Reklama

Strach po upadku - co robić radzi Aleksandra Lusina

Prezentuję odpowiedź na kolejne pytanie w ramach szkółki jeździeckiej galopuje.pl:


W czerwcu tego roku złamałam rękę przy upadku z konia. W sumie upadek nie był groźny - przy zagalopowaniu straciłam równowagę i ześlizgnęłam się po boku konia. Jednak wyciągnęłam rękę i cały ciężar oparł się na niej. Wsiadłam z powrotem na konia, żeby już tylko postępować i muszę przyznać, że nie bałam się jakoś panicznie. Dopiero potem okazało się, że mam złamaną kość łokciową i promieniową z przemieszczeniem. W lipcu pojechałam na obóz, gdzie uczyłam się w zasadzie od podstaw i tam już się bałam, ale miałam szczęście, bo zarówno koń jak i instruktor byli bardzo chętni do współpracy i po 12 lekcjach nie tylko się nie bałam, ale i bez problemu wykonywałam ćwiczenia, których nie potrafiłam przed upadkiem. Po powrocie z obozu miałam wizytę kontrolną u ortopedy, który powiedział mi, że kości są bardzo słabe i jeśli znowu je złamię, w grę będzie wchodziło już tylko składanie operacyjne. Myślałam, że zbytnio się tym nie przejmę. Jednak od tamtej pory mam problem właśnie z zagalopowaniem
Moja jazda wygląda tak: kiedy pracuję w kłusie i stępie jestem rozluźniona i spokojna, lecz kiedy zbliża się, moment zagalopowań usztywniam się (głównie w odcinku lędźwiowym i pośladkach), przez co nie mogę działać dosiadem, a w efekcie czego i zagalopować. "Najbardziej krytyczny punkt" to przejście do kłusa ćwiczebnego w narożniku, co dziwne nie mam problemu z wysiadywaniem, jeśli wiem, że nie będę za chwilę galopować. Próbuję to obejść zagalopowując, ze stępa i udaje się, ale to chyba takie pójście po najmniejszej linii oporu?




Niestety, tego rodzaju upadki tak się kończą. Mi lekarz po upadku też powiedział, żebym unikała jazdy, ale jak mogłam się go posłuchać w mojej sytuacji, gdy konie, to całe moje życie? Możesz wyjść z tej sytuacji i przestać się bać, ale tylko pod warunkiem, że będziesz jeździć na bardzo grzecznym koniu. Wybierz najspokojniejszego w okolicy. Może się bowiem tak zdarzyć, że usztywniasz się, bo koń, na którym jeździsz za bardzo ponosi, wybija i tylko kurczowe trzymanie się niego chroni Cię przed upadkiem. Dlatego wybierz spokojnego, dobrze ujeżdżonego konia. Do tego zminimalizuj ryzyko wypłoszenia się konia - jeździj w hali, gdzie nie ma wiatru, latających liści itp. Całość powinien dopełnić dobry instruktor, do którego masz duże zaufanie. Jeśli spełnisz te wszystkie warunki strach powinien zniknąć i znów będziesz mogła cieszyć się jazdą konną.
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Miyukiv 2013-08-13 17:01:27

    Ja po upadku też się bałam wsiąść na konia, z którego spadłam. Miałam go występować przed wprowadzeniem do boksu. Jechałam za innym koniem. Trochę się oddaliliśmy i mój koń poszedł do galopu.. Nic mi się nie stało, ale i tak następną lekcję miałam na tym samym koniu. A nie dawno jechałam kłusem na koniu, za którym wcześniej jechałam. On bardziej w kłusie wybija. Jadę sobie na nim kłusem, a tu proszę, on do galopu. Przebiegł 4 foule"e i instruktor go zwolnił do kłusa. (jechałam bez ogłowia, żeby skupić się na poprawnym dosiadzie) Nie spadłam podczas galopu, a dla mnie to był duży sukces :D Teraz czyszczę konie, żeby przełamać swój już mniejszy strach :D Czyściłam konia na polu przed siodłaniem i drugiego w boksie. Ten koń powinien się nazywać Wiercipiętek - Ja przechodzę pod szyją, żeby wyczyścić 2 stronę, ten oczywiście musi się przekręcić, żeby zobaczyć gdzie idę XD

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Weterynarz 2011-11-27 16:36:04

    ja po upadku bałam się konia z którego spadłam z pół roku na nim nie jeździłam  ale przyjachala nowa pani instruktor wsadziła mnie na tego konia i po chwili strach minął

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Burza93 2011-10-28 21:59:52

    To też może dużo zależeć od konia. Kiedyś spadłam z pewnej klaczy i ona po mnie przegalopowała tak, że byłam potłuczona ale nic poważnego mi się nie stało.Ale jak po wszystkim wsiadłam na tego konia to do dzisiaj mam do niej respekt. A teraz nie dawno spadłam z innego konia tak, że straciłam przytomność ,ponieważ upadłam na głowę w cwale i doznałam wstrząsu mózgu wiem,że nie boję się na niego  wejść i zagalopować.Dla mnie jeździectwo to partnerstwo. Jeśli ty nie ufasz  zwierzęciu albo on tobie nie ma sensu się męczyć. Znajdź konia któremu zaufasz  i z nim ćwicz.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo galopuje.pl




Reklama