Jeżdżę dwa lata (odliczając przerwy z 1,5 roku) i nic nie umiem to znaczy jeszcze nie galopuje (jedynie na obozie w stajni nie) żadnych drągów, przeszkód, koziołków itp...Czy to znaczy że się do tego nie nadaje????......
nie użalaj się nad sobą, tylko bierz się do roboty!! ;)myślę, że może to być wina stajni - instruktorów. pomyśl nad zmianą stajni, albo tak, jak w pierwszym zdaniu napisałam ;)
pozdrawiam ;d
Słuchaj Sarahspirt absolutnie tak nie myśl!!! Powiem Ci jak u mnie to wygląda. Konie kocham od małego. Jako dziecko jeździłam tylko na spacerki stępem. Kiedy postanowiłam, że chciałabym się związać końmi i iść do technikum jeździeckiego to nagle wszyscy się oburzyli. Okazało się, że kuzynka mojej babci była zawodowym jeźdźcem, spadła z konia i resztę życia spędziła na wózku. Szczególnie moja babcia była na to uczulona. 2 lata temu (czyli 10 lat po tym ostatnio siedziałam na koniu) postanowiłam znowu zbliżyć się do koni. Znalazłam stajnie, która co prawda wiąże się z godzinnym dojazdem i 2 przesiadkami, ale mam gwarancje, że konie mają jak w niebie. Nawet nie umiałam założyć ogłowia!! Dostałam je do ręki i nie wiedziałam co z nim zrobić. O "czuciu jazdy" nie było mowy. Kierowanie, przechodzenie do innych chodów to czysta magia. Byłam raz, drugi, trzeci. W zastępie zawsze byłam najgorsza. Ostatni raz jak byłam na koniach postanowiłam wejść sobie na czworobok i nauczyć się o co tak na prawdę chodzi. Kierowałam konia w rogi (bo mi uciekał) i zaczęło wychodzić. Niestety znowu mija rok kiedy nie byłam na koniach. Więc nie poddawaj się, bo w końcu zaczyna wychodzić. Jazda konna jest o tyle specyficzna, że teoria teorią, ale praktyka i faktyczne przejechane w siodle godziny uczą dobrej jazdy:)
Z jazdą konną jest jak z nauką, niektórzy uczą się szybko i bez problemów a inni potrzebują na to więcej czasu i uwagi. Być może Twój instruktor/ka ma do Ciebie złe podejście? Doradzałbym zastanowić się nad zmianą stadniny.Pozdrawiam
też długo jeżdże i nie jestem zbyt dobra (5 lat mineło było kilka przerw pół rocznych ,nie miał mnie kto wozić) po każdej przerwie zaczyna sie naukę od nowa ,to znaczy coś się pamięta ,ale nie wiele.jeżdże raz w tygodniu ,skoczyłam 5 krzyżaków łał(żal)
ja na swój pierwszy samodzielny galop czekałam półtora roku
może poprostu jeszcze nie jesteś gotowa może będziesz potrzebowała polepszyć równowagę ,dosad powody mogą być różne
ale mam dla cb dobra radę w tygodniu ćwicz ( nogi ,równowagę ,może coś jeszcze),a na jeździe dawaj z siebie wszystko i poproś trenera by wzioł lonżę byś mogła mieć ten wymarzony galop
i nie ma problemu na pewno się do tego nadajesz ,bo jeżdżą nawet ludzie któży nie mają nogi od kolana w dół (mają perfekcyjną równowagę i na konia oddziałują dosiadem)
powodzenia
Staraj się ile umiesz :)Ja zaczęłam galopowac, gdy jeździłam konno 6 lat! przez to bardzo nauczyłam się kłusowac świetnie, co super przygotowało mnie do galopu i soków później :)
Dokładnie nie każdy urodził się z tzw. nogą w strzemieniu ;) Staraj się a w końcu MUSI Ci wyjść! Najważniejsze to się łatwo nie poddawać i jeździć jak najczęściej.
Wszyscy mają racje ;) a ja dodam, że może masz dobrego instruktora, który dba o Twoje zdrowie i nie chce Cię narażać co? Ja po 4 latach dopiero zaczęłam skakać, po 2 galopować a dobre kilka miesięcy jeździłam na lonży..nie załamuj się i daj z siebie jak najwięcej, a szybsko zobaczysz postępy ;)
Ja wam napisze tak: myślę że z jazda konna jest troche jak z nauka języka. Przerwy nie robia dobrze. No i druga sprawa- w Polsce poziom w przeciętnej szkółce jest bardzo kiepski. Jeśli jak piszecie, jest normą że ktoś jezdzi dwa lata i nie galopuje to tragedia w sumie, ale tragedia jeśli chodzi o przygotowanie i ujezdzenie koni w szkółkach. Koń do nauki powinien reagowac dobrze na pomoce i nie wymagac nadprzyrodzonych umięjętnosci do zagalopowoania. A każdy wie, że bywają konie na których zagalopowac nie umie instruktor. Każdy koń szkółkowy powinien byc regularnie dojezdzany i poprawiany, żeby dobrze reagował na pomoce i srednio jezdząca osoba dała radę zakłusowac, zagalopowac, itp. No i sam wybbór konia- do nauki pozwinien byc na zasadzie selskcji pozytywnej, a nie jak to bywa często negatywnej- że trafiają tam osobniki zmanierowane tak, że nie radzili sobie z nimi prywatni wlaściciele, chore, kulawe, zle ujezdzone, itd.
zawsze staram się z całej siły, ale ciągle robię coś źle:(ostatnio ciągle jeżdżę na lonży po po prostu sobie sama nie radzę:( od obozu mam problem z kierowaniem:(prosiłam o galop, ale powiedziała, że za słabo się trzymam w siodle i pewnie ma racje:(kiedyś obiecała mi koziołki, ale do tego czasu się nie doczekałam, muszę jej przypomnieć, ciekawie co mi odpowie xDa zmianie stajni myślę....myślę....ale jest mało stajni... ta co jeżdżę, inna, wydaje mi się gorsza, i do tego jest problem z karnetami - jeżdżę zwykle co tydzień lub dwa a tam trzeba wykorzystać 10 jazd w miesiąc co jest zdzieraniem pieniędzy:(jest jeszcze jedna stajnia: Stadnina Potoki http://haflinger.org.pl/nie znam jeszcze cen ale mam nadzieję...może wiecie coś o tym - warunki, ceny w tej stadninie??kiedyś lepiej mi szło - na początku nauki - potem było tylko gorzej - teraz jest tragicznie - myślę że to przez długie przerwy w jeździe- mam nadzieję, że to powód...i do tego jeszcze- zawsze jadę w niedzielę po południu - i to jest kilka godzin po obiedzie - i zawsze w kłusie ćwiczebnym dostaję kolki!!!! masakra:( to znacznie opóźnia mój rozwój jazdy. moja instruktorka na początku mnie chwaliła - nawet przed obcymi i mówiła, że bardzo dobrz mi idzie. Teraz już mi ciągle narzeka, a z chęcią bym z siebie wyskoczyła, żeby wykonać to co mówi, ale jakoś nie daje rady.... i do tego kiedyś przy kierowaniu byłam pewna siebie, teraz już tak nie jest i... konie to wykorzystują:(przepraszam że tak STRASZNIE się rozpisałam, ale po prostu musiałam to wszystko napisac;)
a jak często jezdzisz? Bo w sumie tego nie napisałaś... Minimalna częstotliwosc żeby robic jakieś postępy to raz w tygodniu. co do przerw- to u osoby co nie ma swobodnie opanowanej jazdy w trzech chodach, nawet 3 miesięczna przerwa może spowodowac że osoba bedzie sie nadawała znów na lonzę. U osob jezdzących juz bardzo dobrze i długo, przerwa kilkumiesięczna czy półroczna nie ma znaczenia praktycznie.
A sory, nie zauważyłam że napisałas - to jezdzisz za rzadko. Raz w tygodniu to absolutne minimum. A najlepiej jezdzic dwa razy w tyg. lub oczywiście więcej. Co do karnetów- ich cena jest z pewnością mniejsza niz za pojedynczą jazdę - więc to nie jest zdzierstwo tylko coś za coś. W mojej stajni to jazdy w karnetach jak sie wykupi 4 na mc- sa po 30 zł, jak 8- po 28 za h, a 12 jazd wychodzi w karnecie po 27 zł. na h... Co do kłusa ćwiczebnego- jest ogólnie ciężki, ja bym po prostu nie robiła dużych nawrotów, najwyżej okrażenie i anglezowany. Jest niezdrowy na kręgosłup, konie tez go nie lubią.
nie zgodzę się że jest niezdrowy na kręgosłup jeśli się źle jeździ to może i jest a co do tego że konia go nie lubią też się nie zgodzę bo u nas konie go uwielbiają poniewarz jest przygotowaniem do galopu jeśli można spytać to gdie mieszkasz sarahsprint
Nie! napewno sie nadjesz jeśli to lubisz... Według mnie problem tkwi w przerwach sama wiem bo też jeździłam z takimi przerwami i wiem że każda jazda po dłuższej przerwie jest jak jazda od nowa trzeba sobie przypomnieć co i jak wprawić sie w jazde i dopiero potem można nauczyć sie coś nowego...Ale nie załamuj sie ja jeżdziłam raz w tygodniu regularnie i troszke utrwało nim zaczełam galopować ale faktem jest również to że jedni uczą sie szybciej a drudzy wolniej i na Ciebie przyjdzie czas poponuje żebyś nie skupiała sie na tym kiedy będziesz galopować bo to nie pomaga wykorzystaj ten czas i skup sie na kłusie i pracą nad dosiadem i oczywiście udoskonalaj swój kontakt z koniem naie rezygnuj ..... Pamiętaj jeśli naprawde to sie lubi to nawet stęp jest okazją do nauki nowych rzeczy a jednocześnie przyjemnością.... POWODZENIA
Ja znam osoby które jeżdzą nawet 3 lata i nadal nic nie potrafią, dlaczego? -bo nie jeżdżą systyematycznie. A systematycznie to MINIMUM raz w tygodniu (również w miarę mozliwości zimą). Nie ważne jak długo jeździsz, ważne żebyś jeździła często, idą wakację więc skorzystaj z nich i przychodź na jazdy tak często jak to tylko możliwe, owszem jest to jakiś koszt ale jak zjawisz sie w stajni raz w miesiącu to nigdy nie nauczysz się jeździć. Tylko ciężka i systematyczna praca przynosi efekty.
"nie zgodzę się że jest niezdrowy na kręgosłup jeśli się źle jeździ to może i jest a co do tego że konia go nie lubią też się nie zgodzę bo u nas konie go uwielbiają poniewarz jest przygotowaniem do galopu jeśli można spytać to gdie mieszkasz sarahsprint"a możesz to uzasadnic ???Bo wiele osób ma skłonnosci do dyskopatii i wtedy jazda kłusem cwiczebnym jest raczej zakazana. Co do koni- osoba obtłukująca sie na ich grzbiecie w kłusie ćwiczebnym, poczatkująca zwłaszcza, jest rzykrym balastem - konie zwykle usztywniają wtedy grzebiet i wtedy jezdzcowi tez jedzie sie trudniej.
Ja również na twoim miejscu brała bym się szybko do roboty.A jak pomaga ci to że gdzieć sie wyżalisz to kup sobie pamiętnik .A co do stajni to tez bym zastanowiła się nad zmianą. + POWODZENIA ŻYCZĘ ; )
W wakacje najczęściej staram sie co tydzień ale zimą, wiosną a czasem i jesienią jest masakra:(maksymalnie mogę jeździć raz w tygodniu:( i do tego-chociaż chciałabym jechać kiedy tylko mogę, to nikt nie chce mnie zawieść, a rodzice mnie samej w takiej porze roku nie puszczą nigdy w życiu co jest okropnym problemem a o jeździe więcej niż raz w tygodniu nawet nie marzę bo wiem że to niemożliwe ze względów na dojazd i pieniądze, w których mi się nie przelewa, a u mnie w stajni nie ma wachty:(mieszkam na podkarpaciu koło Ropczyca co do pewności siebie to pewnie masz rację - na pewno trochę to warunkuje.co do przerw - są nieuniknione i to właśnie jest największa dziura w całym.....
Odpowiem wszystkim uczestnikom tego forum.Ja mam lat kilkadziesiąt, jeżdżę dokładnie od września 2010r. a więc nie cały rok!Galopuję, skaczę przez przeszkody ( no takie 40, 60 cm.) na różnych koniach - nie mam stałego.Jeżdżę stale 2-3 razy w tygodniu po godzinie, opanowałam jazdy w każdym chodzie może nie perfekcyjnie czasem zdarzają się błędy ale to naturalne.Tylko upór i konsekwencja oraz chęć nauki będą nagrodą. Był czas kiedy wracałam do domu mówiąc - porażka!Teraz "szaleję" na koniu uwielbiam galop, wolty, przeszkody czasem konik bryknie i spłoszy się.Nie wolno się zniechęcać i rezygnować.Ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć.Pozdrawiam wszystkich
to napewno nie jest wina przerw. chyba że zawsze jeździłaś w tej samej stajni. Też uważam że powinnaś zmienić stajnię, albo poprostu poprosić instruktora czy moglibyście zrobiić drągi. Jeśli zmienis stajnie nielicz, że odrazu bd wszystko robić,. musisz sie zaaklimatyzować. trzeba być cierpliwym. ja zmieniłam stajnie . mialam ponad roczną przerwe, po której zmieniłam stajnie. i w nowej stanjni zacęło mi sie lepiej jeździć. po jakiś 5 miesiącach zaczełam jeździć drągi potem galop, aprzeszkody już jakoś same przyszły. miałam taki okres, gdzie prawie rok nic sie nie rusza ło ( wtej nowej stajni) cały cas jeździłm to samo, zacęłam rb głupie błędy i nie robić postępów, ale orzyszedł fzień, gdzie zaczęłam robić taakie postępy, że mogłam wsiadać na konia i galopować, skakać z galopu i w tereny jeździć . ale to był koń, na którym mogła jździć instrultorka i dziewczyny, które znały sie bardzona koniach, były prawkie doropsłe i w stajni przesiadywały po parer godzin dziennie. Jeździły od małego. W końcu ja też zostawałam pare godzin w stajni. Teraz - całe wakacje jestem prawie codziennie w stajni. od rana do wierczora. popmagam z małymi dziećmirobie oprowadzki, nauczyłam sie od dziewczyn najpierw lonżować konia, a potem razem z nimi robić lekcje na lonży. teraz już sama moge zrobić normalną lekcje na lonży : ) czekałam na to prawie 3 lata, ale opłaciło sie : ) A wcześniej galopowałam też tylko na obozie, jak miałam 9 lat i STRASZNIE sie bałam, bo jeździliśmy caly czas na obozie w terenie : ) Nie poddawaj sie,. A jak ci coś nie wychodzi to sie nie złość tylko uśiechnij. naprawde. nastawienie ma bardzo duzy wpływ : )
to dobrze że sie rozpisałaś : ) Może jak sie wyżaliłaś zaczniesz wszstko od początku. Spróbuj chocarz raz pójść do tamtej stjni, a jak nie to trudno, napewno nauczysz sie : ) A co do kolki to to nie ma znaczenia od obiadu :) poprostu MUSISZ SIE UJAĆ Z KONIEM, musisz sie w niego wpasować, trening czyni mistrza. ja też jeżdze tlko raz w tygodzniu. No oprócz wakacji wtedy jestem praktycnie codziennie w stajni :) Troche głupio że musicie wykorzystać karnet ws miesiąc. u mnie w stajni nie ma określonego czaasu, W karnecie płacisz za 8 jazd, a jeździsz 9. A jak ktoś jest zupelnie pierwszy raz w stajni o ma zadarmo, żeby mogł oaczyc, czy mu sie podoba czy nie :) NIe poddawaj sie !!
nie użalaj się nad sobą, tylko bierz się do roboty!! ;)myślę, że może to być wina stajni - instruktorów. pomyśl nad zmianą stajni, albo tak, jak w pierwszym zdaniu napisałam ;)
pozdrawiam ;dZgadzam się z tobą w pełni karolla!! ja po dwóch latach jazdy nie umiałam nawet sama stępować, zmieniłam stajnię i trzy lata potem zaczęłam skakać ;) też myślałam, że się do tego nie nadaję!:)) Nie poddawaj się, powodzenia!!!!!!!!!! ;)
Ja jak Platerka-jestem już raczej w wieku waszych mam.Od dziecka kochałam konie ale wtedy to raczej można było tylko pomarzyć o jazdach. Jako nastolatka pojechałam do Ochab i tam wsadzili mnie na konia(do dziś pamiętam jego imię-Ataman),nie zapytali czy umiem jeździć,czy kiedykolwiek siedziałam na koniu!-tylko puścili nas w zastępie na zamkniętą ujeżdżalnię!Spadłam wtedy 3razy(za każdym razem kiedy koń przed nami machnął ogonem Ataman płoszył się i rwał galopem wprost na ścianę)i miałam odbite płuca.Wtedy też doszłam do wniosku,że to nie dla mnie.I trwałam w tym przekonaniu ładnych kilkanaście lat.Od 3lat jeździ za to moja córka,a ja jestem super obsługą naziemną konia-potrafię wykonać prawie wszystko przy koniu i sprawia mi to ogromną frajdę.W zeszłym roku wybrałyśmy się na wakacje w Bieszczady do cudownych ludzi mających konie.I to oni przekonali mnie,że mogę znów spróbować! I zaczęłam jeździć -nie twierdzę,że jestem wytrawnym jeźdźcem ale przeżyłam już cudowny galop zaśnieżoną górską drogą, kilkanaście wypadów w teren, jeden spadek z konia :) i podjęłam życiową decyzję:zostałam właścicielką(no współwłaścicielką)Gejszy.Może i się rozpisałam,ale Sarah chciałam Ci na moim przykładzie pokazać,że jeżeli naprawdę o czymś marzysz to prędzej czy później się spełni.Tylko się nie poddawaj i cierpliwości.P.S.Teraz ze względu na kręgosłup znów nie mogę jeździć ale myślisz,że mi to przeszkadza w miłości do koni?! :) I tak wiem,że znów kiedyś wsiądę
zawsze jeździłam w tej samej stajnia co do zmiany stajni nie mam wyboru:(jest jeszcze ta: http://ranczo-huculek.pl/ale nie mogę karnetów kupować:(ogromnym problemem jest też konflikt z rodzicami jeśli chodzi o jazdę. moja mama uważa, że raz na dwa tygodnie całkiem by mi wystarczyło, a nawet rzadziej powinnam jeździć, a do tego jak mówi o tym to podkreśla jaką to wielką łaskę mi daje że w ogóle jeżdżę, i żebym nie marudziła, że chcę jeździć częściej niż raz w miesiącu, bo tata nie ma czasu:(postaram się wsiąść w garść, ale ciekawa jestem kiedy w bliskiej przyszłości siądę na konia:(
Ja chciałam jeździć konno jak miałam osiem lat teraz mam naście i dalej nie umiem :( Więc nie użalaj się nad sobą i poproś instruktora o dodatkowe ćwiczenia np. na kawaletkach i drągach. Ja galopowałam tylko raz na lonży a nawet nie umiem dobrze anglezować...Więc najpierw zamiast użalać się nad sobą spójrz na innych ludzi z takimi marzeniami jak twoje...
A może porozmawiajz rodzicami, postaraj się im przetłumaczyć jak ważne są dla ciebie konie i jazda konna i ze to twoja pasja hobby. Każdy rodzić chce żeby dziecko miało jakąś pasję.
jak nie skutkuje to zapytaj czy wolleli by zebyś była taka jak większość że palą piją i włóczą sie po nocach a i podkreśl żre nigdy nie zabronią ci tego co kochasz albo idz na kompromis np. powiedz ze coś pomożesz posprzątasz albo poprawisz sie w nauce w zamian za jazdy powinno pomóc
Nie masz się czym przejmować ;) Ja teraz od nowa zaczynam się uczyć jeździć w siodle i jeżdżę na lekcje raz w tygodniu . Przy tym jeszcze robię ćwiczenia na wyrobienie sobie mięśni potrzebnych do prawidłowego anglezowania.Nie umiem jeździć w siodle , na oklep już galopuje.A z rodzicami też jest duży problem , bo po pierwsze uważają że jazda konna jest niebezpieczna , nie potrzebna do życia , oraz kosztowna .Ja to na te lekcje muszę sobie sama zbierać kasę i jak mi zabraknie to dokładają .Jeśli sobie postanowisz mocno i będziesz bardzo chciała jeździć to na pewno ci się uda ! :)
mam nadzieję;) na jazdy jeżdżę ostatnio raz na miesiąc albo rzadziej, ale cóż poradzić -,- może w wakacje to się zmieni ;)dziękuję wszystkim za rady, i za to, że pomagali mi uspokoić swoją duszę i że mnie pocieszali;) dziękuję;)
Nie jest źle, ja jezdze od 8 lat jestem na poziomie srebra a nie mam nawet brazu [ jestem tchórzem i ciągle przesuwam termin ]tak czy inaczej ja na twoim miejscu zmieniłabym stajnie ponieważ jeśli by im zależało na tym żebyś coś umiała to już dawno byś skakała. W mojej stajni do brązu uczy się 3 miesiące, wcześniej chodziłam do paru innych w ktorych było tak samo jak w twoim przypadku. W jednej jeździłam 1.5 roku i skakałam tylko 50 cm kiedy przeniosłam sie do innej po 2 lekcjach skakałam juz 100 cm. Mam nadzieje ze jakoś Ci pomogłam ;]]
Często problemem jest brak stadniny i dlatego niektórzy z nas nie mają możliwości uczyć się jeździć konno. Ja na szczęście miałem taką możliwość od wieku 15 lat i teraz jest to dla mnie znakomita forma relaksu,ale także i pasja.
Jeżdżę dwa lata (odliczając przerwy z 1,5 roku) i nic nie umiem to znaczy jeszcze nie galopuje (jedynie na obozie w stajni nie) żadnych drągów, przeszkód, koziołków itp...Czy to znaczy że się do tego nie nadaje????......
nie użalaj się nad sobą, tylko bierz się do roboty!! ;)myślę, że może to być wina stajni - instruktorów. pomyśl nad zmianą stajni, albo tak, jak w pierwszym zdaniu napisałam ;) pozdrawiam ;d
Słuchaj Sarahspirt absolutnie tak nie myśl!!! Powiem Ci jak u mnie to wygląda. Konie kocham od małego. Jako dziecko jeździłam tylko na spacerki stępem. Kiedy postanowiłam, że chciałabym się związać końmi i iść do technikum jeździeckiego to nagle wszyscy się oburzyli. Okazało się, że kuzynka mojej babci była zawodowym jeźdźcem, spadła z konia i resztę życia spędziła na wózku. Szczególnie moja babcia była na to uczulona. 2 lata temu (czyli 10 lat po tym ostatnio siedziałam na koniu) postanowiłam znowu zbliżyć się do koni. Znalazłam stajnie, która co prawda wiąże się z godzinnym dojazdem i 2 przesiadkami, ale mam gwarancje, że konie mają jak w niebie. Nawet nie umiałam założyć ogłowia!! Dostałam je do ręki i nie wiedziałam co z nim zrobić. O "czuciu jazdy" nie było mowy. Kierowanie, przechodzenie do innych chodów to czysta magia. Byłam raz, drugi, trzeci. W zastępie zawsze byłam najgorsza. Ostatni raz jak byłam na koniach postanowiłam wejść sobie na czworobok i nauczyć się o co tak na prawdę chodzi. Kierowałam konia w rogi (bo mi uciekał) i zaczęło wychodzić. Niestety znowu mija rok kiedy nie byłam na koniach. Więc nie poddawaj się, bo w końcu zaczyna wychodzić. Jazda konna jest o tyle specyficzna, że teoria teorią, ale praktyka i faktyczne przejechane w siodle godziny uczą dobrej jazdy:)
Z jazdą konną jest jak z nauką, niektórzy uczą się szybko i bez problemów a inni potrzebują na to więcej czasu i uwagi. Być może Twój instruktor/ka ma do Ciebie złe podejście? Doradzałbym zastanowić się nad zmianą stadniny.Pozdrawiam
też długo jeżdże i nie jestem zbyt dobra (5 lat mineło było kilka przerw pół rocznych ,nie miał mnie kto wozić) po każdej przerwie zaczyna sie naukę od nowa ,to znaczy coś się pamięta ,ale nie wiele.jeżdże raz w tygodniu ,skoczyłam 5 krzyżaków łał(żal) ja na swój pierwszy samodzielny galop czekałam półtora roku może poprostu jeszcze nie jesteś gotowa może będziesz potrzebowała polepszyć równowagę ,dosad powody mogą być różne ale mam dla cb dobra radę w tygodniu ćwicz ( nogi ,równowagę ,może coś jeszcze),a na jeździe dawaj z siebie wszystko i poproś trenera by wzioł lonżę byś mogła mieć ten wymarzony galop i nie ma problemu na pewno się do tego nadajesz ,bo jeżdżą nawet ludzie któży nie mają nogi od kolana w dół (mają perfekcyjną równowagę i na konia oddziałują dosiadem) powodzenia
Staraj się ile umiesz :)Ja zaczęłam galopowac, gdy jeździłam konno 6 lat! przez to bardzo nauczyłam się kłusowac świetnie, co super przygotowało mnie do galopu i soków później :)
Dokładnie nie każdy urodził się z tzw. nogą w strzemieniu ;) Staraj się a w końcu MUSI Ci wyjść! Najważniejsze to się łatwo nie poddawać i jeździć jak najczęściej.
Wszyscy mają racje ;) a ja dodam, że może masz dobrego instruktora, który dba o Twoje zdrowie i nie chce Cię narażać co? Ja po 4 latach dopiero zaczęłam skakać, po 2 galopować a dobre kilka miesięcy jeździłam na lonży..nie załamuj się i daj z siebie jak najwięcej, a szybsko zobaczysz postępy ;)
Ja wam napisze tak: myślę że z jazda konna jest troche jak z nauka języka. Przerwy nie robia dobrze. No i druga sprawa- w Polsce poziom w przeciętnej szkółce jest bardzo kiepski. Jeśli jak piszecie, jest normą że ktoś jezdzi dwa lata i nie galopuje to tragedia w sumie, ale tragedia jeśli chodzi o przygotowanie i ujezdzenie koni w szkółkach. Koń do nauki powinien reagowac dobrze na pomoce i nie wymagac nadprzyrodzonych umięjętnosci do zagalopowoania. A każdy wie, że bywają konie na których zagalopowac nie umie instruktor. Każdy koń szkółkowy powinien byc regularnie dojezdzany i poprawiany, żeby dobrze reagował na pomoce i srednio jezdząca osoba dała radę zakłusowac, zagalopowac, itp. No i sam wybbór konia- do nauki pozwinien byc na zasadzie selskcji pozytywnej, a nie jak to bywa często negatywnej- że trafiają tam osobniki zmanierowane tak, że nie radzili sobie z nimi prywatni wlaściciele, chore, kulawe, zle ujezdzone, itd.
zawsze staram się z całej siły, ale ciągle robię coś źle:(ostatnio ciągle jeżdżę na lonży po po prostu sobie sama nie radzę:( od obozu mam problem z kierowaniem:(prosiłam o galop, ale powiedziała, że za słabo się trzymam w siodle i pewnie ma racje:(kiedyś obiecała mi koziołki, ale do tego czasu się nie doczekałam, muszę jej przypomnieć, ciekawie co mi odpowie xDa zmianie stajni myślę....myślę....ale jest mało stajni... ta co jeżdżę, inna, wydaje mi się gorsza, i do tego jest problem z karnetami - jeżdżę zwykle co tydzień lub dwa a tam trzeba wykorzystać 10 jazd w miesiąc co jest zdzieraniem pieniędzy:(jest jeszcze jedna stajnia: Stadnina Potoki http://haflinger.org.pl/nie znam jeszcze cen ale mam nadzieję...może wiecie coś o tym - warunki, ceny w tej stadninie??kiedyś lepiej mi szło - na początku nauki - potem było tylko gorzej - teraz jest tragicznie - myślę że to przez długie przerwy w jeździe- mam nadzieję, że to powód...i do tego jeszcze- zawsze jadę w niedzielę po południu - i to jest kilka godzin po obiedzie - i zawsze w kłusie ćwiczebnym dostaję kolki!!!! masakra:( to znacznie opóźnia mój rozwój jazdy. moja instruktorka na początku mnie chwaliła - nawet przed obcymi i mówiła, że bardzo dobrz mi idzie. Teraz już mi ciągle narzeka, a z chęcią bym z siebie wyskoczyła, żeby wykonać to co mówi, ale jakoś nie daje rady.... i do tego kiedyś przy kierowaniu byłam pewna siebie, teraz już tak nie jest i... konie to wykorzystują:(przepraszam że tak STRASZNIE się rozpisałam, ale po prostu musiałam to wszystko napisac;)
a jak często jezdzisz? Bo w sumie tego nie napisałaś... Minimalna częstotliwosc żeby robic jakieś postępy to raz w tygodniu. co do przerw- to u osoby co nie ma swobodnie opanowanej jazdy w trzech chodach, nawet 3 miesięczna przerwa może spowodowac że osoba bedzie sie nadawała znów na lonzę. U osob jezdzących juz bardzo dobrze i długo, przerwa kilkumiesięczna czy półroczna nie ma znaczenia praktycznie.
A sory, nie zauważyłam że napisałas - to jezdzisz za rzadko. Raz w tygodniu to absolutne minimum. A najlepiej jezdzic dwa razy w tyg. lub oczywiście więcej. Co do karnetów- ich cena jest z pewnością mniejsza niz za pojedynczą jazdę - więc to nie jest zdzierstwo tylko coś za coś. W mojej stajni to jazdy w karnetach jak sie wykupi 4 na mc- sa po 30 zł, jak 8- po 28 za h, a 12 jazd wychodzi w karnecie po 27 zł. na h... Co do kłusa ćwiczebnego- jest ogólnie ciężki, ja bym po prostu nie robiła dużych nawrotów, najwyżej okrażenie i anglezowany. Jest niezdrowy na kręgosłup, konie tez go nie lubią.
nie zgodzę się że jest niezdrowy na kręgosłup jeśli się źle jeździ to może i jest a co do tego że konia go nie lubią też się nie zgodzę bo u nas konie go uwielbiają poniewarz jest przygotowaniem do galopu jeśli można spytać to gdie mieszkasz sarahsprint
Nie! napewno sie nadjesz jeśli to lubisz... Według mnie problem tkwi w przerwach sama wiem bo też jeździłam z takimi przerwami i wiem że każda jazda po dłuższej przerwie jest jak jazda od nowa trzeba sobie przypomnieć co i jak wprawić sie w jazde i dopiero potem można nauczyć sie coś nowego...Ale nie załamuj sie ja jeżdziłam raz w tygodniu regularnie i troszke utrwało nim zaczełam galopować ale faktem jest również to że jedni uczą sie szybciej a drudzy wolniej i na Ciebie przyjdzie czas poponuje żebyś nie skupiała sie na tym kiedy będziesz galopować bo to nie pomaga wykorzystaj ten czas i skup sie na kłusie i pracą nad dosiadem i oczywiście udoskonalaj swój kontakt z koniem naie rezygnuj ..... Pamiętaj jeśli naprawde to sie lubi to nawet stęp jest okazją do nauki nowych rzeczy a jednocześnie przyjemnością.... POWODZENIA
a co do kolki to myśle że powinaś poprosić o chwile przerwy bo ona może sie rozpraszać pamiętaj lepiej małą łyżką a do syta
Ja znam osoby które jeżdzą nawet 3 lata i nadal nic nie potrafią, dlaczego? -bo nie jeżdżą systyematycznie. A systematycznie to MINIMUM raz w tygodniu (również w miarę mozliwości zimą). Nie ważne jak długo jeździsz, ważne żebyś jeździła często, idą wakację więc skorzystaj z nich i przychodź na jazdy tak często jak to tylko możliwe, owszem jest to jakiś koszt ale jak zjawisz sie w stajni raz w miesiącu to nigdy nie nauczysz się jeździć. Tylko ciężka i systematyczna praca przynosi efekty.
"nie zgodzę się że jest niezdrowy na kręgosłup jeśli się źle jeździ to może i jest a co do tego że konia go nie lubią też się nie zgodzę bo u nas konie go uwielbiają poniewarz jest przygotowaniem do galopu jeśli można spytać to gdie mieszkasz sarahsprint"a możesz to uzasadnic ???Bo wiele osób ma skłonnosci do dyskopatii i wtedy jazda kłusem cwiczebnym jest raczej zakazana. Co do koni- osoba obtłukująca sie na ich grzbiecie w kłusie ćwiczebnym, poczatkująca zwłaszcza, jest rzykrym balastem - konie zwykle usztywniają wtedy grzebiet i wtedy jezdzcowi tez jedzie sie trudniej.
Ja również na twoim miejscu brała bym się szybko do roboty.A jak pomaga ci to że gdzieć sie wyżalisz to kup sobie pamiętnik .A co do stajni to tez bym zastanowiła się nad zmianą. + POWODZENIA ŻYCZĘ ; )
a według mnie to ty straciłaś pewność siebie co też ma duży wpływ na postępy. Weź się w garść kobieto!
W wakacje najczęściej staram sie co tydzień ale zimą, wiosną a czasem i jesienią jest masakra:(maksymalnie mogę jeździć raz w tygodniu:( i do tego-chociaż chciałabym jechać kiedy tylko mogę, to nikt nie chce mnie zawieść, a rodzice mnie samej w takiej porze roku nie puszczą nigdy w życiu co jest okropnym problemem a o jeździe więcej niż raz w tygodniu nawet nie marzę bo wiem że to niemożliwe ze względów na dojazd i pieniądze, w których mi się nie przelewa, a u mnie w stajni nie ma wachty:(mieszkam na podkarpaciu koło Ropczyca co do pewności siebie to pewnie masz rację - na pewno trochę to warunkuje.co do przerw - są nieuniknione i to właśnie jest największa dziura w całym.....
Odpowiem wszystkim uczestnikom tego forum.Ja mam lat kilkadziesiąt, jeżdżę dokładnie od września 2010r. a więc nie cały rok!Galopuję, skaczę przez przeszkody ( no takie 40, 60 cm.) na różnych koniach - nie mam stałego.Jeżdżę stale 2-3 razy w tygodniu po godzinie, opanowałam jazdy w każdym chodzie może nie perfekcyjnie czasem zdarzają się błędy ale to naturalne.Tylko upór i konsekwencja oraz chęć nauki będą nagrodą. Był czas kiedy wracałam do domu mówiąc - porażka!Teraz "szaleję" na koniu uwielbiam galop, wolty, przeszkody czasem konik bryknie i spłoszy się.Nie wolno się zniechęcać i rezygnować.Ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć.Pozdrawiam wszystkich
to napewno nie jest wina przerw. chyba że zawsze jeździłaś w tej samej stajni. Też uważam że powinnaś zmienić stajnię, albo poprostu poprosić instruktora czy moglibyście zrobiić drągi. Jeśli zmienis stajnie nielicz, że odrazu bd wszystko robić,. musisz sie zaaklimatyzować. trzeba być cierpliwym. ja zmieniłam stajnie . mialam ponad roczną przerwe, po której zmieniłam stajnie. i w nowej stanjni zacęło mi sie lepiej jeździć. po jakiś 5 miesiącach zaczełam jeździć drągi potem galop, aprzeszkody już jakoś same przyszły. miałam taki okres, gdzie prawie rok nic sie nie rusza ło ( wtej nowej stajni) cały cas jeździłm to samo, zacęłam rb głupie błędy i nie robić postępów, ale orzyszedł fzień, gdzie zaczęłam robić taakie postępy, że mogłam wsiadać na konia i galopować, skakać z galopu i w tereny jeździć . ale to był koń, na którym mogła jździć instrultorka i dziewczyny, które znały sie bardzona koniach, były prawkie doropsłe i w stajni przesiadywały po parer godzin dziennie. Jeździły od małego. W końcu ja też zostawałam pare godzin w stajni. Teraz - całe wakacje jestem prawie codziennie w stajni. od rana do wierczora. popmagam z małymi dziećmirobie oprowadzki, nauczyłam sie od dziewczyn najpierw lonżować konia, a potem razem z nimi robić lekcje na lonży. teraz już sama moge zrobić normalną lekcje na lonży : ) czekałam na to prawie 3 lata, ale opłaciło sie : ) A wcześniej galopowałam też tylko na obozie, jak miałam 9 lat i STRASZNIE sie bałam, bo jeździliśmy caly czas na obozie w terenie : ) Nie poddawaj sie,. A jak ci coś nie wychodzi to sie nie złość tylko uśiechnij. naprawde. nastawienie ma bardzo duzy wpływ : )
to dobrze że sie rozpisałaś : ) Może jak sie wyżaliłaś zaczniesz wszstko od początku. Spróbuj chocarz raz pójść do tamtej stjni, a jak nie to trudno, napewno nauczysz sie : ) A co do kolki to to nie ma znaczenia od obiadu :) poprostu MUSISZ SIE UJAĆ Z KONIEM, musisz sie w niego wpasować, trening czyni mistrza. ja też jeżdze tlko raz w tygodzniu. No oprócz wakacji wtedy jestem praktycnie codziennie w stajni :) Troche głupio że musicie wykorzystać karnet ws miesiąc. u mnie w stajni nie ma określonego czaasu, W karnecie płacisz za 8 jazd, a jeździsz 9. A jak ktoś jest zupelnie pierwszy raz w stajni o ma zadarmo, żeby mogł oaczyc, czy mu sie podoba czy nie :) NIe poddawaj sie !!
nie użalaj się nad sobą, tylko bierz się do roboty!! ;)myślę, że może to być wina stajni - instruktorów. pomyśl nad zmianą stajni, albo tak, jak w pierwszym zdaniu napisałam ;) pozdrawiam ;dZgadzam się z tobą w pełni karolla!! ja po dwóch latach jazdy nie umiałam nawet sama stępować, zmieniłam stajnię i trzy lata potem zaczęłam skakać ;) też myślałam, że się do tego nie nadaję!:)) Nie poddawaj się, powodzenia!!!!!!!!!! ;)
Ja jak Platerka-jestem już raczej w wieku waszych mam.Od dziecka kochałam konie ale wtedy to raczej można było tylko pomarzyć o jazdach. Jako nastolatka pojechałam do Ochab i tam wsadzili mnie na konia(do dziś pamiętam jego imię-Ataman),nie zapytali czy umiem jeździć,czy kiedykolwiek siedziałam na koniu!-tylko puścili nas w zastępie na zamkniętą ujeżdżalnię!Spadłam wtedy 3razy(za każdym razem kiedy koń przed nami machnął ogonem Ataman płoszył się i rwał galopem wprost na ścianę)i miałam odbite płuca.Wtedy też doszłam do wniosku,że to nie dla mnie.I trwałam w tym przekonaniu ładnych kilkanaście lat.Od 3lat jeździ za to moja córka,a ja jestem super obsługą naziemną konia-potrafię wykonać prawie wszystko przy koniu i sprawia mi to ogromną frajdę.W zeszłym roku wybrałyśmy się na wakacje w Bieszczady do cudownych ludzi mających konie.I to oni przekonali mnie,że mogę znów spróbować! I zaczęłam jeździć -nie twierdzę,że jestem wytrawnym jeźdźcem ale przeżyłam już cudowny galop zaśnieżoną górską drogą, kilkanaście wypadów w teren, jeden spadek z konia :) i podjęłam życiową decyzję:zostałam właścicielką(no współwłaścicielką)Gejszy.Może i się rozpisałam,ale Sarah chciałam Ci na moim przykładzie pokazać,że jeżeli naprawdę o czymś marzysz to prędzej czy później się spełni.Tylko się nie poddawaj i cierpliwości.P.S.Teraz ze względu na kręgosłup znów nie mogę jeździć ale myślisz,że mi to przeszkadza w miłości do koni?! :) I tak wiem,że znów kiedyś wsiądę
zawsze jeździłam w tej samej stajnia co do zmiany stajni nie mam wyboru:(jest jeszcze ta: http://ranczo-huculek.pl/ale nie mogę karnetów kupować:(ogromnym problemem jest też konflikt z rodzicami jeśli chodzi o jazdę. moja mama uważa, że raz na dwa tygodnie całkiem by mi wystarczyło, a nawet rzadziej powinnam jeździć, a do tego jak mówi o tym to podkreśla jaką to wielką łaskę mi daje że w ogóle jeżdżę, i żebym nie marudziła, że chcę jeździć częściej niż raz w miesiącu, bo tata nie ma czasu:(postaram się wsiąść w garść, ale ciekawa jestem kiedy w bliskiej przyszłości siądę na konia:(
Ja chciałam jeździć konno jak miałam osiem lat teraz mam naście i dalej nie umiem :( Więc nie użalaj się nad sobą i poproś instruktora o dodatkowe ćwiczenia np. na kawaletkach i drągach. Ja galopowałam tylko raz na lonży a nawet nie umiem dobrze anglezować...Więc najpierw zamiast użalać się nad sobą spójrz na innych ludzi z takimi marzeniami jak twoje...
A może porozmawiajz rodzicami, postaraj się im przetłumaczyć jak ważne są dla ciebie konie i jazda konna i ze to twoja pasja hobby. Każdy rodzić chce żeby dziecko miało jakąś pasję.
paulino, próbowałam. oni tego nie rozumieją, bo im się to nie podoba, i nie chcą żebym jeździła;(
ale to nie ma się im podobać tylko Tobie! Nie daj sobie w kaszę dmuchać i weź się w garść! Ty to ty a oni to oni i zaznacz to wyraźnie.
jak nie skutkuje to zapytaj czy wolleli by zebyś była taka jak większość że palą piją i włóczą sie po nocach a i podkreśl żre nigdy nie zabronią ci tego co kochasz albo idz na kompromis np. powiedz ze coś pomożesz posprzątasz albo poprawisz sie w nauce w zamian za jazdy powinno pomóc
Nie masz się czym przejmować ;) Ja teraz od nowa zaczynam się uczyć jeździć w siodle i jeżdżę na lekcje raz w tygodniu . Przy tym jeszcze robię ćwiczenia na wyrobienie sobie mięśni potrzebnych do prawidłowego anglezowania.Nie umiem jeździć w siodle , na oklep już galopuje.A z rodzicami też jest duży problem , bo po pierwsze uważają że jazda konna jest niebezpieczna , nie potrzebna do życia , oraz kosztowna .Ja to na te lekcje muszę sobie sama zbierać kasę i jak mi zabraknie to dokładają .Jeśli sobie postanowisz mocno i będziesz bardzo chciała jeździć to na pewno ci się uda ! :)
mam nadzieję;) na jazdy jeżdżę ostatnio raz na miesiąc albo rzadziej, ale cóż poradzić -,- może w wakacje to się zmieni ;)dziękuję wszystkim za rady, i za to, że pomagali mi uspokoić swoją duszę i że mnie pocieszali;) dziękuję;)
Nie jest źle, ja jezdze od 8 lat jestem na poziomie srebra a nie mam nawet brazu [ jestem tchórzem i ciągle przesuwam termin ]tak czy inaczej ja na twoim miejscu zmieniłabym stajnie ponieważ jeśli by im zależało na tym żebyś coś umiała to już dawno byś skakała. W mojej stajni do brązu uczy się 3 miesiące, wcześniej chodziłam do paru innych w ktorych było tak samo jak w twoim przypadku. W jednej jeździłam 1.5 roku i skakałam tylko 50 cm kiedy przeniosłam sie do innej po 2 lekcjach skakałam juz 100 cm. Mam nadzieje ze jakoś Ci pomogłam ;]]
Często problemem jest brak stadniny i dlatego niektórzy z nas nie mają możliwości uczyć się jeździć konno. Ja na szczęście miałem taką możliwość od wieku 15 lat i teraz jest to dla mnie znakomita forma relaksu,ale także i pasja.
Na pewno się jeszcze nauczysz. Ja jeździłam długo zanim zaczęłam galopować, ale to ja. Jeżeli się nie poddasz, z czasem zobaczysz efekty. :)