czy mieliscie takie cos ze maice problemy z ruszeniem na przod w swoich umiejetnosciach?albo wrazenie ze jest gorzej?ja teraz utknelam w miejscu... troche zalamana z mojej kiepkskiej jazdy + sprawa z koniem i doswiatczeniem(nie bede go juz jezdzic, a zaczynalo sie ukladac)... plus ostatnie 3 upadki pograzyly moja wiare...jakies rady?
wlasnie mi odmowil, jezdzilam wszystko dobrze szlo, ale dla faceta nie mam wystarczajacego doswiatczenia z konmi (ciekawe jak mam zdobyc doswiatzcenie gdy co tydzien jezdze 30min pod okiem instruktorki, te 30min sie przedluza zazwyczaj :Pteraz jezdze na takim ze trza sie napracowac i byc dosc stanowczym ,zadego progresu zbytnio nie ma.. minimalny,
hmm? nie wiem. Ja na pierwszej jeździe na trudniejszym koniu nauczyłam się wiele rzeczy. Prawdę mówiąc z początku kompletnie sobie nie radziłam, ale dziewczyny z tej stajni, które jeżdżą dużo lepiej od mnie zaczęły mnie poprawiać i mówić co robię dobrze, co źle i co powinnam jeszcze robić :) Dzięki ich radą się dużo nauczyłam :)Poproś może instruktora o tego konia i powiedz, że najwyżej spadniesz, a im więcej się spada tym więcej się człowiek uczy :) Zawsze gdybyś robiła coś nie tak to może cię poprawić, prawda? bo piszesz, że jest ciągle na twojej jeździe :) Powiedz, że chcesz się więcej nauczyć iz dobyć większe doświadczenie, a tego nie da się jak się jeździ na tym samym koniu lub na grzecznych konikach. Powiedz, że bardzo ci zależy :)
ja na poczatku jazd , dostalam , normalnego , nie brykajacego i nie zamulonego .
Po pierwszej jezdzie dostalm osterego wierzchowca ktory czsto wierzgal i fikal barany.
Duzo sie na niem nauczylam i zostal moim ulubionym koniem.
Od teraz wiem kiedy mam zla noge , kiedy skrocic wodze i przedewszystkim jak galopowac :)
może na początku poprosi o spokojnego konia, relaksacyjnego (poprostu takiego jakiego lubisz) żeby ci się czasem jeździectwo nie znudziło a potem weś sobie konia bardziej ekstremalnego no i oczywiście porozmawiaj z trenerką żeby wprowadził ci trudniejsze elementy
Ja zdecydowanie czuje, że stoje w miejscu juz od x czasu. Nie stać mnie na trenera, a samemu cięzko jest dojśc do czegoś o czym ma się tylko trochę pojęcia. Owszem pracuje trochę nad rozwijaniem siebie i swojego konia, ale ze względu na szkołe i obowiązki nie mam mozliwości systematycznej pracy. Choć mysle, że po maturze cokolwiek pomyslę o tym aby coś zrobić ze sobą więc moni1100 nie martw się, całe życie przed nami więc damy rade .! ;)
ja jak na razie w miejscu. na kilku ostatnich jazdach totalnie nic mi nie wychodziło. nie wiem dlaczego. może gorszy dzień miałam.a Ty musisz spokojnie przez to przejść.ja też tak kiedyś miałam przy kłusie ćwiczebnym. nic wgl mi nie wchodziło do łba.a co do upadków. mogłaś się pogrążyć,ponieważ upadki odbijają się czasami na psychice. musisz się uspokoić i dalej próbować jeździć. na pewno niedługo załapiesz i będziesz przechodzic do następnych etapów jazdy konnej. :)życzę powodzenia.
jezdze u niej na dwoch koniach, bo tylko te ma ujezdzone, elemety ktore ucze sie to: ciagi, lopadki(na xene ladnie wychodza, takze w galopie sie udalo :) ale jezcze praktyki), zebrany galop i lotne oraz proby passagu czy piaffu ktore kompetnie nie wychodza..., w lipcy lotne ok, nawet co dwa kroki sie udalo ale o dziwo galop powolniejszy, teraz gorzej chociaz dawno ich nie trubowalamna xene bez problemy zrobie lopatke i ciag, a joe ma swoje chumorki, zadko zrobie to co chce na nim bo bardziej wymagajacy, elemety co kiedys udalo mi sie zrobic (3 miesiace temu, ladnie szly teraz gorzej_teraz sie czuje jakbym stala w miejscu albo cofala, tymbardziej moj dosiad sie pogorszyl po przerwie i wciagu ostatnich miesiecy szczegoly jak stopy i rece sie poprawily ale rownowaga i relaksacja jeszcze do zyczenia, moj plan: by cala nastepna lekcje bez strzemion moze pomoze, dawno tego nie robilam a przy tym co ona mi karze sie nie obejdzie :) co mnie podbilo to byl tego kon, co brykal i mnie zwalal x 2, i po slowach wlasciciele ze nie mam wystarczajacego doscwiatczenia na tego konia... a ladnie juz chodzil, ukladalo sie :(powiedzial ze umiem punkty 7,8,9 ale nie mam doswiatczniea od 1-6, czyli podstawchce osiagnac ladny galop zebrany zeby mi nie wracal do klusu, i ciag kiedy chce i zeby nie wlaczal sie motorek w trakcie ciagu... ponoc lepiej juz wychodz ale ostatnia jazda na nim byla okropna.. nic nie wychodzilo...(na xene 2 razy jezdzilam a na joe nie jezdzilam przez 1miesiac, z powodu mojej nogi, i jego niesfornosci i zgubieniu podkowy, jak nie wiecej niz 1 miech) dotego upadek przy skoku. potrzebuje nad pozycja popracowac, ale poruszam sie do przodu bardzo powoli, od konca kwietnia powinnam wiecej zalapac, na jej koniach..... bez talencie sie nazywa :)serdecznie dziekuje za rady :)
Ej to ty taka zacofana nie jestes ;) ja jeżdżę od 12 roku zycia, ale nie potrafie nawet dobrze konia zebrac ;/ jakos tak jeżdze na luźnej wodzy z reguły terenowo.
Mi pomogło jeżdżenie do stajni i pomaganie. To dało mi do zrozumienia że najważniejsza jest pewność siebie i konsekwencja, to mi naprawdę pomogło bo chciałam przestać jeździć, to też było po zobaczeniu ziemii z bliska :) potem bałam się nawet kłusować, a po pewnym czasie to każdy koń był przeze mnie coraz bardziej lubiany :)
mialam do niej jezdzic w wakacje i pomagac, bylam kilka razy ale autobusy finansofo by mnie wyczerpaly :) wczoraj maialam jazdzde , nie za pieknie poszlo, ale dla instruktorki to byla lekcja zeby naprac pewnosci po upadku :)klacz bryknea(ja ja ostatnio jezdzilam okolo 3-4 tyg temu) ale ona taka slotka i podekscytowanaladnie ciag sie udal ale pod koniez zadek zgubilam, i mialam ladny klus, rytmiczny, ladnie zebrany, i wkocu jakis wolniejszy galop, z ktorego bylam zadowolna :) ale duzo przejsc do gaopu na zla noge... ona ma takie wspaniale chody hmm.. jak mazenie,4pozniej roztepowanie i byla pzreszkoda tak troche popsuta bo drag zwalony oczywiscie musiala przestepowac, drugi raz podczas lekcji, gdy jej dalam pelna swobode
czy mieliscie takie cos ze maice problemy z ruszeniem na przod w swoich umiejetnosciach?albo wrazenie ze jest gorzej?ja teraz utknelam w miejscu... troche zalamana z mojej kiepkskiej jazdy + sprawa z koniem i doswiatczeniem(nie bede go juz jezdzic, a zaczynalo sie ukladac)... plus ostatnie 3 upadki pograzyly moja wiare...jakies rady?
zacznij jeździć na jakimś innym koniu, może trochę trudniejszym :) Ja jak zaczęłam jeździć na trudniejszych koniach dużo się nauczyłam :)
wlasnie mi odmowil, jezdzilam wszystko dobrze szlo, ale dla faceta nie mam wystarczajacego doswiatczenia z konmi (ciekawe jak mam zdobyc doswiatzcenie gdy co tydzien jezdze 30min pod okiem instruktorki, te 30min sie przedluza zazwyczaj :Pteraz jezdze na takim ze trza sie napracowac i byc dosc stanowczym ,zadego progresu zbytnio nie ma.. minimalny,
hmm? nie wiem. Ja na pierwszej jeździe na trudniejszym koniu nauczyłam się wiele rzeczy. Prawdę mówiąc z początku kompletnie sobie nie radziłam, ale dziewczyny z tej stajni, które jeżdżą dużo lepiej od mnie zaczęły mnie poprawiać i mówić co robię dobrze, co źle i co powinnam jeszcze robić :) Dzięki ich radą się dużo nauczyłam :)Poproś może instruktora o tego konia i powiedz, że najwyżej spadniesz, a im więcej się spada tym więcej się człowiek uczy :) Zawsze gdybyś robiła coś nie tak to może cię poprawić, prawda? bo piszesz, że jest ciągle na twojej jeździe :) Powiedz, że chcesz się więcej nauczyć iz dobyć większe doświadczenie, a tego nie da się jak się jeździ na tym samym koniu lub na grzecznych konikach. Powiedz, że bardzo ci zależy :)
ja na poczatku jazd , dostalam , normalnego , nie brykajacego i nie zamulonego . Po pierwszej jezdzie dostalm osterego wierzchowca ktory czsto wierzgal i fikal barany. Duzo sie na niem nauczylam i zostal moim ulubionym koniem. Od teraz wiem kiedy mam zla noge , kiedy skrocic wodze i przedewszystkim jak galopowac :)
może na początku poprosi o spokojnego konia, relaksacyjnego (poprostu takiego jakiego lubisz) żeby ci się czasem jeździectwo nie znudziło a potem weś sobie konia bardziej ekstremalnego no i oczywiście porozmawiaj z trenerką żeby wprowadził ci trudniejsze elementy
Ja zdecydowanie czuje, że stoje w miejscu juz od x czasu. Nie stać mnie na trenera, a samemu cięzko jest dojśc do czegoś o czym ma się tylko trochę pojęcia. Owszem pracuje trochę nad rozwijaniem siebie i swojego konia, ale ze względu na szkołe i obowiązki nie mam mozliwości systematycznej pracy. Choć mysle, że po maturze cokolwiek pomyslę o tym aby coś zrobić ze sobą więc moni1100 nie martw się, całe życie przed nami więc damy rade .! ;)
ja jak na razie w miejscu. na kilku ostatnich jazdach totalnie nic mi nie wychodziło. nie wiem dlaczego. może gorszy dzień miałam.a Ty musisz spokojnie przez to przejść.ja też tak kiedyś miałam przy kłusie ćwiczebnym. nic wgl mi nie wchodziło do łba.a co do upadków. mogłaś się pogrążyć,ponieważ upadki odbijają się czasami na psychice. musisz się uspokoić i dalej próbować jeździć. na pewno niedługo załapiesz i będziesz przechodzic do następnych etapów jazdy konnej. :)życzę powodzenia.
jezdze u niej na dwoch koniach, bo tylko te ma ujezdzone, elemety ktore ucze sie to: ciagi, lopadki(na xene ladnie wychodza, takze w galopie sie udalo :) ale jezcze praktyki), zebrany galop i lotne oraz proby passagu czy piaffu ktore kompetnie nie wychodza..., w lipcy lotne ok, nawet co dwa kroki sie udalo ale o dziwo galop powolniejszy, teraz gorzej chociaz dawno ich nie trubowalamna xene bez problemy zrobie lopatke i ciag, a joe ma swoje chumorki, zadko zrobie to co chce na nim bo bardziej wymagajacy, elemety co kiedys udalo mi sie zrobic (3 miesiace temu, ladnie szly teraz gorzej_teraz sie czuje jakbym stala w miejscu albo cofala, tymbardziej moj dosiad sie pogorszyl po przerwie i wciagu ostatnich miesiecy szczegoly jak stopy i rece sie poprawily ale rownowaga i relaksacja jeszcze do zyczenia, moj plan: by cala nastepna lekcje bez strzemion moze pomoze, dawno tego nie robilam a przy tym co ona mi karze sie nie obejdzie :) co mnie podbilo to byl tego kon, co brykal i mnie zwalal x 2, i po slowach wlasciciele ze nie mam wystarczajacego doscwiatczenia na tego konia... a ladnie juz chodzil, ukladalo sie :(powiedzial ze umiem punkty 7,8,9 ale nie mam doswiatczniea od 1-6, czyli podstawchce osiagnac ladny galop zebrany zeby mi nie wracal do klusu, i ciag kiedy chce i zeby nie wlaczal sie motorek w trakcie ciagu... ponoc lepiej juz wychodz ale ostatnia jazda na nim byla okropna.. nic nie wychodzilo...(na xene 2 razy jezdzilam a na joe nie jezdzilam przez 1miesiac, z powodu mojej nogi, i jego niesfornosci i zgubieniu podkowy, jak nie wiecej niz 1 miech) dotego upadek przy skoku. potrzebuje nad pozycja popracowac, ale poruszam sie do przodu bardzo powoli, od konca kwietnia powinnam wiecej zalapac, na jej koniach..... bez talencie sie nazywa :)serdecznie dziekuje za rady :)
Ej to ty taka zacofana nie jestes ;) ja jeżdżę od 12 roku zycia, ale nie potrafie nawet dobrze konia zebrac ;/ jakos tak jeżdze na luźnej wodzy z reguły terenowo.
Mi pomogło jeżdżenie do stajni i pomaganie. To dało mi do zrozumienia że najważniejsza jest pewność siebie i konsekwencja, to mi naprawdę pomogło bo chciałam przestać jeździć, to też było po zobaczeniu ziemii z bliska :) potem bałam się nawet kłusować, a po pewnym czasie to każdy koń był przeze mnie coraz bardziej lubiany :)
mialam do niej jezdzic w wakacje i pomagac, bylam kilka razy ale autobusy finansofo by mnie wyczerpaly :) wczoraj maialam jazdzde , nie za pieknie poszlo, ale dla instruktorki to byla lekcja zeby naprac pewnosci po upadku :)klacz bryknea(ja ja ostatnio jezdzilam okolo 3-4 tyg temu) ale ona taka slotka i podekscytowanaladnie ciag sie udal ale pod koniez zadek zgubilam, i mialam ladny klus, rytmiczny, ladnie zebrany, i wkocu jakis wolniejszy galop, z ktorego bylam zadowolna :) ale duzo przejsc do gaopu na zla noge... ona ma takie wspaniale chody hmm.. jak mazenie,4pozniej roztepowanie i byla pzreszkoda tak troche popsuta bo drag zwalony oczywiscie musiala przestepowac, drugi raz podczas lekcji, gdy jej dalam pelna swobode