Do przedsiębiorstwa zajmującego się usuwaniem z ulicy padłych zwierząt dzwoni mężczyzna : - Dzzdzzień dddobry. Jajaja chcciałem popowiedzieć, że leleeży zdechły kkkon. - Dzień dobry panu. Oczywiście zaraz przyjedziemy i zabierzemy zwierzę, proszę tylko powiedzieć na jakiej ulicy. - Na popooopopoooo... - Może na Poznańskiej ? - Nnnnie, na popopo... - Może na Podgórnej ? - Nie, na po...popo... - Drogi panie! Jak pan się zastanowi to proszę do nas zadzwonić, podać adres i my przyjedziemy. Po chwili facet dzwoni raz jeszcze. - Dzzdzzień dddobry... - No witam, witam! Co z tym koniem, na jakiej ulicy? - Na popopo... - Poznańska ? - Nnnnieee! Na popopo... - Może jednak Poznańska ? - Nnnnie ... - Proszę się jeszcze raz zastanowić i zadzwonić później. Facet dzowni po godzinie. -Dzdzz... - No witam witam, jak tam konik, na jakiej ulicy leży ? - Na popopo... - Poznańskiej ? - Ttttak !!! - No widzi pan ! Od razu mówiłem, że na Poznańskiej. - Bbbo gggo, k...a, pppprzeniosssłem...
Szkot kupuje konia: -Dobry ...tani ...tylko za krótki -Jak to za krótki? - pyta spzedawca -Wie pan, nas w rodzine jest pięcioro.
Pewnego dnia na giełdę koni pełnej krwi jakiś facet przyprowadził nędzną szkapinę. Koń był wychudzony i stary, ale sprzedawca darł się na całe gardło: - Ludzie to najlepszy koń na świecie, bierze z miejsca każdą przeszkodę, Wielka Pardubicka to dla niego pestka W pewnej chwili podchodzi do niego inny facet - na oko stary wyga i mówi: - Panie coś pan tu przyprowadził To jest koń czy pies? Skąd pan wytrzasnąłeś takie nędzne szkapsko? Ale sprzedawca niezrażony dalej swoje. Nie mogąc jednak przekonać starego wygi pokazuje mu coś w oddali i mówi: - Widzisz pan ten mur z cegły, wypróbuj pan tego konia, sam pan zobaczysz jaki jest dobry Wyjadacz wsiadł na konia, pod którym rozjechały się co prawda nogi, ale utrzymał równowagę, rozpędził się i uderzył w mur. Pozbierał się i podchodzi z wyrzutem do sprzedawcy: - Panie, przecież ten koń jest ślepy!" Na to ten oburzony: - Ślepy, ślepy, ale za to jaki odważny !
Lata po wojnie. W wojsku używali jeszcze koni. Zbliżała się parada i wachmistrz zwołuje żolnierzy na zbiórkę. -Żołnierze! Kto wymyśli sposób, aby moja kobyłka miała na paradzie swój ogon w górze, ten dostanie trzy dni urlopu. Nikt nie wie jak to zrobić, w końcu jeden z żołnierzy zgłasza się, że to załatwi. W dniu parady wachmistrz jedzie dumnie na swojej kobyłce, kobyłka ogon swój wysoko zadziera. Po paradzie wachmistrz wzywa żołnierza i mówi: -Powiedzcie, jak żeście to zrobili? -Wstydzę się, panie wachmistrzu. -Macie 10 dni urlopu jak powiecie, jak to zrobiliście, że moja kobyłka miała ogon w górze. -Zgoda. Wsadziłem jej slomkę pod ogon i jak chciała go opuścić, to słomka ją ukuła... Wachmistrz przerywa żołnierzowi: -Cicho!, bo jak moja żona to usłyszy to mi cały snopek podłoży!!!
Wchodzi koń do pubu i zamowia piwo -15 złotych się należy - mówi barman podając piwo. Koń płaci i powoli sączy piwo. -Rzadko widujemy tutaj konie- mówi do konia barman . -Nic dziwnego. 15 złotych za piwo?!
Kto biega za koniem? Zakonnik i zakonnica
Panie doktorze, mój mąż twierdzi że jest koniem. Zgodziłam się żeby sobie buty podkuł, ale wczoraj zaczął jeśc siano -Potrzebne jest leczenie. Niestety będzie ono bardzo kosztowne -Nie szkodzi, mój mąż wygrał ostatnio trzy gonitwy.
Ojciec dwóch synów - optymisty i pesymisty - zrobił im niespodziankę. Każdy z nich wrócił z szkoły i poszedł do swojego pokoju. Ojciec skradł sie pod pokój pesymisty. Ten znalazł w swoim pokoju nowiutki komputer i mówi: -ah, i tak mi sie zepsuje, żadna gra mi nie bedzie chodzic, zawiesi się. Ojciec podkradł sie pod pokój drugiego syna optymisty, który miał cały pokój w gnoju. Optymista z błyskiem w oczach gołymi rękami grzebie w tym gnoju cały uradowany i mówi Ojej, na pewno gdzieś tu jest kucyk!
Piotruś - mówi mama do synka. - Jeśli nie będziesz jadł szpinaku, nie urośniesz. - Nie szkodzi! - mruczy chłopiec. - Ja chcę być dżokejem.
Hahahah dobre :D