Witam. Razem z rodzicami planujemy wziąć konika z fundacji, bądź kupić. Mam 15 lat, więc sądzę że już mogę mieć własnego konia. Jeżdżę już 5 lat. Na początek konika polskiego, hucuła.. - takie prymitywne rasy. Być może za rok, albo wcześniej. Chcemy mieć wszystko przygotowane. Teraz tak. Jak sądzicie, czy koń PRYMITYWNY (w końcu jakiegoś super hanowera nie będę miała) może mieszkać w takim o to mieszkanku? [IMG]http://i48.tinypic.com/juxyzt.jpg[/IMG] (Zdjęcie z internetu). Czy koń może mieszkać w takiej stajni? Oczywiście ta moja wyglądałaby nieco inaczej, ale myślę, że też z samego drewna, tylko grubszego i bardziej.. wydajnego. Wiem że było dużo takich wątków ale są już nieaktualne a tutaj pytam się o coś konkretnego, czyli stajnię dla konia.
Ja , przedzielił bym poprzeczną
ścianą , a części frontowej dał bym pełną ścianę z oknem
zabezpieczonym od wewnątrz kratą , w boksie gruba warstwa słomy
, dla koni ras prymitywnych powinno wystarczyć
Ok. :) Tylko czy konie MUSZĄ mieszkać na betonie, chodniku? Mogą na drewnie lub takiej twardej ziemi? Oczywiście mogę beton zrobić ale się pytam bo nie chcę żeby np. koń miał takie bardziej warunki naturalne ;)
Niedawno jeden z moich koni przeprowadził się z klepiska (zimą była głęboka ściółka) na beton i tylko czekam, żeby z powrotem go stamtąd zabrać. Różnego rodzaju technologie w drewnie, a nawet klepisko były lepsze niż beton- pojawiły się problemy ze złym ścieraniem kopyt (koń ma nawyk grzebania przednią nogą i to kopyto wygląda tragicznie), po wyrzuceniu obornika jest zawsze ślisko, a nie można utrzymać dłużej pewnej warstwy bo zaczyna podsiąkać, a to jest niebezpieczne. Jeżeli wykona się taką podłogę ze spadkiem i "kanalizacją" to drugiego problemu powinno nie być.Ja preferuję takie szopy, które są raczej stajnią z cały czas otwartymi, szerokimi drzwiami.
Wystarczyłoby pewnie nawet coś mniejszego. Weź pod uwagę, z której strony u Ciebie najczęściej wieje. Ogólnie rzecz biorąc w skali kraju najczęstsze są wiatry zachodnie, ale to może się trochę różnić w zależności od miejsca. Te rzeczy trzeba wziąć uwagę przy budowie, bo wiata ma chronić głównie przed wiatrem, upałem i ulewą, nie może być otwarta z najbardziej wietrznej strony. Pewnie, że na podłodze nie musi być beton. Spotyka się też podłogi z grubej warstwy piasku, klepisko, powbijane w ziemię tuż koło siebie drewniane klocki albo odcięte z pnia drzewa koła, można też położyć na podłogę specjalne maty, ale to już wydatek. Przy drewnie trzeba zainwestować w naprawdę odporny, dobrej jakości surowiec- w końcu będzie po nim chodził niemały zwierzak. Poza tym ważne jest zabezpieczenie przed gniciem, żeby po paru latach nie mieć nadpsutych, kruszących się i rozpadających wiórów. Dobrze by było też podliczyć koszty budowy z drewna i murowania, bo może się okazać, że murowana stajnia jednak wyjdzie taniej. Dla konia wielkiej różnicy nie będzie, skoro i tak wszystko ma być otwarte. To ma być "prawdziwa" stajnia angielska czy bardziej wiata na wybiegu? Wzięłaś pod uwagę, że koń nie może stać sam? Malutki kucyk nie zajmuje dużo miejsca na padoku, a już jest dobrym towarzystwem.
Hmm.. dziękuję za rady. :) Chcę żeby koń miał ciągle dostęp do padoku, żebym nie musiała go wypuszczać, wtedy uważam że będzie mu łatwiej. Honeonna - chcę zrobić mniejsze ale chodziło o budowę :). Tak tak, o tym wietrze też już myślałam. Co do stajni angielskiej.. Nie. To miała być zwykła szopka. Nie chcę by konik stał ciągle na padoku, przy burzy czy wiatrach lepiej żeby miał jakieś schronienie - o to chodzi. :) Właśnie mam problem z towarzyszem bo mam psa i koty.. Myślałam o kozie ale nie jestem pewna. Niedaleko mnie mieszka kucyk, i myślę że jak konie się zapoznają to będą przebywać czasem razem na padoku bo właściciel się zgodził. ;) Ah no i mam problem. Jeśli chcę konia nie do jakiejś super jazdy... czy musi on mieć jakiś pusty padok? Ogólnie to ja mam ogród - 26 arów, tylko on jest taki .. "rekreacyjny" tzn.: są drzewa różne (jabłka, brzoskwinie), krzewy (maliny, jeżyny). No i najgorsze czasem jakaś mała pieczarka wyrośnie. :/ Ale koń nie jest chyba taki głupi żeby zjeść grzyb prawda..? Tego się najbardziej boję. Planuję go też wypuszczać na łąkę (mojego sąsiada który się zgodził już kiedyś, dawno dawno mieliśmy kuca) i do tego jeździć z nim dużo w tereny i chodzić na różne spacery po wsi. Jeździć pewnie na oklep a jeśli się uda to w siodle też ale tylko a tereny - co sądzicie o tym rozwiązaniu? Musiałabym wyciąć niektóre drzewa i zrobić osobny padok? PS. na zdjęciu mój ogród XD.
Jeśli chodzi o drzewa i krzewy, to nie ma problemu. Jeśli martwią cię grzyby, możesz codziennie sprawdzać ogród/jeśli masz taką możliwość może np. sąsiad/znajomy może użyczyć ci swoje pastwisko?
Na jazdy możesz w terenie, jeśli chcesz tak jakby na ujeżdżalni to może w pobliżu jest jakaś łąka? Jak tak, to możesz jeździć na niej w kółko, robić figry jak na ujeżdżalnie czy nawet skakać.
Jeśli chodzi o drzewa i krzewy, to nie ma problemu. Jeśli martwią cię grzyby, możesz codziennie sprawdzać ogród/jeśli masz taką możliwość może np. sąsiad/znajomy może użyczyć ci swoje pastwisko?
Na jazdy możesz w terenie, jeśli chcesz tak jakby na ujeżdżalni to może w pobliżu jest jakaś łąka? Jak tak, to możesz jeździć na niej w kółko, robić figry jak na ujeżdżalnie czy nawet skakać.
Koń potrzebuje miejsca do pochodzenia, pobiegania trochę. Jeden koń woli powolutku, kroczek po kroczku spacerować, gryząc trawę, inny trochę podje i zaczyna galopy. Musisz sama na miejscu, w realu ocenić, czy w Twoim ogrodzie jest wystarczająca przestrzeń. Wybieg nie musi być płaskim trawnikiem, nawet dobrze, jeśli są jakieś drzewa- zawsze to urozmaicenie, schronienie przed słońcem. Chodzi o to, żeby koń nie musiał chodzić między nimi slalomem. Poza tym zawsze może się spłoszyć- jeśli nagle poderwie głowę i odskoczy na bok, powinien mieć dość miejsca, żeby raczej w nic nie uderzyć. Na zdjęciu nie wygląda to źle. Nie wiem, jak daleko ogród sięga po lewej stronie, ale takie zagęszczenie drzew raczej nie będzie przeszkadzać.Typowymi drzewami owocowymi koń się nie otruje, ale prawie na pewno będzie je podgryzać, tratować, czochrać się o nie... Jeśli są mniejsze, mogą tego nie przeżyć. Zwłaszcza krzaki mogą średnio wyglądać, bo co jakiś czas koń może po nich po prostu przebiegać. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli zależy Ci na w miarę zadbanym ogrodzie i czujesz sentyment do swoich roślinek, to wpuszczenie tam na stałe konia raczej nie jest dobrym pomysłem. No chyba, że możesz poświęcić ogród :) Dobrze by było się przejść, zobaczyć, czy gdzieś nie ma zapomnianych narzędzi, prętów do podtrzymywania roślin, sznurków- czegoś niebezpiecznego. Poza tym- spiłować wystające sęki i inne rzeczy, zwłaszcza na wysokości oczu konia. Warto sobie przypomnieć, czy np. ogrodzenie albo drzewa nie było zabezpieczane czymś potencjalnie szkodliwym- były przypadki zatrucia starym olejem z drewnianego płotu.Jeśli masz tylko ogród wokół domu i cały chcesz poświecić na wybieg dla konia, to musisz się liczyć z tym, że np. grilla ze znajomymi nie zrobisz bez zamknięcia konia w "szopce", bo będzie chodził wokół, próbował kiełbasek, zbliżał się do ognia, straszył osoby bojące się koni... Poza tym dochodzi sprzątanie po koniu tuż spod okna, co niektórym się średnio podoba i w sumie się nie dziwię. Jeśli chodzi o jazdę, można żyć bez ujeżdżalni, trzeba przejść się po okolicy i znaleźć jakąś równą łączkę. Przy zachowaniu rozsądku da się sobie poradzić. Co do jazdy na oklep, na dłuższą metę to nie jest dobry pomysł. Nawet najlżejszy jeździec trochę waży i bez czegoś rozkładającego ciężar prawie całą swoją masą naciska na bardzo mały obszar. Bez siodła będziesz po prostu wbijać się koniowi kośćmi w plecy. Raz na jakiś czas można tak pojeździć i wielka krzywda się nie stanie, ale ciągłe jeżdżenie na oklep spowoduje sztywność mięśni, choroby, nie wspominając już o tym, że po jakimś czasie konia będzie zwyczajnie bolało. Porównaj sobie sama- naciśnij sobie mocno mięsień najpierw jednym palcem, a potem całą dłonią. W pierwszym przypadku czujesz ból, w drugim jest nacisk, ale na pewno nic nie boli, a im większa powierzchnia styka się z ciałem, tym mniejszy jest nacisk na poszczególne punkty. Dopasowane siodło to jest konieczny wydatek, jeśli chcesz regularnie jeździć. NIE myśl, że chcę Cię strasznie zniechęcić, po prostu tak snuję rozmyślania. Może już o tym pomyślałaś, a ja po prostu piszę dla siebie? Koń tuż pod domem to na pewno wygoda i frajda, ale też obowiązki i wyrzeczenia- np. można praktycznie zapomnieć o wyjazdach na wakacje, jeśli nie ma komu się nim porządnie zająć. Tak czy siak powodzenia, mam nadzieję, że podejmiecie dobre decyzje :)
B dziękuję za rady :) Honeonna po lewej stronie jest większy, a tam gdzie na końcu widać płot jest duża łąka - sądzę że tam sobie pojeździmy. :)Na ogrodzie mi nie zależy, ale rodzicom pewnie bardziej, myślę że dojdziemy do kompromisu. :P Albo wyznaczymy gdzieś miejsce dla konika i ogrodzimy je, a reszta będzie jako część .. "agro". Chociaż myślę że czasem wypuszczę konia na łąkę na sznurku (oczywiście takim długaśnym XD), żeby mógł poskubać trochę trawy lub pobiegać swobodnie. Jeśli chodzi o sprzątanie spod okna - ogród nie jest całkiem pod domem. Gdy wychodzę z domu jest dość duże podwórko, tam warsztat, szopki i biega sobie pies. Potem jest dróżka - furtka - ogród. :) Najgorsze jest to że moi rodzice nie są pewni kupna takiego kucyka, boją się o koszty. Co prawda nie jesteśmy bogaci, biedy też nie klepiemy. :P Można powiedzieć że na miesięczne utrzymanie do 300 zł byłoby ok, da radę? :( Może ktoś pomoże i napisze coś co mogłabym pokazać rodzicom? Może by się przekonali.
To.. napisze ktoś co mogłabym pokazać rodzicom? :) (Dobre strony posiadania konia). Z moich ust nie są przekonani... A jeśli już to którą rasę wybrać na początek? Kuc szetlandzki (jestem bardzo niska i chcę bardziej kuca do towarzystwa), konik polski, hucuł czy jakiś inny?
Ceny słomy, siana i owsa w dużej mierze zależą od tego, gdzie mieszkasz. Warto, żebyś się zorientowała jak to wygląda w Twoich okolicach. W każdym razie da się utrzymać konia rasy prymitywnej za 300zł (a nawet mniej). Przede wszystkim jeśli zwierzak nie jest mocno eksploatowany nie trzeba dawać mu owsa, więc jeden wydatek odpada. Jeśli planujesz mieć go praktycznie 24h na dobę na padoku to słoma też w zasadzie zbędna. Siano przeciętnie kosztuje 5zł za kostkę ale to też zależy od regionu, niektórzy kupują nawet za 3,50zł. Na Twoim miejscu nie brałabym szetlanda, chyba, że jako dodatek :) Jeśli planujesz jeździć może się za chwile okazać, że jest zwyczajnie za mały. Ja zdecydowałabym się na hucuła bo ogólnie lubię tą rasę. Zgadzam się z przedmówczyniami w kwestii siodła. Nawet jeśli nie planujesz szaleństw na tym koniu to mimo wszystko kupiłabym siodło. Po pierwsze ze względu na konia - oklep jest ok ale raz na jakiś czas a po drugie dla Twojej własnej wygody. Z tego co piszesz masz jeszcze rok oczekiwania więc w tym czasie możesz odkładać swoje oszczędności na ten cel :)
Jeśli hucuł albo konik polski, to przed kupnem dowiedz się dokładnie jaki on jest, weź ze sobą kogoś doświadczonego, spróbuj coś przy nim zrobić, pod siodłem też niech spróbuje najpierw ktoś bardziej doświadczony, bo wśród tych ras czasem występują różne odchyły... Dobre rasy na początek to również fiordy i haflingery. Jeżeli nie pracują ciężko wystarcza im siano i średniej jakości pastwisko. Rasy prymitywne są odporniejsze, lepiej znoszą chłód, łatwiej je ogarnąć, kiedy wracają do pracy po długiej przerwie.
Nie wiedziałam że fiordy czy hafki są prymitywne.. no to nawet lepiej. :) Chociaż z tego co widziałam to są drogie. Najtańszy ok. 5000 tysięcy na co nie mogę sobie pozwolić. Miałam na oku konika polskiego za 1200 niedaleko mojego miejsca zamieszkania i muszę się tam przejechać.
W sumie zgadzam się z Marią. O ile nie znałam ani nie słyszałam o żadnym szalonym fiordzie czy haflingerze o tyle dzikie hucuły miałam okazję spotkać :D Oczywiście sama rasa o niczym nie świadczy, może po prostu wśród hucułów jest więcej osobników, które potrzebują silnej i konsekwentnej osoby :)
Vanille no o tym nie pomyślałam. :D W swojej skarbonce mam tylko 300 zł ale może uda mi się uzbierać na jakieś siodło do 1000 zł, o ile takowe w ogóle istnieją.. ;P
http://tablica.pl/oferta/konik-polski-sprzedam-ID2a98F.html#e034faa6c0;r:;s: Te koniki mam na oku. Co sądzicie "klaczka dwuletnia". Pewnie do ujeżdżania. Nie wiem sama. Nie ma innych ciekawych ofert. ;c
2letnia na pewno nie chodzi pod siodłem. Musiała byś dodatkowo zapłacić jakiejś osobie, która potrafi zajeżdżać konie (chyba, że masz kogoś takiego wśród znajomych). Dlatego ja bym się skłaniała ku koniom w wieku od 4 lat w górę, które już coś zwykle potrafią. Skoro masz jeszcze rok na myślenie i szukanie to śledź na bieżąco oferty, pojeździj, pooglądaj, popytaj znajomych. Nie ma się co rzucać na pierwsze lepsze ogłoszenie. To ważna decyzja, czasem warto zapłacić za konia ciut więcej ale potem nie zostawiać góry kasy u weta.
Za 300 zł miesięcznie może się udać, musicie to przeliczyć, jak wyjdzie u Was, ale trzeba pamiętać, żeby zawsze mieć parę stów rezerwy na weterynarza w nagłym przypadku. I to nie dwieście, trzysta złotych, tylko bardziej ok. 500-700. Koń może się najeść nie takiej trawy i mało nie umrzeć. Wizyta weterynarza, który takiego konia odratuje to w mojej okolicy koszt średnio 500 zł bez dojazdu. To trzeba wziąć pod uwagę. Może nie zdarzy się nigdy, a może trzy razy w miesiącu. Szkoda by było zobaczyć kolejne ogłoszenie "Zbieram na leczenie konika".Na siodle nie warto oszczędzać- Pfiff beauty za siedem stówek i jemu podobne wynalazki rozpadają się po paru miesiącach, przecierają, rozdzierają. Jakość wykonania adekwatna do ceny- czego można oczekiwać, jeśli nowe siodło (nawet czasami z popręgiem, strzemionami) tyle kosztuje? To po prostu są najczęściej wyroby tanie jak barszcz, wygodne jak włosiennica, odporne jak kartonowy czołg i długowieczne jak dorosła jętka jednodniówka. Często też są to siodła po prostu źle zrobione- krzywa terlica, przystuły przyszyte w złą stronę, nierówne wypełnienie, środek ciężkości za bardzo z przodu lub z tyłu- czasami w takim siodle zwyczajnie nie da rady usiąść prawidłowo, bo jego konstrukcja wszystko "przestawia". Za 1000 zł da się kupić całkiem niezłe siodło, nie będzie to Stubben ani Prestige, ale zwłaszcza używane siodło w dobrym stanie jest osiągalne. Mam nadzieję, że wiesz, że siodło kupuje się pod konia- z jednej strony da Ci to czas na rozejrzenie się wśród ofert i zobaczenie, co możesz ze swoim budżetem kupić, a z drugiej zawsze można przez jakiś czas dozbierać na siodło albo konia. No i można się porozglądać za kimś, kto byłby gotów pojechać z Tobą, żeby ocenić siodło od technicznej strony i za kimś, kto powie, czy jest dopasowane do konia.Co do rasy, ja osobiście jestem wielbicielką koników, ale to prawda, że i wśród nich, i wśród "hucyków" zdarzają się kombinatorzy. Oczywiście można znaleźć grzeczne kn i hucuły oraz zdeprawowane fiordy. Bardzo dużo zależy od konia i właściciela. Nie kupuj konia pod wpływem emocji- jeśli Twoi rodzice nie są pewni, czy utrzymają zdrowego konia, nie chcieliby musieć utrzymywać chorego, niebezpiecznego, niedouczonego. Dlatego konia na pewno trzeba zbadać- nic to, że kosztuje np. 5000 zł i koszt badania to 20% jego wartości. Leczenie kosztuje tyle samo, czy koń drogi, czy tani. Jeśli pożałujecie np. tysiąca na badanie, możecie po miesiącu mieć konia wymagającego leczenia za dziesięć tysięcy, żeby w ogóle mógł chodzić. I oczywiście nie kupuj konia sama- zawsze musi być ktoś, kto może wszystko naprawdę ocenić. Tak samo nie warto kupować konia niedouczonego albo zepsutego- trzeba będzie płacić za konia, za jazdy na innych koniach i jeszcze komuś, kto Twojego konia będzie szkolił, tak jak napisała vanille. Tak szczerze mówiąc to znalezienie przyzwoitego konia za mniej niż 3000 może graniczyć z cudem. Poniżej 5000 jest już tylko trochę trudne. Nie wiem, jak jeździsz, ale ja bym celowała w dobrze wyszkolonego, zdrowego konia w wieku 6-13 lat. Czterolatek to jeszcze dzieciak.Resztę moich rozważań, z racji, że nie są do końca na temat, kieruję do Ciebie na PW :)
Witam. Razem z rodzicami planujemy wziąć konika z fundacji, bądź kupić. Mam 15 lat, więc sądzę że już mogę mieć własnego konia. Jeżdżę już 5 lat. Na początek konika polskiego, hucuła.. - takie prymitywne rasy. Być może za rok, albo wcześniej. Chcemy mieć wszystko przygotowane. Teraz tak. Jak sądzicie, czy koń PRYMITYWNY (w końcu jakiegoś super hanowera nie będę miała) może mieszkać w takim o to mieszkanku? [IMG]http://i48.tinypic.com/juxyzt.jpg[/IMG] (Zdjęcie z internetu). Czy koń może mieszkać w takiej stajni? Oczywiście ta moja wyglądałaby nieco inaczej, ale myślę, że też z samego drewna, tylko grubszego i bardziej.. wydajnego. Wiem że było dużo takich wątków ale są już nieaktualne a tutaj pytam się o coś konkretnego, czyli stajnię dla konia.
Przepraszam zły link...
O to link: http://oi48.tinypic.com/juxyzt.jpg
Odświeżam.. XD
Ja , przedzielił bym poprzeczną ścianą , a części frontowej dał bym pełną ścianę z oknem zabezpieczonym od wewnątrz kratą , w boksie gruba warstwa słomy , dla koni ras prymitywnych powinno wystarczyć
Ok. :) Tylko czy konie MUSZĄ mieszkać na betonie, chodniku? Mogą na drewnie lub takiej twardej ziemi? Oczywiście mogę beton zrobić ale się pytam bo nie chcę żeby np. koń miał takie bardziej warunki naturalne ;)
Niedawno jeden z moich koni przeprowadził się z klepiska (zimą była głęboka ściółka) na beton i tylko czekam, żeby z powrotem go stamtąd zabrać. Różnego rodzaju technologie w drewnie, a nawet klepisko były lepsze niż beton- pojawiły się problemy ze złym ścieraniem kopyt (koń ma nawyk grzebania przednią nogą i to kopyto wygląda tragicznie), po wyrzuceniu obornika jest zawsze ślisko, a nie można utrzymać dłużej pewnej warstwy bo zaczyna podsiąkać, a to jest niebezpieczne. Jeżeli wykona się taką podłogę ze spadkiem i "kanalizacją" to drugiego problemu powinno nie być.Ja preferuję takie szopy, które są raczej stajnią z cały czas otwartymi, szerokimi drzwiami.
Wystarczyłoby pewnie nawet coś mniejszego. Weź pod uwagę, z której strony u Ciebie najczęściej wieje. Ogólnie rzecz biorąc w skali kraju najczęstsze są wiatry zachodnie, ale to może się trochę różnić w zależności od miejsca. Te rzeczy trzeba wziąć uwagę przy budowie, bo wiata ma chronić głównie przed wiatrem, upałem i ulewą, nie może być otwarta z najbardziej wietrznej strony. Pewnie, że na podłodze nie musi być beton. Spotyka się też podłogi z grubej warstwy piasku, klepisko, powbijane w ziemię tuż koło siebie drewniane klocki albo odcięte z pnia drzewa koła, można też położyć na podłogę specjalne maty, ale to już wydatek. Przy drewnie trzeba zainwestować w naprawdę odporny, dobrej jakości surowiec- w końcu będzie po nim chodził niemały zwierzak. Poza tym ważne jest zabezpieczenie przed gniciem, żeby po paru latach nie mieć nadpsutych, kruszących się i rozpadających wiórów. Dobrze by było też podliczyć koszty budowy z drewna i murowania, bo może się okazać, że murowana stajnia jednak wyjdzie taniej. Dla konia wielkiej różnicy nie będzie, skoro i tak wszystko ma być otwarte. To ma być "prawdziwa" stajnia angielska czy bardziej wiata na wybiegu? Wzięłaś pod uwagę, że koń nie może stać sam? Malutki kucyk nie zajmuje dużo miejsca na padoku, a już jest dobrym towarzystwem.
Hmm.. dziękuję za rady. :) Chcę żeby koń miał ciągle dostęp do padoku, żebym nie musiała go wypuszczać, wtedy uważam że będzie mu łatwiej. Honeonna - chcę zrobić mniejsze ale chodziło o budowę :). Tak tak, o tym wietrze też już myślałam. Co do stajni angielskiej.. Nie. To miała być zwykła szopka. Nie chcę by konik stał ciągle na padoku, przy burzy czy wiatrach lepiej żeby miał jakieś schronienie - o to chodzi. :) Właśnie mam problem z towarzyszem bo mam psa i koty.. Myślałam o kozie ale nie jestem pewna. Niedaleko mnie mieszka kucyk, i myślę że jak konie się zapoznają to będą przebywać czasem razem na padoku bo właściciel się zgodził. ;) Ah no i mam problem. Jeśli chcę konia nie do jakiejś super jazdy... czy musi on mieć jakiś pusty padok? Ogólnie to ja mam ogród - 26 arów, tylko on jest taki .. "rekreacyjny" tzn.: są drzewa różne (jabłka, brzoskwinie), krzewy (maliny, jeżyny). No i najgorsze czasem jakaś mała pieczarka wyrośnie. :/ Ale koń nie jest chyba taki głupi żeby zjeść grzyb prawda..? Tego się najbardziej boję. Planuję go też wypuszczać na łąkę (mojego sąsiada który się zgodził już kiedyś, dawno dawno mieliśmy kuca) i do tego jeździć z nim dużo w tereny i chodzić na różne spacery po wsi. Jeździć pewnie na oklep a jeśli się uda to w siodle też ale tylko a tereny - co sądzicie o tym rozwiązaniu? Musiałabym wyciąć niektóre drzewa i zrobić osobny padok? PS. na zdjęciu mój ogród XD.
Zdjęcie się nie dodało. Link: http://i45.tinypic.com/6h851x.jpg
Jeśli chodzi o drzewa i krzewy, to nie ma problemu. Jeśli martwią cię grzyby, możesz codziennie sprawdzać ogród/jeśli masz taką możliwość może np. sąsiad/znajomy może użyczyć ci swoje pastwisko? Na jazdy możesz w terenie, jeśli chcesz tak jakby na ujeżdżalni to może w pobliżu jest jakaś łąka? Jak tak, to możesz jeździć na niej w kółko, robić figry jak na ujeżdżalnie czy nawet skakać.
Jeśli chodzi o drzewa i krzewy, to nie ma problemu. Jeśli martwią cię grzyby, możesz codziennie sprawdzać ogród/jeśli masz taką możliwość może np. sąsiad/znajomy może użyczyć ci swoje pastwisko? Na jazdy możesz w terenie, jeśli chcesz tak jakby na ujeżdżalni to może w pobliżu jest jakaś łąka? Jak tak, to możesz jeździć na niej w kółko, robić figry jak na ujeżdżalnie czy nawet skakać.
Koń potrzebuje miejsca do pochodzenia, pobiegania trochę. Jeden koń woli powolutku, kroczek po kroczku spacerować, gryząc trawę, inny trochę podje i zaczyna galopy. Musisz sama na miejscu, w realu ocenić, czy w Twoim ogrodzie jest wystarczająca przestrzeń. Wybieg nie musi być płaskim trawnikiem, nawet dobrze, jeśli są jakieś drzewa- zawsze to urozmaicenie, schronienie przed słońcem. Chodzi o to, żeby koń nie musiał chodzić między nimi slalomem. Poza tym zawsze może się spłoszyć- jeśli nagle poderwie głowę i odskoczy na bok, powinien mieć dość miejsca, żeby raczej w nic nie uderzyć. Na zdjęciu nie wygląda to źle. Nie wiem, jak daleko ogród sięga po lewej stronie, ale takie zagęszczenie drzew raczej nie będzie przeszkadzać.Typowymi drzewami owocowymi koń się nie otruje, ale prawie na pewno będzie je podgryzać, tratować, czochrać się o nie... Jeśli są mniejsze, mogą tego nie przeżyć. Zwłaszcza krzaki mogą średnio wyglądać, bo co jakiś czas koń może po nich po prostu przebiegać. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli zależy Ci na w miarę zadbanym ogrodzie i czujesz sentyment do swoich roślinek, to wpuszczenie tam na stałe konia raczej nie jest dobrym pomysłem. No chyba, że możesz poświęcić ogród :) Dobrze by było się przejść, zobaczyć, czy gdzieś nie ma zapomnianych narzędzi, prętów do podtrzymywania roślin, sznurków- czegoś niebezpiecznego. Poza tym- spiłować wystające sęki i inne rzeczy, zwłaszcza na wysokości oczu konia. Warto sobie przypomnieć, czy np. ogrodzenie albo drzewa nie było zabezpieczane czymś potencjalnie szkodliwym- były przypadki zatrucia starym olejem z drewnianego płotu.Jeśli masz tylko ogród wokół domu i cały chcesz poświecić na wybieg dla konia, to musisz się liczyć z tym, że np. grilla ze znajomymi nie zrobisz bez zamknięcia konia w "szopce", bo będzie chodził wokół, próbował kiełbasek, zbliżał się do ognia, straszył osoby bojące się koni... Poza tym dochodzi sprzątanie po koniu tuż spod okna, co niektórym się średnio podoba i w sumie się nie dziwię. Jeśli chodzi o jazdę, można żyć bez ujeżdżalni, trzeba przejść się po okolicy i znaleźć jakąś równą łączkę. Przy zachowaniu rozsądku da się sobie poradzić. Co do jazdy na oklep, na dłuższą metę to nie jest dobry pomysł. Nawet najlżejszy jeździec trochę waży i bez czegoś rozkładającego ciężar prawie całą swoją masą naciska na bardzo mały obszar. Bez siodła będziesz po prostu wbijać się koniowi kośćmi w plecy. Raz na jakiś czas można tak pojeździć i wielka krzywda się nie stanie, ale ciągłe jeżdżenie na oklep spowoduje sztywność mięśni, choroby, nie wspominając już o tym, że po jakimś czasie konia będzie zwyczajnie bolało. Porównaj sobie sama- naciśnij sobie mocno mięsień najpierw jednym palcem, a potem całą dłonią. W pierwszym przypadku czujesz ból, w drugim jest nacisk, ale na pewno nic nie boli, a im większa powierzchnia styka się z ciałem, tym mniejszy jest nacisk na poszczególne punkty. Dopasowane siodło to jest konieczny wydatek, jeśli chcesz regularnie jeździć. NIE myśl, że chcę Cię strasznie zniechęcić, po prostu tak snuję rozmyślania. Może już o tym pomyślałaś, a ja po prostu piszę dla siebie? Koń tuż pod domem to na pewno wygoda i frajda, ale też obowiązki i wyrzeczenia- np. można praktycznie zapomnieć o wyjazdach na wakacje, jeśli nie ma komu się nim porządnie zająć. Tak czy siak powodzenia, mam nadzieję, że podejmiecie dobre decyzje :)
B dziękuję za rady :) Honeonna po lewej stronie jest większy, a tam gdzie na końcu widać płot jest duża łąka - sądzę że tam sobie pojeździmy. :)Na ogrodzie mi nie zależy, ale rodzicom pewnie bardziej, myślę że dojdziemy do kompromisu. :P Albo wyznaczymy gdzieś miejsce dla konika i ogrodzimy je, a reszta będzie jako część .. "agro". Chociaż myślę że czasem wypuszczę konia na łąkę na sznurku (oczywiście takim długaśnym XD), żeby mógł poskubać trochę trawy lub pobiegać swobodnie. Jeśli chodzi o sprzątanie spod okna - ogród nie jest całkiem pod domem. Gdy wychodzę z domu jest dość duże podwórko, tam warsztat, szopki i biega sobie pies. Potem jest dróżka - furtka - ogród. :) Najgorsze jest to że moi rodzice nie są pewni kupna takiego kucyka, boją się o koszty. Co prawda nie jesteśmy bogaci, biedy też nie klepiemy. :P Można powiedzieć że na miesięczne utrzymanie do 300 zł byłoby ok, da radę? :( Może ktoś pomoże i napisze coś co mogłabym pokazać rodzicom? Może by się przekonali.
To.. napisze ktoś co mogłabym pokazać rodzicom? :) (Dobre strony posiadania konia). Z moich ust nie są przekonani... A jeśli już to którą rasę wybrać na początek? Kuc szetlandzki (jestem bardzo niska i chcę bardziej kuca do towarzystwa), konik polski, hucuł czy jakiś inny?
Ceny słomy, siana i owsa w dużej mierze zależą od tego, gdzie mieszkasz. Warto, żebyś się zorientowała jak to wygląda w Twoich okolicach. W każdym razie da się utrzymać konia rasy prymitywnej za 300zł (a nawet mniej). Przede wszystkim jeśli zwierzak nie jest mocno eksploatowany nie trzeba dawać mu owsa, więc jeden wydatek odpada. Jeśli planujesz mieć go praktycznie 24h na dobę na padoku to słoma też w zasadzie zbędna. Siano przeciętnie kosztuje 5zł za kostkę ale to też zależy od regionu, niektórzy kupują nawet za 3,50zł. Na Twoim miejscu nie brałabym szetlanda, chyba, że jako dodatek :) Jeśli planujesz jeździć może się za chwile okazać, że jest zwyczajnie za mały. Ja zdecydowałabym się na hucuła bo ogólnie lubię tą rasę. Zgadzam się z przedmówczyniami w kwestii siodła. Nawet jeśli nie planujesz szaleństw na tym koniu to mimo wszystko kupiłabym siodło. Po pierwsze ze względu na konia - oklep jest ok ale raz na jakiś czas a po drugie dla Twojej własnej wygody. Z tego co piszesz masz jeszcze rok oczekiwania więc w tym czasie możesz odkładać swoje oszczędności na ten cel :)
Jeśli hucuł albo konik polski, to przed kupnem dowiedz się dokładnie jaki on jest, weź ze sobą kogoś doświadczonego, spróbuj coś przy nim zrobić, pod siodłem też niech spróbuje najpierw ktoś bardziej doświadczony, bo wśród tych ras czasem występują różne odchyły... Dobre rasy na początek to również fiordy i haflingery. Jeżeli nie pracują ciężko wystarcza im siano i średniej jakości pastwisko. Rasy prymitywne są odporniejsze, lepiej znoszą chłód, łatwiej je ogarnąć, kiedy wracają do pracy po długiej przerwie.
Nie wiedziałam że fiordy czy hafki są prymitywne.. no to nawet lepiej. :) Chociaż z tego co widziałam to są drogie. Najtańszy ok. 5000 tysięcy na co nie mogę sobie pozwolić. Miałam na oku konika polskiego za 1200 niedaleko mojego miejsca zamieszkania i muszę się tam przejechać.
W sumie zgadzam się z Marią. O ile nie znałam ani nie słyszałam o żadnym szalonym fiordzie czy haflingerze o tyle dzikie hucuły miałam okazję spotkać :D Oczywiście sama rasa o niczym nie świadczy, może po prostu wśród hucułów jest więcej osobników, które potrzebują silnej i konsekwentnej osoby :)
Vanille no o tym nie pomyślałam. :D W swojej skarbonce mam tylko 300 zł ale może uda mi się uzbierać na jakieś siodło do 1000 zł, o ile takowe w ogóle istnieją.. ;P
http://tablica.pl/oferta/konik-polski-sprzedam-ID2a98F.html#e034faa6c0;r:;s: Te koniki mam na oku. Co sądzicie "klaczka dwuletnia". Pewnie do ujeżdżania. Nie wiem sama. Nie ma innych ciekawych ofert. ;c
2letnia na pewno nie chodzi pod siodłem. Musiała byś dodatkowo zapłacić jakiejś osobie, która potrafi zajeżdżać konie (chyba, że masz kogoś takiego wśród znajomych). Dlatego ja bym się skłaniała ku koniom w wieku od 4 lat w górę, które już coś zwykle potrafią. Skoro masz jeszcze rok na myślenie i szukanie to śledź na bieżąco oferty, pojeździj, pooglądaj, popytaj znajomych. Nie ma się co rzucać na pierwsze lepsze ogłoszenie. To ważna decyzja, czasem warto zapłacić za konia ciut więcej ale potem nie zostawiać góry kasy u weta.
Za 300 zł miesięcznie może się udać, musicie to przeliczyć, jak wyjdzie u Was, ale trzeba pamiętać, żeby zawsze mieć parę stów rezerwy na weterynarza w nagłym przypadku. I to nie dwieście, trzysta złotych, tylko bardziej ok. 500-700. Koń może się najeść nie takiej trawy i mało nie umrzeć. Wizyta weterynarza, który takiego konia odratuje to w mojej okolicy koszt średnio 500 zł bez dojazdu. To trzeba wziąć pod uwagę. Może nie zdarzy się nigdy, a może trzy razy w miesiącu. Szkoda by było zobaczyć kolejne ogłoszenie "Zbieram na leczenie konika".Na siodle nie warto oszczędzać- Pfiff beauty za siedem stówek i jemu podobne wynalazki rozpadają się po paru miesiącach, przecierają, rozdzierają. Jakość wykonania adekwatna do ceny- czego można oczekiwać, jeśli nowe siodło (nawet czasami z popręgiem, strzemionami) tyle kosztuje? To po prostu są najczęściej wyroby tanie jak barszcz, wygodne jak włosiennica, odporne jak kartonowy czołg i długowieczne jak dorosła jętka jednodniówka. Często też są to siodła po prostu źle zrobione- krzywa terlica, przystuły przyszyte w złą stronę, nierówne wypełnienie, środek ciężkości za bardzo z przodu lub z tyłu- czasami w takim siodle zwyczajnie nie da rady usiąść prawidłowo, bo jego konstrukcja wszystko "przestawia". Za 1000 zł da się kupić całkiem niezłe siodło, nie będzie to Stubben ani Prestige, ale zwłaszcza używane siodło w dobrym stanie jest osiągalne. Mam nadzieję, że wiesz, że siodło kupuje się pod konia- z jednej strony da Ci to czas na rozejrzenie się wśród ofert i zobaczenie, co możesz ze swoim budżetem kupić, a z drugiej zawsze można przez jakiś czas dozbierać na siodło albo konia. No i można się porozglądać za kimś, kto byłby gotów pojechać z Tobą, żeby ocenić siodło od technicznej strony i za kimś, kto powie, czy jest dopasowane do konia.Co do rasy, ja osobiście jestem wielbicielką koników, ale to prawda, że i wśród nich, i wśród "hucyków" zdarzają się kombinatorzy. Oczywiście można znaleźć grzeczne kn i hucuły oraz zdeprawowane fiordy. Bardzo dużo zależy od konia i właściciela. Nie kupuj konia pod wpływem emocji- jeśli Twoi rodzice nie są pewni, czy utrzymają zdrowego konia, nie chcieliby musieć utrzymywać chorego, niebezpiecznego, niedouczonego. Dlatego konia na pewno trzeba zbadać- nic to, że kosztuje np. 5000 zł i koszt badania to 20% jego wartości. Leczenie kosztuje tyle samo, czy koń drogi, czy tani. Jeśli pożałujecie np. tysiąca na badanie, możecie po miesiącu mieć konia wymagającego leczenia za dziesięć tysięcy, żeby w ogóle mógł chodzić. I oczywiście nie kupuj konia sama- zawsze musi być ktoś, kto może wszystko naprawdę ocenić. Tak samo nie warto kupować konia niedouczonego albo zepsutego- trzeba będzie płacić za konia, za jazdy na innych koniach i jeszcze komuś, kto Twojego konia będzie szkolił, tak jak napisała vanille. Tak szczerze mówiąc to znalezienie przyzwoitego konia za mniej niż 3000 może graniczyć z cudem. Poniżej 5000 jest już tylko trochę trudne. Nie wiem, jak jeździsz, ale ja bym celowała w dobrze wyszkolonego, zdrowego konia w wieku 6-13 lat. Czterolatek to jeszcze dzieciak.Resztę moich rozważań, z racji, że nie są do końca na temat, kieruję do Ciebie na PW :)
Po co okna w takim czymś SZARY PIELGRZYMIE? Przecież to i tak jest otwarte... Ogólnie to pomysł super! Ale po co te okna??