Reklama
  • malutka256372010-07-02 10:03:59

    JEden pan z chłostał batem konia zeby był posłuszny !!!!! JA osobisci uważam ze konia się nie powino uderzac batem np. w celu szybszej jazdy możnba uczyć od małego innymi sposobami prawda ?!!!!!!!! ;( 

  • redakcja 2010-07-02 10:59:48

    Ja też tak myślę. Ale jeżeli ktoś nie ma podejścia do koni to nie ma nic innego tylko bat! Do koni trzeba podchodzić z miłością, mówić łagodnie, chyba, że będzie nieposłuszny to powiedzieć wyższym tonem. Mówiąc "łagodnie" miałam na myśli także stanowczość.

  • Kamila 2010-07-02 12:22:09

    To zalezy od podejscia. Ludzie mysla ze jak beda zmuszali konia biciem go to szybciej sie nauczy. , ale to chodzi o wzorce. Jak jezdzisz w jakiejs stajni , a jeszcze malo wiesz o koniach i widzisz ze ktos je bije to tak ci zostaje dopuki nikt ci nie powie ze tak nie mozna i tyle..;( przykre ale aka prawda

  • redakcja 2010-07-03 21:41:08

    Niedaleko mnie jest taka stajnia, nigdy w niej nie byłam i nigdy nie chcę, ale wiele słyszałam od ludzi którzy byli świadkami takich zdarzeń, nawet na oczach dzieci. Tam bije się konie batem i to nawet dwoje ludzi na jednego konia, aż pręgi widać na ich grzbietach. A jak nie chce jakiś wejść do bukmanki to sznurkiem mu wiążą język i ciągną, a potem na zawodach startuje ten koń z poranionym językiem i wędzidłem na nim...... Aż w końcu jednej klaczy wyrwali przez to język i mają sprawę w prokuraturze. Tacy ludzie nie powinni mieć koni, a jeśli ktoś chce mieć konia powinien przejść najpierw testy psychologiczne czy w ogóle się nadaje do zajmowania się końmi.

  • Reklama
  • MaryJane 2010-07-04 13:23:59

    Stajnia Purus w Mysłowicach ? Trzeba byc poje*** zeby takie rzeczy robić tak go ciągneli za ten język, ze mu urwali. Sznurek który był przywiazany do języka poprostu go przecioł... I w tym wszystkim brał udział właściciel... Czy to tak trudno poinformowac odpowiednie służby ochrony zwierzat z prośba o pomoc czy poprostu informacja, ze w danym miejscu moze dziac się cos złego ..?

  • asia2323 2010-07-04 14:08:19

    Oczywiście,że można innymi sposobami. U mnie w stajni jest koń,który ma ok.180cm i kiedy trener czyścil tego konia,a klacz nie chciała dać nogi to kopystką lekko zaczął kuć konia,klacz wzdrygała się,ale po tej karze zaczeła dawać nogi.Lub jak koń szarpał mi na jeździe wodzami i nie chciał sie uspokoić trener kazał mi podjechać i mocno pociągnął wodze w dół,koń wtedy odrywał kopyta od ziemi,ale po tej karze spokojnie się zachowywał.Konie szkółkowe wiedzą brak posłuszeństwa=kara. Tak już jest i nikt tego nie zmieni.Może tylko nieliczni.

  • redakcja 2010-07-04 22:38:30

    Można różnymi sposobami uczyć posłuszeństwa konia, ale ludzie ze stajni Purus przekroczyli w tym wszelkie granice i nigdy nie dałabym tak skrzywdzić konia...

  • Karolla 2010-07-06 18:01:48

    Jeżeli koniowi poświęcasz dużo czasu on odwzajemni twoje starania i będzie ci posłuszny:) Ludzie myslą że koń to zabawka i nie trzeba poświęcić jej dużo czasu, a to błąd bo raz podejdą do konia i myślą że koń już ich lubi i będzie za nim chodził krok w krok jak jakaś nakręcana zabawka, a jak koń tak nie robi to zostaje ukarany... żal.....

  • Reklama
  • MaryJane 2010-07-06 18:20:53

    Nie chodzi o to czy lubi czy nie lubi. Tak jak i my czegoś sie boimy np. jeździć windą tak samo koń moze bać sie wejść do przyczepy bo ma np. z nią złe wspomnienia źle mu sie ona kojarzy. Kaze mu ktoś wejść pod górke do czegoś ciasnego :-/ Jest to dla niego coś zupełnie nowego nie ma z tym doczynienia na codzień. Kon powinien być z nią oswojony, nauczony wchodzenia do niej. Wiedzieć, że nic złego się nie stanie.

  • redakcja 2010-07-07 16:26:41

    Niedaleko mnie jest taka stajnia, nigdy w niej nie byłam i nigdy nie chcę, ale wiele słyszałam od ludzi którzy byli świadkami takich zdarzeń, nawet na oczach dzieci. Tam bije się konie batem i to nawet dwoje ludzi na jednego konia, aż pręgi widać na ich grzbietach. A jak nie chce jakiś wejść do bukmanki to sznurkiem mu wiążą język i ciągną, a potem na zawodach startuje ten koń z poranionym językiem i wędzidłem na nim...... Aż w końcu jednej klaczy wyrwali przez to język i mają sprawę w prokuraturze. Tacy ludzie nie powinni mieć koni, a jeśli ktoś chce mieć konia powinien przejść najpierw testy psychologiczne czy w ogóle się nadaje do zajmowania się końmi.Też o tym czytałam. To jest okropne, nie wiem jak można tak traktować konie! Skoro nie chciał wejść do przyczepy mogli spróbować to zrobić innym sposobem, a nie ciągnąć za język. Niby "stara kozacka metoda". SZCZYT LUDZKIEJ GŁUPOTY I BEZMYŚLNOŚCI!!!

  • Agatulec13 2010-07-07 16:35:27

    Ludzie są przerażający...! :/ ;| :( ;( ;[ o.O

  • Aduskon 2010-07-14 23:55:51

    nie no masakra porostu, ja zawsze jeżdżę z batem ale bardzo rzadko uderzę konia, czasami ja jest nie posłuszny lekko puknę Evitę i jej to wystarczy, ona wie już że robi coś źle, ludzie są chorzy. nie mówię odłożyc baty, przytulmy się do koni i dajmy im robic co chcą, bo musi byc dyscyplina. Jak to w którejś książce pisało "człowiek ma 51 procent, ale trzeba pamiętać że koniowi zostaje 49 procent", czy coś takiego, koń jest naszym partnerem nie niewolnikiem, czasem trzeba mu pokazać że sobie za dużo pozwala, ale delikatnie, a za dobre rzeczy też musi być nagroda ;D

  • Reklama
  • becia 2010-07-18 19:15:39

    Ja osobiście nienawidzę palcata. Jednak muszę go mieć przynajmniej po to żeby koń go widział. Jak koń nie reaguje na łydę to potrafię stanąć byleby nie użyć palcata. Wiem, że nie można popadać ze skrajności w skrajność, ale jakoś nie umiem u siebie wypracować tego, że to koń mam mnie słuchać.

  • redakcja 2010-07-18 21:35:44

    Ja osobiście nienawidzę palcata. Jednak muszę go mieć przynajmniej po to żeby koń go widział. Jak koń nie reaguje na łydę to potrafię stanąć byleby nie użyć palcata. Wiem, że nie można popadać ze skrajności w skrajność, ale jakoś nie umiem u siebie wypracować tego, że to koń mam mnie słuchać. Spoko, idzie jeździć bez palcata, trzeba czasem po prostu mieć kilka dobrych rad od instruktora. Na przykład tam gdzie jeżdżę są takie konie, które (oczywiście jak się słucha rad instruktorki) idą całkiem dobrze. Czasem wystarczy lekko klepnąć czy nawet dotknąć konia palcatem na równo z dociśnięciem łydki i już jest lepiej, ale to mi się zdarza raz podczas jazdy albo w ogóle go nie używam, tylko trzymam. Wiadomo, że czasem koń idzie opornie, ale to zazwyczaj wtedy jakiś mój błąd w tym i nie chcę za to karać konia. Wolę wtedy słuchać instrukcji i dać mocniejszą łydkę.

  • becia 2010-07-20 11:16:28

    Otóż to. Bata trzeba używać głową a nie ręką. Nie można okładać konia batem tylko dlatego, że jeździec robi coś źle. Zdaję sobie sprawę z tego, że ja może nie do końca należycie przykładam łydkę i koń tego najzwyczajniej nie czuje. Więc dlaczego on ma być ukarany za coś co de facto ja robię źle.

  • redakcja 2010-07-20 20:56:02

    Jak ostatnio koń chodził mi opornie to nie użyłam palcata, tylko wystarczyło, że łydki dałam bardziej do przodu (czyli tam gdzie koń ma najbardziej miękkie miejsce) tam najbardziej czuje docisk łydki. Robiłam błąd, poprawiłam i było lepiej :)

  • Ewelina&Bestia 2010-07-21 16:36:40

    Ja mam o tym takie zdanie: koń jest mądry. Jeśli każe mu się zrobić coś, czego zrobić nie chce, a wie, że nie zostanie to wyegzekwowane, to po prostu tego nie zrobi. Przecież nawet w dzikim stadzie gdy inne konie wyłamują się z hierarchii, są nieposłuszne, ogier przewodnik gryzie je w kłąb, czasem nawet do krwi. To, co zrobili ludzie w tej stadninie jest potworne, ale bata można użyć. Warunek: wtedy, kiedy wiadomo, że koń okazał nieposłuszeństwo, nie było to spowodowane strachem. Dlatego ja nie boję się użyć palcata na koniu leniwym, po prostu kiedy wiem, że pomocy użyłam OK, a on nie zareagował. A kiedy trafi się koń, na którym nie trzeba używać palcata- to super. Ale nie wszystkie takie są. W naszej stadninie jest koń, który wierzga przy każdym zagalopowaniu. A kiedy go za to ukarać- znowu wierzga. Mało kto jest w stanie wyegzekwować polecenie zagalopowania, po prostu ludzie boją się, że spadną. I teraz jest "wredny", nikt go nie lubi. Dlaczego? Bo ktoś kiedyś pokazał mu, że kiedy tak zrobi, to będzie miał łatwiej. A ja po prostu dałam mu raz palcata- wierzgnął. Drugi raz- i znowu wierzgnął. Za trzecim razem to też się powtórzyło, ale za czwartym ładnie zagalopował, i do teraz bardzo go lubię. Kiedy ja na nim jeżdżę, jest grzeczny. Co oczywiście nie oznacza, że kiedy koń się spłoszy, to go uderzę. Po prostu polecenie musi zostać poleceniem, bo takie są skutki.

  • Reklama
  • Ewelina&Bestia 2010-07-21 16:39:04

    I nie można powiedzieć, że nie rozumiał polecenia- przecież zareagował na nie. Właśnie wierzgnięciem.

  • Canter 2010-07-24 17:34:00

    Jak dla mnie to użycie bata jest uzasadnione, ale z umiarem, łagodnością o odpowiednim podejściem. Nie po to, żeby wyładować się na koniu, ale żeby osiągnąć określony cel, np. uczulić konia na działanie łydki.

  • Koza132 2010-07-30 00:01:25

    Ja używam bata tylko w ostateczności, a jak już to uderzam w swoje udo lub siodło, efekt taki sam jak po użyciu bata.

  • natalia96 2010-08-01 19:51:19

    Ja myślę że bat powinno zostawiać się w ostateczności lub kiedy koń jest bardzo leniwy. Poza tym należy pamiętać, że niektóre konie w odpowiedzi na bat mogą uderzyć z zadu, także z batami zawsze ostrożnie ;)

  • Sarah255 2013-08-03 20:42:47

    Ja jeździłam w stajni w której na każdej lekcji musiałam bić konia batem. Teraz szukam miejsca w którym tak samo jak ja ludzie nienawidzą bicia koni.

  • Shango 2013-08-03 21:53:30

    Wszystko zależy czy mówimy o bacie ujeżdżeniowym, o palcacie, bacie do lonżowania, powożenia czy bacie ogólnie jako przyrządzie do karania.Otóż ja, z perspektywy pewnego już doświadczenia jeździeckiego i treningowego, odkładaniu batów na półkę mówię stanowcze nie!Ogromnym błędem jest generalizowanie bata wyłącznie jako sposobu karania,choć do tego służy także i (zlinczujcie mnie) ja również w tym celu go używam.Skupmy się jednak na tym niekarającym zastosowaniu bata, bo jest ono zbawienne w treningu konia. I. Bat ujeżdżeniowy- nieodstąpiony element każdego "porządnego" treningu, z łatwością pomagający przestawić konia, wskazać kierunek/kolejność stawania nóg i delikatnie wzmacniać  pomoce; ucząc konie chodów bocznych, piaffu, pasażu, a nawet zagalopowania od zewnętrznej zadniej nogi, uciekamy się do wskazywania mu konkretnych etapów wykonywania elementów, poprzez dotknięcia i puknięcia w konkretną nogę/ część ciała (osobiście, jako osoba dość niska, używam go także gdy chcę wygiąć konia, "przedłużając" sobie nim łydkę). II. Bat do lonżowania- przedłużenie ręki, zastąpienie łydki; lonżowanie bez niego jest nieprawidłowe(!), to zupełnie jak jeżdżenie bez użycia nóg; również pozwala wskazać kierunek, przyhamować, nauczyć zwierze przechodzenia na drugą stronę. III. Bat zaprzęgowy- również przedłużenie ręki powożącego, zastępuje łydkę, daje możliwość zastosowania pomocy aktywizujących, zapobiega przeciążeniu jednego z koni (w zaprzęgach wielokonnych). IV. Palacat- pomoc typowo aktywizująca, ma na celu nie tyle zadanie bólu co wzmocnienie pomocy popędzających i zwiększenie "pozytywnego napięcia" konia, głównie przy skokach. V. Bat karający- niezastąpiony środek wychowawczy u większości koni, użyty z głową, bezpośrednio po "przewinieniu" konia i po poprzedzeniu innymi środkami  ostrzegawczymi, a także z wyważoną siłą pozwala wychować zrównoważonego i bezpiecznego konia z respektem do człowieka, jako przywódcy stada.Bat, nawet ten karający, nie jest źródłem tortur, to człowiek nim jest i to co z owym batem robi. Wyważona i odpowiednio przemyślana asekuracja taką pomocą prowadzi do wzmocnienia szacunku u konia i wpływa na jego pozytywny stosunek do ludzi i jest zgodna z ich naturą zwierzęcia stadnego i karnego wobec silniejszego osobnika. Jednakże jego nadużycie może prowadzic do nieodwracalnych zmian w psychice konia, co zawsze jest tragiczne w skutkach i o tym trzeba pamiętać za każdym razem sięgając po bat.

  • sarucha 10 2013-08-04 09:50:31

    zgadzam się z Shango w 100%

  • Reklama
  • arrlena 2013-08-04 13:23:11

    Nie można konia karać !  ZAWSZE TO CZŁOWIEK POPEŁNIA BŁĄD, NIE KOŃ !  Bat to przedłużenie naszej ręki. Powinien służyć jako pomoc, a nie do karania ! 

  • Maria 2013-08-04 13:57:10

    arrlena, dyskutowałabym, co do pierwszych 2 zdań. Mogłabyś je rozwinąć?

  • arrlena 2013-08-04 14:18:02

    Oczywiście.Nie można karać koni, ponieważ zachowanie konia jest odbiciem naszym. Człowiek popełnia błędy. Koń nie. To on cierpi jak wy go karcicie i nie przez to co on zrobił źle ( bo on ma zawsze rację) tylko przez to co Wy robicie źle ! Dlatego moje konie nigdy nie są karane. Bo zdaję sobie sprawę, że popełniam błędy tak jak Wszyscy i dla tego "słucham co mój koń ma do powiedzenia", a nie go karcę ;) Pozdrawiam 

  • Shango 2013-08-04 19:30:42

    @arrlena Wyciągałam już spod kopyt koni kilka osób, które tak uważały...Gdyby koń nie popełniał błędów nie byłby istotą żywą, bo każda takowa jakieś omyłki popełnia. Twierdzisz więc, że koń jest z plastiku? Popełnianie błędów i dokonywanie wyborów, nawet tych pokierowanych instynktem (jakąś się ten instynkt musiał wykształcić) jest naturalnym etapem ewolucyjnym i każda żywa istota tego doświadcza. Inaczej nie dochodziłoby do przekształcania gatunku i wyginąłby on by w naturalnej walce. Koń dokonuje wyborów i popełnia błędy! Może to być obranie złego kierunku i zawędrowanie w bagnisty region, z którego nie sposób się wydostać, a może to być podniesienie kopyt na przywódcę stada, co kończy się poranieniem i wykluczeniem z dalszego cyklu rozrodczego, a nierzadko nawet śmiercią osobnika. Kolejny raz szkoła "naturalna" przerodziła się w skrajność i, wbrew swojej nazwie, w poważaniu ma rzeczywiste prawa natury, takie jak prawo walki o byt! Kiedy koń podnosi kopyta na człowieka popełnia błąd i każdy z nas jest zobowiązany mu to uświadomić, uświadomić krając. To naturalna zasada odpowiedzi na bodźce dotycząca każdego człowieka i zwierzęcia - zachowanie dobre- bodziec przyjemny, zachowanie złe- bodziec nieprzyjemny/bolący, odejdę od krzaków- spokój i bezpieczeństwo- bodziec dobry, podejdę do krzaków-popełniam błąd -porani mnie puma. Nie mówimy oczywiście o przypadkach koni maltretowanych, ale o takich, które postanowiły spożytkować swoją energię, okazać niezadowolenie właśnie w ten, zagrażający nam sposób- popełniły błąd i powinny ponieść jego konsekwencje.Polecam Ci wypuścić konie na padok, zabrać ze sobą kilka kanapek, butelkę wody i usiąść na jego skraju przyglądając się stadu. Może wówczas zrozumiesz czym tak naprawdę jest natura konia i jak powinniśmy ją wykorzystywać przy jego treningu.

  • arrlena 2013-08-04 22:15:41

    Może zadaj sobie pytanie dlaczego Ci ludzie wylądowali pod kopytami tych koni ? - Bo popełnili błąd. Mnóstwo razy byłam na pastwisku moich koni i obserwowałam je. One od razu nie kopią , ani nie gryzą. One najpierw ostrzegają. Według mnie człowiek zadający koniowi bodziec bolący powinien się zastanowić czy jest dobrym alfą,a przede wszystkim dobrym człowiekiem. Wiele ludzi jednego dnia chce osiągnąć szczyty, a tak naprawdę są to jego chore ambicje, bo nie patrzy na uczucia konia i jego emocje oraz co on czuje. Z koniem naprawdę możemy dość do rzeczy, o których naprawdę nie śnimy. Ale karceniem i zdominowaniem konia na pewno tego nie zrobisz, osiągniesz to mając właśnie dobre relacje. Zadaj sobie pytanie czy Twój koń robi coś dla Ciebie bo chcę, czy robi to bo musi. Konie są zwierzętami stadnymi i są roślinożercami, a my jesteśmy mięsożercami. Zobacz jak się różnimy. Większość ludzi powinna posłuchać co ich konie mają do powiedzenia, powinni je zrozumieć. Wchodząc na pastwisko do moich koni, aby z nimi popracować chcę osiągnąć jak najmniej, a wręcz dają mi i proponują rzeczy, które mnie ogromnie zaskakują. Chwalę je za każdy jeden balans, za każdy mały kroczek. Doceniam każdą myśl. Naturalne metody opierają się na zrozumieniu końskiej psychiki. Pozdrawiam 

  • Shango 2013-08-04 23:37:04

    Te osoby znalazły się pod kopytami właśnie dlatego, że nie potrafiły lub nie chciały zdyscyplinować konia, zapomniały kiedy powiedzieć stop i doprowadziły do sytuacji, w której to koń przejął dominację. Chyba nie czytasz uważnie, bo wspomniałam przecież, że do kary cielesnej uciekamy się jedynie w sytuacji, gdzie wcześniejsze "upomnienia" nie przyniosły oczekiwanego efektu. Dokładnie jak to się dzieje w stadzie.Nikt nie mówi tutaj o laniu konia i tłamszeniu w ten sposób własnego strachu. Nie każdy koń potrzebuje zostać uderzonym, by okazać ogładę, niektóre,a nawet sporą większość, wystarczy tylko lekko nagiąć lub wywołać ucisk w konkretnym miejscu, zmienić ton, szarpnąć za uwiąz... Najprawdopodobniej właśnie takie konie trafiły się Tobie i powiem więcej- takie konie trafiają się większości, bo takie, z małymi odstępstwami, one są w swojej naturze. Tylko, że owe odruchy trzeba kształtować w koniu od źrebaka, dobrze pokierowany, przeciętny koń może zostać wyszkolony poprzez użycie bodźców nieprzyjemnych, ale nie bólowych, rzadko się zdarza jednak, by ktoś potrafił je zastosować właściwie i w odpowiednim momencie, wówczas dopiero bodziec bólowy staje się dla konia zrozumiały i powoduje zaprzestanie z jego strony pewnych czynności. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie kiedy pracujesz z koniem już ułożonym i nie możesz od "dziecka" pokazać mu jakie zachowania akceptujesz, a jakie nie. Wówczas konieczne staje się w pewnych skrajnych sytuacjach użycie kary cielesnej, bo inne sposoby zdobycia szacunku, zapewnienia sobie bezpieczeństwa ze strony konia (odginanie, napieranie, nieodpuszczanie) okazują się za łagodne i nie przynoszą efektu. Jeszcze inną sytuacją jest gdy koń na odginanie i ucisk nie ustępuje, wówczas uderzenie go nie jest niczym złym, jest to jasny dla konia przekaz "ostatni raz powtarzam,nie wolno!", nikt nikomu nie każe konia w takiej sytuacji lać do krwi, tutaj chodzi o sam bodziec i o dominacje.Jeżeli chodzi o pracę i nieprzymuszanie konia do niczego to naprawdę myślisz, że Twój koń woli nosić Cię na grzbiecie niż biegać po łące? Być może akceptuje to, rozumie, że nie dzieje mu się krzywda i z pewnością nawet to polubił, ale w pewnym stopniu praca zawsze będzie dla zwierzęcia swego rodzaju przymuszeniem. W treningu chodzi o to, by połączyć to, o czy wspomniałam wcześniej z tym, o czym mówisz Ty: praca powinna przebiegać w taki sposób, by koń zaczął wykonywać to czego chce od niego jeździec z własnej woli, by "chciał" to wykonać. Osiągamy taki efekt pokazując mu, że w oczekiwanej przez nas pozycji, figurze będzie mu najwygodniej, koń zawsze chce mieć wygodnie. "Jak wygniesz grzbiet będzie ci wygodnie, odpuszczę łydkę" - "Chcę mieć wygodnie, chcę się wygiąć!". Niestety nie da sie tego zrobić bez użycia bodźców negatywnych (uciski, naporu, czasem bólu).Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze dwie ważne kwestie:I. Koń nie jest tak inteligentny jak człowiek- to mądre zwierze, ale nigdy nie ułoży w swojej głowie takiego ciągu przyczynowo-skutkowego jak człowiek,  nie skojarzy pewnych czynności bez dostarczenia do mózgu bodźców fizycznych, nie pójdzie do przodu dlatego, że powiesz "idź", najpierw trzeba to wypowiedzieć i podprowadzić go do przodu. Nie polubi pewnych rzeczy jeśli nie dowie się, że są dla niego dobre i przyjemne i nie "znielubi" innych dopóki nie dowie się, że niosą przykre konsekwencje.i najważniejsza:II. Życie ludzkie jest zawsze ważniejsze niż końskie i zasada bezpieczeństwa znacznie przewyższa wszelkie zasady prowadzące do polepszenia relacji koń- jeździec. Nigdy nie pozwoliłam i nie pozwolę, by koń z włanej "chęci" bądź gapiostwa wyrządził mi krzywdę. Użyję do tego wszelkich bodźców, zaczynając oczywiście od tych najłagodniejszych, nie zawahając się jednak zastosować brutalniejszych metod. Kiedy pracujesz z 1000kg kobyłą, która przygniata ludzi do ściany,a na każdą próbę przesunięcia reaguje gwałtownym kopaniem nie masz miejsca na stosowanie join up"u tylko robisz wszystko, by nie złamała ci ona kręgosłupa. I w poważaniu masz wówczas kwestie etyczne. Możesz powrócić do nich dopiero wtedy, kiedy twojemu bezpieczeństwu nie będzie zagrażało stratowanie.Z ogromną dawką cierpliwości, delikatności, systematyki, ale i zdecydowania, poprzez uciekanie się do zdrowego rozsądku, mając na uwadze odmienną od naszej naturę konia, ale także pilnując by on zważał na naturę ludzką, można osiągnąć harmonię i przyjacielską więź z koniem. Zadaniem człowieka jako jednostki dominującej jest tak poprowadzić trening, by koń osiągnął pełną równowagę i zadowolenie psychiczne i fizyczne. Sporadyczne i mądre zastosowanie wszelkiego rodzaju kar nie zaburzy relacji z koniem, ale mimo to celem każdego treningu powinno być doprowadzanie do sytuacji, w której nie będą one potrzebne  i takiego stanu życzę wszystkim jeźdźcom, niezależnie od stylu i techniki. Pozdrawiam.

  • arrlena 2013-08-05 09:55:16

    Nie, te osoby znalazły się pod kopytami tych koni, ponieważ we wcześniejszych sesjach treningowych popełnili dość poważny błąd. A dlaczego poważny ? - Ponieważ koń nigdy nie atakuje człowieka bez przyczyny. I w tym momencie człowieka życie jest najważniejsze. Więc co robisz ? Bronisz się, to jest normalne. To jest jedyny moment kiedy trzeba zastosować bata, jak konie w tych momentach używają swoich kopyt. I znów wrócę do poprzedniego postu. Koń znowu obrywa bo ??? Bo człowiek popełnił błąd. Są konie dominanty i są konie uległe. Każdy jest inny. I nie powinien obrywać za to, co kazała mu zrobić jego własna natura. Popełniasz błąd w pracy np. dasz koniowi za dużo energii, na którą nie jest gotowy, więc co może zrobić ? zamknąć się w sobie i w 100 % ma chęć żeby uciec od człowieka, ponieważ w tym momencie stajemy się dla niego drapieżni. I mamy karać go za to co my zrobiliśmy źle ? Nie. Powinniśmy mu pokazać to w sposób naturalny dla niego. Powinniśmy popatrzeć na co danego dnia, może nam pozwolić. Moje konie nie były wcale łatwe w pracy, ponieważ przyjechały z Anglii z zielonych pastwisk, gdzie człowiek dla nich był obcy. Wiadome jest, że stawiały się i w jakimś sensie próbowały walczyć o miejsce w stadzie, choć były przestraszone i nie dawały się dotknąć. Trzeba było być delikatnym, ale też konsekwentnym. Konsekwentnym nie znaczy podnieść na nie bat, lecz swoim ciałem i energią pokazać, że jednak ja zostanę tu szefem. Nie można napisać, że człowiek jest mądrzejszy od konia. I koń i człowiek to dwa inne gatunki, które bardzo się różnią i nie ma co porównywać jednego do drugiego. Choć na jedno wydaje mi się, że koń jest bardziej mądrzejszy od człowieka, ponieważ on postępuję zgodnie ze swoją naturą, i próbuję zrozumieć istotę ludzką która chcę w jakiś sposób się komunikować z nim. Człowiek tak naprawdę próbuję na siłę zmienić konia naturę, m.in trzymając konia w stajni, ubierając derki, wkładając do pyszczka wędzidło itp. To wszystko dla koni, które nie pracują i nie znają czegoś takiego jak człowiek jest dla nich zupełnie obce. Dlatego osoby, które mają szanse pracy ze źrebiętami to mają, ogromną szansę nauczyć się wiele i zobaczyć jakie są to delikatne stworzenia. Mogą zobaczyć jak różnią się od ludzi, którzy dopiero zaczynają chodzić lub mówić po dość długim czasie. A konie ? Po paru minutach wstają i są gotowe by wyruszać za swoim stadem. Są gotowe, aby w pierwszych 24 godzinach poznać swój gatunek, zacząć uczyć się sygnałów swego stada, czyli swojego języka. Niesamowite jest jak można przeprowadzić szkolenie u źrebiąt, właśnie w czasie kiedy można źrebięciu "wdrukować" dotyk człowieka, branie kopytek, szelest foli, i butelek. W następnych dniach zaczynamy maluchowi pokazywać świat, ale oprócz tego wyznaczamy swoją strefę, czyli od pierwszych dni zaczynamy pracować nad szacunkiem. Źrebięta są bardzo nadgorliwe i nie cierpliwe, często mają czas buntu gdzie gryzą, próbują stawać dęby, i w tym momencie nie można użyć czegoś takiego jak "bodziec bolący", skojarzy sobie w tym momencie, że człowiek jest zły i nie przyjemny i "zakoduje" sobie to na całe życie. Pracuję z końmi metodami naturalnymi i, gdy koń ma gorszy dzień i twierdzi, że jednak dziś nie będę robić o co ja go proszę, to nie karcę go za to, tylko go wysłucham i poproszę go jeszcze raz, i użyję stanowczo faz. Zaczynających się od patrzenia. Konie zazwyczaj działają na popatrzenie. Nie mówię, że czasami mam gorszy dzień i, gdy wejdę na pastwisko to właśnie one mi uświadamiają, że to ze mną jest coś nie tak. Po czym to widzę ? Po tym, że dokładnie zachowują się tak jak ja np. sprawdzają ile mogą sobie ze mną pozwolić. Ale gdy wchodzę na pastwisko zdecydowana i zamieniam się w stanowczą, ale też i wspierającą alfę, w oczach koni jestem wielka. Gdy mój koń wyczuwa, że mam dobry humor i jestem zdecydowana, to jak mnie widzi z siodłem na pastwisku to zostawia trawę i biegnie :) To jest niesamowite uczucie ! Pozdrawiam 

  • Shango 2013-08-05 10:52:36

    Nie uważam, aby ból był dla źrebaka krzywdzący, bo nawet jego własna matka szczypnie go nieraz kiedy "przesadzi". Mimo to szanuje Twoje metody, jeżeli w Twoim przypadku są skuteczne to tylko pogratulować. Ja jednak zostanę przy swoich i przy tym, co opisałam. Pozdrawiam

  • arrlena 2013-08-05 20:00:02

    Ja również szanuję inne metody, ale nie koniecznie muszę się z nimi zgadzać :) Pozdrawiam serdecznie. 



Reklama
Reklama