chodzi mi wlasciwie o wszystko co jest zwiazane z konmi dawno przekroczylem 40 lat i zafascynowalem sie jazda konna rowniez konmi jako zwierzetami ibteresuja mnie takrze ludzie pasjonaci konico to za spolecznosc?do tej pory siedzialem na koniu chyba z 10 razy jeszcze nie spadlem chcialbym wiedziec np.jaki sprzet kupic sobie jakich bkedow sie wystrzegac
Gratuluje zdecydowania się na pasję w takim wieku :) Nie każdy ma tyle odwagi. Co jest ważne to na pewno nie przejmować się tym co mówią inni. A pasjonaci koni to niestety dosyć zamknięta społeczność, ale zależy to też od stadniny. Nie można też się zrażać upadkami, bo mimo wszystko zdarzają się każdemu. A co więcej w sumie ciężko powiedzieć.
Przede wszystkim ogromny szacunek za "chęć działania".Coraz to młodsze osoby zaczynają to i sta.... znaczy dojrzałe też mogą :) Najważniejsza jest chęć robienia czegoś w swoim życiu, a jeszcze jak do tego będzie to przyjemne, pożyteczne i dla zdrowia psychofizycznego to już całkiem super. Przede wszystkim pytanie czego Pan oczekuje od "swojego zaangażowania". Czy ma byc to forma czysto rekreacyjna dla zapełnienia luki wolnego czasu czy ma się to stać "pełną Pańskiego życia"?
WitamSam jestem po 40:-) więc może z racji wieku.............:-):-)Zacznę o upadków- niestety chyba mnie ma jeźdźca który, nie spadł z konia, więc wszystko przed Tobą:-) jak mówi porzekadło "kto z koniem nie tarzał się w piasku ten nie pozna czempionatu blasku". Najważniejsze, żeby nic poważnego się nie stało. A teraz już o zakupach:po pierwsze kask-czasem w klubach można wypożyczyć, ale to nic przyjemnego.Po drugie można pomyśleć o zakupie kamizelki ochronnej- jest to pewna niewygoda i sam jak połamałem żebra spadając w galopie z powiem oględnie szybkiego konia to taki zakup rozważałem (ostatecznie zrezygnowałem ale parę przymierzyłem). Co do ubioru na pewno przydadzą się rękawiczki (zimowe, letnie-sam Wiesz które bardziej), czapsy, no i polecam bryczesy (brak szwów i tam gdzie trzeba materiał antypoślizgowy) w lecie jest co najwyżej rześko a zimie jest zimno więc, jeśli nie tylko na hali to przydadzą się ocieplane(można już kupić w cenie ok 250zł) do kompletu jakieś buty z płaskim obcasem (ten obcas na początku będzie się przydawał) i jakaś kurtka(bluza) nie krępująca ruchów-to wszystko.Co na początku tej pasji jest najważniejsze? TRENER i jeszcze raz TRENERKiepski dydaktyk o przeciętnych umiejętnościach niczego Cię nie nauczy ( a nauka przychodzi nam niestety już odrobinę trudniej, chociażby ze względu na mniejszą elastyczność ciała). To on dobierze właściwego rumaka, a Tobie pozostanie ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.Nie ma nic piękniejszego jak obserwowanie własnych postępów w bardzo trudnej sztuce jaką jest jeździectwo a po osiągnięciu dostatecznego poziomu (cały czas się wszyscy uczymy) nic piękniejszego jak jazda konna. Pozdrawiam
Jak najwięcej praktyki!Jak napisał Legeartis - dobry trener to podstawa. Pozwolę sobie rozwinąć wątek - by wyjaśnić jak początkujący ma poznań dobrego trenera. Zwłaszcza, że niejedna metoda nauki na tym świecie... Na początek dobry trener to taki, który zapewnia Ci przez całą jazdę zajęcie. Czyli mówi. Nie musi mówić ciągle, ale mówi w taki sposób, że w każdej chwili masz coś do zrobienia. Niestety zwykle jest tak, że jeśli wydaje Ci się, że wszystko jest dobrze (noga, ręka, wodza, głowa, strzemię i takie tam...), to oznacza, że nie było komu powiedzieć co jeszcze trzeba poprawić.Po kilku jazdach więcej zależy od predyspozycji osobistych niż zaangażowania trenera, ale po kilkunastu powinny być już widoczne efekty współpracy tego trójkąta (trener-koń-jeździec). Jeśli wydaje Ci się, że ich nie ma, popatrz na innych szkółkowiczów - czy po roku potrafią tyle samo co po miesiącu? A po dwóch latach? Och, nie chcę, żeby wyszło z tego mojego pisania narzekanie na instruktorów i trenerów. Ale ja się długo naszukałam zanim znalazłam takich, którzy uczyli mnie w czasie każdej jazdy, a nie wychodzili z założenia, że skoro się trzymam na koniu to mi wystarczy.Pozdrawiam(p.s. konie nie są mniej przewidywalne niż wiatr na jeziorze... chociaż na początku może się wydawać inaczej).
wszystkim serdecznie dziekuje za zyczliwosc jestescie wspaniali !! jeszcze nie wiem tak naprawde czego chce mysle ze teraz jest wielka fascynacja konmi jazda latwo sie nie zniechecam wiec dam rade poza tym co mowi mi moj trener mysle ze mądry facet czytam posty staram sie bo jestem zdania ze albo robic cos z pelnym zaangazoeaniem albo nie robic nic
"jak napisał Legeartis - dobry trener to podstawa. Pozwolę sobie rozwinąć wątek - by wyjaśnić jak początkujący ma poznań dobrego trenera. Zwłaszcza, że niejedna metoda nauki na tym świecie... Na początek dobry trener to taki, który zapewnia Ci przez całą jazdę zajęcie. Czyli mówi. Nie musi mówić ciągle, ale mówi w taki sposób, że w każdej chwili masz coś do zrobienia. Niestety zwykle jest tak, że jeśli wydaje Ci się, że wszystko jest dobrze (noga, ręka, wodza, głowa, strzemię i takie tam...), to oznacza, że nie było komu powiedzieć co jeszcze trzeba poprawić."Po pierwsze, na co początkującemu trener????Pierwsze jazdy odbywa się z instruktorem, w zasadzie często pierwsze lata... Trenera bierze sie do jazdy sportowej, oczywiscie tez koszty sa odpowiednio wyzsze. Co do ciągłego mówienia tez bym się zdecydowania nie zgodziła, mnie w ogóle do szału doprowadzają nieustannie paplający ludzie, nie da sie w żaden sposób skupic ani na tym co sie robi, ani miec przyjemnosc z jazdy. Także wszystko z umiarem.A co do nauki w póznym wieku- wg mnie ludzie stwarzają sobie bariery sami, i wszystko tkwi bardziej w głowie niż w realu. Słyszałam na jakimś forum o facecie co zaczął jezdzic po 50, tak mu się spodobało że zrobił kurs instruktora i otworzył własną stajnię....
moze kilka rad dla poczatkujacego ?
trochę pytanie źle zadane bo nie wiemy o co chodzi proszę zadać dokładniejsze pytanie ! :D
chodzi mi wlasciwie o wszystko co jest zwiazane z konmi dawno przekroczylem 40 lat i zafascynowalem sie jazda konna rowniez konmi jako zwierzetami ibteresuja mnie takrze ludzie pasjonaci konico to za spolecznosc?do tej pory siedzialem na koniu chyba z 10 razy jeszcze nie spadlem chcialbym wiedziec np.jaki sprzet kupic sobie jakich bkedow sie wystrzegac
Gratuluje zdecydowania się na pasję w takim wieku :) Nie każdy ma tyle odwagi. Co jest ważne to na pewno nie przejmować się tym co mówią inni. A pasjonaci koni to niestety dosyć zamknięta społeczność, ale zależy to też od stadniny. Nie można też się zrażać upadkami, bo mimo wszystko zdarzają się każdemu. A co więcej w sumie ciężko powiedzieć.
Przede wszystkim ogromny szacunek za "chęć działania".Coraz to młodsze osoby zaczynają to i sta.... znaczy dojrzałe też mogą :) Najważniejsza jest chęć robienia czegoś w swoim życiu, a jeszcze jak do tego będzie to przyjemne, pożyteczne i dla zdrowia psychofizycznego to już całkiem super. Przede wszystkim pytanie czego Pan oczekuje od "swojego zaangażowania". Czy ma byc to forma czysto rekreacyjna dla zapełnienia luki wolnego czasu czy ma się to stać "pełną Pańskiego życia"?
A jeszcze tak zapytam jak dawno po 40 ?polecam stronę http://malina-wieszchowceiinnemustangi.blogspot.com/do poczytania na dobry początek
WitamSam jestem po 40:-) więc może z racji wieku.............:-):-)Zacznę o upadków- niestety chyba mnie ma jeźdźca który, nie spadł z konia, więc wszystko przed Tobą:-) jak mówi porzekadło "kto z koniem nie tarzał się w piasku ten nie pozna czempionatu blasku". Najważniejsze, żeby nic poważnego się nie stało. A teraz już o zakupach:po pierwsze kask-czasem w klubach można wypożyczyć, ale to nic przyjemnego.Po drugie można pomyśleć o zakupie kamizelki ochronnej- jest to pewna niewygoda i sam jak połamałem żebra spadając w galopie z powiem oględnie szybkiego konia to taki zakup rozważałem (ostatecznie zrezygnowałem ale parę przymierzyłem). Co do ubioru na pewno przydadzą się rękawiczki (zimowe, letnie-sam Wiesz które bardziej), czapsy, no i polecam bryczesy (brak szwów i tam gdzie trzeba materiał antypoślizgowy) w lecie jest co najwyżej rześko a zimie jest zimno więc, jeśli nie tylko na hali to przydadzą się ocieplane(można już kupić w cenie ok 250zł) do kompletu jakieś buty z płaskim obcasem (ten obcas na początku będzie się przydawał) i jakaś kurtka(bluza) nie krępująca ruchów-to wszystko.Co na początku tej pasji jest najważniejsze? TRENER i jeszcze raz TRENERKiepski dydaktyk o przeciętnych umiejętnościach niczego Cię nie nauczy ( a nauka przychodzi nam niestety już odrobinę trudniej, chociażby ze względu na mniejszą elastyczność ciała). To on dobierze właściwego rumaka, a Tobie pozostanie ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.Nie ma nic piękniejszego jak obserwowanie własnych postępów w bardzo trudnej sztuce jaką jest jeździectwo a po osiągnięciu dostatecznego poziomu (cały czas się wszyscy uczymy) nic piękniejszego jak jazda konna. Pozdrawiam
Jak najwięcej praktyki!Jak napisał Legeartis - dobry trener to podstawa. Pozwolę sobie rozwinąć wątek - by wyjaśnić jak początkujący ma poznań dobrego trenera. Zwłaszcza, że niejedna metoda nauki na tym świecie... Na początek dobry trener to taki, który zapewnia Ci przez całą jazdę zajęcie. Czyli mówi. Nie musi mówić ciągle, ale mówi w taki sposób, że w każdej chwili masz coś do zrobienia. Niestety zwykle jest tak, że jeśli wydaje Ci się, że wszystko jest dobrze (noga, ręka, wodza, głowa, strzemię i takie tam...), to oznacza, że nie było komu powiedzieć co jeszcze trzeba poprawić.Po kilku jazdach więcej zależy od predyspozycji osobistych niż zaangażowania trenera, ale po kilkunastu powinny być już widoczne efekty współpracy tego trójkąta (trener-koń-jeździec). Jeśli wydaje Ci się, że ich nie ma, popatrz na innych szkółkowiczów - czy po roku potrafią tyle samo co po miesiącu? A po dwóch latach? Och, nie chcę, żeby wyszło z tego mojego pisania narzekanie na instruktorów i trenerów. Ale ja się długo naszukałam zanim znalazłam takich, którzy uczyli mnie w czasie każdej jazdy, a nie wychodzili z założenia, że skoro się trzymam na koniu to mi wystarczy.Pozdrawiam(p.s. konie nie są mniej przewidywalne niż wiatr na jeziorze... chociaż na początku może się wydawać inaczej).
wszystkim serdecznie dziekuje za zyczliwosc jestescie wspaniali !! jeszcze nie wiem tak naprawde czego chce mysle ze teraz jest wielka fascynacja konmi jazda latwo sie nie zniechecam wiec dam rade poza tym co mowi mi moj trener mysle ze mądry facet czytam posty staram sie bo jestem zdania ze albo robic cos z pelnym zaangazoeaniem albo nie robic nic
Hmm... podejście godne pochwały, trzymam kciuki za wytrwałość. Dobrze jest czasem posłuchać rad młodszych bo mogą być bardziej...doświadczeni :)
"jak napisał Legeartis - dobry trener to podstawa. Pozwolę sobie rozwinąć wątek - by wyjaśnić jak początkujący ma poznań dobrego trenera. Zwłaszcza, że niejedna metoda nauki na tym świecie... Na początek dobry trener to taki, który zapewnia Ci przez całą jazdę zajęcie. Czyli mówi. Nie musi mówić ciągle, ale mówi w taki sposób, że w każdej chwili masz coś do zrobienia. Niestety zwykle jest tak, że jeśli wydaje Ci się, że wszystko jest dobrze (noga, ręka, wodza, głowa, strzemię i takie tam...), to oznacza, że nie było komu powiedzieć co jeszcze trzeba poprawić."Po pierwsze, na co początkującemu trener????Pierwsze jazdy odbywa się z instruktorem, w zasadzie często pierwsze lata... Trenera bierze sie do jazdy sportowej, oczywiscie tez koszty sa odpowiednio wyzsze. Co do ciągłego mówienia tez bym się zdecydowania nie zgodziła, mnie w ogóle do szału doprowadzają nieustannie paplający ludzie, nie da sie w żaden sposób skupic ani na tym co sie robi, ani miec przyjemnosc z jazdy. Także wszystko z umiarem.A co do nauki w póznym wieku- wg mnie ludzie stwarzają sobie bariery sami, i wszystko tkwi bardziej w głowie niż w realu. Słyszałam na jakimś forum o facecie co zaczął jezdzic po 50, tak mu się spodobało że zrobił kurs instruktora i otworzył własną stajnię....
może, któryś z panów potrzebuje termobutów na zime rozmiar 43? żeby nogi nie marzły za 50 zł w dorbym stanie, bo mam na sprzedaż?