Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Świetny artykuł :) Jeszcze nie zdarzyło mi się żeby koń poniósł, ale gdyby to będe wiedziała co robić :D Pozdrawiam
"Przypalanie kopyt" to nie znecanie. Polega to na tym, ze jak kon poniesie to Ty starasz sie pokazac mu ze sie nie przestraszyles i popedzasz go zeby biegl jeszcze szybciej. ,,Wtedy koń zacznie się zastanawiać co się dzieje? Dlaczego ona jeszcze nie spadła? Czemu jej się to podoba? W końcu koń zaczyna się męczyć i zwalnia o ile wcześniej nie dojdzie do wniosku, że ponoszenie nie ma sensu." :)
Hej, ja nie wiem o co chodzi z ty "przypalaniem kopyt" :PCo ty nad koniem się znęcasz ;DD :P
znam konie które znając teren równie dobrze jak ja (lub nawet lepiej) w takim przypadku po prostu z przyjemnością pędzą dalej do stajni ;)
Ja ostatnio użyłam "przypalania kopyta", chociaż nie jestem doświadczona (jeżdżę od czerwca), jestem po prostu ryzykantką, dodatkowo zrobiłam to w półsiadzie, bo czuję się wtedy bezpieczniej. Nie było to może zbyt rozsądne, ale to są sekundy podczas których raczej nie myśli się o takich rzeczach. Akurat koń na którym zwykle jeżdżę lubi płoszyć się dla pokazu i ponosić w stronę stajni, poza tym jest kompletnie nieprzewidywalny. I muszę powiedzieć, że sposób jest skuteczniejszy od tego "tradycyjnego". Bo tu koń zatrzymuje się po kilku krokach.
Świetny artykuł :) Jeszcze nie zdarzyło mi się żeby koń poniósł, ale gdyby to będe wiedziała co robić :D Pozdrawiam
"Przypalanie kopyt" to nie znecanie. Polega to na tym, ze jak kon poniesie to Ty starasz sie pokazac mu ze sie nie przestraszyles i popedzasz go zeby biegl jeszcze szybciej. ,,Wtedy koń zacznie się zastanawiać co się dzieje? Dlaczego ona jeszcze nie spadła? Czemu jej się to podoba? W końcu koń zaczyna się męczyć i zwalnia o ile wcześniej nie dojdzie do wniosku, że ponoszenie nie ma sensu." :)
Hej, ja nie wiem o co chodzi z ty "przypalaniem kopyt" :PCo ty nad koniem się znęcasz ;DD :P