11 - 17 sierpnia byłam na obozie w LKJ Zabajka. Prawie codziennie jeździliśmy w tereny (czasem nawet dwa razy dziennie). Było świetnie! Ja jako że galopu się nie bałam jeździłam zawsze z pierwszą grupą. Było fenomenalnie! Jeździliśmy po lesie iglastym lub po łące. Galopowaliśmy zwykle na łąkach. Normalnie przeważnie to były trzy wolne krótkie galopy, a raz pojechaliśmy z panią Izą, tak że galopowaliśmy szybciej spory kawałek! Przekonałam się że półsiad o ile umie się go (nie wali pupą w siodło), jest superwygodny i baardzo przyjemny. Kocham galop i ten wiatr we włosach!
W tereny jeździłam (tak się złożyło) zwykle na Ulenie albo Montanie (Muminku xD). Na Ulenie jeździłam również na czworoboku na oklep, i było wesoło i zabawnie, a nawet skoczyliśmy malutką przeszkodę z kłusa, Ulena świetnie mnie słuchała. Muminek również jest kochana, bardzo spokojna i można jej ufać bardziej niż innym koniom. Wolałam na Ulenie, bo miała lepszą grzywe i miałam się za co złapać, a Montana to raczej nie ma grzywy, bo ma powydzieraną. Ale obydwie są kochane i tereny były z nimi świetne !
Komentarze