Czy znacie jakieś strasznie wredne konie? Co one robią i jak sobie z nimi poradzić?Ja zacznę:Ja znam takiego wrednego konia, Luzak się nazywa. On idzie tylko za końmi, sugeruje się innymi końmi i wolty na nim raczej zbyt szybko nie zrobisz. Przed kłusem się buntuje, a jak zobaczy, że inne konie galopują i on też ma galopować, to... koszmar :) On jest taki wredny, bunt ma we krwi, wierzga i w ogóle jest niefajny... Są nieliczni, którym się udało z nim dogadać, ja, kiedy nie galopowałam, to się z nim dogadałam, ale jak zrobiłam przerwę w jeżdżeniu na nim to nie dałam rady, on jest dla mnie za twardy i zbyt uparty. Sposób?Nie znam, ale wiem, co można zrobić najgorszego: Bić go po zadzie. Zawsze odda.Teraz Wasza kolej :)A to właśnie Luzak:
To u mnie w poprzedniej stajni był koni o imeniu Borsuk i właśnie ja na nim jeździłam. Kompletnie nic na nim nie dało sie zrobić co przejechałeś jedno kułko w kłusie od razu się zatrzymywała i nikt nie wiedział dlaczego poprostu złośliwie sie zatrzymywał bo miał już to we krwi. REkord który pobiła na nim moja trenerka to były aż 3, 5 kółka w kłusie. Galop. On wogóle nie galopował jedynie że na pastwisku. Ale jest jeden wielki plus był on strasznie miekkim koniem. A jeżeli chodzi o sposób to na niego nie było jedynie stalowe nerwy były potrzebne.
Śliczny jest! :P
U mnie w stajni jest klacz Sonia, która ma 17 lat i potrafi sobie każdego początkującego jeźdźca ustawić. Nie jest wredna, ani nic w tym stylu, tylko poprostu jak wie, że nie musi to tego nie robi. Poprostu jest leniwa. Na pierwszych jazdach z nią przez jakieś 10 minut nie chciała mi zrobić wolty, bo szła za innymi końmi, albo jak szła za jakimś koniem i on robił woltę to ona za nim. Albo jako czołowe miałyśmy problem z zakłusowaniem (o galopowaniu już nie wspomnę) i ścinała mi bardzo narożniki. Nie lubiłam jej, ale dostałam ją kilka razy i zaczęłyśmy się wreszcie dogadywać. Ma super galop (mało wybijający), jest wygodna na oklep (grubaska ;)) i w miarę dobrze skacze (oddałam na niej swój pierwszy skok).
Moim jednym z ulubionych przysłowi o koniach jest "Trudny koń uczy najwięcej" i jest w tym 100000% racji. Trzeba umieć poradzić sobie na każdym koniu i nie chcieć ciągle dostawać najlepszych koni, bo niewiele wtedy wynosimy z takiej jazdy. Także im większy uparciuch się nam trafi, może jazda ta nie będzie dla nas udana, ale na pewno zaowocuje w przyszłości. ;)
Aha, nie zauważyłam tego, jak sobie poradzić z trudnymi końmi.
A więc.
Moja instruktorka stale powtarza mi, że przez pierwsze 10 minut w siodle koń nas sprawdza. Sprawdza to, czy jesteśmy wymagający czy raczej pobłażliwi i niepewni. Przez pierwsze minuty jazdy warto pokazać koniu, że to my tu rządzimy. W tym celu należy nie pozwalać mu na ścinanie narożników, wyprzedzanie, zwalnianie itp. Jeśli nie będzie chciał nam ruszyć do kłusa za pierwszym dodaniem łydki to za drugim razem należy dołożyć łydkę i jednocześnie użyć bata.
Myślę, że to dobry sposób, na nieusłuchane konie.
jeździłam raz na koniu który chyba nie był taki zły , tylko miał gorszy dzień, albo oboje mieliśmy. więc cały czas kręcił głową w dół i w górę, w prawo i w lewo. zaczęło mnie to irytować. kiedy instruktorka powiedziała kłus on stanął jak wbity w ziemię i ani drgnie.w końcu się udało ale o galopie nawet pomarzyć nie zdążyłam bo całą jazdę walczyłam o kłus. a na sam koniec jazdy gdy mieliśmy rozprężyć konie i wszyscy zaczęli stępować jemu się odwidziało i delikatna łydka wystarczyła do pięknego kłusa.
jeździłam na takiej małpie. Była to kasztanowata 8 letnia klacz. Po jeździe na niej doszłam do wniosku, że to prawda, że rude jest wredne. Już samo czyszczenie jej było dla mnie udręką.Na jeździe była jeszcze w miarę do zniesienia. Gdy kupiłam moją kasztankę to miałam problemy na początku. Tyle razy chciała mnie kopnąć (raz po takim incydencie to ona dostała ode mnie kopniaka i już był spokój), jak szła w ręku i nagle się zatrzymałam to wchodziła na mnie, deptała mi po nogach itp. Robiła to co chciała. Na jeździe teraz gdy dokładam jej łydkę, od razu uszy do tyłu i widać po jej pysku, że jej się nie podoba. (2 razy już mi przy tym baranka strzeliła)
Ja raz dostałam na jazdę Nektarynę, trochę wrednego konia z mojej stajni :) Oczywiście są osoby które się na niej dają radę, żeby nie było. Ja akurat jechałam na niej tylko ok. 10-15 min. i koń miał w sobie tyle energii, że sobie z nim rady nie dawałam :P Może źle to ujęłam, że ten koń jest wredny, on jest raczej zbyt dumny, a ja popełniałam na nim wiele błędów. Jechałam stępem i było wszystko pięknie ładnie (miałam dość krótko wodze). Chciałam ruszyć do kłusa i dałam jej leciutką łydkę ruszyła mi kłusem po kilku krokach ruszyła mi do galopu. Ja widząc, że ten koń ma tyle energii powinnam pozwolić, żeby galopowała i się zmęczyła, a ja ściągnęłam jej wodzę, chcąc zwolnić do kłusa. Nektaryna nie chciała jechać kłusem i nie chciała żebym jej ściągała wodzę i coraz bardziej wybijała, wręcz skakała zamiast galopować, a ja coraz bardziej jej przez to ściągałam, a ona coraz bardziej wybijała. Jeszcze muszę się dużo nauczyć zanim znów wsiądę na tego konia, ale w końcu się nauczę i będzie dobrze :D W końcu człowiek uczy się jeździć konno całe życie :)
Pewnie, że nikt nigdy nie osiągnie ideału, ale trzeba jak najbardziej się do tego ideału zbliżyć.Ja raz jeździłam na koloniach na takim STRASZNIE leniwym kucyku Olimpie. Jak była jazda dowolnie, chciałam ruszyć na nim kłusem i... nie dało się. Ani łydka nie działała, ani walenie batem, ani nic! No mówię wam, coś strasznego. Była taka jedna, Ola, która zmusiła tego lenia do galopu. Normalnie Oscara powinna za to dostać, a instruktor to potwierdził.
Mój koń jest trudny ;PRadzę sobie z nim nijak... Dragon to stary wyjadacz i do tego chodzi na hacku więc jak już kompletnie nie daje sobie z nim rady to wsiada trenerka i zawsze mówi, że mam do niego dużą cierpliwość, że wytrzymuje z nim ;P Choć często zdarzają się dni kiedy kon chodzi jak chodzić powinien. W sumie to jazda an tych trudniejszych też jest łatwa bo automatycznie poradzimy sobie z tymi łatwymi ;)
Trudny koń ? Źle ujeżdzony nie trenowany tak jak trzeba i kiepski jeździec który mu pozwala na to żeby robił co chce.Zgadzam się z tym. Nie ma TRUDNYCH koni są albo nieujeżdżone dobrze albo niedoświadczoni jeźdźcy ;p
a ja się nie zgodzę. Są trudne konie, często po przejściach które po prostu wolą unikać jakiegokolwiek kontaktu z człowiekiem. Czasami kończy się na narowach z doły czyli kopanie, atakowanie itp... ale czasami przenosi się to też podczas jazdy. Mój taki na początku był. W ogóle zero kontaktu, uciekał od człowieka i można go było nazwać trudnym koniem. Rekreacja go "zniszczyła" wszystkiego się bał. Zaczynaliśmy od zera. W tej sytuacji nie wystarczyło to, że poświęciłam mu trochę czasu. Cały "proces" trwał rok. Koń nadal ma narowy, i wszyscy się na niego boją wsiadać, ale niektórych rzeczy nie da się "wyleczyć"No i jeszcze to zależy od tego kto jakiego konia nazywa trudnym, czy takiego konia który raz na jeździe się spłoszy czy takiego który na prawdę sprawia problemy, dębuje, boi się kontaktu z człowiekiem etc...
Trudny koń ? Źle ujeżdzony nie trenowany tak jak trzeba i kiepski jeździec który mu pozwala na to żeby robił co chce.Zgadzam się z tym. Nie ma TRUDNYCH koni są albo nieujeżdżone dobrze albo niedoświadczoni jeźdźcy ;pJa się z wami zgadzam , może i zdarzają się ,, trudne ,, konie , ale trochę pracy i wszystko się da nadrobić . chociażby wziąć go na lonże i przegalopować dużo . i popracować z nim troche na wypinaczach i wgl . każdego konia da się naprawić w szczególności jeśli nie jest wyszarpany na pyszczku . : )
A ja jednak sądzę, że są konie trudne, lub przynajmniej lekko wredne. Owszem, większość koni to są konie "zepsute", np. zaszarpane lub takie, które miały wiele niefajnych przeżyć, ale są też takie konie, które od urodzenia bunt mają we krwi.Zobaczcie na ten filmik, który znalazłam na youtubie:http://www.youtube.com/watch?v=nTCu3CG9EFc&feature=relatedMyślicie, że koń, który nie jest wredny, by tak nie zrobił? Są konie, które wcale nie są trudne, tylko to jeźdźcy są niedoświadczeni, i z tym się zgodzę, ale nie zgadzam się z tym, że tylko i wyłącznie jeździec jest odpowiedzialny za bunt konia.
ja znam Misię. xd może nie jest aż tak wredna ale jednak.ona ma coś takiego, że w terenie potrafi się zatrzymac i nie ruszy do przodu. w stronę domu pójdzie, ale do przodu nie chce. xd wtedy trzeba zsiąść i albo noga do nogi, albo trzeba zasięgnąć innych metod. czyli wodzami po szyi. nie lubię tego ale mus to mus. a tak ogólnie to Misia jest miła tlko wtedy, gdy masz coś dobrego. xd
Co do filmiki: brak szacunku dla jeźdzca -> brak szacunku do łydki -> chęć pozbycia się kogoś z grzbietu -> brak prawidłowego zajeżdzenia konia! I tu równierz błąd tkwi w człowieku który nie "naumiał" konia szacunku do samego siebie, to my mamy być ALFA w stadzie...No po drugie sorry ale widać brak wyciągania jakichkolwiek konsekwencji. Koń ewidentnie chce się pozbyć kogoś z grzbietu a ten "ktoś" nic sobie z tego nie robi... ludzie! Koń jak człowiek ma gorsze i lepsze dni... i naprawde zadko się zdarzają konie WREDNE. Niektóre są poprostu TRUDNE... A między wrednymi a trudnym jest ogromna różnica. Wina najczęściej lezy po naszej stronie...
Kurcze w ogóle na tym filmiku ta dziewczyna jedzie na tym koniu tak jakby nic się nie działo. Koń sobie bryka a ona nie reaguje. Może coś powiedziała ale ja o tym nic nie wiem bo nie mam dźwięku. Ogólnie beznadzieja. Jak na sześcioletniego konia to masakra.
Ja osobiście nienawidzę koni "Niewdzięczników"Np. znam najgorszy z możliwych przypadków, 10 letni wałach wielkopolski RubinTylko by jadł i leżał albo stał na padoku,a jak ma podać nogę do czyszczenia to jest po prostu chory, wyrywa, przydeptuje itp a pod siodłem to się cały wykręca, chodzi swoimi ścieżkami, Bryka a do tego gryzie i kopie inne konie jak są blisko. I jeszcze! Jak nie daj boże jakiś koń jest prostopadle do niego, nawet jak jest na końcu padoku to leci jak głupi i go atakuje, strzela barany, kopie i gryzie, zrzuca jeźdźca swojego i tamtego konia i konia po prostu katuje. MASAKRA, niewdzięcznik i do tego agresywnyI jeszcze jeden przypadek6cio letnia klacz SP Havana, tylko by jadła, nawet jak jej się siano skończy to słomę żre, krowa mała ;P Jak chciałam ostatnio jej kopyta wyczyścić to tak się zaparła, że musiałam tzymać cały jej ciężar na plecach bo miała już nadgarstek jakieś 10 cm nad ziemią. Pod siodłem jest w miarę ale palcat jest konieczny, użyć trzeba go tylko 2 razy - przy pierwszym zakłusowaniu i pierwszym zagalopowaniu - bo inaczej dupa, nie ruszy przez całą jazdę ale jak się raz użyje to chodzi ładnie na łydkę
A ja jeździłam na takiej klaczy , 3 letniej , ostatnio .Nie wiem czy można to do wredności zaliczać ale na niej nikt nie pracuje intensywnie ,tylko w kółko .A ja robiłam volty ,półvolty .Ale i tak ledwo , bo nie przyzwyczajona .......
No i co jakiś czas stawała i na łydki i dosiad nic .Tak kilka razy było i za każdym razem bat . Po jakich 4 razach ruszyłą i zaczęła galopować .Jak mi baranka strzeliła.....Wow myślałam że się spłoszyła i biegnie a ta mi taki numer ...Normalnie szok i ja na szyję .Ale coś w niej jest bo ona zamiast głowę na dół żebym spadła to szyję jak najwyżej !
Ale potem już ją doprowadziłam do porządku .Ona ciągle się w kłusi eociąga ,w galopie baranki łehhh...co za klacz.Ale trzeba przyznać że ma charakterek .I takie coś w sobie.....
Wszyscy mówią ze ona taka fajna ale jak na nią wsiądą to zmieniają zdanie .....
Mój mały (4 lata) ciągle mnie podgryza... ;pczyszcze kopyta-liże mnie po plecach, i cokolwiek bym robiła stojąc koło niego albo mnie liże i ciągnie rękawy, albo (w skrajnych przypadkach) gryzie, ale bardzo rzadko tak się zachowuję akurat wobec mnie... Jak ktoś znajomy przyjdzie do niego to mało co odzieży nie pozrywa... ;pRaz kolega <33 ;) do mnie przyszedł.. chciał zobaczyć, jak się jeździ... Tak go uszczypnął w klatę, że do dziś ma "malinkę" ;p xDAle pod siodłem jest kochany, oczywiście dla kogoś, kto dobrze jeździ...
A co do tego filmiku... jak by dostał porządnie palcatem w dupę, to by mu się odechciało... ;pMyślę, że ten koń po prostu dawno nie jeździł, i trzeba byłoby mu trochę dać po dupie...Jak mój by tak robił, to ja bym go normalnie zamordowała ;P
u mnie w stajni jest taka klacz, jak wie ze ktos ustąpi bo nie jest stanowczy to robi co chce, dla tego ja zawsze juz w stepie musze nią duzo skrecać, zmieniac kierunki, itd. i wtedy mnie ładnie słucha:) kiedyś strasznie duzo energii miala i zaczela tak galopowac ze zatrzymac jej nawet nie moglam i musialam tak z 10 minut galopowac az sie zatrzyma, ale ogólnie to swietnie sie na niej jeździ tylko to jest koń z charakterkiem:)Jest jeszcze drugi, w trakcie ujeżdżania to jest dopiero bestia:D jak tylko właścicielka na niego siądzie to baranki strzela, tarza sie po ziemi (z nią) :D zaczepia inne konie, kłapie zębami, gryzie czasem, ale im więcej z nim cwiczą tym lepiej :P
U nas jest taki koń Farmerka...Jeżdżą na nim tylko najlepsi, a i tak mam niezłą polewkę, bo przed drągami ona jedzie slalomem, wjeżdża maksymalnie albo po prawej, albo po lewej stronie drągów, a przez pierwszego drąga skacze xD
Czy znacie jakieś strasznie wredne konie? Co one robią i jak sobie z nimi poradzić?Ja zacznę:Ja znam takiego wrednego konia, Luzak się nazywa. On idzie tylko za końmi, sugeruje się innymi końmi i wolty na nim raczej zbyt szybko nie zrobisz. Przed kłusem się buntuje, a jak zobaczy, że inne konie galopują i on też ma galopować, to... koszmar :) On jest taki wredny, bunt ma we krwi, wierzga i w ogóle jest niefajny... Są nieliczni, którym się udało z nim dogadać, ja, kiedy nie galopowałam, to się z nim dogadałam, ale jak zrobiłam przerwę w jeżdżeniu na nim to nie dałam rady, on jest dla mnie za twardy i zbyt uparty. Sposób?Nie znam, ale wiem, co można zrobić najgorszego: Bić go po zadzie. Zawsze odda.Teraz Wasza kolej :)A to właśnie Luzak:
To u mnie w poprzedniej stajni był koni o imeniu Borsuk i właśnie ja na nim jeździłam. Kompletnie nic na nim nie dało sie zrobić co przejechałeś jedno kułko w kłusie od razu się zatrzymywała i nikt nie wiedział dlaczego poprostu złośliwie sie zatrzymywał bo miał już to we krwi. REkord który pobiła na nim moja trenerka to były aż 3, 5 kółka w kłusie. Galop. On wogóle nie galopował jedynie że na pastwisku. Ale jest jeden wielki plus był on strasznie miekkim koniem. A jeżeli chodzi o sposób to na niego nie było jedynie stalowe nerwy były potrzebne.
Śliczny jest! :P U mnie w stajni jest klacz Sonia, która ma 17 lat i potrafi sobie każdego początkującego jeźdźca ustawić. Nie jest wredna, ani nic w tym stylu, tylko poprostu jak wie, że nie musi to tego nie robi. Poprostu jest leniwa. Na pierwszych jazdach z nią przez jakieś 10 minut nie chciała mi zrobić wolty, bo szła za innymi końmi, albo jak szła za jakimś koniem i on robił woltę to ona za nim. Albo jako czołowe miałyśmy problem z zakłusowaniem (o galopowaniu już nie wspomnę) i ścinała mi bardzo narożniki. Nie lubiłam jej, ale dostałam ją kilka razy i zaczęłyśmy się wreszcie dogadywać. Ma super galop (mało wybijający), jest wygodna na oklep (grubaska ;)) i w miarę dobrze skacze (oddałam na niej swój pierwszy skok). Moim jednym z ulubionych przysłowi o koniach jest "Trudny koń uczy najwięcej" i jest w tym 100000% racji. Trzeba umieć poradzić sobie na każdym koniu i nie chcieć ciągle dostawać najlepszych koni, bo niewiele wtedy wynosimy z takiej jazdy. Także im większy uparciuch się nam trafi, może jazda ta nie będzie dla nas udana, ale na pewno zaowocuje w przyszłości. ;)
Aha, nie zauważyłam tego, jak sobie poradzić z trudnymi końmi. A więc. Moja instruktorka stale powtarza mi, że przez pierwsze 10 minut w siodle koń nas sprawdza. Sprawdza to, czy jesteśmy wymagający czy raczej pobłażliwi i niepewni. Przez pierwsze minuty jazdy warto pokazać koniu, że to my tu rządzimy. W tym celu należy nie pozwalać mu na ścinanie narożników, wyprzedzanie, zwalnianie itp. Jeśli nie będzie chciał nam ruszyć do kłusa za pierwszym dodaniem łydki to za drugim razem należy dołożyć łydkę i jednocześnie użyć bata. Myślę, że to dobry sposób, na nieusłuchane konie.
jeździłam raz na koniu który chyba nie był taki zły , tylko miał gorszy dzień, albo oboje mieliśmy. więc cały czas kręcił głową w dół i w górę, w prawo i w lewo. zaczęło mnie to irytować. kiedy instruktorka powiedziała kłus on stanął jak wbity w ziemię i ani drgnie.w końcu się udało ale o galopie nawet pomarzyć nie zdążyłam bo całą jazdę walczyłam o kłus. a na sam koniec jazdy gdy mieliśmy rozprężyć konie i wszyscy zaczęli stępować jemu się odwidziało i delikatna łydka wystarczyła do pięknego kłusa.
jeździłam na takiej małpie. Była to kasztanowata 8 letnia klacz. Po jeździe na niej doszłam do wniosku, że to prawda, że rude jest wredne. Już samo czyszczenie jej było dla mnie udręką.Na jeździe była jeszcze w miarę do zniesienia. Gdy kupiłam moją kasztankę to miałam problemy na początku. Tyle razy chciała mnie kopnąć (raz po takim incydencie to ona dostała ode mnie kopniaka i już był spokój), jak szła w ręku i nagle się zatrzymałam to wchodziła na mnie, deptała mi po nogach itp. Robiła to co chciała. Na jeździe teraz gdy dokładam jej łydkę, od razu uszy do tyłu i widać po jej pysku, że jej się nie podoba. (2 razy już mi przy tym baranka strzeliła)
Ja raz dostałam na jazdę Nektarynę, trochę wrednego konia z mojej stajni :) Oczywiście są osoby które się na niej dają radę, żeby nie było. Ja akurat jechałam na niej tylko ok. 10-15 min. i koń miał w sobie tyle energii, że sobie z nim rady nie dawałam :P Może źle to ujęłam, że ten koń jest wredny, on jest raczej zbyt dumny, a ja popełniałam na nim wiele błędów. Jechałam stępem i było wszystko pięknie ładnie (miałam dość krótko wodze). Chciałam ruszyć do kłusa i dałam jej leciutką łydkę ruszyła mi kłusem po kilku krokach ruszyła mi do galopu. Ja widząc, że ten koń ma tyle energii powinnam pozwolić, żeby galopowała i się zmęczyła, a ja ściągnęłam jej wodzę, chcąc zwolnić do kłusa. Nektaryna nie chciała jechać kłusem i nie chciała żebym jej ściągała wodzę i coraz bardziej wybijała, wręcz skakała zamiast galopować, a ja coraz bardziej jej przez to ściągałam, a ona coraz bardziej wybijała. Jeszcze muszę się dużo nauczyć zanim znów wsiądę na tego konia, ale w końcu się nauczę i będzie dobrze :D W końcu człowiek uczy się jeździć konno całe życie :)
Pewnie, że nikt nigdy nie osiągnie ideału, ale trzeba jak najbardziej się do tego ideału zbliżyć.Ja raz jeździłam na koloniach na takim STRASZNIE leniwym kucyku Olimpie. Jak była jazda dowolnie, chciałam ruszyć na nim kłusem i... nie dało się. Ani łydka nie działała, ani walenie batem, ani nic! No mówię wam, coś strasznego. Była taka jedna, Ola, która zmusiła tego lenia do galopu. Normalnie Oscara powinna za to dostać, a instruktor to potwierdził.
Mój koń jest trudny ;PRadzę sobie z nim nijak... Dragon to stary wyjadacz i do tego chodzi na hacku więc jak już kompletnie nie daje sobie z nim rady to wsiada trenerka i zawsze mówi, że mam do niego dużą cierpliwość, że wytrzymuje z nim ;P Choć często zdarzają się dni kiedy kon chodzi jak chodzić powinien. W sumie to jazda an tych trudniejszych też jest łatwa bo automatycznie poradzimy sobie z tymi łatwymi ;)
Trudny koń ? Źle ujeżdzony nie trenowany tak jak trzeba i kiepski jeździec który mu pozwala na to żeby robił co chce.
Trudny koń ? Źle ujeżdzony nie trenowany tak jak trzeba i kiepski jeździec który mu pozwala na to żeby robił co chce.Zgadzam się z tym. Nie ma TRUDNYCH koni są albo nieujeżdżone dobrze albo niedoświadczoni jeźdźcy ;p
a ja się nie zgodzę. Są trudne konie, często po przejściach które po prostu wolą unikać jakiegokolwiek kontaktu z człowiekiem. Czasami kończy się na narowach z doły czyli kopanie, atakowanie itp... ale czasami przenosi się to też podczas jazdy. Mój taki na początku był. W ogóle zero kontaktu, uciekał od człowieka i można go było nazwać trudnym koniem. Rekreacja go "zniszczyła" wszystkiego się bał. Zaczynaliśmy od zera. W tej sytuacji nie wystarczyło to, że poświęciłam mu trochę czasu. Cały "proces" trwał rok. Koń nadal ma narowy, i wszyscy się na niego boją wsiadać, ale niektórych rzeczy nie da się "wyleczyć"No i jeszcze to zależy od tego kto jakiego konia nazywa trudnym, czy takiego konia który raz na jeździe się spłoszy czy takiego który na prawdę sprawia problemy, dębuje, boi się kontaktu z człowiekiem etc...
Trudny koń ? Źle ujeżdzony nie trenowany tak jak trzeba i kiepski jeździec który mu pozwala na to żeby robił co chce.Zgadzam się z tym. Nie ma TRUDNYCH koni są albo nieujeżdżone dobrze albo niedoświadczoni jeźdźcy ;pJa się z wami zgadzam , może i zdarzają się ,, trudne ,, konie , ale trochę pracy i wszystko się da nadrobić . chociażby wziąć go na lonże i przegalopować dużo . i popracować z nim troche na wypinaczach i wgl . każdego konia da się naprawić w szczególności jeśli nie jest wyszarpany na pyszczku . : )
Nie ma trudnych koni są głupi/nieumiejący jadzicy i opiekunowie.CHOĆ koni ma swój charter:)
A ja jednak sądzę, że są konie trudne, lub przynajmniej lekko wredne. Owszem, większość koni to są konie "zepsute", np. zaszarpane lub takie, które miały wiele niefajnych przeżyć, ale są też takie konie, które od urodzenia bunt mają we krwi.Zobaczcie na ten filmik, który znalazłam na youtubie:http://www.youtube.com/watch?v=nTCu3CG9EFc&feature=relatedMyślicie, że koń, który nie jest wredny, by tak nie zrobił? Są konie, które wcale nie są trudne, tylko to jeźdźcy są niedoświadczeni, i z tym się zgodzę, ale nie zgadzam się z tym, że tylko i wyłącznie jeździec jest odpowiedzialny za bunt konia.
ja znam Misię. xd może nie jest aż tak wredna ale jednak.ona ma coś takiego, że w terenie potrafi się zatrzymac i nie ruszy do przodu. w stronę domu pójdzie, ale do przodu nie chce. xd wtedy trzeba zsiąść i albo noga do nogi, albo trzeba zasięgnąć innych metod. czyli wodzami po szyi. nie lubię tego ale mus to mus. a tak ogólnie to Misia jest miła tlko wtedy, gdy masz coś dobrego. xd
Co do filmiki: brak szacunku dla jeźdzca -> brak szacunku do łydki -> chęć pozbycia się kogoś z grzbietu -> brak prawidłowego zajeżdzenia konia! I tu równierz błąd tkwi w człowieku który nie "naumiał" konia szacunku do samego siebie, to my mamy być ALFA w stadzie...No po drugie sorry ale widać brak wyciągania jakichkolwiek konsekwencji. Koń ewidentnie chce się pozbyć kogoś z grzbietu a ten "ktoś" nic sobie z tego nie robi... ludzie! Koń jak człowiek ma gorsze i lepsze dni... i naprawde zadko się zdarzają konie WREDNE. Niektóre są poprostu TRUDNE... A między wrednymi a trudnym jest ogromna różnica. Wina najczęściej lezy po naszej stronie...
Kurcze w ogóle na tym filmiku ta dziewczyna jedzie na tym koniu tak jakby nic się nie działo. Koń sobie bryka a ona nie reaguje. Może coś powiedziała ale ja o tym nic nie wiem bo nie mam dźwięku. Ogólnie beznadzieja. Jak na sześcioletniego konia to masakra.
Hmm na tym filmiku koń mógł mieć po prostu gorszy dzień. Czasami i tak bywa ;p
sa wredne, np. takie ktore dziabna cie, gdy stoisz kolo boksu, lub ktos inny go prwadzi i chapzgadzam sie powinna zareagowac
Trudny koń przekazuje najwięcej..:)
Ja osobiście nienawidzę koni "Niewdzięczników"Np. znam najgorszy z możliwych przypadków, 10 letni wałach wielkopolski RubinTylko by jadł i leżał albo stał na padoku,a jak ma podać nogę do czyszczenia to jest po prostu chory, wyrywa, przydeptuje itp a pod siodłem to się cały wykręca, chodzi swoimi ścieżkami, Bryka a do tego gryzie i kopie inne konie jak są blisko. I jeszcze! Jak nie daj boże jakiś koń jest prostopadle do niego, nawet jak jest na końcu padoku to leci jak głupi i go atakuje, strzela barany, kopie i gryzie, zrzuca jeźdźca swojego i tamtego konia i konia po prostu katuje. MASAKRA, niewdzięcznik i do tego agresywnyI jeszcze jeden przypadek6cio letnia klacz SP Havana, tylko by jadła, nawet jak jej się siano skończy to słomę żre, krowa mała ;P Jak chciałam ostatnio jej kopyta wyczyścić to tak się zaparła, że musiałam tzymać cały jej ciężar na plecach bo miała już nadgarstek jakieś 10 cm nad ziemią. Pod siodłem jest w miarę ale palcat jest konieczny, użyć trzeba go tylko 2 razy - przy pierwszym zakłusowaniu i pierwszym zagalopowaniu - bo inaczej dupa, nie ruszy przez całą jazdę ale jak się raz użyje to chodzi ładnie na łydkę
A ja jeździłam na takiej klaczy , 3 letniej , ostatnio .Nie wiem czy można to do wredności zaliczać ale na niej nikt nie pracuje intensywnie ,tylko w kółko .A ja robiłam volty ,półvolty .Ale i tak ledwo , bo nie przyzwyczajona ....... No i co jakiś czas stawała i na łydki i dosiad nic .Tak kilka razy było i za każdym razem bat . Po jakich 4 razach ruszyłą i zaczęła galopować .Jak mi baranka strzeliła.....Wow myślałam że się spłoszyła i biegnie a ta mi taki numer ...Normalnie szok i ja na szyję .Ale coś w niej jest bo ona zamiast głowę na dół żebym spadła to szyję jak najwyżej ! Ale potem już ją doprowadziłam do porządku .Ona ciągle się w kłusi eociąga ,w galopie baranki łehhh...co za klacz.Ale trzeba przyznać że ma charakterek .I takie coś w sobie..... Wszyscy mówią ze ona taka fajna ale jak na nią wsiądą to zmieniają zdanie .....
Mój mały (4 lata) ciągle mnie podgryza... ;pczyszcze kopyta-liże mnie po plecach, i cokolwiek bym robiła stojąc koło niego albo mnie liże i ciągnie rękawy, albo (w skrajnych przypadkach) gryzie, ale bardzo rzadko tak się zachowuję akurat wobec mnie... Jak ktoś znajomy przyjdzie do niego to mało co odzieży nie pozrywa... ;pRaz kolega <33 ;) do mnie przyszedł.. chciał zobaczyć, jak się jeździ... Tak go uszczypnął w klatę, że do dziś ma "malinkę" ;p xDAle pod siodłem jest kochany, oczywiście dla kogoś, kto dobrze jeździ...
i całkowicie się zgadzam NIE MA trudnych koni ;)
A co do tego filmiku... jak by dostał porządnie palcatem w dupę, to by mu się odechciało... ;pMyślę, że ten koń po prostu dawno nie jeździł, i trzeba byłoby mu trochę dać po dupie...Jak mój by tak robił, to ja bym go normalnie zamordowała ;P
u mnie w stajni jest taka klacz, jak wie ze ktos ustąpi bo nie jest stanowczy to robi co chce, dla tego ja zawsze juz w stepie musze nią duzo skrecać, zmieniac kierunki, itd. i wtedy mnie ładnie słucha:) kiedyś strasznie duzo energii miala i zaczela tak galopowac ze zatrzymac jej nawet nie moglam i musialam tak z 10 minut galopowac az sie zatrzyma, ale ogólnie to swietnie sie na niej jeździ tylko to jest koń z charakterkiem:)Jest jeszcze drugi, w trakcie ujeżdżania to jest dopiero bestia:D jak tylko właścicielka na niego siądzie to baranki strzela, tarza sie po ziemi (z nią) :D zaczepia inne konie, kłapie zębami, gryzie czasem, ale im więcej z nim cwiczą tym lepiej :P
U nas jest taki koń Farmerka...Jeżdżą na nim tylko najlepsi, a i tak mam niezłą polewkę, bo przed drągami ona jedzie slalomem, wjeżdża maksymalnie albo po prawej, albo po lewej stronie drągów, a przez pierwszego drąga skacze xD