Dziś po szkole poszłam do lekarza na kontrolę, a później prosto z Kasią do stajni :P Doszłyśmy do stajni, trener czyścił Cantera bo Canter Argon i Gala dziś jechały na weekend na Husarię :P Miałyśmy wsiąść, ja na Ahabka, Kasia na Peruna (Maxa xD) Ja wsiadłam przed stajnią, a Kasia z Perunem szła na piaszczysty, tam wylążował go trener, ja miałam jeździć przed nim chociaż to nie wychodziło bo ciągle mnie wyprzedzał :P Potem pomogłam z wsiadaniem na niego, i chciałam od niego odjechać, a Ahabek dostał jakiś buntów i nie chciał odjechać, kręcił się w kółko i jakieś małe dębiki strzelał. W końcu odjechałam postępowałam w jedną, zmiana kierunku i znowu bunt :P Wtedy doczepiłam się do Kasi i kłusowałyśmy kilka kółek na piaszczystym, a że Perun ładnie chodził to pojechałyśmy w teren :D Dość spory kawałek stępowałyśmy, a potem zakłusowałyśmy Ahab jak to Ahab był do przodu ale tak szedł w miarę równo z Perunem momentami trochę wyprzedzał go ale po chwili dało go się zwolnić ;P Byłam pewna że potem cały czas będzie droblił, ale ku mojemu zdziwieniu normalnie stępował. Miło było w lesie tak nie wiało, sobie stępowałyśmy i rozmawiałyśmy, potem zawróciłyśmy w stronę stajni żeby wjechać w dróżkę fajną, i jak tylko zobaczył kierunek do stajni zaczął droblić, i już tak do końca terenu masakra, a tak fajnie szedł. Szarpałam się z nim trochę bo ciągle chciał jechać do przodu, w końcu zakłusowałyśmy dreptał i dreptał w tym kłusie co kawałek go zwalniałam ale i tak gnał do przodu. Wyjechałyśmy na skrzyżowaniu, i na lewo była piaszczysta szeroka ścieżka pod górę, gdzie zawsze galopujemy. Więc najpierw kawałek kłusem, wysiadywałam żeby się opanował i zagalopowanie. Poszedł z kopyta bardziej w górę, wręcz galopował w miejscu skacząc xD Trochę mu popuściłam i poszedł bardziej do przodu, wtedy zabrałam trochę wodzy i jechałam kawałek przed Kasią, potem zwolniłam i jechałyśmy równo, Ahab był do przodu ale dało go się utrzymać, nie był to jakiś szalony galop. Jak już dojechałyśmy na prostą to kawałek jeszcze galopowałyśmy, wtedy po chwili do stępa i już stępowaliśmy do stajni. Ja raczej tego stępowaniem nie nazwała, bo cały czas drobił ;/ Strasznie wiało, dojechałyśmy do stajni rozsiodłałyśmy, i przyjechał p.Jambor z przyczepką po konie, przyszedł P.Wojtek i ja wzięłam Argona żeby go "zapakować" Stałam przed stajnią i czekałam, Kasia ładowała Cantera do innego koniowozu. Poszłam z Argonem w stronę koniowozu, był jakiś dziwny bo miał z boku drzwi :P No i oczywiście Argon zdziwiony zachwiał się i nie chciał wejść. Nie szarpaliśmy się z nim, tylko ustałam z nim przed stajnią, do koniowozu wszedł bez problemu Gala, a że już jeden koń siedział to wiedziałam że Argon też wejdzie bez problemu i tak było ;P Dziwak i tyle xD Koniska pojechały, a my reszcie dałyśmy siana, i nakarmiłyśmy. Usiadłyśmy w siodlarni przy herbatce i rozmawiałyśmy :D Nie miałyśmy ochoty wychodzić na to wiatrzysko :P Jutro do stajni na trening na Herku, a później rycerze jadą Cross, będzie ciekawie :P
Bardzo fajny wpis... :) :) :)