Proponuje napisać o naszych wrażeniach z ostatnich jazd... Ja dziś byłam 2,5 godz. w terenie na Ambarasie... Bomba. :) strasznie fajne przeszkody sie nam trafiły....
no niestety ja ostatni raz byłam tydzień temu ,w niedziele. bylo sympatycznie , byłam no (około) półtoragodzinnym terenie na Atrakcji, niestety strasznie się zwieszała, ja miałm ostry kontakt na wodzy , a ona nic :/ ;(!!! dobrowolnie zagalopowała pod górke. ledwo ją sporwadizłam na kłus... oprócz tego było miło :))). jechala ze mną właścicielka koni (jechała na Abrzekadabrze :P)
Ja ostatnio jeździłam w niedzielę. Od tamtego czasu nie jeździłam już tydzień... Jeździłam na Gratce :) Na początku lekka rozgrzewka :) Później kłusik i ćwiczenia :) anglezowany, półsiad, ćwiczebny i na stojąco w każdą stronę. Później galop w dwie strony, w jednym miejscu w galopie na prawą stronę wykręciła mi na małe kułeczko i zaczeła trochę szaleć, ale jakoś to opanowałam :) Potem przejazdy z kłusa przeszkodę. Potem skoki w kłusie i po przeszkodzie zagalopowanie. Później skoki z galopu. Następnie kłus, kłus i zmiany kierunku i zmiany nogi czyli mój duży problem. Potem jeszcze zagalopowanie na koniec i stępik :)
ja ostatnio na jeździe bylam we wtorek i jeździlam na Barthezie fajny konik ogolnie bylo fajnie a teraz pojade na konie w piątek i już nie moge sie doczekac :)
Jaaa... ostatnio jeździłam na kuzyku "Wicherku" ;pna oklep. nieee wygodny xdSkakaliśmy mini przeszkody które zrzucałam nogami, bo jestem troche za duża na kucyki szetlandzkie <lol2>Ale fajnie było ;pJutro tez jade do stajni, i w niedziele ;)
jaa ostatnio jeździłam...w sobotę ;)na kucyku Kaji. xDskakaliśmy małe takie małe przeszkódki z rękami na biodrach ^^ , pierwszy raz od daawnego czasu był na jeździe galop, bo w zimę na naszej ujeżdżalni jest lód i ślisko. ;)
6.02.10r. moja jazda na Myszce :P dużo klusiaka było, galop na lonzy, na prawą sie udał na lewą nie, bo Mysza przechodizła do klusa :(. 7.02.10r. teren (delikaty :P) na Atrakcji :)
Ja ostatnio jeździłam z Miłą. Byłyśmy na godzinnym tereniku. Było wspaniale, wszędzie pełno śniegu i szalony galop. Jednak muszę przyznać, że zima nie jest dla mnie najulubieńszą porą na jazdy, ponieważ jest dość ślisko i niebezpiecznie. Jednak jak zna się drogi to miejscami można zaszaleć :) Było super i już wkrótce wybieram się na następny terenik :)
ja mialam ostatnio jazde dzisiaj ^^ przesiadlam sie z Edzi (Edarki) na Ere. coz, Era mimo, ze ma 8 lat jest na pozniomie 3 letniego konia. porazka... a wszystko to zawdzieczamy "indianom", ktozy jezdza w kolko w zastepie, psujac konie... Erka, jest malutka (nie wiem ile ma dokladnie, ale ok. 160cm) ale kochana :) gdy wzielismy ja na hale byla przerazona, ze jest sama. na tak "zepsutym" koniu jeszcze nie jezdzilam. nie potrafila isc prosto, caly czas zmieniala tempo (raz przyspieszla, raz zwalniala), zadzierala glowe do gory (swinei szarpia ja za pysk ;/ a gosciara, ktora na niej co weekend jezdzi ma cholernie sztywna reke i oto efekt), na samym poczatku nie myslala, doslownie. nauczona, ze idzie za koniem, nie wiedziala co robic gdy nikogo przed nia nie ma. bylo naprawde ciezko. jadac na niej czulam sie jakby miala sie zaraz rozpasc, caly cas cos kombinowala. gdy zamyslilam sie na 1-2 s. ,wszystko sie "rozlatywalo". galopowac, nie galopowalam. kolejne wyzwanie :) ciesze sie, jestem podekscytowana i troche zaniepokojona tym, ze wszytsko co uda mi sie osiagnac "indianie" zniszcza w 2 godz... cudownie... ale nie poddam sie! trzeba byc twardym prawda? trzymajcie za nas kciuki!
ja ostatnio wsiadlam ale to na kilka minut na konia we wtorek , moglam pojechac wteren ale bylam chora ;( a siadlam bo konikowi nie chcialo sie przeskoczyc przeszkody to sobie poskakalam ;)
Ja dzisiaj byłam w terenie i było mega :) Troszkę tylko nam śnieg spadał na głowy i nietylko ale ważne że byłam na swoim ulubionym koniu Czesi :* To był mój pierwszy teren z galopem i było super :*
Ja jestem po kolejnym terenie na Miłej i muszę przyznać, że było rewelacyjnie :) Śniegu jeszcze więcej niż poprzednio, wszędzie biało, białe pola, las, drzewa. Po prostu raj na terenik :)
Kolejny teren za mną :) Było jak zwykle cudownie. Mały problem był jedynie z tym, że śnieg zaczął topnieć i wszędzie pojawiły się kałuże. A Miła bardzo boi się kałuż, jak jakąś widzi to potrafi z galopu stanąć w miejscu, by czasem nie zamoczyć kopytek :) Poza tym było super, później Miła się rozkręciła i poszalałyśmy :)
Ja jeździłam wczoraj czyli 25.02. Musiałam wsiąść, na trochę trudnego i płochliwego konia. Na szczęście nie spadłam w te kałuże. Pogalopowaliśmy trochę ale spokojny galop, bo ślisko. Bez skoków przez kałuże, tylko cavaletty. Miałyśmy później jechać w teren, ale było ślisko i konie się potykały (biedne koniki).Jutro też się wybieram na stadninę, ale to już koniec ferii, więc nie będę mogła jeździć codziennie, ale tylko co tydzień:(
W niedzielę ja byłem na mojej dupie na ujeżdżalni i wolty ćwiczyłem zatrzymanie zmiane chodów i piruecik tak żeby przejść do zwrotu na przodzie, przy okazji stanie w miejscu co z młodym koniem jest trudne ale potwór łapie
ja wczoraj skoki na moim koniu. ale spokojnie tak do metra bo slisko strasznie u nas. no i szeregi gimnastyczne. potem wsiadlam na oklep na konia mojej mamy (hucuł) i skakałam. Skacze już jakies pol metra:) potem go przegonilam galopem po łąkach:) FAJNIE BYŁO
Ja wczoraj jeździłam ponad 2 godziny na początku na łaciatym wolnym fajnym koni-jest taki troszkę cięży ale umie ładnie skakać potem Madera szybka i ,ale grzeczna była potem chciała galopować ,ale jednak nie pozwoliłam jej galopować:):):):)
Ja wczoraj na Emilu ale niestety jakoś źle się czuł (ma alergię na pył z siana a wczoraj dostał nie zmoczone i kaszlał bidoczek) więc zaprowadziłam go do stajni po 10 min.
Ale za to 2 dni temu miałam jazdę skokową i skakałam dużo, dużo i duże, duże:)
na ostatniej jeździe byłam w niedziele. było ciepło więc jeździliśmy na maneżu na polu. robiliśmy dużo ćwiczeń m.in. stanie w strzemionach, jazda po damsku, jazda na szyji konia z przytuleniem się do niej i trzymaniem rąk pod szyją konia. byłam czołowa i nawet nieźle mi poszło jak na moje oczekiwania <lol2>galop mi nawet dobrze szedł i prawie przejechałam dziewczynę ponieważ zachciało jej się grabić maneż w czasie jazd i to ścieżkę na której jeździliśmy ale w porę ją wyminęłam ; o
ja ostatnią lekcję miałam wczoraj. :P było super. miałam lekcję na Rolandzie. :) to bardzo spokojny konik do nauki jazdy. :P ale i tak go lubię. na wczorajszej lekcji byłam w dwóch miejscach. najpierw na lonżowniku, kilka ćwiczeń, trochę kłusa ćwiczebnego. :P a później przeniosłam się na padok. :P najpierw kilka ósemek, a potem instruktor kazał mi z kłusa do galopu. :P no i tak do końca jeździłam sobie galopem. ;] tak na serio to była moja pierwsza lekcja galopu. :) tzn. jeździłam wcześniej galopem ale nigdy się nie uczyłam.no a pod koniec (gdy miałam już stępować Rolanda) pan zaczął ganiać Palomę, bo ona normalnie sobie chodziła po padoku. no to ona galopem, ja stępem. i w pewnym momencie Paloma łubudu na śniegu się poślizgnęła i walnęła o glebę. :P kawałek po śniegu pojechała. :Pno i później się z nią trochę ganiałam na Rolu. :)
Miałam akurat lekcję na oklep. no i na samym początku, jak to zwykle na
jazdach ćwiczenia. Instruktor kazał mi się obrócić dookoła własnej osi.
Gdy już siedziałam tyłem ni stąd ni zowąd koń mi przyspieszył. :)
instruktor próbował go zatrzymać. koń już się uspokoił a ja usiadłam
prawidłowo. jak mi dziewczyny później powiedziały okazało się że Paloma
galopowała. ja siedząc na niej byłam przerażona. pierwszy raz mi się coś
takiego zdarzyło. ale teraz śmieję się z tego bo bardzo mi się to
podobało. :) Dzisiaj byłam u mojej koleżanki. wzięłam Misię osiodłałam ja i poszłam na padok. trochę na niej pojeździłam. poskakałam. i ruszyłam w teren. jechałam sobie w takim trochę szybszym galopie i Misia przestraszyła się wody. :) odskoczyła mi na bok. ja oczywiście nie spadłam. :D jestem z siebie dumna. gdy już wracałam z terenu na jakimś skrzyżowaniu jechał samochód. zatrzymałam Misię. a debil kierowca na zakręcie przygazował. koń mi się spłoszył. wyrwała mi do przodu, ale na szczęście szybko ją uspokoiłam. miałam ochotę zawrócić się i przywalić temu gościowi. ale później tak pomyślałam że bym miała super polewkę gdyby Misia pierdzielnęła mu z zada w ten samochód. :P
ja byłam dzisiaj na koniach :)) zamieniłam się z moją koleżanką końmi do czyszczenia i mogliśmy robić przy swoich ulubionych koniach:*** czyściłam Czesie i miała tyle zaklejek że szok; o myślałam że nigdy jej nie wyczyszcze normalnie; / ale jakoś poszło. później moja koleżanka która jest waletką załatwiła nam żebyśmy jździli na oklep i było super bo miałam miękkiego konia Enie <3 na początku było extra i dopiero później zaczęły się schody ;/ Enigma to najtrudniejszy koń i nie mogłam sobie trochę poradzić ale jakoś szło. była to moja pierwsza jazda na oklep i troszkę się bałam ale było spoko. musiałam jednak uważać na kaużach bo ten oto piękny koń uwielbia się kłaść w wodzie <lol2> potem miał być galop ale wgl sobie nie pogalopowałam bo mi się nie udało co wiedziałam już od początku że na Eni mi się nie uda i to jeszcze na oklep. instruktorka wzięła na chwilkę mojego konia żeby go rozruszać bo chodził jak żółw. gdy mnie podsadziła żebym znowu wsiadła to Enia zaczęła odjeżdżać i usiadłam jej na zadzie co i tak dobrze że nie spadłam<lol2> myślałam że wtedy uda mi się wkońcu pogalopować ale nic z tego. niepotrzebnie mi sie tylko rozpędziła co doprowadziło do tego że prawie spadłam i się trzymałam grzywy jak by to zależało od normalnie... mojego życia <lol2> ale i tak było super:*** bolą mnie nogi jak cho*era ale to nic :***mam nadzieję że następna jazda też będzie świetna i że mi wyjdziie galop <33:**<33:**
Ja dzisiaj jadziłem z 3 godziny na początku na Rudej ojj to była jadzą z jakimiś lodzimy ,ale było i tak świetnie bo oni nie musieliśmy przed nimi kłusować itp. tylko troszeczkę.Dobra od początku no przyjechałyśmy ok.10.30 z oko.Na początku jak zawsze sprzątanie stajni i po temu na pastwisko po konie po nasze i dla tych ludzi.I czyszczenie jak zawsze brudne ,bo wielkie błoto po tych deszczach czyszczeni i czyszczenie ,ale był ciemny więc nie trzeba było go myć z żółto szarych plam bo kasztanka.Jada super trochę za bardzo do przodu ,ale ok potem rozstępowanie taki min mni mni tern z 15 minut.A potem łazanka i pierwsza w życiu lotna zmiana nogi w galop trochę pokraczna i ,ale była.Bobra nie chcę mi się pisać, miłych i udanych jazd życzę.Jutro też na konie:))
ja w pt byłam na 5 godz terenie po polach łąkach i wałach ale po powodzi soła wylała i nie mozna bylo jeździc po tych wałach i jakiś koleś zaczoł nas policją straszyć i wgl ale kuzynka mojej kol wyjechała z gadką i bylo wszystko ok zmyłysmy sie z tamtąd i pojechałyśmy do sklepu ale był szpan a zwłaszcza gdy moją kol zaczoł wrzuac jakiś koleś i prawie jej nie przezucił na drugą strone jaka wiocha ;pp ... i w sumie to jechalam na 3 koniach bo sie zmieniałyśmy z laskami więc na Hiacyncie <KWIATKU>, Czarnym Jankesie <CZARNYM> i Amigo <MIŚKU> było zajebiście i juz nie moge sie doczekac kolejnego takiego wypadu :PP
Ja byłam w sobotę (05.054) :). Jeździłam na Kamisi , było po 8 i już słońce nie źle grzało ;p. Zaczęłyśmy rozmowę (ja i instruktorka) o odznace i dalej się tym kierowałyśmy ;). Był galop, półsiad (katastrofa ;/ ;D) i tyle z jazdy ;p i tylko ""na koniu"" później była druga część czasu spędzonego na ranchu ... ;)
Ja chodzę raz na jakiś czas, nie mam większych możliwości :P Jeżdżę sobie i nic się nie zmienia, stoję w miejscu. Zazwyczaj mam to samo, czyli: stęp, kłus, galop, tricki (wolty, zmiany kierunku, drążki, ćwiczonka czasem, slalomy), skoki :P mam nadzieję, że kiedyś się pokonam i z ok. 90cm nie spadnę :P skakałam chyba z 4 razy, za każdym razem gleba.
Jeździłam ostatnio na mojej ulubionej klaczy Mewie :* Całkiem dobrze się jeździło, jak zwykle to bywa, ale podczas jazdy Mewa omija zabłocone tereny nawet jeśli ja ją tam prowadzę i wygląda wtedy na to, że to ona wygrywa. Nie mam siły, żeby zmusić ją jakoś do przejścia przez błoto, a bólu jej nie chcę sprawiać i tak oto jestem z góry na przegranej ;) Świetnie poza tym było, jeździć kłusem, dużo ćwiczebnym, slalomy i przez belki... Po jeździe upatrzyła mnie sobie i chodziła za mną, żebym dała jej jakiś smakołyk, zajrzała mi nawet do toczka, czy tam coś dla niej dobrego trzymam :)) Jest wspaniała i czasem mnie rozśmiesza. Kocham tego konia :* Nasza następna jazda już jutro :D
Dziś już kolejna jazda za mną. Oczywiście na ukochanej Mewie. Była jazda kłusem, następnie galopem... ach było cudownie!!! Mewa ma dość szybki galop i tak przyjemnie mknęło się przez padok - a jest dość wielki to fajnie się jeździło :D Trochę adrenalinki było w galopie, ale czego się nie robi dla frajdy :D ;D Było cudownie i tylko jedna chwila mojego zwątpienia, że nie podołam, bo czasem tak bywa, a jednak poszło super :))
Ja byłam wczoraj na jeździe (18.06.) ;D jeździłam w zastępie z koleżanką, było Super ; ) najpierw oczywiście stępik, później kłus, najpierw jeden drążek tak do trzech, potem po na scianie naprzeciwko kolejne trzy i na dwoch krótszych scianach po jednym ^^ na początku fajnie szło ale potem pod wpływem zmęczenia trochę wypadałam z ryytmu i na drążkach od czasu do czasu rozwalał mi isę półsiad ;p ale i tak było EXTRA ;D (jeździłam na Neciku ;] )
wczoraj jeździłam sobie na oklep na Rolandzie.ale to było krótko. i pierwszy raz zagalopowałam na nim na oklep.już wcześniej galopowałam na oklep ale zawsze tylko na Palomie. xda na Rolandzie galopowałam w siodle.a lekcję miałam we wtorek.jeździłam w zastępie z Kamilą.ja byłam na Palomce, a ona na Rolu. było trochę kłusa. przez koziołki. a pod koniec galopy. xd. ale w lonżowni tylko.
Jeździłam na Atrakcji (w niedziele) , ona jak zawsze do przodu ;D. Ćwiczyłam anglezowanie ""bardziej udami do przodu"" , mam asymetrie i pracowałam nad moja ""niedołężną"" lewą nogą ;D. Po południu jeździłam na Brylancie (wlasność koleżnaki ;D) nic mi na nim nie wychodziło , a chodziło prawdopodobnie o wytarzanie się ;)
Ja ostatnią lekcję miałam 8 czerwca :((((((((nie było czasu potem ani nic:(((((jechaliśmy z instruktorką do lasu na godzinkę-*ja na Maderze. wjechaliśmy do lasu już kawałek a plątały nam się kucyki takie malutkie pod nogami-*jak się Madercia przestraszyła!!! i rura cwałem do stajni na szczęście nie spadłam w tym cwale tam w lesie. Już podjeżdżała do stajni i brykła czy coś)_*no i spadłam:)mój pierwszy upadek w życiu:)no i pierwszy cwał:) potem wsiadłam na Morganę i stępem pojechaliśmy:) Morgana nie boi się kucyków:)
ostatnio byłam w niedzielę u mojej koleżanki. :) pojechaliśmy w terenie. :) znaleźliśmy wspaniałe miejsce, gdzie można było poskakać. :) Krzysiek zsiadł z Pandi. ja jeźdizłam sobie w kółko, a Pandi nagle mnie mija i se ucieka. razem z Karoliną zaczęłyśmy ją gonić. xd zabawa była świetna. :
29.10 Byla mojua piatkowa jazda wybralam Mantusa bo swietnie galopuje , okazalo sie ze 3 osoby beda na bardzo duzym manezu , i bedziemy skakac , to byl moj taki pierwsz wysoki skok aż 60 cm xD
Ostatnio jeździłam w sobotę 30.10. Jeździłam na Mewie - na klaczy, na której kiedyś bardzo często jeździłam, ale zawsze mi coś na niej nie szło, jeździła pode mną jakby miała za chwilę zasnąć. Ale tamta sobota... wszystko zmieniła. Mewa mnie słuchała, szybko szła, wszystko tak jak chciałam i pierwszy raz po jeździe na Mewie byłam super zadowolona :D Najbardziej dla mnie zadziwiające było to, że w ogóle można było sprawić, żeby na Mewie tak cudownie się jeździło :)) Pewnie Mewa miała dobry dzień, a ja w końcu robiłam na niej wszystko tak jak należy :)Później po jeździe pomagałam ją rozsiodłać, założyć kantar itp. i w końcu poleciałam po marchewki, żeby jej podziękować za taką wspaniałą jazdę... aż tu nagle, gdy pojawiłam się z marchewkami, z ciemności (bo było już koło 17:30) wyłoniło się 8 kolejnych koni, które wyciągały szyje jak żyrafy, żeby tylko coś ode mnie dostać :)) No trudno, pchali się jeden przez drugiego, żebrali jak się dało ;)) aż każdy dostał po trochu. ...a dla Mewy miało zostać coś więcej.... :/ :)Potem jak przeszłam przez całą ujeżdżalnię, żeby wyjść, a tam właśnie te wszystkie konie sobie biegały, to nie mogłam się opędzić od nich, chodziły za mną jak cień grzebiąc kopytami w ziemi i mając na nadzieję na jeszcze jakiś smakołyk ;D
Dzisiaj .
Mialam niespodzianke w Stajni bo w boksie znalazlam - NOWEGO KONIA Łiiiiiii
chcialam na nim pojezdzic ale nestety jeszcze na nim nie mozna jezdzic . Nazywa sie Kaktus przezwisko - Kropek , poniewaz jest caly w biale ciapki , ale ogolnie jest ciemnokasztanowaty
Tak sie ucieszylam !!! i dowiedzialam sie o jednej niespodziance poniewaz moja pani za glosno gada ! xD za tydzien w piatek bedzie znowu nowy i bedzie 8 koni !!!! ten bedzie max 7 letni i podobny do Grunwalda !
Dzisiejszy dzien byl dla mnie tak szczesliwy jak niewiem co !! Jestem wgle Happy cala , i wgle nie moge przestac się usmiechac ze bedzie jeszcze jeden nowy kon !
Ostatnio w czwartek wsiadłam na chwilę na Kore. Jeździłam w lonżowniku. Rozstępowałam ją i zaczęłam coś od niej wymagać. Cieszę się, bo załapała zatrzymywanie od dosiadu. Ruszała na lekkie przyłożenie łydek. Potem robiłyśmy slalomy, ósemki itp i również wyszło świetnie. Jutro jadę do stajni i mam nadzieję, że będzie tak samo dobrze jak wtedy.
Moja ostatnia jazda była tydziń temu na Beniu, przechodziłam przez drążki (nie skakałam), no i ogolnie fajnie było ale nie było nic nadzwyczajnego, oprócz tego że jeden koni stanoł dęba
Ja na ostatniej jeździe byłam w niedzielę :) Najpierw prowadziłam jazdę kłusem, a później zagalopowałam z cztery razy i zeszłam :) Wciąż muszę pracować nad dobrym półsiadem (tak jakbym miała skakać) i wysiadywaniem (bo na przeszkodę najeżdża się z wysiadywanego). Na wiosnę, jak już wszystko będzie mi wychodzić zacznę skakać :DSkakałam już kilka razy w terenie, ale gdy był zeskok to leciałam na szyje konia, nie oddawałam wodzy i wgl było pełno błędów w dosiadzie :( ale jeszcze się nauczę :D
Moja ostatnia jazda była bardzo intensywna, bo trenuję do odznaki i akurat jechałam parkur.
Jeździłam na Digeście i było super. Najpier rozgrzewka, później drążki niskie krzyżaczki i w końcu cały parkur na brązową odznakę ;D Nawt fajnie mi szło, ale muszę jeszcze pracować nad odpowiednim tempem najazdu. Na Digi zawsze wychodzi za prędko. Na 3-4 foule przed przeszkodom leci jak głupia, szczegulnie na oksera ;p
Ja mostatnia jazda odbyła sie wczoraj. Była bardzo intensywna, gdyż 45 minut galopowalam. Naprawdę bylo w pewnym momencie bardzo ciężko i dostałam skurczu w łydce, tak powaznego że nie mogłam ja ruszyc przez dobre kilka minut ;P Jednakże, uwielbiam takie wyczerpujące jazdy bo więcej się uczymy i nabieramy doświadczenia, które napewno się przydadzą w przyszłości ;P
Proponuje napisać o naszych wrażeniach z ostatnich jazd... Ja dziś byłam 2,5 godz. w terenie na Ambarasie... Bomba. :) strasznie fajne przeszkody sie nam trafiły....
no niestety ja ostatni raz byłam tydzień temu ,w niedziele. bylo sympatycznie , byłam no (około) półtoragodzinnym terenie na Atrakcji, niestety strasznie się zwieszała, ja miałm ostry kontakt na wodzy , a ona nic :/ ;(!!! dobrowolnie zagalopowała pod górke. ledwo ją sporwadizłam na kłus... oprócz tego było miło :))). jechala ze mną właścicielka koni (jechała na Abrzekadabrze :P)
A mnie wczoraj na koniach nie było. :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
Ja ostatnio jeździłam w niedzielę. Od tamtego czasu nie jeździłam już tydzień... Jeździłam na Gratce :) Na początku lekka rozgrzewka :) Później kłusik i ćwiczenia :) anglezowany, półsiad, ćwiczebny i na stojąco w każdą stronę. Później galop w dwie strony, w jednym miejscu w galopie na prawą stronę wykręciła mi na małe kułeczko i zaczeła trochę szaleć, ale jakoś to opanowałam :) Potem przejazdy z kłusa przeszkodę. Potem skoki w kłusie i po przeszkodzie zagalopowanie. Później skoki z galopu. Następnie kłus, kłus i zmiany kierunku i zmiany nogi czyli mój duży problem. Potem jeszcze zagalopowanie na koniec i stępik :)
ja ostatnio na jeździe bylam we wtorek i jeździlam na Barthezie fajny konik ogolnie bylo fajnie a teraz pojade na konie w piątek i już nie moge sie doczekac :)
Jaaa... ostatnio jeździłam na kuzyku "Wicherku" ;pna oklep. nieee wygodny xdSkakaliśmy mini przeszkody które zrzucałam nogami, bo jestem troche za duża na kucyki szetlandzkie <lol2>Ale fajnie było ;pJutro tez jade do stajni, i w niedziele ;)
Ja dzisiaj jeździłam na Akcencie:) tylko 1,5h , bo zimno jak cholera buuu :P chyba dzisiaj było -20 :] i to na hali
Ja dzisiaj na Aresie na oklep (leniwy koni i niewygodny) i Benia mała i szybka.No i wczoraj SPADŁAM i mi się ta podobał upadek.;)
jaa ostatnio jeździłam...w sobotę ;)na kucyku Kaji. xDskakaliśmy małe takie małe przeszkódki z rękami na biodrach ^^ , pierwszy raz od daawnego czasu był na jeździe galop, bo w zimę na naszej ujeżdżalni jest lód i ślisko. ;)
ja ostatnio spierniczylam sie z ambarasa bo galąź w kłusie mnie ściągnęła i nie moglam wstac tak mnie zatkalo a potem plecy mnie bolały przez 3dni
6.02.10r. moja jazda na Myszce :P dużo klusiaka było, galop na lonzy, na prawą sie udał na lewą nie, bo Mysza przechodizła do klusa :(. 7.02.10r. teren (delikaty :P) na Atrakcji :)
Dzisiaj jadziłem na małym rudziku oklep na katarze ( uwiąz cały czas się rozwiązywał:///) no skoki drągi itp. a koni miał spida ...
Ja ostatnio jeździłam z Miłą. Byłyśmy na godzinnym tereniku. Było wspaniale, wszędzie pełno śniegu i szalony galop. Jednak muszę przyznać, że zima nie jest dla mnie najulubieńszą porą na jazdy, ponieważ jest dość ślisko i niebezpiecznie. Jednak jak zna się drogi to miejscami można zaszaleć :) Było super i już wkrótce wybieram się na następny terenik :)
ja mialam ostatnio jazde dzisiaj ^^ przesiadlam sie z Edzi (Edarki) na Ere. coz, Era mimo, ze ma 8 lat jest na pozniomie 3 letniego konia. porazka... a wszystko to zawdzieczamy "indianom", ktozy jezdza w kolko w zastepie, psujac konie... Erka, jest malutka (nie wiem ile ma dokladnie, ale ok. 160cm) ale kochana :) gdy wzielismy ja na hale byla przerazona, ze jest sama. na tak "zepsutym" koniu jeszcze nie jezdzilam. nie potrafila isc prosto, caly czas zmieniala tempo (raz przyspieszla, raz zwalniala), zadzierala glowe do gory (swinei szarpia ja za pysk ;/ a gosciara, ktora na niej co weekend jezdzi ma cholernie sztywna reke i oto efekt), na samym poczatku nie myslala, doslownie. nauczona, ze idzie za koniem, nie wiedziala co robic gdy nikogo przed nia nie ma. bylo naprawde ciezko. jadac na niej czulam sie jakby miala sie zaraz rozpasc, caly cas cos kombinowala. gdy zamyslilam sie na 1-2 s. ,wszystko sie "rozlatywalo". galopowac, nie galopowalam. kolejne wyzwanie :) ciesze sie, jestem podekscytowana i troche zaniepokojona tym, ze wszytsko co uda mi sie osiagnac "indianie" zniszcza w 2 godz... cudownie... ale nie poddam sie! trzeba byc twardym prawda? trzymajcie za nas kciuki!
ja dzis na ambarasie bylam na łące w kopnym sniegu i cwiczylismy elementy crossu
ja ostatnio wsiadlam ale to na kilka minut na konia we wtorek , moglam pojechac wteren ale bylam chora ;( a siadlam bo konikowi nie chcialo sie przeskoczyc przeszkody to sobie poskakalam ;)
Ja dzisiaj byłam w terenie i było mega :) Troszkę tylko nam śnieg spadał na głowy i nietylko ale ważne że byłam na swoim ulubionym koniu Czesi :* To był mój pierwszy teren z galopem i było super :*
Ja jestem po kolejnym terenie na Miłej i muszę przyznać, że było rewelacyjnie :) Śniegu jeszcze więcej niż poprzednio, wszędzie biało, białe pola, las, drzewa. Po prostu raj na terenik :)
ja dzis na łące jeździlam na ambarasie cwiczylam kontr galop na wężyku
Kolejny teren za mną :) Było jak zwykle cudownie. Mały problem był jedynie z tym, że śnieg zaczął topnieć i wszędzie pojawiły się kałuże. A Miła bardzo boi się kałuż, jak jakąś widzi to potrafi z galopu stanąć w miejscu, by czasem nie zamoczyć kopytek :) Poza tym było super, później Miła się rozkręciła i poszalałyśmy :)
Ja jeździłam wczoraj czyli 25.02. Musiałam wsiąść, na trochę trudnego i płochliwego konia. Na szczęście nie spadłam w te kałuże. Pogalopowaliśmy trochę ale spokojny galop, bo ślisko. Bez skoków przez kałuże, tylko cavaletty. Miałyśmy później jechać w teren, ale było ślisko i konie się potykały (biedne koniki).Jutro też się wybieram na stadninę, ale to już koniec ferii, więc nie będę mogła jeździć codziennie, ale tylko co tydzień:(
W niedzielę ja byłem na mojej dupie na ujeżdżalni i wolty ćwiczyłem zatrzymanie zmiane chodów i piruecik tak żeby przejść do zwrotu na przodzie, przy okazji stanie w miejscu co z młodym koniem jest trudne ale potwór łapie
ja wczoraj skoki na moim koniu. ale spokojnie tak do metra bo slisko strasznie u nas. no i szeregi gimnastyczne. potem wsiadlam na oklep na konia mojej mamy (hucuł) i skakałam. Skacze już jakies pol metra:) potem go przegonilam galopem po łąkach:) FAJNIE BYŁO
Ja wczoraj jeździłam ponad 2 godziny na początku na łaciatym wolnym fajnym koni-jest taki troszkę cięży ale umie ładnie skakać potem Madera szybka i ,ale grzeczna była potem chciała galopować ,ale jednak nie pozwoliłam jej galopować:):):):)
Ja wczoraj na Emilu ale niestety jakoś źle się czuł (ma alergię na pył z siana a wczoraj dostał nie zmoczone i kaszlał bidoczek) więc zaprowadziłam go do stajni po 10 min. Ale za to 2 dni temu miałam jazdę skokową i skakałam dużo, dużo i duże, duże:)
na ostatniej jeździe byłam w niedziele. było ciepło więc jeździliśmy na maneżu na polu. robiliśmy dużo ćwiczeń m.in. stanie w strzemionach, jazda po damsku, jazda na szyji konia z przytuleniem się do niej i trzymaniem rąk pod szyją konia. byłam czołowa i nawet nieźle mi poszło jak na moje oczekiwania <lol2>galop mi nawet dobrze szedł i prawie przejechałam dziewczynę ponieważ zachciało jej się grabić maneż w czasie jazd i to ścieżkę na której jeździliśmy ale w porę ją wyminęłam ; o
ja ostatnią lekcję miałam wczoraj. :P było super. miałam lekcję na Rolandzie. :) to bardzo spokojny konik do nauki jazdy. :P ale i tak go lubię. na wczorajszej lekcji byłam w dwóch miejscach. najpierw na lonżowniku, kilka ćwiczeń, trochę kłusa ćwiczebnego. :P a później przeniosłam się na padok. :P najpierw kilka ósemek, a potem instruktor kazał mi z kłusa do galopu. :P no i tak do końca jeździłam sobie galopem. ;] tak na serio to była moja pierwsza lekcja galopu. :) tzn. jeździłam wcześniej galopem ale nigdy się nie uczyłam.no a pod koniec (gdy miałam już stępować Rolanda) pan zaczął ganiać Palomę, bo ona normalnie sobie chodziła po padoku. no to ona galopem, ja stępem. i w pewnym momencie Paloma łubudu na śniegu się poślizgnęła i walnęła o glebę. :P kawałek po śniegu pojechała. :Pno i później się z nią trochę ganiałam na Rolu. :)
Miałam akurat lekcję na oklep. no i na samym początku, jak to zwykle na jazdach ćwiczenia. Instruktor kazał mi się obrócić dookoła własnej osi. Gdy już siedziałam tyłem ni stąd ni zowąd koń mi przyspieszył. :) instruktor próbował go zatrzymać. koń już się uspokoił a ja usiadłam prawidłowo. jak mi dziewczyny później powiedziały okazało się że Paloma galopowała. ja siedząc na niej byłam przerażona. pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło. ale teraz śmieję się z tego bo bardzo mi się to podobało. :) Dzisiaj byłam u mojej koleżanki. wzięłam Misię osiodłałam ja i poszłam na padok. trochę na niej pojeździłam. poskakałam. i ruszyłam w teren. jechałam sobie w takim trochę szybszym galopie i Misia przestraszyła się wody. :) odskoczyła mi na bok. ja oczywiście nie spadłam. :D jestem z siebie dumna. gdy już wracałam z terenu na jakimś skrzyżowaniu jechał samochód. zatrzymałam Misię. a debil kierowca na zakręcie przygazował. koń mi się spłoszył. wyrwała mi do przodu, ale na szczęście szybko ją uspokoiłam. miałam ochotę zawrócić się i przywalić temu gościowi. ale później tak pomyślałam że bym miała super polewkę gdyby Misia pierdzielnęła mu z zada w ten samochód. :P
ja byłam dzisiaj na koniach :)) zamieniłam się z moją koleżanką końmi do czyszczenia i mogliśmy robić przy swoich ulubionych koniach:*** czyściłam Czesie i miała tyle zaklejek że szok; o myślałam że nigdy jej nie wyczyszcze normalnie; / ale jakoś poszło. później moja koleżanka która jest waletką załatwiła nam żebyśmy jździli na oklep i było super bo miałam miękkiego konia Enie <3 na początku było extra i dopiero później zaczęły się schody ;/ Enigma to najtrudniejszy koń i nie mogłam sobie trochę poradzić ale jakoś szło. była to moja pierwsza jazda na oklep i troszkę się bałam ale było spoko. musiałam jednak uważać na kaużach bo ten oto piękny koń uwielbia się kłaść w wodzie <lol2> potem miał być galop ale wgl sobie nie pogalopowałam bo mi się nie udało co wiedziałam już od początku że na Eni mi się nie uda i to jeszcze na oklep. instruktorka wzięła na chwilkę mojego konia żeby go rozruszać bo chodził jak żółw. gdy mnie podsadziła żebym znowu wsiadła to Enia zaczęła odjeżdżać i usiadłam jej na zadzie co i tak dobrze że nie spadłam<lol2> myślałam że wtedy uda mi się wkońcu pogalopować ale nic z tego. niepotrzebnie mi sie tylko rozpędziła co doprowadziło do tego że prawie spadłam i się trzymałam grzywy jak by to zależało od normalnie... mojego życia <lol2> ale i tak było super:*** bolą mnie nogi jak cho*era ale to nic :***mam nadzieję że następna jazda też będzie świetna i że mi wyjdziie galop <33:**<33:**
Ja dzisiaj jadziłem z 3 godziny na początku na Rudej ojj to była jadzą z jakimiś lodzimy ,ale było i tak świetnie bo oni nie musieliśmy przed nimi kłusować itp. tylko troszeczkę.Dobra od początku no przyjechałyśmy ok.10.30 z oko.Na początku jak zawsze sprzątanie stajni i po temu na pastwisko po konie po nasze i dla tych ludzi.I czyszczenie jak zawsze brudne ,bo wielkie błoto po tych deszczach czyszczeni i czyszczenie ,ale był ciemny więc nie trzeba było go myć z żółto szarych plam bo kasztanka.Jada super trochę za bardzo do przodu ,ale ok potem rozstępowanie taki min mni mni tern z 15 minut.A potem łazanka i pierwsza w życiu lotna zmiana nogi w galop trochę pokraczna i ,ale była.Bobra nie chcę mi się pisać, miłych i udanych jazd życzę.Jutro też na konie:))
ja w pt byłam na 5 godz terenie po polach łąkach i wałach ale po powodzi soła wylała i nie mozna bylo jeździc po tych wałach i jakiś koleś zaczoł nas policją straszyć i wgl ale kuzynka mojej kol wyjechała z gadką i bylo wszystko ok zmyłysmy sie z tamtąd i pojechałyśmy do sklepu ale był szpan a zwłaszcza gdy moją kol zaczoł wrzuac jakiś koleś i prawie jej nie przezucił na drugą strone jaka wiocha ;pp ... i w sumie to jechalam na 3 koniach bo sie zmieniałyśmy z laskami więc na Hiacyncie <KWIATKU>, Czarnym Jankesie <CZARNYM> i Amigo <MIŚKU> było zajebiście i juz nie moge sie doczekac kolejnego takiego wypadu :PP
na Czarnym
Ja byłam w sobotę (05.054) :). Jeździłam na Kamisi , było po 8 i już słońce nie źle grzało ;p. Zaczęłyśmy rozmowę (ja i instruktorka) o odznace i dalej się tym kierowałyśmy ;). Był galop, półsiad (katastrofa ;/ ;D) i tyle z jazdy ;p i tylko ""na koniu"" później była druga część czasu spędzonego na ranchu ... ;)
Ja chodzę raz na jakiś czas, nie mam większych możliwości :P Jeżdżę sobie i nic się nie zmienia, stoję w miejscu. Zazwyczaj mam to samo, czyli: stęp, kłus, galop, tricki (wolty, zmiany kierunku, drążki, ćwiczonka czasem, slalomy), skoki :P mam nadzieję, że kiedyś się pokonam i z ok. 90cm nie spadnę :P skakałam chyba z 4 razy, za każdym razem gleba.
Jeździłam ostatnio na mojej ulubionej klaczy Mewie :* Całkiem dobrze się jeździło, jak zwykle to bywa, ale podczas jazdy Mewa omija zabłocone tereny nawet jeśli ja ją tam prowadzę i wygląda wtedy na to, że to ona wygrywa. Nie mam siły, żeby zmusić ją jakoś do przejścia przez błoto, a bólu jej nie chcę sprawiać i tak oto jestem z góry na przegranej ;) Świetnie poza tym było, jeździć kłusem, dużo ćwiczebnym, slalomy i przez belki... Po jeździe upatrzyła mnie sobie i chodziła za mną, żebym dała jej jakiś smakołyk, zajrzała mi nawet do toczka, czy tam coś dla niej dobrego trzymam :)) Jest wspaniała i czasem mnie rozśmiesza. Kocham tego konia :* Nasza następna jazda już jutro :D
Dziś już kolejna jazda za mną. Oczywiście na ukochanej Mewie. Była jazda kłusem, następnie galopem... ach było cudownie!!! Mewa ma dość szybki galop i tak przyjemnie mknęło się przez padok - a jest dość wielki to fajnie się jeździło :D Trochę adrenalinki było w galopie, ale czego się nie robi dla frajdy :D ;D Było cudownie i tylko jedna chwila mojego zwątpienia, że nie podołam, bo czasem tak bywa, a jednak poszło super :))
Ja byłam wczoraj na jeździe (18.06.) ;D jeździłam w zastępie z koleżanką, było Super ; ) najpierw oczywiście stępik, później kłus, najpierw jeden drążek tak do trzech, potem po na scianie naprzeciwko kolejne trzy i na dwoch krótszych scianach po jednym ^^ na początku fajnie szło ale potem pod wpływem zmęczenia trochę wypadałam z ryytmu i na drążkach od czasu do czasu rozwalał mi isę półsiad ;p ale i tak było EXTRA ;D (jeździłam na Neciku ;] )
wczoraj jeździłam sobie na oklep na Rolandzie.ale to było krótko. i pierwszy raz zagalopowałam na nim na oklep.już wcześniej galopowałam na oklep ale zawsze tylko na Palomie. xda na Rolandzie galopowałam w siodle.a lekcję miałam we wtorek.jeździłam w zastępie z Kamilą.ja byłam na Palomce, a ona na Rolu. było trochę kłusa. przez koziołki. a pod koniec galopy. xd. ale w lonżowni tylko.
na oklep na Rolandzie. galopiik.
Jeździłam na Atrakcji (w niedziele) , ona jak zawsze do przodu ;D. Ćwiczyłam anglezowanie ""bardziej udami do przodu"" , mam asymetrie i pracowałam nad moja ""niedołężną"" lewą nogą ;D. Po południu jeździłam na Brylancie (wlasność koleżnaki ;D) nic mi na nim nie wychodziło , a chodziło prawdopodobnie o wytarzanie się ;)
Ja ostatnią lekcję miałam 8 czerwca :((((((((nie było czasu potem ani nic:(((((jechaliśmy z instruktorką do lasu na godzinkę-*ja na Maderze. wjechaliśmy do lasu już kawałek a plątały nam się kucyki takie malutkie pod nogami-*jak się Madercia przestraszyła!!! i rura cwałem do stajni na szczęście nie spadłam w tym cwale tam w lesie. Już podjeżdżała do stajni i brykła czy coś)_*no i spadłam:)mój pierwszy upadek w życiu:)no i pierwszy cwał:) potem wsiadłam na Morganę i stępem pojechaliśmy:) Morgana nie boi się kucyków:)
ostatnio byłam w niedzielę u mojej koleżanki. :) pojechaliśmy w terenie. :) znaleźliśmy wspaniałe miejsce, gdzie można było poskakać. :) Krzysiek zsiadł z Pandi. ja jeźdizłam sobie w kółko, a Pandi nagle mnie mija i se ucieka. razem z Karoliną zaczęłyśmy ją gonić. xd zabawa była świetna. :
29.10 Byla mojua piatkowa jazda wybralam Mantusa bo swietnie galopuje , okazalo sie ze 3 osoby beda na bardzo duzym manezu , i bedziemy skakac , to byl moj taki pierwsz wysoki skok aż 60 cm xD
Ostatnio jeździłam w sobotę 30.10. Jeździłam na Mewie - na klaczy, na której kiedyś bardzo często jeździłam, ale zawsze mi coś na niej nie szło, jeździła pode mną jakby miała za chwilę zasnąć. Ale tamta sobota... wszystko zmieniła. Mewa mnie słuchała, szybko szła, wszystko tak jak chciałam i pierwszy raz po jeździe na Mewie byłam super zadowolona :D Najbardziej dla mnie zadziwiające było to, że w ogóle można było sprawić, żeby na Mewie tak cudownie się jeździło :)) Pewnie Mewa miała dobry dzień, a ja w końcu robiłam na niej wszystko tak jak należy :)Później po jeździe pomagałam ją rozsiodłać, założyć kantar itp. i w końcu poleciałam po marchewki, żeby jej podziękować za taką wspaniałą jazdę... aż tu nagle, gdy pojawiłam się z marchewkami, z ciemności (bo było już koło 17:30) wyłoniło się 8 kolejnych koni, które wyciągały szyje jak żyrafy, żeby tylko coś ode mnie dostać :)) No trudno, pchali się jeden przez drugiego, żebrali jak się dało ;)) aż każdy dostał po trochu. ...a dla Mewy miało zostać coś więcej.... :/ :)Potem jak przeszłam przez całą ujeżdżalnię, żeby wyjść, a tam właśnie te wszystkie konie sobie biegały, to nie mogłam się opędzić od nich, chodziły za mną jak cień grzebiąc kopytami w ziemi i mając na nadzieję na jeszcze jakiś smakołyk ;D
Dzisiaj . Mialam niespodzianke w Stajni bo w boksie znalazlam - NOWEGO KONIA Łiiiiiii chcialam na nim pojezdzic ale nestety jeszcze na nim nie mozna jezdzic . Nazywa sie Kaktus przezwisko - Kropek , poniewaz jest caly w biale ciapki , ale ogolnie jest ciemnokasztanowaty Tak sie ucieszylam !!! i dowiedzialam sie o jednej niespodziance poniewaz moja pani za glosno gada ! xD za tydzien w piatek bedzie znowu nowy i bedzie 8 koni !!!! ten bedzie max 7 letni i podobny do Grunwalda ! Dzisiejszy dzien byl dla mnie tak szczesliwy jak niewiem co !! Jestem wgle Happy cala , i wgle nie moge przestac się usmiechac ze bedzie jeszcze jeden nowy kon !
Ostatnio w czwartek wsiadłam na chwilę na Kore. Jeździłam w lonżowniku. Rozstępowałam ją i zaczęłam coś od niej wymagać. Cieszę się, bo załapała zatrzymywanie od dosiadu. Ruszała na lekkie przyłożenie łydek. Potem robiłyśmy slalomy, ósemki itp i również wyszło świetnie. Jutro jadę do stajni i mam nadzieję, że będzie tak samo dobrze jak wtedy.
Moja ostatnia jazda była tydziń temu na Beniu, przechodziłam przez drążki (nie skakałam), no i ogolnie fajnie było ale nie było nic nadzwyczajnego, oprócz tego że jeden koni stanoł dęba
Ja na ostatniej jeździe byłam w niedzielę :) Najpierw prowadziłam jazdę kłusem, a później zagalopowałam z cztery razy i zeszłam :) Wciąż muszę pracować nad dobrym półsiadem (tak jakbym miała skakać) i wysiadywaniem (bo na przeszkodę najeżdża się z wysiadywanego). Na wiosnę, jak już wszystko będzie mi wychodzić zacznę skakać :DSkakałam już kilka razy w terenie, ale gdy był zeskok to leciałam na szyje konia, nie oddawałam wodzy i wgl było pełno błędów w dosiadzie :( ale jeszcze się nauczę :D
Moja ostatnia jazda była bardzo intensywna, bo trenuję do odznaki i akurat jechałam parkur. Jeździłam na Digeście i było super. Najpier rozgrzewka, później drążki niskie krzyżaczki i w końcu cały parkur na brązową odznakę ;D Nawt fajnie mi szło, ale muszę jeszcze pracować nad odpowiednim tempem najazdu. Na Digi zawsze wychodzi za prędko. Na 3-4 foule przed przeszkodom leci jak głupia, szczegulnie na oksera ;p
Ja mostatnia jazda odbyła sie wczoraj. Była bardzo intensywna, gdyż 45 minut galopowalam. Naprawdę bylo w pewnym momencie bardzo ciężko i dostałam skurczu w łydce, tak powaznego że nie mogłam ja ruszyc przez dobre kilka minut ;P Jednakże, uwielbiam takie wyczerpujące jazdy bo więcej się uczymy i nabieramy doświadczenia, które napewno się przydadzą w przyszłości ;P
45 minut :O to kon musial padniety byc po tej jezdzie