Kiedyś jeździłam na siwym kucyku felińskim Wiktorze. Na ujeżdżalni został ustawiony drąg - na maksymalną wysokość. Moim zadaniem było przejechanie pod nim. Wicio nie jest zbyt duży, więc on normalnie pod nim przejechał - ja jednak musiałam się nieco schylić. Przejeżdżając pod drągiem, poczułam, że zawadziłam o niego plecami. Nagle spostrzegłam, że mam go na plecach! Jechałam z nim tak parę kroków, aż w końcu drąg zsunął się i jechałam z nim w siodle! Moja instruktorka umierała ze śmiechu. Z resztą ja też - musiało to komicznie wyglądać!
Komentarze