Chciałabym sie od Was dowiedzieć, czy jesteście uzależnieni od koni ;DChodzi mi o to, czy np. przez pół roku wytrzymalibyście bez jazdy konnej powiedzmy z powodów finansowych.. Ale tak bez żadnego marudzenia rodzicom, kiedy to wreszcie pojedziecie na jazde.Ja osobiście dałabym rade.. Przez ponad pół roku miałam przerwę, gdyz nie miałam dojazdu do stajni, zajęłam się nauka i jakos to zniosłam ;) A jak jest/ byłoby z wami?
ja oczywiście jestem uzależniona :D nie wytrzymam tygodnia bez jazdy konnej xd nawet jak nie mam kasy to i tak coś wymyslę i gdzies pojade na konie :):P
nie ma mowy, że nie. ja jest uzależniona w 100% nie wytrzymałabym bez jazdy tak długo. najdłużej wytrzymałam miesiąc, ale to tylko dlatego, że byłam w sanatorium (które można było nazwać więzieniem)/ tak ogólnie staram się jeździć raz w tygodniu. teraz nie jeździłam już od weekendu. no bo mam zabiegi i wgl.jeździc nie muszę, żeby być szczęśliwym. mi wystarczy to, żeby być w stajni. :)
Nie mam problemu z kasą na jazdy, bo mogę jeździć kiey chcę:)
Ale za nic bym nie wytrzymała... Wystarczyło bo mi chociaż przebywać z koń, głaskać je i dawać im marchewki:)
ja bym na 100% nie wytrzymała też ciagle marudze rodzicom o więcej jazd a wogóle jak raz nie jeździłam około 1 miesiąc (z powodu wakacji) to już nie mogłam wytrzymać poprostu musiałam zobaczyć konie i na nie wsiąsić
Ja również jestem uzależniona w 100% od koni i nigdy w życiu nie wytrzymałabym bez nich :)Moja najdłuższa przerwa od jazd to dwa tygodnie i wtedy już szalałam z tęsknoty za tym, żeby je zobaczyć i móc pojeździć. Ale gdybym nie mogła jeździć konno dłużej niż te dwa tygodnie to codziennie bym i tak przebywała z końmi dla przyjemności patrzenia na nie, dla bycia po prostu z nimi i w ich towarzystwie. Normalnie muszę i nic tego nie zmieni :D
ja też jestem uzależniona ;) najdłuższa moja przerwa, kiedy nie jeździłam to chyba 2 lub 3 tygodnie w wakacje. tak to jestem zawsze w stajni co tydzień. ;) poprostu kocham konie i już nie wyobrażam sobie tego, jak kiedyś mogłam nie jeździć konno, tak samo teraz nie wyobrażam sobie tego, gdybym miała przestać. to na pewno uzaleznienie. ;p
Taak, to uzależnienie :P Ja jak bym musiała to bym wytrzymała, ale było by to bardzo ciężkie. Raz musiałam wytrzymać przez rok i dałam radę :D Było ciężko... co noc myślałam o koniach i wyobrażałam sobie, ze jestem przy nich :) Przez ostatnie dwa lata moja najdłuższa przerwa od koni to miesiąc :) Ciężko było mi to znieść :P A tak to jeżdżę co tydzień, dwa :)
Ja również jestem uzależniona. Moja najdłuższa przerwa trwała 2 tyg i juz obliczałam do jazdy. dosłownie. xD Nie wyobrażam sobie nagle przestać jeździ,c bo np. idzie zima itd. Kocham konie i nigdy nie zamierzam przestać jeździć konno.
no co prawda to prawda. ja bym tego roku nie wytrzymała. miesiąc jeszcze w miarę. xd ale nie więcej. ;] a jak byłam w sanatorium to cały czas koleżance z pokoju cały czas trułam o koniach. xdno dobra może nie cały czas. xd ale dużo gadałam. ;]
ja by, chciała, już następny tydzień. bo w tym co będzie nie będę jeszcze chodzić do stajni. no chyba że w czwartek pojadę do koleżanki. xd jak będzie jakaś w miarę pogoda, a ja wyzdrowieję. :)
Jeszcze 2 lata temu mogłam wytrzymać bez koni nawet rok. Czekałam wtedy spokojnie na wakacje, bo wiedziałam, że wtedy sobie porządnie pojeżdżę. Teraz trudno mi jest wytrzymać kilka dni. Po moim wypadku w czerwcu (miałam 11 szwów na czole) już 4 dni po zszyciu rany pojechałam do stajni.
zauważyłam, że wszyscy którzy chociaż raz wsiądą na konia po jakimś czasie uzależniaja się od tego. xdnie wszyscy. xd moja siostra była ze mną na jeździe konno i jeździła ze 2 razy, ze mną, ale jednak się do koni nie przekonała. :P ale większość, czyli jakieś 90% ludzi jak już raz wsiądzie to potem nie chce zejść :D
uuu uzaleznienie konmi, ogronme.... a boli serce jak cos sie nie udaje, albo nie mozna jezdzic na pewnym koniu (bo nie ma sie wystarczajacego ""doswiatczeia"" az lzy poleca jak zalezalo :(:( chociaz sa momenty gdy nie chcesz jezdzic, cos sie stalo, albo wiary sie nie ma we wlasne umiejetnosci albo poprostu jest sie kiepskim jezdzcem tak jak ja :Dta kasa.. od tego wszystko zalezy........................w tym hobby, uzaleznieniu
Ja mam obsesje i moi rodzice czasami ze mną nie wytrzymują ( współczuję im ) .. ; ) Ale kiedys dałam rade przez rok czasu, ale byłam mała ;) Ale oczywiście nie obeszło się bez marudzenia, bo nie byłabym to ja ; )
Ja bym wytrzymała ale nie bez marudzenia. Może nie tyle marudzenia co wspominania.
Ja mam coś gorszego: na jazdę jezdżę co tydzień ale nie ma dnia żebym nie weszła w internecie na jakąś stronę, obejrzała film z koniem albo czytała książke o koniach. Na wakacjach czasami nie miałam tematu do rozmowy oprucz konie
Jeśli chcesz pogadać to mam konto na gg tylko dla koni :32248876
bez jeżdżenia konno , to jeszcze wytrzymam . Ale dłuższego czas bez przebywania z końmi już nie ; 3 zresztą do tego , żeby wytrzymać bez jazdy , jestem obecnie zmuszona już od 3 miesięcy przez chorobę kości ^^ i jakoś wytrzymuje .
Ja się uzależniłam na maxa jak zaczęłam trenować do odznaki. 2 treningi co tydzień i jeszcze cała sobota spędzona w stajni- jazda za pracę i tak mi weszło w krew, że jak dwa razy w tygodniu nie pojadę do stajni to nie umiem wytrzymać! Znanim zaczęłam trenować to jeździłam 1 raz na tydzień rekreacyjnie, ciągnęło mnie do stajni, ale nie tak jak teraz!
Kiedyś miałam wiele długich przerw i wytrzymywałam. Pamiętam jak na początku miałam takie przerwy po 3 miesiące. Teraz bym nie wytrzymała! Wystarczy, że przyjde do stajni i pobędę z konikami i już mi lepiej.
Moje 2 koleżanki, które były ze mną na obozie jeździeckim, do jeździectwa nie wróciły ;( A szkoda... Nawet nie wiedzą ile tracą!
Chciałabym sie od Was dowiedzieć, czy jesteście uzależnieni od koni ;DChodzi mi o to, czy np. przez pół roku wytrzymalibyście bez jazdy konnej powiedzmy z powodów finansowych.. Ale tak bez żadnego marudzenia rodzicom, kiedy to wreszcie pojedziecie na jazde.Ja osobiście dałabym rade.. Przez ponad pół roku miałam przerwę, gdyz nie miałam dojazdu do stajni, zajęłam się nauka i jakos to zniosłam ;) A jak jest/ byłoby z wami?
ja oczywiście jestem uzależniona :D nie wytrzymam tygodnia bez jazdy konnej xd nawet jak nie mam kasy to i tak coś wymyslę i gdzies pojade na konie :):P
Ja bym oszalała chociaż jeżdżę rzadko to i tak cały czas kombinuję jak pojechać na jazdę! Jestem po prostu uzależniona xD
nie ma mowy, że nie. ja jest uzależniona w 100% nie wytrzymałabym bez jazdy tak długo. najdłużej wytrzymałam miesiąc, ale to tylko dlatego, że byłam w sanatorium (które można było nazwać więzieniem)/ tak ogólnie staram się jeździć raz w tygodniu. teraz nie jeździłam już od weekendu. no bo mam zabiegi i wgl.jeździc nie muszę, żeby być szczęśliwym. mi wystarczy to, żeby być w stajni. :)
Nie mam problemu z kasą na jazdy, bo mogę jeździć kiey chcę:) Ale za nic bym nie wytrzymała... Wystarczyło bo mi chociaż przebywać z koń, głaskać je i dawać im marchewki:)
Uzalezniona 100% ciagle gderam rodzicom o koniach i oni tego wytrzymac nie moga :DMoja najdluzsza przerwa w jazdach konnych to 3 tygodnie :d
ja bym na 100% nie wytrzymała też ciagle marudze rodzicom o więcej jazd a wogóle jak raz nie jeździłam około 1 miesiąc (z powodu wakacji) to już nie mogłam wytrzymać poprostu musiałam zobaczyć konie i na nie wsiąsić
Całkowicie uzależniona ;p Najdłuższy okres, przez który nie jeździłam to 3 tygodnie (pracowałam, żeby zarobić na kupno Gordonka ;p)
Ja również jestem uzależniona w 100% od koni i nigdy w życiu nie wytrzymałabym bez nich :)Moja najdłuższa przerwa od jazd to dwa tygodnie i wtedy już szalałam z tęsknoty za tym, żeby je zobaczyć i móc pojeździć. Ale gdybym nie mogła jeździć konno dłużej niż te dwa tygodnie to codziennie bym i tak przebywała z końmi dla przyjemności patrzenia na nie, dla bycia po prostu z nimi i w ich towarzystwie. Normalnie muszę i nic tego nie zmieni :D
ja też jestem uzależniona ;) najdłuższa moja przerwa, kiedy nie jeździłam to chyba 2 lub 3 tygodnie w wakacje. tak to jestem zawsze w stajni co tydzień. ;) poprostu kocham konie i już nie wyobrażam sobie tego, jak kiedyś mogłam nie jeździć konno, tak samo teraz nie wyobrażam sobie tego, gdybym miała przestać. to na pewno uzaleznienie. ;p
zauważyłam, że wszyscy którzy chociaż raz wsiądą na konia po jakimś czasie uzależniaja się od tego. xd
Taak, to uzależnienie :P Ja jak bym musiała to bym wytrzymała, ale było by to bardzo ciężkie. Raz musiałam wytrzymać przez rok i dałam radę :D Było ciężko... co noc myślałam o koniach i wyobrażałam sobie, ze jestem przy nich :) Przez ostatnie dwa lata moja najdłuższa przerwa od koni to miesiąc :) Ciężko było mi to znieść :P A tak to jeżdżę co tydzień, dwa :)
Ja również jestem uzależniona. Moja najdłuższa przerwa trwała 2 tyg i juz obliczałam do jazdy. dosłownie. xD Nie wyobrażam sobie nagle przestać jeździ,c bo np. idzie zima itd. Kocham konie i nigdy nie zamierzam przestać jeździć konno.
no co prawda to prawda. ja bym tego roku nie wytrzymała. miesiąc jeszcze w miarę. xd ale nie więcej. ;] a jak byłam w sanatorium to cały czas koleżance z pokoju cały czas trułam o koniach. xdno dobra może nie cały czas. xd ale dużo gadałam. ;]
ja juz sie nie moge doczekac piatku choc byl 2 dni temu ; / xDDTak chce wrocic do stajni , ze chyba nigdy sie tak nie czulam :)
ja by, chciała, już następny tydzień. bo w tym co będzie nie będę jeszcze chodzić do stajni. no chyba że w czwartek pojadę do koleżanki. xd jak będzie jakaś w miarę pogoda, a ja wyzdrowieję. :)
Jeszcze 2 lata temu mogłam wytrzymać bez koni nawet rok. Czekałam wtedy spokojnie na wakacje, bo wiedziałam, że wtedy sobie porządnie pojeżdżę. Teraz trudno mi jest wytrzymać kilka dni. Po moim wypadku w czerwcu (miałam 11 szwów na czole) już 4 dni po zszyciu rany pojechałam do stajni.
zauważyłam, że wszyscy którzy chociaż raz wsiądą na konia po jakimś czasie uzależniaja się od tego. xdnie wszyscy. xd moja siostra była ze mną na jeździe konno i jeździła ze 2 razy, ze mną, ale jednak się do koni nie przekonała. :P ale większość, czyli jakieś 90% ludzi jak już raz wsiądzie to potem nie chce zejść :D
No to jest normalne u takich koniarzy jak my :D
Bez jazdy - tak.Bez towarzystwa koni - absolutnie nie.Bo dla mnei liczy się również kontakt z koniem aczkolwiek jazda daje mi duuuzo przyjemności ;]
Nie jeżdże od 3 miesięcy ;(... Mogę powiedzieć, że to straszne... ""to działa na psychikę""...
czemu nie jezdzisz ;o ?
Bardzo łatwo się domyśleć... To przeciętny problem jeźdzca. Ja tu widze, że co drugi jeździec ma ten problem co ja. Finanse, dojazd... ;(
uuu uzaleznienie konmi, ogronme.... a boli serce jak cos sie nie udaje, albo nie mozna jezdzic na pewnym koniu (bo nie ma sie wystarczajacego ""doswiatczeia"" az lzy poleca jak zalezalo :(:( chociaz sa momenty gdy nie chcesz jezdzic, cos sie stalo, albo wiary sie nie ma we wlasne umiejetnosci albo poprostu jest sie kiepskim jezdzcem tak jak ja :Dta kasa.. od tego wszystko zalezy........................w tym hobby, uzaleznieniu
Ja mam obsesje i moi rodzice czasami ze mną nie wytrzymują ( współczuję im ) .. ; ) Ale kiedys dałam rade przez rok czasu, ale byłam mała ;) Ale oczywiście nie obeszło się bez marudzenia, bo nie byłabym to ja ; )
Uzależniona jestem, zresztą jak jestem przy komputerze to aj wchodzi mama to mówi: "ciągle tylko te kunie i kunie" ;D
Ja bym wytrzymała ale nie bez marudzenia. Może nie tyle marudzenia co wspominania. Ja mam coś gorszego: na jazdę jezdżę co tydzień ale nie ma dnia żebym nie weszła w internecie na jakąś stronę, obejrzała film z koniem albo czytała książke o koniach. Na wakacjach czasami nie miałam tematu do rozmowy oprucz konie Jeśli chcesz pogadać to mam konto na gg tylko dla koni :32248876
bez jeżdżenia konno , to jeszcze wytrzymam . Ale dłuższego czas bez przebywania z końmi już nie ; 3 zresztą do tego , żeby wytrzymać bez jazdy , jestem obecnie zmuszona już od 3 miesięcy przez chorobę kości ^^ i jakoś wytrzymuje .
Ja się uzależniłam na maxa jak zaczęłam trenować do odznaki. 2 treningi co tydzień i jeszcze cała sobota spędzona w stajni- jazda za pracę i tak mi weszło w krew, że jak dwa razy w tygodniu nie pojadę do stajni to nie umiem wytrzymać! Znanim zaczęłam trenować to jeździłam 1 raz na tydzień rekreacyjnie, ciągnęło mnie do stajni, ale nie tak jak teraz! Kiedyś miałam wiele długich przerw i wytrzymywałam. Pamiętam jak na początku miałam takie przerwy po 3 miesiące. Teraz bym nie wytrzymała! Wystarczy, że przyjde do stajni i pobędę z konikami i już mi lepiej. Moje 2 koleżanki, które były ze mną na obozie jeździeckim, do jeździectwa nie wróciły ;( A szkoda... Nawet nie wiedzą ile tracą!
heheh a ja nie mam uzależnienia od jazdy konno i sie ciesze bo nie musze latać ciągle do stadniny pojeździć sobie na koniku