Mam problem z moimi nowymi klaczkami. Obie mają po 9 lat i chodziły w zaprzęgu, oraz od niedawna pod siodłem. największym minusem jest to, że są nierozłączne. jednakże chodzi mi o samą jazdę. Pierwsza chodzi świetnie ale jak mam wyjechać gdzieś dalej to stara się zawracać do stajni, gdy jedziemy w stronę stajni pędzi na oślep cwałem, co mnie przeraża. Druga natomiast nie chce się ruszyć dalej niż ok 15 m od stajni. Macie jakieś pomysły na to co zrobić zeby było nam łatwiej? Może zastosować jakieś pomoce?Jak idą razem to idą spokojnie tylko że drugi jeździec nie ma tyle czasu żeby często ze mną przyjeżdżać.Z góry dzięki ;)
Ja też dołączam się do tego pytania.W moim wypadku chodzi o kuca i hucuła. Obydwa stają się nerwowe jeśli się ich choć na chwilę rozdzieli. Z hucułkiem jest coraz lepiej, bo można z nim odjechać w samotny teren. Tylko powrót jest okropny, często muszę się z nim szarpać, żeby nie zaczął galopować, a jak już zacznie to tylko prowadząc go na koło można go spowolnić. Z kucem to nawet nie da się odjechać od stajni, bo po prostu stoi i nie ma mowy o kroku w przód. Mam nadzieję, że ktoś nam coś poradzi ;)
Ok, więc pewne jest to, że klacze nie chcą za bardzo się od siebie oddalać. Dlatego jedna cwałuje do stajni, a druga nie chce się z niej ruszyć. Jeśli chodzi o powrót to najlepiej zejść z konia i poprowadzić go w ręku, a jeśli naprawdę zależy ci na powrocie w siodle to kiedy zacznie galopować nie szarp jej za wodze tylko jedź jak zwykle w galopie i spróbuj robić coraz to mniejsze wolty, aż się zatrzyma. Nie chwal jej za to, że się zatrzymała. Co do drugiej to myślę, że powinnaś zacząć od małych kroczków tzn. wyprowadzać razem z jej siostrą, a potem po cichu się oddalić ( z tą klaczą w ręku), zająć ją czymś innym, aby nie skupiała się na tym drugim koniu. Myślę, że kuszenie smakołykami się nie sprawdzi. Spróbuj i powiedz czy jest lepiej :)
Eh, koń to niestety zwierzę i nie rozumie jak człowiek, że przecież wróci do przyjaciela... Jedyną metodą jest powolne cierpliwe i wyrozumiałe robienie małych kroczków. Wszystko powoli bez zbędnych smakołyków. Codzienna praca z każdym z końmi z osobna i razem. Za każde nawet najmniejsze kroki do przodu należy się nagroda. Pogłaskanie poklepanie ostatecznie smakołyk.Nie zgadzam się z tym, że - jeśli chodzi o te volty w galopie , to nie należy pochwalić !Za każdą nawet najmniejszą rzecz należy chwalić!
Odpowiedź przydatna dla obu pań :-) Przede wszystkim musisz stać się dla klaczy równie interesująca,jak jej koleżanka- zabierając ją na spacer w ręku czy pod siodłem staraj się ją zainteresować-nie możecie się nudzić,bo wtedy klacz zacznie myśleć o tym,co zostało w domu.Już podczas oddalającego od domu stępa proponuję jakieś kółeczka,ósemki,zmiany kierunku,nawet drapanie po szyi i gadanie (naprawdę,ja tam jestem zwolenniczką rozmowy ze zwierzakami- głos je uspokaja i zaciekawia),potem zmiany tempa-ciągle coś rób,aby koń miał nad czym myśleć.Na początku niech te spacery nie będą długie. Niestety taka praca może zająć dość długi czas- wszystko zależy od konia,a także od stosunków panujących pomiędzy koniem a jeźdźcem. Wyznacz sobie jakieś odcinki,odległości,które z każdym spacerem czy jazdą będziecie pokonywać i za każdy krok,który oddali Was od domu powinnaś konia nagrodzić-czy to dobrym słowem czy poklepaniem,pogłaskaniem,a i jakiś smakołyk od czasu do czasu się przyda. W dniach,kiedy masz do towarzystwa drugiego jeźdźca,zabierajcie klacze razem,ale starajcie się od czasu do czasu znikać sobie z oczu,np Ty w lewo drogą,a koleżanka w prawo.Jednocześnie wykonujcie ćwiczenia na zajęcie koni,aby miały się na czym skupić. Galopy w drodze powrotnej do domu mogą być niebezpieczne-zarówno dla konia jak dla jeźdźca,próbującego go opanować.Jeżeli wracamy,to koń ma iść stępa,bo kończymy trening i mięśnie potrzebują spokojnego wyciszenia,a nie na koniec gnania przed siebie. Skoro koń już raz poniósł,będzie próbował tego znowu- dlatego wszelkie możliwe spowolnienia go są jak najbardziej wskazane- wolty,od dużych,po te coraz ciaśniejsze,zmiany kierunków. Proponuję nauczyć konie reagowania na głos-stęęępem, kłuusem-wypowiadane powoli,trochę przeciągnięte wyrazy uspokajają konia.A te komendy,głównie stosowane podczas lonżowania często przydają się podczas każdej jazdy-zarówno w terenie jak na parkurze.Koń dostaje jakby podwójną komendę- nie tylko poprzez dosiad,ale i poprzez głos/słuch. Kolejnym trickiem,który może bardzo pomóc w spokojnym powrocie do stajni jest nauka cofania.W ten sposób powstrzymałam swoją klacz przed rwaniem do domu.Konisko załapało,że im szybciej będzie próbowało dotrzeć do kolegi,tym ten powrót może okazać się dłuższy- bo po każdym nieposłuszeństwie było "ochrzanienie" głosowe+ cofanie.Nawet kilka kroków w tył sprawiało,że klacz stawała się spokojniejsza.Gdy tylko zaczynała przyspieszać-powtórka.Owszem,czasami taki powrót do domu trwał o wiele dłużej,ale opłaciło się-teraz mam zrównoważonego konia,któremu jest wszystko jedno,czy wracamy do domu,czy idziemy w stronę lasu.A cofanie przydaje się w wielu stajniowych sytuacjach- od ustawienia konia w boksie,po czyszczenie czy karmienie.
Mam problem z moimi nowymi klaczkami. Obie mają po 9 lat i chodziły w zaprzęgu, oraz od niedawna pod siodłem. największym minusem jest to, że są nierozłączne. jednakże chodzi mi o samą jazdę. Pierwsza chodzi świetnie ale jak mam wyjechać gdzieś dalej to stara się zawracać do stajni, gdy jedziemy w stronę stajni pędzi na oślep cwałem, co mnie przeraża. Druga natomiast nie chce się ruszyć dalej niż ok 15 m od stajni. Macie jakieś pomysły na to co zrobić zeby było nam łatwiej? Może zastosować jakieś pomoce?Jak idą razem to idą spokojnie tylko że drugi jeździec nie ma tyle czasu żeby często ze mną przyjeżdżać.Z góry dzięki ;)
Ja też dołączam się do tego pytania.W moim wypadku chodzi o kuca i hucuła. Obydwa stają się nerwowe jeśli się ich choć na chwilę rozdzieli. Z hucułkiem jest coraz lepiej, bo można z nim odjechać w samotny teren. Tylko powrót jest okropny, często muszę się z nim szarpać, żeby nie zaczął galopować, a jak już zacznie to tylko prowadząc go na koło można go spowolnić. Z kucem to nawet nie da się odjechać od stajni, bo po prostu stoi i nie ma mowy o kroku w przód. Mam nadzieję, że ktoś nam coś poradzi ;)
Ok, więc pewne jest to, że klacze nie chcą za bardzo się od siebie oddalać. Dlatego jedna cwałuje do stajni, a druga nie chce się z niej ruszyć. Jeśli chodzi o powrót to najlepiej zejść z konia i poprowadzić go w ręku, a jeśli naprawdę zależy ci na powrocie w siodle to kiedy zacznie galopować nie szarp jej za wodze tylko jedź jak zwykle w galopie i spróbuj robić coraz to mniejsze wolty, aż się zatrzyma. Nie chwal jej za to, że się zatrzymała. Co do drugiej to myślę, że powinnaś zacząć od małych kroczków tzn. wyprowadzać razem z jej siostrą, a potem po cichu się oddalić ( z tą klaczą w ręku), zająć ją czymś innym, aby nie skupiała się na tym drugim koniu. Myślę, że kuszenie smakołykami się nie sprawdzi. Spróbuj i powiedz czy jest lepiej :)
Eh, koń to niestety zwierzę i nie rozumie jak człowiek, że przecież wróci do przyjaciela... Jedyną metodą jest powolne cierpliwe i wyrozumiałe robienie małych kroczków. Wszystko powoli bez zbędnych smakołyków. Codzienna praca z każdym z końmi z osobna i razem. Za każde nawet najmniejsze kroki do przodu należy się nagroda. Pogłaskanie poklepanie ostatecznie smakołyk.Nie zgadzam się z tym, że - jeśli chodzi o te volty w galopie , to nie należy pochwalić !Za każdą nawet najmniejszą rzecz należy chwalić!
Odpowiedź przydatna dla obu pań :-) Przede wszystkim musisz stać się dla klaczy równie interesująca,jak jej koleżanka- zabierając ją na spacer w ręku czy pod siodłem staraj się ją zainteresować-nie możecie się nudzić,bo wtedy klacz zacznie myśleć o tym,co zostało w domu.Już podczas oddalającego od domu stępa proponuję jakieś kółeczka,ósemki,zmiany kierunku,nawet drapanie po szyi i gadanie (naprawdę,ja tam jestem zwolenniczką rozmowy ze zwierzakami- głos je uspokaja i zaciekawia),potem zmiany tempa-ciągle coś rób,aby koń miał nad czym myśleć.Na początku niech te spacery nie będą długie. Niestety taka praca może zająć dość długi czas- wszystko zależy od konia,a także od stosunków panujących pomiędzy koniem a jeźdźcem. Wyznacz sobie jakieś odcinki,odległości,które z każdym spacerem czy jazdą będziecie pokonywać i za każdy krok,który oddali Was od domu powinnaś konia nagrodzić-czy to dobrym słowem czy poklepaniem,pogłaskaniem,a i jakiś smakołyk od czasu do czasu się przyda. W dniach,kiedy masz do towarzystwa drugiego jeźdźca,zabierajcie klacze razem,ale starajcie się od czasu do czasu znikać sobie z oczu,np Ty w lewo drogą,a koleżanka w prawo.Jednocześnie wykonujcie ćwiczenia na zajęcie koni,aby miały się na czym skupić. Galopy w drodze powrotnej do domu mogą być niebezpieczne-zarówno dla konia jak dla jeźdźca,próbującego go opanować.Jeżeli wracamy,to koń ma iść stępa,bo kończymy trening i mięśnie potrzebują spokojnego wyciszenia,a nie na koniec gnania przed siebie. Skoro koń już raz poniósł,będzie próbował tego znowu- dlatego wszelkie możliwe spowolnienia go są jak najbardziej wskazane- wolty,od dużych,po te coraz ciaśniejsze,zmiany kierunków. Proponuję nauczyć konie reagowania na głos-stęęępem, kłuusem-wypowiadane powoli,trochę przeciągnięte wyrazy uspokajają konia.A te komendy,głównie stosowane podczas lonżowania często przydają się podczas każdej jazdy-zarówno w terenie jak na parkurze.Koń dostaje jakby podwójną komendę- nie tylko poprzez dosiad,ale i poprzez głos/słuch. Kolejnym trickiem,który może bardzo pomóc w spokojnym powrocie do stajni jest nauka cofania.W ten sposób powstrzymałam swoją klacz przed rwaniem do domu.Konisko załapało,że im szybciej będzie próbowało dotrzeć do kolegi,tym ten powrót może okazać się dłuższy- bo po każdym nieposłuszeństwie było "ochrzanienie" głosowe+ cofanie.Nawet kilka kroków w tył sprawiało,że klacz stawała się spokojniejsza.Gdy tylko zaczynała przyspieszać-powtórka.Owszem,czasami taki powrót do domu trwał o wiele dłużej,ale opłaciło się-teraz mam zrównoważonego konia,któremu jest wszystko jedno,czy wracamy do domu,czy idziemy w stronę lasu.A cofanie przydaje się w wielu stajniowych sytuacjach- od ustawienia konia w boksie,po czyszczenie czy karmienie.