Ostatnio podczas prób skoków spadłam i bardzo dotkliwie się potłukłam. To nie byl mój pierwszy upadek ale było bardzo dużo ludzi którzy obserwowali innych jeźdzców i mnie przy okazji też. Rozbeczałam się i instruktorka poszła mnie uspokoić. Mówiła o tym ile już ona razy spadła i żeby się nie poddawać a ja powiedziałam, że nie chcę już jeździć konno wtedy ona się przeraziła i powiedziała ,że dzieci dzieli się na te, które jeżdżą z przymusu na te, które chcą jeździc ale im nie wychodzi i na te które mają dar. Powiedziała, że ja właśnie mam dar do jazdy. a na to powiedziałam ,że może będę jeździć. Ale jak przyszłam do domu mama ostudziła mój zapał. Powiedziała,że raczej zaliczam się do tych, którym nie wychodzi i instruktorka tak powiedziała tylko po to żebym nie przestała jeździć i płacić jej kasy.Teraz dręczą mnie wątpliwości. Jeżdżę od marca 2011 r. kiedy to miałam 1 karnet {10 jazd} jak do tąd miałam 8 karnetów. A i w zimie miałam przerwę { 4 miesiące}. Mam troche problemy z zagalopowaniem, kłusem wysiadywanym i galopowaniem. Jak myślicie czy naprawdę mam talent do jazdy???
Ja myślę, że w ten sposób, który napisałaś ciężko określić, ale nie martw się też ciężko mi idzie ćwiczebny i przez to ciężko zagalopować, może (tycząc się tych upadków) do skoków nie masz daru, ciężko mi to określić ale nie poddawaj się ;)
jeżeli jazda sprawia ci przyjemność no nie rezygnuj! chociaż byś miała pozostać na poziomie rekreacyjnym, to nie odkładaj tego na bok, tylko dlatego, że ktoś powiedział ci że się nie nadajesz. Początki bywają trudne, a tak jak pisały dziewczyny wcześniej, problem z zagalopowaniem może wynikać z tego, że masz trudności z kłusem ćwiczebnym. Jeżeli dostaniesz na jazdę konia czułego na pomoce, to proponuje próbę zagalopowania ze stępa! Wtedy nie rzuca w siodle, bo nie wybija tak jak w kłusie i łatwiej użyć pomocy do zagalopowania.W każdym razie NIE PODDAWAJ SIĘ i koniecznie kontynuuj naukę jazdy, jeżeli tylko tego chcesz!!!Pozdrawiam :)))
Jeśli będziesz się tak zastanawiała nad tym, czy masz dar, przy pierwszym niepowodzeniu się zniechęcisz. Najważniejsze jest nastawienie. Według mnie segregowanie ludzi ze względu na "dar" jest dość głupie. Oczywiście są osoby, które mają troszkę większe predyspozycje, ale pracą zdziałasz dużo więcej. Ja osobiście sama przeszłam taki okres, kiedy zastanawiałam się, czy "jestem urodzona w siodle". Wtedy każda moja pomyłka wprowadzała mnie w przekonanie, że się nie nadaję. Od kiedy o tym nie myślę idzie mi o wiele lepiej.
Ja cię w ogóle nie znam, a ty mnie pytasz czy masz dar do jazdy!Ani razu Cię na koniu nie widziałam, nic na twój temat nie mogę powiedzieć.Nie poddawaj się od razu po pierwszym upadku i walcz o swoje marzenia, ale nie pytaj nas bo i tak nic mądrego się nie dowiesz.
Twoja mama chce pewnie zaoszczędzić na jazdach.Nie przejmuj się upadkami to na początku się zdarza.Z każdą jazdą będzie ci coraz lepiej szło,każdemu na początku nie wychodziło.Liczy się czy czujesz z tego przyjemność,a nie kto mówi.Możesz mieć większe predyspozycje do jazdy konnej,lub mniejsze jeśli to lubisz nie warto przestawać z powodu kilku upadków.Jeśli będziesz jeszcze jeździć to nie ostatni upadek nie przejmuj się tym!
dziewczyno nie rezygnuj! jeśli to kochasz nie powinnaś porzucać jazdy konnej.instruktorka powiedziała tak bo ten sport faktycznie dzieli się na tych co jeżdżą z przymusu i tych którzy są zdeterminowani i sami chcą. Są wzloty i upadki ale trzeba się trzymać. Zaufaj instruktorce i mów jeśli masz z czymś problem, na pewno ci pomoże.pozdrawiam
też tak zaczynam lecz dopiero jeden raz siedziałam na koniu i sama nim kierowałam było to w te wakacje i kiedy zeszłam z lonży to tylko chciałam stępem ale pami mnie namówiła że bym zakłusowała to to zrobiłam ale straszliwie się bałam nie mówmy jusz o tym jak kar-livia mi zagalopowała to wtedy tak się bałam że asz się przytuliłam jej bo szyji i się uspokoiła i zaczeła zwalniać ale miałam szczęście bo puzniej dostałam innego kona a kar-livie dostał mój przyjaciel Łukasz a on mocniej się bał kłusować nisz ja a kiedy mu zagalopowała to był tak zdenerwowany to sam zeszkoczył i też płakał i krzyczał że to głupi koń i nigdy nie wsiądzie na konia ale pózniej wszyscy go przekonale że jednak warto jeszcze jezdzić NIE REZYGNUJ JA SIĘ BAŁAM KŁUSOWAĆ ALE SIĘ PRZEŁAMAŁAM I GDY DOSTAŁAM NOWEGO KONIA TO TERAZ GALOPUJE I NIEDŁUGO BĘDE SKAKAĆ NIE REZYGNUJ BO JAK ZREZYGNUJESZ TO W PRZYSZŁOŚCI BĘDZIESZ ŻAŁOWAĆ!
ciężko powiedzieć. na podstawie tego co powiedziałaś trudno określić. ale jeżeli czujesz, że to kochasz i, że chcesz to robić to nie zastanawiaj się tylko ćwicz. albo zrób przerwę na np. miesiąc i zobacz jak ci jest bez jazdy.
Nie rezezygnuj z jazdy konnej jeśli to kochasz :) Ja też miałam kilkanaście upadków, ale za każdym razem wsiadałam z powrotem... Czasami już myślałam żeby przestać jeździć konno, ale za bardzo to kocham :) Uwierz w siebie i sie nie poddawaj :) Powodzenia :) !
Talent talentem, ale w tym sporcie bez odpowiedniej psychiki nie wiele się osiągnie. Jazda konna nie jest dla tych co beczą, twierdzą, że do niczego się nie nadają, nie dadzą rady, nie potrafią, nie chcą, boją się itp. Trzeba zacisnąć zęby i wziąć się w garść, bo żaden dar tu nie pomoże, a jazda przestanie sprawiać przyjemność, czyli to co tak naprawdę jest najważniejsze.
Talent talentem, ale w tym sporcie bez odpowiedniej psychiki nie wiele się osiągnie. Jazda konna nie jest dla tych co beczą, twierdzą, że do niczego się nie nadają, nie dadzą rady, nie potrafią, nie chcą, boją się itp. Trzeba zacisnąć zęby i wziąć się w garść, bo żaden dar tu nie pomoże, a jazda przestanie sprawiać przyjemność, czyli to co tak naprawdę jest najważniejsze.
A jak Ci powiemy że nie masz talentu to przestaniesz jeździć? Bo według mnie nie masz talentu lub nie da się go określić. No bo skąd masz mieć talent skoro tak łatwo się poddajesz, możliwe że po prostu tego nie kochasz. Srokaty Arab ma racje to jest sport dla ludzi z charakterem.
Ty chyba zbytnio się przejęłaś tym, co powiedziała instruktorka. Po co aż tak bardzo interesuje cię to, czy masz dar? Ciężką pracą i wysiłkiem możesz wiele osiągnąć, i wcale nie potrzebujesz jakiegoś wielkiego talentu do jazdy. Nie widzieliśmy jak jeździsz, więc zbyt wiele nie możemy powiedzieć, chyba że wstawisz jakieś filmiki itp. Jeżeli kochasz konie, to nie rezygnuj z jazdy, nie poddawaj się. Każdy może zostać dobrym jeźdźcem :)
Rób to co kochasz - konie, jeździectwo ! Nie ważne czy masz dar czy nie swoją determinacją i cierpliwością osiągniesz wszystko :)A co do upadków to się tym nie przejmuj ;)
Niestety nie jestem w stanie określić, czy "masz dar". Osobiście nie wierzę w talenty, jedynie w małe predyspozycje. To, że masz problemy, nie ma znaczenia - każdy ma problemy, tylko na różnych etapach nauki (jednemu nie wychodzi zagalopowanie z kłusa, drugiemu z pasażu). Jeśli jazda konna zwyczajnie sprawia ci przyjemność, nie zrażaj się - jeździj dalej, nie musisz kontynuować jazd koniecznie w tym ośrodku, próbuj w okolicy - może znajdziesz czulsze na pomoce i bezpieczniejsze konie. Powodzenia!
Niestety załamania są w jeździe konnej bardzo częste... To weryfikuje wytrzymałość psychiczną ludzi, jeśli ktoś jest słaby pod tym względem, zrezygnuje przy pierwszym niepowodzeniu...
Ja jeżdżę znacznie dłużej od Ciebie, bo już od siedmiu lat, jednak i w mojej "karierze jeździeckiej" miałam dość znaczące przerwy i dlatego mam mniej-więcej te same problemy co ty. Jeśli chodzi o jeździectwo, jak i każdy inny sport dar to jedynie 20% całości - reszty wymaga Twoja ciężka praca. Nie wiem, tak jak zapewne nikt na tym forum czy takowy dar posiadasz, ponieważ w/w daru nie da się opisać, jak i definitywnie powiedzieć, czy się go ma, czy nie. Powiem Ci jedno: jeśli w towarzystwie koni czujesz się szczęśliwa, kilka chwil w siodle daje Ci frajdę jakiej nie doświadczasz nigdzie indziej to nie poddawaj się - brak chęci czy też motywacji jest notorycznym niszczycielem wielu pięknych karier. Ja tak naprawdę dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak wiele znaczą dla mnie konie i zapewniam Cię, że zajmują ogromny kawałek w moim sercu i aby tak naprawdę to zrozumieć potrzebowałam na to aż siedmiu lat.
ja po prostu jazdy nie mogę się zawsze doczekać dziękuję ci za radę na pewno nie zrezygnuję za bardzo kocham konie! a co do Heven { tej klaczy z której spadłam } tak się na nią obraziłam że nie wsiądę na nią przez 3 dni :D
Jeżeli jeździsz już ponad rok i masz problemy z kłusem ćwiczebnym to moim zdaniem nie masz talentu, nawet z tymi przerwami. Instruktorka mówi ci to pewnie dlatego, żebyś nie zrezygnowała i żebyś nabijała im kasę.
Popieram SrokategoAraba i Oczy Nocy. Jeździectwo to sport dla osób o dobrej psychice, czyli dla osób, których nie będzie frustrować to, że jeździ raz na dwa tygodnie czy raz na miesiąc. Jeżeli jazda konna wyraźnie cię frustruje i zniechęca, a i nie sprawia ci w ogóle przyjemności nie mogłabym powiedzieć, że kochasz koniki i jazdę konną. Ja jak byłam jeszcze dzieciakiem żałowałam i płakałam nocami, że nie trafiłam do innej rodziny, gdzie pieniędzy pod dostatkiem i do jakiegoś dużego miasta, a nie wsi-wiochy. Ale w końcu wzięłam się w garść i pomyślałam, że warto walczyć o coś co się kocha i tak konie przestały mnie zniechęcać i frustrować, a jazda zaczęła sprawiać mi jeszcze więcej przyjemności niż kiedykolwiek indziej. Owszem, każdemu chyba marzy się coś więcej, ale nie powinniśmy płakać, że nam się nie udaje, tylko próbować realizować swoje marzenia.
Domyślam się że jesteś nastolatką i jeździsz od niedawna. Zgadzam się z innymi forumowiczami co do tego że jeżeli masz kłopot z kłusem ćwiczebnym to jeszcze daleka droga do skoków i obawiam się, że musisz zmienić dziewczyno instruktorkę bo ta za wiele cię nie nauczy a wręcz obawiam się,że sama za wiele nie umie a już na pewno nie wie a może zrazić cie do jazd na wiele lat a może na całe życie - no i moj wniosek jest taki ze nie chce stracić klienta.Na pocieszenie ci napiszę że z końmi pracuje już ponad 20 lat i upadki liczyłam do pierwszej 100 a potem zgubiłam rachubę no i zawsze pilnowali - flaszki ha ha JEŹDZIECTWO TO NIESTETY SPORT DLA LUDZI Z CHARAKTEREM. Dasz radę.....!!!!!!!!!!
widzę opinię wielu doświadczonych jeźdźców i przyznaje im racje:-jeździectwo jest dla ludzi z mocnym charakterem-trzeba mieć niesamowitą siłę woli-nie wolno się poddawać-najważniejsze jest oddać się harmonii z koniem-jeździectwo to pasja, nikt Cię do tego nie zmusi..-jeździectwo to choroba. najcudowniejsza na świecie.jeśli jeździsz bo nie masz co robić, albo nie sprawia Ci to radości nie jeździj to nie ma sensu. ja za każdym razem jak wsiadam na konia, dziękuje Bogu za te wszystkie lata. za to że te cudowne zwierzęta mimo wypadków upadków i nieposłuszeństw pozwalają dosiadać nam swoje grzbiety i rozumieć się poprzez ciało i serce. to jest jeździectwo.
Może kryję się w tobie jakaś ambicja. Ale twoja instruktorka chyba jest jakaś nie poważna, jeśli uczy cię skakać, jak nie opanowałaś jeszcze galopu..., a jeszcze bardziej zdaję mi się, ze nie jest zbyt dobra, jeśli nie opanowałaś kłusa wysiadywanego.
Popieram SrokategoAraba i Oczy Nocy. Jeździectwo to sport dla osób o dobrej psychice, czyli dla osób, których nie będzie frustrować to, że jeździ raz na dwa tygodnie czy raz na miesiąc. Jeżeli jazda konna wyraźnie cię frustruje i zniechęca, a i nie sprawia ci w ogóle przyjemności nie mogłabym powiedzieć, że kochasz koniki i jazdę konną. nie zgodzę się z tym, wg mnie własnie dla kogos kto naprawdę to lubi frustracja z powodu małej ilosci jazd będzie rzecza naturalną, a ktos którego nie rusza jezdzenie co dwa tygodnie albo rzadziej, zwyczajnie nie połknął bakcyla. Dobrze byc maniakiem, ja kiedyś bylam tak na to "chora". że nawet jezdząc po 3-4 razy w tygodniu, jak np. zaspałam w sobotę i zrozumiałam że tego dnia juz nie pojezdzę, to dostałam prawie ataku wściekłosci i cały dzień praktycznie skopany, się az pobeczałam a bylam w juz liceum... :(zresztą tu większosc osób przeciez jezdzi rekreacyjnie, jaka przy tym róznica czy ktos ma dar, czy nie? Zwłaszcza jesli mu to sprawia przyjemnosc, gdyby wam ktos powiedział, kiedy miałyscie roczek i stawiałyscie pierwsze kroki, ze kiepsko wam idzie, to co, zrezygnowalybyscie z nauki chodzenia bo nie macie daru i spedzilybyscie reszte zycia siedząc na wózku? Wiem z doswiadczenia że koniarze lubia się nieco przechwalac i to podnosi samopoczucie jak się sobie wmówi, ze robi się cos co wymaga super-predyspozycji, ale nie jestem pewna czy to prawda. Jazdy konnej moze nauczyc się większosc osób, kiedys zreszta byl to powszechny sposób podrózy
Hmmmm... chyba jednak nie jeździsz dłużej ode mnie.... ja jeżdżę 8 lat :pOj sorki coś mi się pokręciło..... przeszłam od razu na 2 stronę..... nie odpowiadac na ten post!!!!!
Wszystko zależy od tego czy chcesz dalej jeździć i czy sprawia ci to przyjemność. Jeżeli tak, to nie przejmowałabym się tym do jakiego poziomu dojdziesz. Każdy uczy się w swoim tempie. A jeśli mogę coś doradzić to tylko to byś nie rezygnowała. Bo masz wielką i cudowną szansę że w ogóle możesz jeździć. Ja bardzo bym chciała. Marzę o tym. Ale do tej pory byłam tylko na obozie konnym i trochę jeździłam w wakacje. Moich rodziców nie stać na to i niestety nie mogę jeździć regularnie. A nie mam tak dużo czasu bym mogła pomagać w stajni i zarabiać na jazdy. Doceń to że ty możesz jeździć. Powodzenia :)
Powiem tak aby wogóle zacząć skakać musisz mieć solidne podstawy ujeżdżeniowe, być mocno oparta na strzemionach, mieć dobry półsiad i bardzo dobrą równowagę. Jest to praca, praca i jeszcze raz praca i zgranie z koniem. To wszystko zależy też od tego jak kto się szybko uczy. A spadłaś na skoku bo nie miałaś równowagi i nie wytrzymałaś skoku. Moja rada jeździj dużo w ćwiczebnym i w półsiadzie, bardzo dobre są też cavaletti dla konia również! Te ćwiczenia bardzo pomagają przy czym złapiesz równowagę i staniesz pewnie w strzemionach.
Ale to Ty sama musisz wiedzieć czy chcesz jeździć:-)
Ja trenuję od marca 2012 roku skoki raz w tygodniu i byłam 7 razy na zawodach gdzie na dzień dzisiejszy skacze L1 czyli 105 cm a na treningach 120 cm, zrobiłam odznakę. Gdzie pani Ewa Niestrawska powiedziała, że mam bardzo dobry dosiad i właśnie ten dar do jeżdziectwa! Ja np. uczę się wszyskiego błyskawicznie i wkładam w to dużo pracy.
Powodzenia:-))))
Moim zdaniem jeżeli chodzi o dar to można to po prostu nazwać predyspozycjami do jazdy. Tak jak ludzie z długimi nogami mają predyspozycje do biegania. Moim zdaniem darem można nazwać łatwość porozumiewania się z końmi nie tylko na jeździe ale i poza nią.
Jeśli chodzi o kłus ćwiczebny, to nie przejmuj się- całą winę obarcz instruktora, który Cię "uczy". Widocznie nie potrafi przekazać Ci prawidłowej instrukcji, zmień go na innego (ale dobrego).
Instruktora powiedziała Ci, że masz talent (czy tam dar) do jazdy tylko dlatego, że nie chciała, żebyś się poddała! Jeździec, który nie spadł z konia, nie jest jeźdźcem. Instruktorka powiedziałaby Ci to nawet, jeśli była byś jej najgorszym jeźdźcem.Jeśli po 80 jazdach masz problem z zagalopowaniem i samym galopem, to myślę, że to jednak nie jest dar ; )
Ostatnio podczas prób skoków spadłam i bardzo dotkliwie się potłukłam. To nie byl mój pierwszy upadek ale było bardzo dużo ludzi którzy obserwowali innych jeźdzców i mnie przy okazji też. Rozbeczałam się i instruktorka poszła mnie uspokoić. Mówiła o tym ile już ona razy spadła i żeby się nie poddawać a ja powiedziałam, że nie chcę już jeździć konno wtedy ona się przeraziła i powiedziała ,że dzieci dzieli się na te, które jeżdżą z przymusu na te, które chcą jeździc ale im nie wychodzi i na te które mają dar. Powiedziała, że ja właśnie mam dar do jazdy. a na to powiedziałam ,że może będę jeździć. Ale jak przyszłam do domu mama ostudziła mój zapał. Powiedziała,że raczej zaliczam się do tych, którym nie wychodzi i instruktorka tak powiedziała tylko po to żebym nie przestała jeździć i płacić jej kasy.Teraz dręczą mnie wątpliwości. Jeżdżę od marca 2011 r. kiedy to miałam 1 karnet {10 jazd} jak do tąd miałam 8 karnetów. A i w zimie miałam przerwę { 4 miesiące}. Mam troche problemy z zagalopowaniem, kłusem wysiadywanym i galopowaniem. Jak myślicie czy naprawdę mam talent do jazdy???
proszę szybko odpiszcie! nerwy mnie zeżrą!!!
Ja myślę, że w ten sposób, który napisałaś ciężko określić, ale nie martw się też ciężko mi idzie ćwiczebny i przez to ciężko zagalopować, może (tycząc się tych upadków) do skoków nie masz daru, ciężko mi to określić ale nie poddawaj się ;)
nie chodzi tylko o skoki ale o samą jazdę
jak pisałam wcześniej, ja mam te same problemy i ja na twoim miejscu nie poddawałabym sie i dalej jeździła, z tą różnica, że ja jeżdżę krócej :)
Masz problemy z zagalopowaniem, kłusem ćwiczebnym i galopem i zaczynasz skakać?Gratulacje dla pani instruktorki...
jeżeli jazda sprawia ci przyjemność no nie rezygnuj! chociaż byś miała pozostać na poziomie rekreacyjnym, to nie odkładaj tego na bok, tylko dlatego, że ktoś powiedział ci że się nie nadajesz. Początki bywają trudne, a tak jak pisały dziewczyny wcześniej, problem z zagalopowaniem może wynikać z tego, że masz trudności z kłusem ćwiczebnym. Jeżeli dostaniesz na jazdę konia czułego na pomoce, to proponuje próbę zagalopowania ze stępa! Wtedy nie rzuca w siodle, bo nie wybija tak jak w kłusie i łatwiej użyć pomocy do zagalopowania.W każdym razie NIE PODDAWAJ SIĘ i koniecznie kontynuuj naukę jazdy, jeżeli tylko tego chcesz!!!Pozdrawiam :)))
Jeśli będziesz się tak zastanawiała nad tym, czy masz dar, przy pierwszym niepowodzeniu się zniechęcisz. Najważniejsze jest nastawienie. Według mnie segregowanie ludzi ze względu na "dar" jest dość głupie. Oczywiście są osoby, które mają troszkę większe predyspozycje, ale pracą zdziałasz dużo więcej. Ja osobiście sama przeszłam taki okres, kiedy zastanawiałam się, czy "jestem urodzona w siodle". Wtedy każda moja pomyłka wprowadzała mnie w przekonanie, że się nie nadaję. Od kiedy o tym nie myślę idzie mi o wiele lepiej.
Ja cię w ogóle nie znam, a ty mnie pytasz czy masz dar do jazdy!Ani razu Cię na koniu nie widziałam, nic na twój temat nie mogę powiedzieć.Nie poddawaj się od razu po pierwszym upadku i walcz o swoje marzenia, ale nie pytaj nas bo i tak nic mądrego się nie dowiesz.
Twoja mama chce pewnie zaoszczędzić na jazdach.Nie przejmuj się upadkami to na początku się zdarza.Z każdą jazdą będzie ci coraz lepiej szło,każdemu na początku nie wychodziło.Liczy się czy czujesz z tego przyjemność,a nie kto mówi.Możesz mieć większe predyspozycje do jazdy konnej,lub mniejsze jeśli to lubisz nie warto przestawać z powodu kilku upadków.Jeśli będziesz jeszcze jeździć to nie ostatni upadek nie przejmuj się tym!
dziewczyno nie rezygnuj! jeśli to kochasz nie powinnaś porzucać jazdy konnej.instruktorka powiedziała tak bo ten sport faktycznie dzieli się na tych co jeżdżą z przymusu i tych którzy są zdeterminowani i sami chcą. Są wzloty i upadki ale trzeba się trzymać. Zaufaj instruktorce i mów jeśli masz z czymś problem, na pewno ci pomoże.pozdrawiam
też tak zaczynam lecz dopiero jeden raz siedziałam na koniu i sama nim kierowałam było to w te wakacje i kiedy zeszłam z lonży to tylko chciałam stępem ale pami mnie namówiła że bym zakłusowała to to zrobiłam ale straszliwie się bałam nie mówmy jusz o tym jak kar-livia mi zagalopowała to wtedy tak się bałam że asz się przytuliłam jej bo szyji i się uspokoiła i zaczeła zwalniać ale miałam szczęście bo puzniej dostałam innego kona a kar-livie dostał mój przyjaciel Łukasz a on mocniej się bał kłusować nisz ja a kiedy mu zagalopowała to był tak zdenerwowany to sam zeszkoczył i też płakał i krzyczał że to głupi koń i nigdy nie wsiądzie na konia ale pózniej wszyscy go przekonale że jednak warto jeszcze jezdzić NIE REZYGNUJ JA SIĘ BAŁAM KŁUSOWAĆ ALE SIĘ PRZEŁAMAŁAM I GDY DOSTAŁAM NOWEGO KONIA TO TERAZ GALOPUJE I NIEDŁUGO BĘDE SKAKAĆ NIE REZYGNUJ BO JAK ZREZYGNUJESZ TO W PRZYSZŁOŚCI BĘDZIESZ ŻAŁOWAĆ!
ciężko powiedzieć. na podstawie tego co powiedziałaś trudno określić. ale jeżeli czujesz, że to kochasz i, że chcesz to robić to nie zastanawiaj się tylko ćwicz. albo zrób przerwę na np. miesiąc i zobacz jak ci jest bez jazdy.
Nie rezezygnuj z jazdy konnej jeśli to kochasz :) Ja też miałam kilkanaście upadków, ale za każdym razem wsiadałam z powrotem... Czasami już myślałam żeby przestać jeździć konno, ale za bardzo to kocham :) Uwierz w siebie i sie nie poddawaj :) Powodzenia :) !
Talent talentem, ale w tym sporcie bez odpowiedniej psychiki nie wiele się osiągnie. Jazda konna nie jest dla tych co beczą, twierdzą, że do niczego się nie nadają, nie dadzą rady, nie potrafią, nie chcą, boją się itp. Trzeba zacisnąć zęby i wziąć się w garść, bo żaden dar tu nie pomoże, a jazda przestanie sprawiać przyjemność, czyli to co tak naprawdę jest najważniejsze.
Talent talentem, ale w tym sporcie bez odpowiedniej psychiki nie wiele się osiągnie. Jazda konna nie jest dla tych co beczą, twierdzą, że do niczego się nie nadają, nie dadzą rady, nie potrafią, nie chcą, boją się itp. Trzeba zacisnąć zęby i wziąć się w garść, bo żaden dar tu nie pomoże, a jazda przestanie sprawiać przyjemność, czyli to co tak naprawdę jest najważniejsze.
A jak Ci powiemy że nie masz talentu to przestaniesz jeździć? Bo według mnie nie masz talentu lub nie da się go określić. No bo skąd masz mieć talent skoro tak łatwo się poddajesz, możliwe że po prostu tego nie kochasz. Srokaty Arab ma racje to jest sport dla ludzi z charakterem.
Ty chyba zbytnio się przejęłaś tym, co powiedziała instruktorka. Po co aż tak bardzo interesuje cię to, czy masz dar? Ciężką pracą i wysiłkiem możesz wiele osiągnąć, i wcale nie potrzebujesz jakiegoś wielkiego talentu do jazdy. Nie widzieliśmy jak jeździsz, więc zbyt wiele nie możemy powiedzieć, chyba że wstawisz jakieś filmiki itp. Jeżeli kochasz konie, to nie rezygnuj z jazdy, nie poddawaj się. Każdy może zostać dobrym jeźdźcem :)
Rób to co kochasz - konie, jeździectwo ! Nie ważne czy masz dar czy nie swoją determinacją i cierpliwością osiągniesz wszystko :)A co do upadków to się tym nie przejmuj ;)
Nie moge ci powiedzieć czy masz dar ponieważ nie wiem jak jezdzisz
Niestety nie jestem w stanie określić, czy "masz dar". Osobiście nie wierzę w talenty, jedynie w małe predyspozycje. To, że masz problemy, nie ma znaczenia - każdy ma problemy, tylko na różnych etapach nauki (jednemu nie wychodzi zagalopowanie z kłusa, drugiemu z pasażu). Jeśli jazda konna zwyczajnie sprawia ci przyjemność, nie zrażaj się - jeździj dalej, nie musisz kontynuować jazd koniecznie w tym ośrodku, próbuj w okolicy - może znajdziesz czulsze na pomoce i bezpieczniejsze konie. Powodzenia!
dobrze dzięki za odpowiedzi wystarczy JUŻ NIE ODPISUJCIE!!!
Chyba się dziewczynka załamała i więcej na konia nie wsiądzie.
Niestety załamania są w jeździe konnej bardzo częste... To weryfikuje wytrzymałość psychiczną ludzi, jeśli ktoś jest słaby pod tym względem, zrezygnuje przy pierwszym niepowodzeniu...
Moze to nie na temat,ale jeździsz w Nowym Ciechocinku?? (Tam jest kon Kar-Livia)
Moze to nie na temat,ale jeździsz w Nowym Ciechocinku?? (Tam jest kon Kar-Livia)
Ja jeżdżę znacznie dłużej od Ciebie, bo już od siedmiu lat, jednak i w mojej "karierze jeździeckiej" miałam dość znaczące przerwy i dlatego mam mniej-więcej te same problemy co ty. Jeśli chodzi o jeździectwo, jak i każdy inny sport dar to jedynie 20% całości - reszty wymaga Twoja ciężka praca. Nie wiem, tak jak zapewne nikt na tym forum czy takowy dar posiadasz, ponieważ w/w daru nie da się opisać, jak i definitywnie powiedzieć, czy się go ma, czy nie. Powiem Ci jedno: jeśli w towarzystwie koni czujesz się szczęśliwa, kilka chwil w siodle daje Ci frajdę jakiej nie doświadczasz nigdzie indziej to nie poddawaj się - brak chęci czy też motywacji jest notorycznym niszczycielem wielu pięknych karier. Ja tak naprawdę dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jak wiele znaczą dla mnie konie i zapewniam Cię, że zajmują ogromny kawałek w moim sercu i aby tak naprawdę to zrozumieć potrzebowałam na to aż siedmiu lat.
ja po prostu jazdy nie mogę się zawsze doczekać dziękuję ci za radę na pewno nie zrezygnuję za bardzo kocham konie! a co do Heven { tej klaczy z której spadłam } tak się na nią obraziłam że nie wsiądę na nią przez 3 dni :D
dzięki na pewno tak zrobię
nie nie załamałam sie a na konia wsiadłam i dalej próbowałam skakać za bardzo to lubię żeby się załamać:D
nie w ukj kucyk
Jeżeli jeździsz już ponad rok i masz problemy z kłusem ćwiczebnym to moim zdaniem nie masz talentu, nawet z tymi przerwami. Instruktorka mówi ci to pewnie dlatego, żebyś nie zrezygnowała i żebyś nabijała im kasę. Popieram SrokategoAraba i Oczy Nocy. Jeździectwo to sport dla osób o dobrej psychice, czyli dla osób, których nie będzie frustrować to, że jeździ raz na dwa tygodnie czy raz na miesiąc. Jeżeli jazda konna wyraźnie cię frustruje i zniechęca, a i nie sprawia ci w ogóle przyjemności nie mogłabym powiedzieć, że kochasz koniki i jazdę konną. Ja jak byłam jeszcze dzieciakiem żałowałam i płakałam nocami, że nie trafiłam do innej rodziny, gdzie pieniędzy pod dostatkiem i do jakiegoś dużego miasta, a nie wsi-wiochy. Ale w końcu wzięłam się w garść i pomyślałam, że warto walczyć o coś co się kocha i tak konie przestały mnie zniechęcać i frustrować, a jazda zaczęła sprawiać mi jeszcze więcej przyjemności niż kiedykolwiek indziej. Owszem, każdemu chyba marzy się coś więcej, ale nie powinniśmy płakać, że nam się nie udaje, tylko próbować realizować swoje marzenia.
Domyślam się że jesteś nastolatką i jeździsz od niedawna. Zgadzam się z innymi forumowiczami co do tego że jeżeli masz kłopot z kłusem ćwiczebnym to jeszcze daleka droga do skoków i obawiam się, że musisz zmienić dziewczyno instruktorkę bo ta za wiele cię nie nauczy a wręcz obawiam się,że sama za wiele nie umie a już na pewno nie wie a może zrazić cie do jazd na wiele lat a może na całe życie - no i moj wniosek jest taki ze nie chce stracić klienta.Na pocieszenie ci napiszę że z końmi pracuje już ponad 20 lat i upadki liczyłam do pierwszej 100 a potem zgubiłam rachubę no i zawsze pilnowali - flaszki ha ha JEŹDZIECTWO TO NIESTETY SPORT DLA LUDZI Z CHARAKTEREM. Dasz radę.....!!!!!!!!!!
widzę opinię wielu doświadczonych jeźdźców i przyznaje im racje:-jeździectwo jest dla ludzi z mocnym charakterem-trzeba mieć niesamowitą siłę woli-nie wolno się poddawać-najważniejsze jest oddać się harmonii z koniem-jeździectwo to pasja, nikt Cię do tego nie zmusi..-jeździectwo to choroba. najcudowniejsza na świecie.jeśli jeździsz bo nie masz co robić, albo nie sprawia Ci to radości nie jeździj to nie ma sensu. ja za każdym razem jak wsiadam na konia, dziękuje Bogu za te wszystkie lata. za to że te cudowne zwierzęta mimo wypadków upadków i nieposłuszeństw pozwalają dosiadać nam swoje grzbiety i rozumieć się poprzez ciało i serce. to jest jeździectwo.
Może kryję się w tobie jakaś ambicja. Ale twoja instruktorka chyba jest jakaś nie poważna, jeśli uczy cię skakać, jak nie opanowałaś jeszcze galopu..., a jeszcze bardziej zdaję mi się, ze nie jest zbyt dobra, jeśli nie opanowałaś kłusa wysiadywanego.
Popieram SrokategoAraba i Oczy Nocy. Jeździectwo to sport dla osób o dobrej psychice, czyli dla osób, których nie będzie frustrować to, że jeździ raz na dwa tygodnie czy raz na miesiąc. Jeżeli jazda konna wyraźnie cię frustruje i zniechęca, a i nie sprawia ci w ogóle przyjemności nie mogłabym powiedzieć, że kochasz koniki i jazdę konną. nie zgodzę się z tym, wg mnie własnie dla kogos kto naprawdę to lubi frustracja z powodu małej ilosci jazd będzie rzecza naturalną, a ktos którego nie rusza jezdzenie co dwa tygodnie albo rzadziej, zwyczajnie nie połknął bakcyla. Dobrze byc maniakiem, ja kiedyś bylam tak na to "chora". że nawet jezdząc po 3-4 razy w tygodniu, jak np. zaspałam w sobotę i zrozumiałam że tego dnia juz nie pojezdzę, to dostałam prawie ataku wściekłosci i cały dzień praktycznie skopany, się az pobeczałam a bylam w juz liceum... :(zresztą tu większosc osób przeciez jezdzi rekreacyjnie, jaka przy tym róznica czy ktos ma dar, czy nie? Zwłaszcza jesli mu to sprawia przyjemnosc, gdyby wam ktos powiedział, kiedy miałyscie roczek i stawiałyscie pierwsze kroki, ze kiepsko wam idzie, to co, zrezygnowalybyscie z nauki chodzenia bo nie macie daru i spedzilybyscie reszte zycia siedząc na wózku? Wiem z doswiadczenia że koniarze lubia się nieco przechwalac i to podnosi samopoczucie jak się sobie wmówi, ze robi się cos co wymaga super-predyspozycji, ale nie jestem pewna czy to prawda. Jazdy konnej moze nauczyc się większosc osób, kiedys zreszta byl to powszechny sposób podrózy
Hmmmm... chyba jednak nie jeździsz dłużej ode mnie.... ja jeżdżę 8 lat :p
Hmmmm... chyba jednak nie jeździsz dłużej ode mnie.... ja jeżdżę 8 lat :pOj sorki coś mi się pokręciło..... przeszłam od razu na 2 stronę..... nie odpowiadac na ten post!!!!!
Wszystko zależy od tego czy chcesz dalej jeździć i czy sprawia ci to przyjemność. Jeżeli tak, to nie przejmowałabym się tym do jakiego poziomu dojdziesz. Każdy uczy się w swoim tempie. A jeśli mogę coś doradzić to tylko to byś nie rezygnowała. Bo masz wielką i cudowną szansę że w ogóle możesz jeździć. Ja bardzo bym chciała. Marzę o tym. Ale do tej pory byłam tylko na obozie konnym i trochę jeździłam w wakacje. Moich rodziców nie stać na to i niestety nie mogę jeździć regularnie. A nie mam tak dużo czasu bym mogła pomagać w stajni i zarabiać na jazdy. Doceń to że ty możesz jeździć. Powodzenia :)
Powiem tak aby wogóle zacząć skakać musisz mieć solidne podstawy ujeżdżeniowe, być mocno oparta na strzemionach, mieć dobry półsiad i bardzo dobrą równowagę. Jest to praca, praca i jeszcze raz praca i zgranie z koniem. To wszystko zależy też od tego jak kto się szybko uczy. A spadłaś na skoku bo nie miałaś równowagi i nie wytrzymałaś skoku. Moja rada jeździj dużo w ćwiczebnym i w półsiadzie, bardzo dobre są też cavaletti dla konia również! Te ćwiczenia bardzo pomagają przy czym złapiesz równowagę i staniesz pewnie w strzemionach. Ale to Ty sama musisz wiedzieć czy chcesz jeździć:-) Ja trenuję od marca 2012 roku skoki raz w tygodniu i byłam 7 razy na zawodach gdzie na dzień dzisiejszy skacze L1 czyli 105 cm a na treningach 120 cm, zrobiłam odznakę. Gdzie pani Ewa Niestrawska powiedziała, że mam bardzo dobry dosiad i właśnie ten dar do jeżdziectwa! Ja np. uczę się wszyskiego błyskawicznie i wkładam w to dużo pracy. Powodzenia:-))))
Moim zdaniem jeżeli chodzi o dar to można to po prostu nazwać predyspozycjami do jazdy. Tak jak ludzie z długimi nogami mają predyspozycje do biegania. Moim zdaniem darem można nazwać łatwość porozumiewania się z końmi nie tylko na jeździe ale i poza nią.
Jeśli chodzi o kłus ćwiczebny, to nie przejmuj się- całą winę obarcz instruktora, który Cię "uczy". Widocznie nie potrafi przekazać Ci prawidłowej instrukcji, zmień go na innego (ale dobrego).
myśle, że twoja mama ma racje.
bardzo mało osób ma dar. DAR ukazuje się ( lub nie) później , w sposobie radzienia sobie z końmi. Jak można mówić o darze na poziomie szkółkowym?
Instruktora powiedziała Ci, że masz talent (czy tam dar) do jazdy tylko dlatego, że nie chciała, żebyś się poddała! Jeździec, który nie spadł z konia, nie jest jeźdźcem. Instruktorka powiedziałaby Ci to nawet, jeśli była byś jej najgorszym jeźdźcem.Jeśli po 80 jazdach masz problem z zagalopowaniem i samym galopem, to myślę, że to jednak nie jest dar ; )