Zastęp początkujących próbuje ruszyć kłusem - Wio! wio! - woła do konia czołowy - Nie "wio", tylko łyda - wrzeszczy instruktor Na to delikwent woła jeszcze głośniej - Łyda! łyda!
Rozmawiają dwa ślepe konie: - Może weźmiemy udział w Wielkiej Pardubickiej? - Nie widzę przeszkód!!
Przyjechał rycerz do kochanki na koniu, zostawił go pod oknem, wdrapuje się na balkon i wchodzi do niej przez okno. Myśli sobie: "Jak ktoś wejdzie to wyskoczę przez okno prosto na konia i odjadę". Siedzi u kochanki już trzy godziny. W pewnym momencie słychać ciężkie kroki na schodach. Rycerz wyskakuje przez okno. Wtem drzwi się otwierają, wsuwa się końska głowa i mówi: - Gdyby mój pan mnie szukał, to poszedłem pod bramę, bo zaczęło padać.
Po wyścigu zdenerwowany trener krzyczy na dżokeja: - Przecież na ostatniej prostej mogłeś pobiec szybciej!!! - Pewnie , że mogłem , ale szkoda mi było konia zostawiać.
Mama mówi do syna: - Nie możemy trzymać koni w domu. Pomyśl o zapachu! - Daj spokój, przyzwyczają się!
- Panie, czemu ten ogier taki drogi? - A, bo z powodzeniem biegał na torach! - O? To on musi się strasznie bać pociągów
Zebrali się ludzie nad zwłokami podkuwacza i ktoś zapytał: - Jakie były jego ostatnie słowa ? - "Dobry konik, dobry konik"
Dwie starsze panie udały się na tor wyścigowy. W drugiej gonitwie zdecydowały się postawić na faworyta. Typowany przez nie koń dobiegł na metę jako ostatni. - Może to i lepiej - pociesza się jedna z nich.- No bo pomyśl, co byśmy z tym zwierzęciem robiły, gdybyśmy go wygrały ?
Chłop wrócił z rynku i mówi do żony: -kupiłem jeszcze 10 ha pola: Żona: - Wiem Chłop: - Skąd? Stara - Bo koń się powiesił za stodołą.
Chłop rozmawia z chłopem:- Mój koń to jest taki mądry! -A dlaczego? -Bo jak się go pytam: idziesz czy nie - to on albo idzie albo nie!!!
Jedzie furmanką węglarz z węglem. Droga prowadzi pod górę. Wreszcie dojechał do wioski, zatrzymał się i woła: - Luuudzieee węgiel wam przywiozłem! Na to odwraca się koń i mówi: - Tak, tak. Ty przywiozłeś...
Jedzie dyliżans przez prerię, zatrzymuje się co pół godziny, woźnica schodzi z kozła i trzaska drzwiami mimo, że nikt nie wsiada i nie wysiada. Po którymś razie pasażerowie w dyliżansie pytają go o powód takiego postępowania. - A to widzicie, ze względu na konie. Jak się zatrzymamy i trzasnę drzwiami, to konie myślą "O, ktoś wysiadł, będzie lżej" i szybciej idą dalej! Jadą więc, woźnica co pół godziny zatrzymuje dyliżans i trzaska drzwiami, aż za którymś razem jeden koń mówi o drugiego: - Ja już dalej nie idę! Co chwila ktoś wsiada!
Panie doktorze, mój mąż twierdzi, że jest koniem. Zgodziłam się, żeby podkuł sobie buty, ale wczoraj zaczął jeść siano! - Konieczne jest leczenie. Niestety, będzie ono bardzo kosztowne. - Nie szkodzi, mąż wygrał ostatnio trzy gonitwy.
Wchodzi koń do pubu, zamawia sobie piwo. -Należy się 15 złotych - Informuje barman. Koń płaci i sączy sobie powoli przy ladzie. - Nieczęsto widujemy tu konie - zagaduje zaciekawiony barman. - Nic dziwnego. 15 złotych za piwo ?!
Gdzieś daleko, na zakurzonej wiejskiej drodze spotyka się osioł z Matizem i pyta zdziwiony: - A ty, co ty jesteś? - Ja jestem samochód, a ty? Na to osioł, trzęsąc się ze śmiechu: - A ja jestem koń
Komentarze