Moja "kariera jeździecka" nie wróżyła nic dobrego. Jedyne czego się nauczyłam to spadać, spadać i jeszcze raz spadać - nie ważne w jakim chodzie, nie ważne jak,na każdej jeździe musisz spaść. Nie miałam żadnego doświadczenia z zakresu treningu koni jak i kupowania rzędu jeździeckiego. Jednym słowem nie umiałam nic.
Norę poznałam w 2008 roku jako zwyczajnego konia do bryczki.Na początku mój stosunek do niej był nijaki : jest konik?No fajnie,jest,chodźmy przejechać się bryczką po mazurskich lasach. Dopiero rok później w miarę możliwości przyjeżdżałam,aby spędzać czas wśród traw i lasów.Tak minęło lato 2009 roku.Po 7 miesiącach odnalazłam Norę w nowo zrobionej stajni i od tego dnia zaczęły się przygotowania.Raz po raz zawoziłam pełne torby sprzętu (co chyba długo jeszcze będzie trwało :P ),przygotowywałam siodło i siodlarnię do użytku oraz przyzwyczajałam Norę do obcowania ze mną.Nie raz odbierałam zakazy wchodzenia na pastwisko z obawy,że może mnie ugryźć albo kopnąć,gdyż jest w ciąży.Lecz mimo tego szłam do niej choćby na chwilkę.Ufałam jej i nie wierzyłam,że kiedykolwiek ona może zrobić coś złego.Nie miałam już wątpliwości,gdy ona po raz pierwszy przyszła do mnie na zawołanie.
Tak minął pierwszy miesiąc przygotowań i w niedzielę 20 czerwca 2010 roku po raz pierwszy znalazłam się na jej grzbiecie :) Pomimo że nadal nie mamy kompletnego sprzętu i dzieli nas bardzo duża odległość staram się przyjeżdżać jak najczęściej i z nią pracować.Nie jest to łatwe.Można pomyśleć,że nic nie da się osiągnąć jeżdżąc na koniu raz w miesiącu albo i rzadziej....ale jednak da się.Teraz kłusujemy w spokojnym tempie,skręcamy,czasem nawet uda nam się zagalopować,a to wszystko było kiedyś nie do pomyślenia.Zawsze coś małego wchodzi nam do główki :)
Generalnie nasza praca "ujeżdżeniowa" miesza się z ciągłym poszukiwaniem pieniędzy na sprzęt oraz możliwością przyjechania do stajni.Mamy bardzo dużo planów na przyszłość,które mam nadzieję zaczniemy realizować już w przyszłym roku.
Wierzę,że kiedyś bezproblemowo będziemy galopować po łąkach...
super :D pierwszy raz spotkałam się z ujeżdżeniem takiego konia :)
Trzymam za Was kciuki!!!