Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Co do zdjęcia... co zrobisz, gdy koń się spłoszy a ty bez kasku wyp... się na ziemię?
tylko pogratulować!Ja także pracuję z takim koniem jak twój z tym że u mnie to 2 letni ogier, ale tak samo jak ty doświadczyłam jego humorów mam nadzieję że z Twoich postów czegoś się nauczę pozdrawiam i trzymam kciuki:)
No Patrycja tylko pogratulować, znam ten problem ponieważ też wzięliśmy na siebie obowiązek zresocjalizowania konia którego odkupiliśmy od hodowcy który kompletnie nie radził sobie z końmi. Besa (9 l.) bo o niej mowa była bardzo nie ufna i nerwowa, miała swoje złe nawyki ale rokowała że będzie współpracować i tak też się stało. Korzystając z z wiedzy i chęci pomocy naszej koleżanki zaczęliśmy jakby od początku treningi z koniem metodami naturalnymi, efekty przyszły po wielu tygodniach mozolnej pracy i poznawaniu się nawzajem. Obecnie Beska jest spokojna, zrelaksowana (czego na początku nie było), i radosna czego upust daje gdy jedziemy w terem radośnie waląc barany podczas galopu :). Wracając do Twojego wątku, tylko praca i cierpliwość w połączeniu z próbą zrozumienia psychiki konika dadzą Wam wymierne i obopólne korzyści. Pozdrawiam Darek.
Gratuluję! Wszystkie moje uratowane konie układam metodami naturalnymi. Zarówno te, które mają kilka miesięcy jak i te, które mają ponad 20 lat. To jest po prostu jedna z metod komunikacji z koniem. Życzę wytrwałości i pozdrawiam, Katarzyna
Bardzo dobry tekst, aż miło czytać, gdy ktoś ma talent do pisania :) Przeczytałam jednym tchem i już czekam na kolejny wpis.
Co do zdjęcia... co zrobisz, gdy koń się spłoszy a ty bez kasku wyp... się na ziemię?
tylko pogratulować!Ja także pracuję z takim koniem jak twój z tym że u mnie to 2 letni ogier, ale tak samo jak ty doświadczyłam jego humorów mam nadzieję że z Twoich postów czegoś się nauczę pozdrawiam i trzymam kciuki:)
No Patrycja tylko pogratulować, znam ten problem ponieważ też wzięliśmy na siebie obowiązek zresocjalizowania konia którego odkupiliśmy od hodowcy który kompletnie nie radził sobie z końmi. Besa (9 l.) bo o niej mowa była bardzo nie ufna i nerwowa, miała swoje złe nawyki ale rokowała że będzie współpracować i tak też się stało. Korzystając z z wiedzy i chęci pomocy naszej koleżanki zaczęliśmy jakby od początku treningi z koniem metodami naturalnymi, efekty przyszły po wielu tygodniach mozolnej pracy i poznawaniu się nawzajem. Obecnie Beska jest spokojna, zrelaksowana (czego na początku nie było), i radosna czego upust daje gdy jedziemy w terem radośnie waląc barany podczas galopu :). Wracając do Twojego wątku, tylko praca i cierpliwość w połączeniu z próbą zrozumienia psychiki konika dadzą Wam wymierne i obopólne korzyści. Pozdrawiam Darek.