:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Opinie blogerów, Gdzie starzy instruktorzy - zdjęcie, fotografia
Agnieszka Chojnacka - blog 13/08/2011 22:11

Więc ja się pytam - gdzie instruktorzy, którzy ponad swoje zdrowie mieli jeszcze na uwadze komfort koni? Gdzie instruktorzy, dla których liczy się oddawanie swojej osobistej wiedzy, dzielenie się swoimi doświadczeniami... a nie zarobek?
No właśnie. Aktualnie jest takich ludzi bardzo mało, o ile nawet nie są gatunkiem zagrożonym. Teraz, najzwyczajniej w świecie, jazdy prowadzi się na odpierdziel, mając w dalekim poważaniu to, czy koń idzie dobrze, źle, umiarkowanie czy nie idzie w ogóle. Dlatego coraz częściej słyszy się "pogoń go/ją batem!" albo "kopnij tak, żeby poczuł/a!". Ja, słysząc takie rzeczy, jestem po prostu załamana.
Dlaczego? Nie wiem. Może dlatego, że sama byłam długi okres czasu "samoukiem", a jeśli ktoś odważył się mnie czegoś nauczyć, to był to właśnie "instruktor starej daty". I może to się wydać dziwne, ale te jazdy wcale nie wyglądały tak cukierkowo, jak teraz. Były pełne stresu, który przyczynił się do tego, że aktualnie nad koniem potrafię jako-tako zapanować.
Czy oznacza to jednak, że poprzez stres można dotrzeć do każdego? Otóż nie. I to jest kolejny problem aktualnych instruktorów - nie potrafią się dostosować. Rozumiem, że w większym klubie może być z tym problem - no bo prowadź sobie jazdy na maneżu, mając na głowie 10 par i spróbuj się jeszcze do nich indywidualnie dostosować! Nie możliwe. Ale dlaczego instruktor w mniejszej stajence ma z tym problem, skoro widzi jeźdźca raz na dwa dni? Cholera jasna.
Kolejna sprawa to to, że spotkałam się już z paroma dość zabawnymi przykładami instruktorów, którzy, sami bojąc się wsiąść na konia, sadzali na nie małe dzieci. Albo te trochę większe, które rzekomo "coś potrafiły". Albo instruktor, który boi się galopować, gdyż... nie ufa koniowi, którego rzekomo sam zajeździł. Śmiechu warte, prawda? Jednak nigdy nie zapomnę, jak pewna pani instruktor, chcąc pochwalić się swoimi umiejętnościami, zrobiła sobie "trening skokowy", jak twierdziła - przejeżdżała w kłusie ćwiczebnym przez jeden drąg leżący na ziemi, a właściwie... piasku. Można sobie tylko wyobrazić moją reakcję na tę wiadomość.
O co więc mi właściwie chodzi? Cóż, sama nie mam uprawnień i chwilowo się nie zanosi na to, żeby miało się to zmienić - nie wiem dlaczego, ale do zrobienia kursu potrzebna jest matura. Natomiast wiem, że nigdy w życiu nie posadziła bym kogoś na konia, którego sama się boję. Albo na którym nigdy wcześniej nie siedziałam - bo z takim przypadkiem również się spotkałam.
Generalnie chciałabym się po prostu dowiedzieć - co na celu mają kursy? Bo jeżeli eliminowanie bandy idiotów, to przepraszam, ale chyba coś nie wyszło. Zajeżdżanie koni na munsztuku i nachrapniku meksykańskim, nie podciąganie popręgu, zapominanie o regulacji strzemion i, uwaga, banie się galopu... Ja się pytam, skąd się tacy ludzie, do cholery, biorą?! Jeszcze kilka takich akcji i z pewnością bycie instruktorem rekreacji ruchowej o specjalizacji jazda konna nie będzie przywilejem, a tytułem ciemnych mas, które chcą być w stajni ważne pomimo tego, że zbyt wiele nie potrafią. A później? Później będziemy się z nich wszyscy śmiać, jak kiepsko byśmy nie jeździli... Bo w końskim światku wieści się rozchodzą bardzo szybko, a moda przemija. Więc wartałoby, drodzy instruktorzy, odrobinę to chore podejście zmienić i wszelkie braki u siebie doskonalić na tyle, na ile macie możliwość... i tak. Mówi Wam to zwykły, szary jeździec.

Reklama

Gdzie ci starzy instruktorzy? komentarze opinie

  • justyna murawicka 2016-12-30 13:14:40

    Nie chodzi o "starych instruktorów" tylko o umiejętność przekazywania wiedzy. Pewnie, że stara szkoła była bardziej wymagająca, ale dziś musimy się dostosować do klienta, jeśli ten życzy sobie mieć ubranego konia i aby jazda była dla niego odstresowująca po ciężkim tygodniu pełnym nerwów i zmartwień to ja nie widzę w tym nic złego. Ale należy takiego klienta uświadamiać i kształcić w takim kierunku by nie traktował konia jak rower. Da się to zrobić.
    Dzis mamy nowe narzędzia w postaci naturalnych metod pracy z koniem, nowinki dotyczące prawidłowego dosiadu, w starych książkach nie ma połowy rzeczy jakie znamy teraz. Więc jest lepiej, a ze starej szkoły najlepsze było podejście do konia, którego teraz brakuje wielu osobom, zwłaszcza instruktorom, czyli dbanie o konia po jeździe, tj najpierw rozsiodłać, rozczyścić, odprowadzić na odpoczynek a potem zająć się ugaszeniem swojego pragnienia, głodu, czy rozbieranie się z kasku, czapsów i całej reszty, która już nas parzy i uciska. Teraz tego niestety brakuje, kiedy wracam z terenu i nagle zostaje sama z 4 końmi, z dopiętymi popręgami, jeźdźcy pobiegli się napić lub przebrać i to często są właściciele koni.
    Kolejną sprawą jest fakt, że poziom umiejętności instruktorów pozostawia wiele do życzenia. a czasem bardzo wiele. sama znam przypadki kiedy instruktor umie mniej niż uczeń, albo nie radzi sobie z koniem szkółkowym ! ok niech taka osoba uczy dzieci na lonży ale niech siebie doszkala z doświadczonym instruktorem.
    Ambicji nie da się nauczyć, albo się je ma i instruktorowi zależy na jak najlepszym poziomie nauczania albo się ich nie ma i wtedy liczy się złotówka.
    Dlatego moja rada dla początkujących adeptów lub ich rodziców, jeśli wydaje wam się że coś jest nie tak i instruktor nie potrafi rozwiązać problemu to może warto wybrać się na rekonesans do innej szkółki.
    Kiedy do mnie trafia dziecko jeżdżące regularnie od roku i nie będące w stanie płynnie anglezować, pokazuje rodzicom inne dziecko, które jeździ u mnie od roku i aktualnie robi zagalopowania.

  • Marysia Misiarz 2012-01-31 14:18:05

    Bardzo dobry artykuł który stwierdza prawdę. Ja dzięki Bogu mam instruktora który na prawde zna się na rzeczy jest konkretny nie naciaga na kase tylko po prostu uczy i szanuje konie

  • Manio Konio 2011-11-02 16:58:00

    Moja pani od jazdy tylko stoi i mówi, że teraz kłus, a jak coś robie źle, to mówi:nie rób tak. moja koleżanka jeździ od takiego samego czasu, co ja, a umie jakieś 2 razy więcej. dzięki komu? dobremu instruktorowi. może jest w tym trochę mojej winy, chociaż naprawdę się staram, ale jej lekcje są prowadzone 1000 razy lepiej niż moje. szkoda.

  • A P 2011-10-12 23:34:01

    Jeżdżę z instruktorką, której nie zamieniłabym na żadną inną, a jeździłam już w kilku stajniach. Ma ogromną wiedzę jeździecką, jest bardzo wymagająca, zawsze ma swój pomysł na trening od początku do końca, dobro konia stawia na 1. miejscu, ale o bezpieczeństwo jeźdźca też dba i w życiu nie zabrałaby go w teren nie upewniwszy się jakie są jego umiejętności. Sama uczyła się jeździć ze "starą" szkołą jazdy więc ja ją znam raczej z jej opowieści i... wolę tę zmodyfikowaną wersję. Dziękuję za pruski dryl. Wolę szacunek a nie ustawianie do kąta. Wcale nie musi to oznaczać, że wszystko i wolno, a koń czeka na mnie osiodłany, a ja tylko przyjeżdżam i robię co mi się rzewnie podoba. Bynajmniej. Nadal jestem uczniem a trener to nauczyciel więc każdy swą rolę zna. Dobry nauczyciel to jednak nie tylko nauczyciel wymagający, mający plan na zajęcia, ale i szacunek do uczniów.

  • Julia Dyrda 2011-10-06 18:35:52

    Temat bardzo mądry jeździłąm kiedyś w Stajni gdzie na konie uwagi nie zwracano liczyła się tylko KASA KASA I KASA ;/Raz zrezygnowałam z jazdy i poszłam wyczyścić umyć konia bo konie chodziły po 8 godzin ale za to że się nim zaopiekowałam pięniędzy jeszcze chcieli.

  • Aleksandra Brożek 2011-09-12 18:30:23

    Ravnist bardzo dobitnie wyrażasz swoje zdanie ale się z tobą w gruncie rzeczy zgadzam. Coraz więcej jest stajni na odwal się - zarobić i tyle. No cóż niektórzy maja konie żeby dla nich zarabiały, a niektórzy mają ludzi którzy dają im pieniądze dla koni (czytaj klientów). Ale niestety będzie coraz gorzej dopóki ludzie nie zaczną jeździć świadomie. Ja krótkotrwałą znajomość z takim właśnie "ośrodkiem" przepłaciłam złamaniem żuchwy. Teraz jak zabije mnie seryjny morderca to ciała można szukać z wykrywaczem metali. I dobrze pamiętam motywy jakie mną kierowały. Bliskość tamtego ośrodka, mniej stresu (paranoja! teraz wiem że lepiej jest jeździć z dobrym trenerem i daje to koniec końców mniej stresu) i przekonanie że czego to ja nie potrafię się sama nauczyć. Masakra jakaś. Do kwadratu. Ale na szczęście trafiłam na wspaniałą osobę która bardzo mi pomogła odnaleźć "dobrą drogę".Ale dziwi mnie przekonanie że własnie "stara" szkoła jest lepsza, które podziela większość osób które skomentowały ten artykuł. Gówno prawda! Rozmawiałam ze starszymi jeźdźcami i kiedyś było równie dużo beznadziejnych szkół jak dzisiaj jak nie więcej. W dodatku te dobre były dostępne wyłącznie dla wybranych. Teraz osoba nawet mająca dość ograniczone środki finansowe może, jeśli ma odpowiednio dużo zaparcia, może trenować nawet na wysokim poziomie. Po prostu słabe szkoły z dawnych lat nie przetrwały, a my poznając instruktorów których nazywamy "starymi" wydaje nam się że wszyscy tacy byli. Zatem reasumując nie brakuje nie instruktorów "starej szkoły" tylko dobrych, nowoczesnych trenerów.

  • Redakcja galopuje.pl 2011-08-26 09:55:51

    Sama jestem pokoleniem młodych instruktorów, ale na szczęście dla koni i ludzi, których uczę, trzymam się starych zasad.Przy mnie każdy czyści i siodła swojego konia. Na brudnego konia nikt nie wejdzie.Bez kasku klient na konia nie wsiądzie.Tak samo uczę jeździć bez bata i ostróg. Już same słowa "munsztuk, palcat itp" są przy mnie praktycznie zakazane.Nie raz przejmowałam jeźdźców, którzy nie potrafili łydki przyłożyć, za to bili konie batem w kłusie wyciągniętym, po to, by zagalopowały..Znam "instruktorów", którzy nie potrafią na koniu siedzieć, nie mówiąc już o skokach, a uczą jeździć, skakać i ba! uczą jeździć bez kasków a nawet na nie swoim i nieznanym sobie koniu potrafią puścić klienta w teren po drodze o wzmożonym ruchu TIRów..Zgroza jednym słowem. I niestety smutne realia dzisiejszych stajen.

  • Aneta Borkowska 2011-08-16 15:08:39

    Przypuszczam, że nie bez winy są tu sami jeźdźcy (a raczej początkujący adepci jeździectwa). Pamiętam rygor z jakim mnie uczono i na własne oczy widziałam też jak w tym samym miejscu robi się coraz większe odstępstwa o "starej szkoły" idąc na rękę coraz bardziej wymagającej rzeszy przyszłych jeźdźców. Dlaczego ? Dlatego, że nikt nie chciał płacić za to, że jakiś instruktor/instruktorka będzie na niego krzyczeć, wymagać, żądać posłuchu i decydować czego i kiedy będzie się uczył. Kiedy w naszej stajni zaczęło wiać pustką ( bo u konkurencji wszystko było wolno, konie osiodłane i wymagania niewielkie - wsiąść, pocieszyć się i zapłacić, kto chciał ten skakał, kto chciał jechał w teren - nikt tam nie patrzył na bezpieczeństwo i ZASADY). Właściciel i instruktorzy mieli dwa wyjścia - robić po swojemu i zamknąć stajnię (i tak trzeba było sprzedać część koni) albo zacząć robić to co wszyscy. Jedynie pilnowaliśmy żeby koniom było dobrze i w przeciwieństwie do innych ośrodków u nas panowała żelazna zasada 2 godzin dziennie pracy dla jednego konia i żadnych palcatów, ostróg i wynalazków w pyskach.Teraz żal starej szkoły, ale był czas kiedy unikano stajni gdzie byłby jakieś wymagania i zasady.

  • iza nie podam 2011-08-16 13:43:03

    moja trenerke tez uczyl ,,instruktor starej daty"" i np. jak przyszla na jazde z osiodlanym koniem i instruktor zobaczyl gdzies brud albo zle pozapinane cos  to poweidzial ze ma wrocic do stajni i jak bedzie wszytko okej to ma wrocic na padok < najlepsze jest to  ze sama musila sie domyslec o co mu chodzi>a jazda mijala oczywiscie;)

  • Julia Materska 2011-08-16 13:03:51

    Bardzo mądry i pouczający tekst. Mimo, że zaliczam się raczej do młodych, początkujących jeźdźców, którzy dopiero zaczynają poznawać świat jeździectwa, zgadzam się w stu procentach z przedstawionymi tezami. Oby więcej takich ludzi jak Ty, może jeździectwo w Polsce wtedy się zmieni...

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez galopuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

z siedzibą w ,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"