Otóż u nas w stajni jest koń, który jest dla jeźdźców zarówno zaawansowanych, ale tez dla tych co dopiero zeszli z lonży.Problem tkwi w tym, ze kon juz nie reaguje tak dobrze na łyde i wodze, bo jak jest szarpany i "kopany" przez poczatkujacych to wiadomo ze juz nie reaguje jak trzeba.Np. wiem, ze on czuje kiedy mu łyde daje, ale jakos nie rusza. To samo jezeli przyjdzie mi wolte zrobic, nie da rady, choc specjalnie zwracam uwage na ulozenie wodzy, rak i nóg, zeby bylo poprawnie. Dogadywalam sie z nim dopiero gdy mialam palcat.A moze on poprostu jest leniwy?Lubie tego konia, mimo ze totalnie czasami nie idzie sie z nim dogadac. Widomo, czasami ma gorszy, czasami lepszy dzien, ale chciałabym poznac wasze rady, zeby byl bardziej zdyscyplinowany, albo zeby sie z nim lepiej współpracowało.Dodatkowa mam go teraz "pod opieka" na szkółce [mam ferie] i chce go jakos "poduczyc". I nie tylko jego ale i siebie, bo wiadomo, ze czasami wina jest ze strony jezdzca, czasami konia, a czasami obu z nich ;) Moze poprostu dzis mial gorszy dzien...;)Poprostu w skrócie, co robic jezeli daje koniu ewidentne znaki a on NIC, cierpi poprostu na mamtowdupizm ;P
Może poproś o rade instruktorke ? Myśle, że powinna ci pomóc " naprawić" tego konia. U mnie w stajnie są dwa hucuły, które chodzą pod różnymi jeźdzcami i przez jazde uczacych się są pozaciągane i kopane przez co nie reaguja juz tak dobrze na łydkę, dosiad i trzeba niestety jeździć z batem ;/ Mam tak jak ty, tylko że koniem się poprostu opiekuje i na nim jeżdże. Też nie reaguje dobrze na łydkę tylko trzeba z bacikiem ;/ Jak dla mnie powinnaś zapytać sie instruktorki co zrobić żeby odczulic konia na działanie łydek ;)
Instruktorka to widzi i tez dzisiaj sie troche na niego wkurzyla, ale z ogółu ten kon był spoko i nie jezdzilo sie z palcatem na nim.Dobra, zobacze jutro, bo w sumie nie ma co schizowac jak moze tak dis bylo tylko. Od czasu do czasu ma takie odpały [pamietam tez taka lekcje co podobnie sie zachowywał].Dzis bylo tak, ze na lyde do klusu i galopu nie chciał [dopiero z palcatem], a jak przyszło za kolezanką galopem to sie scigał jak dziki i nie dalo sie przystopowac. Nie mówiac ze scinał zakrety i momentami juz sie widzialam na ziemi xD Ale fajnie bylo, przyznam szczerze ;PNo tylko mnie wkurzyl z tą lydą i w cwiczeniach [wez z jednek kopki, wbij w druga] to nie moglam w ogole podjechac do tego bo mu sie kurde nie chcialo xDDobra noo, dalam mu marchewe moze jutro bedzie ok ;DMysle ze wczesniej w teernie jak byl przed moja jazda to moze sie wyszalam i nie mial juz ochoty, albo poprotu, mial gorszy dzien, bo to jest jeden z lepszych koni i czesto ujezdzanych...Jak cos to napisze jak jutro bylo i czy lepiej czy tak jak dzis ;)Mam nadzieje ze lepiej xD Bo padne ;p
U mnie ostatnio jak jeździłam to na łydke do kłusa przejdzie ewentualnie z bacikiem. O galopie to raczej nie ma mowy, ale jak dałam łydke z bacikiem ( takim mocniejszym ) to w nastepne zagalopowania chodził mi na łydke ;) Za koniem to kązdy kon pójdzie. W lato to jest gorzej z takim koniem bo konie czesto chodza i po paru lekcjach albo nie maja siły albo im sie nie chce :) Wiem to bo ja tak mam w lato to bez bata nie ma mowy o jeździe a w zime to tak jak pisałam wyżej ;D wiec życze ci powodzenia z tym konisiem ;) mam nadzieje, że cos wskórasz ;D
Po pierwsze wina nigdy nie leży po stronie konia.Zawsze złe reakcje konia powodowane są podejściem człowieka.Czy to w użytkowaniu aktualnym, czy po tym co z koniem działo się wcześniej.Ale nigdy wina złego zachowania, braku reakcji itp nie stoi po stronie konia.
sotniax2 masz racje, jezeli chodzi np. o mój przypadek. Ale nie wiem czy zgodziłabym sie w innych przypadkach ;)Przeciez nie każdy kon jest "Święty", niektóre maja swoj charater i zapewne ciezko bedzie czlowiekowi go zmienic. Wiec jezeli sie cos stamnie komus, bo kon zareaguje tak a nie inaczej to bedzie jego wina, mimo ze chodzi o jego usposobienie - rzecz wrodzona, gdzie działa instynktownie.Każda istota ma prawo popelniac bledy, kon nie jest idealny. Tak samo jak "Blądzic jest rzecza ludzna" mozna sie odniesc do czterokopytnych ;) Ale jezeli chodzi o przypadek wyżej, tak, tu sie zgodze. Byc moze ja popelnilam bledy, byc moze inni i tak jest a nie inaczej. Nie mowilam ze w tym przypadku jest wina konie, bo absolutnie o to nie oskarzam Alta <3.Co nie znaczy ze nie ma przypadkow gdzie to KON popelnil blad ;)
Błędy konia są wynikiem człowieka, a nie jego charakteru. Zwłaszcza to, że nie chce reagować na łydkę, skoro ciągle jest kopany, jak ma niby reagować, kiedy ktoś jednocześnie daje mu znak wodzą, że ma się nie ruszać i kopie łydkami?To, że nie możesz go zmienić to WYŁĄCZNIE wina ludzi, którzy się nim zajmowali i tych, którzy na nim siedzieli. No niestety, początkujący nie potrafią siedzieć tak, żeby nie latały im łydki, bo nie mają jeszcze równowagi.Proponuję gry Pata Parelliego, zabawę w jeża itp. Tylko że potem wejdą na tego końca znowu początkujący i zepsują cały efekt. Niestety ;-)A i jeszcze coś. Charakter to nie instynkt. Człowiek ma za zadanie przejąć przywództwo w stadzie koń-człowiek. Jeśli nie potrafi tego zrobić, koń nie będzie się czuł przy nim bezpieczny.
Hellenna - tak, to wiem, że w tym [moim] przypadku to NIE jest wina konia. Absolutnie ;)...Pisałam to conajmniej dwa razy wyżej ;D ale spoko xDBylam dzis na jeździe i o wiele lepiej sie z nim dogadywałam ;) Na poczatku byly małe sprzeciwy, ale dostałam palcat. Rzecz w tym ze nie musialam go uzywac,a kon jakos automatycznie zaczal mnie sluchac. Chyba sam fakt iz palcat posiadam odgrywal w tym jakas role..W galopie to bylo tak ze galop-klus-galop-klus, dopiero gdy łyde przystawilam to spoko ;]Nie no poprostu sie przekonalam ze z koniem trzeba stanowczo i byc upartym bardziej niz on [a przyznam ze u Alt jest okropnie uparty xd], ale oczywiscie bez jakis nerwowych szarpanin czy krzyku, bo jezdziec nigdy tym nic nie wskóra, a kon sie tylko wkurza jeszcze bardziej. Trzeba byc wyrozumialym i cierpliwym, czego nieraz brakuje jezdzcom, zwlaszcza tym poczatkujacym.Instruktorka mowila ze on z reguly palcatu NIE POTRZEBUJE, jednakze czasami ma odchyly. Mielismy jeszcze cwiczenia ze mamy luźną wodze i skrecamy tylko za pomoca lydek. Na poczatku bylo ciezko, wiec lekko nakierowywalam go wodza. Pozniej juz reagowal na sama lydke ;)Tak czy siak razem z Altem łamiemy nie pierwsze i nie ostatnie lody ;) Coraz lepiej mi sie z nim współpracuje, wiec mysle ze bedzie ok... ;DDzis zasluzyl na marchewe ;) Wczoraj z reszta też... Za chęci ;D
Nie tylko w tym, NikiGirl19, w każdym przypadku. !!!Ale dobrze, że już lepiej Ci idzie :-)Booże xD Co mnie napadło zeby sobie dac taki nick?! ;pNo ale wracajac do tematu, tak mowisz? ;DW sumie to nie bede wyszukiwala przykladow, bo znajac nie bylyby slabymi argumentami ;)Moze i masz racje co do tego, ale ograniczylabym to tylko do kategorii posłuszenstwa. ;)Bo np. jezeli kon cy bryknie albo stanie deba, poprostu zeby zwalic jezdzzca, a nie ze sie wystraszy, to przeciez nie powiemy ze to wina jeźdźca. No chyba ze bedzie sie szarpał z tym koniem i ewidentnie go denerwowal ;DA i dzieki za te 7 gier. Obilo mi sie kiedys o uszy, ale nie próbowalam tego nigdy ;)
Z brykaniem nie byłabym taka pewna. Koń nie zawsze bryka, bo chce zwalić jeźdźca, no chyba, że weźmiemy pod uwagę fakt, że ktoś wsiada na konia po raz pierwszy, wówczas się zgodzę. Ale koń nie robi tego po złośliwości. W wielu przypadkach natomiast koń siedzi większość czasu w boksie i czasami musi się wybrykać, jeżdżę na takiej klaczy, która lubi sobie bryknąć kilka razy w galopie, popędzi sobie trochę, a potem się uspokaja. Koń nie staje dęba, bo chce zwalić jeźdźca, ot tak sobie. Kieruje nim strach, nie czuje się z nim bezpiecznie. Czyli znowu kwestia przywództwa. Co więcej nie został w młodości odpowiednio szkolony, być może był zmuszany do posłuszeństwa siłą. Czyli jest to wina człowieka, niekoniecznie tego, który potem na konia wsiada, ale tego, który uczył konia akceptować siodło.
Otóż u nas w stajni jest koń, który jest dla jeźdźców zarówno zaawansowanych, ale tez dla tych co dopiero zeszli z lonży.Problem tkwi w tym, ze kon juz nie reaguje tak dobrze na łyde i wodze, bo jak jest szarpany i "kopany" przez poczatkujacych to wiadomo ze juz nie reaguje jak trzeba.Np. wiem, ze on czuje kiedy mu łyde daje, ale jakos nie rusza. To samo jezeli przyjdzie mi wolte zrobic, nie da rady, choc specjalnie zwracam uwage na ulozenie wodzy, rak i nóg, zeby bylo poprawnie. Dogadywalam sie z nim dopiero gdy mialam palcat.A moze on poprostu jest leniwy?Lubie tego konia, mimo ze totalnie czasami nie idzie sie z nim dogadac. Widomo, czasami ma gorszy, czasami lepszy dzien, ale chciałabym poznac wasze rady, zeby byl bardziej zdyscyplinowany, albo zeby sie z nim lepiej współpracowało.Dodatkowa mam go teraz "pod opieka" na szkółce [mam ferie] i chce go jakos "poduczyc". I nie tylko jego ale i siebie, bo wiadomo, ze czasami wina jest ze strony jezdzca, czasami konia, a czasami obu z nich ;) Moze poprostu dzis mial gorszy dzien...;)Poprostu w skrócie, co robic jezeli daje koniu ewidentne znaki a on NIC, cierpi poprostu na mamtowdupizm ;P
Może poproś o rade instruktorke ? Myśle, że powinna ci pomóc " naprawić" tego konia. U mnie w stajnie są dwa hucuły, które chodzą pod różnymi jeźdzcami i przez jazde uczacych się są pozaciągane i kopane przez co nie reaguja juz tak dobrze na łydkę, dosiad i trzeba niestety jeździć z batem ;/ Mam tak jak ty, tylko że koniem się poprostu opiekuje i na nim jeżdże. Też nie reaguje dobrze na łydkę tylko trzeba z bacikiem ;/ Jak dla mnie powinnaś zapytać sie instruktorki co zrobić żeby odczulic konia na działanie łydek ;)
Instruktorka to widzi i tez dzisiaj sie troche na niego wkurzyla, ale z ogółu ten kon był spoko i nie jezdzilo sie z palcatem na nim.Dobra, zobacze jutro, bo w sumie nie ma co schizowac jak moze tak dis bylo tylko. Od czasu do czasu ma takie odpały [pamietam tez taka lekcje co podobnie sie zachowywał].Dzis bylo tak, ze na lyde do klusu i galopu nie chciał [dopiero z palcatem], a jak przyszło za kolezanką galopem to sie scigał jak dziki i nie dalo sie przystopowac. Nie mówiac ze scinał zakrety i momentami juz sie widzialam na ziemi xD Ale fajnie bylo, przyznam szczerze ;PNo tylko mnie wkurzyl z tą lydą i w cwiczeniach [wez z jednek kopki, wbij w druga] to nie moglam w ogole podjechac do tego bo mu sie kurde nie chcialo xDDobra noo, dalam mu marchewe moze jutro bedzie ok ;DMysle ze wczesniej w teernie jak byl przed moja jazda to moze sie wyszalam i nie mial juz ochoty, albo poprotu, mial gorszy dzien, bo to jest jeden z lepszych koni i czesto ujezdzanych...Jak cos to napisze jak jutro bylo i czy lepiej czy tak jak dzis ;)Mam nadzieje ze lepiej xD Bo padne ;p
U mnie ostatnio jak jeździłam to na łydke do kłusa przejdzie ewentualnie z bacikiem. O galopie to raczej nie ma mowy, ale jak dałam łydke z bacikiem ( takim mocniejszym ) to w nastepne zagalopowania chodził mi na łydke ;) Za koniem to kązdy kon pójdzie. W lato to jest gorzej z takim koniem bo konie czesto chodza i po paru lekcjach albo nie maja siły albo im sie nie chce :) Wiem to bo ja tak mam w lato to bez bata nie ma mowy o jeździe a w zime to tak jak pisałam wyżej ;D wiec życze ci powodzenia z tym konisiem ;) mam nadzieje, że cos wskórasz ;D
Po pierwsze wina nigdy nie leży po stronie konia.Zawsze złe reakcje konia powodowane są podejściem człowieka.Czy to w użytkowaniu aktualnym, czy po tym co z koniem działo się wcześniej.Ale nigdy wina złego zachowania, braku reakcji itp nie stoi po stronie konia.
sotniax2 masz racje, jezeli chodzi np. o mój przypadek. Ale nie wiem czy zgodziłabym sie w innych przypadkach ;)Przeciez nie każdy kon jest "Święty", niektóre maja swoj charater i zapewne ciezko bedzie czlowiekowi go zmienic. Wiec jezeli sie cos stamnie komus, bo kon zareaguje tak a nie inaczej to bedzie jego wina, mimo ze chodzi o jego usposobienie - rzecz wrodzona, gdzie działa instynktownie.Każda istota ma prawo popelniac bledy, kon nie jest idealny. Tak samo jak "Blądzic jest rzecza ludzna" mozna sie odniesc do czterokopytnych ;) Ale jezeli chodzi o przypadek wyżej, tak, tu sie zgodze. Byc moze ja popelnilam bledy, byc moze inni i tak jest a nie inaczej. Nie mowilam ze w tym przypadku jest wina konie, bo absolutnie o to nie oskarzam Alta <3.Co nie znaczy ze nie ma przypadkow gdzie to KON popelnil blad ;)
Błędy konia są wynikiem człowieka, a nie jego charakteru. Zwłaszcza to, że nie chce reagować na łydkę, skoro ciągle jest kopany, jak ma niby reagować, kiedy ktoś jednocześnie daje mu znak wodzą, że ma się nie ruszać i kopie łydkami?To, że nie możesz go zmienić to WYŁĄCZNIE wina ludzi, którzy się nim zajmowali i tych, którzy na nim siedzieli. No niestety, początkujący nie potrafią siedzieć tak, żeby nie latały im łydki, bo nie mają jeszcze równowagi.Proponuję gry Pata Parelliego, zabawę w jeża itp. Tylko że potem wejdą na tego końca znowu początkujący i zepsują cały efekt. Niestety ;-)A i jeszcze coś. Charakter to nie instynkt. Człowiek ma za zadanie przejąć przywództwo w stadzie koń-człowiek. Jeśli nie potrafi tego zrobić, koń nie będzie się czuł przy nim bezpieczny.
Hellenna - tak, to wiem, że w tym [moim] przypadku to NIE jest wina konia. Absolutnie ;)...Pisałam to conajmniej dwa razy wyżej ;D ale spoko xDBylam dzis na jeździe i o wiele lepiej sie z nim dogadywałam ;) Na poczatku byly małe sprzeciwy, ale dostałam palcat. Rzecz w tym ze nie musialam go uzywac,a kon jakos automatycznie zaczal mnie sluchac. Chyba sam fakt iz palcat posiadam odgrywal w tym jakas role..W galopie to bylo tak ze galop-klus-galop-klus, dopiero gdy łyde przystawilam to spoko ;]Nie no poprostu sie przekonalam ze z koniem trzeba stanowczo i byc upartym bardziej niz on [a przyznam ze u Alt jest okropnie uparty xd], ale oczywiscie bez jakis nerwowych szarpanin czy krzyku, bo jezdziec nigdy tym nic nie wskóra, a kon sie tylko wkurza jeszcze bardziej. Trzeba byc wyrozumialym i cierpliwym, czego nieraz brakuje jezdzcom, zwlaszcza tym poczatkujacym.Instruktorka mowila ze on z reguly palcatu NIE POTRZEBUJE, jednakze czasami ma odchyly. Mielismy jeszcze cwiczenia ze mamy luźną wodze i skrecamy tylko za pomoca lydek. Na poczatku bylo ciezko, wiec lekko nakierowywalam go wodza. Pozniej juz reagowal na sama lydke ;)Tak czy siak razem z Altem łamiemy nie pierwsze i nie ostatnie lody ;) Coraz lepiej mi sie z nim współpracuje, wiec mysle ze bedzie ok... ;DDzis zasluzyl na marchewe ;) Wczoraj z reszta też... Za chęci ;D
Nie tylko w tym, NikiGirl19, w każdym przypadku. !!!Ale dobrze, że już lepiej Ci idzie :-)
Nie tylko w tym, NikiGirl19, w każdym przypadku. !!!Ale dobrze, że już lepiej Ci idzie :-)Booże xD Co mnie napadło zeby sobie dac taki nick?! ;pNo ale wracajac do tematu, tak mowisz? ;DW sumie to nie bede wyszukiwala przykladow, bo znajac nie bylyby slabymi argumentami ;)Moze i masz racje co do tego, ale ograniczylabym to tylko do kategorii posłuszenstwa. ;)Bo np. jezeli kon cy bryknie albo stanie deba, poprostu zeby zwalic jezdzzca, a nie ze sie wystraszy, to przeciez nie powiemy ze to wina jeźdźca. No chyba ze bedzie sie szarpał z tym koniem i ewidentnie go denerwowal ;DA i dzieki za te 7 gier. Obilo mi sie kiedys o uszy, ale nie próbowalam tego nigdy ;)
Z brykaniem nie byłabym taka pewna. Koń nie zawsze bryka, bo chce zwalić jeźdźca, no chyba, że weźmiemy pod uwagę fakt, że ktoś wsiada na konia po raz pierwszy, wówczas się zgodzę. Ale koń nie robi tego po złośliwości. W wielu przypadkach natomiast koń siedzi większość czasu w boksie i czasami musi się wybrykać, jeżdżę na takiej klaczy, która lubi sobie bryknąć kilka razy w galopie, popędzi sobie trochę, a potem się uspokaja. Koń nie staje dęba, bo chce zwalić jeźdźca, ot tak sobie. Kieruje nim strach, nie czuje się z nim bezpiecznie. Czyli znowu kwestia przywództwa. Co więcej nie został w młodości odpowiednio szkolony, być może był zmuszany do posłuszeństwa siłą. Czyli jest to wina człowieka, niekoniecznie tego, który potem na konia wsiada, ale tego, który uczył konia akceptować siodło.