W przyszłym roku planuję zdawac na brązową odznakę jeździecką, a później planuję uczestniczyc w zawodach. Mój problem tkwi w zawodach, gdyż chciałabym uczestniczyc w nich na własnym koniu. Tylko nie wiem jak go odpowiednio przygotowac (wytrenowac) do tych zawodów. Mój koń jest rasy haflingerskiej i idzie chętnie do przody, tylko za dużo myśli i nie zawsze wykonuję moje polecenia. Często robi uniki przed przeszkodą.
Może odpuść mu troszkę na ryjku.... ? Zdjęcie nie wygląda za ciekawie. W większości wypadków wyłamania na przeszkodzie biorą się ze zbyt mocnego kontaktu na pysku. Staraj się pozostać na kontakcie, ale bardzo delikatnym, szczególnie już na samym skoku. Poluźnij wodze nawet przesadnie, pojedź na prawie, że puszczonych. Prawdopodobnie konik kojarzy skok z dostaniem po zębach i woli go uniknąć.Kolejnym powodem częstych wyłamań jest zbyt "delikatna" jazda w łydkach. Bardzo często zakłada się, że jeżeli koń jest "do przodu" to impuls z łydki można sobie odpuścić lub, że on tylko za bardzo pobudzi konia. Jest to ogromny, niewybaczalny wręcz błąd. Odpuszczając sobie łydki tracimy kontrolę nad koniem, jego krok jest owszem szybki, ale nie energiczny (pod względem dużego zaangażowania konkretnych partii mięśni, koń zwyczajnie przebiera szybko nogami, ale "nic z tego nie wynika"). Podjedź go do przeszkody mocno w łydkach (zrób sobie długi, prosty najazd, będzie Ci łatwiej). Zaangażuj mocno łydki jednocześnie delikatnie blokując rękę (tzw: jazda na kontakt), koń powinien włożyć w krok dużo siły, musisz praktycznie poczuć, jak podnosi mocno nogi pod brzuch i z impetem bierze z nimi zamach (możesz to sobie spokojnie poćwiczyć podczas jazdy ujeżdżeniowej/rekreacyjniej, najlepiej poczujesz to w galopie). Przed samym skokiem delikatnie wycofaj ciało, cały czas działając aktywizująco łydką.Bez poprawnych pomocy nic nie zdziałasz, są jednak też metody bardziej "mechaniczne". Po pierwsze: zaczynaj od niziutkich przeszkód, wręcz pojedynczych cavaletek do przeskoczenia. Mocno chwal po każdym dobrym skoku (nie smakołykami, oczywiście!)Po drugie: ustaw sobie wskazówki na pionie przeszkody (połóż dwa drągi na przeszkodzie, by zrobił się obok niej taki a la płotek, blokujący koniowi drogę ucieczki), możesz też wykorzystać taśmę i zrobić korytarz do przeszkody. Skuteczne jest gdy obok niej zwyczajnie ktoś stanie, koń raczej nie przejedzie po człowieku.Po trzecie: skoki w korytarzu- można wówczas podgonić konia bez zaburzania jego równowagi ciężarem jeźdźca, nawet już pod samą przeszkodą strzelić mu batem- ma skoczyć choćby z miejsca (terapia szokowa: "skok wcale nie boli").Po czwarte: pilnować na wodzach, nie pozwalać skręcać (bez szarpania, jednak w "krytycznej" sytuacji można mu sprzedać po zębach ważne, by nie podczas skoku, ale podczas nieposłusznego skręcania, na samym skoku musisz mu oddać wodze).Może on zwyczajnie potrzebuje bata na zad na odskoku? Brutalne, ale skuteczne, ważne tylko by nie przesadzić.Chyba wszystko ode mnie przy tak małej wiedzy o Was.Powodzenia.
Shango ~ dużym błędem jest "puszczenie prawie całkiem wodzy przed przeszkodą". Koń musi mieć stabilny kontakt, niezmienny, bo takie nagłe skracanie czy oddawanie wytrąca go z równowagi...
Ale wracając do tematu. Szczerze? Możesz jeździć skokowki, dobrze wytrenowany haflinger z potencjałem jest całkiem dobrym skoczkiem na niskich konkursach, lecz...
Radzę zacząć od podstaw. Przepuszczalnego konia, idącego w pomocach, wygimnastykowanego, uważnego... Z tego co piszesz tego właśnie brakuje, mocnych podstaw, bo skoki to nie tylko same skoki, a ważna praca ujezdzeniowa.
Samo zdjęcie pokazuje niezbyt ciekawą sytuację. Trenujecie z kimś? Czy samouk jesteś?
Me.
@MeGusta- W pełni się z Tobą zgadzam, sama skaczę na kontakcie. Inaczej jednak ma się sprawa gdy koń wyłamuje na przeszkodzie. Najważniejszym jest wówczas znaleźć konkretną przyczynę. Jeżeli koń ucieka od skoku z powodu ciągnięcia za pysk (co, z doświadczenia wiem, że jest najczęstszym powodem wyłamań przy tym poziomie skoków) to trzeba mu tego kontaktu ująć. Oczywiście przeszkody na takich luźnych "lejcach" będą malutkie. Chodzi tu o samo przeskoczenie, nie o jakiś trening na potęgę skoku. Koń musi przestać kojarzyć skok dostaniem po zębach. Jeżeli zacznie przeskakiwać i przestanie bać się skoków można stopniowo skracać wodze, aż do osiągnięcia prawidłowego kontaktu. Skoki na dość luźnej wodzy tyczą sie oczywiście 1-2 pierwszych skoków na treningu lub 1-2 bezpośrednio po wyłamaniu (przy obniżeniu przeszkody oczywiście).Jeżeli przyczyna jest inna należy zastosować inne metody, ale o tym już pisałam. Ocenić to, co się dzieje pomoże z pewnością trener.Pozdrawiam.
Zgadzam się z powyższą opinią, odpuść temu koniowi wodze. Może nie jest chętny do skakania, bo nie dajesz mu wyboru, zmuszasz go? Jeździłam już na wielu koniach, które pędziły, bo uciekały od kontaktu z wędzidłem, otwierały pysk, panikowały, bo człowiek zbyt szybko i zbyt agresywnie je zajeździł, wystarczyło wówczas zacząć od początku, najpierw delikatny kontakt, i najważniejsze ZAUFANIE oraz, tak jak mówi Shango, jeden skok i chwal, nie wymagaj zbyt wiele na raz.Są różne szkoły, ja jestem naturalowcem, więc nie zgadzam się z waleniem po zębach, ale każdy ma swój własny sposób działania :) Nie każdemu się chce biegać z koniem z ziemi na przeszkody, wskazywać mu wzrokiem miejsce, do którego ma podążać. Nie każdy też ma odpowiednią wiedzę i czas, aby ją zdobyć. Przede wszystkim, jak mówi Me Gusta, trening. Konie nie rodzą się z darem skakania przeszkód pod jeźdźcem. Ja tam bym także zaczęła pracę nad "myśleniem konia". Reklamówki foliowe, folia na drodze itp., wówczas koń uczy się, że zanim rzuci się do ucieczki, warto jest się zastanowić. Ty musisz zdobyć przywództwo w tym stadzie.Szczerze, w tym też tkwi niebezpieczeństwo pracy niedoświadczonych jeźdźców z młodymi końmi. Wiele osób próbujących zajmować się naturalem również to niebezpieczeństwo stwarza. Gdyż konie, uznając człowieka za przewodnika, zrobią dla niego niemal wszystko. Nawet zgodzą się na ból (!) Niezbędna do pracy z koniem jest wiedza nie tylko o jego zachowaniach w stadzie, ale także o jego budowie, mechanizmie ruchu. Trener jest wobec tego niezbędny, przynajmniej ze swoim doświadczeniem ;)
W przyszłym roku planuję zdawac na brązową odznakę jeździecką, a później planuję uczestniczyc w zawodach. Mój problem tkwi w zawodach, gdyż chciałabym uczestniczyc w nich na własnym koniu. Tylko nie wiem jak go odpowiednio przygotowac (wytrenowac) do tych zawodów. Mój koń jest rasy haflingerskiej i idzie chętnie do przody, tylko za dużo myśli i nie zawsze wykonuję moje polecenia. Często robi uniki przed przeszkodą.
Za halfingerkiem to nie wolałabyś iść w ujeżdżenie?
Ujeżdzenie też fajna rzecz, ale w mojej okolicy nie organizują takich zawodów, lecz głównie skokowe :)
Może odpuść mu troszkę na ryjku.... ? Zdjęcie nie wygląda za ciekawie. W większości wypadków wyłamania na przeszkodzie biorą się ze zbyt mocnego kontaktu na pysku. Staraj się pozostać na kontakcie, ale bardzo delikatnym, szczególnie już na samym skoku. Poluźnij wodze nawet przesadnie, pojedź na prawie, że puszczonych. Prawdopodobnie konik kojarzy skok z dostaniem po zębach i woli go uniknąć.Kolejnym powodem częstych wyłamań jest zbyt "delikatna" jazda w łydkach. Bardzo często zakłada się, że jeżeli koń jest "do przodu" to impuls z łydki można sobie odpuścić lub, że on tylko za bardzo pobudzi konia. Jest to ogromny, niewybaczalny wręcz błąd. Odpuszczając sobie łydki tracimy kontrolę nad koniem, jego krok jest owszem szybki, ale nie energiczny (pod względem dużego zaangażowania konkretnych partii mięśni, koń zwyczajnie przebiera szybko nogami, ale "nic z tego nie wynika"). Podjedź go do przeszkody mocno w łydkach (zrób sobie długi, prosty najazd, będzie Ci łatwiej). Zaangażuj mocno łydki jednocześnie delikatnie blokując rękę (tzw: jazda na kontakt), koń powinien włożyć w krok dużo siły, musisz praktycznie poczuć, jak podnosi mocno nogi pod brzuch i z impetem bierze z nimi zamach (możesz to sobie spokojnie poćwiczyć podczas jazdy ujeżdżeniowej/rekreacyjniej, najlepiej poczujesz to w galopie). Przed samym skokiem delikatnie wycofaj ciało, cały czas działając aktywizująco łydką.Bez poprawnych pomocy nic nie zdziałasz, są jednak też metody bardziej "mechaniczne". Po pierwsze: zaczynaj od niziutkich przeszkód, wręcz pojedynczych cavaletek do przeskoczenia. Mocno chwal po każdym dobrym skoku (nie smakołykami, oczywiście!)Po drugie: ustaw sobie wskazówki na pionie przeszkody (połóż dwa drągi na przeszkodzie, by zrobił się obok niej taki a la płotek, blokujący koniowi drogę ucieczki), możesz też wykorzystać taśmę i zrobić korytarz do przeszkody. Skuteczne jest gdy obok niej zwyczajnie ktoś stanie, koń raczej nie przejedzie po człowieku.Po trzecie: skoki w korytarzu- można wówczas podgonić konia bez zaburzania jego równowagi ciężarem jeźdźca, nawet już pod samą przeszkodą strzelić mu batem- ma skoczyć choćby z miejsca (terapia szokowa: "skok wcale nie boli").Po czwarte: pilnować na wodzach, nie pozwalać skręcać (bez szarpania, jednak w "krytycznej" sytuacji można mu sprzedać po zębach ważne, by nie podczas skoku, ale podczas nieposłusznego skręcania, na samym skoku musisz mu oddać wodze).Może on zwyczajnie potrzebuje bata na zad na odskoku? Brutalne, ale skuteczne, ważne tylko by nie przesadzić.Chyba wszystko ode mnie przy tak małej wiedzy o Was.Powodzenia.
Shango ~ dużym błędem jest "puszczenie prawie całkiem wodzy przed przeszkodą". Koń musi mieć stabilny kontakt, niezmienny, bo takie nagłe skracanie czy oddawanie wytrąca go z równowagi... Ale wracając do tematu. Szczerze? Możesz jeździć skokowki, dobrze wytrenowany haflinger z potencjałem jest całkiem dobrym skoczkiem na niskich konkursach, lecz... Radzę zacząć od podstaw. Przepuszczalnego konia, idącego w pomocach, wygimnastykowanego, uważnego... Z tego co piszesz tego właśnie brakuje, mocnych podstaw, bo skoki to nie tylko same skoki, a ważna praca ujezdzeniowa. Samo zdjęcie pokazuje niezbyt ciekawą sytuację. Trenujecie z kimś? Czy samouk jesteś? Me.
@MeGusta- W pełni się z Tobą zgadzam, sama skaczę na kontakcie. Inaczej jednak ma się sprawa gdy koń wyłamuje na przeszkodzie. Najważniejszym jest wówczas znaleźć konkretną przyczynę. Jeżeli koń ucieka od skoku z powodu ciągnięcia za pysk (co, z doświadczenia wiem, że jest najczęstszym powodem wyłamań przy tym poziomie skoków) to trzeba mu tego kontaktu ująć. Oczywiście przeszkody na takich luźnych "lejcach" będą malutkie. Chodzi tu o samo przeskoczenie, nie o jakiś trening na potęgę skoku. Koń musi przestać kojarzyć skok dostaniem po zębach. Jeżeli zacznie przeskakiwać i przestanie bać się skoków można stopniowo skracać wodze, aż do osiągnięcia prawidłowego kontaktu. Skoki na dość luźnej wodzy tyczą sie oczywiście 1-2 pierwszych skoków na treningu lub 1-2 bezpośrednio po wyłamaniu (przy obniżeniu przeszkody oczywiście).Jeżeli przyczyna jest inna należy zastosować inne metody, ale o tym już pisałam. Ocenić to, co się dzieje pomoże z pewnością trener.Pozdrawiam.
Zgadzam się z powyższą opinią, odpuść temu koniowi wodze. Może nie jest chętny do skakania, bo nie dajesz mu wyboru, zmuszasz go? Jeździłam już na wielu koniach, które pędziły, bo uciekały od kontaktu z wędzidłem, otwierały pysk, panikowały, bo człowiek zbyt szybko i zbyt agresywnie je zajeździł, wystarczyło wówczas zacząć od początku, najpierw delikatny kontakt, i najważniejsze ZAUFANIE oraz, tak jak mówi Shango, jeden skok i chwal, nie wymagaj zbyt wiele na raz.Są różne szkoły, ja jestem naturalowcem, więc nie zgadzam się z waleniem po zębach, ale każdy ma swój własny sposób działania :) Nie każdemu się chce biegać z koniem z ziemi na przeszkody, wskazywać mu wzrokiem miejsce, do którego ma podążać. Nie każdy też ma odpowiednią wiedzę i czas, aby ją zdobyć. Przede wszystkim, jak mówi Me Gusta, trening. Konie nie rodzą się z darem skakania przeszkód pod jeźdźcem. Ja tam bym także zaczęła pracę nad "myśleniem konia". Reklamówki foliowe, folia na drodze itp., wówczas koń uczy się, że zanim rzuci się do ucieczki, warto jest się zastanowić. Ty musisz zdobyć przywództwo w tym stadzie.Szczerze, w tym też tkwi niebezpieczeństwo pracy niedoświadczonych jeźdźców z młodymi końmi. Wiele osób próbujących zajmować się naturalem również to niebezpieczeństwo stwarza. Gdyż konie, uznając człowieka za przewodnika, zrobią dla niego niemal wszystko. Nawet zgodzą się na ból (!) Niezbędna do pracy z koniem jest wiedza nie tylko o jego zachowaniach w stadzie, ale także o jego budowie, mechanizmie ruchu. Trener jest wobec tego niezbędny, przynajmniej ze swoim doświadczeniem ;)
Jeżdżę pod instruktorem. Ale ja sama chciałam konia wytrenowac.
Jeżdżę pod inastruktorem. Ale chciałam sama konia wytrenowac.