Witam!Jestem nowy na tym forum i na samym początku chciałbym wszystkich przywitać bardzo serdecznie! No cóż, całe pytanie jest zawarte w temacie :) . Mam skończone 16 i od zawsze miałęm wielki sentyment do koni. Ciężko to opisywać, po prostu jak widzę konia to mi się oczy świecą :). Jak mógłbym zacząć to wszystko powoli? Nie mam możliwości jakoś regularnie uczęszczać do stadnin bo jednak są troszkę daleko ode mnie, ale od czasu do czasu mógłbym tam wpadać i coś zawsze naprzód ciągnąć :). Jak rozłożyć te lekcje i ewentualnie jakie są koszta takiego przedsięwzięcia? Co trzeba na początek kupić żeby takie lekcje można było odbywać? Jeżeli macie chwilkę czasu to proszę odpowiedzcie chociaż na część z tych pytań :). Dziękuję z góry za odpowiedzi!!Pozdrawiam, Mikołaj!
na początku umów się na jazde :Dpotem gdy chcesz udać sie na lekcję to najlepiej mieć dresy i wygodne buty :Dnie spodziewam że odrazu będziesz kupował cały osprzęt bo jak sam napisałeś nie bedziesz zbyt często i regularnie uczęszczał na lekcje :D koszta to nie wiem ( cena wacha sie os 20zł za godz do nawet 100 ale to w spotrowych stadninach) zależy jakim regionie i do jak znanej stadniny besziesz uczęszczał więc najlepiej bedzie jesli umawiając sie na lekcję zapytasz się o koszt jednej lekcji :Dżyczę powodzenia :)
Radzę, jeżeli masz tam znajomych, po prostu zajechać, zapoznać się z końmi, ludźmi. ;)
Trochę tam posiedzieć, i umówić się na jazdę. ;]
Możesz ułożyć sobie harmonogram weekendu, czyli jeśli masz coś ważnego do załatwienia, zrobić to w tygodniu, poczyć się w piątek, a sobotę i niedzielę mieć wolną dla czterokopytnych. ;)
Co do kosztów:
Strój- kaski, są najważniejsze. Ale na miejscu pewnie będą dostępne. Później możesz zacząć kompletować resztę garderoby. ;)
Ceny jazd- myślę, że w normalnycj stajniach, to do 40 zł. ;) W niektórych miejscach, można wykupywać karnety, które dają zniżkę. ;)
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. ;d
Pozdrawiam! ;d
Bezwzględnie pomogłaś :) ! Dzięki! Dobra postaram się to jakoś poukładać i wydaje mi się, że dam sobie radę z tym jakoś, bo w sumie jak się chce to się da, nie?! :) . Aaa, i jeszcze jedno, jak to jest z tymi lekcjami, czy są ku temu jakieś wymogi odnośnie godzin jazdy a potem już się umie, czy to indywidualnie ?
Izabelowaty, u każdego zupełnie inaczej. ;)
Z tego co wiem, taki standard, ( jeśli można to tak nazwać) wynosi 5-6 lonż. ;]
Ja osobiście miałam 5 po 30 minut, po czym jeździłam na placu, przy czym sama potrafiłam zakłusować, przy czym anglezować. Z kolejnymi godzinami / lekcjami nabywałam nowych umiejętności, praktycznych- np. prawidłowego czyszczenia, a jeździeckie- zaczynałam robić półsiad, co prawda nie do końca dobry, ale uwierz mi każdy tak zaczyna. ;)
Czyli nie ma ścisłego programu szkolenia, tak? Jeżeli tak to dobrze :) . To super, że sam widząc jak ci idzie, możesz decydować co trzeba poprawić a co nowego zacząć :) . A jeszcze jedno, jak jest z teorią, znaczy że przychodzimy i jeździmy, czy najpierw wykłady a potem test, a potem jazda?
Tzn to nie jest tak że sam ustalasz co chcesz robić. Ustala to instruktor, który widzi z czym sobie radzisz a z czym nie. A no i nie ma żądnej nauki teorii czy coś. Tego uczysz się po prostu w miarę czasu :) To samo przychodzi ;)
Rozumiem. Dzięki za szybkie odpowiedzi! Postaram się jak najszybciej zacząć! Jak będę maił jakieś pytania to napiszę. Jeszcze raz dziękuje!Pozdrawiam, Mikołaj!
A jeszcze jedno pytanie: no właśnie, nabieracie umiejętności czyszczenia konia, obchodzenia się z nim w boksie, zakładania ogłowia itd... Za wszystko to płacicie? Są to lekcje oczywiście i pewnie jest przy was instruktor, ale potem takie rzeczy chyba nie są już płatne?
u mnie to jest tak że czasami koń miał wcześniej jazdę to zostaje ale po jeździe sam rozsiodłujesz konia oczywiście z pomocą instruktorki za całość placisz 25 zl
u mnie już na pierwszej jeździe instruktor albo jakaś osoba będąca w stajni pokazuje ci jak wyczyścić i osiodłać konia, a jak już umiesz to robisz to sam bez pomocy. w niektórych stajniach "dostajesz" konia przygotowanego do jazdy(osiodłanego itp.), ale wg mnie lepiej nauczyć się samemu
A mam pytanie jeszcze :) . Znajomy mojego wujka prowadzi małą stajnię, ma w niej bodajże jakieś kuce i Koniki Polskie z tego co się dowiedziałem. Jest weterynarzem i ma hysia na punkcie koni, strasznego! Kupił 2ha ziemi żeby rozkręcać interes, organizować wypady w teren itd...Nie wiem, wysyłałem maile do pobliskich mi stadnin i żadna nie odpisała... A on nie jest w sumie daleko, prowadzi zajęcia jakieś terapeutyczne z końmi itd. Mógłbym może do niego jakoś się zaciągnąć...Bardzo chciałbym się nauczyć o koniach dużo w praktyce, jak to w realu jest a i jeździć może też :) . Myślicie, że byłby to dobry sposób, żeby jakoś zacząć swoją przygodę z nieparzystokopytnymi ?
Z pewnością to dobry pomysł :)Niektórzy ludzie, choć bardzo by chcieli obcować z końmi zwyczajnie się ich boją.Skoro ten facet prowadzi jakiś rodzaj terapii z końmi, zapewne są to konie bardzo spokojne i ułożone, dlatego fajnie by było gdybyś mógł z nimi pobyć, byc może pomóc właścicielowi w obrządku, czyszczeniu, wyprowadzaniu koni na padok, żebyś mógł się zbliżyć do zwierzaków i sprawdzić czy rzeczywiście Cię to "kręci".Pamietaj, że jesli już zdecydujesz się na rozpoczęcie treningów, nie zrażaj się- po pierwszej jeździe nawet krótkiej gwarantuje obity tylek i niesamowite zakwasy (u mnie trwaly prawie tydzien po 30 minutach jazdy) po drugim treningu już będzie lepiej, a po 3 czy czwratym nie bedziesz już odczówał żadnego dyskomfortu związanego z początkami:) no chyba że zostaniesz "pogwałcony" przez chociażby 10 minutową sesję klusa ćwiczebnego xD (już Ci współczuje tych zakwasów:P)To na prawdę cudowny sport, choć wymaga duzo pracy i poświęcen, zmienia ludzki charakter, uczy pokory i wyrozumiałości.A kiedy po raz pierwszy zagalopujesz w terenie zrozumiesz czym tak się wszyscy podniecają:)Co do stajni do ktorych piszesz maile- zadzwoń, wiem że łatwiej się pisze niż mówi, ale pisanie maili moze nie odnieść żadnego skutku:) Praca przy koniach to cholernie pochłaniająca robota i często ludzie zwyczajnie nie mają czasu na odpisywanie:)W zasadzie nie znam stajni w ktorej płaci się za to że sam czyścisz i siodłasz konia, płaci się za to co dzieje się na maneżu.a więc powodzenia:)
Dzięki sotniax2 :) Też myślę, że to dobry pomysł...Tym bardziej, że nie jest to daleko od mojego domu, a w sumie to jedyyna szansa, żeby jakoś zacząć z tym wszystkim. Oczywiście nie chodzi mi tylko o jazdę konną, ale właśnie chciałbym się o koniach dużo dowiedzieć, poznać je, zrozumieć i to nie tylko z książek, ale w realu :) ...Mam nadzieję, że wszystko się ułoży :)Pozdrawiam!P.S. - Zapewne pierwszy galop jest wspaniały, ale i pierwszy samodzielny lot szybowcem pod wieczór, przy zachodzie słońca, w lekkiej mgle, przy zerowym wietrze ... Poezja! Jeżeli ktoś z was może spróbować, to polecam!
Izabelowaty - Dobre podejście, tak trzymać! Rzadko się teraz spotyka kogoś kto nie uważa koni za "sweetaśne koniki " bądź jako sposób na dziewczyny -.- A co do płacenia za jazdy - dogadać się można czasem w stajni, że przychodzi się na cały dzień do stajni, żeby podpatrzyć wszystko co się dzieje "za kulisami" i baaardzo dużo się nauczyć. Czyszczenie, siodłanie , sprzątanie boksów (3/4 "koniarzy" niestety, wymięka) czasem jak opatruje się rany, czego i ile dawać jeść itp. Za to się nie płaci, a te umiejętności się przydają jak się już po kilku - kilkunastu latach decyduje na własnego nieparzystokopytnego przyjaciela. Czasem da się nawet ustalić tak, że za pomoc w stajni i przy jazdach (oprowadzanki itp. wyjazdy na festyny) jeździ się godzinkę albo i więcej za darmo (no nie do końca, bo za pracę ;) ) A i skoro znajomy Twojego wujka, ma terapię związaną z końmi, to prawdopodobnie jest to hipoterapia. Dobrze jest w takich stajniach zaczynać , bo konie do tego rodzaju użytkowania muszą być bezwzględnie spokojne i "wychowane". Wtedy jeżdżąc i kręcąc się przy pracach w stajni, można koncentrować się na korygowaniu bardziej siebie, aniżeli konia. No i kolejny plus - jeśli ten Pan jest weterynarzem, to może Ci również wytłumaczyć dlaczego jest tak a nie inaczej nie tylko z punktu widzenia "maniaka" końskiego ;) ale i instruktora i dodatkowo weterynarza. Wymarzona opcja! Pozdrawiam Marzena
Hej!Dawno tu nic nie pisałem..Przez ten długi czas od momentu kiedy napisałem tu mój pierwszy post, myślałem nad wszystkim... Miałem opory co do podjęcia się jazdy konnej, wejścia w świat koniarzy bo wydawało mi się, że to nie dla mnie, że ja "muszę się zająć czymś innym". Miałem wiele zainteresowań i hobby ale żadne powiedzmy, nie miało tego czegoś (wiecie o czym piszę). Czegoś co by mnie na 100% wciągnęło i pochłonęło i dało radość i sens życia! Przerzucałem się z jednego na drugie... A były to: meteorologia, fotografia (wiele rodzajów), ornitologia, malowanie, rysowanie, muzyka (granie na gitarze, klawiszach, flecie) Latanie (szybownictwo), o którym tak zawsze marzyłem i miała być to moja życiowa pasja i przez chwilę była, muszę przyznać szczerze - nie okazało się tym jedynym i to nawet nie ze względu na koszta... Praktycznie te wszystkie zajęcia rozwalała mi jedna "wredna" myśl, która objawiała się praktycznie cały czas, jedna myśl: "konie, konie, konie, jeździectwo, tam pasujesz"! Mam wielki pociąg do zwierząt, kocham zwierzęta, lubię z nimi przebywać a najbardziej nieparzystokopytne-kocham konie! Cały czas o nich myślę, nie da się tego opisać, no cały czas!! Głupi byłem, że z tym walczyłem :D. Ostatnia próba, idę do stadniny... Z kolegą wujka jeszcze nie rozmawiałem, ale chcę pogadać i się do niego zaciągnę, na pewno się uda... Został jeszcze miesiąc wakacji, może zdążę się czegoś nauczyć :D. Stadnina jest ode mnie 27km w jedną stronę, ale czego się nie robi żeby odnaleźć siebie ;) .Chciałbym Wam bardzo szczerze podziękować za odpowiedzi, bo gdyby nie rozmowa z wami, pewnie bym się nie przekonał :) .Pozdrawiam!P.S. - Za jakiś czas napiszę co z tego wyszło!
Witam!Jestem nowy na tym forum i na samym początku chciałbym wszystkich przywitać bardzo serdecznie! No cóż, całe pytanie jest zawarte w temacie :) . Mam skończone 16 i od zawsze miałęm wielki sentyment do koni. Ciężko to opisywać, po prostu jak widzę konia to mi się oczy świecą :). Jak mógłbym zacząć to wszystko powoli? Nie mam możliwości jakoś regularnie uczęszczać do stadnin bo jednak są troszkę daleko ode mnie, ale od czasu do czasu mógłbym tam wpadać i coś zawsze naprzód ciągnąć :). Jak rozłożyć te lekcje i ewentualnie jakie są koszta takiego przedsięwzięcia? Co trzeba na początek kupić żeby takie lekcje można było odbywać? Jeżeli macie chwilkę czasu to proszę odpowiedzcie chociaż na część z tych pytań :). Dziękuję z góry za odpowiedzi!!Pozdrawiam, Mikołaj!
na początku umów się na jazde :Dpotem gdy chcesz udać sie na lekcję to najlepiej mieć dresy i wygodne buty :Dnie spodziewam że odrazu będziesz kupował cały osprzęt bo jak sam napisałeś nie bedziesz zbyt często i regularnie uczęszczał na lekcje :D koszta to nie wiem ( cena wacha sie os 20zł za godz do nawet 100 ale to w spotrowych stadninach) zależy jakim regionie i do jak znanej stadniny besziesz uczęszczał więc najlepiej bedzie jesli umawiając sie na lekcję zapytasz się o koszt jednej lekcji :Dżyczę powodzenia :)
Czyli nie trzeba na lekcje początkowe od razu kupować butów ( sztybletów czy oficerek), kasku czy bryczesów?
Radzę, jeżeli masz tam znajomych, po prostu zajechać, zapoznać się z końmi, ludźmi. ;) Trochę tam posiedzieć, i umówić się na jazdę. ;] Możesz ułożyć sobie harmonogram weekendu, czyli jeśli masz coś ważnego do załatwienia, zrobić to w tygodniu, poczyć się w piątek, a sobotę i niedzielę mieć wolną dla czterokopytnych. ;) Co do kosztów: Strój- kaski, są najważniejsze. Ale na miejscu pewnie będą dostępne. Później możesz zacząć kompletować resztę garderoby. ;) Ceny jazd- myślę, że w normalnycj stajniach, to do 40 zł. ;) W niektórych miejscach, można wykupywać karnety, które dają zniżkę. ;) Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam. ;d Pozdrawiam! ;d
Bezwzględnie pomogłaś :) ! Dzięki! Dobra postaram się to jakoś poukładać i wydaje mi się, że dam sobie radę z tym jakoś, bo w sumie jak się chce to się da, nie?! :) . Aaa, i jeszcze jedno, jak to jest z tymi lekcjami, czy są ku temu jakieś wymogi odnośnie godzin jazdy a potem już się umie, czy to indywidualnie ?
Izabelowaty, u każdego zupełnie inaczej. ;) Z tego co wiem, taki standard, ( jeśli można to tak nazwać) wynosi 5-6 lonż. ;] Ja osobiście miałam 5 po 30 minut, po czym jeździłam na placu, przy czym sama potrafiłam zakłusować, przy czym anglezować. Z kolejnymi godzinami / lekcjami nabywałam nowych umiejętności, praktycznych- np. prawidłowego czyszczenia, a jeździeckie- zaczynałam robić półsiad, co prawda nie do końca dobry, ale uwierz mi każdy tak zaczyna. ;)
Czyli nie ma ścisłego programu szkolenia, tak? Jeżeli tak to dobrze :) . To super, że sam widząc jak ci idzie, możesz decydować co trzeba poprawić a co nowego zacząć :) . A jeszcze jedno, jak jest z teorią, znaczy że przychodzimy i jeździmy, czy najpierw wykłady a potem test, a potem jazda?
Tzn to nie jest tak że sam ustalasz co chcesz robić. Ustala to instruktor, który widzi z czym sobie radzisz a z czym nie. A no i nie ma żądnej nauki teorii czy coś. Tego uczysz się po prostu w miarę czasu :) To samo przychodzi ;)
Rozumiem. Dzięki za szybkie odpowiedzi! Postaram się jak najszybciej zacząć! Jak będę maił jakieś pytania to napiszę. Jeszcze raz dziękuje!Pozdrawiam, Mikołaj!
A i nie zniechęcaj się jak w stadninie będzie większość dziewczyn jeżdżących ;) Chociaż jak masz 16 lat to powinno Cię to cieszyć ;)
Słyszałem, że właśnie o wiele więcej dziewczyn jeździ konno od chłopaków :) . No nic, jakoś sobie poradzę :) ...
U mnie pratkycznie nie ma chłopaków którzy by jeździli ; DZnaczy przychodzi troche na jazdy ale my z koleżankami to przesiadujemy tam cały dzień ; D
prawda.!u mnie w szkółce jest tylko 2 chłopaków.!;Dhaha.!reszta to dziewczyny,ale nie wiem dokładnie ile ich jest.;)
A jeszcze jedno pytanie: no właśnie, nabieracie umiejętności czyszczenia konia, obchodzenia się z nim w boksie, zakładania ogłowia itd... Za wszystko to płacicie? Są to lekcje oczywiście i pewnie jest przy was instruktor, ale potem takie rzeczy chyba nie są już płatne?
u mnie to jest tak że czasami koń miał wcześniej jazdę to zostaje ale po jeździe sam rozsiodłujesz konia oczywiście z pomocą instruktorki za całość placisz 25 zl
Rozumiem ...
u mnie już na pierwszej jeździe instruktor albo jakaś osoba będąca w stajni pokazuje ci jak wyczyścić i osiodłać konia, a jak już umiesz to robisz to sam bez pomocy. w niektórych stajniach "dostajesz" konia przygotowanego do jazdy(osiodłanego itp.), ale wg mnie lepiej nauczyć się samemu
Bezwzględnie lepiej samemu nauczyć się takich rzeczy bo i przecież to lepsze poznanie z naszym nieparzystokopytnym przyjacielem :) .
A mam pytanie jeszcze :) . Znajomy mojego wujka prowadzi małą stajnię, ma w niej bodajże jakieś kuce i Koniki Polskie z tego co się dowiedziałem. Jest weterynarzem i ma hysia na punkcie koni, strasznego! Kupił 2ha ziemi żeby rozkręcać interes, organizować wypady w teren itd...Nie wiem, wysyłałem maile do pobliskich mi stadnin i żadna nie odpisała... A on nie jest w sumie daleko, prowadzi zajęcia jakieś terapeutyczne z końmi itd. Mógłbym może do niego jakoś się zaciągnąć...Bardzo chciałbym się nauczyć o koniach dużo w praktyce, jak to w realu jest a i jeździć może też :) . Myślicie, że byłby to dobry sposób, żeby jakoś zacząć swoją przygodę z nieparzystokopytnymi ?
Z pewnością to dobry pomysł :)Niektórzy ludzie, choć bardzo by chcieli obcować z końmi zwyczajnie się ich boją.Skoro ten facet prowadzi jakiś rodzaj terapii z końmi, zapewne są to konie bardzo spokojne i ułożone, dlatego fajnie by było gdybyś mógł z nimi pobyć, byc może pomóc właścicielowi w obrządku, czyszczeniu, wyprowadzaniu koni na padok, żebyś mógł się zbliżyć do zwierzaków i sprawdzić czy rzeczywiście Cię to "kręci".Pamietaj, że jesli już zdecydujesz się na rozpoczęcie treningów, nie zrażaj się- po pierwszej jeździe nawet krótkiej gwarantuje obity tylek i niesamowite zakwasy (u mnie trwaly prawie tydzien po 30 minutach jazdy) po drugim treningu już będzie lepiej, a po 3 czy czwratym nie bedziesz już odczówał żadnego dyskomfortu związanego z początkami:) no chyba że zostaniesz "pogwałcony" przez chociażby 10 minutową sesję klusa ćwiczebnego xD (już Ci współczuje tych zakwasów:P)To na prawdę cudowny sport, choć wymaga duzo pracy i poświęcen, zmienia ludzki charakter, uczy pokory i wyrozumiałości.A kiedy po raz pierwszy zagalopujesz w terenie zrozumiesz czym tak się wszyscy podniecają:)Co do stajni do ktorych piszesz maile- zadzwoń, wiem że łatwiej się pisze niż mówi, ale pisanie maili moze nie odnieść żadnego skutku:) Praca przy koniach to cholernie pochłaniająca robota i często ludzie zwyczajnie nie mają czasu na odpisywanie:)W zasadzie nie znam stajni w ktorej płaci się za to że sam czyścisz i siodłasz konia, płaci się za to co dzieje się na maneżu.a więc powodzenia:)
Dzięki sotniax2 :) Też myślę, że to dobry pomysł...Tym bardziej, że nie jest to daleko od mojego domu, a w sumie to jedyyna szansa, żeby jakoś zacząć z tym wszystkim. Oczywiście nie chodzi mi tylko o jazdę konną, ale właśnie chciałbym się o koniach dużo dowiedzieć, poznać je, zrozumieć i to nie tylko z książek, ale w realu :) ...Mam nadzieję, że wszystko się ułoży :)Pozdrawiam!P.S. - Zapewne pierwszy galop jest wspaniały, ale i pierwszy samodzielny lot szybowcem pod wieczór, przy zachodzie słońca, w lekkiej mgle, przy zerowym wietrze ... Poezja! Jeżeli ktoś z was może spróbować, to polecam!
Izabelowaty - Dobre podejście, tak trzymać! Rzadko się teraz spotyka kogoś kto nie uważa koni za "sweetaśne koniki " bądź jako sposób na dziewczyny -.- A co do płacenia za jazdy - dogadać się można czasem w stajni, że przychodzi się na cały dzień do stajni, żeby podpatrzyć wszystko co się dzieje "za kulisami" i baaardzo dużo się nauczyć. Czyszczenie, siodłanie , sprzątanie boksów (3/4 "koniarzy" niestety, wymięka) czasem jak opatruje się rany, czego i ile dawać jeść itp. Za to się nie płaci, a te umiejętności się przydają jak się już po kilku - kilkunastu latach decyduje na własnego nieparzystokopytnego przyjaciela. Czasem da się nawet ustalić tak, że za pomoc w stajni i przy jazdach (oprowadzanki itp. wyjazdy na festyny) jeździ się godzinkę albo i więcej za darmo (no nie do końca, bo za pracę ;) ) A i skoro znajomy Twojego wujka, ma terapię związaną z końmi, to prawdopodobnie jest to hipoterapia. Dobrze jest w takich stajniach zaczynać , bo konie do tego rodzaju użytkowania muszą być bezwzględnie spokojne i "wychowane". Wtedy jeżdżąc i kręcąc się przy pracach w stajni, można koncentrować się na korygowaniu bardziej siebie, aniżeli konia. No i kolejny plus - jeśli ten Pan jest weterynarzem, to może Ci również wytłumaczyć dlaczego jest tak a nie inaczej nie tylko z punktu widzenia "maniaka" końskiego ;) ale i instruktora i dodatkowo weterynarza. Wymarzona opcja! Pozdrawiam Marzena
Izabelowaty a skąd właściwie jestes???
Ja mieszkam niedaleko Mielca, woj. Podkarpackie :) .
no to w zasadzie nie tak daleko, ja mieszkam 60km od Lublina w Twoją stronę:)
Hej!Dawno tu nic nie pisałem..Przez ten długi czas od momentu kiedy napisałem tu mój pierwszy post, myślałem nad wszystkim... Miałem opory co do podjęcia się jazdy konnej, wejścia w świat koniarzy bo wydawało mi się, że to nie dla mnie, że ja "muszę się zająć czymś innym". Miałem wiele zainteresowań i hobby ale żadne powiedzmy, nie miało tego czegoś (wiecie o czym piszę). Czegoś co by mnie na 100% wciągnęło i pochłonęło i dało radość i sens życia! Przerzucałem się z jednego na drugie... A były to: meteorologia, fotografia (wiele rodzajów), ornitologia, malowanie, rysowanie, muzyka (granie na gitarze, klawiszach, flecie) Latanie (szybownictwo), o którym tak zawsze marzyłem i miała być to moja życiowa pasja i przez chwilę była, muszę przyznać szczerze - nie okazało się tym jedynym i to nawet nie ze względu na koszta... Praktycznie te wszystkie zajęcia rozwalała mi jedna "wredna" myśl, która objawiała się praktycznie cały czas, jedna myśl: "konie, konie, konie, jeździectwo, tam pasujesz"! Mam wielki pociąg do zwierząt, kocham zwierzęta, lubię z nimi przebywać a najbardziej nieparzystokopytne-kocham konie! Cały czas o nich myślę, nie da się tego opisać, no cały czas!! Głupi byłem, że z tym walczyłem :D. Ostatnia próba, idę do stadniny... Z kolegą wujka jeszcze nie rozmawiałem, ale chcę pogadać i się do niego zaciągnę, na pewno się uda... Został jeszcze miesiąc wakacji, może zdążę się czegoś nauczyć :D. Stadnina jest ode mnie 27km w jedną stronę, ale czego się nie robi żeby odnaleźć siebie ;) .Chciałbym Wam bardzo szczerze podziękować za odpowiedzi, bo gdyby nie rozmowa z wami, pewnie bym się nie przekonał :) .Pozdrawiam!P.S. - Za jakiś czas napiszę co z tego wyszło!
Na począku umów się na jazdę a cena zależy od stajni. Późnej powoli będziesz rozwijał swoją pasję. :)