Witam mój ogier przezyl w nocy operacje ma kolke jego stan sie pogorszyl i jest teraz krytyczny, mam do was pytanie czy kolka zawsze jest smiertelna? Co mam robic moze ktos mi cos doradzi :
Nie wiem co ci radzic w takim przypadku.Osobiscie uwazam, a juz troche doswiadczenia uważam, że najlepszy na kolke częsty ale umiarkowany ruch aby pobudzić prace jelit, czekając na weterynarza. W tym przypadku jesli koń mial operacje to trzeba słuchać zalecen weterynarza i czekac.Niestety w Polsce kolka jest bardzo powaznym schorzeniem u koni.Pozdrawiam i trzymam kciuki za twojego ogierka
był operowany w lesznie weterynarze z Wrocławia operowali, a kolka wydaje mi się ze byla spowodowana stresem koń uderzył się o brzoze (zerwał mi się z lonży) i zrobil głęboką rane na łopatce od tamtej pory nikogo do siebie niedopuszczał weterynarza mało nie stratował no i zaczęła sie po jakims czasie kolka a dalej to wiecie
Bardzo mi przykro z powodu konika............. :-(Mam nadzieje że spotkasz jeszcze nie jednego takiego, w którym się zakochasz....Zobaczysz..................
współczuje .....;(
mój koń Fason też miał kolkę ale nie doczekał nawet weterynarza.... takie rzeczy sie zdarzaja.
bylam cala mokra z lez ale to bylo kilka lat temu...... wiem co czujesz
Wiem co czujesz... Też tak miałam... Bardzo mi przykro... Bardzo żałuje, ale na przyszłość zastosuj się (to sugestia, nie rozkaz) do poniższych wskazówek...Jeżeli możesz to postaraj się codziennie przebywać z koniem jak najdłużej i zapisywać wszystkie objawy, zapisywać puls i oddechy. Ewentualnie brać go na godzinę lonży stępem, bez siodła...
Kolka nie zawsze jest śmiertelna . Nie pamiętam, żebym znała konia, który umarł na kolkę, no może jednego, ale to nie jest potwierdzone . Współczuję mimo iż działo się to rok temu ;x
Kolki są bardzo często przyczyną padnięcia koni, ale nie zawsze.
Przed przybyciem lekarza nie można pozwolić koniowi na jedzenie, kontrolować tętno, oddech, oddawanie moczu i ilość wypijanej wody, wyprowadzić konia z boksu i oprowadzać stępem (nie kłusować!), przygotować środek transportu na wypadek konieczności natychmiastowego
zabiegu operacyjnego
Zapobieganie
- regularny ruch konia
- po karmieniu pozostawić konia w stajni przynajmniej przez godzinę
- kontrolować systematycznie jakość paszy
- indywidualnie dobierać dawki pokarmowe
- regularnie odrobaczać, przynajmniej 4 razy w roku
- pielęgnować pastwisko, systematycznie usuwając świeże odchody
Zapobieganie - po karmieniu pozostawić konia w stajni przynajmniej przez godzinę
Właśnie też słyszałam, że nie powinno się trenować po jedzeniu, ale jeśli koń stoi na pastwisku, albo chociażby w boksie i sobie je siano, to co zrobić? W stajniach, w których jeździłam konie były od razu brane na jazdy - przecież koń prawie nieustannie sobie podjada...P.S. Ten post jest prośbą o radę i wyjaśnienie, bo nie rozumiem, a nie jakąkolwiek krytyką (mogło tak zabrzmieć) :)
Koń nie powinien pracować przez godzinę po otrzymaniu paszy treściwej czyli np. owsa, kukurydzy, otrębów. Sianko czy trawę może sobie zawsze podjadać :)
Kolka u koni to poważna sprawa, nie wolno jej bagatelizować często kończy się śmiercią.Moja klaczka padła po dwóch dniach choroby,mimo to że miała opiekę weterynaryjną nic nie dało się zrobić a była młodziutka miała dopiero 2 lata i 9 miesięcy.Człowiek czasem jest taki bezradny, straszne to jest że nie można nic zrobić.Mam jeszcze dwa konie mimo to gdy wchodzę do stajni boli mnie serce.
Po dwóch dniach? Ale w klinice, podczas operacji czy w drodze na operację? Bo nie wyobrażam sobie, że koń dwie doby skręcał się z bólu i nie został zawieziony na zabieg.
No, nie została przewieziony do kliniki po lekach jakie dostawała dożylnie od weterynarza nie skręcała się z bólu leżała spokojnie,wstawała była prowadzana stan jej gwałtownie pogorszył się na drugi dzień ok godziny 19 więc znów wezwałam weterynarza dostała kroplówki ale niestety o 21 padła.W sumie weterynarz był pięć razy a co do przewozu konia do kliniki to nie takie proste jak się nie ma swojego transportu a pewnie najbliższa klinika jest ponad 100km.
Po dwóch dniach? Ale w klinice,
podczas operacji czy w drodze na operację? Bo nie wyobrażam sobie,
że koń dwie doby skręcał się z bólu i nie został zawieziony na
zabieg.
Dużej część właścicieli koni
nie stać na leczenie konia w klinice , koszty transportu i leczenia
to już poważny wydatek jakiś czas temu to sprawdzałem i wyszło
około pięciu tysięcy złotych w przypadku operacji na kolkę .
Dlatego stosuje się stacjonarne leczenie farmakologiczne , niestety
często to nie wystarcza . Brutalna prawda jest taka , że tylko
dostarczenie konia w pierwszych godzinach kolki do kliniki
gwarantuje 100% szans na uratowanie konia .
Ogólnie konie to drogie hobby {wiem bo miałam je trzy teraz już tylko dwa } i nie każdego stać na nie jeśli piszesz, że taka operacja to ok 5000 to faktycznie dużo tylko,że mój weterynarz wcale nawet nie wspomniał o takiej możliwości on sam był zaskoczony obrotem sprawy.A tak w ogóle to żadna klinika ani lekarz nawet najlepszy nie da 100% gwarancji że nawet po operacji będzie wszystko dobrze.
Tak, teraz niech sobie to przeczytają osoby od wątków typu "jak namówić rodziców na konia".Jeśli ktoś nie może pozwolić sobie na opłacenie operacji konia, to czy na pewno powinien go mieć? Nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji powodzenia, największa szansa jest w pierwszych godzinach, potem mniejsza, ale jest. A w przypadku "stacjonarnego leczenia farmakologicznego" konia ze skrętem jelit czy inną przyczyną kolki nie reagującą na leki rozkurczowe szansa na wyleczenie jest ZEROWA.Powszechnie wiadomo, że konie to drogie hobby. I jak ktoś się na nie decyduje, powinien liczyć się z wydatkami ekstra. Skoro kupujemy sobie konia, to jesteśmy za niego odpowiedzialni i naszą powinnością jest przynajmniej dać mu szansę, nie kalkulując ile procent gwarancji da zabieg.
Całkowicie się z tobą zgadzam ,
kupując konia jesteśmy za niego odpowiedzialni i w przypadku
choroby konia jest już za późno zastanawiać się ile to będzie
kosztować, jesteśmy zobowiązani go leczyć .
A co do tych 100% procent skuteczności
leczenia , czytałem artykuł Pawła Golonki o kolce i jest napisane
że koń dostarczony do kliniki w ciągu dwóch godzin od
rozpoczęcia kolki na 99% procent szans na pełne wyleczenie.
Jak tak piszecie to takie wszystko proste.Ja również uważam że należy zwierzęciu czy to koń czy inne pomagać,leczyć je bo jeśli je mamy to jesteśmy za nie odpowiedzialni.Nie mam 10 lat tylko prawie 40 jestem osobą odpowiedzialną dużo widziałam i myślę ,że sporo wiem ale nie kończyłam weterynarii i gdy choruje mi zwierze to wzywam fachowca i stosuje się do jego zaleceń.Problem jest w tym że w mojej okolicy albo chociaż w pobliżu nie ma weterynarza od koni z prawdziwego zdarzenia.Hoduje konie od 4 lat i jeszcze wiele muszę się nauczyć a z tego co się stało wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Witam mój ogier przezyl w nocy operacje ma kolke jego stan sie pogorszyl i jest teraz krytyczny, mam do was pytanie czy kolka zawsze jest smiertelna? Co mam robic moze ktos mi cos doradzi :
Nie wiem co ci radzic w takim przypadku.Osobiscie uwazam, a juz troche doswiadczenia uważam, że najlepszy na kolke częsty ale umiarkowany ruch aby pobudzić prace jelit, czekając na weterynarza. W tym przypadku jesli koń mial operacje to trzeba słuchać zalecen weterynarza i czekac.Niestety w Polsce kolka jest bardzo powaznym schorzeniem u koni.Pozdrawiam i trzymam kciuki za twojego ogierka
Trzymam kciuki.... a co do kolki to polecam dobrze opisany artykuł w 12(grudniowym) nr "Czterech Kopyt".
Ja również dołączam się do kolegów i mocno bede trzymała kciuki.
Dzięki za wsparcie ale niestety już nic nie dało się zrobić i konik został rano uśpiony :/
Bardzo mi przykroWiesz jaka była przyczyna tej kolki? i gdzie koń był operowany?
był operowany w lesznie weterynarze z Wrocławia operowali, a kolka wydaje mi się ze byla spowodowana stresem koń uderzył się o brzoze (zerwał mi się z lonży) i zrobil głęboką rane na łopatce od tamtej pory nikogo do siebie niedopuszczał weterynarza mało nie stratował no i zaczęła sie po jakims czasie kolka a dalej to wiecie
No takie przypadki się zdarzają i nic na to nie poradzimy Powiedzenie "cieszyć się końskim zdrowiem" mija się z prawdą
Bardzo mi przykro z powodu konika............. :-(Mam nadzieje że spotkasz jeszcze nie jednego takiego, w którym się zakochasz....Zobaczysz..................
współczuje .....;( mój koń Fason też miał kolkę ale nie doczekał nawet weterynarza.... takie rzeczy sie zdarzaja. bylam cala mokra z lez ale to bylo kilka lat temu...... wiem co czujesz
Naprawdę przykro mi z powodu konika,no ale życie toczy się dalej gdybyśmy żyli jedną chwilą...
Wiem co czujesz... Też tak miałam... Bardzo mi przykro... Bardzo żałuje, ale na przyszłość zastosuj się (to sugestia, nie rozkaz) do poniższych wskazówek...Jeżeli możesz to postaraj się codziennie przebywać z koniem jak najdłużej i zapisywać wszystkie objawy, zapisywać puls i oddechy. Ewentualnie brać go na godzinę lonży stępem, bez siodła...
Kolka nie zawsze jest śmiertelna . Nie pamiętam, żebym znała konia, który umarł na kolkę, no może jednego, ale to nie jest potwierdzone . Współczuję mimo iż działo się to rok temu ;x
Kolki są bardzo często przyczyną padnięcia koni, ale nie zawsze. Przed przybyciem lekarza nie można pozwolić koniowi na jedzenie, kontrolować tętno, oddech, oddawanie moczu i ilość wypijanej wody, wyprowadzić konia z boksu i oprowadzać stępem (nie kłusować!), przygotować środek transportu na wypadek konieczności natychmiastowego zabiegu operacyjnego Zapobieganie - regularny ruch konia - po karmieniu pozostawić konia w stajni przynajmniej przez godzinę - kontrolować systematycznie jakość paszy - indywidualnie dobierać dawki pokarmowe - regularnie odrobaczać, przynajmniej 4 razy w roku - pielęgnować pastwisko, systematycznie usuwając świeże odchody
Zapobieganie - po karmieniu pozostawić konia w stajni przynajmniej przez godzinę Właśnie też słyszałam, że nie powinno się trenować po jedzeniu, ale jeśli koń stoi na pastwisku, albo chociażby w boksie i sobie je siano, to co zrobić? W stajniach, w których jeździłam konie były od razu brane na jazdy - przecież koń prawie nieustannie sobie podjada...P.S. Ten post jest prośbą o radę i wyjaśnienie, bo nie rozumiem, a nie jakąkolwiek krytyką (mogło tak zabrzmieć) :)
Koń nie powinien pracować przez godzinę po otrzymaniu paszy treściwej czyli np. owsa, kukurydzy, otrębów. Sianko czy trawę może sobie zawsze podjadać :)
Aaa, ok;)
Przez internet nikt ci takich rzeczy nie doradzi, ale pytanie było zadane trzy lata temu.
Bardzo mi przykro :(
Kolka u koni to poważna sprawa, nie wolno jej bagatelizować często kończy się śmiercią.Moja klaczka padła po dwóch dniach choroby,mimo to że miała opiekę weterynaryjną nic nie dało się zrobić a była młodziutka miała dopiero 2 lata i 9 miesięcy.Człowiek czasem jest taki bezradny, straszne to jest że nie można nic zrobić.Mam jeszcze dwa konie mimo to gdy wchodzę do stajni boli mnie serce.
Po dwóch dniach? Ale w klinice, podczas operacji czy w drodze na operację? Bo nie wyobrażam sobie, że koń dwie doby skręcał się z bólu i nie został zawieziony na zabieg.
No, nie została przewieziony do kliniki po lekach jakie dostawała dożylnie od weterynarza nie skręcała się z bólu leżała spokojnie,wstawała była prowadzana stan jej gwałtownie pogorszył się na drugi dzień ok godziny 19 więc znów wezwałam weterynarza dostała kroplówki ale niestety o 21 padła.W sumie weterynarz był pięć razy a co do przewozu konia do kliniki to nie takie proste jak się nie ma swojego transportu a pewnie najbliższa klinika jest ponad 100km.
Po dwóch dniach? Ale w klinice, podczas operacji czy w drodze na operację? Bo nie wyobrażam sobie, że koń dwie doby skręcał się z bólu i nie został zawieziony na zabieg. Dużej część właścicieli koni nie stać na leczenie konia w klinice , koszty transportu i leczenia to już poważny wydatek jakiś czas temu to sprawdzałem i wyszło około pięciu tysięcy złotych w przypadku operacji na kolkę . Dlatego stosuje się stacjonarne leczenie farmakologiczne , niestety często to nie wystarcza . Brutalna prawda jest taka , że tylko dostarczenie konia w pierwszych godzinach kolki do kliniki gwarantuje 100% szans na uratowanie konia .
Ogólnie konie to drogie hobby {wiem bo miałam je trzy teraz już tylko dwa } i nie każdego stać na nie jeśli piszesz, że taka operacja to ok 5000 to faktycznie dużo tylko,że mój weterynarz wcale nawet nie wspomniał o takiej możliwości on sam był zaskoczony obrotem sprawy.A tak w ogóle to żadna klinika ani lekarz nawet najlepszy nie da 100% gwarancji że nawet po operacji będzie wszystko dobrze.
Tak, teraz niech sobie to przeczytają osoby od wątków typu "jak namówić rodziców na konia".Jeśli ktoś nie może pozwolić sobie na opłacenie operacji konia, to czy na pewno powinien go mieć? Nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji powodzenia, największa szansa jest w pierwszych godzinach, potem mniejsza, ale jest. A w przypadku "stacjonarnego leczenia farmakologicznego" konia ze skrętem jelit czy inną przyczyną kolki nie reagującą na leki rozkurczowe szansa na wyleczenie jest ZEROWA.Powszechnie wiadomo, że konie to drogie hobby. I jak ktoś się na nie decyduje, powinien liczyć się z wydatkami ekstra. Skoro kupujemy sobie konia, to jesteśmy za niego odpowiedzialni i naszą powinnością jest przynajmniej dać mu szansę, nie kalkulując ile procent gwarancji da zabieg.
Całkowicie się z tobą zgadzam , kupując konia jesteśmy za niego odpowiedzialni i w przypadku choroby konia jest już za późno zastanawiać się ile to będzie kosztować, jesteśmy zobowiązani go leczyć . A co do tych 100% procent skuteczności leczenia , czytałem artykuł Pawła Golonki o kolce i jest napisane że koń dostarczony do kliniki w ciągu dwóch godzin od rozpoczęcia kolki na 99% procent szans na pełne wyleczenie.
Jak tak piszecie to takie wszystko proste.Ja również uważam że należy zwierzęciu czy to koń czy inne pomagać,leczyć je bo jeśli je mamy to jesteśmy za nie odpowiedzialni.Nie mam 10 lat tylko prawie 40 jestem osobą odpowiedzialną dużo widziałam i myślę ,że sporo wiem ale nie kończyłam weterynarii i gdy choruje mi zwierze to wzywam fachowca i stosuje się do jego zaleceń.Problem jest w tym że w mojej okolicy albo chociaż w pobliżu nie ma weterynarza od koni z prawdziwego zdarzenia.Hoduje konie od 4 lat i jeszcze wiele muszę się nauczyć a z tego co się stało wyciągnąć wnioski na przyszłość.