Z moją ukochaną Eltorką jest pewien problem. Gdy najeżdżamy galopem na kopertę ,nawet 60cm, to ona permanentnie ucieka w bok, nawet jeżeli są ustawione drągi po bokach, a gdy najeżdżamy w kłusie to ona przed samą przeszkodą wyrywa się do przodu i prawie w cwale przeskakuję przez przeszkodę. Nie mówię już o zwykłych jazdach, czy o czyszczeniu w boksie. Ona potrafi naglę zatrzymać się w galopie, a po lekkim popędzeniu palcatem (ponieważ łydki nie działają w tym przypadku), a w boksie cały czas próbuje ugryźć, a jak się wchodzi to kopnąć. Co robić czy moglibyście mi coś polecić, czy skakanie z nią w ręce w czymś pomoże?
Tak, skakanie w ręce pomoże zwłaszcza na gryzienie w boksie i poprawi reakcję konia na łydki.To twój koń? Jeździsz z jakimś instruktorem?Z koniem, który nie odpowiada na pomoce i tak nerwowo podchodzi do skoków trzeba się cofnąć do podstaw, skakanie na jakiś czas odpuścić, potem zacząć pracę na drągach. Ale tylko z dobrym instruktarzem.
Nie mój, rekreacyjny. Tak jeżdżę z instruktorem, ale pani Marta ma bardzo dużo spraw na głowie ponieważ jest głównym trenerem w stajni, a koni jest u nas pełno (Legia Kozielska).Powiedziała mi, że jak chce to mogę poskakać z nią w ręku. Moje koleżanki mówią, że Eltora jest po prostu humorzasta, ale ja myślę, że musiała mieć kiedyś jakieś złe doświadczenia :(
Jaki ma sens jeżdżenie z instruktorem mającym "dużo spraw na głowie"? Wydajesz pieniądze na jazdy a nic się nie uczysz. Problem nie jest może z koniem, tylko z twoim dosiadem, ale ciężko to ocenić skoro nie wiemy jak jeździsz.
Pytanie pierwsze:Czy to twój koń ?Bo jeżeli nie no to nic nie poradzisz chyba że nie jest twój ale możesz z nim robić co chcesz i kiedy chceszA więc tak jeżeli chodzi o skoki znam klaczkę która robiła tak samo, ponieważ po prostu się bała nawet na przeszkodę 10 cm nad ziemią się rozpędzała do nie wiadomo jakiej prędkości albo uciekała. Proponuję zacząć skoki konia na lonży i wtedy przydadzą się opony lub coś innego byle nie takiego o co zahaczy ci lonża czyli nie stojaki. Na początku drąg na ziemi płasko stęp kłus galop, jeżeli nie ma problemu weź jedną oponę i postaw na niej drąga od zewnętrznej strony, jeżeli ucieka i nie masz siły jej utrzymać na lonży to poproś jakiegoś silnego chłopaka stajennego któremu ufasz i niech on spróbuje utrzymać konia, potem możesz dać dwie opony krzyżaczka lub stacjonatę i powoli podwyższać. Potem przełóż to na pracę pod siodłem,Może to być też twoja wina może go szarpiesz masz nie stabilny dosiad itp.
Pytanie pierwsze:Czy to twój koń ?Bo jeżeli nie no to nic nie poradzisz chyba że nie jest twój ale możesz z nim robić co chcesz i kiedy chceszA więc tak jeżeli chodzi o skoki znam klaczkę która robiła tak samo, ponieważ po prostu się bała nawet na przeszkodę 10 cm nad ziemią się rozpędzała do nie wiadomo jakiej prędkości albo uciekała. Proponuję zacząć skoki konia na lonży i wtedy przydadzą się opony lub coś innego byle nie takiego o co zahaczy ci lonża czyli nie stojaki. Na początku drąg na ziemi płasko stęp kłus galop, jeżeli nie ma problemu weź jedną oponę i postaw na niej drąga od zewnętrznej strony, jeżeli ucieka i nie masz siły jej utrzymać na lonży to poproś jakiegoś silnego chłopaka stajennego któremu ufasz i niech on spróbuje utrzymać konia, potem możesz dać dwie opony krzyżaczka lub stacjonatę i powoli podwyższać. Potem przełóż to na pracę pod siodłem,Może to być też twoja wina może go szarpiesz masz nie stabilny dosiad itp.Na twoje pytanie pierwsze padła odpowiedź dwa posty temu ..
Może mam problem z dosiadem, ale ona tak robi też bardzo dobrym jeźdzcom. A pani zajmuje się bardzo dobrze nami na jazdach, tylko ma naprawdę dużo spraw na głowie, ale zawszę mogę poprosić innego instruktora o pomoc.
złe doswiadczenia.... taaa. nie kazdy kon po prostu nadaje sie do skoków, a ten wyraznie się ich boi, i nic z niego nie bedzie, no chyba że ci wystarczaja maleńkie stacjonatki.Ja kojarze kobyłę, która chodziła w szkółce, zadnego profesjonalnego treningu, jej matka była koniem skokowym- sportowym, i kobyła jednego dnia przeskoczyła ogrodzenie 1.50 m bez problemu, bo była poganiana z ziemi podczas takiej rozgrzewki i nie chciało jej się chodzic- byla bez jezdzca oczywiscie
Cóż coś mi tu nie pasuje, instruktorka nie ma czasu, koń zlewa jeźdźca.Jakoś nie przyjmuję tych "dobrych" jeźdźców, bo jeśli koń ma jakiś przykry nawyk wykorzysta nawet najmniejszą zmianę równowagi, by zignorować przeszkodę. Prawdopodobnie nie raz dostał po pysku i się tego boi.Radziłabym raczej komuś o właściwym doświadczeniu, by tego konia pojeździł, a nie "dobszszy jeźdźcy".Me.
Z moją ukochaną Eltorką jest pewien problem. Gdy najeżdżamy galopem na kopertę ,nawet 60cm, to ona permanentnie ucieka w bok, nawet jeżeli są ustawione drągi po bokach, a gdy najeżdżamy w kłusie to ona przed samą przeszkodą wyrywa się do przodu i prawie w cwale przeskakuję przez przeszkodę. Nie mówię już o zwykłych jazdach, czy o czyszczeniu w boksie. Ona potrafi naglę zatrzymać się w galopie, a po lekkim popędzeniu palcatem (ponieważ łydki nie działają w tym przypadku), a w boksie cały czas próbuje ugryźć, a jak się wchodzi to kopnąć. Co robić czy moglibyście mi coś polecić, czy skakanie z nią w ręce w czymś pomoże?
Tak, skakanie w ręce pomoże zwłaszcza na gryzienie w boksie i poprawi reakcję konia na łydki.To twój koń? Jeździsz z jakimś instruktorem?Z koniem, który nie odpowiada na pomoce i tak nerwowo podchodzi do skoków trzeba się cofnąć do podstaw, skakanie na jakiś czas odpuścić, potem zacząć pracę na drągach. Ale tylko z dobrym instruktarzem.
Nie mój, rekreacyjny. Tak jeżdżę z instruktorem, ale pani Marta ma bardzo dużo spraw na głowie ponieważ jest głównym trenerem w stajni, a koni jest u nas pełno (Legia Kozielska).Powiedziała mi, że jak chce to mogę poskakać z nią w ręku. Moje koleżanki mówią, że Eltora jest po prostu humorzasta, ale ja myślę, że musiała mieć kiedyś jakieś złe doświadczenia :(
Jaki ma sens jeżdżenie z instruktorem mającym "dużo spraw na głowie"? Wydajesz pieniądze na jazdy a nic się nie uczysz. Problem nie jest może z koniem, tylko z twoim dosiadem, ale ciężko to ocenić skoro nie wiemy jak jeździsz.
Pytanie pierwsze:Czy to twój koń ?Bo jeżeli nie no to nic nie poradzisz chyba że nie jest twój ale możesz z nim robić co chcesz i kiedy chceszA więc tak jeżeli chodzi o skoki znam klaczkę która robiła tak samo, ponieważ po prostu się bała nawet na przeszkodę 10 cm nad ziemią się rozpędzała do nie wiadomo jakiej prędkości albo uciekała. Proponuję zacząć skoki konia na lonży i wtedy przydadzą się opony lub coś innego byle nie takiego o co zahaczy ci lonża czyli nie stojaki. Na początku drąg na ziemi płasko stęp kłus galop, jeżeli nie ma problemu weź jedną oponę i postaw na niej drąga od zewnętrznej strony, jeżeli ucieka i nie masz siły jej utrzymać na lonży to poproś jakiegoś silnego chłopaka stajennego któremu ufasz i niech on spróbuje utrzymać konia, potem możesz dać dwie opony krzyżaczka lub stacjonatę i powoli podwyższać. Potem przełóż to na pracę pod siodłem,Może to być też twoja wina może go szarpiesz masz nie stabilny dosiad itp.
Pytanie pierwsze:Czy to twój koń ?Bo jeżeli nie no to nic nie poradzisz chyba że nie jest twój ale możesz z nim robić co chcesz i kiedy chceszA więc tak jeżeli chodzi o skoki znam klaczkę która robiła tak samo, ponieważ po prostu się bała nawet na przeszkodę 10 cm nad ziemią się rozpędzała do nie wiadomo jakiej prędkości albo uciekała. Proponuję zacząć skoki konia na lonży i wtedy przydadzą się opony lub coś innego byle nie takiego o co zahaczy ci lonża czyli nie stojaki. Na początku drąg na ziemi płasko stęp kłus galop, jeżeli nie ma problemu weź jedną oponę i postaw na niej drąga od zewnętrznej strony, jeżeli ucieka i nie masz siły jej utrzymać na lonży to poproś jakiegoś silnego chłopaka stajennego któremu ufasz i niech on spróbuje utrzymać konia, potem możesz dać dwie opony krzyżaczka lub stacjonatę i powoli podwyższać. Potem przełóż to na pracę pod siodłem,Może to być też twoja wina może go szarpiesz masz nie stabilny dosiad itp.Na twoje pytanie pierwsze padła odpowiedź dwa posty temu ..
Może mam problem z dosiadem, ale ona tak robi też bardzo dobrym jeźdzcom. A pani zajmuje się bardzo dobrze nami na jazdach, tylko ma naprawdę dużo spraw na głowie, ale zawszę mogę poprosić innego instruktora o pomoc.
To czemu nie prosisz instruktora, tylko nieznanych Ci ludzi ( a w większości dzieci) którzy nie znają ani Ciebie, ani konia?
sprobuj najpierw przeprowadzic konia przez przeszkode w stepie jak mi niee chce skakac to go przeprowadzam i puzniej juz skacze powodzonka ;-p
złe doswiadczenia.... taaa. nie kazdy kon po prostu nadaje sie do skoków, a ten wyraznie się ich boi, i nic z niego nie bedzie, no chyba że ci wystarczaja maleńkie stacjonatki.Ja kojarze kobyłę, która chodziła w szkółce, zadnego profesjonalnego treningu, jej matka była koniem skokowym- sportowym, i kobyła jednego dnia przeskoczyła ogrodzenie 1.50 m bez problemu, bo była poganiana z ziemi podczas takiej rozgrzewki i nie chciało jej się chodzic- byla bez jezdzca oczywiscie
Cóż coś mi tu nie pasuje, instruktorka nie ma czasu, koń zlewa jeźdźca.Jakoś nie przyjmuję tych "dobrych" jeźdźców, bo jeśli koń ma jakiś przykry nawyk wykorzysta nawet najmniejszą zmianę równowagi, by zignorować przeszkodę. Prawdopodobnie nie raz dostał po pysku i się tego boi.Radziłabym raczej komuś o właściwym doświadczeniu, by tego konia pojeździł, a nie "dobszszy jeźdźcy".Me.