Reklama
  • qoniarra2011-07-19 14:06:43

    siema powiedzcie o najbardziej zwariowanym upadku w waszym życiu

  • superhorsepl 2011-07-19 15:58:09

    Zwariowanym upadku ? ;/ W jakim sensie zwariowanym ? :D. Upadki są albo ich nie ma, a spadać z konia to nie wariactwo tylko raczej brak umiejętności ;/. Nie bez powodu się po upadku jak pije zdrowie konia mówi "Jestem dupa nie jeździec, piję zdrowie ...." w kropkach imię konia z którego się spadło :P

  • redakcja 2011-07-19 17:51:32

    Zwariowany? Podczas pławienia koni, do wody ;d

  • superhorsepl 2011-07-19 18:57:09

    a co w tym zwariowanego ? Zresztą co koń zrobił takiego że spadłaś podczas tego pławienia ? 

  • Reklama
  • Adka 2011-07-19 19:07:12

    Hahah . ; )) .

  • Adka 2011-07-19 19:07:25

  • Adka 2011-07-19 19:08:55

  • Tynaa91 2011-07-19 19:11:01

    upadek świadczy o braku umiejętności? od kiedy?

  • Reklama
  • Adka 2011-07-19 19:14:35

    Jeździłam na klaczy o imieniu Galia . Jeździłam na lonży .  Kłusowałam z anglezowaniem . Tam gdzie się uczyłam pasły się kozyy . Te kozyy jadłyy liście z gałęzi . I gdy pociągnęły za gałąź ona się ułamała . Galia się przestraszyła . I ja razem z moją klaczą przewróciłyśmy się . Klacz mnie przygniotła . A później pomogła mi wstać . I zaczęła się do mnie przymilać . Hahah . To było świetnee . ;  )) .

  • superhorsepl 2011-07-19 19:40:41

    Od kiedy ? do momentu upadku :d.Jeśli się spada, tak samo jest zawsze w moim przypadku to spada się dla czegoś. Tłumaczenie, bo koń się wystraszył jest oklepane. Można spaść jak koń skoczy 1 cm w bok, można spaść jak koń się obróci o 90 stopni w kłusie i można spać jak koń się obróci w stępie lub kłusie o 360 stopni. Sprawa jest prosta. Podczas obracania mógł być to brak naszej reakcji, lub też nie wyczuliśmy że koń może się czegoś wystraszyć, do tego źle siedzimy, nie kontrolujemy dosiadu cały czas i spadamy. Tak to już jest, jak się kontrolujemy i pilnujemy jak siedzimy to konik zarzuci zadem i nic się nie stanie, ale sobie zaczniemy z kolegą/koleżanką gadać coś tam szmery bajery konik jedynie zad wyżej troszkę podniesie i od razu tracimy równowagę a to przez to że źle siedzimy. Koń jak odskakuje na bok, to my powinniśmy razem z nim, a nie potem się tłumaczyć że koń odskoczył na bok a ja zastałem/am w tym samym miejscu i spadłem/am. To jest brak dosiadu, brak równowagi, lub brak koncentracji w trakcie jazdy. Zawsze jak uczono mnie jeździć w różnych szkółkach rekreacyjnych, to mówiono mi po całej jeździe "dobrze teraz stępujemy konie, poluzujcie o dziurkę popręg oraz dajcie luźne wodze, co by koniki również sobie odpoczęły". Gdy trenowałem skoki u Andrzeja Orłosia to on powiedział że to jest totalna bzdura. Bo dopóki jeździec jest w pracy to i koń jest w pracy, a dla konia nagrodą jest odpoczynek i to że w stępie się nic od niego nie wymaga. Że nie należy dawać koniowi tzw luzu, bo my popuścimy mu wodze a mu coś się odwidzi i zacznie brykać czy coś innego wymyśli i że na kontakcie mamy jeździć do końca jazdy, a konik poczuje luz w boksie. Faktem jest że teraz jeżdżąc west to w ogóle nie mam napiętych wodzy, ale kontakt z pyskiem wbrew pozorom mam bardzo dobry chociażby przez ciężar wodzy. Lecz jeśli bym jeździł klasykę to bym stosował tą zasadę. Wiem że nawet pod koniec treningu, gdy koń jest zgrzany potrafi odwalić różne rzeczy. A więc każdy upadek to nasza wina. Nawet ktoś może rzec "no dobra, to jeśli ja spadnę z konia, to jest moja wina, a co jak koń przewróci się ze mną na grzbiecie ?" To też jeźdźca wina. Niestety ;/. Wiem że niektórzy stwierdzą no ale jak można tak szybko reagować, jak można przewidzieć w 100 % co koń zrobi ? W tym sęk że nie można bo koń to tylko zwierzę i to jest piękne w tym sporcie. Dlatego się po prostu spada, ale nigdy to nie jest wina konia.Dużo osób zwala winę na konia ;/ i to jest bolesne. Mówią że koń jest głupi bo nie chce skręcić. A to nie jest wina konia. Mówią że koń jest głupi bo bryka. To też nie jest wina konia. Jeśli jeździec nie umie go sobie ustawić to jest wina jeźdźca.Nawet jak się spadnie z konia niezajeżdżonego na którego pierwszy raz ktoś wsiada. Też wina jeźdźca.Ja mam taką zasadę, że nigdy nie zwalam winy na konia. Czasami mówię że koń jest niewygodny, ale nie twierdzę że to jego wina i się zastanawiam co zrobić by był wygodny.Czasami myślę że koń jest walnięty bo jest oporny, ale to że czegoś nie potrafię na nim zrobić to nie jego wina, tylko moja.Nigdy nie twierdzę że to konia wina, bo potem przyjdzie jakiś super jeździec albo jeździec co akurat z identycznym koniem miał do czynienia i w ciągu dnia sprawi że ten koń będzie chodził jak w zegarku. Dlatego każdy upadek jest z winy jeźdźca nie konia. Upadają najlepsi i też z własnej winy. Olimpijczycy upadają, też jest to wyłącznie ich wina. Nawet jeśli ktoś powie koń nie skoczył bo przeszkoda była za wysoka, albo wskazówka była źle ustawiona. To też wina jeźdźca, trza było nauczyć konia skakać takie przeszkody, albo wybić się nie patrząc na wskazówkę. Smutne, ale prawdziwe, i radzę się z tym oswoić tak samo jak ja się z tym oswoiłem. Jak kogoś uczę jeździć konno, to nigdy nie pozwalam obrażać konia i mówić że koń jest głupi bo coś tam. Zacznijmy od tego że my mamy myśleć i za siebie i za konia, a dzięki naszemu myśleniu koń ma przy nas czuć się bezpieczny i nam ufać, koń działa instynktownie więc nie może być głupi ani mądry :P

  • Tynaa91 2011-07-19 19:55:36

    ja tutaj w ogóle nie zwalam winy na konia (bo też nigdy nie twierdziłam, że to jego wina), bo:- to JA zapomniałam dociągnąć popręg i na zakręcie znalazłam się na boku konia (roztargnienie)- to JA poprawiałam coś przy puślisku a koń mi odskoczył, a ja zostałam (nawet nie wiem po co to w tedy robiłam i w jakim celu)etc, dużo było takich głupich rzeczy ale dzięki nim zwracam teraz większą uwagę na drobnostki, które wbrew pozorom stanowią o moim być czy nie być na koniu. Ogólnie to dziwnym trafem lecę z konia w stępie a w innych chodach mi się to raczej nie zdarzyło.Hm, wynikałoby z tego, że mam zły dosiad w stępie albo po prostu nie biorę na poważnie tego chodu i jadę "na luzie", kto wie.Cóż, jedno jest pewne, wypadki chodzą po ludziach

  • superhorsepl 2011-07-19 21:03:03

    To dlaczego zdziwiło Ciebie moje stwierdzenie że to brak umiejętności sprawia że spadamy ? :PWiesz w sumie w jeździe chodzi o to by być wyluzowanym, oraz czuć konia i na nim siedzieć. Może z kolei w stępie przed każdym manewrem się spinasz żeby to zrobić jak najlepiej i poprawnie więc się skupiasz, a w kłusie i galopie o tym nie myślisz bo nie masz na to dużo czasu, albo w kłusie i galopie robisz zupełnie bardziej lajtowe rzeczy na tym koniu niż w stępie, mniej wymagasz i przez to nie spadasz ? To jedynie Ty wiesz co robisz źle i Twój instruktor, ja mogę jedynie zgadywać. Ja w sumie w stępie zawsze się skupiam na jednym, aby dobrze wyczuć konia i dlatego nigdy nic mi się nie stało w stępie, w kłusie z kolei czasami jak zgubię rytm to tracę dosiad, w galopie jest ok, jedynie przez jakieś 4 fulle czasami łapię rytm, ale potem jest ok, dlatego w galopie jak spadałem to jedynie w momencie gdy koń nagle się zatrzymał albo gdy koń nagle nie dość że się zatrzymał to jeszcze zarzucił zadem. Teraz slidestopy mi wychodzą więc raczej w momencie zatrzymania nie spadnę ale się okaże może kiedyś. Że tak powiem "nie mów hop puki nie przeskoczysz" :P.W sumie to od jakiś dwóch lat nie spadłem z konia niezależnie co by mi nie zrobił, przydałby się jakiś upadek żeby sobie przypomnieć :D.

  • Reklama
  • konija 2011-07-19 21:43:05

    Wracając do sedna wątku - dawno już to było, ale nadal wspominam z uśmiechem. Nowiuśieńkie siodło, oczywiście prosto z opakowania puśliska. Na tak wyszykowanej klaczy amazonka przez pierwszym w życiu półsiadem w galopie. Tłumacze, tłumaczę, co ma zrobić i słyszę pytanie czy mogłabym na chwilę wsiąść i pokazać jak to wygląda, bo tak będzie jej łatwiej zrozumieć o co mi chodzi. W takich sytuacjach nie ma problemu, wszak większość ludzi jest wzrokowcami.Wsiadam, ciut wydłużam puśliska i zaczynamy :) Na łuku klacz ładnie wychodzi z dobrej nogi - prosta, półsiad a ja nagle czuję jak lecę. Leże sobie na ścieżce, tuż przed nogami konia, głową w jego stronę a nogami naprzód. Klacz patrzy na mnie z góry, cokolwiek zdziwiona.Co się okazało - ja pewna siebie i sprzętu poszłam na łatwiznę i po prostu stanęłam w strzemionach na lekko przyłożonych kolanach. Nowiusienkie puślisko trachło jak z papieru a ja ślizgiem wpadłam przed konia. Do dziś pamiętam te wielkie, zdziwione oczy klaczy :) Jak już się otrzepałam to przyszło mi do głowy, że całym szczęściem w tym nieszczęściu jest to iż pod konia wpadłam ja a nie dziecko. Od tamtej pory poddaję też sprzęt "próbom wytrzymałościowym" zanim go użyję na koniu.

  • MegaDziunia 2011-07-19 21:54:31

    Nie zgadzam się z tobą superhorsepl ponieważ ja mam bardzo spore umiejętnośc w jeździe konnej raz spadłam z kuca który zaczą pierwszy raz brykać i spadłam i co nic .! ;/ A tak na ogół to spadłam 4 razy . ;)

  • konija 2011-07-19 22:11:53

    W stajni w której stawiałam pierwsze kroki w jeździectwie pracował masztalerz - człowiek o ogromnej wiedzy, ze starej szkoły, często opowiadał nam jak to luzakował u samego Kowalczyka ... Ale wracając do upadków, mawiał on, że jeźdźcem zostaje dopiero ten co 100 razy z konia spadł. Pamiętam z jakim zapałem liczyliśmy upadki i ciągle za dużo nam do 100 brakowało :)Zresztą, ciągle mi jeszcze brakuje ;P

  • superhorsepl 2011-07-19 22:19:17

    Nie zgadzam się z tobą superhorsepl ponieważ ja mam bardzo spore umiejętnośc w jeździe konnej raz spadłam z kuca który zaczą pierwszy raz brykać i spadłam i co nic .! ;/ A tak na ogół to spadłam 4 razy . ;)hehe ;d to dlaczego spadłaś skoro nie Twój błąd ? A jak twój błąd to brak umiejętności bo jeśli umiesz wszystko super to wszystko jesteś w stanie przewidzieć i wszystko jesteś w stanie zrobić.Zresztą skoro uważasz że wszystko umiesz to śmiało możemy się zgadać w jednej ze stajni którą ja wskażę i udowodnię Tobie że wiele nie potrafisz. Sam wiele nie potrafię, ale to by była dobra szkoła. Zależy z jakimi końmi i sytuacjami ma się do czynienia. Ja spadałem w różnych sytuacji i sporo razy, mimo ze od 2 lat miałem sytuacje gdzie wiele osób by zapewne spadło nie spadłem, nie uważam żebym był jakimś super jeźdźcem, i żebym miał super umiejętności.Mi jeszcze wiele brakuje do przeciętności a co dopiero do profesjonalizmu, a dopiero dalej jest umiejętność wszelaka. Zresztą ja wiem że do końca życia nie nauczę się jeździć tak jakbym chciał. A jeśli uznajesz że wszystko super potrafisz bo tylko 4 razy spadłaś z konia, to kiedyś możesz się przeliczyć.

  • Aduskon 2011-07-20 00:46:35

    Jeśli o mnie chodzi to nie zliczę chyba ile razy spadłam, jeżdżę odkąd skończyłam 6 lat i zdażyło mi się kiedyś ( jakoś w 2 klasie podstawówki) spaśc 5 razy w ciągu godziny. Zaliczyłam sporą ilośc upadków z konia, jak i z koniem, ale człowiek uczy się przez całe życie ;) ze 2 razy poleciałam z koniem jak stawał dęba bo nie umiałam utrzymac równowagi i jak sama do tyłu poszłam to koń razem ze mną, ale potem już się nauczyłam co trzeba w takich sytuacjach robic i dębacze nie robiły na mnie wrażenia xD pare razy jak koń mi wyłamał przed przeszkodą poleciałam, to teraz między przeszkodami robię półsiad, ale do samej przeszkody dojeżdżam konia. Człowiek uczy się na własnych błędach, bo chocby się bardzo chciało to na cudzych do końca się nie da. Myślę że Superhorsepl troszkę przesadza jeśli chodzi o stęp na napiętych wodzach i te sprawy, bo wiadomo że łatwiej jest spaśc wtedy, ale nie można konia Ciągle trzymac za mordę bo coś zrobi. ja zaczynam jazdę stępem na luźnej wodzy, potem kłus na luźnej (  " luźnej" mam na myśli że staram się wyegzekwowac od konia żucie z ręki, ale nic na siłę), potem dopiero zebranie konia i na koniec stęp na luzie. jeśli ktoś się dobrze trzyma w siodle to że koń się spłoszy spowoduje upadku, a jeśli się nie trzyma, to praktyka czyni mistrza... ja np. zaczynałam uczyc się skakac i trener uważał że trzymam się na wodzach i nie trzymam sama równowagi, więc ustawiał mi szereg i kazał puszczac wodze i z rękami na biodrach skakac, albo bez strzemion i tak się uczyłam, a nie trzymając się kurczowo. jak koń był sztywny i nie chętny do współpracy, ponosił itp. to przez jakiś czas po prostu puszczałam mu wodze i jechałam go dosiadem i łydkami. koń wtedy uspokajał się, rozluźniał i sam z siebie szukał kontaktu. ludzie zazwyczaj kiedy koń ponosi wieszają się mu na mordzie i czekają aż stanie. takie koń nie reaguje na wodze. najlepiej wtedy dawac mu impulsy, rozluźniac, przytrzymywac... i tak na zmianę... a czy ktoś kiedyś próbował takiemu ponoszącemu koniowi dac luźną wodzę? koń zazwyczaj wtedy czuje się zdezorientowany i zwalnia, ja np. jak moja kobyła zaczyna się nakręcac w terenie w galopie, a często to robi, to szukam jakiejś RÓWNEJ łąki i zaczynam galop, powoli oddając jej wodzę, po jakimś czasie sama się uspokaja i to nie chodzi o to że ją męczę i nie ma po prostu siły już galopowac, po prostu nie czuje oporu z mojej strony, co jest przy jej temperamencie istotne, bo to jest koń typu- prowadzisz do i na siłę ciągniesz za uwiąz, to staje dęba, jeśli się jej odpuści, zacmoka i poczeka aż się spokojnie oswoi z miejscem w które się ją prowadzi, sama pójdzie. ;) hah, troszkę się rozpisałam i sory że zeszło lekko z tematu, ale myślę że mogłam troszkę tym pomóc niektórym ;)

  • Reklama
  • MegaDziunia 2011-07-20 10:39:09

    Ogarnij się .! 

  • Aduskon 2011-07-20 11:30:24

    Ogarnij się .! To było do mnie? :/

  • redakcja 2011-07-20 12:33:07

    Moim najgłupszym (i jak na razie jedynym) upadkiem, był upadek z Burka, gdy jeszcze jeździłam stajni "Barbara". A było to tak: Jak w każdą sobotę jechałam na godzinną lekcje. Jeździłam, jeździłam (dodam, że w stępie) i nagle popuściłam Burkowi wodzę, aby wyciągnął szyje. Pozwoliłam mu jechać tam gdzie chce bo, to była już końcówka lekcji i pani Basia kazała mi się rozluźnić. Więc jadę sobie i Burek zjechał bardzo mocno na stronę ogrodzenia. Nogą już haczyłam o płot i dojeżdżałam do wystającej belki. Nie zdążyłam Burkiem zakręcić, więc Burek dalej jechał do przodu a ja? Ja odwrotnie - do tyłu xD Bo moja noga zahaczyła o belkę i niezmieściła się, więc zaczęłam się obsuwać do tyłu aż "koń się skończył" xD

  • voltahorse 2011-07-20 12:57:57

    ej. pozdro superhorse.pl to nie świadczy o umiejętnościach jeźdzcy. Ja też znam zasade, że nie zwl sie winy na konia, ale to nie znaczy że koń jest swięty, czasem to jego wina czasem nie, nie mów że jestes taka święta i że masz takie świetne umiejętności że nie spadłaś.... Dla mnie to głupota. A nikt nie mówi że to konia wina, tylko że koń sie przestraszył, ja naprzykład spadłam pare razy, 2 razy w jeden dzień, bo jeździłam na oklep natak chudym koniu ( on  nie był wychudzony, tylko słabej budowy, nie wyrośnięty) , a że ja mam dgie nogi i jestem wysoka to dotykałam noga o noge pod jej brzuchem i poproostu ni emiłam jak równowagi złapać, a nasza hala jest taka w kit  i poprostu nie wyrobilam zakrętu i nie złapałam równowagi przy galopie i spdłam, to nie znaczy wcale o moich umięjętnościach, albo o ich braku, bo musze ci powiedzieć że nie spdłam na tyłek, ani nic tylko zeszłam na nogi i zatrzymałam konia, to nie było tak że strasznie spadłam tylko nie dało sie na koniu utrzymać i tye, a nie uwążam żebym źle jeździła : )

  • konija 2011-07-20 13:15:43

    Dla dodania otuchy tym, co wątpić po niektórych, pisanych tu słowach w siebie zaczęli ... "Największą chwałą nie jest nigdy nie spadać, ale wsiadać po każdym upadku" Konfucjusz

  • superhorsepl 2011-07-20 13:25:55

    voltahorse, ale skoro nie byłaś w stanie wysiedzieć na oklep w galopie na koniu, niezależni z jakich przyczyn, to jest Twoja wyłącznie wina i np słaby dosiad. Nie trzeba konia obejmować nogami jak jedzie się wysiadywanym galopem na oklep. Ja np łydki mam lekko przyłożone i jest ok. Nawet leciutko, a właściwie prawie w ogóle nie mam ich przyłożonych, a używam jedynie gdy tego potrzebuję.Zresztą galop wysiedzieć na oklep jest miliard razy łatwiej niż kłus. Więc nie wiem o co Tobie chodzi, ale to co opisałaś jest ewidentnie brakiem umiejętności. Fakt np koń się wystraszy, odskoczy my nie zareagujemy i spadniemy, jest to i nasza wina i konia. Raz bo spadliśmy dwa bo nie wyprzedziliśmy konia (gdyż nie wiedzieliśmy że czegoś tam się przestraszy) a po stronie konia winą jest jedynie to że się przestraszył i zrobił zwrot.

  • konija 2011-07-20 13:52:36

    To nie konia WINA że się przestraszył! Nie wina tego co się dopiero uczy, że się jeszcze nie nauczył! Zresztą o co w ogóle chodzi z tym całym szukaniem winnego ? " Jeszcze po ziemi taki koń nie chodził, co go okiełznać nie można, ani się taki jeździec nie narodził, co się go nie da wysadzić z siodła" - to stare powiedzenie - powinno posłużyć refleksji i to głębokiej!

  • Reklama
  • Tynaa91 2011-07-20 17:01:23

    "Największą chwałą nie jest nigdy nie spadać, ale wsiadać po każdym upadku" Konfucjusz<< bardzo fajny cytat:)co do umiejętności jeździeckich... mam koleżankę, która nigdy nie spadła i szczyci się tym jak cholera a nie umie nawet zagalopować czy jak koń jej wyrwie do galopu, to go zatrzymać. I co? wg Twojej teorii superhorsepl, ona jest świetnym jeźdzcem, bo nigdy nie spadła?

  • superhorsepl 2011-07-20 17:38:48

    hahaha ;d teraz to mnie rozbawiłaś. Więc z tego bardzo logicznego myślenia wynika, że w momencie gdy zaczynasz swoją przygodę z końmi i pierwszy raz siedzisz na koniu to jesteś super jeźdźcem bo nigdy nie spadłaś, a w miarę upływu lat, i doświadczeń stajesz się beznadziejnym jeźdźcem bo kilkadziesiąt razy spadłaś ;/ Trochę niezbyt logiczne myślenie ale ok. Z drugiej strony coś w tym jest.Wiele osób tak miało i ma, ja zresztą również. Jak uczyłem się jeździć konno, co prawda już pierwszy upadek miałem za sobą, no ale skoro galopowałem i jakoś radziłem sobie z koniem w terenie to uważałem że może dobrze nie umiem jeździć konno ale tak w miarę jeździć umiem i w ogóle nie najgorszy jestem. W pewnym momencie trafiłem do troszkę lepszej szkółki, pytają się o poziom, mówię średnio-zaawansowany, że galopuję, kłusuję, jeżdżę w tereny z galopem. No i ok, biorą mnie na jazdę w tej grupie, patrzą, patrzą i się nagle dowiaduję że jeździć nie potrafię;/. Wielkie rozczarowanie i powrót na lonżę. Wtedy się uczyłem, uczyłem i uczyłem, faktem jest że potem już skoczenie do poziomu wyżej i wyżej w tej stajni odbywało się szybciej niż wcześniej, ale sam fakt. W momencie gdy widywałem spore problemy z kontrolą konia, z tym że koń chodzi gdzie chce a nie gdzie ja chcę itd, zrozumiałem że nie umiem jeździć konno. Teraz wiem że umiem jeździć konno ale nie jestem jakimś super jeźdźcem. A na pewno nie uważam się teraz za lepszego jeźdźca niż wtedy się uważałem. Tak to jest jak nas przerasta ambicja. Czyli może w tym myśleniu że ta Twoja koleżanka jest super jeźdźcem jest troszkę prawdy, bo możliwe że właśnie ten etap super jeźdźca przechodzi :P. 

  • Tynaa91 2011-07-20 18:39:33

    he he nieskromnie powiem, że to dzięki mnie ma taką wysoką samoocenę, a mianowicie od czasu kiedy ja spadłam a ona zdołała się utrzymać ;p

  • konija 2011-07-20 18:42:39

    Przetestowałam o kiedyś na sobie i stale powtarzam swoim jeźdźcom, że kiedy idą do innej stajni, nie znają tamtejszych koni, instruktora i terenu to zdrowiej jest zaniżyć własne umiejętności i ewentualnie zostać pochwalonym, niż przecenić i dostać po głowie :)



Reklama
Reklama