Reklama

Siodło westernowe - wrażenia.

galopuje.pl
08/04/2011 16:31
Pewnego razu pojechałam do stajni i chciałam się przekonać, jak to jest w siodle westernowym. Opisuję z punktu widzenia osoby, która nie miała okazji nigdy wcześniej wypróbować takiego siodła, a główny styl to około 70% klasyk. Najpierw kilka informacji, aby każdy mógł sobie to lepiej wyobrazić.
Siodło westernowe jest głębsze od innych i ma wysokie łęki. Z przodu posiada tzw. horn (z ang. róg), którego można się schwycić podczas wykonywania gwałtownych manewrów, a w konkurencjach służy do przywiązania liny. Siodła tego rodzaju (westernowe) są często ozdabiane.
Podczas stępowania cały czas odczuwałam, jakbym źle trzymała stopę w strzemieniu ale nie dało się tego poprawić. Poza tym siodło wydawało się bardzo wygodne. Gorzej po zakłusowaniu. Siodło typu westernowego nie posiada poduszek kolanowych, więc łydki przesuwają się do przodu. Noga jest praktycznie wyprostowana. Z równowagą nie było większego problemu ale potrzebowałam chwilę, żeby się przyzwyczaić do tego siodła.
Kolejną czynnością było zagalopowanie. Jechałam na koniu, na którym było się trzeba postarać, aby do czegoś dojść, a dość trudne były wszelkie operacje do których było trzeba wykorzystywać przede wszystkim łydki. Po chwili udało się nam dojść do celu.
To była chyba najtrudniejsza część tej jazdy. A dokładniej dosiad i utrzymanie galopu. Jak już wcześniej wspomniałam - siodła westernowe są głębsze od tych "klasycznych" i nie posiadają poduszek kolanowych. Mogę ująć to w jednym zdaniu: "Czułam się jak worek ziemniaków".

Co myślę o siodle westernowym?
Uważam, że było to świetne doświadczenie, uwielbiam próbować nowych rzeczy, lecz jakbym miała wybierać pomiędzy którymś z siodeł tradycyjnych, a westernowym raczej zdecydowałabym się na to pierwsze. Chyba po prostu jest to kwestia przyzwyczajenia. Jednak jazdę uważam za udaną! :)
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    emir 2011-04-13 18:12:39

    Również miałem do czynienia z takim siodłem, .. nie miałem innego wyboru!! I owszem miało ono wysoki przedni łęk o który boleśnie się na początku poobijałem wszak jestem facetem. Jednakże pamiętam , że kiedy zgłębiłem niuanse dosiadu w czymś takim , czułem się dość wygodnie i bezpiecznie ( tutaj trzeba dodać , iż wówczas jeżdziłem na koniu - w typie rodeo!) To było dawno temu i najśmieszniejsze było to , że mój instruktor po przejechaniu kilku fulli , zeskoczył na ziemię z ostrym grymasem bólu na twarzy, trzymając się ręką w okolicach poniżej pępka? To moje siodło było trochę inne od opisanego , ponieważ miało miękkie , chyba karbowane tybinki i tak ogólnie to nawet polubiłem je potem , tak jak i tamtego konia .. nazywał się Salerno .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama