W mojej stajni jest klacz arabska. Ma chore tylne kończyny, nie pamiętam co to dokładnie jest ale coś z kośćmi. Jest nieuleczalne i przez to nie może pracować pod siodłem i ma trudności z równowagą. Klacz jest bardzo przyjacielska i spokojna, nie gryzie, nie kopie i lubi być pieszczona. Zawsze jak inne konie idą na plac treningowy ona też by chciała popracować lecz nie może. Jakie ćwiczenia mogłabym z nią porobić? Jakieś spacery? Aby jej urozmaicić nudne dni. Lonża odpada. Z góry dziękuje.
Ja bym zaczęła z nią jakieś ćwiczenia z ziemi, troche naturala, np. wchodzenie na niski podest cofanie na znak, obracanie, chodzenie za człowiekiem i stawanie w tym samym czasie..
Ja bym zaczęła od dowiedzenia się co jej konkretnie jest i co może robić a czego nie. Bo tak to można sobie powróżyć z fusów.Jesteś pewna, że chciałby popracować? Skąd taki wniosek? Skoro nie może już pracować pod siodłem, to może wypuścić ją na pastwisko i dać spokój?
Hmmm. Ja bym właśnie tak jak jestemzlasu najpierw dowiedziała się co koniowi dolega konkretnie ze szczegółami i co może, a czego nie.Jeżeli będziesz eksperymentować z zabawami z ziemi nie wiedząc czy koń może to robić, możesz sprawić tym wielką krzywdę. Sama jak zaczynałam pracę z pewnym koniem, który ma problemy z drogami oddechowymi, pytałam się czy może normalnie pracować pod siodłem, czy są jakieś przeciwwskazania i zasady itd. Więc teraz wiem jak pracować z tym koniem, żeby zapobiec nasilaniu się choroby.
jeśli klacz jest schorowana to należy zostawić ją w spokoju i puścić na pastwisko - prawdopodobnie jest już na konskiej emeryturze, możesz zapytac weterynarza ale myslę że dostaniesz informację że nic już nie można zrobic.Dziękowac ludziom że jej nie sprzedali wiadomo GDZIE> i moze spokojnie przeżyć końską starość niewiele koni miało takie szczęście
Klacz nie jest stara, ma dopiero 7 lat, a choroba jest genetyczna. Ponoć konie arabskie często chorują na kończyny niestety. Przy zakupie nie powiedziano, że jest chora i dopiero po wizycie weterynarza się dowiedzieli. Klacz pochodzi z Janowa Podlaskiego. Na pastwisku już bardzo długo przesiedziała. Po jakimś czasie chodzenia w stępie musi być krótka przerwa. Ostatnio jak wzięłam ją do lasu z koleżanką na spacer to nie było problemów prócz tego, że czasem potykała się i była nerwowa bo raczej nikt jej nie zabierał na takie spacery więc rozumiem to tymbardziej, że zawsze jak jest sama to zaczyna się kręcić itd. A do rzeźni nigdy nie trafi. Ogólnie ta równowaga jest zachwiana. nie podnosi nóg za wysoko więc się czasem potyka. Zawsze się pytam instruktorki czy mogę z nią jakąś rzecz zrobić np. przechodzenie przez drążki czy krótkie zakłusowanie. Wszystko jednak jest na uwiązie.
Konie arabskie często chorują na nogi, bo mają już taką słabą ich budowę, niestety. Denerwuje się, bo się wciąż potyka, kręci się, bo konie nie mają zwyczaju przebywać same w jakimś miejscu, którego dobrze nie znają. Po za tym to tak jak ty byś miała coś z nogami, np. z kolanami, a ktoś kazał by Ci chodzić z tym na spacery do lasu, potykała byś się ciągle, a każdy następny krok sprawiał by Ci ból.Ja bym zostawiła klaczkę w spokoju, niech sobie stoi na pastwisku i niech się zajada. To nie jej wina, że ma taką chorobę. Z koniem można nawiązywać więź nie tylko poprzez natural. Ale samo przebywanie z nim, czyszczenie go, pielęgnowanie, klaczka na pewno byłaby zadowolona gdyby ktoś ją wygłaskał i wyczesał ^^
W mojej stajni jest klacz arabska. Ma chore tylne kończyny, nie pamiętam co to dokładnie jest ale coś z kośćmi. Jest nieuleczalne i przez to nie może pracować pod siodłem i ma trudności z równowagą. Klacz jest bardzo przyjacielska i spokojna, nie gryzie, nie kopie i lubi być pieszczona. Zawsze jak inne konie idą na plac treningowy ona też by chciała popracować lecz nie może. Jakie ćwiczenia mogłabym z nią porobić? Jakieś spacery? Aby jej urozmaicić nudne dni. Lonża odpada. Z góry dziękuje.
Ja bym zaczęła z nią jakieś ćwiczenia z ziemi, troche naturala, np. wchodzenie na niski podest cofanie na znak, obracanie, chodzenie za człowiekiem i stawanie w tym samym czasie..
Ja bym zaczęła od dowiedzenia się co jej konkretnie jest i co może robić a czego nie. Bo tak to można sobie powróżyć z fusów.Jesteś pewna, że chciałby popracować? Skąd taki wniosek? Skoro nie może już pracować pod siodłem, to może wypuścić ją na pastwisko i dać spokój?
Hmmm. Ja bym właśnie tak jak jestemzlasu najpierw dowiedziała się co koniowi dolega konkretnie ze szczegółami i co może, a czego nie.Jeżeli będziesz eksperymentować z zabawami z ziemi nie wiedząc czy koń może to robić, możesz sprawić tym wielką krzywdę. Sama jak zaczynałam pracę z pewnym koniem, który ma problemy z drogami oddechowymi, pytałam się czy może normalnie pracować pod siodłem, czy są jakieś przeciwwskazania i zasady itd. Więc teraz wiem jak pracować z tym koniem, żeby zapobiec nasilaniu się choroby.
jeśli klacz jest schorowana to należy zostawić ją w spokoju i puścić na pastwisko - prawdopodobnie jest już na konskiej emeryturze, możesz zapytac weterynarza ale myslę że dostaniesz informację że nic już nie można zrobic.Dziękowac ludziom że jej nie sprzedali wiadomo GDZIE> i moze spokojnie przeżyć końską starość niewiele koni miało takie szczęście
Polecam natural horsemanship
Klacz nie jest stara, ma dopiero 7 lat, a choroba jest genetyczna. Ponoć konie arabskie często chorują na kończyny niestety. Przy zakupie nie powiedziano, że jest chora i dopiero po wizycie weterynarza się dowiedzieli. Klacz pochodzi z Janowa Podlaskiego. Na pastwisku już bardzo długo przesiedziała. Po jakimś czasie chodzenia w stępie musi być krótka przerwa. Ostatnio jak wzięłam ją do lasu z koleżanką na spacer to nie było problemów prócz tego, że czasem potykała się i była nerwowa bo raczej nikt jej nie zabierał na takie spacery więc rozumiem to tymbardziej, że zawsze jak jest sama to zaczyna się kręcić itd. A do rzeźni nigdy nie trafi. Ogólnie ta równowaga jest zachwiana. nie podnosi nóg za wysoko więc się czasem potyka. Zawsze się pytam instruktorki czy mogę z nią jakąś rzecz zrobić np. przechodzenie przez drążki czy krótkie zakłusowanie. Wszystko jednak jest na uwiązie.
Konie arabskie często chorują na nogi, bo mają już taką słabą ich budowę, niestety. Denerwuje się, bo się wciąż potyka, kręci się, bo konie nie mają zwyczaju przebywać same w jakimś miejscu, którego dobrze nie znają. Po za tym to tak jak ty byś miała coś z nogami, np. z kolanami, a ktoś kazał by Ci chodzić z tym na spacery do lasu, potykała byś się ciągle, a każdy następny krok sprawiał by Ci ból.Ja bym zostawiła klaczkę w spokoju, niech sobie stoi na pastwisku i niech się zajada. To nie jej wina, że ma taką chorobę. Z koniem można nawiązywać więź nie tylko poprzez natural. Ale samo przebywanie z nim, czyszczenie go, pielęgnowanie, klaczka na pewno byłaby zadowolona gdyby ktoś ją wygłaskał i wyczesał ^^