młynek jest przede wszystkim do łapania lepszej równowagi. Na początku niech instruktor przytrzyma konia. Najlepiej, aby był to koń spokojny, opanowany zaznajomiony z szkółkowiczami i z tb.
Myślę, że namolność konia nie ma dużo wspólnego z tym czy można na nim wykonywać młynek. Jeżeli konik jest spokojny,mało płochwliwy, nie boi się nóg latających mu nad głowa czy zadem, a też nie przeszkadza mu lekkie kopnięcie w zadek czy szyję to jest idealny. A to najlepiej wie Twój instruktor : )
To w sume nie zależy od rasy, bo możesz mieć angielski ocean spokoju, który uważany jest za narwisty lub narwistego fiorda. Jak pisałam koń musi być spokojny, bo jeśli spadniesz z niego podczas wykonywania ćwiczenia to na moje oko strach gwarantowany. Poproś instruktora o mozliw uspokojenie konia. Ja jak miałam ok. 13 lat (chyba) to z koleżankami w boksach robiłyśmy, ale już miałyśmy wyćwiczoną równowagę, bo konie lubią wędrować z jeźdzcem na plecach :), a przynajmniej tamte.
O tym samym pomyślałam :/ Przecież wsiadanie na konia w boksie jest strasznie niebezpieczne. Ja z młynkiem raczej zawsze miałam problem żeby przełożyć nogę nad szyją, bo wtedy trzeba ją jednak wysoko unieść ;) No i jeszcze pół biedy jak robi się w staniu gorzej jak robi się go w stępie ;)
Wsiadania i młynków w boksach na gołych pewnie koniach nie skomentuję, bo szkoda słów.Młynek jest właśnie po to, żeby przekonać się, że nie ma co się bać przy siadaniu bokiem albo tyłem, że nie spadniesz. Żeby nabrać zaufania do konia i do siebie. Postaraj się wszystko zrobić powoli, bez pośpiechu, wyczuć, czy siedzisz w dobrym miejscu, żeby utrzymać bez problemu równowagę. Przy przekładaniu nogi nad głową odchyl się lekko, złap się może za tylny łęk, żeby na pewno nie spaść i móc się potem trochę poprawić, kiedy już będziesz siedzieć bokiem. Fiordy to na ogół bardzo spokojne konie. Zwłaszcza skoro instruktor pozwala robić na nim takie ćwiczenia, to ten egzemplarz pewnie swoje w życiu widział i nie powinno to na nim robić wrażenia. I pomyśl tylko- ile wzrostu ma ten fiordzik? 130cm? 140? Jeśli nawet coś Ci nie pójdzie, to przecież właściwie nie można powiedzieć, że spadniesz. Nie wiem, ile Ty z kolei masz wzrostu, ale pewnie jeśli już, to z niego się po prostu ześlizgniesz na nogi! :) On na Ciebie dziwnie popatrzy, instruktor powie, żeby spróbować jeszcze raz, Ty nawet nie będziesz miała się pewnie z czego otrzepywać, wsiądziesz i za drugim, trzecim razem się uda. Nie wiem, czy już próbowałaś, czy nie, ale to po kilku próbach przestaje być straszne. Możesz też poprosić jeszcze kogoś, żeby Cię asekurował- jedna osoba trzyma konia, jedna stoi obok Ciebie i Cię pilnuje. A potem, jeśli już nie będziesz miała oporów, możesz pojechać na prowadzonym koniu kawałek stępem, siedząc tyłem- ciekawe uczucie, niby wszystko się rusza tak samo, a jednak w drugą stronę. Powodzenia!
Co wasz instruktor na wsiadanie na konie w boksach ?Troche sie mu to nie podobalo na poczatku bo jak wiadomo kon moze sie sploszyc lub przycisnac do sciany. My glupie tez nie bylysmy wiec jedna siedziala druga trzymala. Wiadomo ze jeszcze toczki na glowach mialysmy (wtedy kaskow jeszcze nie bylo) teraz juz tak nie robie. Pamietam jak pierwszy raz spadlam instruktor kazal mi odprowadzic konia do stajni O.o! Ale to dwie inne stajnie.
Wsiadanie w boksie na konia.. hm... po pewnym incydencie u mnie w stajni było głośno, jak jakaś mądra głowa wsiadła na ""loffcianego konisia"" nie myśląc o skutkach jakie mogą nastąpić; koń się wystraszył, zrzucił ją -> spadła pod kopyta, jako że boks to boks, koń wiadomo jak reaguje na gawałtowne ruchy, przestraszył się i podeptał z paniki. Co inny koń to inne charaktery, ten na dodatek był młody.. Czasem współczuję ludziom głupoty, ale przecież trzeba przekonać się na własnej skórze. Pozdrawiam!
Wsiadanie w boksie na konia.. hm... po pewnym incydencie u mnie w stajni było głośno, jak jakaś mądra głowa wsiadła na ""loffcianego konisia"" nie myśląc o skutkach jakie mogą nastąpić; koń się wystraszył, zrzucił ją -> spadła pod kopyta, jako że boks to boks, koń wiadomo jak reaguje na gawałtowne ruchy, przestraszył się i podeptał z paniki. Co inny koń to inne charaktery, ten na dodatek był młody.. Czasem współczuję ludziom głupoty, ale przecież trzeba przekonać się na własnej skórze. Pozdrawiam!Nie sądzę aby ten wątek założony był po to, żeby całe galopuje zaczeło mnie hejtować za coś co było kilka lat temu. Wyraźnie zaznaczyłam, że koń był trzymany przez drugą koleżankę, że miałam toczek. Zaczyna mnie irytować, tłumaczenie się innym użytkownikom, którzy hejtując nie mają pojęcia co robią! A konie zawsze omijają przeszkody. Ta dziewczynka musiała mocno zajść za skórę jej konisiowi, skoro ją zadeptał.
To nie jest wątek do tego, abym rozwijała moje, a właściwie nie moje doświadczenie związane z wsiadaniem na konia w boksie, ale skoro był to młody koń, miał prawo się przestraszyć i ją zrzucić, a spadła przypadkowo pod kopyta, więc nic dziwnego, że ją podeptał, skoro nie był przezwyczajony do różnych rzeczy jak konie szkółkowe, które są ""pancerne"" i uodpornione zazwyczaj :D Spokojnie, nie miałam zamiaru cię obrażać czy hejtować, przeczytałam ze zrozumieniem i też zrozumiałam, że było to kilka lat temu, ja nie ukrywam też miałam takie pomysły, ale to, że współczuje ludziom głupoty nie było ukierunkowane do ciebie, tylko na zakończenie wypowiedzi o incydencie ""dziewczyny"" z mojej stajni :) Bo tamta co wyczyniała to wiecznie ""musiała przekonać się na własnej skórze"" :)Pozdrawiam!
matrixx ok;). Myślałam, że chodzi Ci o moją "głupotę" i chcesz to bardzo wyolbrzymić. Mogę nazwać to błędem młodości. I faktycznie koń miał takie prawo jeśli był młody. A i czy on ją zadeptał na śmierć?? Takie przypadki też znam, tylko właśnie opiekun mocno zaszedł koniu/koniowi za skórę. Przepraszam, że tak na Cb naskoczyłam, ale mam już po dziurki w nosie niektórych "chamskich" użytkowników, więc skoro oni hejtują mnie ja ich, bo "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"Pozdrawiam!
Niee, po prostu spadła pod kopyta, koń podeptał bo nie wiedział co zrobić. Posiniaczona była troche, ale teraz wie, co znaczy ""miec troche w glowie""... :)
Wracając do młynka. Ja lubię go robic, ale jezeli chodzi o Fiorda z ORK. Dylan czy Turkus? W sumie to obydwaj mi zadębowali w trakcie. Dylan jak byłam a Turkus jak byłam tyłem.
NIe ma się czego bać. Przekładanie nóg nad głową i zadadem możesz poćwiczyć robiąc tzw. "żabki". Gdy usiądziesz bokiem, to nic Ci się nie stanie, nawet jak koń ruszy galopem to zsusniesz się na nogi, aby się niechcący nie zsunąć usiąć nie na samym boku siodła, a trochę głębiej. Za pierwszym razem poproś kogoś aby Ci potrzymał konia. Najgorsze jest robienie młynka na niespokojnym, uwielbiającym biegać, kopiącym i płochliwym koniu-ja w tym roku miałam taką sytuację, koń mi się spłoszył, bryknął i przez chwilę jechałam tyłem, trzeba się było szybko odwrócić, aby przypadkiem nie skopał innych koni, ani nic innego XD
Młynek to bardzo fajne ćwiczenie na równowagę i jak pisali poprzednicy, nie ma się czego bać. Fiordy są niskie, więc jeśli się zsuniesz, to na nogi. A jak fajnie się siedzi tyłem, naprawdę niesamowite wrażenia ;) Jak ja robiłam swój pierwszy młynek to koleżanka-instruktorka trzymała mi konia, dla większej pewności, ale spodobało mi się i jeszcze na tej samej lekcji robiłam młynek w stępie. Raz jeden zjechałam z mojej ukochanej Barwy podczas młynka, ale to ja usiadłam bokiem jakoś tak dziwnie i był zjazd jak na zjeżdżalni, a nawet jeszcze fajniejszy, bo to duży koń :D Zakończyłam ten zjazd w pozycji kucającej, po czym wstałam i poleciałam łapać konia ;) Uśmiałam się razem z instruktorką i wsiadłam jeszcze raz. Sporo młynków już robiłam i to na różnistych koniach i żyję, wiec i Ty nie powinnaś mieć problemu ;)W ramach ciekawostki dodam, że znam dziewczynę, która młynek umie zrobić w kłusie na oklep na takim śmiesznym kucu :D Wiec młynek w stępie to nie jest najtrudniejsza wersja. Jak byłam bardziej początkująca, instruktorka kazała mi raz zrobić młynek, a ja z pytaniem "w stępie?" a ona "nie, w galopie" i ja byłam skłonna w to uwierzyć ;D To by dopiero było, chciałabym to zobaczyć ;D
Po co jest wykonywany młynek na koniu.Ponieważ ja się trochę boje go zrobić a głownie usiąść bokiem w siodle.
młynek jest przede wszystkim do łapania lepszej równowagi. Na początku niech instruktor przytrzyma konia. Najlepiej, aby był to koń spokojny, opanowany zaznajomiony z szkółkowiczami i z tb.
Czyli Fiord który jest troche namolny może być
Myślę, że namolność konia nie ma dużo wspólnego z tym czy można na nim wykonywać młynek. Jeżeli konik jest spokojny,mało płochwliwy, nie boi się nóg latających mu nad głowa czy zadem, a też nie przeszkadza mu lekkie kopnięcie w zadek czy szyję to jest idealny. A to najlepiej wie Twój instruktor : )
To w sume nie zależy od rasy, bo możesz mieć angielski ocean spokoju, który uważany jest za narwisty lub narwistego fiorda. Jak pisałam koń musi być spokojny, bo jeśli spadniesz z niego podczas wykonywania ćwiczenia to na moje oko strach gwarantowany. Poproś instruktora o mozliw uspokojenie konia. Ja jak miałam ok. 13 lat (chyba) to z koleżankami w boksach robiłyśmy, ale już miałyśmy wyćwiczoną równowagę, bo konie lubią wędrować z jeźdzcem na plecach :), a przynajmniej tamte.
Co wasz instruktor na wsiadanie na konie w boksach ?
O tym samym pomyślałam :/ Przecież wsiadanie na konia w boksie jest strasznie niebezpieczne. Ja z młynkiem raczej zawsze miałam problem żeby przełożyć nogę nad szyją, bo wtedy trzeba ją jednak wysoko unieść ;) No i jeszcze pół biedy jak robi się w staniu gorzej jak robi się go w stępie ;)
Wsiadania i młynków w boksach na gołych pewnie koniach nie skomentuję, bo szkoda słów.Młynek jest właśnie po to, żeby przekonać się, że nie ma co się bać przy siadaniu bokiem albo tyłem, że nie spadniesz. Żeby nabrać zaufania do konia i do siebie. Postaraj się wszystko zrobić powoli, bez pośpiechu, wyczuć, czy siedzisz w dobrym miejscu, żeby utrzymać bez problemu równowagę. Przy przekładaniu nogi nad głową odchyl się lekko, złap się może za tylny łęk, żeby na pewno nie spaść i móc się potem trochę poprawić, kiedy już będziesz siedzieć bokiem. Fiordy to na ogół bardzo spokojne konie. Zwłaszcza skoro instruktor pozwala robić na nim takie ćwiczenia, to ten egzemplarz pewnie swoje w życiu widział i nie powinno to na nim robić wrażenia. I pomyśl tylko- ile wzrostu ma ten fiordzik? 130cm? 140? Jeśli nawet coś Ci nie pójdzie, to przecież właściwie nie można powiedzieć, że spadniesz. Nie wiem, ile Ty z kolei masz wzrostu, ale pewnie jeśli już, to z niego się po prostu ześlizgniesz na nogi! :) On na Ciebie dziwnie popatrzy, instruktor powie, żeby spróbować jeszcze raz, Ty nawet nie będziesz miała się pewnie z czego otrzepywać, wsiądziesz i za drugim, trzecim razem się uda. Nie wiem, czy już próbowałaś, czy nie, ale to po kilku próbach przestaje być straszne. Możesz też poprosić jeszcze kogoś, żeby Cię asekurował- jedna osoba trzyma konia, jedna stoi obok Ciebie i Cię pilnuje. A potem, jeśli już nie będziesz miała oporów, możesz pojechać na prowadzonym koniu kawałek stępem, siedząc tyłem- ciekawe uczucie, niby wszystko się rusza tak samo, a jednak w drugą stronę. Powodzenia!
Co wasz instruktor na wsiadanie na konie w boksach ?Troche sie mu to nie podobalo na poczatku bo jak wiadomo kon moze sie sploszyc lub przycisnac do sciany. My glupie tez nie bylysmy wiec jedna siedziala druga trzymala. Wiadomo ze jeszcze toczki na glowach mialysmy (wtedy kaskow jeszcze nie bylo) teraz juz tak nie robie. Pamietam jak pierwszy raz spadlam instruktor kazal mi odprowadzic konia do stajni O.o! Ale to dwie inne stajnie.
Wsiadanie w boksie na konia.. hm... po pewnym incydencie u mnie w stajni było głośno, jak jakaś mądra głowa wsiadła na ""loffcianego konisia"" nie myśląc o skutkach jakie mogą nastąpić; koń się wystraszył, zrzucił ją -> spadła pod kopyta, jako że boks to boks, koń wiadomo jak reaguje na gawałtowne ruchy, przestraszył się i podeptał z paniki. Co inny koń to inne charaktery, ten na dodatek był młody.. Czasem współczuję ludziom głupoty, ale przecież trzeba przekonać się na własnej skórze. Pozdrawiam!
Wsiadanie w boksie na konia.. hm... po pewnym incydencie u mnie w stajni było głośno, jak jakaś mądra głowa wsiadła na ""loffcianego konisia"" nie myśląc o skutkach jakie mogą nastąpić; koń się wystraszył, zrzucił ją -> spadła pod kopyta, jako że boks to boks, koń wiadomo jak reaguje na gawałtowne ruchy, przestraszył się i podeptał z paniki. Co inny koń to inne charaktery, ten na dodatek był młody.. Czasem współczuję ludziom głupoty, ale przecież trzeba przekonać się na własnej skórze. Pozdrawiam!Nie sądzę aby ten wątek założony był po to, żeby całe galopuje zaczeło mnie hejtować za coś co było kilka lat temu. Wyraźnie zaznaczyłam, że koń był trzymany przez drugą koleżankę, że miałam toczek. Zaczyna mnie irytować, tłumaczenie się innym użytkownikom, którzy hejtując nie mają pojęcia co robią! A konie zawsze omijają przeszkody. Ta dziewczynka musiała mocno zajść za skórę jej konisiowi, skoro ją zadeptał.
To nie jest wątek do tego, abym rozwijała moje, a właściwie nie moje doświadczenie związane z wsiadaniem na konia w boksie, ale skoro był to młody koń, miał prawo się przestraszyć i ją zrzucić, a spadła przypadkowo pod kopyta, więc nic dziwnego, że ją podeptał, skoro nie był przezwyczajony do różnych rzeczy jak konie szkółkowe, które są ""pancerne"" i uodpornione zazwyczaj :D Spokojnie, nie miałam zamiaru cię obrażać czy hejtować, przeczytałam ze zrozumieniem i też zrozumiałam, że było to kilka lat temu, ja nie ukrywam też miałam takie pomysły, ale to, że współczuje ludziom głupoty nie było ukierunkowane do ciebie, tylko na zakończenie wypowiedzi o incydencie ""dziewczyny"" z mojej stajni :) Bo tamta co wyczyniała to wiecznie ""musiała przekonać się na własnej skórze"" :)Pozdrawiam!
matrixx ok;). Myślałam, że chodzi Ci o moją "głupotę" i chcesz to bardzo wyolbrzymić. Mogę nazwać to błędem młodości. I faktycznie koń miał takie prawo jeśli był młody. A i czy on ją zadeptał na śmierć?? Takie przypadki też znam, tylko właśnie opiekun mocno zaszedł koniu/koniowi za skórę. Przepraszam, że tak na Cb naskoczyłam, ale mam już po dziurki w nosie niektórych "chamskich" użytkowników, więc skoro oni hejtują mnie ja ich, bo "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"Pozdrawiam!
Niee, po prostu spadła pod kopyta, koń podeptał bo nie wiedział co zrobić. Posiniaczona była troche, ale teraz wie, co znaczy ""miec troche w glowie""... :)
Wracając do młynka. Ja lubię go robic, ale jezeli chodzi o Fiorda z ORK. Dylan czy Turkus? W sumie to obydwaj mi zadębowali w trakcie. Dylan jak byłam a Turkus jak byłam tyłem.
jak ja robilam pierwszy raz mlynak gdy kon byl w ruchu tez sie balam jak usiadlam bokiem sunelam sie na swoje nogi wiec to nawed nie byl upadek ;-)
NIe ma się czego bać. Przekładanie nóg nad głową i zadadem możesz poćwiczyć robiąc tzw. "żabki". Gdy usiądziesz bokiem, to nic Ci się nie stanie, nawet jak koń ruszy galopem to zsusniesz się na nogi, aby się niechcący nie zsunąć usiąć nie na samym boku siodła, a trochę głębiej. Za pierwszym razem poproś kogoś aby Ci potrzymał konia. Najgorsze jest robienie młynka na niespokojnym, uwielbiającym biegać, kopiącym i płochliwym koniu-ja w tym roku miałam taką sytuację, koń mi się spłoszył, bryknął i przez chwilę jechałam tyłem, trzeba się było szybko odwrócić, aby przypadkiem nie skopał innych koni, ani nic innego XD
Młynek to bardzo fajne ćwiczenie na równowagę i jak pisali poprzednicy, nie ma się czego bać. Fiordy są niskie, więc jeśli się zsuniesz, to na nogi. A jak fajnie się siedzi tyłem, naprawdę niesamowite wrażenia ;) Jak ja robiłam swój pierwszy młynek to koleżanka-instruktorka trzymała mi konia, dla większej pewności, ale spodobało mi się i jeszcze na tej samej lekcji robiłam młynek w stępie. Raz jeden zjechałam z mojej ukochanej Barwy podczas młynka, ale to ja usiadłam bokiem jakoś tak dziwnie i był zjazd jak na zjeżdżalni, a nawet jeszcze fajniejszy, bo to duży koń :D Zakończyłam ten zjazd w pozycji kucającej, po czym wstałam i poleciałam łapać konia ;) Uśmiałam się razem z instruktorką i wsiadłam jeszcze raz. Sporo młynków już robiłam i to na różnistych koniach i żyję, wiec i Ty nie powinnaś mieć problemu ;)W ramach ciekawostki dodam, że znam dziewczynę, która młynek umie zrobić w kłusie na oklep na takim śmiesznym kucu :D Wiec młynek w stępie to nie jest najtrudniejsza wersja. Jak byłam bardziej początkująca, instruktorka kazała mi raz zrobić młynek, a ja z pytaniem "w stępie?" a ona "nie, w galopie" i ja byłam skłonna w to uwierzyć ;D To by dopiero było, chciałabym to zobaczyć ;D
Boże, nie macie żadnych zaufanych koni? Ja na mojej mogłabym stać i ta się nie ruszy.