Witam!Mam zamiar utworzyć wraz z mamą i siostrą fundację na rzecz koni w Poznaniu :)Narazie nie mamy wystarczającej ilości pieniędzy nawet na wykupnie działki o powierzchni ok.3 hektarów.Szukamy więc osób w których zostało jeszczę choć trochę miłości i osób których by nam pomogły w dofinansowaniu fundacji która będzie nosić nazwę " Save the horse "Celem naszej fundacji będzie ratowanie koni głównie z rzeźni lub tych koni które już nie dostają rządnej szansy.Tutaj liczy się nawet grosz...Potrzebna jest twoja pomoc aby fundacja powsatała.Każda pomoc jest potrzebna jeśli chodzi o pomaganie innym a zwłaszcza tym co tego potrzebują najbardziej.My nie chcemy nic wzamian od tych koni poprostu chcemy żeby żyły dla nas :)Prosimy o pomoc :) e-mail - saandrulaa@onet.pl
bardzo fajnie z waszej strony, że zakładacie fundację, ale troszkę niepewnie wpłacać pieniądze do nieznanych i obcych osób... tym bardziej, że fundacja nie jest oficjalnie założona jeszcze. Może poczekajcie jeszcze trochę z tym. :)
Może podaj więcej szczegółów. Gdzie ma się znajdować fundacja? Kto będzie jej założycielem formalnym i prezesem? Czy były już powzięte jakieś kroki w celu rejestracji fundacji? Ile maksymalnie koni planujecie mieć na tych 3 hektarach?Cel oczywiście zacny i godny naśladowania, jednak faktycznie ludzie mogą się bać przekazać pieniądze komuś zupełnie anonimowemu.
Zgadzam sie z przedmówcami, nawet nie wiem czy mozna w ogóle zbierac pieniądze jak sie nie ma załozonej fundacji...W Poznaniu 3 ha? To by kosztowało pod Poznaniem- kilka dobrych milionów złotych.
Wydaje mi sie, ze dopoki nie masz odpowiedniego miejsca na zalozenie fundacji, nie powinnas oczekiwac, ze ktos Ci da pieniadze na wykupienie ziemi. Wole dac pieniadze fundacji, ktora juz istnieje, bo co bedzie jezeli ,,powinie Wam sie noga" (odpukac) i interes sie nie uda? Co wtedy z naszymi pieniedzmi? Jezeli 3hektary ziemi kosztuja tyle, ile mowi Pani Iza to pieniadze musialybyscie zbierac latami. A gdzie jeszcze jakies sprzety dla tych koni, lekarstwa, STAJNIA, sianko, sloma, pasza, weterynarze, kowale...? Jezeli chcecie pomoc to proponuje zapisac sie jako wolontariusze w zalozonej juz fundacji, a jezeli w poblizu fundacji nie ma (tj. u mnie) to wspierac je finansowo, przekazywac niepotrzebny sprzet w dobrym stanie lub pozwolic sobie na uratowanie jednego konika i trzymac go u siebie.
To co byscie chcialy zrobic to naprawde szlachetne i warte nasladowania, dlatego zycze wygranej w totka i w przyszlosci zalozenia dobrej, duzej fundacji. Napewno wtedy jakos pomoge :)
3 hektary w okolicach poznania kosztują nie mało, ale przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że te 3 ha będzie za mało. Zakładając, że postawisz na tym stajnię, jakieś budynki gospodarcze więc powierzchnia działki się zmniejszy. Z tego co zostanie będzie trzeba wydzielić pastwiska i padoki. Jak myślisz ile koni będziesz w stanie wypasać i utrzymać na niecałych 3 hektarach? Cztery max. pięć o ile konie mają mieć porządne warunki do życia.
Witam! Niestety jeszcze nie utworzyłam strony internetowej fundacji która ma powstać, ale na razie założyłam o tym bloga :)Link - http://fundacjasavethehorse.blog.onet.pl/
nie chciałabym studzić Twoich zapałów, ale zgadzam się poprzedzającymi wpisami. Fundacja to duze wyzwanie. Wiem cos o tym, bo sama załozyłam fundację niecałe dwa lata temu. Żeby utrzymac konie potrzeba stałych dochodów. Mnie sie na razie udaje pomagac psom i kotom, to jest dużo tańsze:) Bardzo trudno jest zdobyć jakiekolwiek środki od instytucji samorządowych, a tym bardziej ze zbiórek publicznych. Jedyne wyjscie jakie ja widzę dla swojej fundacji to prowadzenie działalnosci gospodarczej i w ten sposób finansowanie działań statutowych. Przestrzegam przed pochopnym wykupem koni, na które nie bedzie Cię stać. Działania mojej fundacji, jezeli chodzi o konie, polegaja w tej chwili na probach szukania kupcow dla koni przeznaczonych na rzeź. Nie jest to idealne rozwiazanie, ale kilka koni udało sie w ten sposób wyrwać i mają sie całkiem dobrze.
Pozdrawiam i trzymam kciuki, moze kiedyś nasze fundacje będą współpracować dla ratowania koni:)
Ja powiem tak kwestia ile kosztuje 1 ha ziemi w poznańskim. Ja może jestem w lepszej sytuacji bo mam tych hektarów trochę i udało mi się uratować kuca felińskiego od wyjazdu na rzeź do Włoch. Jednak droga do funadcji od strony formalnej jest bardzo długa sama jestem współtwórczynią fundacji i wiem ile to kosztuje papierkowej pracy. I tak moi przedmówcy fundacja i jej stworzenie to początek. Może lepiej było by poszukać jakiegoś gospodarstwa. Zprzyjaźnionego rolnika, który nie ma żadnej hodowli i od niego poddzierżawić ziemię z budynkami itd.
Świetnie, że są jeszcze tacy ludzie jak Wy. Tylko pogratulować! :) Dowiedziałam się od innej fundacji, że przepis o zakazie wywozu polskich koni na rzeź po prostu nie wejdzie, ale można walczyć o polepszenie warunków dla nich. Jeśli rozpoczynacie taką działalność to sięgnijcie też rady od innych fundacji. Powodzenia! :):)PS Czekam na Wasze relacje co z fundacją, czy ruszyło coś itp. Trzymam kciuki! :)
Taka fundacja to pełno pracy. Doceniam i podziwiam wasze dobre chęci, ale możecie nie dać sobie rady. Co jeśli wykupicie kilka koni, a tu nagle okaże się, że nie macie dalszych środków finansowych? W taki sposób runęła już nie jedna organizacja. A konie pewnie wrócą tam, od czego miały zostać uratowane. Nie lepiej podłączyć się do istniejącej działającej fundacji? Ja osobiście zamierzam zostać wolontariuszką. Saandrulaa, wciągnij w to mamę, siostrę, ciocię i kto jeszcze tam chce. Nawet wielkim fundacjom brakuje pomocy, warto ich wesprzeć. Lepiej chyba, żeby istniało jedno aktywne stowarzyszenie, niż kilka, którym brakuje funduszy. Sądzę, że w ten sposób najbardziej pomożesz koniom. Przecież tu chodzi o ICH dobro.
z taką propozycją możecie też się udać do burmistrza Poznania przestawić mu plan i dlaczego chcecie takie coś zrobić i wgl. powinien dofinansować coś jeżeli nie to do ośrodku głuwnego praw zwierząt.
Tak,tak jak piszą wszyscy to jest trudne,wymaga sporo pracy i pieniędzy.To może się nie udać.Najlepiej będzie założyć mniejszą fundację dla psów.Jednak tobie pewnie zależy na koniach?Czyż nie?Ja jestem wolontariuszką w takiej fundacji i to też jest fajne.Po szkole idę zajmować się końmi a weekendy chodzimy z puszkami.Czasami nawet jesteśmy w takim jednym centrum handlowym (powstało na miejsce dawnej rzeźni,uratowano setki zwierząt),czasem udaje się nam w Kauflandzie,Tesco.Lepiej będzie jak zostaniesz wolontariuszem.Utrzymanie jednego konia,to wielkie koszty,a co dopiero taka fundacja.3 ha?ZA MAŁO.Stanowczo za mało.Na taką fundację potrzeba 7 ha a może i więcej.W Poznaniu?Nie,pod Poznaniem lepiej.To by się wiązało z przeprowadzką czyli kolejne koszty.Sama widzisz...Tyle problemu.Jakby co, trzymam kciuki.Oby się udało!
z taką propozycją możecie też się udać do burmistrza Poznania przestawić mu plan i dlaczego chcecie takie coś zrobić i wgl. powinien dofinansować coś jeżeli nie to do ośrodku głuwnego praw zwierząt.
To nie takie proste jak się wydaje.Już ja coś o tym wiem...
Witam!Mam zamiar utworzyć wraz z mamą i siostrą fundację na rzecz koni w Poznaniu :)Narazie nie mamy wystarczającej ilości pieniędzy nawet na wykupnie działki o powierzchni ok.3 hektarów.Szukamy więc osób w których zostało jeszczę choć trochę miłości i osób których by nam pomogły w dofinansowaniu fundacji która będzie nosić nazwę " Save the horse "Celem naszej fundacji będzie ratowanie koni głównie z rzeźni lub tych koni które już nie dostają rządnej szansy.Tutaj liczy się nawet grosz...Potrzebna jest twoja pomoc aby fundacja powsatała.Każda pomoc jest potrzebna jeśli chodzi o pomaganie innym a zwłaszcza tym co tego potrzebują najbardziej.My nie chcemy nic wzamian od tych koni poprostu chcemy żeby żyły dla nas :)Prosimy o pomoc :) e-mail - saandrulaa@onet.pl
bardzo fajnie z waszej strony, że zakładacie fundację, ale troszkę niepewnie wpłacać pieniądze do nieznanych i obcych osób... tym bardziej, że fundacja nie jest oficjalnie założona jeszcze. Może poczekajcie jeszcze trochę z tym. :)
Może podaj więcej szczegółów. Gdzie ma się znajdować fundacja? Kto będzie jej założycielem formalnym i prezesem? Czy były już powzięte jakieś kroki w celu rejestracji fundacji? Ile maksymalnie koni planujecie mieć na tych 3 hektarach?Cel oczywiście zacny i godny naśladowania, jednak faktycznie ludzie mogą się bać przekazać pieniądze komuś zupełnie anonimowemu.
Zgadzam sie z przedmówcami, nawet nie wiem czy mozna w ogóle zbierac pieniądze jak sie nie ma załozonej fundacji...W Poznaniu 3 ha? To by kosztowało pod Poznaniem- kilka dobrych milionów złotych.
Wydaje mi sie, ze dopoki nie masz odpowiedniego miejsca na zalozenie fundacji, nie powinnas oczekiwac, ze ktos Ci da pieniadze na wykupienie ziemi. Wole dac pieniadze fundacji, ktora juz istnieje, bo co bedzie jezeli ,,powinie Wam sie noga" (odpukac) i interes sie nie uda? Co wtedy z naszymi pieniedzmi? Jezeli 3hektary ziemi kosztuja tyle, ile mowi Pani Iza to pieniadze musialybyscie zbierac latami. A gdzie jeszcze jakies sprzety dla tych koni, lekarstwa, STAJNIA, sianko, sloma, pasza, weterynarze, kowale...? Jezeli chcecie pomoc to proponuje zapisac sie jako wolontariusze w zalozonej juz fundacji, a jezeli w poblizu fundacji nie ma (tj. u mnie) to wspierac je finansowo, przekazywac niepotrzebny sprzet w dobrym stanie lub pozwolic sobie na uratowanie jednego konika i trzymac go u siebie. To co byscie chcialy zrobic to naprawde szlachetne i warte nasladowania, dlatego zycze wygranej w totka i w przyszlosci zalozenia dobrej, duzej fundacji. Napewno wtedy jakos pomoge :)
horseheart- prosze, nie pisz o mnie "Pani", tu sie zwraca do kazdego na ty...
3 hektary w okolicach poznania kosztują nie mało, ale przede wszystkim trzeba zacząć od tego, że te 3 ha będzie za mało. Zakładając, że postawisz na tym stajnię, jakieś budynki gospodarcze więc powierzchnia działki się zmniejszy. Z tego co zostanie będzie trzeba wydzielić pastwiska i padoki. Jak myślisz ile koni będziesz w stanie wypasać i utrzymać na niecałych 3 hektarach? Cztery max. pięć o ile konie mają mieć porządne warunki do życia.
Witam! Niestety jeszcze nie utworzyłam strony internetowej fundacji która ma powstać, ale na razie założyłam o tym bloga :)Link - http://fundacjasavethehorse.blog.onet.pl/
nie chciałabym studzić Twoich zapałów, ale zgadzam się poprzedzającymi wpisami. Fundacja to duze wyzwanie. Wiem cos o tym, bo sama załozyłam fundację niecałe dwa lata temu. Żeby utrzymac konie potrzeba stałych dochodów. Mnie sie na razie udaje pomagac psom i kotom, to jest dużo tańsze:) Bardzo trudno jest zdobyć jakiekolwiek środki od instytucji samorządowych, a tym bardziej ze zbiórek publicznych. Jedyne wyjscie jakie ja widzę dla swojej fundacji to prowadzenie działalnosci gospodarczej i w ten sposób finansowanie działań statutowych. Przestrzegam przed pochopnym wykupem koni, na które nie bedzie Cię stać. Działania mojej fundacji, jezeli chodzi o konie, polegaja w tej chwili na probach szukania kupcow dla koni przeznaczonych na rzeź. Nie jest to idealne rozwiazanie, ale kilka koni udało sie w ten sposób wyrwać i mają sie całkiem dobrze. Pozdrawiam i trzymam kciuki, moze kiedyś nasze fundacje będą współpracować dla ratowania koni:)
Ja powiem tak kwestia ile kosztuje 1 ha ziemi w poznańskim. Ja może jestem w lepszej sytuacji bo mam tych hektarów trochę i udało mi się uratować kuca felińskiego od wyjazdu na rzeź do Włoch. Jednak droga do funadcji od strony formalnej jest bardzo długa sama jestem współtwórczynią fundacji i wiem ile to kosztuje papierkowej pracy. I tak moi przedmówcy fundacja i jej stworzenie to początek. Może lepiej było by poszukać jakiegoś gospodarstwa. Zprzyjaźnionego rolnika, który nie ma żadnej hodowli i od niego poddzierżawić ziemię z budynkami itd.
Świetnie, że są jeszcze tacy ludzie jak Wy. Tylko pogratulować! :) Dowiedziałam się od innej fundacji, że przepis o zakazie wywozu polskich koni na rzeź po prostu nie wejdzie, ale można walczyć o polepszenie warunków dla nich. Jeśli rozpoczynacie taką działalność to sięgnijcie też rady od innych fundacji. Powodzenia! :):)PS Czekam na Wasze relacje co z fundacją, czy ruszyło coś itp. Trzymam kciuki! :)
ja mieszkam niedaleko poznania ... jak już uda wam się otworzyć fundację to przyjadę zobaczyć ;)
Taka fundacja to pełno pracy. Doceniam i podziwiam wasze dobre chęci, ale możecie nie dać sobie rady. Co jeśli wykupicie kilka koni, a tu nagle okaże się, że nie macie dalszych środków finansowych? W taki sposób runęła już nie jedna organizacja. A konie pewnie wrócą tam, od czego miały zostać uratowane. Nie lepiej podłączyć się do istniejącej działającej fundacji? Ja osobiście zamierzam zostać wolontariuszką. Saandrulaa, wciągnij w to mamę, siostrę, ciocię i kto jeszcze tam chce. Nawet wielkim fundacjom brakuje pomocy, warto ich wesprzeć. Lepiej chyba, żeby istniało jedno aktywne stowarzyszenie, niż kilka, którym brakuje funduszy. Sądzę, że w ten sposób najbardziej pomożesz koniom. Przecież tu chodzi o ICH dobro.
z taką propozycją możecie też się udać do burmistrza Poznania przestawić mu plan i dlaczego chcecie takie coś zrobić i wgl. powinien dofinansować coś jeżeli nie to do ośrodku głuwnego praw zwierząt.
Tak,tak jak piszą wszyscy to jest trudne,wymaga sporo pracy i pieniędzy.To może się nie udać.Najlepiej będzie założyć mniejszą fundację dla psów.Jednak tobie pewnie zależy na koniach?Czyż nie?Ja jestem wolontariuszką w takiej fundacji i to też jest fajne.Po szkole idę zajmować się końmi a weekendy chodzimy z puszkami.Czasami nawet jesteśmy w takim jednym centrum handlowym (powstało na miejsce dawnej rzeźni,uratowano setki zwierząt),czasem udaje się nam w Kauflandzie,Tesco.Lepiej będzie jak zostaniesz wolontariuszem.Utrzymanie jednego konia,to wielkie koszty,a co dopiero taka fundacja.3 ha?ZA MAŁO.Stanowczo za mało.Na taką fundację potrzeba 7 ha a może i więcej.W Poznaniu?Nie,pod Poznaniem lepiej.To by się wiązało z przeprowadzką czyli kolejne koszty.Sama widzisz...Tyle problemu.Jakby co, trzymam kciuki.Oby się udało!
z taką propozycją możecie też się udać do burmistrza Poznania przestawić mu plan i dlaczego chcecie takie coś zrobić i wgl. powinien dofinansować coś jeżeli nie to do ośrodku głuwnego praw zwierząt. To nie takie proste jak się wydaje.Już ja coś o tym wiem...