Reklama
  • wrygiel2011-03-10 00:25:30

    Hej! Nazywam się Wojtek, mam 27 lat, mieszkam w Olsztynie, jestem komputerowym zboczeńco-pracoholikiem i nie mam właściwie nic wspólnego z końmi :>Mam za to od cholery różnych dziwnych marzeń, jednym z nich jest właśnie umiejętność jazdy konnej (nie wiem, czy mi się do czegogokolwiek przyda, ale co tam, i tak chcę). Jestem przy tym bardzo leniwy i nie chciałoby mi się jeździć X razy do jakiejś stadniny na X lekcji... Za to bez większego problemu mógłbym np. na dwa tygodnie zamieszkać gdzieś w jakiejś stadninie, zabunkrować się w jakimś kącie ze swoim laptopem, i tylko chciałbym, żeby co jakiś czas przyszła jakaś instruktorka, wyciągnęła mnie siłą za kołnierz i uczyła jeździć 2 godziny dziennie (tak, żebym umiał nie spaść, gdyby przyszło mi musieć jeździć na koniu w jakiejś Mongolii ;)). Czy takie oferty są na rynku? :> Miejsce mi obojętne, byle z dala od dużych miast, i żeby można było gdzieś pochodzić, albo pojeździć rowerem, albo zdjęcia porobić itp... Jeśli ktoś przygarnąłby geeka, to prooszę o kontakt :)

  • inniejsza 2011-03-10 11:52:01

    myslę że w grę wchodzą tylko wyjazdy wakacyjne lub okolicznościowe do jakiś stajni ale jazda wszędzie jest dobrowolna i nikt Cię nie będzie na siłę ciągnął.

  • redakcja 2011-03-10 13:50:23

    No właśnie, dwa tygodnie wakacji w ośrodku turystycznym, w którym oferują jazdę konną. I to Twoją decyzją będzie ile będziesz chciał jeździć konno w ciągu dnia. Pamiętaj, że taki intensywny trening po dwie godziny każdego dnia powoduje takie zakwasy, że przez pierwsze dni ciężko będzie Ci nawet chodzić. Ale oczywiście ja nie odradzam, wręcz przeciwnie, bo to wspaniały sport i pasja... ;)Musisz umówić się z instruktorem na jakieś godziny i po prostu uczyć się. Każdy jeździec, tak w ogóle, uczy się całe życie.....

  • wrygiel 2011-03-11 11:02:34

    Zakwasy uwielbiam :) (kiedyś się nimi regularnie doładowywałem w górach, ale teraz mógłbym po nich chodzić 24h bez przerwy i nic już nie boli, tęsknię...)Znajoma jeżdżąca konno twierdzi, że taka forma jaką wymyśliłem (tydzień lub dwa 2-3 godziny dziennie) jest bez sensu, i nauczę się więcej jeżdżąc po 15 minut 3 razy w tygodniu (przynajmniej na początku). Więc się trochę zastanawiam.

  • Reklama
  • redakcja 2011-03-11 12:04:18

    He... przez 15 minut to się nauczysz jedynie jak dopasować strzemiona i dociągnąć popręg co najwyżej i już byś schodził z konia.... Ja pierwsze jazdy miałam godzinne, niektórzy mieli po 30 minut, ale mniej to przesada...A tak faktycznie, żeby coś umieć to trzeba jeździć systematycznie w jakimś dłuższym czasie. Czyli po takim dwutygodniowym treningu na wczasach najlepiej chodzić gdzieś przynajmniej raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie do jakiegoś ośrodka jeździeckiego i tam sobie po godzince pojeździć. Jazda konna nie jest łatwa ;) ten sport potrzebuje systematyczności :)Możesz oczywiście pierwsze lekcje odbyć przed tym wyjazdem, wtedy już będziesz przygotowany nieco do jazd.No i ja tak myślę, że żeby dobrze jeździć konno trzeba opanować każdy z podstawowych chodów konia - stęp, kłus i galop. A do galopu nie dochodzi się po dwóch tygodniach na pewno, choć różnie to bywa, niektórzy mają taki dar, że od razu galopują ;D

  • kiniak 2011-03-11 12:59:45

    No i musisz znaleźć taką instruktorke co codziennie za kołnierz Cię będzie wyciągać :DPrawda taka że na początku lepiej się uczyć krocej a częściej, stopniowo się przyzwyczajać i nie zniechęcać (co może się stać przy częstych lekcjach).A zakwasy będą i tak i tak ;p poznasz mięśnie o których nawet nie wiedziałeś.Co do ośrodków to nie tylko wyjazdy wakacyjne mysle że wchodzą w gre.. Jesli jakiś ośrodek dysponuje pensjonatem dla gości to zawsze pokoik można wynająć, odciąć się od świata no i jedynie miec dobre stosunki z instruktorką. Jak znajoma jeździ konno to pewnie orientuje się gdzie w twojej okolicy znajdują się takie miejsca ;) 

  • redakcja 2011-03-11 14:22:32

    Sory, ale ja bym takiego jeźdzca wykopała za drzwi, jeśli ktos sam nie chce tylko trzeba go "wyciągnąc za kołnierz" to nigdy nie bedzie jeźdzcem z krwi i kości, konno jeździ sie z pasji i miłości do koni a nie "bo może przyjdzie mu się jechać konno przez Mongolię". Poza tym nauka musi być systematyczna a lekcje krótkie -to nie kurs obsługi kserokopiarki tylko nauka zgrania się dwóch organizmów o przeróżnych osobowościach w jeden element. Napewno nie znajdziesz takiego istruktora co by cię musiał od komputera oderwać i wrzucać na siodło, nie tędy droga, poza tobą będzie miał kilkunastu innych chętnych, którzy za tą sama cenę z entuzjazmem czakają na każdą kolejną lekcję. Po drugie nie można się nauczyć nie spaść -spada każdy i początkujący i jeździec w klasie mistrzowskiej, na to nie ma recepty, to jest poprostu nieodłaczny element, wpisany w ryzyko (każdego z resztą) równiez i tego sportu.

  • wrygiel 2011-03-11 16:14:33

    > Sory, ale ja bym takiego jeźdzca wykopała za drzwi, jeśli ktos sam> nie chce tylko trzeba go "wyciągnąc za kołnierz" to nigdy nie bedzie> jeźdzcem z krwi i kości, konno jeździ sie z pasji i miłości do koni> a nie "bo może przyjdzie mu się jechać konno przez Mongolię".Byłem pozytywnie zaskoczony, że ten argument wcześniej nie padł, bobałem się, że większość z forumowiczów będzie miało właśnie takie -moim zdaniem jednak trochę dziecinne - zdanie.W wielu miejscach na świecie jazda konna jest nadal jednym zpodstawowych środków transportu. A same konie są jedynie towarem, wktóry się inwestuje i utrzymuje, a nie kocha. Co wcale nie znaczy, żekonie się tam źle traktuje - to zależy tylko od człowieka.Fakt, że chcę się nauczyć jazdy konnej ze względów czysto użytkowych (a nie z miłości do koni) wcale nie oznacza, że tych zwierząt nie szanuję i nie polubiłbym ich. Trudno jest mi je jednak polubić, póki nie miałem z nimi styczności, prawda? Ktoś kto chce się nauczyć jazdy konnej, bo "kocha konie", mimo że nie miał z nimi styczności jest albo dzieckiem, albo osobą obłudną. Ja mam w sobie dużo z dziecka, m.in. właśnie lenistwo.Nigdy też nie będę żadnym zawodowym ujeżdżaczem, po prostu potrzebuję znać podstawy, żeby móc realizować swoje inne - tym razem prawdziwe - pasje. Jeśli przy okazji zapałam pasją do koni, to ok, ale nie będę tego wiedział, póki nie spróbuję.> Napewno nie znajdziesz takiego istruktora co by cię musiał od> komputera oderwać i wrzucać na siodło, nie tędy drogaTeż tak myślę ;) Ale może przynajmniej znajdę tutaj jakąś inteligentną (i potrafiącą zrozumieć podstawy ironii :>) osobę, która mi wskaże drogę.

  • Reklama
  • wrygiel 2011-03-11 16:19:06

    Roplhinka, dziękuję za kontruktywną odpowiedź :) Tak pewnie postaram się zrobić.Kiniak :) Po paru lekcjach w Olsztynie myślę żeby wybrać się gdzieś w góry, podobno są tam organizowane konne wycieczki nawet parudniowe, z ogniskiem itp - to byłoby coś fajnego, w stylu jaki lubię ;)

  • redakcja 2011-03-11 16:19:59

    to było dziwne...ale cóż... !jest dużooo ośrodków . !;Dnie podam żadnego,bo nie chce mi się szukać i w ogóle  . !podejście masz dziwne,ale trudnooo...

  • wrygiel 2011-03-11 16:34:46

    A tak BTW - zauważyłem, że odpowiadają mi same dziewczyny/kobiety. Wśród instruktorów na różnych stronach, które przeglądałem, również 100% było kobietami. Czy wśród jeźdźców w Polsce panuje jakiś kobiecy monopol? :)

  • wrygiel 2011-03-11 17:01:11

    Właśnie sobie zdałem sprawę, że to forum jest chyba dla straaaasznie młodych ludzi. :(No nic, pozdrawiam wszystkich i życzę powodzenia :)

  • Reklama
  • Karolla 2011-03-11 18:12:41

    mając na myśli bardzo młodych masz na myśli 17, 18 lat??? to Ty MĘŻCZYZNO masz chyba z 40! ;D  

  • redakcja 2011-03-11 19:10:33

    straaaasznie młodych wcale nie znaczy niedoświadczonych - pamiętaj o tym.Znam wiele młodszych ode mnie osób i jeżdżą tak świetnie, że tylko brać z nich przykład.No i ciekawe kogo masz na myśli straaaasznie młodego?? Bo jeśli rzeczywiście masz 40 lat.....................?

  • Epoka 2011-03-12 19:01:21

    No eee.. jeździsz jeśli chcesz i nikt Cię za kołnierz nie będzie ciągał . Co do tego, że 100 % tego portalu to płeć piękna to się zgodzę - kiedyś kobiety nie jeździły w ogóle, a mężczyźni byli ułanami - teraz sytuacja się odwróciła, ale kobiety nie są ułankami. Nie wiem czemu mężczyźni teraz nie jeżdżą konno. Chyba wolą tak jak Pan siedzieć przed komputerem i grać w gry polegające na wirtualnych skokach przez przeszkody. Zachęcam do jazdy konnej - w rzeczywistości jest jeszcze fajniej niż w internecie ;D

  • Oczy Nocy 2011-03-14 20:53:24

    Cześć!Tak się składa że też jestem z Olsztyna i generalnie może byłabym w stanie Ci pomóc. ;)Co prawda ja uczyć Cię nie dam rady ale polecam stadninę u Kojrysa. Tu jest jej adres http://www.kojrys.pl/ Chyba byłaby tam taka opcja, generalnie szłoby się chyba dogadać. Tylko z tą instruktorką może być problem bo tam jest instruktor ;)

  • wrygiel 2011-03-15 02:08:36

    Instruktor też chyba ok :) Mimo wszystko na razie szukam jakiejś chętnej znajomej osoby, żeby pochodzić na Kortowo. Może się uda.Nie mam 40, w pierwszym poście napisałem ile mam ;)Co do ułanów, fajne porównanie, heh :) No i w sumie to by się zgadzało. Z tego co piszecie, mężczyźni teraz nie jeżdżą, przynajmniej w Polsce. Ale już na Ukrainie czy Białorusi spotykałem takich. Kiedyś jeździli, bo potrzebowali - mieli właśnie takie użytkowe podejście. Na takiej Ukrainie czy Białorusi nadal takie mają. I patrzą się dziwnie na faceta, który nie potrafi - uważają go za mieszczucha, i słusznie. Mam nadzieję, że rozumiecie, dlaczego mogłoby mi to przeszkadzać :->A co do powodów, dla których jeżdżą kobiety - hehe, możnaby dużo teorii wykluć :) Ja bym mimo wszystko stawiał na prosty, prymitywny lans ;) Z resztą, nie zaprzeczam, że ten powód również i do mnie przemawia. Choć nadal wolę myśleć, że bardziej ten użytkowy. ;)

  • Reklama
  • wrygiel 2011-03-15 02:31:49

    Pewnie nawet LEPSZY byłby dla mnie instruktor niż instruktorka. Generalnie zawsze lepiej dogaduję się z babami, niż z facetami, ale w tym konkretnym względzie, to chyba instruktor mnie przynajmniej bardziej zrozumie ;) No chyba że instruktorzy mają takie same podejście jak Wy ("jeżdżę z miłości do koni")? Ale coś chyba nie sądzę :> Niech no odezwie się tu jakiś facet i powie, jak bardzo "kocha swojego konia" (bez dwuznaczności!), to może uwierzę...

  • wrygiel 2011-03-15 02:42:23

    Właściwie, to chciałbym, żeby się taki odezwał, bo nie chcę obalać pewnego zakorzenionego we mnie mitu rodem z westernów... taka przyjaźń facet i koń - filmowa fikcja?

  • kiniak 2011-03-23 21:32:53

    No znowu bez przesady, faceci też jeżdzą konno ;) Tylko łatwiej ich spotkać w klubach jeździeckich, stajniach bardziej prestiżowych... no jak facet to facet -rywalizacja, adrenalinka itd itd :D Nie rozumiem oburzenia ze strony dziewczyn. Każdy ma jakieś swoje ambicje, marzenia, cele czy chodźby zachcianki które chce kiedyś zrealizować. Dzisiaj Wojtek chce się nauczyć jeździć konno, jutro mu do głowy przyjdzie cos innego... i co w tym złego?? Człowiek który ma chęci i chce próbować w życiu nowych rzeczy, rozwijać się, a nóż widelec kiedyś to mu się przyda jest spełniony. A może instruktorka będzie wolna haha :D No sorry wszędzie się poznaje ludzi. A to czy na koniu uczy się jeździć człowiek który to kocha czy ten który chce tylko tego spróbować to co to za róznica? Czterokopytnemu rekreantowi i tak to zwisa i powiewa.Czy powodem jest ""prymitywny lans"" czy powód bardziej ""użytkowy"" WARTO SPRÓBOWAĆ ;D..Na kilkudniową wycieczkę w góry z ognichem chyba większość się pisze :P 

  • Oczy Nocy 2011-03-23 23:34:07

    Oj Kortowo to ja bym Ci odradzała. Drogo bardzo i atmosfera jakaś taka nie życzliwa. Zdecydowanie wole Kojrysa.



Reklama
Reklama