Szczepan Mazur to siedemnastoletni kandydat dżokejski, którego kariera rozwija się niezwykle szybko. Młody chłopak, który jeździ konno od dwóch lat, jest coraz bliżej wygrania swojej setnej gonitwy i zdobycia tytułu dżokeja. Zapraszamy do przeczytania wywiadu.
Redakcja galopuje.pl: Jak zaczęła się Twoja przygoda z końmi ?Szczepan Mazur: Zacząłem jeździć u trenera Dawida Mekliszewskiego w jego stajni w pobliżu Wrocławia. Mój tata najpierw kupił mi konia rasy śląskiej który właśnie był oddany tam do zajeżdżenia i przyzwyczajenia żeby nauczył się chodzić pod siodłem. Kiedy koń został zajeżdżony poprosiłem o początkowe nauki jazdy. Wtedy właśnie trener zauważył, że dosyć dobrze mi idzie i zaproponował czy nie zechciałbym zacząć jeździć w wyścigach konnych. Ja zgodziłem się nie wiedząc tak na prawdę co to jest. Powoli powoli zacząłem trenować na koniach i zacząłem jeździć wyścigi
R: Ile miałeś lat jak zacząłeś się ścigać?
SM: 16
R: Pierwszy wyścigowy koń w wieku 16 lat?
SM: Na pierwszym wyścigowym koniu jeździłem w wieku 15 lat tyle że na treningu, a ścigać się zacząłem jak miałem 16 lat.
R: Przeniosłeś się do Warszawy ze względu na wyścigi?
SM: Tak. Przeniosłem się pod koniec poprzedniego sezonu do stajni Adama Wyżyka. Głównym powodem było to że odnosiłem bardzo duże sukcesy na koniach z jego stajni i stwierdziłem, że będzie dla mnie dobrze jeśli przeniosę się tutaj myśląc o karierze wyścigowej.
R: Jak będzie przebiegać Twoja kariera? Wiele osób zastanawia się kiedy woda sodowa uderzy Ci do głowy, w końcu jesteś młody, a masz na swoim koncie już wiele sukcesów, starsi dżokeje na pewno Ci zazdroszczą. Co dalej?
SM: Będę się starał dotrzymywać kroku tym najlepszym.
R: A nie myślisz o jakimś wyjeździe za granicę?
SM: Nie na razie o tym nie myślę, teraz chce się jeszcze doszkolić w temacie wyścigowym, bo jeszcze nie mogę powiedzieć, że jestem w miejscu które by mnie zadowalało. Brakuje mi jeszcze rutyny, doświadczenia. Jeszcze potrzeba mi trochę czasu by się doszkolić.
R: Porozmawiajmy o Twoim stylu wyścigowym, jeździsz dosyć agresywnie.
SM: Nie wydaje mi się, że mam agresywny styl. My, dżokeje czasami mamy parę sekund na podjęcie decyzji i czasami są one dobre, a czasami złe. Często są one uwarunkowane sytuacjami w jakich się znajdujemy, jeśli jeździec chce być dobry to musi podejmować decyzje na krawędzi ryzyka. Jeżeli dżokej nie podejmuje złych decyzji, to nigdy nie będzie dobrym dżokejem.
R: Jak wygląda Twój dzień pracy?
SM: Wstaję przed szóstą i idę na przejażdżkę trenować konie. Mieszkam w stajni trenera Adama Wyżyka ok. 50km od Toru w Warszawie. Treningi kończymy zazwyczaj koło 13.
R: Ile koni jeździsz dziennie?
SM: Siedem, czasem osiem - tak wygląda początek dnia praktycznie codziennie. Później chodzę do szkoły – wybrałem szkołę wieczorową ze względu na treningi. Chodzę do szkoły trzy razy w tygodniu. Muszę pamiętać żeby trzymać wagę, dlatego biegam albo pływam, a jak nie mam na to czasu to ubieram się cieplej na treningi.
R: Nie boisz się, że może u Ciebie nastąpić eksplozja wzrostu?
SM: Nie, nie myślę o tym za bardzo, mogę urosnąć albo nie urosnąć. To jest zagadka. Niektórzy mówią, że można mniej jeść ale wydaję mi się, że nie da się tego zahamować czy urosnę czy nie.
R: Wiążesz swoją przyszłość z wyścigami?
SM: Tak.
R: Co jest dla ciebie najtrudniejsze w takiej pracy na koniach, z końmi czy w wyścigach?
SM: Na treningach największą trudność sprawiają mi trudne konie, które ciężko wytrenować do jazdy w treningu. Głównie to właśnie praca z trudnymi końmi. W wyścigach na pewno najtrudniejsze jest utrzymywanie dobrej formy, wyczuwanie tempa z podejmowaniem właśnie trudnych decyzji.
R: Jak wygląda rola trenera w wyścigu, mówi Ci „trzymaj go” do któregoś metra i później przyśpiesz ?
SM: Rola trenera jest zazwyczaj taka, że mówi to co koniowi odpowiada, na przykład to że dany koń ma dobre przyśpieszenie na finiszu na 400 m. Jeśli tempo początkowe jest wolne to dżokej powinien trzymać się z przodu, a jak zbyt mocniejsze to może wycofać trochę konia. Oczywiście koń to żywe zwierzę i ma jakiś określony zapas energii.
R: Twój najtrudniejszy koń, masz jakiegoś którego szczególnie zapamiętałeś?
SM: Ciężko mi przypomnieć sobie konkretnego, ale na pewno te które nie chcą stać w maszynie startowej albo które sprawiają trudności w wyścigu, na przykład ciężko go utrzymać bo idzie bardzo do przodu. Takie które boją się innych koni i nie chcą pomiędzy nimi galopować co jest niebezpieczne kiedy konie się zbiegają bo wtedy koń może się wyłamać, zwolnić. Takie szarpnięcia tempa są niebezpieczne dla dżokeja bo może on spaść. Kilka razy mi się tak zdarzyło, że koń stanął. Pamiętam kiedy koń stał i nie chciał wystartować, trochę śmiesznie było bo wszyscy wystartowali, drzwiczki otwarte a ja stoję. Pcham tego konia a on stoi, nie chce ruszyć .
R: Pobiegłeś później?
SM: Nie pobiegłem, on nie chciał wyjść. Otworzyli dopiero tylne drzwiczki i dopiero wyszedł.
R: Dziękuje za rozmowę
SM: Dzięki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W tekście jest błąd w nazwisku pierwszego trenera - chodzi o Dawida Mioduszewskiego, a nie Mekliszewskiego.
ciekawe czy za 3 lata nadal bedzie miał tyle zapału do jazdy..
byłam na derbach ale chyba nic nie wygrał, na w tym wieku takie sukcesy... trzeba mu oddać że jest dobry
W tekście jest błąd w nazwisku pierwszego trenera - chodzi o Dawida Mioduszewskiego, a nie Mekliszewskiego.
ciekawe czy za 3 lata nadal bedzie miał tyle zapału do jazdy..
byłam na derbach ale chyba nic nie wygrał, na w tym wieku takie sukcesy... trzeba mu oddać że jest dobry