Reklama
  • tala19922010-06-18 23:06:16

    Hej, od czego zaczeła się wazsza kariera jeździecka, miłość do koni, i dlaczego właśnie ten sport i konie??   Ja tak naprawde zaczełam się interesować końmi 6 lat temu jak zaczeła jeździć moja mama, ale do jazdy mnie nie ciągneło tak bardzo jak do jazdy, wolałam wyczyścić konia mojej mamie przyprowadzić go osiodłać czy występować po jeździe :) kiedyś miałam kilka lekcji jazdy konnej ale to był totalny niewypał (ale nie chce o tym pisać) a wzieło mnie na jazde tak jesienią, ale wtedy wsiadałam po mojej mamie żeby troche posiedzieć na koniu bez nauki, dostawałam wskazówki od mamy ale to nie to samo. pierwszą jazde miałam 1.05.2010r. ale niestety żadko jeźdzę do tego czasu byłam raz :( a dlaczego konie?? tak właściwie to nie wiem, może dlatego że są takie potężne silne dumne pełne gracji a jednocześnie delikatne cierpliwe i mądre :) WYJĄTKOWE... a dlaczego ten sport?? bo chyba nie ma innego sportu tak wyjątkowego jak jazda konna, ta magiczna więź którą jeździec jest połączony ze swoim koniem, ta charmonia w krórej jadą, to chyba jedyny sport w którym można współpracować ze zwierzęciem i tak wspaniale sie dogadać... No ale dość o mnie teraz wasza kolej :)

  • redakcja 2010-06-18 23:31:23

    Moja jeździecka przygoda zaczęła się wtedy, jak byłam z moimi rodzicami na wczasach nad morzem w miejscowości Rowy. Była tam stadnina koni, w zasadzie była tam prowadzona sama rekreacja. To było 17 lat temu i wtedy zaczęła się moja miłość do koni. Prawdziwa i na zawsze... Pokochałam jazdy na koniach, zachowanie koni, ich wygląd, porozumienie pomiędzy końmi a jeźdźcami i wszystko co się z tym wiąże.Natomiast ujeżdżenia zaczęłam uczyć się około 10 lat temu i związałam z tą dyscypliną sportową całe swoje życie. Nigdy, przenigdy z tego nie zrezygnuję. Po pierwsze jeździectwo to sport elitarny, po drugie nie znam żadnej innej dyscypliny sportowej o tak wielu możliwościach - można ćwiczyć co się podoba - western, klasycznie, skoki, woltyżerka, powożenie itp., po trzecie, wiem że ten sport jest chyba najdroższy, ale przecież kto dosiadł konia, ten dosiadł wiatr! Po czwarte wiele z najpiękniejszych chwil w moim życiu spędziłam na końskim grzbiecie, podziwiając krajobrazy w terenie, wykazując się na jakichś tam zawodach, trenując na padoku i galopując......I to wszystko jest w tym sporcie piękne i w koniach w szczególności jest wiele pięknego...

  • nostalgiaa 2010-06-20 10:49:05

    mnie końmi "zaraziła" moja koleżanka. chodziłam z nią do klasy. któregoś dnia poszłyśmy na łąki niedaleko mojego domu. tam były konie. ale to tylko taki gospodarskie (nie do jazdy) i właściciel pozwolił nam na chwilę wsiąść na oklep. bardzo mi się spodobało.potem zaczęłam chodzić do stajni w moim mieście. nie jeździłam tam. ale często przebywałam. wzięłam sobie jedną lekcję.później nie chodziłam am przez dłuższy czas. ale znów zaczęłam wiosną 2009. w wakacje pojechałam na obóz. tam pojechałam w swój pierwszy teren. po powrocie do domu dalej chodziłam do stajni. w ferie pojechałam też na obóz. teraz dalej jeżdżę. i jest super.a tak ogólnie to jeździłam konno latem 2006. i jak byłam bardzo mała.

  • tala1992 2010-06-20 17:41:22

    Każda historia jeźdiecka jest ciekawa piękna i wyjątkowa, takiej osobie która zaraziła nas miłością do koni powinniśmy być jej wdzięczni do końca życia :D

  • Reklama
  • koniowaata 2010-06-20 20:59:22

    Moja zaczęła się od mojego dziadka który wykupywał konie z ruskiej rzeźni... Razem z nim końmi zajmowała się moja mama i ciotka...Mama zaczęła jeździć. Jeździła na zamku w Golubiu Dobrzynie... W późniejszych latach zaczęła pracować w klubie jeździeckim (Stefanek Wabcz) jako instruktorka... Była niezastąpionym pracownikiem tej stajni zna się na jeździectwie i  końskich chorobach. Kiedy po raz czwarty zaszła w ciążę też jeździła i nawet skakała przez przeszkody... I tak oto urodziłam się jako jeździec...Pierwszy raz (nie licząc to jak byłam w brzuchu xd) jak wsiadłam na koński grzbiet miałam ok 3-4 lat, była to moja pierwsza oprowadzanka na kucyku zwanym Figo... I tak cały czas jeździłam w tym klubie w którym pracowała mama... Potem mama skończyła tam pracę i do klubu uczęszczałam sama...Jeździłam tam do 2008 roku bo wtedy zlikwidowali klub. Właściciele wyprowadzili się i 5 najlepszych koni zabrali ze sobą, część sprzedali a 4 konie zostały w tej stajni do dzisiaj i opiekują się nimi dziadkowie, od czasu do czasu zachodzę tam je poczyścić i podrzucić jakiś smakołyk. Następnie szukałam jakiegoś klubu żeby się zakwaterować w nim, ale niestety nie znalazłam żadnego odpowiedniego... Przez jakiś czas miałam treningi w KJ Joker w Działowie. Lecz przez koleżankę z klasy zaczęłam jeździć w prywatnej stajni w Paparzynie i do dziś w niej zostałam :)) Jeżdżę tam teraz na 2 koniach (czasami na 3) i co najważniejsze mam treningi z trenerem (p. Masłowskim) choć kilka razy w tyg jeżdżę sama :)) 

  • redakcja 2010-06-23 23:06:48

    Każda historia jeźdiecka jest ciekawa piękna i wyjątkowa, takiej osobie która zaraziła nas miłością do koni powinniśmy być jej wdzięczni do końca życia :DPewnie, że powinno się być wdzięcznym takiej osobie, która nas zaraziła jeździectwem. Ale pewnie jest tu wielu takich, którzy nie mają być komu wdzięczni, bo sami się tą pasją zarazili. Moi rodzice zawsze byli przeciwni mojej pasji, a ja i tak dopięłam swego ;)

  • gogus16 2010-06-24 11:53:30

    Końmi to interesowałam się od małego, z tym, że nie miałam z nimi zbyt wiele związanego.Zaczęło się od zabawek:) i tak juz mi zostalo:) konie pociagaly mnie mozna powiedziec ze od pieluchy. nic mnie do nich nie zniechecilo a wrecz przeciwnie:) kazdy upadek powodowal ze chciałam znow wrocic na siodlo i jechac dalej:) w 2008r pojechalam na pierwsze polkolonie jezdzieckie jednak wczesniej juz chodzlam na lekcje jazdy:) niestety w tym roku będą to moje ostatnie półkolonie(wiek juz mnie dyskwalifikuje na turnusy młodzieżowe)

  • melodia 2010-06-24 15:13:38

    Hmmm... mnie konie interesowały od dziecka ale nie miałam możliwości by uprawiać ten piękny sport.Jeżdżę już duś długo ale na każdej jeździe uczę się czegoś nowego.Dlaczego konie,do końca nie wiem może z tego powodu że są takie piękne,potrafią pokochać i mają cudowne charaktery.Każdą wolną chwilę im poświęcam.Najbardziej lubię wtulać się w ich grzywę i całować po nochalu :D Jednym słowem kocham je nad życie!!!

  • Reklama


Reklama
Reklama