Witam ! Mam taki problem , który mnie męczy . Jeśli ktoś mógłby mi pomóc była bym BARDZO WDZIĘCZNA ! . Tak więc : Byłam dziś na koniach (Jeżdżę prywatnie więc bez instruktora) , Wyjechałam z mamą w teren i w drodze powrotnej koń po którym nigdy bym się tego nie spodziewała rozpędził się do cwału (chociaż tego nie chciałam). Próbowałam go zatrzymać ale na darmo . Ściągałam wodze nic nie dało próbowałam działać dosiadem ale nic nie pomagało, a wręcz przeciwnie koń biegł coraz szybciej myślałam ze jak zobaczy wyjście z łąki gdzie zawsze zwalniałam to się zatrzyma ale tak się nie stało wybiegła na ulice (na szczęście mało ruchliwa droga i nic nie jechało) , Biegła jak oszalała nie dając się zatrzymać . Nie wiedziałam co robić wiec przy najbliższym skręcie na pole skręciłam choć wiedziałam , że to zakończy się upadkiem i tak też się stało . Ja leżałam na ziemi a koń pognał dalej ! Wstałam zobaczyłam , że biegnie w stronę domu . Pobiegłam za nią i znalazłam ją (na szczęście całą i zdrową) koło innych koni (nie koło tych skąd ona była tylko u innego Pana) jak jadła sobie trawę ... Ktoś pomorze i wytłumaczy dlaczego tak się stało ? Czy coś źle zrobiłam ? Jak następnym razem mogę temu zapobiec ? Co robić ? A był to dzień kiedy w pełni zaczęłam ufać temu konikowi :( i teraz nie wiem co o tym myśleć , ale na pewno dalej ją kocham i nie zniechęcę się do niej ale zastanawia mnie fakt dlaczego tak postąpiła .. :(
Kilka podstawowych pytań:Jak często ten koń pracuje i ile?Czy wychodzi na pastwisko/padok chodzi w karuzeli?Jak często chodzi w tereny?Czy aby na pewno się niczego nie przestraszył?pomagać-pomożePomorze jak napisałas to województwo
Mogę powiedzieć tak, po pierwsze zgadzam się z osoba poniżej co do pytań :D A ja znam dwa sposoby na zatrzymanie konia który ponosi... Jeden sprawdzony drugi to tylko teoria którą gdzieś kiedyś słyszałam i nie chce nigdy wypróbować:D Więc zacznę pierwszego. Po prostu zaczynasz kręcić wolty coraz mniejsze i mniejsze dopóki konik się nie zatrzyma. Dobra i skuteczna często przeze mnie stosowana :D Druga której osobiście bym bała się sprawdzić i nie pochwalam jej za bardzo to po prostu dotąd popędzać konia aż sam zacznie zwaniać opadając z sił... A do tego trzeba mieć ogromne miejsce do biegania... Podobno po czymś takim konisko nie ponosi :DPozdrawiam, i polecam kręcenie wolt a przede wszyskiem nie panikuj :D POWODZENIA :-)
Za błżd bardzo przepraszam . Pisałam to na szybkiego . Koń chodzi prawie codziennie, a przynajmniej 4 razy w tygodniu jakoś po 4 , 5 godz.. Na padoku jest całymi dniami no chyba ze ktoś jeździ . W tereny tez często jeździ . Co tydzień na pewno . Co tydzień jeżdżę w teren i nigdy nie było takich numerów . Na 100% niczego się nie przestraszył .
hart325 ? a czy zastawiłaś się, jak na przykład zrobić woltę na ścieżce w środku lasu? :/ każdy jeżdżący konno zna teorie wolta przy ponoszeniu, lecz nie wszedzie da się to zrobić! Na łące jak najbardziej próbować konia skręcić, robiąc wolty, tyle póki się nie zatrzyma.. Ja osobiście jeżdżę w lasach w których zawsze przed wyjazdem jest szlaban, zdarzało się, że koń poniósł, no ale jak już dostrzegał szlaban to się zatrzymywał :D Drugie co mogę polecić- to wracać w kierunku domu stępo-kłusem.Trzecie- pelham :)
Wolty nie było za bardzo jak kręcić bo łąka była trochę nie równa a na ulicy trochę strach bo ślisko .. raz sobie tak pojechałam .. A co do tego drugiego to było możliwe tylko ona tak w zakręt weszła że spadłam . A pole było duże do biegania ale ten koń jest ciężki do zmęczenia dojechałaby do samego domu i nw czy by się strasznie zmęczyła . Ale Bardzo dziękuje :) Może się jeszcze kiedyś przyda chociaż mam nadzieję , że nie :)
piccolo Tylko, że właśnie nie mogłam jej zatrzymać . a ona biegła w kierunku domu jak oszalała ! Do tej pory mam to przed oczami jak zbiegała po drodze z górki Oo straszne wrażenie ..
Możliwe, że ostatnio mało na niej jeździłaś, a im więcej koń je, bez pracy tym bardziej jest nabuzowany. Życzę by więcej się to tobie nie zdarzało ;) Pozdrawiam
Oprócz rad poprzedniczek, polecam również sprawdzenie sprzętu - może ogłowie trzeba ponownie dopasować ?- zwłaszcza paski policzkowe, gdyż źle dopasowane wędzidło uniemożliwia lub bardzo utrudnia prawidłowe oddziaływanie na konia.Pozdrawiam
piccolo Hmm.. a bardzo możliwe Gdyż przez ostatnie 2 tygodnie byłam 2 razy ale też sama tam nie jeżdżę bo też właściciel czasami , jego mała wnuczka i jedna pani jeszcze jeździ ale też rzadko . Dziękuje za radę :)Pozdrawiam :)stajnia80 Hmm.. co do sprzętu nie jest on w najlepszym stanie no ale wędzidło jest nowe i nigdy z nim problemu nie było . Myślałam o kupnie nowego sprzętu , a po tej akcji jeszcze bardziej i więcej zaczęłam szukać . Może macie jakieś namiary , linki na dobry i tani sprzęt ? Dziękuje i również Pozdrawiam :)
Jeśli jest to koń właściciela stajni, a nie twój sądzę, że nie ma potrzeby kupowania sprzętu, to on powinien ci go udostępnić. Jeśli jest miejsce to od razu kręcić wolty, łeb do środka i co raz mniejsze, zatrzyma się na pewno. A nawet jak raz po zębach dostanie, też mu się nic nie stanie. A na jakim wędzidle jeździsz? Może warto w tereny zmienić na coś ostrzejszego? Ostrzejsze nie znaczy lepsze, ale wtedy się szarpać nie trzeba, powinien odpowiedzieć na każdy mały impuls, każdy teraz pomyśli, że ""no tak, najlepiej włożyć pelham czy munsztuk i jechać"" ale jeśli pomyslicie o waszym zdrowiu u życiu i o tym, że może skończyć się któregoś razu tragicznie to uznacie, że warto chociażby dla bezpieczeństwa. Proponuję wielokrążek. Swoją drogą może to po prostu jednorazowy jego taki wybryk? A skoro stoi na pastwisku cały dzień, to może warto zmniejszyć dawkę paszy wieczornej? Pozdrawiam!
Tak mam sprzęt od tego Pana ale on w za dobrym stanie nie jest .. Siodło i ogłowie jest jakie jest ale jest już trochę zniszczone . Dlatego planuję kupić swoje . Jeżdżę na wędzidle zwykłym . Hmm.. zobaczę może właściciel coś takiego posiada .Pierwszy raz mi tak zrobiła , że nie chciała się zatrzymać . Ale zawsze na tej łące jest tak , że jak podjadę pod górę to ciężko mi ją zatrzymać ale przy wyjeździe zwalnia ale nie tym razem .. Kręciłabym wolty jeśli było by to możliwe ale na drodze w dodatku asfaltowej się nie dało . Hmm.. myślę za dużo nie dostaje wieczorem . Ale Bardzo dziękuje za rady i Pozdrawiam :)
Mam identyczny problem, koń aż wleciał ze mną do stajni. Dostałam rady na przyszłość żeby właśnie na koło konia wprowadzić. Jeszcze jedno to znając życie chciałaś konia zaciągnąć, tak jak ja próbowałam.To oczywiście odruchowe. I pewnie chciałaś do góry zaciągnąć tego konia, to znaczy ciągnęłaś do siebie.Dowiedzałam się że to nic nie działa ponieważ jak próbujemy zaciągnąć do siebie/do góry to wędzidło składa się w pysku konia tak że nie wywołuje nacisku, dlatego należy zaciągnąć w dół na kolanach (obniżyć ręce na kolana). wtedy wywołuje nacisk tak jak powinno być. pozdrawiam :)
ZATRZYMANIE-możesz kręcić wolty choć nie polecam, wypróbowane koń w cwale traci równowagę i gleba. Lepiej nie sciągaj wodzy bo koń wiesza się na wędzidle i gna dalej. Lepiej jest ściągać i popuszczać wodze. Co do popędzania to tak ujeżdżają kucyki w mongoli na 5ha pola :).PONOSZENIE- jeśli galopowałaś wtedy czy kłusowałaś koń poprostu zachował instynkt stadny i pognał do przyjaciół! Nawet jeśl było to w stępie. PAMIĘTAJ!!! Nie istnieje coś takiego jak więź między koniem a człowiekiem. Koń to zwierzę stadne więc prędzej czy później coś mu odwali i skrzywdzi cię, a nawet zabije!
ZATRZYMANIE-możesz kręcić wolty choć nie polecam, wypróbowane koń w cwale traci równowagę i gleba. Lepiej nie sciągaj wodzy bo koń wiesza się na wędzidle i gna dalej. Lepiej jest ściągać i popuszczać wodze. Co do popędzania to tak ujeżdżają kucyki w mongoli na 5ha pola :).PONOSZENIE- jeśli galopowałaś wtedy czy kłusowałaś koń poprostu zachował instynkt stadny i pognał do przyjaciół! Nawet jeśl było to w stępie. PAMIĘTAJ!!! Nie istnieje coś takiego jak więź między koniem a człowiekiem. Koń to zwierzę stadne więc prędzej czy później coś mu odwali i skrzywdzi cię, a nawet zabije!
ZATRZYMANIE-możesz kręcić wolty choć nie polecam, wypróbowane koń w cwale traci równowagę i gleba. Lepiej nie sciągaj wodzy bo koń wiesza się na wędzidle i gna dalej. Lepiej jest ściągać i popuszczać wodze. Co do popędzania to tak ujeżdżają kucyki w mongoli na 5ha pola :).PONOSZENIE- jeśli galopowałaś wtedy czy kłusowałaś koń poprostu zachował instynkt stadny i pognał do przyjaciół! Nawet jeśl było to w stępie. PAMIĘTAJ!!! Nie istnieje coś takiego jak więź między koniem a człowiekiem. Koń to zwierzę stadne więc prędzej czy później coś mu odwali i skrzywdzi cię, a nawet zabije!
Jeśli jest to koń właściciela stajni, a nie twój sądzę, że nie ma potrzeby kupowania sprzętu, to on powinien ci go udostępnić. Jeśli jest miejsce to od razu kręcić wolty, łeb do środka i co raz mniejsze, zatrzyma się na pewno. A nawet jak raz po zębach dostanie, też mu się nic nie stanie. A na jakim wędzidle jeździsz? Może warto w tereny zmienić na coś ostrzejszego? Ostrzejsze nie znaczy lepsze, ale wtedy się szarpać nie trzeba, powinien odpowiedzieć na każdy mały impuls, każdy teraz pomyśli, że ""no tak, najlepiej włożyć pelham czy munsztuk i jechać"" ale jeśli pomyslicie o waszym zdrowiu u życiu i o tym, że może skończyć się któregoś razu tragicznie to uznacie, że warto chociażby dla bezpieczeństwa. Proponuję wielokrążek. Swoją drogą może to po prostu jednorazowy jego taki wybryk? A skoro stoi na pastwisku cały dzień, to może warto zmniejszyć dawkę paszy wieczornej? Pozdrawiam! 1. Koń który dostaje wędzidłem po zębach strzela baranki i to takie fajne że łohoho2. Ostrzejsze... Hmmmm jak zaczniesz na ostrzejszym to na łagodniejsze się nie da3. Czy wiesz że przy mocniejszym nacisku wielkorążka można złamać koniu szczękę?A właśnie może klacz miała niezapewnioną dzienną dawkę końskiego ruchu. Jeśli koniu trzeba, a niedostanie to sam sobie zapewni! I jeszcze jedno. Dlaczego szukacie winy w sprzęcie i koniu a nie w jeźcu
Mam identyczny problem, koń aż wleciał ze mną do stajni. Dostałam rady na przyszłość żeby właśnie na koło konia wprowadzić. Jeszcze jedno to znając życie chciałaś konia zaciągnąć, tak jak ja próbowałam.To oczywiście odruchowe. I pewnie chciałaś do góry zaciągnąć tego konia, to znaczy ciągnęłaś do siebie.Dowiedzałam się że to nic nie działa ponieważ jak próbujemy zaciągnąć do siebie/do góry to wędzidło składa się w pysku konia tak że nie wywołuje nacisku, dlatego należy zaciągnąć w dół na kolanach (obniżyć ręce na kolana). wtedy wywołuje nacisk tak jak powinno być. pozdrawiam :)Tak zgadzam się do kolan lub przód tył :), a nie jakieś Pelhamy lub Munsztuki
No i jednak tu byl moj blad bo ciagnelam wodze do siebie zamiast do kolan . no nic dziekuje za rady i Pozdrawiam ;) napewno nastepnym razem (a mam nadzieje ze go nie bedzie) zastosuje ta metode . co do wolt to juz mialam wyobrazenie jak jechalam jak kon sie przewraca i to na mnie . skoro przy takim zakrecie delikatnym, bo zrobilam duzy luk , spadlam to robiac wolte kon lezalby na mnie .
Forumowiczki i Forumowicze, zachęcam do wnikliwego czytania komentarzy a dopiero później wypowiadania swojego zdania, zwłaszcza jeśli jest ono bardzo krytyczne.Nikt nie zachęcał Koleżanki do używania munsztuka, a jedynie zastanowienie się nad nieco mocniejszym wędzidłem, które ułatwi jej odzyskanie kontroli nad koniem.A tak na marginesie - umieszczanie kilku identycznych komentarzy pod sobą jest naruszeniem etykiety.
@stajnia80: mi czasem ręce opadają, jak ludzie wyrwą kawałek z kontekstu i zaraz najezdzają na siebie na wzajem, swoją drogą mam wrażenie, jakby byli sami analfabeci tutaj... paula04: * ""Ostrzejsze... Hmmmm jak zaczniesz na ostrzejszym to na łagodniejsze się nie da"" - nawiązując do tego... zakład, że się da? Sama jeździłam 10latka, który chodził na wielokrążku, a teraz? pomykamy na zwykłym... Chcieć znaczy móc, dużo pracy i cierpliwości, mi zajęło to dużo czasu, ale można? można! * ""Koń który dostaje wędzidłem po zębach strzela baranki"" - a kto ci tak powiedział? może i tak, ale nie zakładaj od razu, że wszystkie. Pozdrawiam!
Sierść nie chciał dłużej pracować pod siodłem, a wiedział, gdzie jest pastwisko. Przecież ten mały człowiek nie jest w stanie go zatrzymać, ma tylko dwie nogi, na dodatek takie krótkie. No to chodu! Nie jesteś w stanie zatrzymać pędzącego na pastwisko konia. To, ile pracuje itp. nie ma tu żadnego znaczenia. :)KLIK! :)
Przede wszystkim staraj się zachowac w takich momentach równowagę w siodle. Kiedy ją tracimy żadną pomocą nie działamy odpowiednio i popełnianych jest masa błędów. Z takich częściej występujących,poza wodzą "do góry",przychodzi mi jeszcze do głowy łydka. Pisałaś wcześniej,że działałaś dosiadem i wodzą i nic to nie dało. Faktycznie działałaś dosiadem, czy może zacisnęłaś uda-kolana i docisnęłaś jeszcze mocniej łydę pochylając się do przodu!? Postaram się językiem mało fachowym zobrazowac: trzeba w takich chwilach zrywu trzymac stabilnośc, równowagę-nie przechylac się jednostronnie w siodle, wypychac obręcz biodrową-miednicę do przodu (nie tylko się odchylac,kłaśc do tyłu,ale faktycznie działac tym dosiadem). Nie zaciskaj nóg na koniu jeszcze bardziej, tylko staraj się mówiąc kolokwialnie wcisnąc tyłek w siodło,nogi wyciągac-wypychac do dołu i miednicą działac do przodu.
Ostrzejsze kiełzno w terenie nie rozwiąże problemu, gdy na łące (padoku, czy ujeżdżalni) będziemy jeździć na zwykłym. Niektóre konie mają tak, że po pewnym czasie gdy jeździec nie ma cierpliwości i coraz częściej sięga po ostrzejsze wędzidła to już w końcu żadne nie pomoże nie robiąc krzywdy koniu. Dobrym rozwiązaniem jest kręcenie wolt. Jeśli nie ma miejsca trzeba ratować się naturalnymi odruchami konia. Mogą to być chody boczne, tzn. ustępowanie itp. Jest to uwarunkowane tym,m że w środowisku naturalnym koń ogląda się za siebie (wykonując chód boczny) czy nadal jest ścigany. Równie dobrze jeśli jest to koń wrażliwy na pomoce, np. na dosiad, to można to wykorzystać bazując na równowadze. Gdy się pochylamy nasz środek ciężkości nie pokrywa się ze środkiem ciężkości konia i wtedy koń nas "goni" właśnie przyspieszając. Dlatego warto mocno odchylić się do tyłu, mocno usiąść w siodle i zadziałać wodzami. Z doświadczenia wiem, że ciągłe ciągnięcie za wodze nic nie daje. Trzeba krótkimi sygnałami- leciutko, leciutko po czym zwiększać presję- spróbował oddziaływać na konia. I ważne! NIGDY z wędziła nie robić tzw. piły! To może przynieść odwrotny efekt od zamierzonego.
Nie martw się. Według mnie albo koń się czegoś bardzo wystraszył i bardzo się tego boi, albo nie wiem, może ma jakichś bliskich np. mamę w tej samej stajni. U mnie we wcześniejszej stajni to prawie wszystkie konie miały tam swoją rodzinę: mamę, ciocię, ojca, brata itp. itd.Kiedy z przyjaciółką poszłam do pojenia z dwoma końmi, a były to matka i córka, kiedy moja przyjaciółka odeszła od pojenia i rozdzieliłyśmy je młoda w ogóle nie chciała pić i tak rżała. Matka też się niepokoiła, bo nie widziała swojego maluszka (nie takiego małego: konik polski,wzrost ok.1,50, lat ok.4-5), zatrzymała się jak wryta i nie chciała przejść przez bramę, a moja kiedy popędziłam ją do kłusa z chęcią (a nie zawsze to robiła) wręcz popłynęła do swojej mamy.To na pewno nie była twoja wina. Jeśli robił to konik wcześniej to musisz ustalić z właścicielem odpowiednie ćwiczenia.;-) Następnym razem jestem do usług, pytaj o co chcesz najprawdopodobniej będę znała odpowiedź!!!
GabaKoniara10, masz z pewnością rację. Koń niewątpliwie spieszył się do swojej cioci. Choć może do stryjka?Czy ja też mogę spytać o co chcę? Skąd wziął się wszechświat? Gdzie się podziały tamte prywatki? I dokąd tupta nocą jeż?
Nie ukrywam, że jestem nieco rozczarowana. Liczyłam na odpowiedź GabyKoniary10, która oferuje swoje usługi w odpowiedziach na pytania wszelakie. Ale może się jeszcze doczekam i jej odpowiedź będzie mniej lakoniczna, za to wzbogacona o luźno związane z tematem dywagacje, np. "związki rodzinne koni w szerokim ujęciu" albo "przerośnięte koniki polskie nie odłączone we właściwym czasie od matki a problemy w uzupełnianiu płynów i wpływ na jakość ruchu".
mnie osobiście zbulwersował post o tym, że nie ma więzi między koniem a człowiekiem. ok, jest to zwierzę stadne, ale to nie znaczy, że nie ma więzi z człowiekiem.. co to jest za przyjemność z jazdy, jak koń Ci nie ufa i jeździsz tylko po to, żeby powozić tyłek, bo to fajne i modne..ostrzejsze wędzidło? - "więcej sprzętu niż talentu"wszystko się da osiągnąć za pomocą porozumienia. trzeba kopytnemu pokazać, że jak on ustąpi to my też. najpierw się z koniem zaprzyjaźnijmy, a potem, jeśli nam na to pozwoli, to go dosiadajmy. ps. wiem,że nie odpowiedziałam, na problem z pierwszego postu. ale to nie o to mi tutaj chodziło. poza tym, wszystko co miałabym do powiedzenia, już ktoś powiedział, a nie ma sensu powielać odpowiedzi.
Konia, który cię poniósł bardzo trudno jest zatrzymać, tym bardziej kiedy czegoś bardzo się boi, ciągnięcie za pysk tyko pogorszy sprawę, bo koń będzie dodatkowo uciekać przed bólem. Wiadomo, że trzeba starać się maksymalnie usiąść w siodle i pulsować wodzami, by jakoś zwrócić uwagę konia, ale nie jest to proste bo tutaj teoria często mija się z praktyką - łatwiej powiedzieć, a trudniej zrobić.. ;( W każdym razie nie wiem, co mogło spowodować takie zachowanie konia - nie wiem, czy się spłoszył, czy coś innego na niego wpłynęło.
Witam ! Mam taki problem , który mnie męczy . Jeśli ktoś mógłby mi pomóc była bym BARDZO WDZIĘCZNA ! . Tak więc : Byłam dziś na koniach (Jeżdżę prywatnie więc bez instruktora) , Wyjechałam z mamą w teren i w drodze powrotnej koń po którym nigdy bym się tego nie spodziewała rozpędził się do cwału (chociaż tego nie chciałam). Próbowałam go zatrzymać ale na darmo . Ściągałam wodze nic nie dało próbowałam działać dosiadem ale nic nie pomagało, a wręcz przeciwnie koń biegł coraz szybciej myślałam ze jak zobaczy wyjście z łąki gdzie zawsze zwalniałam to się zatrzyma ale tak się nie stało wybiegła na ulice (na szczęście mało ruchliwa droga i nic nie jechało) , Biegła jak oszalała nie dając się zatrzymać . Nie wiedziałam co robić wiec przy najbliższym skręcie na pole skręciłam choć wiedziałam , że to zakończy się upadkiem i tak też się stało . Ja leżałam na ziemi a koń pognał dalej ! Wstałam zobaczyłam , że biegnie w stronę domu . Pobiegłam za nią i znalazłam ją (na szczęście całą i zdrową) koło innych koni (nie koło tych skąd ona była tylko u innego Pana) jak jadła sobie trawę ... Ktoś pomorze i wytłumaczy dlaczego tak się stało ? Czy coś źle zrobiłam ? Jak następnym razem mogę temu zapobiec ? Co robić ? A był to dzień kiedy w pełni zaczęłam ufać temu konikowi :( i teraz nie wiem co o tym myśleć , ale na pewno dalej ją kocham i nie zniechęcę się do niej ale zastanawia mnie fakt dlaczego tak postąpiła .. :(
Kilka podstawowych pytań:Jak często ten koń pracuje i ile?Czy wychodzi na pastwisko/padok chodzi w karuzeli?Jak często chodzi w tereny?Czy aby na pewno się niczego nie przestraszył?pomagać-pomożePomorze jak napisałas to województwo
Mogę powiedzieć tak, po pierwsze zgadzam się z osoba poniżej co do pytań :D A ja znam dwa sposoby na zatrzymanie konia który ponosi... Jeden sprawdzony drugi to tylko teoria którą gdzieś kiedyś słyszałam i nie chce nigdy wypróbować:D Więc zacznę pierwszego. Po prostu zaczynasz kręcić wolty coraz mniejsze i mniejsze dopóki konik się nie zatrzyma. Dobra i skuteczna często przeze mnie stosowana :D Druga której osobiście bym bała się sprawdzić i nie pochwalam jej za bardzo to po prostu dotąd popędzać konia aż sam zacznie zwaniać opadając z sił... A do tego trzeba mieć ogromne miejsce do biegania... Podobno po czymś takim konisko nie ponosi :DPozdrawiam, i polecam kręcenie wolt a przede wszyskiem nie panikuj :D POWODZENIA :-)
Przepraszam chciałam napisać "z osobą powyżej" :D
Za błżd bardzo przepraszam . Pisałam to na szybkiego . Koń chodzi prawie codziennie, a przynajmniej 4 razy w tygodniu jakoś po 4 , 5 godz.. Na padoku jest całymi dniami no chyba ze ktoś jeździ . W tereny tez często jeździ . Co tydzień na pewno . Co tydzień jeżdżę w teren i nigdy nie było takich numerów . Na 100% niczego się nie przestraszył .
hart325 ? a czy zastawiłaś się, jak na przykład zrobić woltę na ścieżce w środku lasu? :/ każdy jeżdżący konno zna teorie wolta przy ponoszeniu, lecz nie wszedzie da się to zrobić! Na łące jak najbardziej próbować konia skręcić, robiąc wolty, tyle póki się nie zatrzyma.. Ja osobiście jeżdżę w lasach w których zawsze przed wyjazdem jest szlaban, zdarzało się, że koń poniósł, no ale jak już dostrzegał szlaban to się zatrzymywał :D Drugie co mogę polecić- to wracać w kierunku domu stępo-kłusem.Trzecie- pelham :)
Wolty nie było za bardzo jak kręcić bo łąka była trochę nie równa a na ulicy trochę strach bo ślisko .. raz sobie tak pojechałam .. A co do tego drugiego to było możliwe tylko ona tak w zakręt weszła że spadłam . A pole było duże do biegania ale ten koń jest ciężki do zmęczenia dojechałaby do samego domu i nw czy by się strasznie zmęczyła . Ale Bardzo dziękuje :) Może się jeszcze kiedyś przyda chociaż mam nadzieję , że nie :)
piccolo Tylko, że właśnie nie mogłam jej zatrzymać . a ona biegła w kierunku domu jak oszalała ! Do tej pory mam to przed oczami jak zbiegała po drodze z górki Oo straszne wrażenie ..
Możliwe, że ostatnio mało na niej jeździłaś, a im więcej koń je, bez pracy tym bardziej jest nabuzowany. Życzę by więcej się to tobie nie zdarzało ;) Pozdrawiam
Oprócz rad poprzedniczek, polecam również sprawdzenie sprzętu - może ogłowie trzeba ponownie dopasować ?- zwłaszcza paski policzkowe, gdyż źle dopasowane wędzidło uniemożliwia lub bardzo utrudnia prawidłowe oddziaływanie na konia.Pozdrawiam
piccolo Hmm.. a bardzo możliwe Gdyż przez ostatnie 2 tygodnie byłam 2 razy ale też sama tam nie jeżdżę bo też właściciel czasami , jego mała wnuczka i jedna pani jeszcze jeździ ale też rzadko . Dziękuje za radę :)Pozdrawiam :)stajnia80 Hmm.. co do sprzętu nie jest on w najlepszym stanie no ale wędzidło jest nowe i nigdy z nim problemu nie było . Myślałam o kupnie nowego sprzętu , a po tej akcji jeszcze bardziej i więcej zaczęłam szukać . Może macie jakieś namiary , linki na dobry i tani sprzęt ? Dziękuje i również Pozdrawiam :)
Jeśli jest to koń właściciela stajni, a nie twój sądzę, że nie ma potrzeby kupowania sprzętu, to on powinien ci go udostępnić. Jeśli jest miejsce to od razu kręcić wolty, łeb do środka i co raz mniejsze, zatrzyma się na pewno. A nawet jak raz po zębach dostanie, też mu się nic nie stanie. A na jakim wędzidle jeździsz? Może warto w tereny zmienić na coś ostrzejszego? Ostrzejsze nie znaczy lepsze, ale wtedy się szarpać nie trzeba, powinien odpowiedzieć na każdy mały impuls, każdy teraz pomyśli, że ""no tak, najlepiej włożyć pelham czy munsztuk i jechać"" ale jeśli pomyslicie o waszym zdrowiu u życiu i o tym, że może skończyć się któregoś razu tragicznie to uznacie, że warto chociażby dla bezpieczeństwa. Proponuję wielokrążek. Swoją drogą może to po prostu jednorazowy jego taki wybryk? A skoro stoi na pastwisku cały dzień, to może warto zmniejszyć dawkę paszy wieczornej? Pozdrawiam!
Tak mam sprzęt od tego Pana ale on w za dobrym stanie nie jest .. Siodło i ogłowie jest jakie jest ale jest już trochę zniszczone . Dlatego planuję kupić swoje . Jeżdżę na wędzidle zwykłym . Hmm.. zobaczę może właściciel coś takiego posiada .Pierwszy raz mi tak zrobiła , że nie chciała się zatrzymać . Ale zawsze na tej łące jest tak , że jak podjadę pod górę to ciężko mi ją zatrzymać ale przy wyjeździe zwalnia ale nie tym razem .. Kręciłabym wolty jeśli było by to możliwe ale na drodze w dodatku asfaltowej się nie dało . Hmm.. myślę za dużo nie dostaje wieczorem . Ale Bardzo dziękuje za rady i Pozdrawiam :)
Mam identyczny problem, koń aż wleciał ze mną do stajni. Dostałam rady na przyszłość żeby właśnie na koło konia wprowadzić. Jeszcze jedno to znając życie chciałaś konia zaciągnąć, tak jak ja próbowałam.To oczywiście odruchowe. I pewnie chciałaś do góry zaciągnąć tego konia, to znaczy ciągnęłaś do siebie.Dowiedzałam się że to nic nie działa ponieważ jak próbujemy zaciągnąć do siebie/do góry to wędzidło składa się w pysku konia tak że nie wywołuje nacisku, dlatego należy zaciągnąć w dół na kolanach (obniżyć ręce na kolana). wtedy wywołuje nacisk tak jak powinno być. pozdrawiam :)
ZATRZYMANIE-możesz kręcić wolty choć nie polecam, wypróbowane koń w cwale traci równowagę i gleba. Lepiej nie sciągaj wodzy bo koń wiesza się na wędzidle i gna dalej. Lepiej jest ściągać i popuszczać wodze. Co do popędzania to tak ujeżdżają kucyki w mongoli na 5ha pola :).PONOSZENIE- jeśli galopowałaś wtedy czy kłusowałaś koń poprostu zachował instynkt stadny i pognał do przyjaciół! Nawet jeśl było to w stępie. PAMIĘTAJ!!! Nie istnieje coś takiego jak więź między koniem a człowiekiem. Koń to zwierzę stadne więc prędzej czy później coś mu odwali i skrzywdzi cię, a nawet zabije!
ZATRZYMANIE-możesz kręcić wolty choć nie polecam, wypróbowane koń w cwale traci równowagę i gleba. Lepiej nie sciągaj wodzy bo koń wiesza się na wędzidle i gna dalej. Lepiej jest ściągać i popuszczać wodze. Co do popędzania to tak ujeżdżają kucyki w mongoli na 5ha pola :).PONOSZENIE- jeśli galopowałaś wtedy czy kłusowałaś koń poprostu zachował instynkt stadny i pognał do przyjaciół! Nawet jeśl było to w stępie. PAMIĘTAJ!!! Nie istnieje coś takiego jak więź między koniem a człowiekiem. Koń to zwierzę stadne więc prędzej czy później coś mu odwali i skrzywdzi cię, a nawet zabije!
ZATRZYMANIE-możesz kręcić wolty choć nie polecam, wypróbowane koń w cwale traci równowagę i gleba. Lepiej nie sciągaj wodzy bo koń wiesza się na wędzidle i gna dalej. Lepiej jest ściągać i popuszczać wodze. Co do popędzania to tak ujeżdżają kucyki w mongoli na 5ha pola :).PONOSZENIE- jeśli galopowałaś wtedy czy kłusowałaś koń poprostu zachował instynkt stadny i pognał do przyjaciół! Nawet jeśl było to w stępie. PAMIĘTAJ!!! Nie istnieje coś takiego jak więź między koniem a człowiekiem. Koń to zwierzę stadne więc prędzej czy później coś mu odwali i skrzywdzi cię, a nawet zabije!
Jeśli jest to koń właściciela stajni, a nie twój sądzę, że nie ma potrzeby kupowania sprzętu, to on powinien ci go udostępnić. Jeśli jest miejsce to od razu kręcić wolty, łeb do środka i co raz mniejsze, zatrzyma się na pewno. A nawet jak raz po zębach dostanie, też mu się nic nie stanie. A na jakim wędzidle jeździsz? Może warto w tereny zmienić na coś ostrzejszego? Ostrzejsze nie znaczy lepsze, ale wtedy się szarpać nie trzeba, powinien odpowiedzieć na każdy mały impuls, każdy teraz pomyśli, że ""no tak, najlepiej włożyć pelham czy munsztuk i jechać"" ale jeśli pomyslicie o waszym zdrowiu u życiu i o tym, że może skończyć się któregoś razu tragicznie to uznacie, że warto chociażby dla bezpieczeństwa. Proponuję wielokrążek. Swoją drogą może to po prostu jednorazowy jego taki wybryk? A skoro stoi na pastwisku cały dzień, to może warto zmniejszyć dawkę paszy wieczornej? Pozdrawiam! 1. Koń który dostaje wędzidłem po zębach strzela baranki i to takie fajne że łohoho2. Ostrzejsze... Hmmmm jak zaczniesz na ostrzejszym to na łagodniejsze się nie da3. Czy wiesz że przy mocniejszym nacisku wielkorążka można złamać koniu szczękę?A właśnie może klacz miała niezapewnioną dzienną dawkę końskiego ruchu. Jeśli koniu trzeba, a niedostanie to sam sobie zapewni! I jeszcze jedno. Dlaczego szukacie winy w sprzęcie i koniu a nie w jeźcu
Mam identyczny problem, koń aż wleciał ze mną do stajni. Dostałam rady na przyszłość żeby właśnie na koło konia wprowadzić. Jeszcze jedno to znając życie chciałaś konia zaciągnąć, tak jak ja próbowałam.To oczywiście odruchowe. I pewnie chciałaś do góry zaciągnąć tego konia, to znaczy ciągnęłaś do siebie.Dowiedzałam się że to nic nie działa ponieważ jak próbujemy zaciągnąć do siebie/do góry to wędzidło składa się w pysku konia tak że nie wywołuje nacisku, dlatego należy zaciągnąć w dół na kolanach (obniżyć ręce na kolana). wtedy wywołuje nacisk tak jak powinno być. pozdrawiam :)Tak zgadzam się do kolan lub przód tył :), a nie jakieś Pelhamy lub Munsztuki
No i jednak tu byl moj blad bo ciagnelam wodze do siebie zamiast do kolan . no nic dziekuje za rady i Pozdrawiam ;) napewno nastepnym razem (a mam nadzieje ze go nie bedzie) zastosuje ta metode . co do wolt to juz mialam wyobrazenie jak jechalam jak kon sie przewraca i to na mnie . skoro przy takim zakrecie delikatnym, bo zrobilam duzy luk , spadlam to robiac wolte kon lezalby na mnie .
Forumowiczki i Forumowicze, zachęcam do wnikliwego czytania komentarzy a dopiero później wypowiadania swojego zdania, zwłaszcza jeśli jest ono bardzo krytyczne.Nikt nie zachęcał Koleżanki do używania munsztuka, a jedynie zastanowienie się nad nieco mocniejszym wędzidłem, które ułatwi jej odzyskanie kontroli nad koniem.A tak na marginesie - umieszczanie kilku identycznych komentarzy pod sobą jest naruszeniem etykiety.
@stajnia80: mi czasem ręce opadają, jak ludzie wyrwą kawałek z kontekstu i zaraz najezdzają na siebie na wzajem, swoją drogą mam wrażenie, jakby byli sami analfabeci tutaj... paula04: * ""Ostrzejsze... Hmmmm jak zaczniesz na ostrzejszym to na łagodniejsze się nie da"" - nawiązując do tego... zakład, że się da? Sama jeździłam 10latka, który chodził na wielokrążku, a teraz? pomykamy na zwykłym... Chcieć znaczy móc, dużo pracy i cierpliwości, mi zajęło to dużo czasu, ale można? można! * ""Koń który dostaje wędzidłem po zębach strzela baranki"" - a kto ci tak powiedział? może i tak, ale nie zakładaj od razu, że wszystkie. Pozdrawiam!
Sierść nie chciał dłużej pracować pod siodłem, a wiedział, gdzie jest pastwisko. Przecież ten mały człowiek nie jest w stanie go zatrzymać, ma tylko dwie nogi, na dodatek takie krótkie. No to chodu! Nie jesteś w stanie zatrzymać pędzącego na pastwisko konia. To, ile pracuje itp. nie ma tu żadnego znaczenia. :)KLIK! :)
Przede wszystkim staraj się zachowac w takich momentach równowagę w siodle. Kiedy ją tracimy żadną pomocą nie działamy odpowiednio i popełnianych jest masa błędów. Z takich częściej występujących,poza wodzą "do góry",przychodzi mi jeszcze do głowy łydka. Pisałaś wcześniej,że działałaś dosiadem i wodzą i nic to nie dało. Faktycznie działałaś dosiadem, czy może zacisnęłaś uda-kolana i docisnęłaś jeszcze mocniej łydę pochylając się do przodu!? Postaram się językiem mało fachowym zobrazowac: trzeba w takich chwilach zrywu trzymac stabilnośc, równowagę-nie przechylac się jednostronnie w siodle, wypychac obręcz biodrową-miednicę do przodu (nie tylko się odchylac,kłaśc do tyłu,ale faktycznie działac tym dosiadem). Nie zaciskaj nóg na koniu jeszcze bardziej, tylko staraj się mówiąc kolokwialnie wcisnąc tyłek w siodło,nogi wyciągac-wypychac do dołu i miednicą działac do przodu.
Ostrzejsze kiełzno w terenie nie rozwiąże problemu, gdy na łące (padoku, czy ujeżdżalni) będziemy jeździć na zwykłym. Niektóre konie mają tak, że po pewnym czasie gdy jeździec nie ma cierpliwości i coraz częściej sięga po ostrzejsze wędzidła to już w końcu żadne nie pomoże nie robiąc krzywdy koniu. Dobrym rozwiązaniem jest kręcenie wolt. Jeśli nie ma miejsca trzeba ratować się naturalnymi odruchami konia. Mogą to być chody boczne, tzn. ustępowanie itp. Jest to uwarunkowane tym,m że w środowisku naturalnym koń ogląda się za siebie (wykonując chód boczny) czy nadal jest ścigany. Równie dobrze jeśli jest to koń wrażliwy na pomoce, np. na dosiad, to można to wykorzystać bazując na równowadze. Gdy się pochylamy nasz środek ciężkości nie pokrywa się ze środkiem ciężkości konia i wtedy koń nas "goni" właśnie przyspieszając. Dlatego warto mocno odchylić się do tyłu, mocno usiąść w siodle i zadziałać wodzami. Z doświadczenia wiem, że ciągłe ciągnięcie za wodze nic nie daje. Trzeba krótkimi sygnałami- leciutko, leciutko po czym zwiększać presję- spróbował oddziaływać na konia. I ważne! NIGDY z wędziła nie robić tzw. piły! To może przynieść odwrotny efekt od zamierzonego.
Dziękuje wszystkim za rady . Naprawdę mi pomogliście :) Pozdrawiam ^^ Ps flaczek87 Tak działałam dosiadem .
Nie martw się. Według mnie albo koń się czegoś bardzo wystraszył i bardzo się tego boi, albo nie wiem, może ma jakichś bliskich np. mamę w tej samej stajni. U mnie we wcześniejszej stajni to prawie wszystkie konie miały tam swoją rodzinę: mamę, ciocię, ojca, brata itp. itd.Kiedy z przyjaciółką poszłam do pojenia z dwoma końmi, a były to matka i córka, kiedy moja przyjaciółka odeszła od pojenia i rozdzieliłyśmy je młoda w ogóle nie chciała pić i tak rżała. Matka też się niepokoiła, bo nie widziała swojego maluszka (nie takiego małego: konik polski,wzrost ok.1,50, lat ok.4-5), zatrzymała się jak wryta i nie chciała przejść przez bramę, a moja kiedy popędziłam ją do kłusa z chęcią (a nie zawsze to robiła) wręcz popłynęła do swojej mamy.To na pewno nie była twoja wina. Jeśli robił to konik wcześniej to musisz ustalić z właścicielem odpowiednie ćwiczenia.;-) Następnym razem jestem do usług, pytaj o co chcesz najprawdopodobniej będę znała odpowiedź!!!
GabaKoniara10, masz z pewnością rację. Koń niewątpliwie spieszył się do swojej cioci. Choć może do stryjka?Czy ja też mogę spytać o co chcę? Skąd wziął się wszechświat? Gdzie się podziały tamte prywatki? I dokąd tupta nocą jeż?
Oczywiście, że możesz xD 1. z wielkiego BUUUUM2. Ukradli3. do jeżowej xD
Nie ukrywam, że jestem nieco rozczarowana. Liczyłam na odpowiedź GabyKoniary10, która oferuje swoje usługi w odpowiedziach na pytania wszelakie. Ale może się jeszcze doczekam i jej odpowiedź będzie mniej lakoniczna, za to wzbogacona o luźno związane z tematem dywagacje, np. "związki rodzinne koni w szerokim ujęciu" albo "przerośnięte koniki polskie nie odłączone we właściwym czasie od matki a problemy w uzupełnianiu płynów i wpływ na jakość ruchu".
Przepraszam, jestemzlasu. Następnym razem powstrzymam się od odpowiedzi na Twoje fascynujące pytania.
mnie osobiście zbulwersował post o tym, że nie ma więzi między koniem a człowiekiem. ok, jest to zwierzę stadne, ale to nie znaczy, że nie ma więzi z człowiekiem.. co to jest za przyjemność z jazdy, jak koń Ci nie ufa i jeździsz tylko po to, żeby powozić tyłek, bo to fajne i modne..ostrzejsze wędzidło? - "więcej sprzętu niż talentu"wszystko się da osiągnąć za pomocą porozumienia. trzeba kopytnemu pokazać, że jak on ustąpi to my też. najpierw się z koniem zaprzyjaźnijmy, a potem, jeśli nam na to pozwoli, to go dosiadajmy. ps. wiem,że nie odpowiedziałam, na problem z pierwszego postu. ale to nie o to mi tutaj chodziło. poza tym, wszystko co miałabym do powiedzenia, już ktoś powiedział, a nie ma sensu powielać odpowiedzi.
Konia, który cię poniósł bardzo trudno jest zatrzymać, tym bardziej kiedy czegoś bardzo się boi, ciągnięcie za pysk tyko pogorszy sprawę, bo koń będzie dodatkowo uciekać przed bólem. Wiadomo, że trzeba starać się maksymalnie usiąść w siodle i pulsować wodzami, by jakoś zwrócić uwagę konia, ale nie jest to proste bo tutaj teoria często mija się z praktyką - łatwiej powiedzieć, a trudniej zrobić.. ;( W każdym razie nie wiem, co mogło spowodować takie zachowanie konia - nie wiem, czy się spłoszył, czy coś innego na niego wpłynęło.