Reklama
  • sonka2013-01-24 11:27:55

    Hej! Uczyłam się kiedyś jeździć konno na wakacje, teraz jednak postanowiłam jeździć regularnie. Od jakiegoś czasu uczęszczam do pewnej stadniny. Umiem już kłusować, oczywiście nieidealnie, ale pracuję nad tym. Czuję się już w miarę pewnie w siodle, potrafię zapanować nad koniem, więc pewnie niedługo instruktor zaproponuje mi galop.Czego mogę się spodziewać? Jakie to uczucie? Macie jakieś rady? I oczywiście jak wyglądał wasz pierwszy galop? :)

  • DOWNfall 2013-01-23 20:23:25

    Pierwszy galop-Hej miśka chcesz sobie podgalopować do reszty? <wielkie  oczy i po chwili z miną szaleńca>-Ta!I sruuu na hucułku.A co do galopu to wybija mniej niż w kłusie.możesz się spodziewać odmiany.uczucie...jakbyś pędziła jak opętana.Pozdro:D

  • sonka 2013-01-23 20:52:14

    Pierwszy galop-Hej miśka chcesz sobie podgalopować do reszty? -Ta!I sruuu na hucułku.A co do galopu to wybija mniej niż w kłusie.możesz się spodziewać odmiany.uczucie...jakbyś pędziła jak opętana.Pozdro:Ddzięki, podniosłaś mnie na duchu, mój pierwszy kłus miałam na bardzo wybijającym koniu, byłam dosłownie przerażona XD mam nadzieję, że dobrze zapamiętam galop :D

  • Shango 2013-01-23 21:00:27

    Nie ma co się tak ekscytować :) W szkółce koń zrobi prawdopodobnie cześć rzeczy za Ciebie, bo takowe konie już wiedzą, że po kłusie i chwili stępa następuje galop z drugiego narożnika krótkiej ściany, troszkę taki automat. Co do samego zagalopowania z pewnością już czytałaś jak to się robi, nie ma więc co się rozpisywać, bo internet jest tego pełen. Przede wszystkim ważne jest rozluźnienie, nie możesz się zbytnio stresować, galop to nie jest niewiadomo co, innymi słowy- bez spiny. Usztywnienie ciała spowoduje Twoje większe podskakiwanie w siodle, doprowadzi to do usztywnienia pleców konia, więc wyrzucać Cię będzie jeszcze bardziej-koło się zamyka... Skup się przede wszystkim na nie pochylaniu się w przód i kierowaniu stóp ku dołowi.Co do samego galopu: to uczucie bardzo przyjemne, chód ten jest dużo wygodniejszy niż kłus. Na ujeżdżalni koń nie popędzi dzikim galopem więc rodeo raczej nie będzie, galop jest dużo spokojniejszy niż się wydaje z boku. Wystarczy się rozluźnić i jest miodzio :)Mój pierwszy galop odbył się w dzień końskich pierwszych razów, pierwszy raz mnie koń wówczas kopnął, pierwszy raz zagalopowałam, potem pierwszy raz miałam woltyżerkę i pierwszy raz spadłam, nawet odbyłam swój pierwszy skok (całe 30 cm :D). Odbyło się to bardzo spokojnie i płynnie, mój ówczesny wierzchowiec w dużej mierze reagował na polecenia instruktora, właściwie nawet w większej niż na moje, kazała mi  (właściwie mu) zagalopować z narożnika, przegalopowałam całą długą ścianę dość dużej ujeżdżalni (służącej za parkur) i byłam z siebie bardzo dumna :)Życzę miłych galopów. Pozdrawiam.

  • Reklama
  • Oczy Nocy 2013-01-23 22:35:44

    Ja miałam podobnie jak Shango dzień pierwszych razów :P Pierwszy raz byłam w terenie, pierwszy raz galopowałam i pierwszy raz spadłam ;)Ja pierwszy raz galopowałam w terenie (to nie jest dobry pomysł) no i było normalnie koń zagalopował za drugim koniem ja zrobiłam półsiad i było ok ;) Galop jest bardzo przyjemnym chodem, dużo wygodniejszym niż kłus. Pamiętaj żeby się nie spinać i nie stresować, odchylić do tyłu, i jechać, na pewno na początek dostaniesz spokojnego konia i będzie dobrze ;)

  • redakcja 2013-01-24 15:48:45

    No nie wiem, czy instruktor w najbliższym czasie zaproponuje Ci galop. To zależy w jakiej stajni jeździsz, i co rozumiesz przez słowa " mieć opanowany kłus ". No bo utrzymywać się w siodle podczas kłusa, a sprawnie anglezować, jeździć wysiadywanym i wykonywać przeróżne (te najprostsze) figury to jednak co innego... Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy konnej. Chodzi mi o to, że galop jest o wiele bardziej niebezpieczny, niż kłus. Może się podczas niego stać  wiele niezapowiedzianych rzeczy... tak więc potrzebne ci jest doświadczenie i umiejętności radzenia sobie w " sytuacjach nagłych ".No ale przejdźmy do rzeczy, zakładając, iż jesteś na pierwszy w życiu galop gotowa. na początku na pewno poczujesz wstrząs - większy lub mniejszy, zależy od konia. No i różnicę. Gdy siedzi się w siodle i po raz pierwszy galopuje, wydaje się, że pędzisz z niewyobrażalną prędkością. Mimo, iż z boku wygląda to całkiem... hmmm. normalnie ( tz. wolno ).A jak to było ze mną? Po przeciętnej lekcji instruktor nagle obwieścił mi "spróbujemy sobie zagalopować". Byłam podekscytowana, normalne. Gdy wreszcie znalazłam się na lonżowniku i koń ( niezwykle miękki i spokojny ) przeszedł do wyższego chodu od tych, których ja wcześniej doświadczyłam - doznałam szoku. Spodziewałam się czegoś prostszego, a tu po 2 sek. znalazłam się jedną nogą na ziemi. Nie byłam na ten pierwszy galop zwyczajnie gotowa, toteż się zawiodłam. Do nauki galopu wróciłam kilka lekcji później, lecz nie mogłam się rozluźnić. I trwało to tak dość długo, aż wreszcie się przełamałam. Kosztowało mnie to sporo wysiłku psychicznego, ale się opłacało. Obecnie nie mam z tym problemów.Dlatego właśnie wciąż powtarzam, iż aby rozpocząć naukę galopu, trzeba być już chociaż trochę doświadczonym, dobrze trzymającym się w siodle i przygotowanym na wszystko jeźdźcem. Oczywiście w Twoim przypadku nie musi być tak jak u mnie, ale nie warto ryzykować.Daj znać, gdy już będzie po wszystkim :)

  • sonka 2013-01-24 15:56:57

    Tak, zsunęłam się już z konia, bryknął mi nie raz :) Zdaję sobie sprawę, że im więcej się umie tym mniejszy szok, ale nie wiem kiedy zaczne galopować, nie powiedziane, że będzie to zamierzony galop, zawsze może się koń spłoszyć i ruszyć galopem dlatego wolę się zapytać co i jak :)Dziękuję za odpowiedzi :)

  • intense 2013-01-24 16:10:59

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? 

  • Reklama
  • gaga941 2013-01-24 22:36:32

    Wątpie, żeby instruktor jazdy czekał, aż koń bryknie, wierzgnie czy cokolwiek żeby zacząć nowy element:) 

  • redakcja 2013-02-02 12:27:24

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.

  • Hippika 2013-02-02 13:35:45

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.MagaPusia, czy ty ciut nie przesadzasz?? Galop to chód jak każdy inny i spokojnie można się go nauczyć, gdy już się łapie o co w jeździe konnej chodzi i jest się w stanie swobodnie poruszać kłusem. "W dużo szybszym chodzie?" Przecież my mówimy o spokojnym galopie, a nie o wyścigach? Oczywistym jest, że na pierwszy galop daje się jeźdźcowi konia, który nie powinien niczego odwalić i ja osobiście jestem zwolenniczkę lonży, gdzie jeszcze ma się na zwierzakiem jakąś kontrolę, a jeździec może skupić się na sobie. Piszesz o galopie jakby to było skakanie dwumetrowych przeszkód, czy wyjazd na wyścigi. Galop należy do podstaw jazdy konnej, a nie jest czymś super zaawansowanym... A spłoszyć się, czy zacząć wydziwiać to koń może nawet w stój...

  • paula04 2013-02-03 20:03:52

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.To twoim zdaniem jaki powinien być ten koń? Większość szkółkowiczów przebywa twój galop na super spokojnym "miśku" ty zapewne też. Nie strasz koleżanki

  • Reklama
  • marysia131101 2013-02-03 22:16:43

    Moja koleżanka miała taki "opanowany kłus". Mamy naprawdę super instruktorkę, bo gdy ta koleżanka powiedziała jej, że w poprzedniej stadninie galopowała bardzo dobrze, to nasza pani instruktor uwierzyła jej na słowo.No i oczywiście dostała konia dla osób, które galopowały już dużo razy. To był koń szybki, płochliwy, zupełnie nie reagujący na polecenia instruktora, tylko osoby na swym grzbiecie.Muszę dodać, że koleżanka galopowała w poprzedniej stadninie na lonży, na spokojnym koniu. Ona wtedy tylko siedziała. O skutki tego galopu nie trzeba pytać. Oczywiście, konik się spłoszył, ona zagalopowała na złą nogę, koń wierzgnął, ona spadła, i to dosyć poważnie. Na szczęście nic jej się nie stało. A za koniem trzeba było ganiać, by (spłoszonego) złapać. Nie spiesz się z galopem, jeśli nie czujesz się na siłach...

  • sonka 2013-02-04 15:39:21

    Moja koleżanka miała taki "opanowany kłus". Mamy naprawdę super instruktorkę, bo gdy ta koleżanka powiedziała jej, że w poprzedniej stadninie galopowała bardzo dobrze, to nasza pani instruktor uwierzyła jej na słowo.No i oczywiście dostała konia dla osób, które galopowały już dużo razy. To był koń szybki, płochliwy, zupełnie nie reagujący na polecenia instruktora, tylko osoby na swym grzbiecie.Muszę dodać, że koleżanka galopowała w poprzedniej stadninie na lonży, na spokojnym koniu. Ona wtedy tylko siedziała. O skutki tego galopu nie trzeba pytać. Oczywiście, konik się spłoszył, ona zagalopowała na złą nogę, koń wierzgnął, ona spadła, i to dosyć poważnie. Na szczęście nic jej się nie stało. A za koniem trzeba było ganiać, by (spłoszonego) złapać. Nie spiesz się z galopem, jeśli nie czujesz się na siłach...No nie wiem, czy ta wasza instruktorka jest taka super, skoro wierzy na słowo i czlowieka, którego pierwszy raz będzie widziec na koniu sadza na płochliwego konia, który nie reaguje na polecenia. Mnie w nowej stadninie posadzili na najspokojniejszego konia i instruktor sprawdzał moje umiejętności zanim cokolwiek pozwolił mi zrobic w kłusie- chociaz mówiłam mu, że już się wczesniej uczyłam.

  • redakcja 2013-02-04 16:04:08

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.MagaPusia, czy ty ciut nie przesadzasz?? Galop to chód jak każdy inny i spokojnie można się go nauczyć, gdy już się łapie o co w jeździe konnej chodzi i jest się w stanie swobodnie poruszać kłusem. "W dużo szybszym chodzie?" Przecież my mówimy o spokojnym galopie, a nie o wyścigach? Oczywistym jest, że na pierwszy galop daje się jeźdźcowi konia, który nie powinien niczego odwalić i ja osobiście jestem zwolenniczkę lonży, gdzie jeszcze ma się na zwierzakiem jakąś kontrolę, a jeździec może skupić się na sobie. Piszesz o galopie jakby to było skakanie dwumetrowych przeszkód, czy wyjazd na wyścigi. Galop należy do podstaw jazdy konnej, a nie jest czymś super zaawansowanym... A spłoszyć się, czy zacząć wydziwiać to koń może nawet w stój... Przyznaję, możliwe, iż wyolbrzymiam problem. Tylko widzisz, gdy ja byłam taka " na luzie " no to... cóż, skończyło się to dla mnie dość niekorzystnie. Przestrzegam sonkę, by nie popełniła takich błędów ja ja. No i widzisz, dla osoby początkującej pierwszy galop to jest już coś, "wskoczenie" na wyższy poziom :). Dlatego chcę, by przeżyła to jak najlepiej, nie zraziła się do jazdy konnej. Wy tak ją zachęcacie, piszecie, że "to takie łatwe, na pewno sobie poradzisz". Oby się nie rozczarowała...

  • redakcja 2013-02-04 16:09:26

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.To twoim zdaniem jaki powinien być ten koń? Większość szkółkowiczów przebywa twój galop na super spokojnym "miśku" ty zapewne też. Nie strasz koleżanki Hehe, zauważ, iż "większość" nie oznacza "wszyscy". Może pytająca akurat będzie mieć pecha i dostanie bardziej płochliwego konia, lub jakiś inny zagalopuje jej tak "bez uprzedzenia"? Każdy koń, nawet najłagodniejszy, ma prawo przeżyć "chwilę słabości". Nie lubię ludzi, którzy mówią coś w stylu "to taki pieścioch, jeszcze nigdy nikogo nie zrzucił". Bardzo zdziwiliby się, gdyby ten koń się spłoszył i np. poniósł w terenie. W jeździe konnej trzeba dmuchać na zimne...

  • paula04 2013-02-04 16:35:56

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.MagaPusia, czy ty ciut nie przesadzasz?? Galop to chód jak każdy inny i spokojnie można się go nauczyć, gdy już się łapie o co w jeździe konnej chodzi i jest się w stanie swobodnie poruszać kłusem. "W dużo szybszym chodzie?" Przecież my mówimy o spokojnym galopie, a nie o wyścigach? Oczywistym jest, że na pierwszy galop daje się jeźdźcowi konia, który nie powinien niczego odwalić i ja osobiście jestem zwolenniczkę lonży, gdzie jeszcze ma się na zwierzakiem jakąś kontrolę, a jeździec może skupić się na sobie. Piszesz o galopie jakby to było skakanie dwumetrowych przeszkód, czy wyjazd na wyścigi. Galop należy do podstaw jazdy konnej, a nie jest czymś super zaawansowanym... A spłoszyć się, czy zacząć wydziwiać to koń może nawet w stój... Przyznaję, możliwe, iż wyolbrzymiam problem. Tylko widzisz, gdy ja byłam taka " na luzie " no to... cóż, skończyło się to dla mnie dość niekorzystnie. Przestrzegam sonkę, by nie popełniła takich błędów ja ja. No i widzisz, dla osoby początkującej pierwszy galop to jest już coś, "wskoczenie" na wyższy poziom :). Dlatego chcę, by przeżyła to jak najlepiej, nie zraziła się do jazdy konnej. Wy tak ją zachęcacie, piszecie, że "to takie łatwe, na pewno sobie poradzisz". Oby się nie rozczarowała...Proszę cię! Tylko nie mów, że w galopie trzeba być spiętym! Jak się dziewczyna rozluźni to łatwiej jej bedzie rytm złapać, i nie będzie podskakiwała jak worek kartofli.Sonka wyluzuj się! Na pewno sobie poradzisz. Galop nie jest taki super trudny! Możesz spróbować najpierw w półsiadze ;). Moim zdaniem to łatwiejszy sposób galopu. Pamiętaj! Albo wodze, albo siodło! Gdy złapiesz się tak sodła, że będziesz miała napięte wodze, to każda foulla będzie bolesna, ponieważ wędzidło będzie obijało zęby koniu! Musisz podążać za końskim ruchem głowy, bo jeśli dopuścisz do obijania, koń zrobi Ci rodeo, i tak prędzej czy później. Bo kto nie ratuje się przed bólem? Jeśli chodzi o mój pierwszy galop to nie było to specjalnie wyczekiwane zdarzenie, bardziej czekałam na teren ;)Pozdrawiam!

  • Reklama
  • Hippika 2013-02-04 16:40:06

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.MagaPusia, czy ty ciut nie przesadzasz?? Galop to chód jak każdy inny i spokojnie można się go nauczyć, gdy już się łapie o co w jeździe konnej chodzi i jest się w stanie swobodnie poruszać kłusem. "W dużo szybszym chodzie?" Przecież my mówimy o spokojnym galopie, a nie o wyścigach? Oczywistym jest, że na pierwszy galop daje się jeźdźcowi konia, który nie powinien niczego odwalić i ja osobiście jestem zwolenniczkę lonży, gdzie jeszcze ma się na zwierzakiem jakąś kontrolę, a jeździec może skupić się na sobie. Piszesz o galopie jakby to było skakanie dwumetrowych przeszkód, czy wyjazd na wyścigi. Galop należy do podstaw jazdy konnej, a nie jest czymś super zaawansowanym... A spłoszyć się, czy zacząć wydziwiać to koń może nawet w stój... Przyznaję, możliwe, iż wyolbrzymiam problem. Tylko widzisz, gdy ja byłam taka " na luzie " no to... cóż, skończyło się to dla mnie dość niekorzystnie. Przestrzegam sonkę, by nie popełniła takich błędów ja ja. No i widzisz, dla osoby początkującej pierwszy galop to jest już coś, "wskoczenie" na wyższy poziom :). Dlatego chcę, by przeżyła to jak najlepiej, nie zraziła się do jazdy konnej. Wy tak ją zachęcacie, piszecie, że "to takie łatwe, na pewno sobie poradzisz". Oby się nie rozczarowała...Teraz to normalnie dowaliłaś jakby miała dziewictwo tracić co najmniej, z tym.." przeżyć to jak najlepiej i się nie zrazić". Nie ma co wyolbrzymiać problemu, galop to nic wielkiego i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest wygodniejszy niż kłus. W jeździe konnej zawsze może się przydarzyć coś niespodziewanego czy to w galopie, czy nie i nie ma co czekać z pierwszym galopem w nieskończoność. Przegalopowanie kilku kółek na lonży trzymając się grzywy, czy siodła po to, żeby się przyzwyczaić do nowego ruchu konia jest bardzo dobrze, a nie straszne, a że spaść każdy kiedyś musi to co to  czym tu się zrażać? 

  • marysia131101 2013-02-04 17:30:09

    Rzeczywiście, trochę złe określenie. Ale pisałam to tak późno (jak na mnie) że już nie miałam pomysłu określać instruktorki... SORKA:)

  • redakcja 2013-02-06 14:27:41

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.MagaPusia, czy ty ciut nie przesadzasz?? Galop to chód jak każdy inny i spokojnie można się go nauczyć, gdy już się łapie o co w jeździe konnej chodzi i jest się w stanie swobodnie poruszać kłusem. "W dużo szybszym chodzie?" Przecież my mówimy o spokojnym galopie, a nie o wyścigach? Oczywistym jest, że na pierwszy galop daje się jeźdźcowi konia, który nie powinien niczego odwalić i ja osobiście jestem zwolenniczkę lonży, gdzie jeszcze ma się na zwierzakiem jakąś kontrolę, a jeździec może skupić się na sobie. Piszesz o galopie jakby to było skakanie dwumetrowych przeszkód, czy wyjazd na wyścigi. Galop należy do podstaw jazdy konnej, a nie jest czymś super zaawansowanym... A spłoszyć się, czy zacząć wydziwiać to koń może nawet w stój... Przyznaję, możliwe, iż wyolbrzymiam problem. Tylko widzisz, gdy ja byłam taka " na luzie " no to... cóż, skończyło się to dla mnie dość niekorzystnie. Przestrzegam sonkę, by nie popełniła takich błędów ja ja. No i widzisz, dla osoby początkującej pierwszy galop to jest już coś, "wskoczenie" na wyższy poziom :). Dlatego chcę, by przeżyła to jak najlepiej, nie zraziła się do jazdy konnej. Wy tak ją zachęcacie, piszecie, że "to takie łatwe, na pewno sobie poradzisz". Oby się nie rozczarowała...Proszę cię! Tylko nie mów, że w galopie trzeba być spiętym! Jak się dziewczyna rozluźni to łatwiej jej bedzie rytm złapać, i nie będzie podskakiwała jak worek kartofli.Sonka wyluzuj się! Na pewno sobie poradzisz. Galop nie jest taki super trudny! Możesz spróbować najpierw w półsiadze ;). Moim zdaniem to łatwiejszy sposób galopu. Pamiętaj! Albo wodze, albo siodło! Gdy złapiesz się tak sodła, że będziesz miała napięte wodze, to każda foulla będzie bolesna, ponieważ wędzidło będzie obijało zęby koniu! Musisz podążać za końskim ruchem głowy, bo jeśli dopuścisz do obijania, koń zrobi Ci rodeo, i tak prędzej czy później. Bo kto nie ratuje się przed bólem? Jeśli chodzi o mój pierwszy galop to nie było to specjalnie wyczekiwane zdarzenie, bardziej czekałam na teren ;)Pozdrawiam!Kochana, nie wmawiał mi tego, czego nie napisałam. Absolutnie nie twierdzę, że w czasie galopu trzeba być spiętym, bynajmniej. Pisząc " gdy byłam taka na luzie " miałam na myśli to, że nie przejmowałam się pierwszym galopem ( patrz ---> specjalnie wzięłam "na luzie" w cudzysłów ). Twoja sprawa, jak to zinterpretujesz, mam nadzieję, że autorka wątku okaże się bardziej domyślna. 

  • Alaris 2013-02-06 14:48:40

    Pierwszy galop? Jestem w cyrku (takim jakby maleńkim okrągłym czworoboku z ścianami i dachem) na dorosłym koniu rasy SP. To moja 4 lekcja. Sama przechodzę w galop i robię parę kółek. W końcu instruktorka mówi o przejściu do kłusa lub stępa. Nie jest to straszne. Na początku może i z prędkości wszystko rozmazywało mi się przed oczami. Ale jeśli twoja stajnia dysponuje w teren i zabierze cię gdy będziesz bardziej doświadczona, galopujesz sobie jakby beztrosko po polance i tak szybko jak droga za tobą wylatują z głowy złe myśli.

  • sonka 2013-03-03 00:41:59

    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.Jestem już po pierwszym galopie, a właściwie zagalopowaninu, które w żaden sposób nie było zaplanowane, ale utrzymałam się w siodle :) 

  • Huculkowa 2013-03-03 14:41:11

    "  Spadłaś kiedyś z konia? Koń cie poniósł? Wierzgnął? Strzelił z zadu? Stanął dęba? Jeśli nie, to raczej wątpię, czy umiesz zapanować nad koniem na tyle dostatecznie, by zacząć nowy element nauki jazdy  konnej." Wybacz, ale dawno już takich głupot nie czytałam . Czyli aby zacząć galopować, wymaganiem jest nieposłuszeństwo konia? Co do spadania, to też jest to niezłe. Może jest taka osoba, co ma idealną równowagę oraz wyjątkowo spokojnego konia, że po prostu nie miała okazji spaść? Hm... chyba źle mnie zrozumiałaś. Chodziło mi o to, że jeżdżąc całe życie na superspokojnym koniu, "miśku" szkółkowym, możemy błędnie ocenić swoje umiejętności. Jeśli ktoś miał do czynienia tylko z "najlepszymi" koniami w stajni ( tj. tymi najlepiej ujeżdżonymi i inteligentnymi, które często same domyślają się zamierzeń jeźdźca ), może w galopie po prostu sobie nie poradzić. Większość koni w tym dużo szybszym chodzie inaczej się zachowuje, zdarza się, że ciężej nad nimi zapanować. Tak więc, aby przystąpić do nauki galopu trzeba się już dobrze trzymać w siodle. A jeździectwo jest sportem, w którym wyjątkowo bardzo liczą się doświadczenia. Uczeń, który już przeżył kilka takich " zwrotów akcji " będzie lepiej przygotowany na ewentualne zaskoczenie, jakim będzie np. nieposłuszeństwo konia ( jeśli ten cały tydzień spędził w stajni, nie dziw się, że będzie chciał trochę poszaleć ) <------ to tylko przykład.Mam nadzieję, że wystarczająco wyjaśniłam Ci moje zdanie.MagaPusia, czy ty ciut nie przesadzasz?? Galop to chód jak każdy inny i spokojnie można się go nauczyć, gdy już się łapie o co w jeździe konnej chodzi i jest się w stanie swobodnie poruszać kłusem. "W dużo szybszym chodzie?" Przecież my mówimy o spokojnym galopie, a nie o wyścigach? Oczywistym jest, że na pierwszy galop daje się jeźdźcowi konia, który nie powinien niczego odwalić i ja osobiście jestem zwolenniczkę lonży, gdzie jeszcze ma się na zwierzakiem jakąś kontrolę, a jeździec może skupić się na sobie. Piszesz o galopie jakby to było skakanie dwumetrowych przeszkód, czy wyjazd na wyścigi. Galop należy do podstaw jazdy konnej, a nie jest czymś super zaawansowanym... A spłoszyć się, czy zacząć wydziwiać to koń może nawet w stój... Widzę że dyskusja na temat pierwszego galopu stała się bardzo dynamiczna. Pierwszy galop to jak pierwszy kłus. Każdy się ekscytuje ale z czasem to wszystko przechodzi i galop jest jak każdy inny chód. Co do tego czy ktoś jeszcze spadł przed galopem z konia czy nie to moje zdanie wygląda tak: ja nie spadłam z żadnego konia chociaż jeżdżę  4 miesiące i co? nie mogę galopować. Miałam parę może nie super ekstremalnych sytuacji ale trochę mi koń poniósł ale nie spadłam. I cieszę się z tego może to nie jest ten czas aby spadać z konia?

  • joanna-bibik 2013-03-03 20:41:16

    Galop nie jest żadnym dramatem, ani żadnym wyczynem, bez względu na to czy jest pierwszy czy kolejny. A to, czy będzie bezpieczny i czy jeździec spadnie podczas galopu to czasem kwestia przypadku, ale przede wszystkim właściwej pracy instruktora z jeźdźcem i przygotowania go do tego galopu oraz upewnienia się, że dosiad jest wystarczająco stabilny a jeździec potrafi się rozluźnić - bo spięcie w galopie powoduje wyłącznie zostawanie za ruchem konia, obijanie się w siodle i poczucie dyskomfortu.Sonka, najlepiej będzie jeśli opowiesz instruktorowi o swoich obawach lub wątpliwościach albo zwyczajnie poprosisz o wprowadzenie teoretyczne do galopu i zagalopowania - co często jest samo w sobie trudniejsze od galopu.

  • Reklama
  • Kasia172 2013-03-07 13:02:18

    Ja się uczyłam galopu na 5 lekcji ;)

  • sarucha 10 2013-03-12 16:29:00

    Jeżdżę na koniach ponad 6 lat i nadal się uczę. Po prostu chcę doskonalić swój dosiad i pomoce nie to że nie umiem. Na początek spróbuj się rozluźnić. Nie spinaj się i nie trzymaj się za wodzę bo tylko pogorszysz wszystko. Czuj się swobodnie i wczuj się w rytm konia. Powodzenia

  • Kor 2013-03-29 14:26:45

    Przy pierwszym galopie bardzo ważne jest, byś się nie bała. Ja pierwszy galop miałam w terenie ( ścigaliśmy się ). Była to dla mnie wielka przyjemność, ale wiedziałam,że muszę być pewna siebie i swoich umiejętności. Pamiętaj, że jeśli masz obawy i czujesz się niepewnie, koń to czuje. Są konie, które wyczuwając strach jeźdźca mogą zrzucić. Pamiętaj również, że galop powinien być dla Ciebie przyjemnością, a nie sytuacja stresującą. Na pewno instruktor, wszystko ci opowie. Co do odczuć, galop mniej wybija ( zależy jeszcze od konia ) i wydaje się być taki... płynniejszy. Pozdrawiam i miłych galopów!!!!

  • Koniara - Adzia 2013-03-29 14:47:04

    Ta już Cię wzięli na wyścigi przy pierwszym galopie xd

  • paulina-jadach 2013-04-02 19:08:31

    jak nie wiesz to się nie wypowiadaj

  • Koniara - Adzia 2013-04-03 19:57:40

    A co tu wiedzieć ? Nikt nie nauczy się galopu od razu.Osoba która galopuje pierwszy raz nie powinna iść na żadne wyścigi, chyba że Kor trafiła na kompletnych idiotów, bo tylko tacy pozwolili by na taki numer. Wierze że można sobie dobrze radzić przy pierwszym galopie po wielu ćwiczeniach w kłusie...jak najbardziej, ale wyścigi to chyba jakaś fantazja tej forumowiczki :)

  • wkonskimsiodle 2013-04-20 22:31:32

    Dzisiaj miałam swój pierwszy galop. :)Jak przyjechałam, to podczas przygotowywania konia instruktor spytał czy miałyśmy (byłam z przyjaciółką) już galop. Powiedziałyśmy ze nie, to odpowiedział: "a no to dzisiaj będzie". Jej, zestresowałam się jak diabli :).W ciągu lekcji nic nie wspominał, więc łudziłam się że już zapomniał, heh. :D Nie mniej jednak, myliłam się. Pod koniec lekcji trener kazał odjechać mi dalej, i wziął przyjaciółkę na lonże. Mnie kazał się przyglądać. Patrzyłam jak zobaczyłam że chwilami była 30 cm nad siodłem, to tysiąc myśli przebiegło mi przez głowę. Przyszła pora na mnie.Trener mówi ze kłus anglezowany, a koń już galopuje. :) Mocno się trzymałam siodła, i..w sumie nie było tak źle. Najpierw była próba, po 3 kroki, i takie 4 powtórzenia. Mnie podobno tak nie wybijało, słuchałam rad instruktora, no i..fajnie to poszło. Przy jednym z kółek byłam blisko barierki, a nade mną była sosna, i w tej chwili trochę mnie rozproszyło, i miałam problem z równowagą, ale po chwili było dobrze.Więc ogólnie, to fajne uczucie, z tym ze jak na lonży, to mnie tak do zewnątrz "pchało".

  • koniarka13 2013-08-15 13:46:12

    ojejciu galop to wspaniała sprawa jak już zagalopujesz będziesz chciała galopować codzienniegdy chcesz zagalopować zewnętrzną nogę przesuń na popręg a wewnętrzną na w ten sposub zagalopujesz miej prostą postawę patrz przed siebie nie pochylaj się do przodu bo spadniesz usiądź głeboko w siodło na zakrętach zewnętrzne ramię pochyl do tyłu i przechyl się leciutko w tą stronę w którą koń skręca.mój pierwszy galop był magiczny i mam nadzieję że ty też będziesz taki miała



Reklama
Reklama