Hej ! ;3 nie długo będę miała 5 lekcję jazdy konnej i pani powiedziała : Dobrze Ci idzie więc jeśli będziesz chciała to następnym razem zaczniemy galop" Oczywiście że się zgodzę ale boję się troszkę i mam takie głupie mniemanie że może mi konik sam za cwałować. (jeżdżę na ujeżdżalni). Czy to możliwe że koń za cwałuję i wpadnę np na ścianę ? xD tak wiem głupia jestem że takie pyt. zadaję no ale cóż;3. Aha i jeszcze jedno chciała bym was się do pytać jak widzi koń ? bo np jak by jechał sam to nie wpadnie na ścianę czy coś takiego (kol mi tak powiedziała)bo mi się wydawało że Konie widzą w odległości 2m ale możecie mi wytłumaczyć? (A co do Galopu to się pytam bo ostatnio jak Anglezowałam to mi Konik sam za Galopował a ja jeszcze nic nie umiałam i prawie spadłam ;p)
Spokojnie koń głupi nie jest i na pewno na ścianę nie wpadnie ;) Myślę że na początku będziesz galopować na lonży więc się nie masz co bać. Zresztą galop jest dużo przyjemniejszym chodem niż kłus, tyle tylko że szybszym ;)Koń na ujeżdżalni nie da rady cwałować, do cwału koń potrzebuje bardzo dużego terenu. Z widzeniem koni jest trochę trudniejsza sprawa i nie potrafię Ci tego wytłumaczyć, ale wpisz sobie w google widzenie u koni i powinnaś coś znaleźć.
Z tym wpadaniem konia w ścianę to jakaś bzdura, ktoś chciał Cię nastraszyć. Koń nie widzi jedynie tego, co ma bezpośrednio przed swoim nosem i za swoim zadem, a tak poza tym bardzo dobrze widzi dookoła siebie. Dlatego jego oczy są umiejscowione bardziej z boku. Jedno jest pewne - normalny, zdrowy na zmysłach koń sam z siebie nie wpakuje się w ścianę. A co do tego galopu, to piata lekcja to bardzo wcześnie jeszcze. Zapewne ten pierwszy galop odbędziesz na lonży, nikt Cie nie puści od razu samą na rozpędzonym koniu, musisz wyćwiczyc sobie najpierw dosiad w galopie na lonży. Tak wiec bez obaw. Dziwi mnie tylko że ten galop już na piątej lekcji. Jak w tych szkółkach teraz uczą to głowa mała.
LoveBarwa - Instruktorzy są teraz strasznie nieodpowiedzialni, ja swój pierwszy galop miałam na pierwszej lonży, drugi raz w życiu na grzbiecie konia - nie muszę chyba mówić, że i dla mnie i dla konia nie było to zbyt przyjemne przeżycie? :D
Sevethe - no domyślam się. Sama miałam pierwszy galop na 12 lekcji, co prawda nie tak wcześnie jak Ty, ale tak czy siak zbyt wcześnie. Nie umiałam jeszcze dobrze kłusa ćwiczebnego ani w pólsiadzie i skończyło się na tym, że długo bałam się galopu. Najpierw musiałam przełamać ten strach, by w ogóle zacząć mysleć o wysiadywaniu czy czymkolwiek. Strasznie długo trzymałam się siodł w galopie i każde zagalopowanie było dla mnie stresem. Lepiej by było poczekać, aż odnajdę się w kłusie, a pierwszy galop byłby przyjemnością, albo przynajmniej mniejszym stresem. Niestety teraz uczy się szybko i niedokładnie. Niektórzy chwalą się, że po miesiącu nauki jazdy już galopują i skaczą, ale boję się pomyśleć o jakosci ich jazdy. Bo w to, że galopują, klepiąc tyłkiem niemiłosiernie w koński grzbiet i skaczą, chwytając równowagę na wodzach, to nie watpię. Bo realia nauki jazdy w przecietnej szkółce w Polsce są porażające...
no oczywiście że na ląży ;3 ale ja mam lekcje prywatne i ona jest mistrzynią w czymś . nie chodze do zwykłej szkółki . Pani poprostu powiedziła że bardzo dobrze mi idzie więc jak : BEDĘ CHCIAŁA zaczniemy galop ;) myślę że jest odpowiedzialna, tylko może poprostu jakoś mi lepiej idzie? (nie to że się chwale ale nie mam innego wytłumaczenia bo odpowiedzialan jest i nigdy nic na siłę zawsze się pyta czy jestem gotowa i wgl.) ;)
Hej ! ;3 nie długo będę miała 5 lekcję jazdy konnej i pani powiedziała : Dobrze Ci idzie więc jeśli będziesz chciała to następnym razem zaczniemy galop" Oczywiście że się zgodzę ale boję się troszkę i mam takie głupie mniemanie że może mi konik sam za cwałować. (jeżdżę na ujeżdżalni). Czy to możliwe że koń za cwałuję i wpadnę np na ścianę ? xD tak wiem głupia jestem że takie pyt. zadaję no ale cóż;3. Aha i jeszcze jedno chciała bym was się do pytać jak widzi koń ? bo np jak by jechał sam to nie wpadnie na ścianę czy coś takiego (kol mi tak powiedziała)bo mi się wydawało że Konie widzą w odległości 2m ale możecie mi wytłumaczyć? (A co do Galopu to się pytam bo ostatnio jak Anglezowałam to mi Konik sam za Galopował a ja jeszcze nic nie umiałam i prawie spadłam ;p)A to jeszcze nic nie umniałam to chodzi o Galop bo nigdy nie miałam XD anglezować i ćwiczebny umiem ;P
Spoko, rozumiem, że ktoś może być utalentowany i zacząć jeździć w danym chodzie trochę wcześniej, ale w życiu nie uwierzę, że wszystko idealnie umiesz po pięciu jazdach. Nie chcę Cię urazić, ale podejrzewam, że ledwo trzymasz się na koniu - świadczy o tym przede wszystkim to, że "prawie spadłaś" jak koń zagalopował - ktoś, kto umie jeździć ewentualnie by się zachwiał z zaskoczenia (no chyba, że trwałby tak sobie w całkowitej zadumie :D). Uwierz mi, nie warto zaczynać galopu przed wypracowaniem pozostałych chodów, nawet na lonży. Ja zaczęłam, bo miałam strasznie nieodpowiedzialną instruktorkę i naprawdę uważam, że lepiej jest z tym poczekać.
no bo on mi tak nagle podskoczył i się wyrwał to i ty byś się zsuneła ;p a w ćwiczebnym to nawet w siodle nie latam . bez przesady idealnie może nie no ale skoro brykną i zagalopował to jednak nie zbyt łątwo się utrzymać ;_; a nie spadłam jednak tylko spanikowałam bo nie wiedziałam co robić ;p . już nie krytykujcie tak tych instruktorów ! :P:P napoewno jesze mam duuuzo do nauczenia no ale .
Ja genialnie nie jeżdżę, mam za sobą dopiero cztery miesiące jazdy, ale wielokrotnie konie mi się wyrywały same z siebie do galopu, niektóre (jeden taki uroczy wariat) przy tym jeszcze dorzucając bryki, jazdę bokiem i szarpanie głową (+ raz koń sam z siebie - albo raczej "sam z konia przede mną" - wyrwał do cwału, uwierz, to też jest niezłe "wyrwanie do przodu", zwłaszcza jak koń dosłownie cały czas przyśpiesza, bo nie może dogonić tego przed nim), i jakoś się nie zsunęłam. xDNo właśnie, masz dużo do nauczenia. A nie przechodzi się do następnej rzeczy nie opanowując poprzedniej. W jeździectwie nie ma drogi na skróty.
5 lekcja, wow! Niewiarygodnie wcześnie, aż mam kompleksy. :DJa jeżdżę od 21 czerwca z przerwą na prawie cały sierpień. Zaczęłam właściwie rok temu, ale miałam może 3 jazdy i organizacja poszła w piach. Zapamiętałam tylko tyle, żeby wypychać miednicę zamiast podskakiwać. I odmierzanie długości strzemion ręką. ;)W tym roku w imieniny zostałam zawieziona do stadniny, w której jeżdżę obecnie. Musiałam znów zaczynać od lonży, potem była ujeżdżalnia. 12 października wzięłam udział w pierwszym w życiu Hubertusie. Jedną gonitwę wygrałam przez przypadek, kiedy koń nie chciał się ruszać, ale to nieważne. Do tematu z fun facts raczej. xDChciałam tylko napisać, że moja ulubienica, ukochana klacz małopolska nie znosi być druga. Niektóre konie toleruje jako wyższe w hierarchii, ale umie być zazdrosna. Na linii startu musiałam z całych sił ją wstrzymywać, kiedy Lis się oddalał. Wystartowała w galop, kiedy tylko instruktorka opuściła rękę. Przejechałam w galopie paręset metrów. Byłam przerażona, zeszłam na miękkich nogach. Nie pamiętam, jak wtedy widziałam ani co robiłam. Jestem pewna, że klaczka nie chciała mnie zrzucić, bo kiedy wyczuła moje zdenerwowania, w końcu dała się przyhamować. Instruktorka zajęła się nami wszystkimi od razu (grupa niegalopująca, poza lisem, który chyba o tym zapomniał ;)). Nie jestem dumna, że nie spadłam. Cieszę się, bo mogło to być groźne. Ale nie świadczy o dobrej jeździe. Chciałam ciągnąć za wodzę, żeby zatrzymać konia, a to jest błąd. Nie potrafiłam go kontrolować jak w kłusie, to też błąd. Zastanów się nad wytyczną swoich umiejętności - być może masz duży talent, ale czy tyle samo uświadomienia?Mnie samej podobno nie idzie najgorzej. Ostatnio przypadkiem (tak, wszystko robię przypadkiem ;D) przeskoczyłam - właściwie klacz przeskoczyła - pierwszą w życiu niską przeszkodę, jeżdżę ćwiczebnym i do niedawna kompletnie nie wychodził mi półsiad, tak potrzebny do galopu. Ćwiczę nad nim. Chcę mieć pewność, że w galopie będę się czuła nie tylko bezpiecznie, ale i swobodnie. Z pożytkiem dla siebie oraz konia. na to są ćwiczenia - kłus w półsiadzie, jazda przez drągi czy cavaletti. Czy robiłaś już takie ćwiczenia? Jak długo jeździsz jednorazowo?Jeśli Twoja instruktorka radzi Ci zacząć galop, możesz jej posłuchać, bo ona zna Twoje możliwości najlepiej. Chodzi o to, żebyś Ty sama była ich pewna. Zastanów się w spokoju, jak masz opanowany dosiad, kontrolę nad koniem i porozumienie z nim. Sama powiesz sobie więcej, niż oczekując odpowiedzi na forum. Umiesz słuchać zwierzęcia? Posłuchaj i siebie. ;)Nie jestem najlepszą osobą do wydawania opinii, napisałam tylko, jak to czuję. Mam nadzieję, że pomogłam.Uff, ale się rozpisałam. ;p
Sama uważam, że to zdecydowanie zbyt wcześnie. Zwłaszcza, że piszesz o anglezowaniu i ćwiczebnym, a o Twoim półsiadzie nic nie wiemy. Ale jeżeli instruktorka jest naprawdę dobra, to może wie lepiej. Zastanów się poważnie i nie daj ponieść ekscytacji. Uważaj na siebie.
A jeszcze co do galopu na pierwszej lekcji - to się zdarza dość często, ale raczej jako jednorazowa przygoda. Taki myk, żeby przyzwyczaić jeźdźca, żeby się nie bał później, kiedy nadejdzie ta wielka chwila. ;)Nie chodzi tu raczej o poprawny galop, tylko o zrozumienie, co się będzie działo, kiedy się ten poprawny galop zacznie za kilka lekcji. Ponadto ten chód jest podobno wygodniejszy od kłusa. Dlatego możesz spróbować, instruktorka na pewno ma swój plan, jak to przeprowadzić. :)
No niestety, u mnie to jednorazowa przygoda nie była, na każdej następnej lonży też miałam galop (i to nie w sensie ćwiczenia go, tylko po prostu - pogalopować, zmęczyć konia, zmęczyć dziecko, wziąć kasę i baj baj) i był on wręcz tych lonż podstawą. Także nie zawsze należy całkiem ufać instruktorowi, nawet jeśli wydaje się bardzo dobry. Tak ogółem, przypuszczam, że autorka tematu była uczona tylko przez tą instruktorkę i nie mogłaby raczej z całą pewnością stwierdzić, że ona uczy dobrze, bo po prostu nie ma porównania. Ja moją poprzednią instruktorkę (tę od galopu od pierwszej jazdy ;)) też uważałam swego czasu za świetną - w końcu startuje w różnych zawodach, musi być dobra. Teraz, kiedy mam porównanie widzę, że była wręcz beznadziejna i okrutnie nieodpowiedzialna.
No niestety, u mnie to jednorazowa przygoda nie była, na każdej następnej lonży też miałam galop (i to nie w sensie ćwiczenia go, tylko po prostu - pogalopować, zmęczyć konia, zmęczyć dziecko, wziąć kasę i baj baj) i był on wręcz tych lonż podstawą. Także nie zawsze należy całkiem ufać instruktorowi, nawet jeśli wydaje się bardzo dobry. Tak ogółem, przypuszczam, że autorka tematu była uczona tylko przez tą instruktorkę i nie mogłaby raczej z całą pewnością stwierdzić, że ona uczy dobrze, bo po prostu nie ma porównania. Ja moją poprzednią instruktorkę (tę od galopu od pierwszej jazdy ;)) też uważałam swego czasu za świetną - w końcu startuje w różnych zawodach, musi być dobra. Teraz, kiedy mam porównanie widzę, że była wręcz beznadziejna i okrutnie nieodpowiedzialna. za to ty po 4 miesiącach jestes ekspertem w ocenianiu wiedzy i umiejętności instruktorów... no, no mamy eksperta.
Nie, nie uważam się za eksperta, ale informuję, że nie zawsze można zdać się całkowicie na instruktora - może się zdarzyć (chociaż nie musi), że będzie to taki instruktor jak moja poprzednia instruktorka, niestety o ile wiem teraz jest takich pełno i prawdopodobieństwo jest jednak wysokie.
Hej. A ja mam pytanie tez o galop: ja nie umiem a nawet nie mialam okazji wiedziec jak sie jedzie w galopie, bylam raz w terenie na powolnym i spokojnym prywatnym koniu (jezdze konno tak raz w tygodniu od roku,klus opanowany), ktory jezdzi w teren prawie codziennie, i moje pytanie czy bez galopu mozna jezdzic w teren i czy to bezpieczne (wiem ze konie sie od byle czego moga sploszyc,ale wiem tez ze ten gdyby sie czegos wystraszyl to raczej odskoczy i najwyzej da kilka krokow wiecej bo nie jest jakims wariatem ktory gna przed siebie i nie patrzy na nic). Macie swoje opinie? chetnie poczytam.... :)
Ja myślę, że teoretycznie można, nikt Ci nie każe galopować. Tylko że ze względów bezpieczeństwa, ja bym się jednak wstrzymała. Sama piszesz, że wiesz, ze koń może się spłoszyć itd. No właśnie, może. Każdy, nawet ten najspokojniejszy. Nie musi ale jest taka możliwość. No i załóżmy, jedziesz sobie spokojnie w terenie i nagle z krzaków wylatuje jakieś zwierzę. Koń wpada w dziki galop. No i co teraz? Żeby opanować konia w takim pędzie, jaki bywa przy poniesieniu czy spłoszeniu, trzeba się świetnie trzymać w galopie. Galop w półsiadzie jest konieczny, a i ten w pełnym siadzie również się przyda, bo żeby zatrzymać pędzącego konia, należy usiąść w siodło. Dosiadu w galopie uczymy się stopniowo, z czasem przyzwyczajamy się do chodu i wyrabiamy równowagę. Tak na spontana, już po fakcie, będzie krucho. Prawdopodobna reakcja jeźdźca, który z galopem się wcześniej jeszcze nie zapoznał, to panika i w ostateczności gleba. No i po co tak ryzykować? Nikt nie mówi, że koń Ci się musi spłoszyć w terenie, życzę Ci byś nie miała takich przygód, no ale jest taka ewentualność. Koń jest zwierzęciem płochliwym. Niektóre jak wyczują jeźdźca, to go ponoszą. Także więc ja bym wolała dla własnego bezpieczeństwa i komfortu pojechać w teren już z umiejętnością galopu. Tak też zrobiłam, ja czekałam aż opanuję dość dobrze galop w półsiadzie i pełnym siadzie i dopiero pojechałam. Nic nie stoi na przeszkodzie, byś sobie w te tereny jeździła, ale nie byłoby dla Ciebie bardziej komfortowo, gdybyś już galop umiała? Bo bezpieczeństwo przede wszystkim. jak Tobie nie przeszkadza to ryzyko, to jeździj sobie w tereny, spokojne, bez szaleństw, ale ja poleciłabym najpierw poznać galop, dla większej satysfakcji i pewności siebie podczas terenu :)
Sevethe nie chcę być nie miła ale wydaję mi się że się za bardzo wymądrasz nie wiem czy wiesz ale ja jeżdżę dłużej od cb ty tylko 4 mieś a ja 6 mies z przerwami no ale jeednak...wiem że moja instruktorka jest dobra i mi nuiiw wmaiaj głupot ok ? to że ty chodzisz do jakiś tanich stajni to masz i takich instruktoruw. Nova a tobie Bardzo serdecznie dziękuję i przemyślałam to sobię jeszcze nie zacznę galopu. poćwiczę pół siad ;3
A to przepraszam, błędne informacje otrzymałam. ;)Pięć jazd to naprawdę za wcześnie do rozpoczęcia galopu, bo ktoś taki po prostu nie ma prawa czuć się dostatecznie pewnie na koniu w kłusie, a co dopiero w galopie. Ale skoro jeździsz od sześciu miesięcy, tylko te pięć jazd trenujesz z instruktorem - nie ma przeciwwskazań, żebyś galop na lonży zaczęła, jeśli czujesz się na to gotowa.
uff no i widzisz wszystko się ułożyło w jedną całość ;) no cóż bardzo dziękuję wszystkim co mi pomogli i doszałam do wniosku że jeszcze nie będę galopować ;) potrenuję pół siad ;3
Czy ja dobrze zrozumiałam, że jeździsz 6 miesięcy, ale w tym czasie miałaś 5 jazd tylko? To bardzo mała częstotliwość, co przemawia dodatkowo za tym, by się z galopem wstrzymać. A Sevethe jeździ 4 miesiące ale mogła mieć znacznie więcej jazd niż Ty, bo np. jeździ częściej. Nigdy nie patrzy się na to "ile" ktoś jeździ, tylko jak jeździ. Napisałaś, że jeździsz pół roku, i normalny człowieczek by to zrozumiał, że przez te 6 miesięcy jeździłaś mniej lub bardziej regularnie, ale np. choćby raz na tydzień lub dwa. Dlatego nie ma się co wykłócać, kto jeździ dłużej (co nie znaczy że lepiej) i kto ma prawo pouczać innych. Sevethe stara się Ci pomóc, więc nie wytykaj jej ze jeździ "tylko" 4 miesiące, bo po jej wypowiedziach już mogę powiedzieć w ciemno że przeżyła w siodle więcej niż Ty. o samo tyczy się stajni, nie patrzy się czy jest bardzo bogato urządzona, tylko czy konie są zadbane a instruktorzy to ludzie z wiedzą i pasja. Bez obrazy, ale postawa Twojej instruktorki wydaje mi się nieodpowiedzialna, ale nie znam jej metod nauczania, więc nie oceniam. W żadnym wypadku nie najeżdżam na Ciebie, nie odbieraj tego w ten sposób, nie podoba mi się tylko w jaki sposób ocenia się tu ludzi na forum. W jeździectwie liczy się systematyka jazd a nie to, w jakim przedziale czasowym ciągnie się nasza przygoda z jeździectwem, bo jak ktoś jeździ rzadko, to nawet jak będzie jeździł załóżmy 5 lat, będzie umiał mniej od kogoś, kto jeździ 2 lata systematycznie przynajmniej raz w tygodniu. Tyle w temacie. A co do samego galopu, masz rację, poczekaj. A oprócz tego półsiadu potrenuj dużo kłusa ćwiczebnego, bo on ogólnie polepsza dosiad i jak masz opanowany ćwiczebny, masz łatwiejszy start w galop :)
Ja zrozumiałam, że AniviaxD jeździ przez sześć miesięcy, ale wcześniej bez instruktora.Czyli znowu coś źle zrozumiałam? Chyba jednak nie powinnam pisać na forum, kiedy mam niemalże czterdziestostopniową gorączkę.Ehm, w takim razie to jeździłam zdecydowanie więcej od autorki, bo do niedawna 4 jazdy to ja miałam w jednym tygodniu, teraz po dwie tygodniowo przez problemy finansowe - ale instruktor i tak daje mi trenować z koniem dopóki klacz nie będzie zmęczona (tzn. jedna moja jazda trwa gdzieś 2-2,5 godziny), bo w tygodniu nikt inny do niej nie przyjedzie i muszę ją tymi dwoma jazdami jakoś wymęczyć. Ale mniejsza, to nie o to chodzi.Jak mówi koleżanka z góry - dobrze, że zdecydowałaś się poczekać, na galop przyjdzie czas i na pewno będzie dużo fajniejszym przeżyciem, kiedy nie będziesz tłukła tyłkiem o siodło. Ja sama ostatnio galop odpuszczam, bo pierw wolę udoskonalić pomoce w kłusie i potrenować półsiad, bo na tej klaczy, na której jeżdżę inaczej niż w półsiadzie galopować się nie da. xD
Osobiście uważam że lepiej jest jeszcze parę jazd się wstrzymać z tym galopem,bo 5 lekcja to dużo za wcześnie...U mnie niestety było tak,że w kłusie telepałam się w siodle we wszystkie strony,a instruktorka zszerokim uśmiechem,zapewniając że jeżdżę znakomicie,popędzała konia do galopu...LoveBarwa zgadzam się z tobą.Ja osobiście jeżdżę od półtora roku,i to co tydzień(z przerwą na 2 miesiące),a jestem na poziomie mniej więcej takim jak AniviaxD
Hahaha. Nie, koń na ścianę nie wpadnie, to raczej nie możliwe, spokojnie.A i nie zacwałuje, raczej będzie chciał przejść do kłusa, przecież motto szkółkowych koni (jeżeli jeździsz na takowych) to "tak zrobić, żeby się nie narobić" :) Oczywiście, że czasami to stereotyp, bo znam całkiem żwawe konie w szkółkach, ale skoro masz 5 lekcję, to raczej do pierwszego galopu dostaniesz spokojnego konika. Myślę, że nie masz się czego obawiać, instruktor na pewno zadba o twoje bezpieczeństwo.
Ja właśnie w galopie na lonży spadłam. Siła odśrodkowa mnie wyrzuciła i od tej pory uczę się zagalopowania wszędzie , aby nie na małym kole hehehe. Trudno jest jednak samemu wprowadzić konia w galop. Czasem się uda i ze stępu , a czasem mi nie wychodzi wogóle.
A jak mam taką fajną historyjkę co do tematu pierwszego galopu. (:W wakacje zwykłam jeździć do pewnej niewielkiej stajni razem z przyjaciółką. Z właścicielką mamy bardzo dobry kontakt, dużo wie o koniach, wiele nas nauczyła. W te wakacje mieszkałyśmy w domku tuż obok stajni, codziennie prowadziłyśmy jazdy dla niej, pomagałyśmy w hipoterapii i takie sprawy. Za to mogłyśmy sobie jeździć i robić z konikami w zasadzie co chciałyśmy. (: Ma ta cudowna instruktorka (choć wolę mówić trenerka) męża, który zwykle całe dnie jest gdzieś w pracy, a z końmi ma tyle wspólnego, że je karmi, sprowadza do stajni, wypuszcza, wyczyści, przyniesie siodło dzieciakom. Jednak tyle lat ile tam mieszka z nią i przypatruje się jazdom - na koniu nigdy nie siedział, nie uczył się jeździć. Okazji nie było ponoć. Ale w te wakacje zaproponowałam, że go trochę wprowadzimy w tą tajemną sztukę z przyjaciółką i wzięłyśmy na lonżę. W stępie ciągle było przypominanie o ustawieniu rak, nóg, ciała itp. W kłusie podobnie. A po jakimś czasie chciałam, żeby konik ruszył żwawszym kłusem, a że to z reguły był zwierz leniwy, to go troszkę mocniej pogoniłam, a ten... zagalopował. A co na mąż trenerki? Dzielnie siedział, trzymał się co prawda siodła, ale siedział dużo lepiej niż niejeden jeździec po kilku lekcjach galopowania! Nogi w dobrym miejscu, plecy proste, w dobrej pozycji wszystko, rozluźnienie nawet było... No genialnie.Wynika z tego, że nawet jeśli nigdy ie siedział na koniu, a tak długo przyglądał się jazdom, słuchał ciągłego poprawiania przez żonę małolatów jeżdżących na koniach, to mu to w głowę nieźle weszło. A nikt się tego nie spodziewał. (:Albo ich tak przeznaczenie dopasowało, może we krwi to ma... (:
Hej ! ;3 nie długo będę miała 5 lekcję jazdy konnej i pani powiedziała : Dobrze Ci idzie więc jeśli będziesz chciała to następnym razem zaczniemy galop" Oczywiście że się zgodzę ale boję się troszkę i mam takie głupie mniemanie że może mi konik sam za cwałować. (jeżdżę na ujeżdżalni). Czy to możliwe że koń za cwałuję i wpadnę np na ścianę ? xD tak wiem głupia jestem że takie pyt. zadaję no ale cóż;3. Aha i jeszcze jedno chciała bym was się do pytać jak widzi koń ? bo np jak by jechał sam to nie wpadnie na ścianę czy coś takiego (kol mi tak powiedziała)bo mi się wydawało że Konie widzą w odległości 2m ale możecie mi wytłumaczyć? (A co do Galopu to się pytam bo ostatnio jak Anglezowałam to mi Konik sam za Galopował a ja jeszcze nic nie umiałam i prawie spadłam ;p)
też się tak kiedyś obawiałam ale raczej nie zacznie cwałować i napewno nie wpadnie na ściane! powodzenia w galopie!!
Spokojnie koń głupi nie jest i na pewno na ścianę nie wpadnie ;) Myślę że na początku będziesz galopować na lonży więc się nie masz co bać. Zresztą galop jest dużo przyjemniejszym chodem niż kłus, tyle tylko że szybszym ;)Koń na ujeżdżalni nie da rady cwałować, do cwału koń potrzebuje bardzo dużego terenu. Z widzeniem koni jest trochę trudniejsza sprawa i nie potrafię Ci tego wytłumaczyć, ale wpisz sobie w google widzenie u koni i powinnaś coś znaleźć.
Z tym wpadaniem konia w ścianę to jakaś bzdura, ktoś chciał Cię nastraszyć. Koń nie widzi jedynie tego, co ma bezpośrednio przed swoim nosem i za swoim zadem, a tak poza tym bardzo dobrze widzi dookoła siebie. Dlatego jego oczy są umiejscowione bardziej z boku. Jedno jest pewne - normalny, zdrowy na zmysłach koń sam z siebie nie wpakuje się w ścianę. A co do tego galopu, to piata lekcja to bardzo wcześnie jeszcze. Zapewne ten pierwszy galop odbędziesz na lonży, nikt Cie nie puści od razu samą na rozpędzonym koniu, musisz wyćwiczyc sobie najpierw dosiad w galopie na lonży. Tak wiec bez obaw. Dziwi mnie tylko że ten galop już na piątej lekcji. Jak w tych szkółkach teraz uczą to głowa mała.
LoveBarwa - Instruktorzy są teraz strasznie nieodpowiedzialni, ja swój pierwszy galop miałam na pierwszej lonży, drugi raz w życiu na grzbiecie konia - nie muszę chyba mówić, że i dla mnie i dla konia nie było to zbyt przyjemne przeżycie? :D
Sevethe - no domyślam się. Sama miałam pierwszy galop na 12 lekcji, co prawda nie tak wcześnie jak Ty, ale tak czy siak zbyt wcześnie. Nie umiałam jeszcze dobrze kłusa ćwiczebnego ani w pólsiadzie i skończyło się na tym, że długo bałam się galopu. Najpierw musiałam przełamać ten strach, by w ogóle zacząć mysleć o wysiadywaniu czy czymkolwiek. Strasznie długo trzymałam się siodł w galopie i każde zagalopowanie było dla mnie stresem. Lepiej by było poczekać, aż odnajdę się w kłusie, a pierwszy galop byłby przyjemnością, albo przynajmniej mniejszym stresem. Niestety teraz uczy się szybko i niedokładnie. Niektórzy chwalą się, że po miesiącu nauki jazdy już galopują i skaczą, ale boję się pomyśleć o jakosci ich jazdy. Bo w to, że galopują, klepiąc tyłkiem niemiłosiernie w koński grzbiet i skaczą, chwytając równowagę na wodzach, to nie watpię. Bo realia nauki jazdy w przecietnej szkółce w Polsce są porażające...
no oczywiście że na ląży ;3 ale ja mam lekcje prywatne i ona jest mistrzynią w czymś . nie chodze do zwykłej szkółki . Pani poprostu powiedziła że bardzo dobrze mi idzie więc jak : BEDĘ CHCIAŁA zaczniemy galop ;) myślę że jest odpowiedzialna, tylko może poprostu jakoś mi lepiej idzie? (nie to że się chwale ale nie mam innego wytłumaczenia bo odpowiedzialan jest i nigdy nic na siłę zawsze się pyta czy jestem gotowa i wgl.) ;)
Hej ! ;3 nie długo będę miała 5 lekcję jazdy konnej i pani powiedziała : Dobrze Ci idzie więc jeśli będziesz chciała to następnym razem zaczniemy galop" Oczywiście że się zgodzę ale boję się troszkę i mam takie głupie mniemanie że może mi konik sam za cwałować. (jeżdżę na ujeżdżalni). Czy to możliwe że koń za cwałuję i wpadnę np na ścianę ? xD tak wiem głupia jestem że takie pyt. zadaję no ale cóż;3. Aha i jeszcze jedno chciała bym was się do pytać jak widzi koń ? bo np jak by jechał sam to nie wpadnie na ścianę czy coś takiego (kol mi tak powiedziała)bo mi się wydawało że Konie widzą w odległości 2m ale możecie mi wytłumaczyć? (A co do Galopu to się pytam bo ostatnio jak Anglezowałam to mi Konik sam za Galopował a ja jeszcze nic nie umiałam i prawie spadłam ;p)A to jeszcze nic nie umniałam to chodzi o Galop bo nigdy nie miałam XD anglezować i ćwiczebny umiem ;P
Spoko, rozumiem, że ktoś może być utalentowany i zacząć jeździć w danym chodzie trochę wcześniej, ale w życiu nie uwierzę, że wszystko idealnie umiesz po pięciu jazdach. Nie chcę Cię urazić, ale podejrzewam, że ledwo trzymasz się na koniu - świadczy o tym przede wszystkim to, że "prawie spadłaś" jak koń zagalopował - ktoś, kto umie jeździć ewentualnie by się zachwiał z zaskoczenia (no chyba, że trwałby tak sobie w całkowitej zadumie :D). Uwierz mi, nie warto zaczynać galopu przed wypracowaniem pozostałych chodów, nawet na lonży. Ja zaczęłam, bo miałam strasznie nieodpowiedzialną instruktorkę i naprawdę uważam, że lepiej jest z tym poczekać.
no bo on mi tak nagle podskoczył i się wyrwał to i ty byś się zsuneła ;p a w ćwiczebnym to nawet w siodle nie latam . bez przesady idealnie może nie no ale skoro brykną i zagalopował to jednak nie zbyt łątwo się utrzymać ;_; a nie spadłam jednak tylko spanikowałam bo nie wiedziałam co robić ;p . już nie krytykujcie tak tych instruktorów ! :P:P napoewno jesze mam duuuzo do nauczenia no ale .
Ja genialnie nie jeżdżę, mam za sobą dopiero cztery miesiące jazdy, ale wielokrotnie konie mi się wyrywały same z siebie do galopu, niektóre (jeden taki uroczy wariat) przy tym jeszcze dorzucając bryki, jazdę bokiem i szarpanie głową (+ raz koń sam z siebie - albo raczej "sam z konia przede mną" - wyrwał do cwału, uwierz, to też jest niezłe "wyrwanie do przodu", zwłaszcza jak koń dosłownie cały czas przyśpiesza, bo nie może dogonić tego przed nim), i jakoś się nie zsunęłam. xDNo właśnie, masz dużo do nauczenia. A nie przechodzi się do następnej rzeczy nie opanowując poprzedniej. W jeździectwie nie ma drogi na skróty.
5 lekcja, wow! Niewiarygodnie wcześnie, aż mam kompleksy. :DJa jeżdżę od 21 czerwca z przerwą na prawie cały sierpień. Zaczęłam właściwie rok temu, ale miałam może 3 jazdy i organizacja poszła w piach. Zapamiętałam tylko tyle, żeby wypychać miednicę zamiast podskakiwać. I odmierzanie długości strzemion ręką. ;)W tym roku w imieniny zostałam zawieziona do stadniny, w której jeżdżę obecnie. Musiałam znów zaczynać od lonży, potem była ujeżdżalnia. 12 października wzięłam udział w pierwszym w życiu Hubertusie. Jedną gonitwę wygrałam przez przypadek, kiedy koń nie chciał się ruszać, ale to nieważne. Do tematu z fun facts raczej. xDChciałam tylko napisać, że moja ulubienica, ukochana klacz małopolska nie znosi być druga. Niektóre konie toleruje jako wyższe w hierarchii, ale umie być zazdrosna. Na linii startu musiałam z całych sił ją wstrzymywać, kiedy Lis się oddalał. Wystartowała w galop, kiedy tylko instruktorka opuściła rękę. Przejechałam w galopie paręset metrów. Byłam przerażona, zeszłam na miękkich nogach. Nie pamiętam, jak wtedy widziałam ani co robiłam. Jestem pewna, że klaczka nie chciała mnie zrzucić, bo kiedy wyczuła moje zdenerwowania, w końcu dała się przyhamować. Instruktorka zajęła się nami wszystkimi od razu (grupa niegalopująca, poza lisem, który chyba o tym zapomniał ;)). Nie jestem dumna, że nie spadłam. Cieszę się, bo mogło to być groźne. Ale nie świadczy o dobrej jeździe. Chciałam ciągnąć za wodzę, żeby zatrzymać konia, a to jest błąd. Nie potrafiłam go kontrolować jak w kłusie, to też błąd. Zastanów się nad wytyczną swoich umiejętności - być może masz duży talent, ale czy tyle samo uświadomienia?Mnie samej podobno nie idzie najgorzej. Ostatnio przypadkiem (tak, wszystko robię przypadkiem ;D) przeskoczyłam - właściwie klacz przeskoczyła - pierwszą w życiu niską przeszkodę, jeżdżę ćwiczebnym i do niedawna kompletnie nie wychodził mi półsiad, tak potrzebny do galopu. Ćwiczę nad nim. Chcę mieć pewność, że w galopie będę się czuła nie tylko bezpiecznie, ale i swobodnie. Z pożytkiem dla siebie oraz konia. na to są ćwiczenia - kłus w półsiadzie, jazda przez drągi czy cavaletti. Czy robiłaś już takie ćwiczenia? Jak długo jeździsz jednorazowo?Jeśli Twoja instruktorka radzi Ci zacząć galop, możesz jej posłuchać, bo ona zna Twoje możliwości najlepiej. Chodzi o to, żebyś Ty sama była ich pewna. Zastanów się w spokoju, jak masz opanowany dosiad, kontrolę nad koniem i porozumienie z nim. Sama powiesz sobie więcej, niż oczekując odpowiedzi na forum. Umiesz słuchać zwierzęcia? Posłuchaj i siebie. ;)Nie jestem najlepszą osobą do wydawania opinii, napisałam tylko, jak to czuję. Mam nadzieję, że pomogłam.Uff, ale się rozpisałam. ;p
Sama uważam, że to zdecydowanie zbyt wcześnie. Zwłaszcza, że piszesz o anglezowaniu i ćwiczebnym, a o Twoim półsiadzie nic nie wiemy. Ale jeżeli instruktorka jest naprawdę dobra, to może wie lepiej. Zastanów się poważnie i nie daj ponieść ekscytacji. Uważaj na siebie.
A jeszcze co do galopu na pierwszej lekcji - to się zdarza dość często, ale raczej jako jednorazowa przygoda. Taki myk, żeby przyzwyczaić jeźdźca, żeby się nie bał później, kiedy nadejdzie ta wielka chwila. ;)Nie chodzi tu raczej o poprawny galop, tylko o zrozumienie, co się będzie działo, kiedy się ten poprawny galop zacznie za kilka lekcji. Ponadto ten chód jest podobno wygodniejszy od kłusa. Dlatego możesz spróbować, instruktorka na pewno ma swój plan, jak to przeprowadzić. :)
No niestety, u mnie to jednorazowa przygoda nie była, na każdej następnej lonży też miałam galop (i to nie w sensie ćwiczenia go, tylko po prostu - pogalopować, zmęczyć konia, zmęczyć dziecko, wziąć kasę i baj baj) i był on wręcz tych lonż podstawą. Także nie zawsze należy całkiem ufać instruktorowi, nawet jeśli wydaje się bardzo dobry. Tak ogółem, przypuszczam, że autorka tematu była uczona tylko przez tą instruktorkę i nie mogłaby raczej z całą pewnością stwierdzić, że ona uczy dobrze, bo po prostu nie ma porównania. Ja moją poprzednią instruktorkę (tę od galopu od pierwszej jazdy ;)) też uważałam swego czasu za świetną - w końcu startuje w różnych zawodach, musi być dobra. Teraz, kiedy mam porównanie widzę, że była wręcz beznadziejna i okrutnie nieodpowiedzialna.
No niestety, u mnie to jednorazowa przygoda nie była, na każdej następnej lonży też miałam galop (i to nie w sensie ćwiczenia go, tylko po prostu - pogalopować, zmęczyć konia, zmęczyć dziecko, wziąć kasę i baj baj) i był on wręcz tych lonż podstawą. Także nie zawsze należy całkiem ufać instruktorowi, nawet jeśli wydaje się bardzo dobry. Tak ogółem, przypuszczam, że autorka tematu była uczona tylko przez tą instruktorkę i nie mogłaby raczej z całą pewnością stwierdzić, że ona uczy dobrze, bo po prostu nie ma porównania. Ja moją poprzednią instruktorkę (tę od galopu od pierwszej jazdy ;)) też uważałam swego czasu za świetną - w końcu startuje w różnych zawodach, musi być dobra. Teraz, kiedy mam porównanie widzę, że była wręcz beznadziejna i okrutnie nieodpowiedzialna. za to ty po 4 miesiącach jestes ekspertem w ocenianiu wiedzy i umiejętności instruktorów... no, no mamy eksperta.
Nie, nie uważam się za eksperta, ale informuję, że nie zawsze można zdać się całkowicie na instruktora - może się zdarzyć (chociaż nie musi), że będzie to taki instruktor jak moja poprzednia instruktorka, niestety o ile wiem teraz jest takich pełno i prawdopodobieństwo jest jednak wysokie.
Hej. A ja mam pytanie tez o galop: ja nie umiem a nawet nie mialam okazji wiedziec jak sie jedzie w galopie, bylam raz w terenie na powolnym i spokojnym prywatnym koniu (jezdze konno tak raz w tygodniu od roku,klus opanowany), ktory jezdzi w teren prawie codziennie, i moje pytanie czy bez galopu mozna jezdzic w teren i czy to bezpieczne (wiem ze konie sie od byle czego moga sploszyc,ale wiem tez ze ten gdyby sie czegos wystraszyl to raczej odskoczy i najwyzej da kilka krokow wiecej bo nie jest jakims wariatem ktory gna przed siebie i nie patrzy na nic). Macie swoje opinie? chetnie poczytam.... :)
Doświadczenia pod względem terenów wprawdzie nie mam, ale według mnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby jeździć w teren bez galopu.
Ja myślę, że teoretycznie można, nikt Ci nie każe galopować. Tylko że ze względów bezpieczeństwa, ja bym się jednak wstrzymała. Sama piszesz, że wiesz, ze koń może się spłoszyć itd. No właśnie, może. Każdy, nawet ten najspokojniejszy. Nie musi ale jest taka możliwość. No i załóżmy, jedziesz sobie spokojnie w terenie i nagle z krzaków wylatuje jakieś zwierzę. Koń wpada w dziki galop. No i co teraz? Żeby opanować konia w takim pędzie, jaki bywa przy poniesieniu czy spłoszeniu, trzeba się świetnie trzymać w galopie. Galop w półsiadzie jest konieczny, a i ten w pełnym siadzie również się przyda, bo żeby zatrzymać pędzącego konia, należy usiąść w siodło. Dosiadu w galopie uczymy się stopniowo, z czasem przyzwyczajamy się do chodu i wyrabiamy równowagę. Tak na spontana, już po fakcie, będzie krucho. Prawdopodobna reakcja jeźdźca, który z galopem się wcześniej jeszcze nie zapoznał, to panika i w ostateczności gleba. No i po co tak ryzykować? Nikt nie mówi, że koń Ci się musi spłoszyć w terenie, życzę Ci byś nie miała takich przygód, no ale jest taka ewentualność. Koń jest zwierzęciem płochliwym. Niektóre jak wyczują jeźdźca, to go ponoszą. Także więc ja bym wolała dla własnego bezpieczeństwa i komfortu pojechać w teren już z umiejętnością galopu. Tak też zrobiłam, ja czekałam aż opanuję dość dobrze galop w półsiadzie i pełnym siadzie i dopiero pojechałam. Nic nie stoi na przeszkodzie, byś sobie w te tereny jeździła, ale nie byłoby dla Ciebie bardziej komfortowo, gdybyś już galop umiała? Bo bezpieczeństwo przede wszystkim. jak Tobie nie przeszkadza to ryzyko, to jeździj sobie w tereny, spokojne, bez szaleństw, ale ja poleciłabym najpierw poznać galop, dla większej satysfakcji i pewności siebie podczas terenu :)
Sevethe nie chcę być nie miła ale wydaję mi się że się za bardzo wymądrasz nie wiem czy wiesz ale ja jeżdżę dłużej od cb ty tylko 4 mieś a ja 6 mies z przerwami no ale jeednak...wiem że moja instruktorka jest dobra i mi nuiiw wmaiaj głupot ok ? to że ty chodzisz do jakiś tanich stajni to masz i takich instruktoruw. Nova a tobie Bardzo serdecznie dziękuję i przemyślałam to sobię jeszcze nie zacznę galopu. poćwiczę pół siad ;3
To zdecyduj się, czy idziesz dopiero na piątą jazdę, czy jeździsz sześć miesięcy, bo to jednak różnica.
6 miesięcy jeżdżę ale miałam 5 lekcji a po za tymi lekcjami zapoznawałam się z końmi i nauczyłam się wiele rzeczy oraz teorii
A to przepraszam, błędne informacje otrzymałam. ;)Pięć jazd to naprawdę za wcześnie do rozpoczęcia galopu, bo ktoś taki po prostu nie ma prawa czuć się dostatecznie pewnie na koniu w kłusie, a co dopiero w galopie. Ale skoro jeździsz od sześciu miesięcy, tylko te pięć jazd trenujesz z instruktorem - nie ma przeciwwskazań, żebyś galop na lonży zaczęła, jeśli czujesz się na to gotowa.
uff no i widzisz wszystko się ułożyło w jedną całość ;) no cóż bardzo dziękuję wszystkim co mi pomogli i doszałam do wniosku że jeszcze nie będę galopować ;) potrenuję pół siad ;3
Czy ja dobrze zrozumiałam, że jeździsz 6 miesięcy, ale w tym czasie miałaś 5 jazd tylko? To bardzo mała częstotliwość, co przemawia dodatkowo za tym, by się z galopem wstrzymać. A Sevethe jeździ 4 miesiące ale mogła mieć znacznie więcej jazd niż Ty, bo np. jeździ częściej. Nigdy nie patrzy się na to "ile" ktoś jeździ, tylko jak jeździ. Napisałaś, że jeździsz pół roku, i normalny człowieczek by to zrozumiał, że przez te 6 miesięcy jeździłaś mniej lub bardziej regularnie, ale np. choćby raz na tydzień lub dwa. Dlatego nie ma się co wykłócać, kto jeździ dłużej (co nie znaczy że lepiej) i kto ma prawo pouczać innych. Sevethe stara się Ci pomóc, więc nie wytykaj jej ze jeździ "tylko" 4 miesiące, bo po jej wypowiedziach już mogę powiedzieć w ciemno że przeżyła w siodle więcej niż Ty. o samo tyczy się stajni, nie patrzy się czy jest bardzo bogato urządzona, tylko czy konie są zadbane a instruktorzy to ludzie z wiedzą i pasja. Bez obrazy, ale postawa Twojej instruktorki wydaje mi się nieodpowiedzialna, ale nie znam jej metod nauczania, więc nie oceniam. W żadnym wypadku nie najeżdżam na Ciebie, nie odbieraj tego w ten sposób, nie podoba mi się tylko w jaki sposób ocenia się tu ludzi na forum. W jeździectwie liczy się systematyka jazd a nie to, w jakim przedziale czasowym ciągnie się nasza przygoda z jeździectwem, bo jak ktoś jeździ rzadko, to nawet jak będzie jeździł załóżmy 5 lat, będzie umiał mniej od kogoś, kto jeździ 2 lata systematycznie przynajmniej raz w tygodniu. Tyle w temacie. A co do samego galopu, masz rację, poczekaj. A oprócz tego półsiadu potrenuj dużo kłusa ćwiczebnego, bo on ogólnie polepsza dosiad i jak masz opanowany ćwiczebny, masz łatwiejszy start w galop :)
Ja zrozumiałam, że AniviaxD jeździ przez sześć miesięcy, ale wcześniej bez instruktora.Czyli znowu coś źle zrozumiałam? Chyba jednak nie powinnam pisać na forum, kiedy mam niemalże czterdziestostopniową gorączkę.Ehm, w takim razie to jeździłam zdecydowanie więcej od autorki, bo do niedawna 4 jazdy to ja miałam w jednym tygodniu, teraz po dwie tygodniowo przez problemy finansowe - ale instruktor i tak daje mi trenować z koniem dopóki klacz nie będzie zmęczona (tzn. jedna moja jazda trwa gdzieś 2-2,5 godziny), bo w tygodniu nikt inny do niej nie przyjedzie i muszę ją tymi dwoma jazdami jakoś wymęczyć. Ale mniejsza, to nie o to chodzi.Jak mówi koleżanka z góry - dobrze, że zdecydowałaś się poczekać, na galop przyjdzie czas i na pewno będzie dużo fajniejszym przeżyciem, kiedy nie będziesz tłukła tyłkiem o siodło. Ja sama ostatnio galop odpuszczam, bo pierw wolę udoskonalić pomoce w kłusie i potrenować półsiad, bo na tej klaczy, na której jeżdżę inaczej niż w półsiadzie galopować się nie da. xD
Osobiście uważam że lepiej jest jeszcze parę jazd się wstrzymać z tym galopem,bo 5 lekcja to dużo za wcześnie...U mnie niestety było tak,że w kłusie telepałam się w siodle we wszystkie strony,a instruktorka zszerokim uśmiechem,zapewniając że jeżdżę znakomicie,popędzała konia do galopu...LoveBarwa zgadzam się z tobą.Ja osobiście jeżdżę od półtora roku,i to co tydzień(z przerwą na 2 miesiące),a jestem na poziomie mniej więcej takim jak AniviaxD
Hahaha. Nie, koń na ścianę nie wpadnie, to raczej nie możliwe, spokojnie.A i nie zacwałuje, raczej będzie chciał przejść do kłusa, przecież motto szkółkowych koni (jeżeli jeździsz na takowych) to "tak zrobić, żeby się nie narobić" :) Oczywiście, że czasami to stereotyp, bo znam całkiem żwawe konie w szkółkach, ale skoro masz 5 lekcję, to raczej do pierwszego galopu dostaniesz spokojnego konika. Myślę, że nie masz się czego obawiać, instruktor na pewno zadba o twoje bezpieczeństwo.
Galop może byc też wolniejszy od klusa . ;)
Ja właśnie w galopie na lonży spadłam. Siła odśrodkowa mnie wyrzuciła i od tej pory uczę się zagalopowania wszędzie , aby nie na małym kole hehehe. Trudno jest jednak samemu wprowadzić konia w galop. Czasem się uda i ze stępu , a czasem mi nie wychodzi wogóle.
Ja zaczęłam galopować po 5 latach.... O.o Faaajnie masz :3 xD
A jak mam taką fajną historyjkę co do tematu pierwszego galopu. (:W wakacje zwykłam jeździć do pewnej niewielkiej stajni razem z przyjaciółką. Z właścicielką mamy bardzo dobry kontakt, dużo wie o koniach, wiele nas nauczyła. W te wakacje mieszkałyśmy w domku tuż obok stajni, codziennie prowadziłyśmy jazdy dla niej, pomagałyśmy w hipoterapii i takie sprawy. Za to mogłyśmy sobie jeździć i robić z konikami w zasadzie co chciałyśmy. (: Ma ta cudowna instruktorka (choć wolę mówić trenerka) męża, który zwykle całe dnie jest gdzieś w pracy, a z końmi ma tyle wspólnego, że je karmi, sprowadza do stajni, wypuszcza, wyczyści, przyniesie siodło dzieciakom. Jednak tyle lat ile tam mieszka z nią i przypatruje się jazdom - na koniu nigdy nie siedział, nie uczył się jeździć. Okazji nie było ponoć. Ale w te wakacje zaproponowałam, że go trochę wprowadzimy w tą tajemną sztukę z przyjaciółką i wzięłyśmy na lonżę. W stępie ciągle było przypominanie o ustawieniu rak, nóg, ciała itp. W kłusie podobnie. A po jakimś czasie chciałam, żeby konik ruszył żwawszym kłusem, a że to z reguły był zwierz leniwy, to go troszkę mocniej pogoniłam, a ten... zagalopował. A co na mąż trenerki? Dzielnie siedział, trzymał się co prawda siodła, ale siedział dużo lepiej niż niejeden jeździec po kilku lekcjach galopowania! Nogi w dobrym miejscu, plecy proste, w dobrej pozycji wszystko, rozluźnienie nawet było... No genialnie.Wynika z tego, że nawet jeśli nigdy ie siedział na koniu, a tak długo przyglądał się jazdom, słuchał ciągłego poprawiania przez żonę małolatów jeżdżących na koniach, to mu to w głowę nieźle weszło. A nikt się tego nie spodziewał. (:Albo ich tak przeznaczenie dopasowało, może we krwi to ma... (: