Dzisiaj jeździłam na zwykle spokojnej klaczy. Przed jazdą denerwowała się. Gdy na niej stępowałam i kłusowałam było OK. Gdy galopowałam brykała mi i spadłam 2 razy obijając się o ścianę. Moja instruktorka mówiła żeby trzymać bardzo mocno wewnętrzną wodzę i nie będzie brykać. Ale nie działało. Więc co mam robić?
Najpierw zastanów się, czemu klacz brykała. Może coś ją uwierało lub po prostu miała za dużo energi.? Jeśli klacz zwyczjnie chciała cię zrzucić, najlepiej staraj sie jak najdłużej utrzymać w siodle. Wtedy koń zobaczy, że tylko się zmęcz. Jeśli nie czujesz się pewnie popros instruktore, by wsiadła na klaczkę.
Może kobyła ma ruję, może coś ja boli. To nie jest Twój koń i nie musisz, nawet nie powinnaś rozwiązywać problemów z nią na własną rękę. Jeżeli to się powtórzy, niech Ci zmienią konia- ich przygotowaniem, aby były bezpieczne zajmuje się ktoś inny. Ty jesteś tylko jeźdźcem-klientem stajni i masz prawo korzystać z niej bezpiecznie. Co najwyżej możesz nauczyć się zachowywać w takiej sytuacji- od instruktora, ale skoro od razu glebiesz to chyba jeszcze nie pora na taką naukę.
http://forum.galopuje.pl/f,problem-z-galopem,102124,0.html <------ tu jest wątek w którym napisałem o sposobie na brykanie, oczywiście jeśli brykanie nie jest spowodowane jakąś kontuzją. Miłego czytania .
Zmiana konia nie rozwiązuje problemu - każdy koń czasem bryka. Nawet ten najspokojniejszy. Wiadomo, że początkujący jeździec nie powinien jeździć na najbardziej narowistych koniach w stajni, ale trzeba się nauczyć, że to nic strasznego i radzić sobie w takiej sytuacji. Uciekając od tego tylko potęgujemy swój strach. Mój koń często bryka, gdy się cieszy (np. podczas galopu w terenie). Na to nie ma jakiejś skutecznej recepty - po prostu trzeba wysiedzieć, nie dać się zrzucić. Moim zdaniem nie należy za to konia karać - nawet jeżeli jest to złośliwe, żeby się pozbyć jeźdźca, to jeżeli nie będzie żadnej reakcji z naszej strony koń zobaczy, że nie robi na nas wrażenia. Niektóre konie zaczynają brykać, bo są podekscytowane, inne bo nie podoba im się to, co robi jeździec (mój koń czasami potrafi strzelić z zadu, jak za mocno, albo nagle zadziałam łydką przy zagalopowaniu. Są konie, które "oddają" za dotknięcie ich batem. To jest zawsze konkretna informacja ze strony konia - "Jestem szczęśliwy" "Złaź ze mnie" "Przestań mnie ciągnąć/wbijać ostrogi/kopać".Jak mój koń bryka, bo się cieszy, że może galopować tak szybko jak chce to zdarza mi się go nawet poklepać, w sumie to ja lubię kiedy sobie tak radośnie bryka. Jak bryka, bo się na mnie wkurzył, to staram się go czymś zająć, albo zwyczajnie ignoruję brykanie, jeżeli robi to, bo robię coś za mocno to zmniejszam nacisk i po sprawie. Wcale nie bryka przez to częściej, ani rzadziej, nie ma niebrykających koni.Jedyne niebezpieczeństwo polega na tym, że jak koń zobaczy, że może nas łatwo zrzucić, to może zacząć to wykorzystywać (dlatego tak ważne jest żeby mieć dobrą równowagę i wysiedzieć brykanie). Podobnie ma się sytuacja jeżeli za każdym razem, gdy koń zaczyna brykać przechodzimy na nim do stępa - to jest poniekąd nagradzanie go za takie zachowanie. Najlepiej nie przerywać tego co się akurat chciało zrobić - jak tylko opanujemy konia kontynuować wykonywanie manewru - jazdy w kłusie, galopie itp. To uczy konia, że nie ma sensu brykać, bo jeździec nie ucieka po tym niemal zsikany w gacie.
No nie wiem, ja teraz jezdze w szkołce, w której jest chyba ok. 8 koni, i zaden z nich nie bryka. Kiedys własnie sie inna osoba dziwiła, jak oni to zrobili, i instruktor mówił, ze sam wiekszosc z tych koni zajezdzał, i ze jak sa prawidłowo zajezdzone to nie brykaja. Pamietam tez rade z innej stajni, dawno temu, ktos mowil, ze jak czuje ze koń zaraz walnie, to zeby mu nieco uniesc głowe, nie dopuszczac bron boze, zeby ja opuscił,- bardzo mu ciezko strzelic z zada z podniesiona głowa.
Rzecz w tym, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczny koń. Każdy koń w sytuacji, kiedy poczuje się zagrożony, albo ma dość naszego działania zareaguje instynktownie. Jeden poniesie, drugi bryknie, trzeci zacznie się wspinać. Są konie, które trudniej przestraszyć, wyprowadzić z równowagi, ale KAŻDY koń czasami sobie bryknie, bo to leży w jego naturze i w ten sposób wyraża swój naturalny behawior. Czasem bryknie sobie z radości.Nie wiem co to za instruktor twierdzi, że jego konie nigdy nie brykają i że koń dobrze ujeżdżony nie bryka. Koń bryka, bo jest koniem. Dobrze ujeżdżony koń powinien nie robić tego w trakcie pracy z nim, ale każdemu energiczniejszemu koniowi i tak się czasem zdarza. Wiadomo, że jak koń jest nauczony współpracy z człowiekiem, odpowiednio prowadzony i do tego wybiegany na padoku to będzie brykał zdecydowanie rzadziej, ale może być tak, że pod swoim właścicielem zachowuje się przyzwoicie, a wsiądzie jakaś sierota i tak zwierzaka zdenerwuje, że będzie walił z zadu ile fabryka dała. Należy się najpierw zastanowić, czy samemu się nie prowokuje takiego zachowania i trzeba umieć sobie z tym radzić.Znam sporo koni, które chodzą już naprawdę poważne zawody - są to świetnie ujeżdżone konie, a jeździć na nich to sama przyjemność, ale nie mogę powiedzieć, że któryś z nich nie bryka nigdy, co więcej nie wszystkie te konie są aniołkami, niektóre wymagają naprawdę zdecydowanego jeźdźca. Zresztą wystarczy obejrzeć kilka przejazdów z wysokich konkursów skoków przez przeszkody - setki razy widziałam jak konie, które jeżdżą dużą rundę brykają pomiędzy przeszkodami, a nawet pomiędzy członami szeregu. Czy to są źle ujeżdżone konie? Nie sądzę. Sama wolę jak koń podczas skoków bryka i idzie mocno do przodu, niż jak trzeba go do tej przeszkody pchać wszystkimi możliwymi siłami.W ogóle trochę mnie bawi, że osoby jeżdżące konno nagle odkrywają, że koń może brykać i są śmiertelnie przerażone - jazda konna w ogóle nie jest bezpiecznym sportem, a sytuacji stresowych jest czasami całkiem sporo
WorldOfGlass- no widzisz, ciebie to smieszy... a ktos co jezdzi np. raz w tygodniu i sie ledwo trzyma to juz go mniej smieszy. Mnie w ogóle denerwuje, ze osoby b duzo jezdzace, np. sportowo sie wywyzszaja nad jezdzcami co jezdza rzdziej, a przeciez to zadna filizofia chyba siedziec dobrze jak ktos jezdzi codziennie? Sama psychika tez potrzebuje czasu zeby sie dostosowac, no i inaczej sie człowiek czuje jak wie, ze siedzi pewnie w siodle, a inaczej jak ma wrazenie, ze zaraz poleci..Ja tam jezdziłam w wielu stajniach i widzialam miedzy konmi w nich gigantyczna róznice. Rekordem były dawno temu jazdy na poznańskiej Woli, gdzie kiedys nie było w ogóle padoków. Konie wychodziły tylko na jazdy, które były prowadzone nieraz dla 20 osób naraz. Nikt tam nie dobierał tez koni pod względem zeby byly spokojne, najczesciej trafiały z powodu złego stanu nóg, niektóre potrafiły zrobic cała seryjke w stepie, ze ludzie jezdzacy po 20 lat nie dawali rady usiedziec. Raz to na jednej jezdzie, było to na wiosne, pierwsze wyjscie przez konie na trawe, w ciagu godizny jezdzac w 20 osób około, spadlismy łacznie ok. 16 razy.. Wiem ze to nie do wiary, ale na serio tak było, liczylismy... Samej mi sie tam nieraz zdarzało złapac 3 gleby w ciagu godziny.. Potem trafiłam na inna stajnie, gdzie na te kilka koni co tam bylo, to nie kojarze w ciagu pół roku jak tam jezdziłam zeby jakis bryknał na jezdzie - moze sie zdarzyło, ale nie widziałam. Tak samo b rzadko ktos spadal, moze w ciagu tego pół roku to widziałam z kilka razy.. Potem jezdzilam w jeszcze innej, to tam na ok. 10 koni były dwa , którym zdarzało sie czasem brykac na jezdzie, zwłaszcza temu jednemu- dawano go tylko b zaawansowanym osobom. I jeszcze kolejna, co na te 8 koni podobno zaden nie bryka, na razie moge potwierdzic, bo nie widziałam zeby brykały... Wiec jak widac sie, da...Co do spokojnych koni- nie ma moze zadnego absolutnie pewnego, ale tez róznice miedzy nimi sa nieprawdopodobne. Jak jezdziłam w tej pierwszej stajni na Woli, co nie było padoków, na folblucie, który jeszcze do tego był ogierem... Jezdzilam na nim moze 4-5 lat regularnie, srednio po 3 godziny w tygodniu, i ani razu ten koń na jezdzie mi się na jezdzie nie spłoszył, nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach , ani razy tez nie brykał, taka oaza spokoju
Jeszcze jedna rzecz- pojecie dobrego ujezdzenia tez jest nieco względne, bo kon sportowy musi chodzic inaczej niz taki do szkołki, reagowac na najlzesze impulsy, podczas gdy do jazdy pod osobami uczacymi sie taki wrazliwy kon sie nie nadaje za bardzo, bo nie poradziłyby sobie z nim... No i kon moze byc dobrze ujezdzony nawet sportowo, ale z narowami, od np. uzywania bata, co jest b czeste... Ja z tego co słyszałam, to wiele koni zaczyna brykac pod jezdzcem kiedy sie uzywa bata
izapyza - nie wywyższam się tylko mnie bawi, że ludzie dochodzą nagle do wniosku, że konie brykają. Wyluzuj.Też się mogę chwalić gdzie ja to nie jeździłam i ile razy spadłam, ale to nie o to chodzi. Ja swoje zdrowie i życie cenię, więc w życiu nie jeździłabym w takim miejscu jak wspomniałaś, bo takie jazdy to jest brak rozsądku i czysta głupota.Też się uczyłam jeździć w szkółce, bo każdy musiał przecież od czegoś zacząć i też mi się zdarzało glebnąć, z brykającego konia, ale nigdy nie uważałam tego za coś nienormalnego. Swoje się trzeba naspadać, inaczej się reagować nie nauczysz.Koń dobrze ujeżdżony to zawsze koń niezależnie co robi zawsze będzie koniem dobrze ujeżdżonym i zawsze jeździ się na takim lepiej niż na koniu, którego szkolenie było przeprowadzone źle. A to, czy ktoś się boi koni idących do przodu albo brykających to inna sprawa. Brykają konie zarówno dobrze i źle ujeżdżone. Dla mnie dobrze ujeżdżony koń, to koń przepuszczalny, pracujący zadem, lekki w potylicy i chętnie idący do przodu we wszystkich trzech chodach, reagujący poprawnie na pomoce jeźdźca.Brykanie od bata to nie jest narów tylko objaw tego, że poprzedni jeździec był prawdopodobnie debilem. Ty byś nie brykała jakby Ci ktoś przylał po tyłku? Jak koń nie jest nadmiernie tym batem tłuczony, to nie będzie brykał.Nie zgodzę się, że niedoświadczony jeździec nie poradzi sobie z koniem sportowym. Wiadomo, że nie z każdym, ale jak zaczęłam jeździć, to najlepiej się zawsze wszystkim jeździło na dwóch klaczach - jedna ujeżdżeniowa, na emeryturze, wyszkolona do N klasy, druga po WKKW do konkursów CIC**. Człowiek się ze dwa razy szybciej uczył i o wiele łatwiej się jeździło - właśnie dlatego, że nie były stępione na wszystko jak większość koni rekreacyjnych. Poza tym rekreacja rekreacji nierówna. Rekreacja, gdzie jeździ się w zastępie i nic więcej nie nauczy niczego.
Dzisiaj jeździłam na zwykle spokojnej klaczy. Przed jazdą denerwowała się. Gdy na niej stępowałam i kłusowałam było OK. Gdy galopowałam brykała mi i spadłam 2 razy obijając się o ścianę. Moja instruktorka mówiła żeby trzymać bardzo mocno wewnętrzną wodzę i nie będzie brykać. Ale nie działało. Więc co mam robić?
Najpierw zastanów się, czemu klacz brykała. Może coś ją uwierało lub po prostu miała za dużo energi.? Jeśli klacz zwyczjnie chciała cię zrzucić, najlepiej staraj sie jak najdłużej utrzymać w siodle. Wtedy koń zobaczy, że tylko się zmęcz. Jeśli nie czujesz się pewnie popros instruktore, by wsiadła na klaczkę.
Może kobyła ma ruję, może coś ja boli. To nie jest Twój koń i nie musisz, nawet nie powinnaś rozwiązywać problemów z nią na własną rękę. Jeżeli to się powtórzy, niech Ci zmienią konia- ich przygotowaniem, aby były bezpieczne zajmuje się ktoś inny. Ty jesteś tylko jeźdźcem-klientem stajni i masz prawo korzystać z niej bezpiecznie. Co najwyżej możesz nauczyć się zachowywać w takiej sytuacji- od instruktora, ale skoro od razu glebiesz to chyba jeszcze nie pora na taką naukę.
Jak jest taka szansa, zmień konia.
http://forum.galopuje.pl/f,problem-z-galopem,102124,0.html <------ tu jest wątek w którym napisałem o sposobie na brykanie, oczywiście jeśli brykanie nie jest spowodowane jakąś kontuzją. Miłego czytania .
może po prostu twoją kobyłkę coś boli albo staraj się poluźnić wodze może coś ją uwiera poproś o pomoc instruktorki
Zmiana konia nie rozwiązuje problemu - każdy koń czasem bryka. Nawet ten najspokojniejszy. Wiadomo, że początkujący jeździec nie powinien jeździć na najbardziej narowistych koniach w stajni, ale trzeba się nauczyć, że to nic strasznego i radzić sobie w takiej sytuacji. Uciekając od tego tylko potęgujemy swój strach. Mój koń często bryka, gdy się cieszy (np. podczas galopu w terenie). Na to nie ma jakiejś skutecznej recepty - po prostu trzeba wysiedzieć, nie dać się zrzucić. Moim zdaniem nie należy za to konia karać - nawet jeżeli jest to złośliwe, żeby się pozbyć jeźdźca, to jeżeli nie będzie żadnej reakcji z naszej strony koń zobaczy, że nie robi na nas wrażenia. Niektóre konie zaczynają brykać, bo są podekscytowane, inne bo nie podoba im się to, co robi jeździec (mój koń czasami potrafi strzelić z zadu, jak za mocno, albo nagle zadziałam łydką przy zagalopowaniu. Są konie, które "oddają" za dotknięcie ich batem. To jest zawsze konkretna informacja ze strony konia - "Jestem szczęśliwy" "Złaź ze mnie" "Przestań mnie ciągnąć/wbijać ostrogi/kopać".Jak mój koń bryka, bo się cieszy, że może galopować tak szybko jak chce to zdarza mi się go nawet poklepać, w sumie to ja lubię kiedy sobie tak radośnie bryka. Jak bryka, bo się na mnie wkurzył, to staram się go czymś zająć, albo zwyczajnie ignoruję brykanie, jeżeli robi to, bo robię coś za mocno to zmniejszam nacisk i po sprawie. Wcale nie bryka przez to częściej, ani rzadziej, nie ma niebrykających koni.Jedyne niebezpieczeństwo polega na tym, że jak koń zobaczy, że może nas łatwo zrzucić, to może zacząć to wykorzystywać (dlatego tak ważne jest żeby mieć dobrą równowagę i wysiedzieć brykanie). Podobnie ma się sytuacja jeżeli za każdym razem, gdy koń zaczyna brykać przechodzimy na nim do stępa - to jest poniekąd nagradzanie go za takie zachowanie. Najlepiej nie przerywać tego co się akurat chciało zrobić - jak tylko opanujemy konia kontynuować wykonywanie manewru - jazdy w kłusie, galopie itp. To uczy konia, że nie ma sensu brykać, bo jeździec nie ucieka po tym niemal zsikany w gacie.
No nie wiem, ja teraz jezdze w szkołce, w której jest chyba ok. 8 koni, i zaden z nich nie bryka. Kiedys własnie sie inna osoba dziwiła, jak oni to zrobili, i instruktor mówił, ze sam wiekszosc z tych koni zajezdzał, i ze jak sa prawidłowo zajezdzone to nie brykaja. Pamietam tez rade z innej stajni, dawno temu, ktos mowil, ze jak czuje ze koń zaraz walnie, to zeby mu nieco uniesc głowe, nie dopuszczac bron boze, zeby ja opuscił,- bardzo mu ciezko strzelic z zada z podniesiona głowa.
Maria , ma absolutną rację . Jesteś jeźdźcem-klientem i masz prawo do bezpiecznych koni .
Rzecz w tym, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczny koń. Każdy koń w sytuacji, kiedy poczuje się zagrożony, albo ma dość naszego działania zareaguje instynktownie. Jeden poniesie, drugi bryknie, trzeci zacznie się wspinać. Są konie, które trudniej przestraszyć, wyprowadzić z równowagi, ale KAŻDY koń czasami sobie bryknie, bo to leży w jego naturze i w ten sposób wyraża swój naturalny behawior. Czasem bryknie sobie z radości.Nie wiem co to za instruktor twierdzi, że jego konie nigdy nie brykają i że koń dobrze ujeżdżony nie bryka. Koń bryka, bo jest koniem. Dobrze ujeżdżony koń powinien nie robić tego w trakcie pracy z nim, ale każdemu energiczniejszemu koniowi i tak się czasem zdarza. Wiadomo, że jak koń jest nauczony współpracy z człowiekiem, odpowiednio prowadzony i do tego wybiegany na padoku to będzie brykał zdecydowanie rzadziej, ale może być tak, że pod swoim właścicielem zachowuje się przyzwoicie, a wsiądzie jakaś sierota i tak zwierzaka zdenerwuje, że będzie walił z zadu ile fabryka dała. Należy się najpierw zastanowić, czy samemu się nie prowokuje takiego zachowania i trzeba umieć sobie z tym radzić.Znam sporo koni, które chodzą już naprawdę poważne zawody - są to świetnie ujeżdżone konie, a jeździć na nich to sama przyjemność, ale nie mogę powiedzieć, że któryś z nich nie bryka nigdy, co więcej nie wszystkie te konie są aniołkami, niektóre wymagają naprawdę zdecydowanego jeźdźca. Zresztą wystarczy obejrzeć kilka przejazdów z wysokich konkursów skoków przez przeszkody - setki razy widziałam jak konie, które jeżdżą dużą rundę brykają pomiędzy przeszkodami, a nawet pomiędzy członami szeregu. Czy to są źle ujeżdżone konie? Nie sądzę. Sama wolę jak koń podczas skoków bryka i idzie mocno do przodu, niż jak trzeba go do tej przeszkody pchać wszystkimi możliwymi siłami.W ogóle trochę mnie bawi, że osoby jeżdżące konno nagle odkrywają, że koń może brykać i są śmiertelnie przerażone - jazda konna w ogóle nie jest bezpiecznym sportem, a sytuacji stresowych jest czasami całkiem sporo
WorldOfGlass- no widzisz, ciebie to smieszy... a ktos co jezdzi np. raz w tygodniu i sie ledwo trzyma to juz go mniej smieszy. Mnie w ogóle denerwuje, ze osoby b duzo jezdzace, np. sportowo sie wywyzszaja nad jezdzcami co jezdza rzdziej, a przeciez to zadna filizofia chyba siedziec dobrze jak ktos jezdzi codziennie? Sama psychika tez potrzebuje czasu zeby sie dostosowac, no i inaczej sie człowiek czuje jak wie, ze siedzi pewnie w siodle, a inaczej jak ma wrazenie, ze zaraz poleci..Ja tam jezdziłam w wielu stajniach i widzialam miedzy konmi w nich gigantyczna róznice. Rekordem były dawno temu jazdy na poznańskiej Woli, gdzie kiedys nie było w ogóle padoków. Konie wychodziły tylko na jazdy, które były prowadzone nieraz dla 20 osób naraz. Nikt tam nie dobierał tez koni pod względem zeby byly spokojne, najczesciej trafiały z powodu złego stanu nóg, niektóre potrafiły zrobic cała seryjke w stepie, ze ludzie jezdzacy po 20 lat nie dawali rady usiedziec. Raz to na jednej jezdzie, było to na wiosne, pierwsze wyjscie przez konie na trawe, w ciagu godizny jezdzac w 20 osób około, spadlismy łacznie ok. 16 razy.. Wiem ze to nie do wiary, ale na serio tak było, liczylismy... Samej mi sie tam nieraz zdarzało złapac 3 gleby w ciagu godziny.. Potem trafiłam na inna stajnie, gdzie na te kilka koni co tam bylo, to nie kojarze w ciagu pół roku jak tam jezdziłam zeby jakis bryknał na jezdzie - moze sie zdarzyło, ale nie widziałam. Tak samo b rzadko ktos spadal, moze w ciagu tego pół roku to widziałam z kilka razy.. Potem jezdzilam w jeszcze innej, to tam na ok. 10 koni były dwa , którym zdarzało sie czasem brykac na jezdzie, zwłaszcza temu jednemu- dawano go tylko b zaawansowanym osobom. I jeszcze kolejna, co na te 8 koni podobno zaden nie bryka, na razie moge potwierdzic, bo nie widziałam zeby brykały... Wiec jak widac sie, da...Co do spokojnych koni- nie ma moze zadnego absolutnie pewnego, ale tez róznice miedzy nimi sa nieprawdopodobne. Jak jezdziłam w tej pierwszej stajni na Woli, co nie było padoków, na folblucie, który jeszcze do tego był ogierem... Jezdzilam na nim moze 4-5 lat regularnie, srednio po 3 godziny w tygodniu, i ani razu ten koń na jezdzie mi się na jezdzie nie spłoszył, nawet w najbardziej ekstremalnych sytuacjach , ani razy tez nie brykał, taka oaza spokoju
Jeszcze jedna rzecz- pojecie dobrego ujezdzenia tez jest nieco względne, bo kon sportowy musi chodzic inaczej niz taki do szkołki, reagowac na najlzesze impulsy, podczas gdy do jazdy pod osobami uczacymi sie taki wrazliwy kon sie nie nadaje za bardzo, bo nie poradziłyby sobie z nim... No i kon moze byc dobrze ujezdzony nawet sportowo, ale z narowami, od np. uzywania bata, co jest b czeste... Ja z tego co słyszałam, to wiele koni zaczyna brykac pod jezdzcem kiedy sie uzywa bata
izapyza - nie wywyższam się tylko mnie bawi, że ludzie dochodzą nagle do wniosku, że konie brykają. Wyluzuj.Też się mogę chwalić gdzie ja to nie jeździłam i ile razy spadłam, ale to nie o to chodzi. Ja swoje zdrowie i życie cenię, więc w życiu nie jeździłabym w takim miejscu jak wspomniałaś, bo takie jazdy to jest brak rozsądku i czysta głupota.Też się uczyłam jeździć w szkółce, bo każdy musiał przecież od czegoś zacząć i też mi się zdarzało glebnąć, z brykającego konia, ale nigdy nie uważałam tego za coś nienormalnego. Swoje się trzeba naspadać, inaczej się reagować nie nauczysz.Koń dobrze ujeżdżony to zawsze koń niezależnie co robi zawsze będzie koniem dobrze ujeżdżonym i zawsze jeździ się na takim lepiej niż na koniu, którego szkolenie było przeprowadzone źle. A to, czy ktoś się boi koni idących do przodu albo brykających to inna sprawa. Brykają konie zarówno dobrze i źle ujeżdżone. Dla mnie dobrze ujeżdżony koń, to koń przepuszczalny, pracujący zadem, lekki w potylicy i chętnie idący do przodu we wszystkich trzech chodach, reagujący poprawnie na pomoce jeźdźca.Brykanie od bata to nie jest narów tylko objaw tego, że poprzedni jeździec był prawdopodobnie debilem. Ty byś nie brykała jakby Ci ktoś przylał po tyłku? Jak koń nie jest nadmiernie tym batem tłuczony, to nie będzie brykał.Nie zgodzę się, że niedoświadczony jeździec nie poradzi sobie z koniem sportowym. Wiadomo, że nie z każdym, ale jak zaczęłam jeździć, to najlepiej się zawsze wszystkim jeździło na dwóch klaczach - jedna ujeżdżeniowa, na emeryturze, wyszkolona do N klasy, druga po WKKW do konkursów CIC**. Człowiek się ze dwa razy szybciej uczył i o wiele łatwiej się jeździło - właśnie dlatego, że nie były stępione na wszystko jak większość koni rekreacyjnych. Poza tym rekreacja rekreacji nierówna. Rekreacja, gdzie jeździ się w zastępie i nic więcej nie nauczy niczego.