hejka ...Mam mały problem..Jak juz wspominałam mam 2 kalcze huculskie 7 miesięczną i 4,5 letnią ...zrebie podaje nogi ,czasami jak sie przesraszy to kopie,ale jest za to karane i opanowuję to .zdarza się mu "szczypac" ale wtedy lekko dotykam jego nogi i przestaje..nei mam z nim większych problemow,natomiast jego matka robi co chce,szczypie mnei kopie nie słucha..teraz czekam do czasu gdy juz całkowicie klacze zostaną rozdzielone i biore się za matkę,zacznę ją jakos lązowac co będzie mega trudne bo ona nie chce mi sie dac dotknąc..;/ ale postaram sie z nią popracowac i zobacze czy mi zaufa..ale na chwilę obecną co dzien przez nią płacze ,chcialabym moc na nią wsiąc ,pogalopowac ,czesto to sobie wyobrazam,ale potem schodzę na ziemię i zdaję sobie spawe ze takie czasy mogą nigdy nei nastac bo boję sie własnej klaczy,kocham ją,ale tez boję sie ze mnei kopne,uczczypie i wgl. mnie nie słucha nie daje nog,nie moge jej wyczesac,ledwo dotknę ją szczotką i zaczyna sie walka więc wychodzę..zastanawialam sie czy znacie moze jakies sposoby na tak trudne konie ?Wiem ze sama zawaliłam ,więc proszę nei hejtowac. Oczywiscie przyjme sobie wszystkie rady i uwagi do serca,ale niech to będą spokojne uwagia...więc błagam o pomoc w tej sprawie..jak najszybszą pomoc ...jezeli nie dam siobie rady to zastanawiam sie czasami nad sprzedaniem klaczy i kupieniem nowego spokojniejszego konia..ale nei wiem czy będe miała iodwagę,aby ją sprzedac,mimo tego jak mnie traktuje ,kocham ją..;/
Zdecydowanie przydałaby Ci się jakaś pomoc, która naprostowałaby Twoją klacz i nauczyła Cię, jak się z nią obchodzić w przyszłości. Wbrew pozorom mimo tego, że hucuły to małe istoty to są zwykle bardzo charakterne i w obejściu z nimi trzeba wykazać dużo stanowczości. Z tego co piszesz wyłania się już jeden błąd - odpuszczasz. Klacz zaczyna wariować to opuszczasz boks. W ten sposób dajesz za wygraną, ona osiąga swój cel - czyli święty spokój.
wiem,ze odpuszczam,poneiwaz juz nei raz mnei uszczypała ,kopnęła co ogromnie bolało i rownoczesnei za co ona dostawała lekko w pysk,a rownoczesnie opogarszało to sprawę,poneiwaz to nei ja a kon nabrał stanowczosci -.-" osoby ktore na ogół powinny zajmnowac sie takimi konmi mowią ze oni sami nei wiedząco robic z klaczą,a ja wiem jedno..nei sprzedam jej,ale ona zaczyna pogarszac sprawę z Jutrzeną..będą z nimi dzis w boknie starsza klacz zaczela mnei szczypac i wali kozły na co mloda klacz rownei ostrze reagowałą,stawała dęba takze zczynala szczypac...
Na pewno nie poradzisz sobie z taką klaczą. Ona wie, że się jej boisz, więc to wykorzystuje. Potrzebny ci fachowy instruktor. Nie próbuj nic robić sama bo może się to okazać dla ciebie niebezpieczne szczególnie gdy wspominałaś że ona cię gryzie i kopie.
hejka ...Mam mały problem..Jak juz wspominałam mam 2 kalcze huculskie 7 miesięczną i 4,5 letnią ...zrebie podaje nogi ,czasami jak sie przesraszy to kopie,ale jest za to karane i opanowuję to .zdarza się mu "szczypac" ale wtedy lekko dotykam jego nogi i przestaje..nei mam z nim większych problemow,natomiast jego matka robi co chce,szczypie mnei kopie nie słucha..teraz czekam do czasu gdy juz całkowicie klacze zostaną rozdzielone i biore się za matkę,zacznę ją jakos lązowac co będzie mega trudne bo ona nie chce mi sie dac dotknąc..;/ ale postaram sie z nią popracowac i zobacze czy mi zaufa..ale na chwilę obecną co dzien przez nią płacze ,chcialabym moc na nią wsiąc ,pogalopowac ,czesto to sobie wyobrazam,ale potem schodzę na ziemię i zdaję sobie spawe ze takie czasy mogą nigdy nei nastac bo boję sie własnej klaczy,kocham ją,ale tez boję sie ze mnei kopne,uczczypie i wgl. mnie nie słucha nie daje nog,nie moge jej wyczesac,ledwo dotknę ją szczotką i zaczyna sie walka więc wychodzę..zastanawialam sie czy znacie moze jakies sposoby na tak trudne konie ?Wiem ze sama zawaliłam ,więc proszę nei hejtowac. Oczywiscie przyjme sobie wszystkie rady i uwagi do serca,ale niech to będą spokojne uwagia...więc błagam o pomoc w tej sprawie..jak najszybszą pomoc ...jezeli nie dam siobie rady to zastanawiam sie czasami nad sprzedaniem klaczy i kupieniem nowego spokojniejszego konia..ale nei wiem czy będe miała iodwagę,aby ją sprzedac,mimo tego jak mnie traktuje ,kocham ją..;/
A czy nie masz kogoś doświadczonego kto mógłby Ci pomóc? Instruktor/trener? To chyba byłoby obecnie najlepsze rozwiązanie
Zdecydowanie przydałaby Ci się jakaś pomoc, która naprostowałaby Twoją klacz i nauczyła Cię, jak się z nią obchodzić w przyszłości. Wbrew pozorom mimo tego, że hucuły to małe istoty to są zwykle bardzo charakterne i w obejściu z nimi trzeba wykazać dużo stanowczości. Z tego co piszesz wyłania się już jeden błąd - odpuszczasz. Klacz zaczyna wariować to opuszczasz boks. W ten sposób dajesz za wygraną, ona osiąga swój cel - czyli święty spokój.
wiem,ze odpuszczam,poneiwaz juz nei raz mnei uszczypała ,kopnęła co ogromnie bolało i rownoczesnei za co ona dostawała lekko w pysk,a rownoczesnie opogarszało to sprawę,poneiwaz to nei ja a kon nabrał stanowczosci -.-" osoby ktore na ogół powinny zajmnowac sie takimi konmi mowią ze oni sami nei wiedząco robic z klaczą,a ja wiem jedno..nei sprzedam jej,ale ona zaczyna pogarszac sprawę z Jutrzeną..będą z nimi dzis w boknie starsza klacz zaczela mnei szczypac i wali kozły na co mloda klacz rownei ostrze reagowałą,stawała dęba takze zczynala szczypac...
Na pewno nie poradzisz sobie z taką klaczą. Ona wie, że się jej boisz, więc to wykorzystuje. Potrzebny ci fachowy instruktor. Nie próbuj nic robić sama bo może się to okazać dla ciebie niebezpieczne szczególnie gdy wspominałaś że ona cię gryzie i kopie.