Przypuszczam, że antoli nie chodziło o to w jakim terminie był Wasz pierwszy teren tylko w jakim okresie nauki jazdy - inaczej pytanie byłoby mało logiczne.. A więc ja pojechałam w pierwszy teren po jakiejś półrocznej nauce z małą przerwą.
Ja mniej więcej po 4 miesiącach, odkąd zaczęłam jeździć, ale to wszystko zależy od Twoich umiejętności, o pierwszym wyjeździe w teren decyduje instruktor :)
Jezdze 4 miesiace i instruktor zdecydowal ze na kolejnej lekcji wyjezdzamy w teren stemp, klus nad Wisloke. Fajnie bedzie ponoc pieknie tam jest. Pozdrawiam wszystkich szczegulnie z Ostoi Pustkow!
Ja pojechałam w swój pierwszy i jedyny na razie teren w tegoroczne ferie, dokładnie 15 lutego :) Czyli tak patrząc na mój staż w siodle to pojechałam po 10 miesiącach nauki. A dziś wypada mi równiuteńko rok w siodle i pojechałabym w teren, gdyby nie ta brzydka pogoda :/
Ja na pierwszy teren pojechałam jak jeszcze nie umiałam galopować i uważam to za głupotę. Jak można dziecko, które ledwie trzyma się na koniu zabrać w teren? Przecież tam zdecydowanie łatwiej o spłoszenie się konia i konsekwencje upadku mogą być gorsze. Nie ma się co śpieszyć.
Ja na pierwszym pół terenie byłam po trzech miesiącach, ale to było takie jeżdżenie po łączce przy stadninie więc chyba się nie liczy. Potem byłam po około 5 miesiącach od początku jeżdżenia i wtedy pierwszy raz galopowałam.
ja pojechałam po tym jak zaczęłam galopować.w wakacje jeżdżę na obóz na którym są dwa tereny dziennie więc najważniejsze jest wyczucie i panowanie nad koniem. naprawdę nie ma się co spieszyć. :))
A co myslicie o jezdzie w terenie nie potrafiac jeszcze galopowac? Ja bylam raz w terenie z kolezanka na prywatnym koniu i sobie tylko szlismy stepem i klusem tak dla obeznania i bylo fajnie. Wiem ze kazdy kon sie moze sploszyc ale tu sytuacja jest taka ze te konie chodza co dziennie w teren prawie te same drogi wiec ma to juz kon obeznane. Kolezanka mowi ze nie puscila by mnie na konia jak wie ze jestem tylko na etapie klusa (srednio) gdyby nie znala swoich koni bo wie jakie ma konie (ten akurat jest spokojny prawie leniwy) wiec...... Co o tym myslicie? Jest bezpiecznie? Wy tez moze tak jezdziliscie?
Nie, nie jest bezpiecznie. Nie wzięłabym w teren osoby nieumiejącej galopować nawet na koniu którego znam od źrebięcia którego do jazdy a co dopiero do galopu namawiać trzeba długo i namiętnie z uwzględnieniem gróźb cielesnych i żywieniowych ;) Tak samo jak sama nie pojadę w teren na koniu którego nie znam choćby mi nie wiem co właściciel opowiadał i obiecywał.Przykro i to mówić ale koleżanka wykazała się wielką, karygodną nieodpowiedzialnością.Koń jest zwierzęciem, nigdy nie wolno nam go uczłowieczać i nigdy do końca ufać! Szczególnie gdy odpowiadamy za inną osobę. Koń może się spłoszyć, może ponieść... a przede wszystkim koń jako mądre zwierzę czując na sobie niedoświadczonego jeźdźca może sobie pozwolić na "wygłupy". Czym takie wygłupy w terenie mogą się skończyć wolę nie myśleć.Ja w pierwszy teren pojechałam po 2 miesiącach nauki, galopowałam w pełnym siadzie, "umiałam " skręcać w galopie, miałam też za sobą pierwszy upadek. W tym pierwszym terenie oczywiście stępo-kłus tylko, pierwszy galop w terenie był jakiś miesiąc później. Nic na siłę i rozsądek zawsze na pierwszym miejscu, potem serce i dusza, które rwą ku wolności :) Może i jazda na maneżu z czasem zaczyna być monotonna ale niestety swoje d...godziny trzeba wyklepać :)
Kiedy mieliście 1 wyjazd w teren?
dawno, jakiś rok temu
Jakoś na początku września 2012 :)
Przypuszczam, że antoli nie chodziło o to w jakim terminie był Wasz pierwszy teren tylko w jakim okresie nauki jazdy - inaczej pytanie byłoby mało logiczne.. A więc ja pojechałam w pierwszy teren po jakiejś półrocznej nauce z małą przerwą.
Ja jeżdżę od lutego i nie miałam jeszcze terenu :(Ale w wakacje pojadę na pierwszy :))))))
Ja mniej więcej po 4 miesiącach, odkąd zaczęłam jeździć, ale to wszystko zależy od Twoich umiejętności, o pierwszym wyjeździe w teren decyduje instruktor :)
Jezdze 4 miesiace i instruktor zdecydowal ze na kolejnej lekcji wyjezdzamy w teren stemp, klus nad Wisloke. Fajnie bedzie ponoc pieknie tam jest. Pozdrawiam wszystkich szczegulnie z Ostoi Pustkow!
Ja pojechałam w swój pierwszy i jedyny na razie teren w tegoroczne ferie, dokładnie 15 lutego :) Czyli tak patrząc na mój staż w siodle to pojechałam po 10 miesiącach nauki. A dziś wypada mi równiuteńko rok w siodle i pojechałabym w teren, gdyby nie ta brzydka pogoda :/
Ja na pierwszy teren pojechałam jak jeszcze nie umiałam galopować i uważam to za głupotę. Jak można dziecko, które ledwie trzyma się na koniu zabrać w teren? Przecież tam zdecydowanie łatwiej o spłoszenie się konia i konsekwencje upadku mogą być gorsze. Nie ma się co śpieszyć.
Ja na pierwszym pół terenie byłam po trzech miesiącach, ale to było takie jeżdżenie po łączce przy stadninie więc chyba się nie liczy. Potem byłam po około 5 miesiącach od początku jeżdżenia i wtedy pierwszy raz galopowałam.
w pierwszy teren pojechałam po 11 lekcjach i był on tylko stępem i kłusem
ja dopiero pojadę w tą sobotę, a jeżdżę konno 11 miesięcy
ja pojechałam po tym jak zaczęłam galopować.w wakacje jeżdżę na obóz na którym są dwa tereny dziennie więc najważniejsze jest wyczucie i panowanie nad koniem. naprawdę nie ma się co spieszyć. :))
gdy zaczęłam kłusować (ok. 6 miesięcy). A jeśli chodzi ci o datę to 2009 lub 2010.
A co myslicie o jezdzie w terenie nie potrafiac jeszcze galopowac? Ja bylam raz w terenie z kolezanka na prywatnym koniu i sobie tylko szlismy stepem i klusem tak dla obeznania i bylo fajnie. Wiem ze kazdy kon sie moze sploszyc ale tu sytuacja jest taka ze te konie chodza co dziennie w teren prawie te same drogi wiec ma to juz kon obeznane. Kolezanka mowi ze nie puscila by mnie na konia jak wie ze jestem tylko na etapie klusa (srednio) gdyby nie znala swoich koni bo wie jakie ma konie (ten akurat jest spokojny prawie leniwy) wiec...... Co o tym myslicie? Jest bezpiecznie? Wy tez moze tak jezdziliscie?
Po roku od rozpoczęcia nauki jazdy konnej :)
Nie, nie jest bezpiecznie. Nie wzięłabym w teren osoby nieumiejącej galopować nawet na koniu którego znam od źrebięcia którego do jazdy a co dopiero do galopu namawiać trzeba długo i namiętnie z uwzględnieniem gróźb cielesnych i żywieniowych ;) Tak samo jak sama nie pojadę w teren na koniu którego nie znam choćby mi nie wiem co właściciel opowiadał i obiecywał.Przykro i to mówić ale koleżanka wykazała się wielką, karygodną nieodpowiedzialnością.Koń jest zwierzęciem, nigdy nie wolno nam go uczłowieczać i nigdy do końca ufać! Szczególnie gdy odpowiadamy za inną osobę. Koń może się spłoszyć, może ponieść... a przede wszystkim koń jako mądre zwierzę czując na sobie niedoświadczonego jeźdźca może sobie pozwolić na "wygłupy". Czym takie wygłupy w terenie mogą się skończyć wolę nie myśleć.Ja w pierwszy teren pojechałam po 2 miesiącach nauki, galopowałam w pełnym siadzie, "umiałam " skręcać w galopie, miałam też za sobą pierwszy upadek. W tym pierwszym terenie oczywiście stępo-kłus tylko, pierwszy galop w terenie był jakiś miesiąc później. Nic na siłę i rozsądek zawsze na pierwszym miejscu, potem serce i dusza, które rwą ku wolności :) Może i jazda na maneżu z czasem zaczyna być monotonna ale niestety swoje d...godziny trzeba wyklepać :)