiś sposób?Jeździłam w galopie w kłusie i nic im sie nie stało.O siodle mogłam tylko pomarzyć!Konie w naszej rodzinie są od pokoleń!Przebywam z nimi, karmię je i oporządzam a mój tata jak to się mówi "urodził się w stajni".Widzieliśmy wiele i nie jesteśmy mądrusiami pracującymi u kogoś udającymi znawców "przez szybę".Nasze konie to konie do normalnej jazdy a nie jazdy z instruktorem.Konie trzeba hodować, by rozumieć pewne kwestie a nie pracować w czyjejś stajni.Siadam i jadę i koń idzie normalnie, nic mu się nie dzieje, nie cierpi więc nie rozumiem czemu Pani pisze, że ma sprzedać swoją klacz bo jest samoukiem?To jest śmieszne!I to właśnie tak jest jak się nie ma swojego konia tylko chodzi sie przy cudzych!Zbyt dużo jest ludzi, którzy myślą, że wszystko wiedzą a tak naprawdę nie wiedzą nic! A ty
monaliza2sz trzymaj kobyłkę i jeździj jak chcesz:)Nie szukaj tu rad!Ja wolę słuchać koniarzy z wieloletnim doświadczeniem a nie ludzi PRACUJĄCYCH W CUDZEJ STAJNI.
Sultanowa, trochę szkoda słów, ale spróbuję. Mam prawo udzielać rad, tak samo jak inni użytkownicy, nawet jeśli ty się z nimi nie zgadzasz. Nikt za to nie ma obowiązku się do nich stosować. Rozumiem, że monaliza nie chce i zapewne nie sprzeda konia, dlatego też podałam inne rozwiązania. Czasem jednak kiedy ktoś nie potrafi poradzić sobie z koniem, lub gdy jego zasoby finansowe są bardzo ograniczone (co w wypadku choroby?) sprzedaż konia nie jest głupotą, a ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Nigdzie nie napisałam że monaliza powinna sprzedać konia dlatego, że jest samoukiem.Oczywiście, jeśli faktycznie koniom nie dzieje się krzywda, każdy może jeździć jak mu się podoba. Natomiast jeśli ktoś chce jeździć dobrze i rozwijać swoje umiejętności, pomoc innych jest niezbędna."Nasze konie to konie do normalnej jazdy a nie jazdy z instruktorem" A zatem jaka to jest jazda normalna? Sądzę, że nie tylko ja, ale co najmniej 90% użytkowników tego forum stwierdzi, że normalna jazda to właśnie jazda z instruktorem, w ogłowiu, a nie wędzidle przypiętym do kantara i z wodzami, a nie lejcami."nie jesteśmy mądrusiami pracującymi u kogoś udającymi znawców "przez szybę".", "Konie trzeba hodować, by rozumieć pewne kwestie a nie pracować w czyjejś stajni" Tak, pracuję w cudzej stajni, a moja wiedza i doświadczenie zapewne mocno odbiegają od wiedzy samych hodowców. Niemniej jednak moi pracodawcy z pewnością znawców nie udają, ponieważ są profesjonalistami i jestem szczęśliwa, że mogę uczyć się i obserwować takich ludzi, tym bardziej, że osiągają sukcesy międzynarodowe zarówno w sporcie jak i hodowli.To jest forum internetowe, każdy użytkownik nie zależnie od wieku jest równy, więc nie ma potrzeby zwracać się do nikogo per Pani."Zbyt dużo jest ludzi, którzy myślą, że wszystko wiedzą a tak naprawdę nie wiedzą nic!" tu się zgodzę :)
sultanowa przepraszam, ale :Ja wolę słuchać koniarzy z wieloletnim doświadczeniem a nie ludzi PRACUJĄCYCH W CUDZEJ STAJNI.mam rozumieć, że ludzie, którzy nie mają własnej stajni, ale pracują u kogoś od wielu lat i pracodawcy powierzają im zdrowie i bezpieczeństwo koni to i tak nie mają doświadczenia? Czyli doświadczenie zyskuje się dopiero kiedy ma się własną stajnie, a nie pracuje u kogoś?
Pragnę zauważyć, że żadna osoba z powyższych nie odpowiedziała na pytanie. Jasne, najlepiej sprzedać konia, którego ma się od źrebaka. Ciekawa tylko jestem czy te osoby, które takie rady dają, zrobiłyby tak samo. Zamiast niepotrzebnie zniechęcać dziewczynę i sprawiać jej przykrość pomóżcie jej. Nie długo nikt nie będzie tu pisał, bo i tak rad nie udzielacie, tylko krytykujecie. Nie taki był cel forum galopuje.pl. Zaraz pewnie i ja zostanę skomentowana, no mówi się trudno.monaliza2sz, niestety także ci nie pomogę, ale to co się dzieje na tym forum jest po prostu śmieszne. Mogę ci tylko życzyć powodzenia i szczerze trzymać za ciebie kciuki, bo wyobrażam sobie twoją sytuację :)DOKŁADNIE ! GALOPUJE MNIE ZACZYNA DENERWOWAĆ !NIE CHCECIE POMÓC JEJ - NIC NIE PISZCIE ! -.-
LUDZIE !!! NIE WIECIE JAK JEJ POMÓC TO NIE PISZCIE ! NIE KRYTYKUJCIE JEJ SPOSOBU ZAJMOWANIA SIĘ KONIEM, ONA CHCE GO SOBIE UJEŹDZIĆ TAK JAK ONA POTRAFI JEŹDZIĆ .
A jakiej rasy jest ten koń? Tak z ciekawości pytam ;)Ja bym Ci radziła, żebyś poszła do jakiejś stadniny i spróbowała pojeździć za jakąś pomoc w stajni. Do tego nie trzeba kasy tylko czasu. Tak samemu trudno jest się nauczyć, bo możesz nie zauważać swoich błędów.Cieszcie się, że szuka odpowiedzi w internecie. Znam takiego chłopaka, który nie miał pojęcia o łydkach i dosiadzie, tylko jeździł na wodzach i bacie ;/
Innej rady jak zainwestować w trening nie ma. Żeby się tego nauczyć potrzeba i odpowiedniej ilości godzin w siodle i jazdy na koniu, który to potrafi. Nie da się tego nauczyć tak o, przez internet. To po prostu musi "wejść w krew" przy którymś tam powtórzeniu a nie umiejąc tego zrobić na wyszkolonym koniu (tutaj kwestia taka, że nie robiłaś tego nigdy) to więcej niż pewne, że nie nauczysz tego swojego konia.
Ej, nie naskakujcie tak na nią, czy ona komuś coś zrobiła? Nie wie, co powinna zrobić, więc pyta was. Dlaczego pyta? Bo nie chce krzywdy konia, chce zrobić dobrze.1. Jazda z instruktorem szkoli umiejętności jeźdźca, a NIE konia! Podczas tej jazdy nie uczymy nic konia!2. Jazda z trenerem skupia te dwa czynniki, ale jest podwójnie droższa.Kurczę, jesteś w naprawdę trudnej sytuacji. Jedyne, co mogę ci doradzić, to może znalazłabyś chwilę i poszperała w Internecie ze jakimś wideo instruktażowym dotyczącym ujeżdżania konia od A do Z? Sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji, więc nie powiem ci, jak to zrobić... Ale jeśli jeździsz dla przyjemności a nie dla poprawności, to równie dobrze możesz wpędzić konia w galop, który łatwo można utrzymać i w razie potrzeby zwolnić? Nikomu krzywdy nie zrobisz... No, ale wtedy to będzie tylko koń pod ciebie :) Po wielu takich "wpędzaniach" koń może w końcu zaczai o co ci chodzi i będzie reagował od razu, kiedy zabierzesz się do "wpędzania"? No, ale nie wiem. Powodzenia...! ^^A wy, awanturniczki, dajcie sobie spokój :) Jeśli ktoś potrzebuje rady, to ją tutaj na pewno dostanie! Wystarczy tylko przestać gapić się na czubek własnego nosa!
A wiesz o tym, że można się czegoś nauczyć na wyszkolonym koniu a potem zastosować to na własnym? Tańsze rozwiązanie. Polecam jak coś się chce zrobić w miarę porządnie a nie na zasadzie "byle jak byle żeby było", choć nie ma to jak trening trenera z tą konkretną dwójką. Poza tym poradzenie komuś żeby zainwestował w trening to nie jest mądrzenie się. Nie da się przecież uczyć kogoś jeździć przez internet.
Człowiek uczy się przez całe życie, czasami i niestety na własnych błędach, które każdy popełnia.Konika nie sprzedawaj na pewno, póki co nie musisz przecież próbować na niej zagalopowań, bo po tym jak piszesz stwierdzam, że nie zależy Ci tak bardzo na jeżdżeniu, a bardziej na kochaniu :) Jeśli ma duży wybieg, to dobrze bo ruchu jej nie zabraknie. A ty zawsze możesz siadać na stęp czy na kłus. Masz w pobliżu może jakąś stajnie, gdzie są instruktorzy?Zawsze możesz tam zajrzeć i dogadać się, że za pracę przy konikach mogłabyś mieć trening na własnym koniu. Pisałaś, że masz już jedną pracę może jak dobrze się dogadasz to nie będzie ona kolidowała z pracą w stajni. Niestety ktoś może mieć kasę na utrzymanie konia czy nawet siano, owies, słome może mieć własne i własną stajenkę co dużo taniej wychodzi. Ale na treningi może mu nie starczać, nie samym koniem człowiek żyję. A w razie choroby tak jak napisała ma odłożoną kasę więc jest ok.Popytaj kogoś ze swoich znajomych czy nie znają jakiejś osoby, które ma swoje doświadczenie z jeździectwem i końmi. Może akurat kogoś takiego znajdziesz, kto mógłby na Ciebie patrzeć i Ci coś podpowiedzieć chociaż raz w tygodniu.Samoucy nie mają łatwego życia, coś o tym wiem. Tym bardziej jeśli jeżdżą na koniach, które są "do roboty", a nie mają do dyspozycji odpowiednich finansów na to, żeby zrobić ze sobą coś lepszego i z tymi końmi.Są różne metody uczenia czy chociaż jeżdżenia, w wielu przypadkach się spotkałam z tym, że jedni mówią tak drudzy tak, no i kogo słuchać? skoro wydaję się że obydwa sposoby są dobre. A konikowi się krzywda nie dzieje.
nie wiem czy ktoś odpowiedział Ci na pytanie, czy nie. Nie chce mi się czytać tego, co nikeórzy tutaj wypisują. A co do kobyłki...PRACA NA LĄŻY! Tak...wielkimi literkami ;) Jak nie ląża to jakis długaśny sznurek i tyle ;) Zagalopowanie na ,,HOP" i uczymy komendy głosowej;) I jak już bedzie umiała bez żadnego poganiania bacikiem itd. to z siodełka to samo tylko, że z łydkami. Jedziemy miarowym, roboczym kłusem, przed naroznikiem siadamy w siodło, w narożniku delikatne oddanie wodzy i łydki. Wew. za popręgiem, zew.na popręgu i wypchnięcie dupskiem ;)No i jak pracujesz na ląży to cały czas też z siodła, na zmianę. Ale z siodełka tylko w kłusie, żadnych prób zagalopowania dopóki na ląży nie będzie idealnie;)W ten sposób nauczyłam 2 klaczki, więc naprawdę działa;)
O matkooo... i co z tego? Jak Ci przeszkadza to na to nie patrz. Tu nie są ważne błędy jezykowe, czy ortograficzne, tylko to, żeby pomóc dziewczynie z koniem .
jestem samoukiem i jeżdżę na koniu którego również sama zajeżdżałam niestety nie stać mnie narazie na trenera albo instruktora i stąd moje pytanie jak nauczyć konia zagalopowania z kłusa i stępu? wiem że trzeba wykonać półparade i dać znak koniu ale moja kobyła nie reaguje na takie sygnały i żeby zagalopowała muszę ją rozpędzić.proszę o pomoc a nie o komentarze typu wynajmij instruktora bo już napisałam że nie stać mnie narazie a chcę się i konia nauczyć czegoś nowego.
Rozumiem problem, bo mnie samej nigdy nie było stać, ani na trenera, ani na własnego konia, ani nawet często na jazdę w szkółce, dlatego chwytałam się czego mogłam i nie jedno lato przepracowałam, w deszczu i skwarze bez dnia wolnego, w wieku lat nastu. Dzisiaj pracuję w warunkach, których nie jeden koniarz by pozazdrościł. Mimo wszystko bardzo denerwuje mnie podejście "bo ja CHCE i koniec i nie ważne, że robię wszystko nie tak i tylko konia zepsuje, ale będę ujeżdżać rącze rumaki". Niestety takie zachowanie jest bardzo egoistyczne. Nie chodzi mi o to żeby cię obrazić, a raczej ostrzec. Nie dziwne, że najbardziej problematyczne konie mają jeźdźcy, którzy jak tylko z lonży zejdą, albo jeżdżą u wujka za stodołą, kupują konika i zajeżdżają go nie mając o tym pojęcia.Czy koń jest twój? Czy ktoś oprócz ciebie go dosiada? Jeśli już mam coś pisać w temacie, to tyle, że przy nauce galopu, powinnaś mieć opanowane wszystkie przejścia w stępie i kłusie w tym również zatrzymania, od łydek i dosiadu, wręcz perfekcyjnie. Jednak i tu sprawę rozwiązuje dobry instruktor, a nie porady internetowe.
koń jest mój mam go od źrebaka bo jest po klaczy która robiła za czasów mojego dziadka w polu.tylko ja na niej jeżdżę i nie tyle że chcę i koniec tylko chciała bym się czegoś nauczyć nie robiąc koniu krzywdy, dlatego pytam o radę bo sama nie wiem jak to ogarnąć. jak się nie uda to trudno bo nie będę konia dręczyć, ale miło by było zagalopować w lesie bez rozpędzania kobyły...
Dziewczynko, nie krzywdź konia brakiem własnych umiejętności i doświadczenia. Jeśli nie stać Cię na pokorę wobec tego, co robisz, lepiej się za to nie bierz. A uczenie innych (w tym również koni) zostaw doświadczonym nauczycielom, tak dla zdrowia własnego i Twoich uczniów...
Jeśli nie stać Cię na instruktora to mam pytanie.. Jak to możliwe że stać Cię na utrzymanie konia? Na leczenie w razie potrzeby? Jazdy z instruktorem szkolenia podstawowego majątku nie kosztują, a jesli sama nie potrafisz, to 13 latki z internetu też Ci nie pomogą.
Chociaż uważam, że najbardziej dojrzałym, odpowiedzialnym i nieegoistycznym rozwiązaniem byłaby sprzedaż konia, to rozumiem, że łatwo tak gadać, dlatego proponuję poszukać w pobliżu stajni, gdzie mogłabyś pomagać np. w weekendy i wakacje w zamian za jazdę z instruktorem. Powinni cię nauczyć przynajmniej takich podstaw jak poprawne zagalopowanie. Za jazdę na swoim koniu zabierz się, kiedy opanujesz podstawowe działanie pomocy jeździeckich.Zawsze zadziwia mnie brak wyobraźni niektórych osób, które nie dość, że po tym jak raz przejadą się po polu myślą, że umieją jeździć, to jeszcze nie potrafią oszacować kosztów finansowych związanych z posiadaniem konia. Niestety są pewne priorytety. Te pieniądze które wydajesz na utrzymanie konia, mogłabyś zapewne spokojnie przeznaczyć na jazdę w porządnym ośrodku i nauczyć się na prawdę dobrze jeździć na wyszkolonym koniu. Pozostaje mi jednak tylko życzyć powodzenia i rozsądku.
Pragnę zauważyć, że żadna osoba z powyższych nie odpowiedziała na pytanie. Jasne, najlepiej sprzedać konia, którego ma się od źrebaka. Ciekawa tylko jestem czy te osoby, które takie rady dają, zrobiłyby tak samo. Zamiast niepotrzebnie zniechęcać dziewczynę i sprawiać jej przykrość pomóżcie jej. Nie długo nikt nie będzie tu pisał, bo i tak rad nie udzielacie, tylko krytykujecie. Nie taki był cel forum galopuje.pl. Zaraz pewnie i ja zostanę skomentowana, no mówi się trudno.monaliza2sz, niestety także ci nie pomogę, ale to co się dzieje na tym forum jest po prostu śmieszne. Mogę ci tylko życzyć powodzenia i szczerze trzymać za ciebie kciuki, bo wyobrażam sobie twoją sytuację :)
Śmieszne jest to, że rad udzielają 12-13 latki, które wypisują tutaj głupoty, a osoby o jakimkolwiek pojęciu i doświadczeniu są od razu uważane za krytykujących. Niestety bez krytyki się nie obejdzie kiedy ktoś wypisuje w internecie głupstwa i nie mówie tutaj o tym konkretnym przypadku, tylko ogólnie o radach i pytaniach, często idiotycznych.Pragnę zauważyć, że srokatyarab w swoim pierwszym poście napisała nad czym dziewczyna powinna pracować, wiec odpowiedziała a pytanie ; )
dzięki za ODPOWIEDZIjeśli chodzi o konia to nie sprzedam go tylko dlatego że nie mogę wynająć instruktora czy trenera bo ten koń jest bardziej dla mnie przyjacielem niż "zwierzątkiem które odwiedzam tylko jak chcę pojeździć".jak nie umieć dać normalnej rady to wcale nie piszcie dziękuje wedelka że przypomniała od czego jest to forum i już lepiej nic nie dodam
Domyślam się, że nie sprzedasz konia i w pewnym sensie to rozumiem, choć według mnie byłoby to dla zwierzaka najlepsze rozwiązanie. Napisałam jednak nad czym powinnaś pracować i jakie inne wyjście byłoby ok - pomoc za jazdy. Skoro nie chcesz z tego skorzystać to wierz mi, że rady typu "usiądź w siodło i dociśnij łydkę" nie wiele zdziałają, a zapewne takie uważasz za "normalne". Forum jest też od tego żeby pomóc innym zrozumieć i przemyśleć pewne sprawy, bo akurat jeździć to cię nikt przez internet nie nauczy.
Pragnę zauważyć, że żadna osoba z powyższych nie odpowiedziała na pytanie. Jasne, najlepiej sprzedać konia, którego ma się od źrebaka. Ciekawa tylko jestem czy te osoby, które takie rady dają, zrobiłyby tak samo. Zamiast niepotrzebnie zniechęcać dziewczynę i sprawiać jej przykrość pomóżcie jej. Nie długo nikt nie będzie tu pisał, bo i tak rad nie udzielacie, tylko krytykujecie. Nie taki był cel forum galopuje.pl. Zaraz pewnie i ja zostanę skomentowana, no mówi się trudno.monaliza2sz, niestety także ci nie pomogę, ale to co się dzieje na tym forum jest po prostu śmieszne. Mogę ci tylko życzyć powodzenia i szczerze trzymać za ciebie kciuki, bo wyobrażam sobie twoją sytuację :)dokładnie. to że daje rade utrzymywać konia to nie znaczy że da rade też płacić za instruktora!ma konia od źrebaka i napewno go kocha. może i tak, rady na forum dużo nie pomogą, ale chyba dobrze, że pyta, a nie próbuje i metodą prób i błędów! tak chociaż będzie miała jakiekolwiek pojęcie.myślę że dobrym pomysłem byłaby praca w stajni,za jazdę z instruktorem. nawet raz w miesiącu. niech ci powie co i jak co masz ćwiczyć itd.alejeżeli koń nie rezguje na półparadę dosiad i łydkę, to może warto poćwiczyć na lonży.mój koń dzięki temu uwrażliwił się fajnie na cmokanie, a to jest bardzo pomocne :)przy kłusie możesz też mówić "kłus" i koń też zacznie reagowaćnie powiem że popieram ujeżdżanie konia przez amatorów, ale rozumiem Cię, przecież ot tak nie sprzedasz konia. tylko działaj z namysłem i ostrożnie. żeby nie zrobić konikowi krzywdy. ale co tu będe mówić: przecież żąden normalny właściciel konia nie zrobi mu krzywdy!a do komentarzy powiem tak:okej, z tego konia czempiona nie będzie, ale nie wątpie że dziewczyna go kocha, to mało?życzę powodzenia :)<przepraszam za takie masło maślane ale tak wyszło xD>
dzięki za ODPOWIEDZIjeśli chodzi o konia to nie sprzedam go tylko dlatego że nie mogę wynająć instruktora czy trenera bo ten koń jest bardziej dla mnie przyjacielem niż "zwierzątkiem które odwiedzam tylko jak chcę pojeździć".jak nie umieć dać normalnej rady to wcale nie piszcie dziękuje wedelka że przypomniała od czego jest to forum i już lepiej nic nie dodam to mam na myśli, chcesz jeździćdla przyjemności ale jak się nieda to nic, a konia nie przekreślisz :) rozumiem. mam tak samo :D
puki co kobyłka biega sobie po hektarowym pastwisku i wsiadam na nią od czasu do czasu na spacer do lasu jeśli chodzi o pracę w stajni to niestety nie mam możliwości bo pracuje gdzie indziej żeby dopomóc finansowo rodzinę.
Powiem tak....nie wiem kto dał Pani prawo do dawania tak głupich rad jak sprzedaż konia.Jej koń i może robić co chce!Może też jeździć jak chce!Ja jak byłam młodsza(miałam jakieś 10 lat)jeździłam zimnokrwistymi kobyłami z pola do domu, by je potem zaprzęgnąć i jechać po trawę.Miałam tylko zwykłe wędzidła podpięte do kantara a lejce miałam ze zwykłej czerwonej linki i co?coś się stało koniowi?zepsułam go w jakiś sposób?Jeździłam w galopie w kłusie i nic im sie nie stało.O siodle mogłam tylko pomarzyć!Konie w naszej rodzinie są od pokoleń!Przebywam z nimi, karmię je i oporządzam a mój tata jak to się mówi "urodził się w stajni".Widzieliśmy wiele i nie jesteśmy mądrusiami pracującymi u kogoś udającymi znawców "przez szybę".Nasze konie to konie do normalnej jazdy a nie jazdy z instruktorem.Konie trzeba hodować, by rozumieć pewne kwestie a nie pracować w czyjejś stajni.Siadam i jadę i koń idzie normalnie, nic mu się nie dzieje, nie cierpi więc nie rozumiem czemu Pani pisze, że ma sprzedać swoją klacz bo jest samoukiem?To jest śmieszne!I to właśnie tak jest jak się nie ma swojego konia tylko chodzi sie przy cudzych!Zbyt dużo jest ludzi, którzy myślą, że wszystko wiedzą a tak naprawdę nie wiedzą nic! A ty monaliza2sz trzymaj kobyłkę i jeździj jak chcesz:)Nie szukaj tu rad!Ja wolę słuchać koniarzy z wieloletnim doświadczeniem a nie ludzi PRACUJĄCYCH W CUDZEJ STAJNI.
Sultanowa, trochę szkoda słów, ale spróbuję. Mam prawo udzielać rad, tak samo jak inni użytkownicy, nawet jeśli ty się z nimi nie zgadzasz. Nikt za to nie ma obowiązku się do nich stosować. Rozumiem, że monaliza nie chce i zapewne nie sprzeda konia, dlatego też podałam inne rozwiązania. Czasem jednak kiedy ktoś nie potrafi poradzić sobie z koniem, lub gdy jego zasoby finansowe są bardzo ograniczone (co w wypadku choroby?) sprzedaż konia nie jest głupotą, a ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ. Nigdzie nie napisałam że monaliza powinna sprzedać konia dlatego, że jest samoukiem.Oczywiście, jeśli faktycznie koniom nie dzieje się krzywda, każdy może jeździć jak mu się podoba. Natomiast jeśli ktoś chce jeździć dobrze i rozwijać swoje umiejętności, pomoc innych jest niezbędna."Nasze konie to konie do normalnej jazdy a nie jazdy z instruktorem" A zatem jaka to jest jazda normalna? Sądzę, że nie tylko ja, ale co najmniej 90% użytkowników tego forum stwierdzi, że normalna jazda to właśnie jazda z instruktorem, w ogłowiu, a nie wędzidle przypiętym do kantara i z wodzami, a nie lejcami."nie jesteśmy mądrusiami pracującymi u kogoś udającymi znawców "przez szybę".", "Konie trzeba hodować, by rozumieć pewne kwestie a nie pracować w czyjejś stajni" Tak, pracuję w cudzej stajni, a moja wiedza i doświadczenie zapewne mocno odbiegają od wiedzy samych hodowców. Niemniej jednak moi pracodawcy z pewnością znawców nie udają, ponieważ są profesjonalistami i jestem szczęśliwa, że mogę uczyć się i obserwować takich ludzi, tym bardziej, że osiągają sukcesy międzynarodowe zarówno w sporcie jak i hodowli.To jest forum internetowe, każdy użytkownik nie zależnie od wieku jest równy, więc nie ma potrzeby zwracać się do nikogo per Pani."Zbyt dużo jest ludzi, którzy myślą, że wszystko wiedzą a tak naprawdę nie wiedzą nic!" tu się zgodzę :)
sultanowa przepraszam, ale :Ja wolę słuchać koniarzy z wieloletnim doświadczeniem a nie ludzi PRACUJĄCYCH W CUDZEJ STAJNI.mam rozumieć, że ludzie, którzy nie mają własnej stajni, ale pracują u kogoś od wielu lat i pracodawcy powierzają im zdrowie i bezpieczeństwo koni to i tak nie mają doświadczenia? Czyli doświadczenie zyskuje się dopiero kiedy ma się własną stajnie, a nie pracuje u kogoś?
jeśli chodzi o nagłe wypadki typu choroba to pieniądze mam odłożone ale nie zamierzam ich wydawać na siebie.
Pragnę zauważyć, że żadna osoba z powyższych nie odpowiedziała na pytanie. Jasne, najlepiej sprzedać konia, którego ma się od źrebaka. Ciekawa tylko jestem czy te osoby, które takie rady dają, zrobiłyby tak samo. Zamiast niepotrzebnie zniechęcać dziewczynę i sprawiać jej przykrość pomóżcie jej. Nie długo nikt nie będzie tu pisał, bo i tak rad nie udzielacie, tylko krytykujecie. Nie taki był cel forum galopuje.pl. Zaraz pewnie i ja zostanę skomentowana, no mówi się trudno.monaliza2sz, niestety także ci nie pomogę, ale to co się dzieje na tym forum jest po prostu śmieszne. Mogę ci tylko życzyć powodzenia i szczerze trzymać za ciebie kciuki, bo wyobrażam sobie twoją sytuację :)DOKŁADNIE ! GALOPUJE MNIE ZACZYNA DENERWOWAĆ !NIE CHCECIE POMÓC JEJ - NIC NIE PISZCIE ! -.-
No tak, ty jej bardzo pomogłaś :)
LUDZIE !!! NIE WIECIE JAK JEJ POMÓC TO NIE PISZCIE ! NIE KRYTYKUJCIE JEJ SPOSOBU ZAJMOWANIA SIĘ KONIEM, ONA CHCE GO SOBIE UJEŹDZIĆ TAK JAK ONA POTRAFI JEŹDZIĆ .
A jakiej rasy jest ten koń? Tak z ciekawości pytam ;)Ja bym Ci radziła, żebyś poszła do jakiejś stadniny i spróbowała pojeździć za jakąś pomoc w stajni. Do tego nie trzeba kasy tylko czasu. Tak samemu trudno jest się nauczyć, bo możesz nie zauważać swoich błędów.Cieszcie się, że szuka odpowiedzi w internecie. Znam takiego chłopaka, który nie miał pojęcia o łydkach i dosiadzie, tylko jeździł na wodzach i bacie ;/
koń mały w paszporcie ma, nie ma niestety czasu na prace w zamian za jazdy
Innej rady jak zainwestować w trening nie ma. Żeby się tego nauczyć potrzeba i odpowiedniej ilości godzin w siodle i jazdy na koniu, który to potrafi. Nie da się tego nauczyć tak o, przez internet. To po prostu musi "wejść w krew" przy którymś tam powtórzeniu a nie umiejąc tego zrobić na wyszkolonym koniu (tutaj kwestia taka, że nie robiłaś tego nigdy) to więcej niż pewne, że nie nauczysz tego swojego konia.
dopóki nie będę miała więcej funduszy i czasu to będę jeździć tak jak jeżdżę potem najwyżej się tego nauczę dzięki za rady
Ej, nie naskakujcie tak na nią, czy ona komuś coś zrobiła? Nie wie, co powinna zrobić, więc pyta was. Dlaczego pyta? Bo nie chce krzywdy konia, chce zrobić dobrze.1. Jazda z instruktorem szkoli umiejętności jeźdźca, a NIE konia! Podczas tej jazdy nie uczymy nic konia!2. Jazda z trenerem skupia te dwa czynniki, ale jest podwójnie droższa.Kurczę, jesteś w naprawdę trudnej sytuacji. Jedyne, co mogę ci doradzić, to może znalazłabyś chwilę i poszperała w Internecie ze jakimś wideo instruktażowym dotyczącym ujeżdżania konia od A do Z? Sama nigdy nie byłam w takiej sytuacji, więc nie powiem ci, jak to zrobić... Ale jeśli jeździsz dla przyjemności a nie dla poprawności, to równie dobrze możesz wpędzić konia w galop, który łatwo można utrzymać i w razie potrzeby zwolnić? Nikomu krzywdy nie zrobisz... No, ale wtedy to będzie tylko koń pod ciebie :) Po wielu takich "wpędzaniach" koń może w końcu zaczai o co ci chodzi i będzie reagował od razu, kiedy zabierzesz się do "wpędzania"? No, ale nie wiem. Powodzenia...! ^^A wy, awanturniczki, dajcie sobie spokój :) Jeśli ktoś potrzebuje rady, to ją tutaj na pewno dostanie! Wystarczy tylko przestać gapić się na czubek własnego nosa!
A wiesz o tym, że można się czegoś nauczyć na wyszkolonym koniu a potem zastosować to na własnym? Tańsze rozwiązanie. Polecam jak coś się chce zrobić w miarę porządnie a nie na zasadzie "byle jak byle żeby było", choć nie ma to jak trening trenera z tą konkretną dwójką. Poza tym poradzenie komuś żeby zainwestował w trening to nie jest mądrzenie się. Nie da się przecież uczyć kogoś jeździć przez internet.
Człowiek uczy się przez całe życie, czasami i niestety na własnych błędach, które każdy popełnia.Konika nie sprzedawaj na pewno, póki co nie musisz przecież próbować na niej zagalopowań, bo po tym jak piszesz stwierdzam, że nie zależy Ci tak bardzo na jeżdżeniu, a bardziej na kochaniu :) Jeśli ma duży wybieg, to dobrze bo ruchu jej nie zabraknie. A ty zawsze możesz siadać na stęp czy na kłus. Masz w pobliżu może jakąś stajnie, gdzie są instruktorzy?Zawsze możesz tam zajrzeć i dogadać się, że za pracę przy konikach mogłabyś mieć trening na własnym koniu. Pisałaś, że masz już jedną pracę może jak dobrze się dogadasz to nie będzie ona kolidowała z pracą w stajni. Niestety ktoś może mieć kasę na utrzymanie konia czy nawet siano, owies, słome może mieć własne i własną stajenkę co dużo taniej wychodzi. Ale na treningi może mu nie starczać, nie samym koniem człowiek żyję. A w razie choroby tak jak napisała ma odłożoną kasę więc jest ok.Popytaj kogoś ze swoich znajomych czy nie znają jakiejś osoby, które ma swoje doświadczenie z jeździectwem i końmi. Może akurat kogoś takiego znajdziesz, kto mógłby na Ciebie patrzeć i Ci coś podpowiedzieć chociaż raz w tygodniu.Samoucy nie mają łatwego życia, coś o tym wiem. Tym bardziej jeśli jeżdżą na koniach, które są "do roboty", a nie mają do dyspozycji odpowiednich finansów na to, żeby zrobić ze sobą coś lepszego i z tymi końmi.Są różne metody uczenia czy chociaż jeżdżenia, w wielu przypadkach się spotkałam z tym, że jedni mówią tak drudzy tak, no i kogo słuchać? skoro wydaję się że obydwa sposoby są dobre. A konikowi się krzywda nie dzieje.
nie wiem czy ktoś odpowiedział Ci na pytanie, czy nie. Nie chce mi się czytać tego, co nikeórzy tutaj wypisują. A co do kobyłki...PRACA NA LĄŻY! Tak...wielkimi literkami ;) Jak nie ląża to jakis długaśny sznurek i tyle ;) Zagalopowanie na ,,HOP" i uczymy komendy głosowej;) I jak już bedzie umiała bez żadnego poganiania bacikiem itd. to z siodełka to samo tylko, że z łydkami. Jedziemy miarowym, roboczym kłusem, przed naroznikiem siadamy w siodło, w narożniku delikatne oddanie wodzy i łydki. Wew. za popręgiem, zew.na popręgu i wypchnięcie dupskiem ;)No i jak pracujesz na ląży to cały czas też z siodła, na zmianę. Ale z siodełka tylko w kłusie, żadnych prób zagalopowania dopóki na ląży nie będzie idealnie;)W ten sposób nauczyłam 2 klaczki, więc naprawdę działa;)
dzięki spróbuję napewno
taaak , bardzo db że wytłuściłaś błąd dużymi literami.. piszę się LONŻY
O matkooo... i co z tego? Jak Ci przeszkadza to na to nie patrz. Tu nie są ważne błędy jezykowe, czy ortograficzne, tylko to, żeby pomóc dziewczynie z koniem .