Jeżdżę na pewnej klaczy i nie wiem jak sobie z nią poradzić pędzi jak szalona do stajni, ciągnąc za wodze w ogóle nie reaguje. Wcześniej chodziła na zwykłym wędzidle od roku ma wielokrążek i dalej to samo, wędzidła raczej zmieniać nie będę. Nie jestem zwolennikiem trzymania konia krótko jeżdżę na wolnych wodzach i w pewnym momencie bez powodu leci jak szalona pod stajnię, rozumiem jak się czegoś wystraszy. Boję się jak zachowa się w terenie kiedy dostanie takiego napadu. Proszę was o pomoc.
Gdy chcesz ją zatrzymać to NIE CIĄGNIJ ZA WODZE. To nic nie da. Spowoduje tylko zaparcie się w wędzidło. Stosuj PÓŁPARADY. Po za tym zwalniaj ją dosiadem i pamiętaj, żeby się nie pochylać.
też jeździłam na klaczy z takim samym "nawykiem". Musisz "hamować" ją dosiadem i kierować na koło. no i najlepiej, jeśli jest możliwość, jeździć dalej od stajni. a jeśli już jedziesz w jej kierunku to nie podjeżdżaj za blisko. w moim przypadku to pomagało.
Gdy zaczyna ci tak pędzić do stajni, zastosuj półparade i pod żadnym pozorem NIE CIĄGNIJ ZA WODZĘ! To nic w niczym nie pomoże. Próbuj prowadzić ją na koło czyli starać się ją jak najbardziej skręcać w drugą stronę , czyli robić jak największe wolty. Ona sobie po prostu ciebie wyczuła i w tym momencie wyczuwa twoją słabość i ją wykorzystuje przeciwko tobie. Bo wie że nie dasz sobie z nią rady. Wiem coś o tym, ponieważ też miałam takie problemy, tylko ta klacz mnie ponosiła w stronę stajni, ponieważ wyczuwała sobie mnie i robiła ze mną co chciała. Bądź dla niej bardziej stanowcza i stosuj to co napisały dziewczyny wyżej i ja :p
O zatrzymaniu nie będę pisała, gdyż już w poprzednich postach inni sie wypowiedzieli. Spróbuj nie dopuściś klaczki do uciekania, zajmuj ją sobą, a nie stajnią.
Czasami ma takie nawyki. Ale to jest jak z jazda. Kilka dni chodzi ładnie albo raz ją tylko tak gdzieś napadnie, a nieraz z 3 razy pod rząd na jednej jeździe i potem jest dobrze. I to z różnych miejsc, nie że czegoś się wystraszyła w tym momencie czy kiedyś tam i pamięta. Bywa płochliwa ale zaraz idzie w to samo miejsce i musi obadać co to było.
Jeżdżę na pewnej klaczy i nie wiem jak sobie z nią poradzić pędzi jak szalona do stajni, ciągnąc za wodze w ogóle nie reaguje. Wcześniej chodziła na zwykłym wędzidle od roku ma wielokrążek i dalej to samo, wędzidła raczej zmieniać nie będę. Nie jestem zwolennikiem trzymania konia krótko jeżdżę na wolnych wodzach i w pewnym momencie bez powodu leci jak szalona pod stajnię, rozumiem jak się czegoś wystraszy. Boję się jak zachowa się w terenie kiedy dostanie takiego napadu. Proszę was o pomoc.
Gdy chcesz ją zatrzymać to NIE CIĄGNIJ ZA WODZE. To nic nie da. Spowoduje tylko zaparcie się w wędzidło. Stosuj PÓŁPARADY. Po za tym zwalniaj ją dosiadem i pamiętaj, żeby się nie pochylać.
Ona tak pędzi że zanim ja pomyśle co mam zrobić to już jestem pod stają. Dzika bestia:)
Jak już pędzi to pół parada i sprowadź ją na koło, nawet siłowo jak będzie trzeba i kręć dopóki się nie uspokoi.
też jeździłam na klaczy z takim samym "nawykiem". Musisz "hamować" ją dosiadem i kierować na koło. no i najlepiej, jeśli jest możliwość, jeździć dalej od stajni. a jeśli już jedziesz w jej kierunku to nie podjeżdżaj za blisko. w moim przypadku to pomagało.
Gdy zaczyna ci tak pędzić do stajni, zastosuj półparade i pod żadnym pozorem NIE CIĄGNIJ ZA WODZĘ! To nic w niczym nie pomoże. Próbuj prowadzić ją na koło czyli starać się ją jak najbardziej skręcać w drugą stronę , czyli robić jak największe wolty. Ona sobie po prostu ciebie wyczuła i w tym momencie wyczuwa twoją słabość i ją wykorzystuje przeciwko tobie. Bo wie że nie dasz sobie z nią rady. Wiem coś o tym, ponieważ też miałam takie problemy, tylko ta klacz mnie ponosiła w stronę stajni, ponieważ wyczuwała sobie mnie i robiła ze mną co chciała. Bądź dla niej bardziej stanowcza i stosuj to co napisały dziewczyny wyżej i ja :p
O zatrzymaniu nie będę pisała, gdyż już w poprzednich postach inni sie wypowiedzieli. Spróbuj nie dopuściś klaczki do uciekania, zajmuj ją sobą, a nie stajnią.
A gdy ją lonżujesz również ma takie zrywy?
Czasami ma takie nawyki. Ale to jest jak z jazda. Kilka dni chodzi ładnie albo raz ją tylko tak gdzieś napadnie, a nieraz z 3 razy pod rząd na jednej jeździe i potem jest dobrze. I to z różnych miejsc, nie że czegoś się wystraszyła w tym momencie czy kiedyś tam i pamięta. Bywa płochliwa ale zaraz idzie w to samo miejsce i musi obadać co to było.