Hej mam problem z konie podczas zabiegów pielęgnacyjnych jest spokojny, grzeczny i miły to samo na pastwisku, podczas siodłania i kiełznania też ale gdy tylko na niego wsiądę to zamienia się w demona i tak pod każdym! Co ja mam zrobić???
Wygląda mi na to, że konikowi źle się kojarzy kiełznanie. Proponuję powoli przyzwyczajać go do kiełzna. Sama miałam problem z moim koniem. sam widok ogłowia lub siodła kojarzył mu się źle. Na początek: Przy czesaniu powieś ogłowie w pobliżu tak, aby koń mógł spokojnie je obwąchać, pomaćkać chrapami... później nasmaruj SAME wędzidło pastą jabłkową, albo wetrzyj w nie banany i podaj konikowi w mordkę. Koń z chcęcią będzie wtedy wkładał wędzidło do ryjka. Nagradzaj go za KAŻDY postęp. Możliwe jest również, że koń nie lubi zakładać rządu, bo ma monotonne, nieciekawe treningi, których nie lubi. Proponuję również porozmawiać z weterynarzem i polecić mu obejżenie konia. A może siodło lub ogłowie go obciera? wszystko musisz dokładnie sprawdzić. Paski nie mogą być pozawijane, siodło założone w odpowiednim miejscu... Obejrzyj też samego konia, czy nie ma ran i obtarć.
Mam nadzieję, że pomogłam ;-)
jakiej natury masz ten problem? w sensie z czym konkretnie? moze Ci cos doradze, bo w sumie moj kon to byl istny potwor pod siodlem ;p wiec moze cos bede wiedziec
Uwaga! u góry pisze problem przy wsiadaniu nie wiem dlaczego tak jest napisane ja wcale tego nie pisałam :(
no i dobrze, bo właśnie o to chodzi w tym całym twoim mało zrozumiałym wpisie.Wsiadasz na konia - wariuje. To jest więc problem przy wsiadaniu, lepsze to niż demon i anioł xd
Uwaga! u góry pisze problem przy wsiadaniu nie wiem dlaczego tak jest napisane ja wcale tego nie pisałam :(
no i dobrze, bo właśnie o to chodzi w tym całym twoim mało zrozumiałym wpisie.Wsiadasz na konia - wariuje. To jest więc problem przy wsiadaniu, lepsze to niż demon i anioł xd
zrzuca jeźdźca, kładzie się i próbuje go przygnieść, staje dęba, strzela sobie baranki, chodzi jak chce, nie reaguje na polecenia, przy zmianie tempa nie pomaga dosiad łydki ani bacik nic!był zajeżdżany przez przez najlepszych szkoleniowców od czasu zajeżdżania był regularnie jeżdżony był w stałym treningu ujeżdżeniowym był przygotowany do klasy N/C chodził zawody a później właściciele pojechali na wakacje i zostawili konia w pensjonacie na 5 dni jeździłam na nim zanim zaczął tak wariować wtedy gdy byli jeszcze właściciele wszystko było ok ale gdy przyszłam na 6 dzień wszytko było już inaczej gdy tylko na niego wsiadłam zaczął od razu wariować nie zdążyłam dobrze usiąść w siodle i staną dęb, później gdy się uspokoić co trwało niecałe 5 minut było to samo, później wsiadł trener i nawet pod nim tak się zachowywał od razu zadzwoniłam do właściciela gdy przyjechali jeździli na nim i było to samo nie wiemy co się stało przez 5 dni był w stajni i na pastwisku z innymi końmi nikt na nim nie jeździł tak nam powiedzieli ale kamery zarejestrowały co innego, nie wiemy kto to był bo już się nie pojawił, wziął prywatnego konia i zniszczył mu psychikę, próbowaliśmy wszystkiego co jest możliwe byliśmy nawet z nim u takiego faceta w Niemczech który zajmuję się trudnymi końmi powiedział nam że to najtrudniejszy koń jakiego widział oto cała historia macie może jakieś pomysły?? czy w ogóle da się coś zrobić? jeśli tak to piszcie wszytko co wam wpadnie do głowy on potrzebuje pomocy!jeśli nic nie uda się zrobić to koń może pójść na rzeź a ja chcę go od tego uchronić właściciele teżnie chcą tego ale powiedzieli jeśli nic się nie da zrobić to pojedzie do Włoch!
Tu jest raczej problem z tym, kto i co mu zrobił, a nie co zrobić z koniem. Jeśli były kamery to może trzeba z tym iść na policję i odszukać winowajcę. Koniu mógł ktoś zrobić krzywdę, a wy nawet nie wiecie jaką... Trzeba by się dowiedzieć kim był i czego chciał ten człowiek... To nie konia wina, że ktoś go tak potraktował, a Ty nawet piszesz o baciku...jeśli ktoś mu zrobił krzywdę to chyba nie jest dobry pomysł, żeby traktować go batem. Jeśli wam powiedzieli co innego, co widzą kamery, to może trzeba zmienić pracowników, czy kto tam się nimi zajmuje...??
Jej masakra. Wydeje mi się że biedak chce jak najszybciej pozbyć się jeźdżca bo nie wie co moze sie zaraz stać. Ja bym popracowała nad zaufaniem z ręki. Może trzeba mu pomóc zaufać...
Super, że nam to streściłaś. Aby pomóc koniowi koniecznie musisz zobaczyć na filmiku co działo się z koniem. To jest bardzo ważne. Na razie możemy tylko dumać co wpłynęło na konia, że się tak zachowuje. Jeśli będziemy wiedzieć co tak naprawdę stało się koniowi będzie nam o wiele łatwiej.
Na początku bardzo ważna - wizyta weterynarza i obejrzenie konia! Nawet jeśli nie ma zadrapań, ani nic takiego może mieć uszkodzone kości od siodła. Także to jest najważniejsze. a poźniej ćwiczenia.
Jak na razie proponuję ćwiczyć na lonży. Bierz go w siodło, normalnie jak do jazdy i lonżuj, lonŻuj , lonżuj. później niech ktoś przyzwyczaja go powoli do ciężaru. Najpierw niech oprze się rękoma na siodle i zawiśnie. Za każde spokojne ustanie konia - nagroda. Później możesz wykonywać wiele innych podobnych ćwiczeń. I najważniejsze: jeśli już ktoś wsiądzie na niego w siodle NIE MOŻE spaść. Nawet jeśli koń robi dziwne rzeczy za wszelką cenę musi utrzymać się w siodle. Na początku sprubowała bym na oklep. Możliwe, że Pan Ktosiek uszkodził w jakiś sposób kręgosłup konia. Przed takimi ćwiczeniami koniecznie masaż T-Tauch i po jeździe. Dobry by był również po takich "stresach" wziąść go na spacer na łąkę w ręcę.
Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam ;(
Tak,wizyta weterynarza to podstawa.Jeżeli koń ma uszkodzony kręgosłup,jeżeli odczuwa jego bolesność,to nie pomoże ani praca na lonży,ani nawet masaże-można nimi pogorszyć sprawę,jeżeli nie zna się urazu.Najpierw załatwcie tę sprawę,a dopiero potem starajcie się konia "naprawić" spokojnymi treningami i pracą z ziemi.Możliwe,że musi odzyskać zaufanie do człowieka.I jak można,to sprawdźcie,co ten KTOŚ z nim robił.Chociaż podejrzewam,że będzie poza widokiem kamer.Daj znać,co z koniskiem
Dzięki dziewczyny weterynarz zbadał go bardzo dokładnie bo był dzisiaj zrobił mase badań i nic nie wykazały koń jest zdrowy ten ktoś jeździł na nim na hali sprawdzaliśmy materiały krok po kroku i nie widać twarzy miał kominiarkę, widać na nagraniu że używał ostróg, a personel stajni który był na nocnej zmianie smacznie sobie spał, byliśmy na policji i powiedzieli że w takiej sprawie nie mogą nic zrobić.Właściciele konia maja podejrzenia co do takiego jednego faceta i prawdo podobnie to on dzisiaj miała go odwiedzić policja jutro będę wiedziała więcej.I sorry że tak się z tym rozpisałam.
Czyli koń przeżył traumę-został wymęczony i doznał bólu.Nie ma śladów po ostrogach?Czeka Was zatem masę pracy na odnowienie zaufania.Na razie proponowałabym całkowicie zapomnieć o siodle- praca z ziemi,lonża,głaskanie,kochanie,mówienie,różne ćwiczenia,zabawy.Obsługę stajni to bym za....powiesiła!!!Ktoś mógł sobie wejść i jeździć?Dla mnie to niepojęte.Życzę powodzenia w pracy z koniem-będzie Wam potrzebne.Postaraj się,ze swojej strony i poproś też właścicieli-koń ma potencjał,ale musi mu wrócić równowaga,a do tego będziecie potrzebni wszyscy.Jeżeli Wam na nim zależy,to znowu będzie skakał.
W takim przypadku na razie koniec z jazdą. Nie nalezy od razu skreślać konia i wysyłać na rzeź. Zwierzę to żywa istota i potrezebuje dużo czasu.
aż mi dreszcze przeszły jak o tym napisałaś. W kominiarce!? po co?? Specjalnie chciał zniszczyć konia, czy to tylko głupota!? I jeszcze w nocy. Jak tak można... Pewnie jeszcze konik cieszył się , że ktoś do niego przyszedł, a to tak go skrzywdzono....
policja na przesłuchaniu stwierdziła że to ten facet pasował do sylwetki ( myśleliśmy o nim zaraz jak zobaczylimy nagrania z kamery ) sam się przyżnał do wsyztkiego powiedział że wysłał go właściciel konkurencyjniej stajni ten ogier którego zniszczył i ten z konkurencji walczyli o miejsce na jakimś czempionacie w USAa ten mu zapłacił by to zrobłi ale facet nie pomyślał bo zniszczył konia pod siodłem, ale ziemi wygląda tak ja zwykle nikomu nie zrobi krzywdy dopuki się na niego nie wsiądzie, a kominiarka by go nikt nie widział ale jednak mu się nie udało od jutra zaczynamy z nim pracować tak jak na samym początku z ziemi, później by nikomu nie stała się krzywda będziemy go siodłać i do sioda przywiązywać worki z paszą by na nowo przyzwyczaił się do ciężaru jeźdźca a później zobaczymy jak się to potoczy, rozmawiałam z właścicielami powiedzieli jeśli za kilkanaście miesięcy będzie tak samo to zostanie reproduktorem na rzeź nie wyślą go na pewno powiedzieli tak z impulsu, zbyt mocno go kochają by mu to zrobić a ja bym na to nie pozwoliła Karina 83 na bokach konia w miejscu gdzie przychodzi ostroga były naklejone jakieś kawałki plastrów czy materiału to zostały po tym ślady ale po ostrogach nic nie zostało ale bardzo go tym skrzywidził i prawdopodobnie też wędzidłem powiem wam że było to zrobione po mistrzowsku żadnych odcisków, śladów gdyby nie kamery to sprawca nie został by zatrzymany, a teraz przynajmniej sąd wymierzy karę DZIĘKUJĘ WSZYTKIM ZA POŚWIĘCENIE UWAGI JEŚLI BEDZIEMY POTRZEBOWAĆ POMOCY NAPISZĘ DO WAS! :)
Dla mnie to niepojęte, jak można komuś tak konia zniszczyć. W dodatku ten facet z całą pewnością wiedział, że nikt mu nie stanie na przeszkodzie, bo w nocy sobie smacznie śpią....Żal mi tego konia i nie wyobrażam sobie co on przeszedł tamtej nocy.. Życzę powodzenia w pracy z koniem, wiele cierpliwości i szybkich postępów, bo szkoda tak dobrego konia, szkoda..
Ale jak to policja nie może nic zrobić? Masakra jakaś. Że ludzie takie rzeczy robią, dla mnie to nie zrozumiałe. Ja bym chyba doradzała zmianę stajni :/ Może spróbuj po jakimś czasie wsiąść na oklep? Może nie skojarzy się to mu z siodłem, które chyba kojarzy mu się z traumą którą przeżył.
Mi się wydaje,że to nie tylko siodło będzie źle kojarzył,ale po prostu jeźdźca na sobie.melodia pisała,że przy siodłaniu nie ma problemu,tylko jak się wsiądzie.Nie ma co się śpieszyć-jak za szybko na niego wsiądą,to może się zdarzyć,że całą pracę związaną z odbudową zaufania trzeba będzie zaczynać od początku.No w tym roku to już raczej z zawodów nic nie będzie.Tak,jak pisały dziewczyny-cierpliwośc i tylko cierpliwość.
o Boże co za gościu! Skrzywdził konia z zimną krwią!!! Nie no,ta historia jest przerażająca... Zawsze w takich sytuacjach krok pierwszy to dowiedzieć się co się konikowi stało,żeby go przypadkowo nie skrzywdzić po raz drugi. ty już wiesz wszystko ze szczegółami,więc będzie ci łatwiej z nim pracować. Jednak nie mówię ,że będzie łatwo, bo nie będzie... Ale taka "praca" może być bardzo ciekawa! Życzę powodzenia ;)
P.S. Przy okaleczonej psychice konia pomocne będzie przeczytanie świetnej serii książek Heartland o dziewczynie która takie konie leczy. Tam moższ znaleźć ciekawe podpowiedzi ;) Jeszcze raz powodzenia i pozdrawiam ;)
Szokująca sprawa...Zastanawiam się co ten gosc mu musiał zrobic, tez sądzę że dobrze by było się dokładnie dowiedziec. Kiedyś jezdziłam w jednej fatalnej stajni u gościa co zajmował się głównie handlem końmi. I byłam parę razy świadkiem ich pośpiesznych metod "zajezdzania". Wsiadł stajenny na konia pierwszy raz, i okładał go batem ok. pół godziny bez przerwy wszędzie... Na serio... Koń juz byl sprzedany jednemu Niemcowi, i byl jeden szkopuł: powiedzieli mu że jest wstępne zajezdzony. Koń cały się kulił, był przerażony, ale zachowywał się po wszystkim i tak normalnie.... :(W sumie to w tym przypadku autorki ta trauma jest związana wyraznie z ciezarem na grzbiecie a nie ludzmi w ogóle. Chyba w takim przypadku praca z ziemi nad odzyskaniem zaufania, lepiej przez jedną osobę- byłoby łatwiej. Może zamiast walki z koniem siedząc na nim, co zresztą nie odnosi skutku, przyzwyczajanie go od nowa bardzo stopniowo do ciężaru na grzbiecie - może mu załozyc jakis balast by się dało? I nagradzac podczas chodzenia z nim.... Nie wiem...Niedobrze że stosowaliście bat, ten koń tak robi ze strachu więc bat tylko pogorszy sprawę...
To o czym piszesz izapyza, o tych pośpiesznych metodach zajeżdżania, to też ciekawa sprawa. Bo właśnie też widziałam jak ktoś pierwszy raz wsiadł na konia i już od razu chciał, aby ten koń grzecznie chodził pod jeźdźcem - w tym celu biedny konik dostawał kopniaki w brzuch, masakra :/ W ogóle od szarpania nie wiem czy kantara czy ogłowia miał niezłą ranę na nosku.... Żal mi konia. Ale jak go zobaczyłam po kilku dniach, to siedział na nim dzieciak i koń spokojnie pod nim chodził i nie szalał. Nie rozumiem tego - przecież to nie są właściwe metody nauczania, a koń się zachowuje jakby już miał za sobą długą pracę z ujeżdżeniem.Może to zależy od konia, czy co..?
Pewnie duże znaczenie ma charakter konia. Znam takie, które jak nie widzą bacika w ręku to robią co chcą. Bywają okropnie złośliwe i umiejące kombinować. Ale np. mój koń był zajeżdżony w sposób o jakim piszesz (wtedy nie był jeszcze mój, ale jak oglądałam filmiki z tego czasu to aż mi dreszcze przechodzą). Były kopniaki, były baty, szarpanie za wodze, żeby opuścił głowę itd. Skutek był taki, że jak wsiadały dzieci, zupełnie początkujące, to koń szedł jak anioł. One niczego od niego nie wymagały, po za tym, żeby szedł przed siebie i on nie był zestresowany. Ale jak wsiadał ktoś kto zaczął cokolwiek wymagać, skracał kontakt, próbował zaangażować zad to zaczynały się cyrki. Dopiero nie dawno zaufał na tyle, że chodzi rozluźniony, nie wymyśla, nie kombinuje, a zajeżdżony był ponad 3 lata temu.
Jejciu.. szkoda takich koni. U mnie najgorsze jest to, że ja temu facetowi gadam, że nie tak się jeździ, że konia się nie kopie, nie szarpie za wodze, a on i tak uważa się za wielkiego znawcę, bo w jego rodzinie od zawsze były konie. Nie no.... i powtarzam mu to przy każdej okazji, że konia się nie kopie itd. a on chyba udaje, że mnie nie słyszy, choć stoję tuż obok. Kurcze, na takiego rady nie ma! Szczęście całe, że jeszcze tydzień i tego konia ktoś kupuje, bo by mi serce pękało jakbym miała codziennie patrzeć na torturowanie i męczenie biednego dwulatka..
Hej mam problem z konie podczas zabiegów pielęgnacyjnych jest spokojny, grzeczny i miły to samo na pastwisku, podczas siodłania i kiełznania też ale gdy tylko na niego wsiądę to zamienia się w demona i tak pod każdym! Co ja mam zrobić???
Wygląda mi na to, że konikowi źle się kojarzy kiełznanie. Proponuję powoli przyzwyczajać go do kiełzna. Sama miałam problem z moim koniem. sam widok ogłowia lub siodła kojarzył mu się źle. Na początek: Przy czesaniu powieś ogłowie w pobliżu tak, aby koń mógł spokojnie je obwąchać, pomaćkać chrapami... później nasmaruj SAME wędzidło pastą jabłkową, albo wetrzyj w nie banany i podaj konikowi w mordkę. Koń z chcęcią będzie wtedy wkładał wędzidło do ryjka. Nagradzaj go za KAŻDY postęp. Możliwe jest również, że koń nie lubi zakładać rządu, bo ma monotonne, nieciekawe treningi, których nie lubi. Proponuję również porozmawiać z weterynarzem i polecić mu obejżenie konia. A może siodło lub ogłowie go obciera? wszystko musisz dokładnie sprawdzić. Paski nie mogą być pozawijane, siodło założone w odpowiednim miejscu... Obejrzyj też samego konia, czy nie ma ran i obtarć. Mam nadzieję, że pomogłam ;-)
Uwaga! u góry pisze problem przy wsiadaniu nie wiem dlaczego tak jest napisane ja wcale tego nie pisałam :(
jakiej natury masz ten problem? w sensie z czym konkretnie? moze Ci cos doradze, bo w sumie moj kon to byl istny potwor pod siodlem ;p wiec moze cos bede wiedziec
Uwaga! u góry pisze problem przy wsiadaniu nie wiem dlaczego tak jest napisane ja wcale tego nie pisałam :( no i dobrze, bo właśnie o to chodzi w tym całym twoim mało zrozumiałym wpisie.Wsiadasz na konia - wariuje. To jest więc problem przy wsiadaniu, lepsze to niż demon i anioł xd
Uwaga! u góry pisze problem przy wsiadaniu nie wiem dlaczego tak jest napisane ja wcale tego nie pisałam :( no i dobrze, bo właśnie o to chodzi w tym całym twoim mało zrozumiałym wpisie.Wsiadasz na konia - wariuje. To jest więc problem przy wsiadaniu, lepsze to niż demon i anioł xd
tzn co robi koń?
zrzuca jeźdźca, kładzie się i próbuje go przygnieść, staje dęba, strzela sobie baranki, chodzi jak chce, nie reaguje na polecenia, przy zmianie tempa nie pomaga dosiad łydki ani bacik nic!był zajeżdżany przez przez najlepszych szkoleniowców od czasu zajeżdżania był regularnie jeżdżony był w stałym treningu ujeżdżeniowym był przygotowany do klasy N/C chodził zawody a później właściciele pojechali na wakacje i zostawili konia w pensjonacie na 5 dni jeździłam na nim zanim zaczął tak wariować wtedy gdy byli jeszcze właściciele wszystko było ok ale gdy przyszłam na 6 dzień wszytko było już inaczej gdy tylko na niego wsiadłam zaczął od razu wariować nie zdążyłam dobrze usiąść w siodle i staną dęb, później gdy się uspokoić co trwało niecałe 5 minut było to samo, później wsiadł trener i nawet pod nim tak się zachowywał od razu zadzwoniłam do właściciela gdy przyjechali jeździli na nim i było to samo nie wiemy co się stało przez 5 dni był w stajni i na pastwisku z innymi końmi nikt na nim nie jeździł tak nam powiedzieli ale kamery zarejestrowały co innego, nie wiemy kto to był bo już się nie pojawił, wziął prywatnego konia i zniszczył mu psychikę, próbowaliśmy wszystkiego co jest możliwe byliśmy nawet z nim u takiego faceta w Niemczech który zajmuję się trudnymi końmi powiedział nam że to najtrudniejszy koń jakiego widział oto cała historia macie może jakieś pomysły?? czy w ogóle da się coś zrobić? jeśli tak to piszcie wszytko co wam wpadnie do głowy on potrzebuje pomocy!jeśli nic nie uda się zrobić to koń może pójść na rzeź a ja chcę go od tego uchronić właściciele teżnie chcą tego ale powiedzieli jeśli nic się nie da zrobić to pojedzie do Włoch!
Tu jest raczej problem z tym, kto i co mu zrobił, a nie co zrobić z koniem. Jeśli były kamery to może trzeba z tym iść na policję i odszukać winowajcę. Koniu mógł ktoś zrobić krzywdę, a wy nawet nie wiecie jaką... Trzeba by się dowiedzieć kim był i czego chciał ten człowiek... To nie konia wina, że ktoś go tak potraktował, a Ty nawet piszesz o baciku...jeśli ktoś mu zrobił krzywdę to chyba nie jest dobry pomysł, żeby traktować go batem. Jeśli wam powiedzieli co innego, co widzą kamery, to może trzeba zmienić pracowników, czy kto tam się nimi zajmuje...??
Jej masakra. Wydeje mi się że biedak chce jak najszybciej pozbyć się jeźdżca bo nie wie co moze sie zaraz stać. Ja bym popracowała nad zaufaniem z ręki. Może trzeba mu pomóc zaufać...
Super, że nam to streściłaś. Aby pomóc koniowi koniecznie musisz zobaczyć na filmiku co działo się z koniem. To jest bardzo ważne. Na razie możemy tylko dumać co wpłynęło na konia, że się tak zachowuje. Jeśli będziemy wiedzieć co tak naprawdę stało się koniowi będzie nam o wiele łatwiej. Na początku bardzo ważna - wizyta weterynarza i obejrzenie konia! Nawet jeśli nie ma zadrapań, ani nic takiego może mieć uszkodzone kości od siodła. Także to jest najważniejsze. a poźniej ćwiczenia. Jak na razie proponuję ćwiczyć na lonży. Bierz go w siodło, normalnie jak do jazdy i lonżuj, lonŻuj , lonżuj. później niech ktoś przyzwyczaja go powoli do ciężaru. Najpierw niech oprze się rękoma na siodle i zawiśnie. Za każde spokojne ustanie konia - nagroda. Później możesz wykonywać wiele innych podobnych ćwiczeń. I najważniejsze: jeśli już ktoś wsiądzie na niego w siodle NIE MOŻE spaść. Nawet jeśli koń robi dziwne rzeczy za wszelką cenę musi utrzymać się w siodle. Na początku sprubowała bym na oklep. Możliwe, że Pan Ktosiek uszkodził w jakiś sposób kręgosłup konia. Przed takimi ćwiczeniami koniecznie masaż T-Tauch i po jeździe. Dobry by był również po takich "stresach" wziąść go na spacer na łąkę w ręcę. Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam ;(
Tak,wizyta weterynarza to podstawa.Jeżeli koń ma uszkodzony kręgosłup,jeżeli odczuwa jego bolesność,to nie pomoże ani praca na lonży,ani nawet masaże-można nimi pogorszyć sprawę,jeżeli nie zna się urazu.Najpierw załatwcie tę sprawę,a dopiero potem starajcie się konia "naprawić" spokojnymi treningami i pracą z ziemi.Możliwe,że musi odzyskać zaufanie do człowieka.I jak można,to sprawdźcie,co ten KTOŚ z nim robił.Chociaż podejrzewam,że będzie poza widokiem kamer.Daj znać,co z koniskiem
Dzięki dziewczyny weterynarz zbadał go bardzo dokładnie bo był dzisiaj zrobił mase badań i nic nie wykazały koń jest zdrowy ten ktoś jeździł na nim na hali sprawdzaliśmy materiały krok po kroku i nie widać twarzy miał kominiarkę, widać na nagraniu że używał ostróg, a personel stajni który był na nocnej zmianie smacznie sobie spał, byliśmy na policji i powiedzieli że w takiej sprawie nie mogą nic zrobić.Właściciele konia maja podejrzenia co do takiego jednego faceta i prawdo podobnie to on dzisiaj miała go odwiedzić policja jutro będę wiedziała więcej.I sorry że tak się z tym rozpisałam.
Czyli koń przeżył traumę-został wymęczony i doznał bólu.Nie ma śladów po ostrogach?Czeka Was zatem masę pracy na odnowienie zaufania.Na razie proponowałabym całkowicie zapomnieć o siodle- praca z ziemi,lonża,głaskanie,kochanie,mówienie,różne ćwiczenia,zabawy.Obsługę stajni to bym za....powiesiła!!!Ktoś mógł sobie wejść i jeździć?Dla mnie to niepojęte.Życzę powodzenia w pracy z koniem-będzie Wam potrzebne.Postaraj się,ze swojej strony i poproś też właścicieli-koń ma potencjał,ale musi mu wrócić równowaga,a do tego będziecie potrzebni wszyscy.Jeżeli Wam na nim zależy,to znowu będzie skakał.
jesli chodzi o odnowe zaufania do czlowieka to moze natural
W takim przypadku na razie koniec z jazdą. Nie nalezy od razu skreślać konia i wysyłać na rzeź. Zwierzę to żywa istota i potrezebuje dużo czasu. aż mi dreszcze przeszły jak o tym napisałaś. W kominiarce!? po co?? Specjalnie chciał zniszczyć konia, czy to tylko głupota!? I jeszcze w nocy. Jak tak można... Pewnie jeszcze konik cieszył się , że ktoś do niego przyszedł, a to tak go skrzywdzono....
policja na przesłuchaniu stwierdziła że to ten facet pasował do sylwetki ( myśleliśmy o nim zaraz jak zobaczylimy nagrania z kamery ) sam się przyżnał do wsyztkiego powiedział że wysłał go właściciel konkurencyjniej stajni ten ogier którego zniszczył i ten z konkurencji walczyli o miejsce na jakimś czempionacie w USAa ten mu zapłacił by to zrobłi ale facet nie pomyślał bo zniszczył konia pod siodłem, ale ziemi wygląda tak ja zwykle nikomu nie zrobi krzywdy dopuki się na niego nie wsiądzie, a kominiarka by go nikt nie widział ale jednak mu się nie udało od jutra zaczynamy z nim pracować tak jak na samym początku z ziemi, później by nikomu nie stała się krzywda będziemy go siodłać i do sioda przywiązywać worki z paszą by na nowo przyzwyczaił się do ciężaru jeźdźca a później zobaczymy jak się to potoczy, rozmawiałam z właścicielami powiedzieli jeśli za kilkanaście miesięcy będzie tak samo to zostanie reproduktorem na rzeź nie wyślą go na pewno powiedzieli tak z impulsu, zbyt mocno go kochają by mu to zrobić a ja bym na to nie pozwoliła Karina 83 na bokach konia w miejscu gdzie przychodzi ostroga były naklejone jakieś kawałki plastrów czy materiału to zostały po tym ślady ale po ostrogach nic nie zostało ale bardzo go tym skrzywidził i prawdopodobnie też wędzidłem powiem wam że było to zrobione po mistrzowsku żadnych odcisków, śladów gdyby nie kamery to sprawca nie został by zatrzymany, a teraz przynajmniej sąd wymierzy karę DZIĘKUJĘ WSZYTKIM ZA POŚWIĘCENIE UWAGI JEŚLI BEDZIEMY POTRZEBOWAĆ POMOCY NAPISZĘ DO WAS! :)
Niech się facet teraz zrechabilituję i pokaże się koniowi. Myślę, że to mogłoby pomóc.
Masakra...
Dla mnie to niepojęte, jak można komuś tak konia zniszczyć. W dodatku ten facet z całą pewnością wiedział, że nikt mu nie stanie na przeszkodzie, bo w nocy sobie smacznie śpią....Żal mi tego konia i nie wyobrażam sobie co on przeszedł tamtej nocy.. Życzę powodzenia w pracy z koniem, wiele cierpliwości i szybkich postępów, bo szkoda tak dobrego konia, szkoda..
Ale jak to policja nie może nic zrobić? Masakra jakaś. Że ludzie takie rzeczy robią, dla mnie to nie zrozumiałe. Ja bym chyba doradzała zmianę stajni :/ Może spróbuj po jakimś czasie wsiąść na oklep? Może nie skojarzy się to mu z siodłem, które chyba kojarzy mu się z traumą którą przeżył.
Mi się wydaje,że to nie tylko siodło będzie źle kojarzył,ale po prostu jeźdźca na sobie.melodia pisała,że przy siodłaniu nie ma problemu,tylko jak się wsiądzie.Nie ma co się śpieszyć-jak za szybko na niego wsiądą,to może się zdarzyć,że całą pracę związaną z odbudową zaufania trzeba będzie zaczynać od początku.No w tym roku to już raczej z zawodów nic nie będzie.Tak,jak pisały dziewczyny-cierpliwośc i tylko cierpliwość.
No niestety... ale czasami trudno tę cierpliwość zachować. Ludzie chcieliby tak szybko, raz dwa i już. A konie właśnie nie - powoli, spokojnie... :)
o Boże co za gościu! Skrzywdził konia z zimną krwią!!! Nie no,ta historia jest przerażająca... Zawsze w takich sytuacjach krok pierwszy to dowiedzieć się co się konikowi stało,żeby go przypadkowo nie skrzywdzić po raz drugi. ty już wiesz wszystko ze szczegółami,więc będzie ci łatwiej z nim pracować. Jednak nie mówię ,że będzie łatwo, bo nie będzie... Ale taka "praca" może być bardzo ciekawa! Życzę powodzenia ;) P.S. Przy okaleczonej psychice konia pomocne będzie przeczytanie świetnej serii książek Heartland o dziewczynie która takie konie leczy. Tam moższ znaleźć ciekawe podpowiedzi ;) Jeszcze raz powodzenia i pozdrawiam ;)
Szokująca sprawa...Zastanawiam się co ten gosc mu musiał zrobic, tez sądzę że dobrze by było się dokładnie dowiedziec. Kiedyś jezdziłam w jednej fatalnej stajni u gościa co zajmował się głównie handlem końmi. I byłam parę razy świadkiem ich pośpiesznych metod "zajezdzania". Wsiadł stajenny na konia pierwszy raz, i okładał go batem ok. pół godziny bez przerwy wszędzie... Na serio... Koń juz byl sprzedany jednemu Niemcowi, i byl jeden szkopuł: powiedzieli mu że jest wstępne zajezdzony. Koń cały się kulił, był przerażony, ale zachowywał się po wszystkim i tak normalnie.... :(W sumie to w tym przypadku autorki ta trauma jest związana wyraznie z ciezarem na grzbiecie a nie ludzmi w ogóle. Chyba w takim przypadku praca z ziemi nad odzyskaniem zaufania, lepiej przez jedną osobę- byłoby łatwiej. Może zamiast walki z koniem siedząc na nim, co zresztą nie odnosi skutku, przyzwyczajanie go od nowa bardzo stopniowo do ciężaru na grzbiecie - może mu załozyc jakis balast by się dało? I nagradzac podczas chodzenia z nim.... Nie wiem...Niedobrze że stosowaliście bat, ten koń tak robi ze strachu więc bat tylko pogorszy sprawę...
To o czym piszesz izapyza, o tych pośpiesznych metodach zajeżdżania, to też ciekawa sprawa. Bo właśnie też widziałam jak ktoś pierwszy raz wsiadł na konia i już od razu chciał, aby ten koń grzecznie chodził pod jeźdźcem - w tym celu biedny konik dostawał kopniaki w brzuch, masakra :/ W ogóle od szarpania nie wiem czy kantara czy ogłowia miał niezłą ranę na nosku.... Żal mi konia. Ale jak go zobaczyłam po kilku dniach, to siedział na nim dzieciak i koń spokojnie pod nim chodził i nie szalał. Nie rozumiem tego - przecież to nie są właściwe metody nauczania, a koń się zachowuje jakby już miał za sobą długą pracę z ujeżdżeniem.Może to zależy od konia, czy co..?
Pewnie duże znaczenie ma charakter konia. Znam takie, które jak nie widzą bacika w ręku to robią co chcą. Bywają okropnie złośliwe i umiejące kombinować. Ale np. mój koń był zajeżdżony w sposób o jakim piszesz (wtedy nie był jeszcze mój, ale jak oglądałam filmiki z tego czasu to aż mi dreszcze przechodzą). Były kopniaki, były baty, szarpanie za wodze, żeby opuścił głowę itd. Skutek był taki, że jak wsiadały dzieci, zupełnie początkujące, to koń szedł jak anioł. One niczego od niego nie wymagały, po za tym, żeby szedł przed siebie i on nie był zestresowany. Ale jak wsiadał ktoś kto zaczął cokolwiek wymagać, skracał kontakt, próbował zaangażować zad to zaczynały się cyrki. Dopiero nie dawno zaufał na tyle, że chodzi rozluźniony, nie wymyśla, nie kombinuje, a zajeżdżony był ponad 3 lata temu.
Jejciu.. szkoda takich koni. U mnie najgorsze jest to, że ja temu facetowi gadam, że nie tak się jeździ, że konia się nie kopie, nie szarpie za wodze, a on i tak uważa się za wielkiego znawcę, bo w jego rodzinie od zawsze były konie. Nie no.... i powtarzam mu to przy każdej okazji, że konia się nie kopie itd. a on chyba udaje, że mnie nie słyszy, choć stoję tuż obok. Kurcze, na takiego rady nie ma! Szczęście całe, że jeszcze tydzień i tego konia ktoś kupuje, bo by mi serce pękało jakbym miała codziennie patrzeć na torturowanie i męczenie biednego dwulatka..