Mam nastepujacy problem..jeszcze nie tak dawno skakalam kl L ale teraz boje sie skakac.. moze dlatego ze jakis czas temu spadlam podczas treningu skokowego z konia dosyc bolesnie.. i teraz wlaczyla mi sie taka " blokada" .. nie umiem jej przełamac.. jak tylko widze przeszkody to robi mi sie slabo... bardzo chcialabym skakac jak kiedys ale ta "blokada" jest ode mnie silniejsza.. jak temu zaradzic? Bardzo prosze o pomoc.
Ja tez miałam taka blokadę koleżanka powiedziała, żebym nie myślała o skoku tylko o tym, że to są wyższe drążki i że koń po-prostu wyżej podniósł nogi. Mnie pomogło nie wiem czy tobie też.
W sporcie nie ma niestety miejsca dla słabych psychicznie. Opanowanie nerwów i emocji jest równie ważne jak trening fizyczny. Możesz popracować więcej ujeżdżeniowo właśnie pod kontem skoków, jeśli na razie nie jesteś w stanie skakać, lub zacząć praktycznie od zera (drągi, cavaletti, bardzo niskie przeszkody). Pamiętaj, że dłuższa przerwa może spowodować jeszcze większą blokadę. Być może potrzeba ci przełamania, a może po prostu skoki nie są dla ciebie.
Też tak mam niedawno skakałam 80 a teraz jak mam przejechać parku 50 to ma stracha ale to temu że miałam długą przerwę. Ale ja mam tak że jak skaczę pojedyncze przeszkody to teraz na lajcie to skocze ale jak widzę parkur to już nie nie wiem od czego to zależy i dołączam się do tego wątku :)
Zależy to od tego ze jesteś teraz starsza i masz świadomość konsekwencji z potencjalnego upadku. Wiesz ze parkur trzeba zrobić szybko ale boisz się że nie będzie to bezpieczne.Jedyne co można robić aby się przełamać to cały czas próbować. Jeśli rzeczywiście chcecie, ale macie te blokadę ze się boicie nie myślcie o strachu. Skupcie się na koniu i spróbujcie. Może się nie udać za pierwszym razem, ale za 20 czy 50 w końcu przestaniecie się bać.Zastanówcie się czy nie ma w pobliżu jakiegoś "bodźca stresującego", jednak tym razem przeszukajcie pod względem siebie. Może to są gapie? Może co innego?Możecie tylko próbować albo darować sobie sport. Na parkurze na zawodach nawet najmniejsza oznaka strachu przed przeszkodą przekreśli szanse całkowicie.
I pomaga też pozytywne myślenie. Jak komuś się chce czytać, to wam mogę opisać swoją historię ze skokami. Wjeżdżamy na plac z Wikingiem. Skaczemy od 50 cm (wszystko po rozgrzewce oczywiście) do 80 cm (Wiking jest hucułem...) wszystko jest ok. nie zrzucamy nic. zsiadłam. poustawiałam sobie parkur - stacjonata 50, okserek 60x60, stacjonata 80 , koperta 60 i koperta 70 . Pierwszy przejazd - jedna zrzutka (tak, na okserze, mamy z nimi małe trudności. jeszcze nie wyskakaliśmy odpowiedniej ilości.) potem drugi przejazd - zero zrzutek. trzeci - jakimś cudem wszystko zrzuciliśmy. Potem już końcówka galopu, rozkłusowanie, rozstępowanie... potem nie skakałam, bo plac był rozmoknięty. jak już jeździłam , to jechałam w teren jak było trochę mniej wody :)No i po tygodniu, jak widziałam przeszkody, to miałam czarny scenariusz przed oczami. że zrzucimy. (jedna zrzutka była taka, że się mało Wiki nie wywalił ze mną - nie wiem jak to zdolniacha zrobiła :) ) i trochę się bałam, bo zrzucamy zawsze przodem. Ale po jakimś czasie pojechałam do mojego trenera, i pojechaliśmy w teren. Był pień drzewa na drodze, ja go ominęłam, on go skoczył. zauważył moją niechęć do skoków. Wypytał o co chodzi. Więc mu powiedziałam. Kazał mi myśleć pozytywnie. Po tygodniu odruchowo, jak wjeżdżam na parkur, albo w teren, to mam "różowe " myśli - że przeskoczymy wszystko, że nie zrzucimy i się nie wywalimy - działa. Nie zrzucamy :) I się nie wywalamy :) Pozytywne myślenie działa na nasze ciało :) Jesteśmy bardziej pewni, i rozluźnieni za razem :)
Mam nastepujacy problem..jeszcze nie tak dawno skakalam kl L ale teraz boje sie skakac.. moze dlatego ze jakis czas temu spadlam podczas treningu skokowego z konia dosyc bolesnie.. i teraz wlaczyla mi sie taka " blokada" .. nie umiem jej przełamac.. jak tylko widze przeszkody to robi mi sie slabo... bardzo chcialabym skakac jak kiedys ale ta "blokada" jest ode mnie silniejsza.. jak temu zaradzic? Bardzo prosze o pomoc.
Ja tez miałam taka blokadę koleżanka powiedziała, żebym nie myślała o skoku tylko o tym, że to są wyższe drążki i że koń po-prostu wyżej podniósł nogi. Mnie pomogło nie wiem czy tobie też.
W sporcie nie ma niestety miejsca dla słabych psychicznie. Opanowanie nerwów i emocji jest równie ważne jak trening fizyczny. Możesz popracować więcej ujeżdżeniowo właśnie pod kontem skoków, jeśli na razie nie jesteś w stanie skakać, lub zacząć praktycznie od zera (drągi, cavaletti, bardzo niskie przeszkody). Pamiętaj, że dłuższa przerwa może spowodować jeszcze większą blokadę. Być może potrzeba ci przełamania, a może po prostu skoki nie są dla ciebie.
Też tak mam niedawno skakałam 80 a teraz jak mam przejechać parku 50 to ma stracha ale to temu że miałam długą przerwę. Ale ja mam tak że jak skaczę pojedyncze przeszkody to teraz na lajcie to skocze ale jak widzę parkur to już nie nie wiem od czego to zależy i dołączam się do tego wątku :)
Zależy to od tego ze jesteś teraz starsza i masz świadomość konsekwencji z potencjalnego upadku. Wiesz ze parkur trzeba zrobić szybko ale boisz się że nie będzie to bezpieczne.Jedyne co można robić aby się przełamać to cały czas próbować. Jeśli rzeczywiście chcecie, ale macie te blokadę ze się boicie nie myślcie o strachu. Skupcie się na koniu i spróbujcie. Może się nie udać za pierwszym razem, ale za 20 czy 50 w końcu przestaniecie się bać.Zastanówcie się czy nie ma w pobliżu jakiegoś "bodźca stresującego", jednak tym razem przeszukajcie pod względem siebie. Może to są gapie? Może co innego?Możecie tylko próbować albo darować sobie sport. Na parkurze na zawodach nawet najmniejsza oznaka strachu przed przeszkodą przekreśli szanse całkowicie.
Spróbuję trzeba wziąć się w garść - masz rację :) Najgorsza jest ta świadomość :((
I pomaga też pozytywne myślenie. Jak komuś się chce czytać, to wam mogę opisać swoją historię ze skokami. Wjeżdżamy na plac z Wikingiem. Skaczemy od 50 cm (wszystko po rozgrzewce oczywiście) do 80 cm (Wiking jest hucułem...) wszystko jest ok. nie zrzucamy nic. zsiadłam. poustawiałam sobie parkur - stacjonata 50, okserek 60x60, stacjonata 80 , koperta 60 i koperta 70 . Pierwszy przejazd - jedna zrzutka (tak, na okserze, mamy z nimi małe trudności. jeszcze nie wyskakaliśmy odpowiedniej ilości.) potem drugi przejazd - zero zrzutek. trzeci - jakimś cudem wszystko zrzuciliśmy. Potem już końcówka galopu, rozkłusowanie, rozstępowanie... potem nie skakałam, bo plac był rozmoknięty. jak już jeździłam , to jechałam w teren jak było trochę mniej wody :)No i po tygodniu, jak widziałam przeszkody, to miałam czarny scenariusz przed oczami. że zrzucimy. (jedna zrzutka była taka, że się mało Wiki nie wywalił ze mną - nie wiem jak to zdolniacha zrobiła :) ) i trochę się bałam, bo zrzucamy zawsze przodem. Ale po jakimś czasie pojechałam do mojego trenera, i pojechaliśmy w teren. Był pień drzewa na drodze, ja go ominęłam, on go skoczył. zauważył moją niechęć do skoków. Wypytał o co chodzi. Więc mu powiedziałam. Kazał mi myśleć pozytywnie. Po tygodniu odruchowo, jak wjeżdżam na parkur, albo w teren, to mam "różowe " myśli - że przeskoczymy wszystko, że nie zrzucimy i się nie wywalimy - działa. Nie zrzucamy :) I się nie wywalamy :) Pozytywne myślenie działa na nasze ciało :) Jesteśmy bardziej pewni, i rozluźnieni za razem :)