Nie wiecie, może jak namówić rodziców na konia. Jeżdże dobrze, skacze i będe startowała w zawodach. Za jakieś pół roku kupić własnego konia. Trzymałabym go w stajni (Legia Kozielska) i przyjeżdżałabym do niego 5 razy w tygodniu. codziennie chodziłby na padok i na karuzelę. Warunki mam tylko rodzice się nie zgadzają. Jak możecie to podajcie mi sposoby na namówienie rodziców, lub argumenty dlaczego nie powinnam mieć konia. Błaaagam o rady... Piszcie szybko i jak najwięcej...
Hmmm... Może poproś rodziców o konia jako prezent urodzinowo-bożo narodzeniowo-wielkanocno-mikołajkowo-imieninowy ? Chodzi mi o to, że gdybyś dostała konia to pokryłby on wszystkie prezenty na cały rok? Albo poszukaj konia " z przeszłością" , którego na prawdę pokochasz i może wtedy poproś rodziców, aby się nad nim zlitowali, albo poszukaj na targach końskich. Może uda Ci się ocalić jakiegoś konia przed rzeźnią?
Ja jak coś chcę od rodziców to po prostu nie daję im spokoju i tak długo ich męczę że w końcu odpuszczają np. chciałam mieć chomika to gadałam im codziennie i wogle aż w końcu się zgodzili :D Albo powiedz im coś takiego: jestem już dość odpowiedzialna by mieć własnego konia albo pokaż im że jesteś odpowiedzialna np. bardziej się przykładaj do nauki i obowiązków w domu... Mam nadzieję że pomogłam Pozdrawiam :)
Bardzo dziękuje za rady, ale moi rodzice nie są tacy ustępliwi. jak ich będę męczyć to powiedzą mi coś w stylu: jak będzisz dorosła to kupisz sobie konia jak będzie cię na to stać lub jak będziesz nas męczyć to nigdy nie będziesz mieć konia...No trudno, ale dziekuję za rady. Choć proszę o więcej...
Ja na Twoim miejscu żyłabym dalej normalnym życiem nie zaprzątając sobie głowy kupnem konia . Ale kiedy bym już zobaczyła konia, którego pokochałabym i który hmm... no nie wiem jak to powiedzieć ... takie coś się czuje. Gdybym wiedziała, że to "ten jedyny" to nawet rodzice nie stanowiliby dla mnie przeszkody .
przede wszystkim nie poddawaj się .!!!ja jak chciałam nauczyć się jeździć konno to tak jak Olka96 codziennie im gadałam,że chce na konie,a później opowiadałam im jakieś ciekawe rzeczy związane z końmi...no i w końcu po 2 tygodniach zgodzili się.!ale nic mi nie powiedzieli tylko pojechali do stadniny i mnie zapisali.!postaraj się opowiadać jakieś ciekawe rzeczy o koniach.zapytaj się dlaczego nie chcą abyś miała konia...wiem,że to dość trudne i męczące,ale też smutne,ale na Twoim miejscu starałabym się żyć normalnie.a kiedy spotkałabym jakiegoś cudownego konia,w którym bym się zakochała od pierwszego wejrzenia to wierciłabym im dziurę w brzuchu nie wiadomo jak długo i jak często .!a przede wszystkim szczerze bym z nimi porozmawiała.zapytała dlaczego się nie zgadzają na zakup konia i przedstawiłabym im argumenty dlaczego TY chcesz konia.!np.:-umiem już doskonale jeździć konno więc zamiast męczyć koni ze stadniny tylko własnego.!-pokazałabym im jakieś słodkie fotki np.:z neta małych źrebaczków.
wiedz że ja moich rodziców męczyłam chyba z rok zanim mnie zapisali na koniea o własnym koniu nawet nie marzę bo wiem że go nigdy w życiu nie będę miała (oczywiści póki nie jestem dorosła)i wiem że oni nie lubią koni...a ty jeśli masz jakieś szanse to walcz do końca!!!!!!!!!ciągle proponuj nowe rozwiązania, wymyśl coś co im pasuje nie wiem zajmuj się jakimiś tam obowiązkami w domu tak jak mówiła Epoka powiedz że to będzie jakiś prezent za rok czy dwa lata (u mnie nie podziałałoby nawet za 20 lat)wymyśl coś co im się spodoba jakiś powód
Ja też chciałabym mieć konia i liczę sie z tym że moi rodzice nie mają za dużo pieniędzy.Tata powiedział mi że za pare lat jak bede sie dobrze uczyć to dostane konia i powiędział że najważniejsza jest nauka. Wiec może i ty tak sprubuj i powiedz że jak przez powiecmy 2 lata będziesz miała jakąś tam średnią do której jeszcze nie doszłaś a jest ona bardzo dobra to morze i oni ci to obiecają tak jak i moi rodzice tylko musisz zawsze mieć nadzieję. Ja jestem taka koniarą że ciągle myśle o nich i nie mogę przestać. Od czasu do czasu muwie wszystkim o tym ale tak żeby nieprzesadzić.Morze troche pomogłam ty też tak sprubuj pozdrawiam.;]
Ja też chciałabym mieć konia i liczę sie z tym że moi rodzice nie mają za dużo pieniędzy.
Tata powiedział mi że za pare lat jak bede sie dobrze uczyć to dostane
konia i powiędział że najważniejsza jest nauka. Wiec może i ty tak
sprubuj i powiedz że jak przez powiecmy 2 lata będziesz miała jakąś tam
średnią do której jeszcze nie doszłaś a jest ona bardzo dobra to morze
i oni ci to obiecają tak jak i moi rodzice tylko musisz zawsze mieć
nadzieję. Ja jestem taka koniarą że ciągle myśle o nich i nie mogę
przestać. Od czasu do czasu muwie wszystkim o tym ale tak żeby
nieprzesadzić.
Morze troche pomogłam ty też tak sprubuj pozdrawiam.;]
no niby tak ale wszystko małymi kroczkami :D Ale zawsze ciągłe marudzenie to jakiś sposób no chyba że Twoi rodzice mają nerwy ze stali. Jakby moi rodzice byli bogatsi to ja też bym poprosiła o konia ale narazie się uczę jeździć i wogle. Wiem jak to jest jak się coś chce. Jak ja coś chcę to poprostu nie odpuszczam :D
Ja przez bardzo długi czas chciałam mieć konia. RODZICe byli przeciw i tyle. Po jakims czasie (moze 2 lata) ogarnęłam ze ja naprawde to do szczescia jeszcze nie potrzebuje takiego typu obowiazku -dojazdy i duzo kasy, po za tym jakbym sobie kupiła wtedy super konia to bym go zwaliła, a jak słabo ujezdzonego to potem nie mialabym go serca sprzedac, a na drugiego nie bylo by mnie juz stac ;(-Postanowilam, jezeli mozna to tak nazwac...ze kupie sobie konia jak juz bede jezdzic na takim etapie, by wiedziec ze wole skoki lub ujezdzenie. A w kazdej z tych dyscyplin bede juz obeznana. Nie wiem czy to bedzie kiedy jeszcze bede mało letnia czy jak juz bede dobrze dorosła, wiec nie mowie ze za trzy czy za 4 lata, tylko postanawiam miec jak najwiecej stycznosci z konmi i jak najwiecej treningów by do tego "ideału" dojsc jak naj szybciej.
Mysle, ze dobrze zaczelas, bo jestes zorientowana w temacie. Chodzi mi tutaj o to, ze wiesz gdzie kon bedzie, ile razy w tygodniu dasz rade do niego chodzic itd. Mysle, ze dobrym argumentem bedzie to, ze swoja przyszlosc w jakims stopniu wiazesz z konmi (zawody). Musisz powaznie porozmawiac z rodzicami co zamierzasz robic, ile i co dokladnie kosztuje itd. I mysle ze powinnas ich brac do stadniny, zeby zobaczyli jak swietnie sobie radzisz w jezdzie, skokach itd. Trzymam kciuki, powodzenia :)
Trzeba udowodnić rodzicom, że konia będziesz kochać i to nie jest chwilowa zachcianka! Z jazdą konną jest inaczej, ale z własnym koniem trzeba spędzać dużo czasu, jeździć kilka razy w tygodniu niezależnie od pogody i nastroju jeźdźca. Ja szczęśliwą posiadaczką własnego rumaka jestem od wczoraj. :) Są różne możliwości jak przekonać rodziców. Ja byłam dwa tygodnie w Jaszkowie gdzie codziennie od rana do nocy sprzątaliśmy stajnię, karmiliśmy konie i jeździliśmy. Poza tym były jeszcze zajęcia z woltyżerki i teoria. Każdy miał przydzielonego konia którym się opiekował. I nie było czegoś takiego "mi się dzisiaj nie chcę jeździć." A jak ktoś nie ma możliwości pojechać na taki obóz jak ten to może codziennie przychodzić do stajni i pomagać. ;)
możesz porozmawiać z rodzicami na spokojnie i powiedzieć im, że będziesz się zajmować tym koniem i wgl.ja mam ten sam problem. tzn rodzice powiedzieli mi, że zamiast skutera mogą kupić mi konia tylko jest jeden warunek: muszę dopłacać za pensjonat. a problem w tym, że mam 15 lat i gdzie ja znajdę pracę co? możecie mi pomóc?
Ja zgadzam się tu z większością - po prostu pokaż rodzicom, że jesteś już na tyle odpowiedzialna, że podołasz posiadaniu własnego konia, że potrafisz się nim zajmować i wszystkiego dopilnować, że go nigdy nie zaniedbasz i wgl. Przekonaj o tym, że np. konie to Twoje życie i nic innego nie planujesz jak właśnie tylko to, żeby mieć konia. Ja bym chyba całe dnie siedziała w stadninie, a do domu wracała wieczorem, żeby tylko przekonać jak bardzo mi zależy ;)
U mnie natomiast z zapisaniem na jazdy nie było problemu ;) Ja równiez usiłuję namówić rodzicow na kupno konia, niestety to nie jest tani interes.. Mój sposób jest taki, że chciałabym go dostać na 18 urodziny(za dwa lata), zamiast pieniedzy na prawo jazdy. Przekonuje ich, ze miesieczne koszty zapewne beda podobne jak koszty paliwa i będe się na nie dokładac w pewien sposób.. Może przekonaj rodziców, żeby zamiast kupna najpierw wzięli dla Ciebie konia w dzierżawe? Wyjdą wtedy tansze koszty i rodzice beda mogli sie przekonac o Twojej odpowiedzialnosci ;))
Cześć Ranissimo, musisz rozpatrzeć wszystkie za i przeciw i przedstawić to wszystko swoim rodzicom. Za posiadaniem konia na pewno przemawia to, że będziesz mogła trenować na jednym koniu i lepiej go poznać. Dzięki temu późniejsze twoje jazdy będą bezpieczniejsze (łatwiej przewidzisz reakcję konia, z którym spędzasz dużo czasu). Poza tym za jest także to, że nie będziesz musiała za każdym razem płacić instruktorowi za wypożyczenie konia ze stajni (bardzo często miesięczny karnet na jazdy kosztuje tyle co połowa utrzymania konia). Poza tym Poza tym możesz powiedziec rodzicom, że za konia zapłacisz z własnych pieniędzy, a oni będą opłacac tylko jego utrzymanie. Podziałało ;)Jednak muszę ostrzec cię (jako posiadacz konia), że warto jest przemyśleć, że koń to bardzo duża odpowiedzialność. Poza tym to kosztowna sprawa, bo utrzymanie to tylko jedna z części wydatków potrzebnych dla konia. A co z weterynarzem, kowalem, zakupem sprzętu?Bądź jednak wytrwała, bo nie ma większej satysfakcji jak posiadanie i możliwość trenowania własnego konia ;)Trzymam kciuki!
Bardzo dziękuje, postaram się w miare możliwości skorzystać z waszych rad. Bardzo dziękuje za pomoc. Równiez mam nadzieję, że mi się uda. Wszystkim serdecznie dziękuje.
Może już trochę za późno ale najpierw powiedz czy ciebie na tego konia stać, bo wiesz, sam koń też kosztuje a utrzymanie to jakieś 500 zł miesięcznie.Możesz np. Zaadoptować konia który ma iść na rzeź ( Może już to ktoś napisał ale nie chciało mi się czytać)(Bez urazy) .
Ja też kiedyś ogromnie chciałam mieć konia i namawiałam rodziców (oczywiście bezskutecznie) na kupno wierzchowca. Lecz po pewnym czasie zrozumiałam, że wystarczy mi przebywanie w stadninie 2 razy tygodniowo, ponieważ koń to ogromny obowiązek. Najpierw musisz wybrać jakiegoś dobrze ujeżdżonego, w miare posłusznego, młodego i taniego konia. Potem utrzymać go, czyli hotel dla konia, który kosztuje min. 500zł miesięcznie. Ale to nie wszystko. Najcięższe moim zdaniem jest opiekowanie się koniem. To nie jest tylko czyszczenie i siodłanie go, tak jak to robisz w stadninie przed i po jazdą, ale też czuwanie, gdy jest chory, dobór odpowiednich lekarstw, diety, podkuwanie, karmienie, opłacanie weterynarza, itd., można wymieniać bez końca.
Wiem, że ten temat nie służy do zniechęcenia Cię do posiadania własnego cztero-kopytnego przyjaciela, ale poprostu chcę Cię odpowiednio wcześnie uprzedzić, iż to nie jest takie "hop siup" jak się wydaje. Przemyśl swoją decyzję kilkakrotnie, aby potem się nie okazało, iż odddasz swojego konika na rzeź z powodu braku czasu na opiekę nad nim. Co z nim zrobisz, gdy okaże się, że jesteś chora, wylądowałaś w szpitalu na np. kilka tygodni (czego Ci nie życzę) lub masz lekcje na popołudnie i nie będziesz mogła jechać do stadniny? Konie też potrzebują ruchu i towarzystwa!
Zgadzam się z Lilith .Np. Wyjedziesz na wakacje ...I co będzie z koniem ?Nie weżniesz go ze sobą bo to nie piesek .Pomyśl kupno konia wcale nie jest takie drogie .Ale jego utrzymanie...Pomyśl masz konia już np. 2 lata .I nagle zachoruje .A Ty nie masz tyle kasy żeby go wyleczyć .I co zrobisz ?-Kon cierpi...-Ty cierpisz ...No i na co Ci to ?Tak jedziesz sobie dwa razy w tygodniu do stajni i o nic się nie martwisz .
samo kupno konia i sprzetu to jeszcze nic w porównaniu z tym co będzie potem, pensjonat, jedzenie a przede wszystkim jeśli coś się stanie weterynarz który jest naprawdę drogi jeśli coś odpukać się stanie. ja za wycięcie brodawki na uchu moemu konikowi zapłaciłam 600zł a to było pol rok temu... już ma taką samą jak wtedy:):):):):) to jeszcze nie jest problem ale nawet 2 tygodnie bandarzowania nogi gaz to już jest trochę a kontuzje niestety sa strasznie częste... wszystko kosztuje a teraz jest ciągle coraz drożej:(:(:(:(...... jeśli twoi rodzice są bogaci (bo tak to trzeba nazwać jeśli chodzi o utrzymanie konia) to przedstaw im wszystko i przedewszystkim ZAPROPONUJ ŻE JAKOŚ SPRÓBUJESZ ZAROBIĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! na 100% jest coś co możesz zrobić w końcu masz 13 lat........ ja naprawdę też nie mam tak że jak wymyślę nowy czaprak to go dostaję...... nie! muszę jakoś sobie zarobić np robię bransoletki z muliny i sprzedaje po 5 zł...... albo jakimś znajomym wypielę ogródek jeśli np jest weterynarz czy trzeba kupić coś co się zepsuło to oczywiście sponsorują ale jak ja sobie wymyślę nowe czapsy tak jak ostatnio po to zeby miec lepsze to sama sobie kupuje.... a jak np mam miec jakis prezent to mówię że chce powiedzmy czaprak i wtedy zamiast głupiej rzeczy która nie ma sensu to czaprak dla konia:) to nie takie latwe!! trzeba naprawde pomyslec przed kupnem:):):):):) pozdrawiam i sory ze tak długo i trochę nie skladnie:)
Ja tez chce miec konia i dziele sie zawsze po kazdej lekcji o tym czego sie nauczylam . Bylam na obozie na ktorym robilo się doslownie szystko np wywozenie obornika. Nie męcz rodzicow bo to niczym nie poskutkuje. MAsz kieszonkowe jesli tak to mow ze zbierasz na wlasnego konia. Jesli masz wlasne podworko to moze niech ci tam wybuduja stajnię (zaplanowalam sobie tak) byloby taniej. Pokaz ze potrafisz zaopiekowac koniem i ze jestes odpowiedzialna i ze mozna na tobie polegac. Twoi rodzice boja się koni? Pokaz ze to nic strasznego i ze sa wierne Opowiadaj im ze sa super zabierz ich tam gdzie jezdzisz :D mam nadzieje ze pomoglam
Widać, że nie jesteś jeszcze dość odpowiedzialna na kupno konia. Po pierwsze: karuzela to nie jest najlepszy pomysł, lecz to akurat najmniejszy problem. Utrzymanie konia kosztuje, na pewno o tym wiesz. I to nie ty, a Twoi rodzice będą za niego płacić, a nie każdy może się pochwalić wypchanym portfelem. Po co im jeszcze dodatkowy obowiązek? Mało ich mają? Po drugie: jesteś jeszcze niepełnoletnia i to Twoi rodzice odpowiadają za bezpieczeństwo, zdrowie i życie konia. Gdy coś mu się stanie lub koń spowoduje wypadek to oni będą mieć poważny problem. ONI, NIE TY. Koń potrzebuje miłości, wiele poświęconego mu czasu. A Ty masz jeszcze naukę. Wszystkiego nie da się pogodzić, musisz to wiedzieć. Poczekaj z kupnem konia do pełnoletności lub wieku, kiedy będziesz niezależna ( tj. kiedy będziesz sama na siebie zarabiać ). Bo tu nie chodzi o tylko o Twoje szczęście, ale również o szczęście konia.
Ja też kiedyś ogromnie chciałam mieć konia i namawiałam rodziców (oczywiście bezskutecznie) na kupno wierzchowca. Lecz po pewnym czasie zrozumiałam, że wystarczy mi przebywanie w stadninie 2 razy tygodniowo, ponieważ koń to ogromny obowiązek. Najpierw musisz wybrać jakiegoś dobrze ujeżdżonego, w miare posłusznego, młodego i taniego konia. Potem utrzymać go, czyli hotel dla konia, który kosztuje min. 500zł miesięcznie. Ale to nie wszystko. Najcięższe moim zdaniem jest opiekowanie się koniem. To nie jest tylko czyszczenie i siodłanie go, tak jak to robisz w stadninie przed i po jazdą, ale też czuwanie, gdy jest chory, dobór odpowiednich lekarstw, diety, podkuwanie, karmienie, opłacanie weterynarza, itd., można wymieniać bez końca.
Wiem, że ten temat nie służy do zniechęcenia Cię do posiadania własnego cztero-kopytnego przyjaciela, ale poprostu chcę Cię odpowiednio wcześnie uprzedzić, iż to nie jest takie "hop siup" jak się wydaje. Przemyśl swoją decyzję kilkakrotnie, aby potem się nie okazało, iż odddasz swojego konika na rzeź z powodu braku czasu na opiekę nad nim. Co z nim zrobisz, gdy okaże się, że jesteś chora, wylądowałaś w szpitalu na np. kilka tygodni (czego Ci nie życzę) lub masz lekcje na popołudnie i nie będziesz mogła jechać do stadniny? Konie też potrzebują ruchu i towarzystwa!Młodego konia na pierwszy ogień, powiadasz? I taniego? Pozwól, że się z tobą nie zgodzę. Pierwszy koń to koń profesor. Doświadczony, posłuszny w miarę i wyrozumiały. Dlaczego? Dlatego że z takim jest łatwiej. Osoba, która nie jest doświadczona w hodowli koni nie poradzi sobie z młodziakiem, którym często w głowie zostają jeszcze wybryki. A co do ceny: koń nie może być nazbyt tani. Pod ceną zawsze się coś kryje. Dobry koń rekreacyjny kosztuje ok. 4000 - 7000zł, natomiast sportowy ( czysty krwią, z papierkami i rezultatami ) to już grubsza sprawa. Ośrodek też nie może być tani - liczy się jakość. Koń, któremu np. podaje się słabej jakości paszę może dostać kolkę, a wtedy problemu murowane. Nie tylko dla właściciela, lecz również dla konia.
Tak z autopsji. Już jako dziecko chciałam mieć własnego konia. Któż by nie chciał? Jednak gdy teraz o tym myślę to cieszę się, że nie mam własnego konia. Studia zabierają mi jakieś 80% czasu. Dodatkowo na studiach mam dużo wyjazdów 1,2 i 3- tygodniowych. Dzierżawię klaczkę i jeżdżę kiedy mam czas ale nie jestem uwiązana. Owszem kocham konie ale w tym momencie są inne priorytety. Dlatego zastanów się dobrze czy za kilka lat znajomi i inne rozrywki nie zabiorą Ci czasu przeznaczonego dla konia. Dlatego dobra rada: chcesz mieć konia, wydzierżaw go. Tak na dobry początek. Zobaczysz od podszewki "czym to się je" ;)
Mogłabyś np. sprzątać czasem w stajni. jeśli kochasz konie... Ale nie wiem,czym byłabyś zaiteresowana :) Może ktoś z Twojej rodziny prowadzi własną działalność typu sklep,to po szkole pracowałabyś u niego,a on by Ci za to płacił? :)
Megapusia - dlaczego karuzela to nie najlepszy pomysł? Karuzela jest
bardzo dobrą formą zapewnienia koniowi ruchu, stosowaną w wielu
stajniach, więc nie rozumiem, z czym masz problem.Przy
namawianiu rodziców na konia musicie wiedzieć, DLACZEGO się nie
zgadzaja. Innych argumentów używa się, jeśli sądzą, że np. jesteście
zbyt mało odpowiedzialni, nie ufają, że będziecie się rzetelnie zajmować
koniem, nie znają się na jeździectwie i boją się koni, więc mają opór
etc. Na to można coś poradzić. Jeśli jednak przyczyną jest brak pieniędzy, będzie ciężko.Musicie
zdać sobie sprawę z tego, ze koń to nie łyżwy, jak sie znudzą to do
szafy. Ja mam konie od 12 r.ż. i o ile chodziłam do podstawówki, to nie
generowało to problemów. Potem zaczęły się spotkania ze znajomymi i tu
konflikt - oni do kina, ja na trening. Cierpiały moje kontakty
społeczne. Potem na studiach nie zawsze miałam czas dla konia, czasem
stawał sie wręcz ciężarem, bo na jednej szali były studia, na drugiej
hobby. Dodam, że startowałam w zawodach, w tym ogólnopolskich więc
wyjazdy czasem tydzień w tydzień na 4 dni kosztowały majątek, ale na szczęście akurat kasa nie stanowiła aż takiego problemu.Konie chorują, sprzęt się niszczy, treningi kosztują. Koń to nie pluszowy miś, mając 12 lat ma się inne wyobrażenie i inne plany niż jak zacznie się dorastać i czasem chciałoby się zrobić coś więcej niż tylko iść do stajni.A kon wymaga codziennego ruchu, treningi też są w określonych dniach, w pozostałe trzeba wykonać inną robotę.
Ja jak chciałam mieć królika (to nie to samo co koń) to wyuczyłam się wszystkiego, wzięłam jako osobę wspomagającą siostrę. Razem przekonałyśmy tatę a po kilku tygodniach i mamę.Królika mam już 4lata. Konia też chcę mieć ale po wielu obietnicach taty (raz nawet jeździłam na koniu którego chciałam kupić, wręcz wprowadzałam go do przyczepy i tata coś paplał ze sprzedawcą i wyjechaliśmy bez konia) nadal nad tym rozpaczam.Trzymam kciuki za to abyś dostała konia.
Najważniejsze abyś miała upatrzonego tego konkretnego ulubieńca, ja tylko dzięki temu stałam się szczęśliwą posiadaczką. Musisz im o nim ciagle opowiadać i kazać im go głaskać i obcować. U mnie był jeszcze ten plus że instruktor dał mi czas w którym mamy podjąć decyzje bo wystawiał kilka koni na sprzedaż, a wtedy odbyła się poważna rozmowa no i konik jest. Czasem sa chwile trudne, chodzi tu o to kiedy zaczął przewlekle chorować i pojawiła się myśl, że gdybym go nie kupiła to bym się tak nie zamartwiała, nie usiała kupować drogich lekarstw, ale jeśli się wzieło za coś odpowiedzialność to nie można rezygnować, pamiętaj.
Każdy koniarz marzy o swoim koniu, ja także. Rodzice pewnie zgodzili by się, gdyby nie koszty (utrzymanie konia jak pewnie Ci wiadomo jest bardzo drogie).Mi mama powiedziała, że jak będę miała kasę na konia i na jego utrzymanie na minimum 5 lat, to będę mogła sobie kupić, więc teraz każdy grosik (dosłownie) wkładam do skarbonki (z takich drobniaków typu 2zł, 1zł, 50gr, 1gr, 5gr mam już ponad 200zł w pół roku) i zbieram, w wakacje będę pracowała rozdając ulotki i pracując na plantacji truskawek. NIe wiem za ile lat mi się to uda (pewnie gdy już będę dorosła :p), no ale zbieram. Myślę, że gdy będziesz miała pieniądze, to rodzice zrozumieją że naprawdę bardzo Ci zależy i pozwolą na kupno. Wszystko też zależy od tego ile masz lat-jeśli jestes w podstawówce (a tak wnioskuję), to rodzice boją się że będziesz miała strasznie dużo nauki, albo wyjedziesz na studia i koń będzie stał w stajni lub oni zostaną z koniem. Ja zbieram, a konia pewnie sobie kupię po studiach, bo nie sądzę abym wcześniej uzbierała taką sumkę lub wygrała w lotto xd. Tańszym wyjściem była by też współkupno konia z dobrą znajomą. Wszytskie koszty na pół i do tego podział obowiązków (wyjedziesz na wakacje-ona się opiekuje koniem i na odwrót). Możesz też uprosić rodziców na dzierżawę i pokazać, że umiesz się opiekować koniem. A tak przykładowo mogę ci podać ceny (około) za utrzymanie konia na np. 5 lat:-stancja, zależy, ale około 600zł (400-800), więc 600*12=7200(rok) 7200*5=36000zł-weterynarz, kowal, powiedzmy że 5000zł (tutaj nie jestem pewna, ale tak w razie choroby itp.)-sprzęt, około 3000zł, jeśli konia kupisz bez sprzętu-koń, około 5000zł-Dojazdy, tutaj też zależy. powiedzmy 100zł/miesiąc. 100*12=1200 1200zł*5=6000zł-Razem=36000+5000+3000+5000+6000=55000złW moim przypadku tyle to wynosi, możesz sobie zrobić taką rozpiskę co do swojego wypadku. W przypadku współkupna będzie to około 27500zł, więc może spróbuj kogoś namówić do wspólnego zbierania :). Ogólnie zapytaj się rodziców, co masz zrobić aby móc mieć konia i zaproponuj opcję z zbieraniem. Ja namawiam rodziców od pięciu lat, a zbieram od 1,5 roku (od kiedy zaproponowałam mamie taką opcję) więc życzę powodzenia :DPozdrawiam, field
Do poprzedniej odpowiedzi dodam, że lepiej jak konia kupisz gdy będziesz dorosła, będziesz miała pracę i będziesz wiedziała że masz czas na taki obowiązek. Na razie radziłabym Ci jeździć do stajni na treningi, oraz do pomocy w codzinnych czynnościach. Takie obcowanie z końmi na co dzień, nie tylko w czasie jazdy, dużo daje. Zresztą jak masz jakiegoś ulubionego konia, to będziesz z nim mogła spędzać czas prawie jak z swoim :) Dobrym wyjściem byłoby też pojechanie na obóz jeździecki-dobra zabawa, pobyt z konikami i nowe doświadczenia. Co do niezgody rodziców. Zgadzam się z MegaPusia19-za Ciebie i konia będą ponosić odpowiedzialność rodzice, a w tym sporcie nie trudno o wypadek. Może też być to spowodowane jak już wcześniej napisałam brakiem pieniędzy lub ich przypuszczeniami, co się stanie z koniem gdy wyjedziesz na studia, koń Ci się znudzi.Pozdrawiam, field :)
Moja historia:30 maja 2011 roku moj tata wracal z zawodow strzeleckich... mial wypadek.. tego dnia mialam jechac na jazde konna... ;( Nie pojechalam bo sie dowiedzielismy ze tata mial wypadek...(spieszyl sie zeby mnie zawiesc na jazde) wtedy mialam sie dowiedziec kiedy beda moje pierwsze zawody (nie dowiedzialam sie) od tamtego czasu nigdy nie siedzialam na koniu i nie widzialam konia w realu.. bardzo bym chciala jezdzic ale nie mowie o tym moim rodzica... :(Od bardzo malego bachora mazylamn o koniu i zeby jezdzic konno... mialam stycznosci z konmi bo moj wujek je hodowal :DW dzen dziecka to chyba w czerwcu 2006 roku moja mama zabrala mnie do Walewic zebym popatrzyla na konie :)Akurat wtedy taka jedna pani prowadzila lekcje mama zeby zrobic mi przyjemnosc zapytala sie czy taka mala smarkula moglaby juz jezdzic konno... Pani powiedziala "no baa!" i kazala mi wsiasc na "Godive" zapytala sie mnie czy juz wczesniej jezdzilam powiedzialam ze niegdy w zyciu...Noi sie umuwilismy na nastepna jazde... i tak przyjezdzalam dwa razy w tygodniu... :)BYLO SUPER! Ale przez tate... :DTeraz mysle nad kupnem konia i byc samouczkiem! Nie obchadza mnie rodzice oszczedzalam kase od 2011 roku jestem przekonana ze mi starczy.. ale modle sie zeby rodzice mi przynajmniej troche pomagali
Mam już 15 lat i też chce mieć własnego konia.Problem w tym że nie mogę namówić rodziców.Trzymałabym go u siebie bo moi rodzice mają gospodarstwo.Namawiałam już rodziców ale to nic nie daje mówiłam że sama sobie kupie bo mam ok 2000 zł odłożone i moja siostra też ma gdzieś tyle.Nawet kiedyś miałam kucyka ale nie był on ujeżdżony i go sprzedałam, a teraz chce mieć większego konia i ujeżdżonego.Douczyłabym się jeździć konno i nie wydawałabym kasy na jazdy bo bym na swoim jeździła.
mowie ci na pewno nie tylko ty chcesz go mieć zapewniam że raczej wszyscy by go chcieli mieć (oczywiscie ci którzy mają już to nie no chyba że drugiego
niestety zgadzam sie z tym, ze kupno wlasnego konia to ogromny obowiazek i nie konczy sie na samej transakcji, pierwsza sprawa to pensjonat dla koniapoznieij pilnowanie aby jadl, mial opieke weterynaryjna i wiele innnych
Moi rodzice przedwczoraj zgodzili się na konia. Jestem prze szczęśliwa ale moi rodzice mieli takie same zdanie jak moi.ale się udał. Było tak, mój tata poszedł ze mną do stajni (jest na końcu ulicy) tak po prostu. Wtedy poszłam z nim na pastwisko i tata patrzył jak konie do mnie przychodzą po 3 po 4 naraz, wtedy zrozumiał jakie to dla mnie ważne. Gdy wracaliśmy do domu spytałam się go czy jakbym miała super oceny lub koń za prezent wielkanocno-noworoczno-bożonarodzeniowo-urodzinowo-imieninowy. To tata powiedział że jak przez 4 lata z rzędu będę miała pasek to będę miała również konia. SUPER UCZUCIE. Życzę Ci byś miała swojego ukochanego wierzchowca, a zarazem przyjaciela.
Wszystko zależy od tego, dlaczego rodzice się nie zgadzają. Przede wszystkim koń to duża odpowiedzialność i... duży wydatek. Może problemem nie jest Twój brak odpowiedzialności, ale właśnie kwestia finansowa. jeżlei tak, to może lepszą opcją będzie dzierżawa? Jeżeli jeździsz w miejscu, w którym wiele osób trzyma swoje konie, to czasem można załapać się na jazdę za darmo w zamian za opiekę w czasie nieobecności właściciela - to może być dobry początek także dla Ciebie, żeby sprawdzić się, czy naprawdę jesteś w stanie poświęcić na to tyle czasu. Ważne jest też posiadanie już odpowiedniego doświadczenia i techniki jeździeckiej, a je najlepiej zdobywać na różnych koniach, a takiej możliwości po zakupie własnego już mieć nie będziesz.
Właśnie się zorientowałam, że to odkopany wątek z 2010 r., ale może dla kolejnych pokoleń się przyda ;). Swoją drogą ciekawe czy autorka spełniła swoje marzenia :)
Ja proponuję marudzić o konia, pokazywać zdjęcia koni (najlepiej takiej rasy jakiej chcesz konia), malować konie, drukować zdjęcia koni i przywieszać je wszędzie, obiecywać że będzie się dbać o zwierzę itp. Jak twoi rodzice będą np. mówić że nie mają pieniędzy to radzę nazbierać i wtedy im narzekać :) ja w ten sposób mam 2 psy, kota i królika, niestety na konia nie chcą się zgodzić jeszcze.
Jesteś pewna, że jesteś gotowa? Sama nie mam konia, bo uważam, że nie jestem gotowa ( skaczę 120 na oklep i startuję w zawodach). Jako sposób mogę Ci podać parę argumentów : 1 Własny koń nauczy mnie dużo i ułatwi jeździecki rozwój. 2 Gdybym jechała na zawody wyjdzie taniej, bo nie będzie kosztu wynajęcia konia. 3 Mam czas wiecie, że poradzę sobie z opieką.<br>
Nie wiecie, może jak namówić rodziców na konia. Jeżdże dobrze, skacze i będe startowała w zawodach. Za jakieś pół roku kupić własnego konia. Trzymałabym go w stajni (Legia Kozielska) i przyjeżdżałabym do niego 5 razy w tygodniu. codziennie chodziłby na padok i na karuzelę. Warunki mam tylko rodzice się nie zgadzają. Jak możecie to podajcie mi sposoby na namówienie rodziców, lub argumenty dlaczego nie powinnam mieć konia. Błaaagam o rady... Piszcie szybko i jak najwięcej...
Hmmm... Może poproś rodziców o konia jako prezent urodzinowo-bożo narodzeniowo-wielkanocno-mikołajkowo-imieninowy ? Chodzi mi o to, że gdybyś dostała konia to pokryłby on wszystkie prezenty na cały rok? Albo poszukaj konia " z przeszłością" , którego na prawdę pokochasz i może wtedy poproś rodziców, aby się nad nim zlitowali, albo poszukaj na targach końskich. Może uda Ci się ocalić jakiegoś konia przed rzeźnią?
Ja jak coś chcę od rodziców to po prostu nie daję im spokoju i tak długo ich męczę że w końcu odpuszczają np. chciałam mieć chomika to gadałam im codziennie i wogle aż w końcu się zgodzili :D Albo powiedz im coś takiego: jestem już dość odpowiedzialna by mieć własnego konia albo pokaż im że jesteś odpowiedzialna np. bardziej się przykładaj do nauki i obowiązków w domu... Mam nadzieję że pomogłam Pozdrawiam :)
Bardzo dziękuje za rady, ale moi rodzice nie są tacy ustępliwi. jak ich będę męczyć to powiedzą mi coś w stylu: jak będzisz dorosła to kupisz sobie konia jak będzie cię na to stać lub jak będziesz nas męczyć to nigdy nie będziesz mieć konia...No trudno, ale dziekuję za rady. Choć proszę o więcej...
Właśnie nie możesz się poddawać to pierwsza zasada jak się coś chce trzeba pokazać Im że Ci na tym koniu zależy!
Powiedz że to Twoje marzenie i że już nic więcej nie chcesz (póki nie dostaniesz konia) :D
Ja na Twoim miejscu żyłabym dalej normalnym życiem nie zaprzątając sobie głowy kupnem konia . Ale kiedy bym już zobaczyła konia, którego pokochałabym i który hmm... no nie wiem jak to powiedzieć ... takie coś się czuje. Gdybym wiedziała, że to "ten jedyny" to nawet rodzice nie stanowiliby dla mnie przeszkody .
przede wszystkim nie poddawaj się .!!!ja jak chciałam nauczyć się jeździć konno to tak jak Olka96 codziennie im gadałam,że chce na konie,a później opowiadałam im jakieś ciekawe rzeczy związane z końmi...no i w końcu po 2 tygodniach zgodzili się.!ale nic mi nie powiedzieli tylko pojechali do stadniny i mnie zapisali.!postaraj się opowiadać jakieś ciekawe rzeczy o koniach.zapytaj się dlaczego nie chcą abyś miała konia...wiem,że to dość trudne i męczące,ale też smutne,ale na Twoim miejscu starałabym się żyć normalnie.a kiedy spotkałabym jakiegoś cudownego konia,w którym bym się zakochała od pierwszego wejrzenia to wierciłabym im dziurę w brzuchu nie wiadomo jak długo i jak często .!a przede wszystkim szczerze bym z nimi porozmawiała.zapytała dlaczego się nie zgadzają na zakup konia i przedstawiłabym im argumenty dlaczego TY chcesz konia.!np.:-umiem już doskonale jeździć konno więc zamiast męczyć koni ze stadniny tylko własnego.!-pokazałabym im jakieś słodkie fotki np.:z neta małych źrebaczków.
wiedz że ja moich rodziców męczyłam chyba z rok zanim mnie zapisali na koniea o własnym koniu nawet nie marzę bo wiem że go nigdy w życiu nie będę miała (oczywiści póki nie jestem dorosła)i wiem że oni nie lubią koni...a ty jeśli masz jakieś szanse to walcz do końca!!!!!!!!!ciągle proponuj nowe rozwiązania, wymyśl coś co im pasuje nie wiem zajmuj się jakimiś tam obowiązkami w domu tak jak mówiła Epoka powiedz że to będzie jakiś prezent za rok czy dwa lata (u mnie nie podziałałoby nawet za 20 lat)wymyśl coś co im się spodoba jakiś powód
Olka96 : chomik to nie koń!Trudno w tej sprawie doradzić..
Ja też chciałabym mieć konia i liczę sie z tym że moi rodzice nie mają za dużo pieniędzy.Tata powiedział mi że za pare lat jak bede sie dobrze uczyć to dostane konia i powiędział że najważniejsza jest nauka. Wiec może i ty tak sprubuj i powiedz że jak przez powiecmy 2 lata będziesz miała jakąś tam średnią do której jeszcze nie doszłaś a jest ona bardzo dobra to morze i oni ci to obiecają tak jak i moi rodzice tylko musisz zawsze mieć nadzieję. Ja jestem taka koniarą że ciągle myśle o nich i nie mogę przestać. Od czasu do czasu muwie wszystkim o tym ale tak żeby nieprzesadzić.Morze troche pomogłam ty też tak sprubuj pozdrawiam.;]
Ja też chciałabym mieć konia i liczę sie z tym że moi rodzice nie mają za dużo pieniędzy. Tata powiedział mi że za pare lat jak bede sie dobrze uczyć to dostane konia i powiędział że najważniejsza jest nauka. Wiec może i ty tak sprubuj i powiedz że jak przez powiecmy 2 lata będziesz miała jakąś tam średnią do której jeszcze nie doszłaś a jest ona bardzo dobra to morze i oni ci to obiecają tak jak i moi rodzice tylko musisz zawsze mieć nadzieję. Ja jestem taka koniarą że ciągle myśle o nich i nie mogę przestać. Od czasu do czasu muwie wszystkim o tym ale tak żeby nieprzesadzić. Morze troche pomogłam ty też tak sprubuj pozdrawiam.;]
no niby tak ale wszystko małymi kroczkami :D Ale zawsze ciągłe marudzenie to jakiś sposób no chyba że Twoi rodzice mają nerwy ze stali. Jakby moi rodzice byli bogatsi to ja też bym poprosiła o konia ale narazie się uczę jeździć i wogle. Wiem jak to jest jak się coś chce. Jak ja coś chcę to poprostu nie odpuszczam :D
Ja przez bardzo długi czas chciałam mieć konia. RODZICe byli przeciw i tyle. Po jakims czasie (moze 2 lata) ogarnęłam ze ja naprawde to do szczescia jeszcze nie potrzebuje takiego typu obowiazku -dojazdy i duzo kasy, po za tym jakbym sobie kupiła wtedy super konia to bym go zwaliła, a jak słabo ujezdzonego to potem nie mialabym go serca sprzedac, a na drugiego nie bylo by mnie juz stac ;(-Postanowilam, jezeli mozna to tak nazwac...ze kupie sobie konia jak juz bede jezdzic na takim etapie, by wiedziec ze wole skoki lub ujezdzenie. A w kazdej z tych dyscyplin bede juz obeznana. Nie wiem czy to bedzie kiedy jeszcze bede mało letnia czy jak juz bede dobrze dorosła, wiec nie mowie ze za trzy czy za 4 lata, tylko postanawiam miec jak najwiecej stycznosci z konmi i jak najwiecej treningów by do tego "ideału" dojsc jak naj szybciej.
Mysle, ze dobrze zaczelas, bo jestes zorientowana w temacie. Chodzi mi tutaj o to, ze wiesz gdzie kon bedzie, ile razy w tygodniu dasz rade do niego chodzic itd. Mysle, ze dobrym argumentem bedzie to, ze swoja przyszlosc w jakims stopniu wiazesz z konmi (zawody). Musisz powaznie porozmawiac z rodzicami co zamierzasz robic, ile i co dokladnie kosztuje itd. I mysle ze powinnas ich brac do stadniny, zeby zobaczyli jak swietnie sobie radzisz w jezdzie, skokach itd. Trzymam kciuki, powodzenia :)
Trzeba udowodnić rodzicom, że konia będziesz kochać i to nie jest chwilowa zachcianka! Z jazdą konną jest inaczej, ale z własnym koniem trzeba spędzać dużo czasu, jeździć kilka razy w tygodniu niezależnie od pogody i nastroju jeźdźca. Ja szczęśliwą posiadaczką własnego rumaka jestem od wczoraj. :) Są różne możliwości jak przekonać rodziców. Ja byłam dwa tygodnie w Jaszkowie gdzie codziennie od rana do nocy sprzątaliśmy stajnię, karmiliśmy konie i jeździliśmy. Poza tym były jeszcze zajęcia z woltyżerki i teoria. Każdy miał przydzielonego konia którym się opiekował. I nie było czegoś takiego "mi się dzisiaj nie chcę jeździć." A jak ktoś nie ma możliwości pojechać na taki obóz jak ten to może codziennie przychodzić do stajni i pomagać. ;)
możesz porozmawiać z rodzicami na spokojnie i powiedzieć im, że będziesz się zajmować tym koniem i wgl.ja mam ten sam problem. tzn rodzice powiedzieli mi, że zamiast skutera mogą kupić mi konia tylko jest jeden warunek: muszę dopłacać za pensjonat. a problem w tym, że mam 15 lat i gdzie ja znajdę pracę co? możecie mi pomóc?
Może poproś rodziców o to żeby pojechali z tobą do stajni i pokaż jak się zajmujesz koniem jak o niego dbasz i wogól :)
Ja zgadzam się tu z większością - po prostu pokaż rodzicom, że jesteś już na tyle odpowiedzialna, że podołasz posiadaniu własnego konia, że potrafisz się nim zajmować i wszystkiego dopilnować, że go nigdy nie zaniedbasz i wgl. Przekonaj o tym, że np. konie to Twoje życie i nic innego nie planujesz jak właśnie tylko to, żeby mieć konia. Ja bym chyba całe dnie siedziała w stadninie, a do domu wracała wieczorem, żeby tylko przekonać jak bardzo mi zależy ;)
U mnie natomiast z zapisaniem na jazdy nie było problemu ;) Ja równiez usiłuję namówić rodzicow na kupno konia, niestety to nie jest tani interes.. Mój sposób jest taki, że chciałabym go dostać na 18 urodziny(za dwa lata), zamiast pieniedzy na prawo jazdy. Przekonuje ich, ze miesieczne koszty zapewne beda podobne jak koszty paliwa i będe się na nie dokładac w pewien sposób.. Może przekonaj rodziców, żeby zamiast kupna najpierw wzięli dla Ciebie konia w dzierżawe? Wyjdą wtedy tansze koszty i rodzice beda mogli sie przekonac o Twojej odpowiedzialnosci ;))
Cześć Ranissimo, musisz rozpatrzeć wszystkie za i przeciw i przedstawić to wszystko swoim rodzicom. Za posiadaniem konia na pewno przemawia to, że będziesz mogła trenować na jednym koniu i lepiej go poznać. Dzięki temu późniejsze twoje jazdy będą bezpieczniejsze (łatwiej przewidzisz reakcję konia, z którym spędzasz dużo czasu). Poza tym za jest także to, że nie będziesz musiała za każdym razem płacić instruktorowi za wypożyczenie konia ze stajni (bardzo często miesięczny karnet na jazdy kosztuje tyle co połowa utrzymania konia). Poza tym Poza tym możesz powiedziec rodzicom, że za konia zapłacisz z własnych pieniędzy, a oni będą opłacac tylko jego utrzymanie. Podziałało ;)Jednak muszę ostrzec cię (jako posiadacz konia), że warto jest przemyśleć, że koń to bardzo duża odpowiedzialność. Poza tym to kosztowna sprawa, bo utrzymanie to tylko jedna z części wydatków potrzebnych dla konia. A co z weterynarzem, kowalem, zakupem sprzętu?Bądź jednak wytrwała, bo nie ma większej satysfakcji jak posiadanie i możliwość trenowania własnego konia ;)Trzymam kciuki!
Bardzo dziękuje, postaram się w miare możliwości skorzystać z waszych rad. Bardzo dziękuje za pomoc. Równiez mam nadzieję, że mi się uda. Wszystkim serdecznie dziękuje.
Może już trochę za późno ale najpierw powiedz czy ciebie na tego konia stać, bo wiesz, sam koń też kosztuje a utrzymanie to jakieś 500 zł miesięcznie.Możesz np. Zaadoptować konia który ma iść na rzeź ( Może już to ktoś napisał ale nie chciało mi się czytać)(Bez urazy) .
Ja też kiedyś ogromnie chciałam mieć konia i namawiałam rodziców (oczywiście bezskutecznie) na kupno wierzchowca. Lecz po pewnym czasie zrozumiałam, że wystarczy mi przebywanie w stadninie 2 razy tygodniowo, ponieważ koń to ogromny obowiązek. Najpierw musisz wybrać jakiegoś dobrze ujeżdżonego, w miare posłusznego, młodego i taniego konia. Potem utrzymać go, czyli hotel dla konia, który kosztuje min. 500zł miesięcznie. Ale to nie wszystko. Najcięższe moim zdaniem jest opiekowanie się koniem. To nie jest tylko czyszczenie i siodłanie go, tak jak to robisz w stadninie przed i po jazdą, ale też czuwanie, gdy jest chory, dobór odpowiednich lekarstw, diety, podkuwanie, karmienie, opłacanie weterynarza, itd., można wymieniać bez końca. Wiem, że ten temat nie służy do zniechęcenia Cię do posiadania własnego cztero-kopytnego przyjaciela, ale poprostu chcę Cię odpowiednio wcześnie uprzedzić, iż to nie jest takie "hop siup" jak się wydaje. Przemyśl swoją decyzję kilkakrotnie, aby potem się nie okazało, iż odddasz swojego konika na rzeź z powodu braku czasu na opiekę nad nim. Co z nim zrobisz, gdy okaże się, że jesteś chora, wylądowałaś w szpitalu na np. kilka tygodni (czego Ci nie życzę) lub masz lekcje na popołudnie i nie będziesz mogła jechać do stadniny? Konie też potrzebują ruchu i towarzystwa!
Lilith ma słuszną racja dobrze się nad tym zastanów!!!
Zgadzam się z Lilith .Np. Wyjedziesz na wakacje ...I co będzie z koniem ?Nie weżniesz go ze sobą bo to nie piesek .Pomyśl kupno konia wcale nie jest takie drogie .Ale jego utrzymanie...Pomyśl masz konia już np. 2 lata .I nagle zachoruje .A Ty nie masz tyle kasy żeby go wyleczyć .I co zrobisz ?-Kon cierpi...-Ty cierpisz ...No i na co Ci to ?Tak jedziesz sobie dwa razy w tygodniu do stajni i o nic się nie martwisz .
samo kupno konia i sprzetu to jeszcze nic w porównaniu z tym co będzie potem, pensjonat, jedzenie a przede wszystkim jeśli coś się stanie weterynarz który jest naprawdę drogi jeśli coś odpukać się stanie. ja za wycięcie brodawki na uchu moemu konikowi zapłaciłam 600zł a to było pol rok temu... już ma taką samą jak wtedy:):):):):) to jeszcze nie jest problem ale nawet 2 tygodnie bandarzowania nogi gaz to już jest trochę a kontuzje niestety sa strasznie częste... wszystko kosztuje a teraz jest ciągle coraz drożej:(:(:(:(...... jeśli twoi rodzice są bogaci (bo tak to trzeba nazwać jeśli chodzi o utrzymanie konia) to przedstaw im wszystko i przedewszystkim ZAPROPONUJ ŻE JAKOŚ SPRÓBUJESZ ZAROBIĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! na 100% jest coś co możesz zrobić w końcu masz 13 lat........ ja naprawdę też nie mam tak że jak wymyślę nowy czaprak to go dostaję...... nie! muszę jakoś sobie zarobić np robię bransoletki z muliny i sprzedaje po 5 zł...... albo jakimś znajomym wypielę ogródek jeśli np jest weterynarz czy trzeba kupić coś co się zepsuło to oczywiście sponsorują ale jak ja sobie wymyślę nowe czapsy tak jak ostatnio po to zeby miec lepsze to sama sobie kupuje.... a jak np mam miec jakis prezent to mówię że chce powiedzmy czaprak i wtedy zamiast głupiej rzeczy która nie ma sensu to czaprak dla konia:) to nie takie latwe!! trzeba naprawde pomyslec przed kupnem:):):):):) pozdrawiam i sory ze tak długo i trochę nie skladnie:)
Ja tez chce miec konia i dziele sie zawsze po kazdej lekcji o tym czego sie nauczylam . Bylam na obozie na ktorym robilo się doslownie szystko np wywozenie obornika. Nie męcz rodzicow bo to niczym nie poskutkuje. MAsz kieszonkowe jesli tak to mow ze zbierasz na wlasnego konia. Jesli masz wlasne podworko to moze niech ci tam wybuduja stajnię (zaplanowalam sobie tak) byloby taniej. Pokaz ze potrafisz zaopiekowac koniem i ze jestes odpowiedzialna i ze mozna na tobie polegac. Twoi rodzice boja się koni? Pokaz ze to nic strasznego i ze sa wierne Opowiadaj im ze sa super zabierz ich tam gdzie jezdzisz :D mam nadzieje ze pomoglam
Widać, że nie jesteś jeszcze dość odpowiedzialna na kupno konia. Po pierwsze: karuzela to nie jest najlepszy pomysł, lecz to akurat najmniejszy problem. Utrzymanie konia kosztuje, na pewno o tym wiesz. I to nie ty, a Twoi rodzice będą za niego płacić, a nie każdy może się pochwalić wypchanym portfelem. Po co im jeszcze dodatkowy obowiązek? Mało ich mają? Po drugie: jesteś jeszcze niepełnoletnia i to Twoi rodzice odpowiadają za bezpieczeństwo, zdrowie i życie konia. Gdy coś mu się stanie lub koń spowoduje wypadek to oni będą mieć poważny problem. ONI, NIE TY. Koń potrzebuje miłości, wiele poświęconego mu czasu. A Ty masz jeszcze naukę. Wszystkiego nie da się pogodzić, musisz to wiedzieć. Poczekaj z kupnem konia do pełnoletności lub wieku, kiedy będziesz niezależna ( tj. kiedy będziesz sama na siebie zarabiać ). Bo tu nie chodzi o tylko o Twoje szczęście, ale również o szczęście konia.
Ja też kiedyś ogromnie chciałam mieć konia i namawiałam rodziców (oczywiście bezskutecznie) na kupno wierzchowca. Lecz po pewnym czasie zrozumiałam, że wystarczy mi przebywanie w stadninie 2 razy tygodniowo, ponieważ koń to ogromny obowiązek. Najpierw musisz wybrać jakiegoś dobrze ujeżdżonego, w miare posłusznego, młodego i taniego konia. Potem utrzymać go, czyli hotel dla konia, który kosztuje min. 500zł miesięcznie. Ale to nie wszystko. Najcięższe moim zdaniem jest opiekowanie się koniem. To nie jest tylko czyszczenie i siodłanie go, tak jak to robisz w stadninie przed i po jazdą, ale też czuwanie, gdy jest chory, dobór odpowiednich lekarstw, diety, podkuwanie, karmienie, opłacanie weterynarza, itd., można wymieniać bez końca. Wiem, że ten temat nie służy do zniechęcenia Cię do posiadania własnego cztero-kopytnego przyjaciela, ale poprostu chcę Cię odpowiednio wcześnie uprzedzić, iż to nie jest takie "hop siup" jak się wydaje. Przemyśl swoją decyzję kilkakrotnie, aby potem się nie okazało, iż odddasz swojego konika na rzeź z powodu braku czasu na opiekę nad nim. Co z nim zrobisz, gdy okaże się, że jesteś chora, wylądowałaś w szpitalu na np. kilka tygodni (czego Ci nie życzę) lub masz lekcje na popołudnie i nie będziesz mogła jechać do stadniny? Konie też potrzebują ruchu i towarzystwa!Młodego konia na pierwszy ogień, powiadasz? I taniego? Pozwól, że się z tobą nie zgodzę. Pierwszy koń to koń profesor. Doświadczony, posłuszny w miarę i wyrozumiały. Dlaczego? Dlatego że z takim jest łatwiej. Osoba, która nie jest doświadczona w hodowli koni nie poradzi sobie z młodziakiem, którym często w głowie zostają jeszcze wybryki. A co do ceny: koń nie może być nazbyt tani. Pod ceną zawsze się coś kryje. Dobry koń rekreacyjny kosztuje ok. 4000 - 7000zł, natomiast sportowy ( czysty krwią, z papierkami i rezultatami ) to już grubsza sprawa. Ośrodek też nie może być tani - liczy się jakość. Koń, któremu np. podaje się słabej jakości paszę może dostać kolkę, a wtedy problemu murowane. Nie tylko dla właściciela, lecz również dla konia.
Tak z autopsji. Już jako dziecko chciałam mieć własnego konia. Któż by nie chciał? Jednak gdy teraz o tym myślę to cieszę się, że nie mam własnego konia. Studia zabierają mi jakieś 80% czasu. Dodatkowo na studiach mam dużo wyjazdów 1,2 i 3- tygodniowych. Dzierżawię klaczkę i jeżdżę kiedy mam czas ale nie jestem uwiązana. Owszem kocham konie ale w tym momencie są inne priorytety. Dlatego zastanów się dobrze czy za kilka lat znajomi i inne rozrywki nie zabiorą Ci czasu przeznaczonego dla konia. Dlatego dobra rada: chcesz mieć konia, wydzierżaw go. Tak na dobry początek. Zobaczysz od podszewki "czym to się je" ;)
Mogłabyś np. sprzątać czasem w stajni. jeśli kochasz konie... Ale nie wiem,czym byłabyś zaiteresowana :) Może ktoś z Twojej rodziny prowadzi własną działalność typu sklep,to po szkole pracowałabyś u niego,a on by Ci za to płacił? :)
Ja też chce mieć własnego konia jeśli chcesz miec konia to ciągle mów rodzicom o koniach może to cos da..;]
nie wystarczy udowodnić jak dobrze się jeździ konno najważniejsze abyś w jakiś sposób udowodniła że jesteś odpowiedzialną osobą
Megapusia - dlaczego karuzela to nie najlepszy pomysł? Karuzela jest bardzo dobrą formą zapewnienia koniowi ruchu, stosowaną w wielu stajniach, więc nie rozumiem, z czym masz problem.Przy namawianiu rodziców na konia musicie wiedzieć, DLACZEGO się nie zgadzaja. Innych argumentów używa się, jeśli sądzą, że np. jesteście zbyt mało odpowiedzialni, nie ufają, że będziecie się rzetelnie zajmować koniem, nie znają się na jeździectwie i boją się koni, więc mają opór etc. Na to można coś poradzić. Jeśli jednak przyczyną jest brak pieniędzy, będzie ciężko.Musicie zdać sobie sprawę z tego, ze koń to nie łyżwy, jak sie znudzą to do szafy. Ja mam konie od 12 r.ż. i o ile chodziłam do podstawówki, to nie generowało to problemów. Potem zaczęły się spotkania ze znajomymi i tu konflikt - oni do kina, ja na trening. Cierpiały moje kontakty społeczne. Potem na studiach nie zawsze miałam czas dla konia, czasem stawał sie wręcz ciężarem, bo na jednej szali były studia, na drugiej hobby. Dodam, że startowałam w zawodach, w tym ogólnopolskich więc wyjazdy czasem tydzień w tydzień na 4 dni kosztowały majątek, ale na szczęście akurat kasa nie stanowiła aż takiego problemu.Konie chorują, sprzęt się niszczy, treningi kosztują. Koń to nie pluszowy miś, mając 12 lat ma się inne wyobrażenie i inne plany niż jak zacznie się dorastać i czasem chciałoby się zrobić coś więcej niż tylko iść do stajni.A kon wymaga codziennego ruchu, treningi też są w określonych dniach, w pozostałe trzeba wykonać inną robotę.
Ja jak chciałam mieć królika (to nie to samo co koń) to wyuczyłam się wszystkiego, wzięłam jako osobę wspomagającą siostrę. Razem przekonałyśmy tatę a po kilku tygodniach i mamę.Królika mam już 4lata. Konia też chcę mieć ale po wielu obietnicach taty (raz nawet jeździłam na koniu którego chciałam kupić, wręcz wprowadzałam go do przyczepy i tata coś paplał ze sprzedawcą i wyjechaliśmy bez konia) nadal nad tym rozpaczam.Trzymam kciuki za to abyś dostała konia.
Najważniejsze abyś miała upatrzonego tego konkretnego ulubieńca, ja tylko dzięki temu stałam się szczęśliwą posiadaczką. Musisz im o nim ciagle opowiadać i kazać im go głaskać i obcować. U mnie był jeszcze ten plus że instruktor dał mi czas w którym mamy podjąć decyzje bo wystawiał kilka koni na sprzedaż, a wtedy odbyła się poważna rozmowa no i konik jest. Czasem sa chwile trudne, chodzi tu o to kiedy zaczął przewlekle chorować i pojawiła się myśl, że gdybym go nie kupiła to bym się tak nie zamartwiała, nie usiała kupować drogich lekarstw, ale jeśli się wzieło za coś odpowiedzialność to nie można rezygnować, pamiętaj.
Każdy koniarz marzy o swoim koniu, ja także. Rodzice pewnie zgodzili by się, gdyby nie koszty (utrzymanie konia jak pewnie Ci wiadomo jest bardzo drogie).Mi mama powiedziała, że jak będę miała kasę na konia i na jego utrzymanie na minimum 5 lat, to będę mogła sobie kupić, więc teraz każdy grosik (dosłownie) wkładam do skarbonki (z takich drobniaków typu 2zł, 1zł, 50gr, 1gr, 5gr mam już ponad 200zł w pół roku) i zbieram, w wakacje będę pracowała rozdając ulotki i pracując na plantacji truskawek. NIe wiem za ile lat mi się to uda (pewnie gdy już będę dorosła :p), no ale zbieram. Myślę, że gdy będziesz miała pieniądze, to rodzice zrozumieją że naprawdę bardzo Ci zależy i pozwolą na kupno. Wszystko też zależy od tego ile masz lat-jeśli jestes w podstawówce (a tak wnioskuję), to rodzice boją się że będziesz miała strasznie dużo nauki, albo wyjedziesz na studia i koń będzie stał w stajni lub oni zostaną z koniem. Ja zbieram, a konia pewnie sobie kupię po studiach, bo nie sądzę abym wcześniej uzbierała taką sumkę lub wygrała w lotto xd. Tańszym wyjściem była by też współkupno konia z dobrą znajomą. Wszytskie koszty na pół i do tego podział obowiązków (wyjedziesz na wakacje-ona się opiekuje koniem i na odwrót). Możesz też uprosić rodziców na dzierżawę i pokazać, że umiesz się opiekować koniem. A tak przykładowo mogę ci podać ceny (około) za utrzymanie konia na np. 5 lat:-stancja, zależy, ale około 600zł (400-800), więc 600*12=7200(rok) 7200*5=36000zł-weterynarz, kowal, powiedzmy że 5000zł (tutaj nie jestem pewna, ale tak w razie choroby itp.)-sprzęt, około 3000zł, jeśli konia kupisz bez sprzętu-koń, około 5000zł-Dojazdy, tutaj też zależy. powiedzmy 100zł/miesiąc. 100*12=1200 1200zł*5=6000zł-Razem=36000+5000+3000+5000+6000=55000złW moim przypadku tyle to wynosi, możesz sobie zrobić taką rozpiskę co do swojego wypadku. W przypadku współkupna będzie to około 27500zł, więc może spróbuj kogoś namówić do wspólnego zbierania :). Ogólnie zapytaj się rodziców, co masz zrobić aby móc mieć konia i zaproponuj opcję z zbieraniem. Ja namawiam rodziców od pięciu lat, a zbieram od 1,5 roku (od kiedy zaproponowałam mamie taką opcję) więc życzę powodzenia :DPozdrawiam, field
Do poprzedniej odpowiedzi dodam, że lepiej jak konia kupisz gdy będziesz dorosła, będziesz miała pracę i będziesz wiedziała że masz czas na taki obowiązek. Na razie radziłabym Ci jeździć do stajni na treningi, oraz do pomocy w codzinnych czynnościach. Takie obcowanie z końmi na co dzień, nie tylko w czasie jazdy, dużo daje. Zresztą jak masz jakiegoś ulubionego konia, to będziesz z nim mogła spędzać czas prawie jak z swoim :) Dobrym wyjściem byłoby też pojechanie na obóz jeździecki-dobra zabawa, pobyt z konikami i nowe doświadczenia. Co do niezgody rodziców. Zgadzam się z MegaPusia19-za Ciebie i konia będą ponosić odpowiedzialność rodzice, a w tym sporcie nie trudno o wypadek. Może też być to spowodowane jak już wcześniej napisałam brakiem pieniędzy lub ich przypuszczeniami, co się stanie z koniem gdy wyjedziesz na studia, koń Ci się znudzi.Pozdrawiam, field :)
Moja historia:30 maja 2011 roku moj tata wracal z zawodow strzeleckich... mial wypadek.. tego dnia mialam jechac na jazde konna... ;( Nie pojechalam bo sie dowiedzielismy ze tata mial wypadek...(spieszyl sie zeby mnie zawiesc na jazde) wtedy mialam sie dowiedziec kiedy beda moje pierwsze zawody (nie dowiedzialam sie) od tamtego czasu nigdy nie siedzialam na koniu i nie widzialam konia w realu.. bardzo bym chciala jezdzic ale nie mowie o tym moim rodzica... :(Od bardzo malego bachora mazylamn o koniu i zeby jezdzic konno... mialam stycznosci z konmi bo moj wujek je hodowal :DW dzen dziecka to chyba w czerwcu 2006 roku moja mama zabrala mnie do Walewic zebym popatrzyla na konie :)Akurat wtedy taka jedna pani prowadzila lekcje mama zeby zrobic mi przyjemnosc zapytala sie czy taka mala smarkula moglaby juz jezdzic konno... Pani powiedziala "no baa!" i kazala mi wsiasc na "Godive" zapytala sie mnie czy juz wczesniej jezdzilam powiedzialam ze niegdy w zyciu...Noi sie umuwilismy na nastepna jazde... i tak przyjezdzalam dwa razy w tygodniu... :)BYLO SUPER! Ale przez tate... :DTeraz mysle nad kupnem konia i byc samouczkiem! Nie obchadza mnie rodzice oszczedzalam kase od 2011 roku jestem przekonana ze mi starczy.. ale modle sie zeby rodzice mi przynajmniej troche pomagali
Mam już 15 lat i też chce mieć własnego konia.Problem w tym że nie mogę namówić rodziców.Trzymałabym go u siebie bo moi rodzice mają gospodarstwo.Namawiałam już rodziców ale to nic nie daje mówiłam że sama sobie kupie bo mam ok 2000 zł odłożone i moja siostra też ma gdzieś tyle.Nawet kiedyś miałam kucyka ale nie był on ujeżdżony i go sprzedałam, a teraz chce mieć większego konia i ujeżdżonego.Douczyłabym się jeździć konno i nie wydawałabym kasy na jazdy bo bym na swoim jeździła.
proś ich do skutku a jak się nie uda to poszukaj takich argumentów, że nie bendom mieli wyjścia:]
mowie ci na pewno nie tylko ty chcesz go mieć zapewniam że raczej wszyscy by go chcieli mieć (oczywiscie ci którzy mają już to nie no chyba że drugiego
niestety zgadzam sie z tym, ze kupno wlasnego konia to ogromny obowiazek i nie konczy sie na samej transakcji, pierwsza sprawa to pensjonat dla koniapoznieij pilnowanie aby jadl, mial opieke weterynaryjna i wiele innnych
Moi rodzice przedwczoraj zgodzili się na konia. Jestem prze szczęśliwa ale moi rodzice mieli takie same zdanie jak moi.ale się udał. Było tak, mój tata poszedł ze mną do stajni (jest na końcu ulicy) tak po prostu. Wtedy poszłam z nim na pastwisko i tata patrzył jak konie do mnie przychodzą po 3 po 4 naraz, wtedy zrozumiał jakie to dla mnie ważne. Gdy wracaliśmy do domu spytałam się go czy jakbym miała super oceny lub koń za prezent wielkanocno-noworoczno-bożonarodzeniowo-urodzinowo-imieninowy. To tata powiedział że jak przez 4 lata z rzędu będę miała pasek to będę miała również konia. SUPER UCZUCIE. Życzę Ci byś miała swojego ukochanego wierzchowca, a zarazem przyjaciela.
Wszystko zależy od tego, dlaczego rodzice się nie zgadzają. Przede wszystkim koń to duża odpowiedzialność i... duży wydatek. Może problemem nie jest Twój brak odpowiedzialności, ale właśnie kwestia finansowa. jeżlei tak, to może lepszą opcją będzie dzierżawa? Jeżeli jeździsz w miejscu, w którym wiele osób trzyma swoje konie, to czasem można załapać się na jazdę za darmo w zamian za opiekę w czasie nieobecności właściciela - to może być dobry początek także dla Ciebie, żeby sprawdzić się, czy naprawdę jesteś w stanie poświęcić na to tyle czasu. Ważne jest też posiadanie już odpowiedniego doświadczenia i techniki jeździeckiej, a je najlepiej zdobywać na różnych koniach, a takiej możliwości po zakupie własnego już mieć nie będziesz.
Właśnie się zorientowałam, że to odkopany wątek z 2010 r., ale może dla kolejnych pokoleń się przyda ;). Swoją drogą ciekawe czy autorka spełniła swoje marzenia :)
Ja proponuję marudzić o konia, pokazywać zdjęcia koni (najlepiej takiej rasy jakiej chcesz konia), malować konie, drukować zdjęcia koni i przywieszać je wszędzie, obiecywać że będzie się dbać o zwierzę itp. Jak twoi rodzice będą np. mówić że nie mają pieniędzy to radzę nazbierać i wtedy im narzekać :) ja w ten sposób mam 2 psy, kota i królika, niestety na konia nie chcą się zgodzić jeszcze.
Jesteś pewna, że jesteś gotowa? Sama nie mam konia, bo uważam, że nie jestem gotowa ( skaczę 120 na oklep i startuję w zawodach). Jako sposób mogę Ci podać parę argumentów : 1 Własny koń nauczy mnie dużo i ułatwi jeździecki rozwój. 2 Gdybym jechała na zawody wyjdzie taniej, bo nie będzie kosztu wynajęcia konia. 3 Mam czas wiecie, że poradzę sobie z opieką.<br>