Reklama

Jeździectwo naturalne moim zdaniem

Dlaczego jeździectwo naturalne jest tak tępione przez klasyków? Czy zrozumienie, że natural jest tylko METODĄ pracy, a nie dyscypliną jeździecką jest takie trudne? Nigdy nie wiązałam przyszłości z wielkim sportem. Nie chciałam nawet jeździć na zawody. Kupując konia, nie myślałam nawet, że ktoś kiedyś mi powie "udało Ci się, wychowałaś ją".

Okres gimnazjalny uważam za najgorszy w moim życiu. Był to okres buntu i próby nowych rzeczy. Tak poznałam Blankę. Rodzice nie mogli ze mną wytrzymać, więc namówiłam ich, aby mi kupili konia to będę miała zajęcie. Zadzwoniliśmy do znajomych i powiedzieli, że akurat mają do sprzedania siwą, 8 letnią klacz. Jako, że miałam 13 lat nie zdawałam sobie sprawy jakie konie potrafią być. Myślałam sobie, że każdy koń jest taki sam, przecież tak było w rekreacji. Przyjechaliśmy. Wypuściliśmy brudną siwą, brykającą klacz. Właściciel zaczął ją lonżować. Stwierdziłam, że chce ją. Było ciężko... Klacz przywiązana do stajni, nie pozwalała się wyciągnąć z boksu. Bała się wyjść na dwór. Z batem z tyłu próbowałam ją wyprowadzać, żeby tylko spróbowała.

Coraz łatwiej udawało mi się ją wyprowadzić przed stajnie. Czyściłam ją i często za to byłam kopana. Nie lubiła ludzi i miała ich w d... Nie potrzebowała opieki. Była tak przywiązana do koni, że nie dało jej się nigdzie samej wyciągnąć. Pytałam się właścicieli stajni, dlaczego taka jest" Odpowiadali mi, że jej właściciel zostawił ją około 3 lata temu. Od tego czasu stała się agresywna i nieufna. Nie wyprowadzano ją na padoki, kowala nie widziała od kiedy została zostawiona. Dawano jej tylko wodą i owies i raz w tygodniu przeprowadzano do boksu naprzeciwko, aby wyczyścić jej boks. Cud, że przeżyła. Nie mogłam uwierzyć, że ludzie pozwolili na takie coś. Byli to zwykli rolnicy, którzy nie zajmowali się nawet tymi końmi. Kupiłam ją i jak najszybciej wyniosłam z tej stajni. Na początku zabrałam ją na obóz do Chróst. Trener, który pomagał mi ją wychować powiedział, że nie poradzę sobie i, że mam ją sprzedać. Starego konia trudno jest czegokolwiek nauczyć. Pierwsze wejście na halę skończyło się moim upadkiem. Pierwsze polanie wodą, aby przemyć jej kopyta i ochłodzić ją trochę skończyło się kopnięciem i odsadzaniem. Długo płakałam i zazdrościłam amazonkom, które mają konie "wychowane". Jak mogą sobie same pojechać w teren i te konie ich nie ponoszą. Jak mogą sobie tylko wjechać na hale i bez problemu zagalopować na dobrą noge i wszystko mieć pod kontrolą. Lecz pocieszałam się myślą, że ją uratowałam i że może kiedyś się polepszy. Pracowałyśmy dzielnie. Przez cały obóz jeździłyśmy i udało się. Mogłam już bez problemu zakłusować bez rzucania głową i brykania. Byłam dumna z tego. Następnie udało mi się już ją wykąpać. Moje metody nie były powiązane z naturalem. Nie wiedziałam nawet wtedy co to jest. Byłam mała i słaba, więc siłą nigdy bym z nią nie wygrała. Musiałam znaleźć inny sposób...

W następnym poście opisze dalsze losy, jest tego bardzo dużo więc podzielę to na parę części. Opiszę dokładnie moją pracę, przez niektórych nazywaną "naturalną".. choć parę zawodów klasycznych po drodzę się również trafiło. A mówią, że natural to tylko jazda na kantarku.

Do jutra :)

P.S Dodają zdjęcia, które niedawno zrobiłam.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    sarucha 10 2013-05-01 17:40:31

    Co do zdjęcia... co zrobisz, gdy koń się spłoszy a ty bez kasku wyp... się na ziemię?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Amalltea 2012-04-26 11:20:00

    tylko pogratulować!Ja także pracuję z takim koniem jak twój z tym że u mnie to 2 letni ogier, ale tak samo jak ty doświadczyłam jego humorów mam nadzieję że z Twoich postów czegoś się nauczę pozdrawiam i trzymam kciuki:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    blidu 2012-02-11 11:25:00

    No Patrycja tylko pogratulować, znam ten problem ponieważ też wzięliśmy na siebie obowiązek zresocjalizowania konia którego odkupiliśmy od hodowcy który kompletnie nie radził sobie z końmi. Besa (9 l.) bo o niej mowa była bardzo nie ufna i nerwowa, miała swoje złe nawyki ale rokowała że będzie współpracować i tak też się stało. Korzystając z z wiedzy i chęci pomocy naszej koleżanki zaczęliśmy jakby od początku treningi z koniem metodami naturalnymi, efekty przyszły po wielu tygodniach mozolnej pracy i poznawaniu się nawzajem. Obecnie Beska jest spokojna, zrelaksowana (czego na początku nie było), i radosna czego upust daje gdy jedziemy w terem radośnie waląc barany podczas galopu :). Wracając do Twojego wątku, tylko praca i cierpliwość w połączeniu z próbą zrozumienia psychiki konika dadzą Wam wymierne i obopólne korzyści. Pozdrawiam Darek.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama