witam...od miesiaca jestem szczesliwym posiadaczem klaczki wiek 8 lat ,rasa kłusak i mam z nia straszne problemy.jestem hodowca z zerowym doswiadczeniem to moj 1 kon a ja dopiero ucze sie jezdzic.gdy wyprowadzam drugiego konika ze stajni w pierwszej kolejnosci to moja klaczka dostaje szalu w boksie,widac bialka w oczach,biega i kopie po scianach a gdy wychodzi pierwsza nie ma tego problemu.podczas powrotu z pastwiska sytuacja jest podobna.dodam ze kon przy czyszczeniu bardzo grzeczny ale zupelnie nie daje sie glaskac a gdy probowalem na nia wsiasc zrobila wszystko zebym spadl...coz mam poczac pomocy
Człowieku, po pierwsze chyba w życiu nerwowego konia nie widziałeś, jeśli tą klacz nazywasz nerwową, nie wiem skąd te wnioski. Nowe miejsce, nowe otoczenie, niewiadomo co przeszła, więc się tak zachowuje.Ale dziwi mnie, że mając zerowe doświadczenie bierzesz konia i pierwsze co robisz to na niego wsiadasz ;/.Ja jakbym kupił sobie konia, nawet że bym wiedział że jest zajeżdżony i nawet super zajeżdżony to wpierw wziąłbym go na lonżę, popracował z ziemi, próbował zaprzyjaźnić, a nie od razu wsiadał, jak dziecko na nowy rower.Jak masz zerowe doświadczenie to lepiej poproś by ktoś zaczął, by ktoś pomógł i pokazał, co i jak masz robić, jak to się robi. Staraj się wpatrywać w zachowanie konia i wyciągać wnioski, bo gdy zaczniesz jego słuchać, to go zrozumiesz, gdy go zrozumiesz, będzie Tobie łatwiej, będziesz mógł coś zaplanować, a tak na chama wsiadać i osaczać, to jest mega nie namiejscu. Poznaj wpierw konia, skoro go nie znasz, niech ona Ciebie pozna.
Kolejny przykład zwykłej ludzkiej bezmyślności i nieodpowiedzialności. Dlaczego ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że koń to nie chomiczek? To zwierze jest jednocześnie bardzo silne i bardzo delikatne, dlatego niedoświadczona osoba może wyrządzić mu wiele krzywd, a samemu zostać nawet kaleką. Przykro mi to mówić, ale sam jesteś sobie winien. Nie umiesz jeździć, nie masz doświadczenia w opiece nad końmi i dziwisz się, że masz problemy? Ludzie myślcie trochę...Najlepszym i najbardziej odpowiedzialnym rozwiązaniem dla konia i dla ciebie byłaby sprzedaż, choć pewnie "tak bardzo go kochasz, że nie sprzedasz". Na pewno nie wsiadaj sam na konia skoro dopiero uczysz się jeździć. Zatrudnij instruktora, czy kogokolwiek, kto nauczy jeździć ciebie i ułoży klacz.W tym wypadku nie ma żadnej innej recepty na rozwiązanie twoich problemów, bo co byś nie robił, z powodu niewiedzy i braku doświadczenia prawdopodobnie któreś z was, wcześniej, czy później poważnie ucierpi.
jest u mnie juz miesiac,wsiadlem jakis tydzien temu,nawet nie chcialem jechac tylko sobie usiasc oczywiscie pod okiem kogos doswiadczonego,pracuje z nia na lonzy.poprosilem nawet kogos doswiadczonego zeby na nia usiadl i jechal i zachowywala sie mega spokojnie,domyslam sie ze problem tkwi we mnie...a wasze porady sprzedaj konia mozecie sobie wsadzic ja szukalem madrzejszych porad a nie tego typu,mam juz swoje lata wiec traktujcie mnie powaznie a nie jak gowniaza...wnioskujac z waszych wypowiedzi ktos poczatkujacy nie ma prawa kupic sobie konia...dzieki
Ależ to jest bardzo rozsądna rada. Początkujący ma prawo kupić sobie konia, każdy ma prawo kupić sobie konia, konie nie są reglamentowane ani nie potrzeba koncesji. Ale jak kupuje bez głowy, to niech potem ponosi konsekwencje. Gorzej, jeśli konsekwencje ponosi koń.Zapytam jeszcze raz - wsiadałeś przed kupnem? Jeździłeś?Drugą radą jest - oddaj w trening. Tylko tu już trzeba zainwestować.
dobra dzieki za porady myslalem ze sa tu ludzie ktorzy potrafia sie cieszyc ze mna ze mam konika ale coz pewnie wiekszisc go nie ma tylko jezdzi po stajniach...dobrze ze chociaz ludzie u ktorych sie ucze potrafia mi jakos konstruktywnie poradzic,co mam w sobie zmienic jak sie zachowywac aby kon przekonal sie do mnie...nasza druga klaczka jest u nas tez miesiac i jest bardziej otwartym konikiem i jezdzilem na niej na lonzy i nie bylo z tym problemu tylko moj klusaczek nie moze sie do mnie przekonac
Mamy się cieszyć z tego, że koń jest w niedoświadczonych rękach, które nie mają pojęcia jak sobie z nim radzić? No niestety wśród ludzi, którzy coś o jeździectwie i hodowli wiedzą, mają doświadczenie, aprobaty nie znajdziesz. Ale może jakieś 13-latki pocieszą się razem z tobą, że masz wymarzonego konika, który włazi ci na głowę.
Cyna301, zachowujesz się jak dziecko, które dostało wymarzony prezent i jest okrutnie rozczarowane, że nikt się z nim tym prezentem nie cieszy. Zupełnie nie jak dorosły facet.Wszyscy, którzy się w tym wątku wypowiedzieli mają rację; niestety, konia może sobie kupić każdy, kogo na to stać, ale nie mogę pojąć, a od dawna się już nad tym zastanawiam, dlaczego przy kupnie konia tak wielu ludziom brak myślenia??Nie raz już spotkałam się z sytuacją, gdzie nowicjusze pierwszego konia kupują w wieku 4-6 lat (Twoja kobyłka ma 8, jak piszesz, ale to wcale nie oznacza, że jest już zrównoważonym poukładanym koniem, który nadaje się dla niedoświadczonej osoby) a później na forach internetowych szukają porad co z tym zrobić, bo to się zachowuje zupełnie inaczej niż jak się go oglądało u poprzedniego właściciela ( bo np. zwierzę było nafaszerowane środkami uspokajającymi, ale tego się nie wie będąc na początku drogi jeździeckiej/hodowlanej i jeśli nie poprosi się bardziej doświadczonej osoby o pomoc w wyborze konia, którego chce się kupić).Nie rozumiem dlaczego osoba, która nigdy wcześniej nie miała własnego konia, która nie ma w ogóle doświadczenia, nie może sobie kupić konia ułożonego, dobrze ujeżdżonego, pewnego między 10-12 r.ż. powiedzmy, który będzie już doświadczony, ale ciągle w pełni sił, mając wiele lat życia przed sobą - w zależności od eksploatacji i podejścia przyszłego właściciela oczywiście. Być może klacz była na wysokiej pozycji w stadzie, stąd jej zachowania, o których piszesz. Poza tym sam fakt nowego miejsca, otoczenia daje jej pełne prawo do nerwowego, jak piszesz, zachowania. Jak nabrać doświadczenia? Jest na to świetna metoda: współdzierżawa. Zanim podejmiesz, niekoniecznie przemyślany krok, o kupnie konia, poszukaj oferty kogoś bardziej doświadczonego, kto ma swojego konia i może Cię wprowadzić w tajniki hodowli, kwestii związanych z żywieniem, dbaniem o zdrowie konia etc. Naprawdę DA SIĘ pomimo nadmiaru gotówki nie zaczynać od ślepego kupowania konika i liczenia na to, że "się jakoś poukłada". Bo to nie jest samochód, do którego tylko Ty się musisz przyzwyczaić, ale zwierzę, z którym trzeba się dogadać i nie zrobić jemu, ani sobie przy tym krzywdy.
Też mam kłusaka ;) choć nie mam takich problemów bo grzeczna przy obsłudze i wgl. to gdy przechodze przez stajnie biegnie tym swoim kłusem i nie da sie jej zatrzymać. Próbowałąm wielu rzeczy jednak jedna pomogła codziennie wychodziłam kroczek po kroczku powoli zatrzymujac sie w stajni az do wyjscia luz wejscia.. po ok 15 dniach robie codziennie tego samego pomogło :) chociaz niekiedy zdarza sie ze robi to samo ale bardzo rzadko. :)
Np. Jeżdżąc pod okiem dobrego instruktora, na doświadczonych koniach od których można się czegoś nauczyć. Obserwować innych i pomagać w codziennej pielęgnacji, karmieniu, sprzątaniu, uczestniczyć w badaniach weterynaryjnych itd. Przed decyzją o kupnie własnego konia warto popracować w stajni, albo wypróbować dzierżawy. Oczywiście tego wszystkiego nie da nauczyć się w ciągu kilku lekcji, miesiąca, czy roku. Ludzie niestety nie zdają sobie sprawy jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie konia i jakie mogą być skutki ich bezmyślności. Przede wszystkim nie warto unosić się honorem, obrażać i wychodzić z założenia, że samemu wie się wszystko najlepiej. Bądź otwarty na rady i komentarze, nawet te niezbyt miłe, naucz się przyjmować krytykę. To, że nie piszemy "o jak słitaśnie, że masz swojego konisia", nie znaczy, że źle ci życzymy. Zwyczajnie wiemy jak się kończą takie historie. Skoro chcesz być traktowany poważnie, to zachowuj się jak poważny człowiek (kupno konia przy twoim doświadczeniu i wiedzy niestety przemawia przeciw tobie).
ja wszystko rozumiem tylko dlaczego z jedna jest problem bo mam dwie,ja je czyszcze sprzatam,robie kopytka,bo jest naprawde grzeczna przy obsłudze,wyprowadzam,daje jesc lonzuje,glascze ,rozmawiam i nie moze sie do mnie przekonac(klusak),nawet nie daje sie poglaskac a ta druga zupelna odwrotnosc wiec mam porownanie,dodam ze gdy poprosilem doswiadczonego chodowce o wizyte to konik zachowywal sie zupelnie inaczej,napewno bardziej ufnie...jeszcze jedno nie byla na zadnych srodkach bo kupilem ja co prawda od handlarza ale dobrego znajmego
Bo każdy koń jest inny. To, że jedna klacz jest spokojna i ufna, to nie znaczy, że druga też taka będzie. Każdy koń ma inny temperament, inny charakter, poza tym czasem jakieś wspomnienia z przeszłości sprawiają, że praca z koniem jest utrudniona. Czasem jest to jakiś zapach, który koń ma w pamięci związany z negatywnymi doświadczeniami, czasem coś innego.My tutaj na forum nie jesteśmy w stanie stwierdzić dlaczego ta klacz reaguje tak a nie inaczej, bo nie widzieliśmy jej, nie mamy możliwości poobserwować jej w różnych okolicznościach ani też ocenić sposób jakim próbujesz się nią zajmować. Sam piszesz, że ktoś inny z koniem sobie radzi, więc niestety jest to kolejne potwierdzenie naszej tutaj opinii, że brak Ci doświadczenia i te błędy zapewne wynikają z Twojej niewiedzy. Więc tylko korzystaj z rady, doświadczenia innych, tych których masz na wyciągnięcie ręki.
Cyna, ja nie uważałem że powinieneś sprzedać konia, bo jak masz się nauczyć czegokolwiek sprzedając konia, który nie jest koniem strasznym i strasznie trudnym. Nie wiem jak Tobie pomóc, bo żadnych konkretów nie napisałeś.Jeśli chodzi o możliwość pogłaskania konia. Dlaczego przy tej osobie co jest obyta z końmi, ta klacz się zachowuje zupełnie inaczej?Ten człowiek po prostu inaczej podchodzi do konia, jest pewny siebie i zachowuje SPOKÓJ. Najważniejsze spokojnie podchodzić, nie skradać się, ani nie podchodzić z dystansem, jakby koń miał zaraz ciebie zjeść, kopnąć, ugryźć, zabić i na dokładkę podeptać i poskakać po Tobie. Nie podchodź na początku do konia od przodu, podejdź do przedniej łopatki i przy łopatce stojąc zacznij głaskać po szyi, w okolicach kłebu, badając jak się zachowuje koń. W pewnych miejscach może zwyczajnie nie lubić, ale jeśli nie lubi, jeśli jest wyczulona na dotykanie w pewnych miejscach to staraj się przyzwyczajać ale powoli. Czyli smyraj tam gdzie pozwala potem dwa symrnięcia tam gdzie nie lubi (oczywiście powoli tam dochodząc), nie rób tego na chama, bo ją zrazisz do siebie. Łatwiej się doradza co zrobić, gdy osoba wie w czym twki problem. A do tego jeśli masz kogoś doświadczonego, niech ten ktoś powie Tobie z czym ma problem i go opisz na forum, albo możesz pisać na priv, mogę doradzić wówczas. Lecz sam tego nie rób bo sam napisałeś że nie masz doświadczenia, pierwszy koń i jeździć dopiero się uczysz. Wsiądź na konia w momencie gdy przy koniu będziesz mógł wszystko zrobić, gdy sam będziesz pewien konia i pewien tego że możesz wsiąść. Nic na siłę, bo nawet jak uda się Tobie jeździć na tym koniu na siłę, no to fajnie, ale jak zrobisz ze spokojem to wszystko, potrwa to 10 razy dłużej, może wsiądziesz za miesiąc, może za dwa a może za rok, ale koń będzie dużo lepiej wówczas ułożony. Może powiem jak ja bym to robił (z tym że już zajeździłem nie jednego konia). Ja bym wziął i pracował wpierw z ziemi, nie tylko na lonży. Uczył konia respektowania mnie, prowadziłbym ją na długim uwiązie, zatrzymywał się i pilnowałbym żeby mnie nie wyprzedzała łopatką, gdy wyprzedzi, cofałbym ją uciskając między łopatkami z przodu (masz takie wklęśnięcie, to właśnie tam). Gdy to będzie wykonywać, wówczas bym uczył jej stania w miejscu, nigdy bym nie ciągnął mocno za uwiąz/linę, tylko bym równomiernie zwiększał ewentualnie nacisk. Fajnie można pracować na kantarze sznurkowym, ale wpierw poznaj budowę i zastosowanie kantara sznurkowego. Starałbym się wszystko robić ze stoickim spokojem, aby uzyskać spokojnego konia. W razie jakiś problemów pisz. Jedno jest istotne, jeśli ja daję jakąś radę po kolei to nie przeskakuj jej twierdząc że jest już koń spokojny. Grunt to zrobić raz a dobrze, bo potem jest mizerny efekt. Zachowuj się przy niej, jakbyś ją super znał, nie dawaj poznać po sobie że się stresujesz czy boisz, bo ona to wyczuje. Do tego do klaczy trzeba wykazywać się sporą cierpliwością.
dziekuje bardzo o taka porade wlasnie mi chodzilo...wczoraj poprosilem o wizyte doswiadczonego hodowce i pokazal mi pare zabaw z koniem,podobno juz jestem blisko aby kon mi zaufal,tak stwierdzil po obserwacji zachowan konia...jeszcze raz dziekuje za porade,wreszcie ktos napisal cos innego niz to ze popelnilem blad kupujac konia lub to ze moge mu zrobic krzywde z powodu swej niewiedzy
A ja powiem tak trochę odbiegając od głównego wątkuSą ludzie którzy gdzieś tam kiedyś zaczęli jeździć konno, marzyli o swoim koniu przez wiele lat, ale albo nie mieli możliwość na swojego konia, albo po prostu nie chcieli kupować własnego konia nie mając odpowiedniego zaplecza finansowego bowiem zdawali sobie sprawę z tego jak ciężko może być.Ale są jeszcze tacy ludzie którzy po prostu nawet nie mając pojęcia o koniach, zobaczyli tego jedynego, powiedzieli "chce go mieć" i po prostu kupili idąc za tym impulsem a dopiero potem zastanawiając się co dalej.Jest to bardzo złe podejście, ale potrafię zrozumieć takich ludzi. Gdyby nie oni - szkoleniowcy nie mieliby pracy ;)Uważam że jest wielkim błędem kupienie konia nie mając o tym pojęcia, ale nie powinno się takiej osobie odmawiać pomocy - wręcz przeciwnie. Ja bym pobiegła z pomocą. Bo odwracanie sie od sytuacji pt: "Kupiłeś jak sie nie znasz to teraz cierp" jest tylko szkodą dla konia. A żaden z koniarzy chyba nie chce patrzeć jak koń cierpi.Tobie Radku doradzam przede wszystkim stosowanie się do wskazówek doświadczonego hodowcy o którym wspominasz że już ci pomaga, jednak jeśli masz możliwość, to nie ograniczaj się tylko do jednego. Jak wiele jest ludzi, tak wiele jest metod a najlepiej abyś znalazł takiego którym sam byś chciał być. Dowiesz się wszystkiego po drodze ;)W międzyczasie obowiązkowo zaopatrz się w książki i powiększaj swoją wiedzę na ten temat. Nie tylko oczywiście pod względem jazdy konnej ale i również opieki nad koniem czy psychiką konia. Zrozumienie osobowości danego konia bardzo ułatwia w dalszej pracy. Wiadomo wtedy jak podejść do konia aby ten rozumiał o co chodzi i był tym zainteresowany. Warto pamiętać, że "koń" to nie tylko osiodłanie i jeżdżenie. Dla mnie bardziej niesamowity jest moment w którym człowiek zdaje sobie sprawę z tego jaką więź wytworzył z koniem. Moment w którym on woli na pastwisku bawić się z tobą zamiast biegać z innymi końmi. Zrozumienie że to ty jesteś jego alfą i on pójdzie za tobą wszędzie, że zrobi dla ciebie wszystko o co go poprosiszŻyczę powodzenia w twoim wyścigu po wiedzę i pamiętaj że jeśli chcesz zrobić z koniem coś nowego, nieważne czy z grzbietu czy z ziemi, to dobrze aby ktoś miał cię wtedy na oku.P.S - nie rozpieszczaj konia i nie daj mu wejść sobie na głowę bo tego nie wytrzymasz ;)
dziekuje tobie rowniez...a co do zakupu bylo troszke inaczej,bylem u znajomych wekend i powiem szczerze ze zakochalem sie w koniach i tam powstal pomysl,najpierw byl miesiac pracy zima nieraz w mrozie zeby powstala stajnia.w miedzyczasie nauka jazdy,po miesiacu przyszedl pierwszy konik dla corkia pozniej moja "panna"...teraz mam za soba przeszlo 2 miesiace nauki jazdy i ok miesiac pracy przy konikach w stajni i na dworze wiec jakiegos juz tam doswiadczenia i pewnosci do koni nabralem ale tez wiem ze to dopiero poczatek drogi a ze trafila mi sie jedna trudniejsza klaczka to sie pytam gdzie tylko moge o rady jak mozna sie do konia zblizyc.zdobyc jego zaufanie.powiem szczerze ze wszedzi mi ludzie radza jak moga i umieja a na wasym forum od razu noz w plecy-to byl blad,nie powinienes miec konia,zrobisz mu krzywde itd a ja wam powiem tyle ja nie zrezygnuje i sie nie poddam i jej nie oddam bo zbyt sie juz do niej przywiazalem
Z tego co wyczytałam to nikt tutaj nie powiedział, że powinieneś sprzedać konia - bardziej, żebyś zainwestował w solidny trening dla siebie i klaczy. Miesiąc pracy w stajni i dwa miesiące jazdy to kropla w oceanie... To jest prawie nic. Wybacz, ale mówię szczerze co myślę. Z jazdą konną i pracą z tymi pięknymi zwierzętami jest tak, że im więcej wiesz, tym bardziej widzisz, że wiesz bardzo niewiele. Paradoks, ale prawdziwy. Często działa to nawet tak, że ludzie którzy długo mają do czynienia z końmi nie decydują się na zakup własnego rumaka, bo zdają sobie sprawę jak gigantyczna to jest odpowiedzialność i o jak wielu rzeczach trzeba pamiętać, dbać i przede wszystkim mieć finanse na utrzymanie i wszystko co się z tym wiąże. Skoro już masz tą kobyłkę, to jasne, że jej nie sprzedasz, chodzi tylko o to, żebyś nie ograniczył się do górnolotnych słów, tylko faktycznie dał z siebie wszystko i korzystał z rad i fachowej wiedzy innych dla dobra klaczy i swojego. Nikt Ci nie wbija noża w plecy, nie przesadzałabym - trzeba mówić o takich rzeczach, podkreślać, że nie jest najlepszą decyzją spontaniczne kupienie konia, żeby inni ludzie sobie poczytali i może jednak chociaż część z nich zdecyduje się poczekać i pogłębić wiedzę i znajomość tematu zanim zdecydują się na posiadanie własnego konia.Wbrew temu co myślisz, życzę Wam powodzenia, daj znać jak idą postępy, pozdrawiam.
witam...od miesiaca jestem szczesliwym posiadaczem klaczki wiek 8 lat ,rasa kłusak i mam z nia straszne problemy.jestem hodowca z zerowym doswiadczeniem to moj 1 kon a ja dopiero ucze sie jezdzic.gdy wyprowadzam drugiego konika ze stajni w pierwszej kolejnosci to moja klaczka dostaje szalu w boksie,widac bialka w oczach,biega i kopie po scianach a gdy wychodzi pierwsza nie ma tego problemu.podczas powrotu z pastwiska sytuacja jest podobna.dodam ze kon przy czyszczeniu bardzo grzeczny ale zupelnie nie daje sie glaskac a gdy probowalem na nia wsiasc zrobila wszystko zebym spadl...coz mam poczac pomocy
Oddać w trening albo sprzedać.Wsiadałeś na to w ogóle przed kupnem?
Człowieku, po pierwsze chyba w życiu nerwowego konia nie widziałeś, jeśli tą klacz nazywasz nerwową, nie wiem skąd te wnioski. Nowe miejsce, nowe otoczenie, niewiadomo co przeszła, więc się tak zachowuje.Ale dziwi mnie, że mając zerowe doświadczenie bierzesz konia i pierwsze co robisz to na niego wsiadasz ;/.Ja jakbym kupił sobie konia, nawet że bym wiedział że jest zajeżdżony i nawet super zajeżdżony to wpierw wziąłbym go na lonżę, popracował z ziemi, próbował zaprzyjaźnić, a nie od razu wsiadał, jak dziecko na nowy rower.Jak masz zerowe doświadczenie to lepiej poproś by ktoś zaczął, by ktoś pomógł i pokazał, co i jak masz robić, jak to się robi. Staraj się wpatrywać w zachowanie konia i wyciągać wnioski, bo gdy zaczniesz jego słuchać, to go zrozumiesz, gdy go zrozumiesz, będzie Tobie łatwiej, będziesz mógł coś zaplanować, a tak na chama wsiadać i osaczać, to jest mega nie namiejscu. Poznaj wpierw konia, skoro go nie znasz, niech ona Ciebie pozna.
Kolejny przykład zwykłej ludzkiej bezmyślności i nieodpowiedzialności. Dlaczego ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że koń to nie chomiczek? To zwierze jest jednocześnie bardzo silne i bardzo delikatne, dlatego niedoświadczona osoba może wyrządzić mu wiele krzywd, a samemu zostać nawet kaleką. Przykro mi to mówić, ale sam jesteś sobie winien. Nie umiesz jeździć, nie masz doświadczenia w opiece nad końmi i dziwisz się, że masz problemy? Ludzie myślcie trochę...Najlepszym i najbardziej odpowiedzialnym rozwiązaniem dla konia i dla ciebie byłaby sprzedaż, choć pewnie "tak bardzo go kochasz, że nie sprzedasz". Na pewno nie wsiadaj sam na konia skoro dopiero uczysz się jeździć. Zatrudnij instruktora, czy kogokolwiek, kto nauczy jeździć ciebie i ułoży klacz.W tym wypadku nie ma żadnej innej recepty na rozwiązanie twoich problemów, bo co byś nie robił, z powodu niewiedzy i braku doświadczenia prawdopodobnie któreś z was, wcześniej, czy później poważnie ucierpi.
jest u mnie juz miesiac,wsiadlem jakis tydzien temu,nawet nie chcialem jechac tylko sobie usiasc oczywiscie pod okiem kogos doswiadczonego,pracuje z nia na lonzy.poprosilem nawet kogos doswiadczonego zeby na nia usiadl i jechal i zachowywala sie mega spokojnie,domyslam sie ze problem tkwi we mnie...a wasze porady sprzedaj konia mozecie sobie wsadzic ja szukalem madrzejszych porad a nie tego typu,mam juz swoje lata wiec traktujcie mnie powaznie a nie jak gowniaza...wnioskujac z waszych wypowiedzi ktos poczatkujacy nie ma prawa kupic sobie konia...dzieki
Ależ to jest bardzo rozsądna rada. Początkujący ma prawo kupić sobie konia, każdy ma prawo kupić sobie konia, konie nie są reglamentowane ani nie potrzeba koncesji. Ale jak kupuje bez głowy, to niech potem ponosi konsekwencje. Gorzej, jeśli konsekwencje ponosi koń.Zapytam jeszcze raz - wsiadałeś przed kupnem? Jeździłeś?Drugą radą jest - oddaj w trening. Tylko tu już trzeba zainwestować.
dobra dzieki za porady myslalem ze sa tu ludzie ktorzy potrafia sie cieszyc ze mna ze mam konika ale coz pewnie wiekszisc go nie ma tylko jezdzi po stajniach...dobrze ze chociaz ludzie u ktorych sie ucze potrafia mi jakos konstruktywnie poradzic,co mam w sobie zmienic jak sie zachowywac aby kon przekonal sie do mnie...nasza druga klaczka jest u nas tez miesiac i jest bardziej otwartym konikiem i jezdzilem na niej na lonzy i nie bylo z tym problemu tylko moj klusaczek nie moze sie do mnie przekonac
Mamy się cieszyć z tego, że koń jest w niedoświadczonych rękach, które nie mają pojęcia jak sobie z nim radzić? No niestety wśród ludzi, którzy coś o jeździectwie i hodowli wiedzą, mają doświadczenie, aprobaty nie znajdziesz. Ale może jakieś 13-latki pocieszą się razem z tobą, że masz wymarzonego konika, który włazi ci na głowę.
to jak mmozna nabrac doswiadczenia cwaniaki?
Cyna301, zachowujesz się jak dziecko, które dostało wymarzony prezent i jest okrutnie rozczarowane, że nikt się z nim tym prezentem nie cieszy. Zupełnie nie jak dorosły facet.Wszyscy, którzy się w tym wątku wypowiedzieli mają rację; niestety, konia może sobie kupić każdy, kogo na to stać, ale nie mogę pojąć, a od dawna się już nad tym zastanawiam, dlaczego przy kupnie konia tak wielu ludziom brak myślenia??Nie raz już spotkałam się z sytuacją, gdzie nowicjusze pierwszego konia kupują w wieku 4-6 lat (Twoja kobyłka ma 8, jak piszesz, ale to wcale nie oznacza, że jest już zrównoważonym poukładanym koniem, który nadaje się dla niedoświadczonej osoby) a później na forach internetowych szukają porad co z tym zrobić, bo to się zachowuje zupełnie inaczej niż jak się go oglądało u poprzedniego właściciela ( bo np. zwierzę było nafaszerowane środkami uspokajającymi, ale tego się nie wie będąc na początku drogi jeździeckiej/hodowlanej i jeśli nie poprosi się bardziej doświadczonej osoby o pomoc w wyborze konia, którego chce się kupić).Nie rozumiem dlaczego osoba, która nigdy wcześniej nie miała własnego konia, która nie ma w ogóle doświadczenia, nie może sobie kupić konia ułożonego, dobrze ujeżdżonego, pewnego między 10-12 r.ż. powiedzmy, który będzie już doświadczony, ale ciągle w pełni sił, mając wiele lat życia przed sobą - w zależności od eksploatacji i podejścia przyszłego właściciela oczywiście. Być może klacz była na wysokiej pozycji w stadzie, stąd jej zachowania, o których piszesz. Poza tym sam fakt nowego miejsca, otoczenia daje jej pełne prawo do nerwowego, jak piszesz, zachowania. Jak nabrać doświadczenia? Jest na to świetna metoda: współdzierżawa. Zanim podejmiesz, niekoniecznie przemyślany krok, o kupnie konia, poszukaj oferty kogoś bardziej doświadczonego, kto ma swojego konia i może Cię wprowadzić w tajniki hodowli, kwestii związanych z żywieniem, dbaniem o zdrowie konia etc. Naprawdę DA SIĘ pomimo nadmiaru gotówki nie zaczynać od ślepego kupowania konika i liczenia na to, że "się jakoś poukłada". Bo to nie jest samochód, do którego tylko Ty się musisz przyzwyczaić, ale zwierzę, z którym trzeba się dogadać i nie zrobić jemu, ani sobie przy tym krzywdy.
Też mam kłusaka ;) choć nie mam takich problemów bo grzeczna przy obsłudze i wgl. to gdy przechodze przez stajnie biegnie tym swoim kłusem i nie da sie jej zatrzymać. Próbowałąm wielu rzeczy jednak jedna pomogła codziennie wychodziłam kroczek po kroczku powoli zatrzymujac sie w stajni az do wyjscia luz wejscia.. po ok 15 dniach robie codziennie tego samego pomogło :) chociaz niekiedy zdarza sie ze robi to samo ale bardzo rzadko. :)
Np. Jeżdżąc pod okiem dobrego instruktora, na doświadczonych koniach od których można się czegoś nauczyć. Obserwować innych i pomagać w codziennej pielęgnacji, karmieniu, sprzątaniu, uczestniczyć w badaniach weterynaryjnych itd. Przed decyzją o kupnie własnego konia warto popracować w stajni, albo wypróbować dzierżawy. Oczywiście tego wszystkiego nie da nauczyć się w ciągu kilku lekcji, miesiąca, czy roku. Ludzie niestety nie zdają sobie sprawy jak wielką odpowiedzialnością jest posiadanie konia i jakie mogą być skutki ich bezmyślności. Przede wszystkim nie warto unosić się honorem, obrażać i wychodzić z założenia, że samemu wie się wszystko najlepiej. Bądź otwarty na rady i komentarze, nawet te niezbyt miłe, naucz się przyjmować krytykę. To, że nie piszemy "o jak słitaśnie, że masz swojego konisia", nie znaczy, że źle ci życzymy. Zwyczajnie wiemy jak się kończą takie historie. Skoro chcesz być traktowany poważnie, to zachowuj się jak poważny człowiek (kupno konia przy twoim doświadczeniu i wiedzy niestety przemawia przeciw tobie).
ja wszystko rozumiem tylko dlaczego z jedna jest problem bo mam dwie,ja je czyszcze sprzatam,robie kopytka,bo jest naprawde grzeczna przy obsłudze,wyprowadzam,daje jesc lonzuje,glascze ,rozmawiam i nie moze sie do mnie przekonac(klusak),nawet nie daje sie poglaskac a ta druga zupelna odwrotnosc wiec mam porownanie,dodam ze gdy poprosilem doswiadczonego chodowce o wizyte to konik zachowywal sie zupelnie inaczej,napewno bardziej ufnie...jeszcze jedno nie byla na zadnych srodkach bo kupilem ja co prawda od handlarza ale dobrego znajmego
Bo każdy koń jest inny. To, że jedna klacz jest spokojna i ufna, to nie znaczy, że druga też taka będzie. Każdy koń ma inny temperament, inny charakter, poza tym czasem jakieś wspomnienia z przeszłości sprawiają, że praca z koniem jest utrudniona. Czasem jest to jakiś zapach, który koń ma w pamięci związany z negatywnymi doświadczeniami, czasem coś innego.My tutaj na forum nie jesteśmy w stanie stwierdzić dlaczego ta klacz reaguje tak a nie inaczej, bo nie widzieliśmy jej, nie mamy możliwości poobserwować jej w różnych okolicznościach ani też ocenić sposób jakim próbujesz się nią zajmować. Sam piszesz, że ktoś inny z koniem sobie radzi, więc niestety jest to kolejne potwierdzenie naszej tutaj opinii, że brak Ci doświadczenia i te błędy zapewne wynikają z Twojej niewiedzy. Więc tylko korzystaj z rady, doświadczenia innych, tych których masz na wyciągnięcie ręki.
Cyna, ja nie uważałem że powinieneś sprzedać konia, bo jak masz się nauczyć czegokolwiek sprzedając konia, który nie jest koniem strasznym i strasznie trudnym. Nie wiem jak Tobie pomóc, bo żadnych konkretów nie napisałeś.Jeśli chodzi o możliwość pogłaskania konia. Dlaczego przy tej osobie co jest obyta z końmi, ta klacz się zachowuje zupełnie inaczej?Ten człowiek po prostu inaczej podchodzi do konia, jest pewny siebie i zachowuje SPOKÓJ. Najważniejsze spokojnie podchodzić, nie skradać się, ani nie podchodzić z dystansem, jakby koń miał zaraz ciebie zjeść, kopnąć, ugryźć, zabić i na dokładkę podeptać i poskakać po Tobie. Nie podchodź na początku do konia od przodu, podejdź do przedniej łopatki i przy łopatce stojąc zacznij głaskać po szyi, w okolicach kłebu, badając jak się zachowuje koń. W pewnych miejscach może zwyczajnie nie lubić, ale jeśli nie lubi, jeśli jest wyczulona na dotykanie w pewnych miejscach to staraj się przyzwyczajać ale powoli. Czyli smyraj tam gdzie pozwala potem dwa symrnięcia tam gdzie nie lubi (oczywiście powoli tam dochodząc), nie rób tego na chama, bo ją zrazisz do siebie. Łatwiej się doradza co zrobić, gdy osoba wie w czym twki problem. A do tego jeśli masz kogoś doświadczonego, niech ten ktoś powie Tobie z czym ma problem i go opisz na forum, albo możesz pisać na priv, mogę doradzić wówczas. Lecz sam tego nie rób bo sam napisałeś że nie masz doświadczenia, pierwszy koń i jeździć dopiero się uczysz. Wsiądź na konia w momencie gdy przy koniu będziesz mógł wszystko zrobić, gdy sam będziesz pewien konia i pewien tego że możesz wsiąść. Nic na siłę, bo nawet jak uda się Tobie jeździć na tym koniu na siłę, no to fajnie, ale jak zrobisz ze spokojem to wszystko, potrwa to 10 razy dłużej, może wsiądziesz za miesiąc, może za dwa a może za rok, ale koń będzie dużo lepiej wówczas ułożony. Może powiem jak ja bym to robił (z tym że już zajeździłem nie jednego konia). Ja bym wziął i pracował wpierw z ziemi, nie tylko na lonży. Uczył konia respektowania mnie, prowadziłbym ją na długim uwiązie, zatrzymywał się i pilnowałbym żeby mnie nie wyprzedzała łopatką, gdy wyprzedzi, cofałbym ją uciskając między łopatkami z przodu (masz takie wklęśnięcie, to właśnie tam). Gdy to będzie wykonywać, wówczas bym uczył jej stania w miejscu, nigdy bym nie ciągnął mocno za uwiąz/linę, tylko bym równomiernie zwiększał ewentualnie nacisk. Fajnie można pracować na kantarze sznurkowym, ale wpierw poznaj budowę i zastosowanie kantara sznurkowego. Starałbym się wszystko robić ze stoickim spokojem, aby uzyskać spokojnego konia. W razie jakiś problemów pisz. Jedno jest istotne, jeśli ja daję jakąś radę po kolei to nie przeskakuj jej twierdząc że jest już koń spokojny. Grunt to zrobić raz a dobrze, bo potem jest mizerny efekt. Zachowuj się przy niej, jakbyś ją super znał, nie dawaj poznać po sobie że się stresujesz czy boisz, bo ona to wyczuje. Do tego do klaczy trzeba wykazywać się sporą cierpliwością.
dziekuje bardzo o taka porade wlasnie mi chodzilo...wczoraj poprosilem o wizyte doswiadczonego hodowce i pokazal mi pare zabaw z koniem,podobno juz jestem blisko aby kon mi zaufal,tak stwierdzil po obserwacji zachowan konia...jeszcze raz dziekuje za porade,wreszcie ktos napisal cos innego niz to ze popelnilem blad kupujac konia lub to ze moge mu zrobic krzywde z powodu swej niewiedzy
A ja powiem tak trochę odbiegając od głównego wątkuSą ludzie którzy gdzieś tam kiedyś zaczęli jeździć konno, marzyli o swoim koniu przez wiele lat, ale albo nie mieli możliwość na swojego konia, albo po prostu nie chcieli kupować własnego konia nie mając odpowiedniego zaplecza finansowego bowiem zdawali sobie sprawę z tego jak ciężko może być.Ale są jeszcze tacy ludzie którzy po prostu nawet nie mając pojęcia o koniach, zobaczyli tego jedynego, powiedzieli "chce go mieć" i po prostu kupili idąc za tym impulsem a dopiero potem zastanawiając się co dalej.Jest to bardzo złe podejście, ale potrafię zrozumieć takich ludzi. Gdyby nie oni - szkoleniowcy nie mieliby pracy ;)Uważam że jest wielkim błędem kupienie konia nie mając o tym pojęcia, ale nie powinno się takiej osobie odmawiać pomocy - wręcz przeciwnie. Ja bym pobiegła z pomocą. Bo odwracanie sie od sytuacji pt: "Kupiłeś jak sie nie znasz to teraz cierp" jest tylko szkodą dla konia. A żaden z koniarzy chyba nie chce patrzeć jak koń cierpi.Tobie Radku doradzam przede wszystkim stosowanie się do wskazówek doświadczonego hodowcy o którym wspominasz że już ci pomaga, jednak jeśli masz możliwość, to nie ograniczaj się tylko do jednego. Jak wiele jest ludzi, tak wiele jest metod a najlepiej abyś znalazł takiego którym sam byś chciał być. Dowiesz się wszystkiego po drodze ;)W międzyczasie obowiązkowo zaopatrz się w książki i powiększaj swoją wiedzę na ten temat. Nie tylko oczywiście pod względem jazdy konnej ale i również opieki nad koniem czy psychiką konia. Zrozumienie osobowości danego konia bardzo ułatwia w dalszej pracy. Wiadomo wtedy jak podejść do konia aby ten rozumiał o co chodzi i był tym zainteresowany. Warto pamiętać, że "koń" to nie tylko osiodłanie i jeżdżenie. Dla mnie bardziej niesamowity jest moment w którym człowiek zdaje sobie sprawę z tego jaką więź wytworzył z koniem. Moment w którym on woli na pastwisku bawić się z tobą zamiast biegać z innymi końmi. Zrozumienie że to ty jesteś jego alfą i on pójdzie za tobą wszędzie, że zrobi dla ciebie wszystko o co go poprosiszŻyczę powodzenia w twoim wyścigu po wiedzę i pamiętaj że jeśli chcesz zrobić z koniem coś nowego, nieważne czy z grzbietu czy z ziemi, to dobrze aby ktoś miał cię wtedy na oku.P.S - nie rozpieszczaj konia i nie daj mu wejść sobie na głowę bo tego nie wytrzymasz ;)
dziekuje tobie rowniez...a co do zakupu bylo troszke inaczej,bylem u znajomych wekend i powiem szczerze ze zakochalem sie w koniach i tam powstal pomysl,najpierw byl miesiac pracy zima nieraz w mrozie zeby powstala stajnia.w miedzyczasie nauka jazdy,po miesiacu przyszedl pierwszy konik dla corkia pozniej moja "panna"...teraz mam za soba przeszlo 2 miesiace nauki jazdy i ok miesiac pracy przy konikach w stajni i na dworze wiec jakiegos juz tam doswiadczenia i pewnosci do koni nabralem ale tez wiem ze to dopiero poczatek drogi a ze trafila mi sie jedna trudniejsza klaczka to sie pytam gdzie tylko moge o rady jak mozna sie do konia zblizyc.zdobyc jego zaufanie.powiem szczerze ze wszedzi mi ludzie radza jak moga i umieja a na wasym forum od razu noz w plecy-to byl blad,nie powinienes miec konia,zrobisz mu krzywde itd a ja wam powiem tyle ja nie zrezygnuje i sie nie poddam i jej nie oddam bo zbyt sie juz do niej przywiazalem
Z tego co wyczytałam to nikt tutaj nie powiedział, że powinieneś sprzedać konia - bardziej, żebyś zainwestował w solidny trening dla siebie i klaczy. Miesiąc pracy w stajni i dwa miesiące jazdy to kropla w oceanie... To jest prawie nic. Wybacz, ale mówię szczerze co myślę. Z jazdą konną i pracą z tymi pięknymi zwierzętami jest tak, że im więcej wiesz, tym bardziej widzisz, że wiesz bardzo niewiele. Paradoks, ale prawdziwy. Często działa to nawet tak, że ludzie którzy długo mają do czynienia z końmi nie decydują się na zakup własnego rumaka, bo zdają sobie sprawę jak gigantyczna to jest odpowiedzialność i o jak wielu rzeczach trzeba pamiętać, dbać i przede wszystkim mieć finanse na utrzymanie i wszystko co się z tym wiąże. Skoro już masz tą kobyłkę, to jasne, że jej nie sprzedasz, chodzi tylko o to, żebyś nie ograniczył się do górnolotnych słów, tylko faktycznie dał z siebie wszystko i korzystał z rad i fachowej wiedzy innych dla dobra klaczy i swojego. Nikt Ci nie wbija noża w plecy, nie przesadzałabym - trzeba mówić o takich rzeczach, podkreślać, że nie jest najlepszą decyzją spontaniczne kupienie konia, żeby inni ludzie sobie poczytali i może jednak chociaż część z nich zdecyduje się poczekać i pogłębić wiedzę i znajomość tematu zanim zdecydują się na posiadanie własnego konia.Wbrew temu co myślisz, życzę Wam powodzenia, daj znać jak idą postępy, pozdrawiam.