Jest tam hackamore i zwykłe bodajże oliwkowe ;)Hackamore jest stosowane przez doświadczoną rękę, która nie może zrobić dla konia krzywdę, lecz niektóre młode i niedoświadczone osoby zakładają je dla koni by "lepiej" chodziły, co wpływa na złe skutki ;)
Ale jest jeszcze taka możliwość, aby zrobić ogłowie "naturalne" Doczepione hackamore (bez wędzidełka) do haltera. To jest dobre na konie nieakceptujące wędzidła ;)
Tak, wyrzućmy siodła i ogłowia, a konie wypuśćmy do lasu. Wtedy będą szczęśliwe! Skoro dla ciebie zwykłe wędzidło i zwykłe hakamore to dziwadła (założone razem mogą działać nawet delikatniej niż osobno), proponuję trochę wzbogacić swoją wiedzę.
Hackamore to rodzaj ogłowia bez wędzidła...polega na tym,że na nos konia zakładasz coś w rodzaju dzwigni z wodzą.im dłuży pręt tym nacisk jest silniejszy... Hackamore jest zazwyczaj uzywane dla koni,ktorym nie stosuję sie wedzidła z różnych względówUważam,że uzywanie Hacamore wraz z wędzidłem jest bez sensu,ale jak widać na zdjęciu tak też się robi...ale wydaję mi sie ze tylko ze względów estetycznych..Osobiście raz jezdziłam na takim oglowiu i bez rewelki poza tym,że wiekszość czasu bałam się że złamie koniowi nos...Natomiast dla bardzo,ale to bardzo doświadczonego jeżdzca z delikatną i wyczuloną ręką może być fajną alternatywą od pchania koniowi metalu do pyska.
Taak... durniem jest również Eric Lamaze, który ubierał swojego nieszczęśliwego konia w identyczny zestaw, aby następnie tymi dziwadłami przeszkadzać mu z całych sił w wygrywaniu konkursów GP. Ale on pewnie robił to ze względów estetycznych.
magdast oceniła człowieka jako durnia na podstawie jednego uciętego zdjęcia. Określiła jako dziwadła sprzęt, którego najwyraźniej nie potrafi poprawnie nazwać (a nie jest specjalnie wymyślny). Gdzie tu głębia?Co oceniania szczęścia konia na podstawie zdjęcia jego oka... szkoda klawiatury.
Gdyby koń nie był przeganaszowany i połamany w kręgach to na pewno inaczej można by odebrać to zdjęcie.Patenty są po to żeby ich używać, ale przez doświadczonych jeźdźców, a nie ludzi o dużych możliwościach pieniężnych chętnych iść na skróty. Coraz częściej na parkurach rangi GP widzi się jeźdźców używających zwykłe wędzidła. Każdy sobie radzi i osiąga nie gorsze rezultaty niż osoba jeżdżąca na tandemach. W dużej mierze zależy też od trudności konia, jego wrażliwości na pomoce przede wszystkim ustawienia go na te pomoce przez jeźdźca. Nie zawsze ostre wędzidło = dobry jeździec czy trudny koń, niestety. Znam ludzi, którzy zamiast dać koniowi czas to pomagają sobie np. zmianą wędzidła na ostrzejsze. Znam też ludzi, którzy przerzucają się z wędzideł ostrych na gumowe i świetnie dają sobie radę.
Gdyby koń nie był przeganaszowany i połamany w kręgach to na pewno inaczej można by odebrać to zdjęcie.Patenty są po to żeby ich używać, ale przez doświadczonych jeźdźców, a nie ludzi o dużych możliwościach pieniężnych chętnych iść na skróty. Coraz częściej na parkurach rangi GP widzi się jeźdźców używających zwykłe wędzidła. Każdy sobie radzi i osiąga nie gorsze rezultaty niż osoba jeżdżąca na tandemach. W dużej mierze zależy też od trudności konia, jego wrażliwości na pomoce przede wszystkim ustawienia go na te pomoce przez jeźdźca. Nie zawsze ostre wędzidło = dobry jeździec czy trudny koń, niestety. Znam ludzi, którzy zamiast dać koniowi czas to pomagają sobie np. zmianą wędzidła na ostrzejsze. Znam też ludzi, którzy przerzucają się z wędzideł ostrych na gumowe i świetnie dają sobie radę.Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.
Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.I to dowodzi, że koń ze zdjęcia jest nieszczęśliwy, jeździec jest durniem, a sprzęt jest dziwaczny?
Mam kolegę, który ma wielkiego ogiera holsztyńskiego, koń był wychowany przy klaczach, jest spokojny jak na ogiera. U nas w stajni jeździ na zwykłym wędzidle, czasem skacze na cordeo na nim, ale jak wyjezdza na zawody musi zakładac ostrzejsze, gdyż koń czasem staje się nieprzewidywalny "po za domem" i ciężko na zwykłym jest zapanować. To jest tylko zdjęcie, jakaś klatka,
urywek, na podstawie jednej chwili, zdjęcia nikt nie stwierdzi czy koń
jest nieszczęśliwy (przepraszam, są wyjątki). Nikt też nie stwierdzi,
jak ten koń się zachowuje, jak reaguje na kiełzno, jaki jest w
prowadzeniu, czy też jakie ma warunki w stajni i jak jest traktowany czy jezdzony "w domu" , bo może tak jak w sytuacji opisanej powyżej jest jezdzony inaczej. :)
Pozdrawiam!
Przepraszam, ale tylko na początku przedstawiłam swoje zdanie co do zdjęcia reszta mojej wypowiedzi to wyłącznie obserwacje i moje ogólne zdanie na temat tandemów.Cava, nie odnosiłam się do sportu na poziomie regionalnych zawodów kl. L (100 cm) tylko do klasy GP (150-160 cm) co nie zmienia faktu, że na pewno dobrze zgrana para taki parkur potrafiła by przejechać na cordeo.jestemzlasu, nikt nie powiedział, że to dowodzi głupoty czy dziwaczności tandemu.
Więc nie rozumiem jaki ma to związek z tematem wątku.Co do przejechania parkuru GP na cordeo - zapewne możliwe, ale obawiam się, że wynik nie byłby powalający. Obecnie stawiane parkury są bardzo trudne technicznie, wymagają od konia i jeźdźca błyskawicznych reakcji, zgrania się w ułamku sekundy, który nieraz decyduje o zwycięstwie. Stąd na parkurach skomplikowane kiełzna, które wyglądają "ostro", a są po prostu precyzyjne, jak munsztuk w ujeżdżeniu. Zapewniam, że na poziomie GP nie ma jeźdźców, którzy stosują takie kiełzna w wyniku mody, chęci "pójścia na skróty" czy, jak raczyła sugerować jedna z dyskutantek, z przyczyn estetycznych.
Nikt nie sugerował, że na POZIOMIE GP jest to kwestią estetyki czy pójścia na skróty. Myślę, że na takim poziomie znajdują się tylko jeźdźcy, którzy patentami posługiwać się potrafią, znają swoje konie i wiedzą kiedy i z jaką siłą ich używać. W którym momencie rękę zamknąć bardziej czy mniej.
Ale dlaczego Wy wszyscy podchodzicie do Hacamore jako do "ostrzejszego" wyjścia???Troche tego nie rozumiem...Fakt hacamore ze względu na swoją budowę i konstrukcje oraz zasadę działania może zwierzęciu zrobić krzywdę,ale mimo wszystko jest to bezwędzidłowe rozwiązanie i dla jeżdzca doświadczonego i dla jego konia tylko bajka bo zwierzę nie ma w paszczy kawałka metalu...Ja uważam,że hacamore jest dużo łagodniejsze niz wędzidło...natomiast jest na tyle specyficznym narzędziem,że no nie dla wszystkich :):):)Co do tego zdjęcia :) napewno jest to zdjęcie z wysokiej rangi zawodow,więc osoba która użyła takiego zastosowania napewno miała w tym swój cel,a w koniu nie widze wielkiego cierpienia i nienaturlanego zganaszowania...Zebrany kon to nie tylko kon z łbem wygietym "na łabędzia"...Moze ja jestem ze starej szkoły,ale jedyne co mnie zdziwiło z tego zdjęcia to począczenia hacamore z wędzidłem,ale pewnie gdyby było Nam dane wysłuchac jeźdzca który jest na zdjęciu to myślę,że dalby Nam względnie zadowalające wyjaśnie...
Uważam,że uzywanie Hacamore wraz z wędzidłem jest bez sensu,ale jak widać na zdjęciu tak też się robi...ale wydaję mi sie ze tylko ze względów estetycznych..Nikt nie wie na jakim poziomie jest para ze zdjęcia, ale większość ocenia. Albo dywaguje, że zwykłe wędzidła dobre, a niezwykłe niedobre. Albo wyzywa od durniów. W galeriach wielu użytkowników galopuje można znaleźć zdjęcia bardziej nieszczęśliwie wyglądających koni na zwykłych wędzidłach. Może o nich podyskutujemy? Bo o zdjęciu z pierwszego postu już chyba wszystko zostało powiedziane.
Jestemzlasu...jak już wczesniej wspomniałam jeżdziłam na Hacamore raz...mogłam więcej ,ale nie chciałam...wiesz ja Ci wyjasnie to tak..Jak masz auto to możesz mieć skrzynie manualna i automatyczną i nawet jak masz auto za kupe kasy gdzie możesz się przełączyć z automatu na manual to nigdy nie masz tak ze mozesz 2 rozwiązań uzywac na raz bo nie ma jak i to bez sensu...Tak samo jest w tym przypadku(podkreślam:Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA): Jeździec zastosował 2 rozwiązania,które się nie uzupełniają,nie potrzebuja siebie i tak naprawde powinno byc albo jedno,albo drugie...Uzywasz argumentu o tym ze zawody pewnej rangi wymagają precyzji..oki,ale ten Gdyby ten jeżdziec użył hacamore na osobenj wodzy i wędzidła na osobnej to bym sie z Toba zgodziła...Tymczasem jakakolwiek komenda wodzami ze strony jeżdzca oddziałowuje podwójnie...pytanie po co?? Koń jest dobrze ujeżdzony,zebrany,wędzidło ma miekkie,jeżdziec ostrogi symboliczne,wiec po raz eNty :) po co dawac tą samą komendę w dwojaki sposób jeżeli ma sie konia chodzącego na zwykłym oliwkowym miekkim wedzidle i jest się doświadczonym jeźdzcem wysokiej klasy
Ja tam nie mam zdolności jasnowidztwa i nie umiem ocenić po tym zdjęciu, czy koń jest dobrze ujeżdżony, zebrany oraz na jakim poziomie jeździ zawodnik. Nie wiem, czy zastosowanie takiego rozwiązania w tym wypadku jest tylko fanaberią jeźdźca, czy koń po prostu najlepiej odpowiada na pomoce, staje się bardziej przepuszczalny i wrażliwszy. Wiem za to, że nie należy generalizować i wyzywać jeźdźca od durniów, nie znając sytuacji, a zwłaszcza nie mając pojęcia o działaniu takiego patentu.
RatinaZ na jakiej podstawie twierdzisz, że koń jest zebrany?Nie wiem czemu tak bezdyskusyjnie odrzucasz połączenie wędzidła i haka. Analogia do skrzyni biegów nietrafiona. Można by to (też niezbyt zgrabnie) porównać do hamulców w rowerze. Możesz hamować tylnym, możesz tylko przednim, a jak potrafisz to skoordynować, to hamujesz obydwoma.Dlaczego nie ma sensu oddziaływanie równocześnie na żuchwę i kość nosową konia? Taki np. gog działa równocześnie na żuchwę i potylicę. Nie używałam nigdy takiego rozwiązania (samego haka tak), bo nie miałam takiej potrzeby. Najwyraźniej jednak ma to sens, skoro po taką kombinację sięga wielu jeźdźców z najwyższej półki. Konie GP są warte miliony euro. Wszystko, co jest na nie zakładane, jest przemyślane i uzasadnione.Potrafię sobie wyobrazić, że koń może odbierać sygnał dawany w ten sposób i że niektóre konie mogą tak reagować lepiej.
Czytałam kiedyś o zastosowaniu róznych kombinacji, nie wiem czy to czasem nie było w żadnej gazecie typu "świat koni" i tych innych. O ile dobrze pamiętam to takie połączenie stosuje się u koni, które mają problem z tolerowaniem wędzidła, a są trudne w prowadzeniu, a samo hackamore nie pozwala go na tyle kontrolować, dlatego zastosowano taki patent Tak jak napisała jestemzlasu, widocznie ma to jakiś sens, skoro jeźdzcy z najwyższej półki używają takiego ""zestawu"" , a parkury są co raz trudniejsze, wymagaja od konia jak i jeźdzca ogromnej koncentracji i uwagi, reagowania gwałtownego. Gdyby miało to miało zagrażać koniom to z pewnością jeźdzcy GP, którzy mają o wiele większe doświadczenie niż my wszyscy nie stosowaliby takiego kiełzna, tudzież nie zostaliby dopuszczeni do startu. :) PS: teoria z hamulcami bardziej trafiona, niż ze skrzynią biegów.
,,magdast oceniła człowieka jako durnia na podstawie jednego uciętego zdjęcia. Określiła jako dziwadła sprzęt, którego najwyraźniej nie potrafi poprawnie nazwać (a nie jest specjalnie wymyślny). Gdzie tu głębia?Co oceniania szczęścia konia na podstawie zdjęcia jego oka... szkoda klawiatury."Widocznie nie szkoda, po oczach ludzi czy zwierząt można spróbować wyczytać ich samopoczucie wystarczy tylko chcieć ;) Na zdjęciu nie ma nic naturalnego, ludzie używają takich o to sprzętów, bo widocznie nie potrafią inaczej poradzić sobie z koniem/ bądź nie mają do tego cierpliwości i czasu..... Wygląda to strasznie i wydaje mi się, że dla konia jest to mało wygodne, ale co ja tam wiem... czekam na kolejny pojazd i pozdrawiam :) P.S. Tu strach coś napisać, bo zaraz znajdzie się kilku ,,ekspertów", którzy tylko atakują. Aż trudno uwierzyć, że ludzie mający kontakt z tymi cudownymi zwierzętami, tak podchodzą do tematu.
Pytania brzmiały- co o tym sądzicie? co to w ogóle za kiełzno? Jeśli chodzi o pierwsze pytanie ( bo na nie tylko odpowiedziałam ) sądzę, że można inaczej. Ja osobiście stosuję metody jeździectwa naturalnego i nie pochwalam tego typu rozwiązań, a obserwując swojego konia lub inne nigdy nie widziałam żeby wolny, szczęśliwy koń, który nie jest do niczego zmuszany kiedykolwiek miał takie spojrzenie. Wydaje mi się, że jak każdy mam prawo do swojego zdania i niepotrzebne są komentarze typu cyt. ,, szkoda na to klawiatury". Śledzę te fora od dawna i przy dłuższych konwersacjach nie obyło się chyba nigdy bez pojazdów ze strony osób, które uważają że ich myślenie jest najlepsze. W końcu po to te fora są żeby pomóc w doskonaleniu się. Na drugie pytanie się nawet nie wypowiedziałam, bo na tym się nie znam, pierwszy raz widzę tyle patentów. Wg mnie te rzeczy mają na celu kontrolowanie konia, zamiast dogadania się z nim. Spróbujcie sami potrzymać głowę w takiej pozycji... Długo wytrzymacie? Ja tylko uważam, że są inne metody. Jeśli dobrze zrozumiałam to tej ,,pozycji" głowy konia też nie pochwalasz.
Nie pochwalam, bo kłóci się to z naturalną "mechaniką" konia. Na pewno nie jest to dobrze ustawiony koń, tylko koń chowający się przez wędzidłem.Nie jestem naturalistką i na ten temat mam swój pogląd, ale staram się jeździć tak aby koń nie odczuwał przy tym dyskomfortu i prawidłowo się przy tym rozwijał. Jak już pisałam patenty są dla ludzi, ale tych którzy wiedzą co robią i jak to robią. Wiedzą kiedy mocniej zamknąć rękę. Jeżeli tak nie jest, my niestety tego nie zmienimy.
Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.I to dowodzi, że koń ze zdjęcia jest nieszczęśliwy, jeździec jest durniem, a sprzęt jest dziwaczny?Nigdzie o tym nie wspomniałam, nie wiem skąd to wywnioskowałaś. A to, że się nie doczepiłam do osoby, która napisała, że koń jest nieszczęśliwy, to nie znaczy że się z tym zgadzam.
Jestemzlasu…może troche na wyrost stwierdziłam,że kon jest
zebrany bo takie robi wrażenie ten fragment zdjęcia…robi wrażenie zawodow
wysokiej klasy,więc jakoś tak napisałam…
A ja też potrafie sobie wyobrazić,że ludzie którzy tego używają
wiedzą co robią,ale ja nie musze się z tym zgadzać…
xHeroinax
a tutaj to naprawdę nie widzę ucieczki przed wędzidłem…z tym się nie zgodze
totalnie…a taka pozycje głowy przy podstawionym zadzie jest absolutnie normalna
dla konia…Jesteś z Łodzi…nie wiem czy kiedyś
może miałaś okazję zobaczyć Andrzeja Lemańskiego lub co lepsze jego syna-to
jest koleś którego umiejętności robią wrażenie…może poobserwuj ich kiedyś na
jakiś regionalnych zawodach to może zmienisz zdanie…w każdym razie koń z tak wygiętą
szyją wbrew pozorom wcale nie musi uciekać przed wędzidłem a wręcz przeciwnie…
P.S możesz napisać kto jest trenerem w Twojej stajni?
Polecam Ci lekturę o funkcjach i rozwoju mięśni koni. Albo parę artykułów z Świata Koni, dokładnie nr 2/2012-6/2012 o prawidłowym zebraniu,a jeśli już o zebraniu to w nr 7/2012 jest bardzo interesujący artykuł o zaangażowaniu zadu. Jeśli już mówię o artykułach z Świata Koni to w nr 10/2012 są bardzo ładnie opisane wędzidła, a w nr 12/2012 różne patenty np. czarna wodza czy czambon. Szkoda, że nie mam skanera,bo chętni bym Ci przesłała te artykuły.To tak o świadomości mechaniki konia.
Od kiedy Pan Andrzej Lemański startuje na zawodach regionalnych? Już prędzej na ogólnopolskich lub MPMK. Nie mam trenera, mam instruktorkę. W duży sport się nie bawię, pozostanę na poziomie L.
XHeroinax czasami jeździ...Jak są zawody w Walewicach to można go zobaczyć...a młode konie muszą gdzieś zacząć startować,więc napewno "jantar": pojawia się na zawodach...Rozumiem,że w artykułach piszą czasami fajnie o niektórych rzeczach...ale ja bym te artykuły skonfrontowała z trenerem...Za moich młodzienczych lat :) wychodziły konie i rumaki i też łaziłam z niektorymi artykułami do trenera i mi kiedyś Pani Aleksandra Szulen powiedziała,że taka papierowa wiedza jest super a ona teraz mnie czegoś nauczy :):) Nie zrozum mnie źle w żaden sposob nie chce dyskredytować Twojej wiedzy,ani wiedzy książkowej...Uważam tylko,że każdy koń jest inny...jak się ma konia to trzeba czasami go "słuchać",konie to takie zwierzeta,ktore potrafia pokazać czego potrzebują i czego oczekują...a ja mam podejście,że w tym wszystkim najtrudniejsze jest nauczyć się "z koniem rozmawiać i osiagac kompromisy"...Czarna Wodza to potężne narzędzie...i wierz mi widziałam kiedyś taka bogatą "gwiazdę" której tatus kupił bardzo drogiego konia...no a że umiejętności dziewczynki były żadne i pod nią konik nie trzymał głowy "ładnie" to załozyła czarną wodzę bo te "paski tez tak elegancko wygladały"...płakac mi sie chciało jak widziałam jak pasja tego konia do pracy z człowiekiem nikła w oczach...Chambon dla mnie jest ok...jest delikatny,ale wymaga wiele czasu na lonży...W każdym razie dzięki za podanie artykułów i strony...poczytam sobie z ciekawości i postaram się odnieść...w koncu po to mamy to forum: żeby sobie porozmawiać a nie na siłe sie przekonywać uzywając nie do końca miłego tonu isłownictwa...
Każdy ma swoją "filozofię" jeździectwa, artykuły moja instruktorka czytała. Jeżdżę na koniach, które chodzą chętnie, współpracują i na prawdę staram się ich słuchać. Nie jeżdżę dla sportu, a dla koni. Najważniejsze jest dla mnie podstawienie zadu, na zdjęciu widzę tylko głowę i wnioskuję, że albo koń stoi albo porusza się stępem. Dla mnie jest przeganaszowany. Nie lubię takich wynalazków, sama nigdy nie odważyła bym się takim tandemem posługiwać. Jeżeli ktoś potrafi, nie robi tym krzywdy, a jest mu to naprawdę do życia potrzebne.Znam masę ludzi, którzy używają munsztuków, bo tak jest łatwiej. Przyjechała do nas na pensjonat młoda kobyłka,która chodziła właśnie tylko na munsztuku, a chłopak i tak sobie nie radził. Wsiadł na jednego z naszych koni (zwykłe, metalowe, łamane wędzidło) i okazało się, że nie chcę pod nim chodzić bo dosłownie "prał" go na wodzy. Wyobraźcie sobie co kobyłka czuła z munsztukiem. Moja instruktorka zmieniła jej wędzidło, wsiadła i nagle okazało się, że koń jest współpracujący i grzeczny. Nie myślcie, że to wina chłopaka.Po prostu był źle poprowadzony w poprzedniej stajni. Potem pogrzebałam,popytałam i okazało się, że tam wszystkie konie chodzą na munsztukach, do tego nikt tam nie wsiada bez ostróg (czy w kasku, ale to inna bajka).
Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.Jeśli mogę się wtrącić do tej wielkiej kłótni to m. in. sprzęt wymagany do zawodów to odpowiedni strój, siodło i !!!OGŁOWIE!!!
Jeśli chodzi o to połączenie to wynika to z tego że czesto na zawodach wymagane są kięzna wędzidłowe. I ot znalazło się rozwiązanie- koń ma w pysku wędzidło więc regulamin spełnia a jeździec jedzie na czym chce.
ojoj! ale lawinę krytyki uruchomiłam! :D To zdjęcie miałam okazję widzieć już dużo wcześniej na facebookowym profilu p.Wojciecha Mickunasa. Wszystkich, którzy nie zgadzają się ze moją wcześniejszą wypowiedzią zapraszam do lektury pierwszego rozdziału książki "Trener radz" pt. "Nie dajcie się zganaszować". Gorąco polecam, bo niektórym brakuje wiedzy a dość głośno się tutaj udzielają...
https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/385605_513622088672394_1587103148_n.png
Jest tam hackamore i zwykłe bodajże oliwkowe ;)Hackamore jest stosowane przez doświadczoną rękę, która nie może zrobić dla konia krzywdę, lecz niektóre młode i niedoświadczone osoby zakładają je dla koni by "lepiej" chodziły, co wpływa na złe skutki ;)
Ale jest jeszcze taka możliwość, aby zrobić ogłowie "naturalne" Doczepione hackamore (bez wędzidełka) do haltera. To jest dobre na konie nieakceptujące wędzidła ;)
to zdjęcie przedstawia nieszczęśliwego konia i durnia, który najprawdopodboniej ubrał go w te dziwadła
Tak, wyrzućmy siodła i ogłowia, a konie wypuśćmy do lasu. Wtedy będą szczęśliwe! Skoro dla ciebie zwykłe wędzidło i zwykłe hakamore to dziwadła (założone razem mogą działać nawet delikatniej niż osobno), proponuję trochę wzbogacić swoją wiedzę.
Hackamore to rodzaj ogłowia bez wędzidła...polega na tym,że na nos konia zakładasz coś w rodzaju dzwigni z wodzą.im dłuży pręt tym nacisk jest silniejszy... Hackamore jest zazwyczaj uzywane dla koni,ktorym nie stosuję sie wedzidła z różnych względówUważam,że uzywanie Hacamore wraz z wędzidłem jest bez sensu,ale jak widać na zdjęciu tak też się robi...ale wydaję mi sie ze tylko ze względów estetycznych..Osobiście raz jezdziłam na takim oglowiu i bez rewelki poza tym,że wiekszość czasu bałam się że złamie koniowi nos...Natomiast dla bardzo,ale to bardzo doświadczonego jeżdzca z delikatną i wyczuloną ręką może być fajną alternatywą od pchania koniowi metalu do pyska.
Taak... durniem jest również Eric Lamaze, który ubierał swojego nieszczęśliwego konia w identyczny zestaw, aby następnie tymi dziwadłami przeszkadzać mu z całych sił w wygrywaniu konkursów GP. Ale on pewnie robił to ze względów estetycznych.
Podejrzewam, że dla magdast chodziło o ten smutek w oczach konia, a nie o to żeby wypuścić konie na wolność :) czasami warto zajrzeć głębiej...
magdast oceniła człowieka jako durnia na podstawie jednego uciętego zdjęcia. Określiła jako dziwadła sprzęt, którego najwyraźniej nie potrafi poprawnie nazwać (a nie jest specjalnie wymyślny). Gdzie tu głębia?Co oceniania szczęścia konia na podstawie zdjęcia jego oka... szkoda klawiatury.
Gdyby koń nie był przeganaszowany i połamany w kręgach to na pewno inaczej można by odebrać to zdjęcie.Patenty są po to żeby ich używać, ale przez doświadczonych jeźdźców, a nie ludzi o dużych możliwościach pieniężnych chętnych iść na skróty. Coraz częściej na parkurach rangi GP widzi się jeźdźców używających zwykłe wędzidła. Każdy sobie radzi i osiąga nie gorsze rezultaty niż osoba jeżdżąca na tandemach. W dużej mierze zależy też od trudności konia, jego wrażliwości na pomoce przede wszystkim ustawienia go na te pomoce przez jeźdźca. Nie zawsze ostre wędzidło = dobry jeździec czy trudny koń, niestety. Znam ludzi, którzy zamiast dać koniowi czas to pomagają sobie np. zmianą wędzidła na ostrzejsze. Znam też ludzi, którzy przerzucają się z wędzideł ostrych na gumowe i świetnie dają sobie radę.
Gdyby koń nie był przeganaszowany i połamany w kręgach to na pewno inaczej można by odebrać to zdjęcie.Patenty są po to żeby ich używać, ale przez doświadczonych jeźdźców, a nie ludzi o dużych możliwościach pieniężnych chętnych iść na skróty. Coraz częściej na parkurach rangi GP widzi się jeźdźców używających zwykłe wędzidła. Każdy sobie radzi i osiąga nie gorsze rezultaty niż osoba jeżdżąca na tandemach. W dużej mierze zależy też od trudności konia, jego wrażliwości na pomoce przede wszystkim ustawienia go na te pomoce przez jeźdźca. Nie zawsze ostre wędzidło = dobry jeździec czy trudny koń, niestety. Znam ludzi, którzy zamiast dać koniowi czas to pomagają sobie np. zmianą wędzidła na ostrzejsze. Znam też ludzi, którzy przerzucają się z wędzideł ostrych na gumowe i świetnie dają sobie radę.Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.
Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.I to dowodzi, że koń ze zdjęcia jest nieszczęśliwy, jeździec jest durniem, a sprzęt jest dziwaczny?
Mam kolegę, który ma wielkiego ogiera holsztyńskiego, koń był wychowany przy klaczach, jest spokojny jak na ogiera. U nas w stajni jeździ na zwykłym wędzidle, czasem skacze na cordeo na nim, ale jak wyjezdza na zawody musi zakładac ostrzejsze, gdyż koń czasem staje się nieprzewidywalny "po za domem" i ciężko na zwykłym jest zapanować. To jest tylko zdjęcie, jakaś klatka, urywek, na podstawie jednej chwili, zdjęcia nikt nie stwierdzi czy koń jest nieszczęśliwy (przepraszam, są wyjątki). Nikt też nie stwierdzi, jak ten koń się zachowuje, jak reaguje na kiełzno, jaki jest w prowadzeniu, czy też jakie ma warunki w stajni i jak jest traktowany czy jezdzony "w domu" , bo może tak jak w sytuacji opisanej powyżej jest jezdzony inaczej. :) Pozdrawiam!
Przepraszam, ale tylko na początku przedstawiłam swoje zdanie co do zdjęcia reszta mojej wypowiedzi to wyłącznie obserwacje i moje ogólne zdanie na temat tandemów.Cava, nie odnosiłam się do sportu na poziomie regionalnych zawodów kl. L (100 cm) tylko do klasy GP (150-160 cm) co nie zmienia faktu, że na pewno dobrze zgrana para taki parkur potrafiła by przejechać na cordeo.jestemzlasu, nikt nie powiedział, że to dowodzi głupoty czy dziwaczności tandemu.
Więc nie rozumiem jaki ma to związek z tematem wątku.Co do przejechania parkuru GP na cordeo - zapewne możliwe, ale obawiam się, że wynik nie byłby powalający. Obecnie stawiane parkury są bardzo trudne technicznie, wymagają od konia i jeźdźca błyskawicznych reakcji, zgrania się w ułamku sekundy, który nieraz decyduje o zwycięstwie. Stąd na parkurach skomplikowane kiełzna, które wyglądają "ostro", a są po prostu precyzyjne, jak munsztuk w ujeżdżeniu. Zapewniam, że na poziomie GP nie ma jeźdźców, którzy stosują takie kiełzna w wyniku mody, chęci "pójścia na skróty" czy, jak raczyła sugerować jedna z dyskutantek, z przyczyn estetycznych.
Nikt nie sugerował, że na POZIOMIE GP jest to kwestią estetyki czy pójścia na skróty. Myślę, że na takim poziomie znajdują się tylko jeźdźcy, którzy patentami posługiwać się potrafią, znają swoje konie i wiedzą kiedy i z jaką siłą ich używać. W którym momencie rękę zamknąć bardziej czy mniej.
Ale dlaczego Wy wszyscy podchodzicie do Hacamore jako do "ostrzejszego" wyjścia???Troche tego nie rozumiem...Fakt hacamore ze względu na swoją budowę i konstrukcje oraz zasadę działania może zwierzęciu zrobić krzywdę,ale mimo wszystko jest to bezwędzidłowe rozwiązanie i dla jeżdzca doświadczonego i dla jego konia tylko bajka bo zwierzę nie ma w paszczy kawałka metalu...Ja uważam,że hacamore jest dużo łagodniejsze niz wędzidło...natomiast jest na tyle specyficznym narzędziem,że no nie dla wszystkich :):):)Co do tego zdjęcia :) napewno jest to zdjęcie z wysokiej rangi zawodow,więc osoba która użyła takiego zastosowania napewno miała w tym swój cel,a w koniu nie widze wielkiego cierpienia i nienaturlanego zganaszowania...Zebrany kon to nie tylko kon z łbem wygietym "na łabędzia"...Moze ja jestem ze starej szkoły,ale jedyne co mnie zdziwiło z tego zdjęcia to począczenia hacamore z wędzidłem,ale pewnie gdyby było Nam dane wysłuchac jeźdzca który jest na zdjęciu to myślę,że dalby Nam względnie zadowalające wyjaśnie...
Uważam,że uzywanie Hacamore wraz z wędzidłem jest bez sensu,ale jak widać na zdjęciu tak też się robi...ale wydaję mi sie ze tylko ze względów estetycznych..Nikt nie wie na jakim poziomie jest para ze zdjęcia, ale większość ocenia. Albo dywaguje, że zwykłe wędzidła dobre, a niezwykłe niedobre. Albo wyzywa od durniów. W galeriach wielu użytkowników galopuje można znaleźć zdjęcia bardziej nieszczęśliwie wyglądających koni na zwykłych wędzidłach. Może o nich podyskutujemy? Bo o zdjęciu z pierwszego postu już chyba wszystko zostało powiedziane.
Tutaj nikt (przynajmniej ja) nie robi hałasu o hacamore, a o połączenie hacamore z wędzidłem.Uważasz, że ten koń nie jest przeganaszowany ?
Jestemzlasu...jak już wczesniej wspomniałam jeżdziłam na Hacamore raz...mogłam więcej ,ale nie chciałam...wiesz ja Ci wyjasnie to tak..Jak masz auto to możesz mieć skrzynie manualna i automatyczną i nawet jak masz auto za kupe kasy gdzie możesz się przełączyć z automatu na manual to nigdy nie masz tak ze mozesz 2 rozwiązań uzywac na raz bo nie ma jak i to bez sensu...Tak samo jest w tym przypadku(podkreślam:Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA): Jeździec zastosował 2 rozwiązania,które się nie uzupełniają,nie potrzebuja siebie i tak naprawde powinno byc albo jedno,albo drugie...Uzywasz argumentu o tym ze zawody pewnej rangi wymagają precyzji..oki,ale ten Gdyby ten jeżdziec użył hacamore na osobenj wodzy i wędzidła na osobnej to bym sie z Toba zgodziła...Tymczasem jakakolwiek komenda wodzami ze strony jeżdzca oddziałowuje podwójnie...pytanie po co?? Koń jest dobrze ujeżdzony,zebrany,wędzidło ma miekkie,jeżdziec ostrogi symboliczne,wiec po raz eNty :) po co dawac tą samą komendę w dwojaki sposób jeżeli ma sie konia chodzącego na zwykłym oliwkowym miekkim wedzidle i jest się doświadczonym jeźdzcem wysokiej klasy
Ja tam nie mam zdolności jasnowidztwa i nie umiem ocenić po tym zdjęciu, czy koń jest dobrze ujeżdżony, zebrany oraz na jakim poziomie jeździ zawodnik. Nie wiem, czy zastosowanie takiego rozwiązania w tym wypadku jest tylko fanaberią jeźdźca, czy koń po prostu najlepiej odpowiada na pomoce, staje się bardziej przepuszczalny i wrażliwszy. Wiem za to, że nie należy generalizować i wyzywać jeźdźca od durniów, nie znając sytuacji, a zwłaszcza nie mając pojęcia o działaniu takiego patentu.
RatinaZ na jakiej podstawie twierdzisz, że koń jest zebrany?Nie wiem czemu tak bezdyskusyjnie odrzucasz połączenie wędzidła i haka. Analogia do skrzyni biegów nietrafiona. Można by to (też niezbyt zgrabnie) porównać do hamulców w rowerze. Możesz hamować tylnym, możesz tylko przednim, a jak potrafisz to skoordynować, to hamujesz obydwoma.Dlaczego nie ma sensu oddziaływanie równocześnie na żuchwę i kość nosową konia? Taki np. gog działa równocześnie na żuchwę i potylicę. Nie używałam nigdy takiego rozwiązania (samego haka tak), bo nie miałam takiej potrzeby. Najwyraźniej jednak ma to sens, skoro po taką kombinację sięga wielu jeźdźców z najwyższej półki. Konie GP są warte miliony euro. Wszystko, co jest na nie zakładane, jest przemyślane i uzasadnione.Potrafię sobie wyobrazić, że koń może odbierać sygnał dawany w ten sposób i że niektóre konie mogą tak reagować lepiej.
Czytałam kiedyś o zastosowaniu róznych kombinacji, nie wiem czy to czasem nie było w żadnej gazecie typu "świat koni" i tych innych. O ile dobrze pamiętam to takie połączenie stosuje się u koni, które mają problem z tolerowaniem wędzidła, a są trudne w prowadzeniu, a samo hackamore nie pozwala go na tyle kontrolować, dlatego zastosowano taki patent Tak jak napisała jestemzlasu, widocznie ma to jakiś sens, skoro jeźdzcy z najwyższej półki używają takiego ""zestawu"" , a parkury są co raz trudniejsze, wymagaja od konia jak i jeźdzca ogromnej koncentracji i uwagi, reagowania gwałtownego. Gdyby miało to miało zagrażać koniom to z pewnością jeźdzcy GP, którzy mają o wiele większe doświadczenie niż my wszyscy nie stosowaliby takiego kiełzna, tudzież nie zostaliby dopuszczeni do startu. :) PS: teoria z hamulcami bardziej trafiona, niż ze skrzynią biegów.
,,magdast oceniła człowieka jako durnia na podstawie jednego uciętego zdjęcia. Określiła jako dziwadła sprzęt, którego najwyraźniej nie potrafi poprawnie nazwać (a nie jest specjalnie wymyślny). Gdzie tu głębia?Co oceniania szczęścia konia na podstawie zdjęcia jego oka... szkoda klawiatury."Widocznie nie szkoda, po oczach ludzi czy zwierząt można spróbować wyczytać ich samopoczucie wystarczy tylko chcieć ;) Na zdjęciu nie ma nic naturalnego, ludzie używają takich o to sprzętów, bo widocznie nie potrafią inaczej poradzić sobie z koniem/ bądź nie mają do tego cierpliwości i czasu..... Wygląda to strasznie i wydaje mi się, że dla konia jest to mało wygodne, ale co ja tam wiem... czekam na kolejny pojazd i pozdrawiam :) P.S. Tu strach coś napisać, bo zaraz znajdzie się kilku ,,ekspertów", którzy tylko atakują. Aż trudno uwierzyć, że ludzie mający kontakt z tymi cudownymi zwierzętami, tak podchodzą do tematu.
Marto ale teraz o co Ci chodzi ?
Odnośnie czego dokładnie jest Twoje pytanie?
Twojego postu, bo nie bardzo rozumiem do czego bijesz i o co ci chodzi ?
Pytania brzmiały- co o tym sądzicie? co to w ogóle za kiełzno? Jeśli chodzi o pierwsze pytanie ( bo na nie tylko odpowiedziałam ) sądzę, że można inaczej. Ja osobiście stosuję metody jeździectwa naturalnego i nie pochwalam tego typu rozwiązań, a obserwując swojego konia lub inne nigdy nie widziałam żeby wolny, szczęśliwy koń, który nie jest do niczego zmuszany kiedykolwiek miał takie spojrzenie. Wydaje mi się, że jak każdy mam prawo do swojego zdania i niepotrzebne są komentarze typu cyt. ,, szkoda na to klawiatury". Śledzę te fora od dawna i przy dłuższych konwersacjach nie obyło się chyba nigdy bez pojazdów ze strony osób, które uważają że ich myślenie jest najlepsze. W końcu po to te fora są żeby pomóc w doskonaleniu się. Na drugie pytanie się nawet nie wypowiedziałam, bo na tym się nie znam, pierwszy raz widzę tyle patentów. Wg mnie te rzeczy mają na celu kontrolowanie konia, zamiast dogadania się z nim. Spróbujcie sami potrzymać głowę w takiej pozycji... Długo wytrzymacie? Ja tylko uważam, że są inne metody. Jeśli dobrze zrozumiałam to tej ,,pozycji" głowy konia też nie pochwalasz.
Nie pochwalam, bo kłóci się to z naturalną "mechaniką" konia. Na pewno nie jest to dobrze ustawiony koń, tylko koń chowający się przez wędzidłem.Nie jestem naturalistką i na ten temat mam swój pogląd, ale staram się jeździć tak aby koń nie odczuwał przy tym dyskomfortu i prawidłowo się przy tym rozwijał. Jak już pisałam patenty są dla ludzi, ale tych którzy wiedzą co robią i jak to robią. Wiedzą kiedy mocniej zamknąć rękę. Jeżeli tak nie jest, my niestety tego nie zmienimy.
Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.I to dowodzi, że koń ze zdjęcia jest nieszczęśliwy, jeździec jest durniem, a sprzęt jest dziwaczny?Nigdzie o tym nie wspomniałam, nie wiem skąd to wywnioskowałaś. A to, że się nie doczepiłam do osoby, która napisała, że koń jest nieszczęśliwy, to nie znaczy że się z tym zgadzam.
Jestemzlasu…może troche na wyrost stwierdziłam,że kon jest zebrany bo takie robi wrażenie ten fragment zdjęcia…robi wrażenie zawodow wysokiej klasy,więc jakoś tak napisałam… A ja też potrafie sobie wyobrazić,że ludzie którzy tego używają wiedzą co robią,ale ja nie musze się z tym zgadzać… xHeroinax a tutaj to naprawdę nie widzę ucieczki przed wędzidłem…z tym się nie zgodze totalnie…a taka pozycje głowy przy podstawionym zadzie jest absolutnie normalna dla konia…Jesteś z Łodzi…nie wiem czy kiedyś może miałaś okazję zobaczyć Andrzeja Lemańskiego lub co lepsze jego syna-to jest koleś którego umiejętności robią wrażenie…może poobserwuj ich kiedyś na jakiś regionalnych zawodach to może zmienisz zdanie…w każdym razie koń z tak wygiętą szyją wbrew pozorom wcale nie musi uciekać przed wędzidłem a wręcz przeciwnie… P.S możesz napisać kto jest trenerem w Twojej stajni?
Polecam Ci lekturę o funkcjach i rozwoju mięśni koni. Albo parę artykułów z Świata Koni, dokładnie nr 2/2012-6/2012 o prawidłowym zebraniu,a jeśli już o zebraniu to w nr 7/2012 jest bardzo interesujący artykuł o zaangażowaniu zadu. Jeśli już mówię o artykułach z Świata Koni to w nr 10/2012 są bardzo ładnie opisane wędzidła, a w nr 12/2012 różne patenty np. czarna wodza czy czambon. Szkoda, że nie mam skanera,bo chętni bym Ci przesłała te artykuły.To tak o świadomości mechaniki konia. Od kiedy Pan Andrzej Lemański startuje na zawodach regionalnych? Już prędzej na ogólnopolskich lub MPMK. Nie mam trenera, mam instruktorkę. W duży sport się nie bawię, pozostanę na poziomie L.
Niestety nie umiem edytować tu postów, polecam stronę : http://equimechana.blogspot.com/
XHeroinax czasami jeździ...Jak są zawody w Walewicach to można go zobaczyć...a młode konie muszą gdzieś zacząć startować,więc napewno "jantar": pojawia się na zawodach...Rozumiem,że w artykułach piszą czasami fajnie o niektórych rzeczach...ale ja bym te artykuły skonfrontowała z trenerem...Za moich młodzienczych lat :) wychodziły konie i rumaki i też łaziłam z niektorymi artykułami do trenera i mi kiedyś Pani Aleksandra Szulen powiedziała,że taka papierowa wiedza jest super a ona teraz mnie czegoś nauczy :):) Nie zrozum mnie źle w żaden sposob nie chce dyskredytować Twojej wiedzy,ani wiedzy książkowej...Uważam tylko,że każdy koń jest inny...jak się ma konia to trzeba czasami go "słuchać",konie to takie zwierzeta,ktore potrafia pokazać czego potrzebują i czego oczekują...a ja mam podejście,że w tym wszystkim najtrudniejsze jest nauczyć się "z koniem rozmawiać i osiagac kompromisy"...Czarna Wodza to potężne narzędzie...i wierz mi widziałam kiedyś taka bogatą "gwiazdę" której tatus kupił bardzo drogiego konia...no a że umiejętności dziewczynki były żadne i pod nią konik nie trzymał głowy "ładnie" to załozyła czarną wodzę bo te "paski tez tak elegancko wygladały"...płakac mi sie chciało jak widziałam jak pasja tego konia do pracy z człowiekiem nikła w oczach...Chambon dla mnie jest ok...jest delikatny,ale wymaga wiele czasu na lonży...W każdym razie dzięki za podanie artykułów i strony...poczytam sobie z ciekawości i postaram się odnieść...w koncu po to mamy to forum: żeby sobie porozmawiać a nie na siłe sie przekonywać uzywając nie do końca miłego tonu isłownictwa...
Każdy ma swoją "filozofię" jeździectwa, artykuły moja instruktorka czytała. Jeżdżę na koniach, które chodzą chętnie, współpracują i na prawdę staram się ich słuchać. Nie jeżdżę dla sportu, a dla koni. Najważniejsze jest dla mnie podstawienie zadu, na zdjęciu widzę tylko głowę i wnioskuję, że albo koń stoi albo porusza się stępem. Dla mnie jest przeganaszowany. Nie lubię takich wynalazków, sama nigdy nie odważyła bym się takim tandemem posługiwać. Jeżeli ktoś potrafi, nie robi tym krzywdy, a jest mu to naprawdę do życia potrzebne.Znam masę ludzi, którzy używają munsztuków, bo tak jest łatwiej. Przyjechała do nas na pensjonat młoda kobyłka,która chodziła właśnie tylko na munsztuku, a chłopak i tak sobie nie radził. Wsiadł na jednego z naszych koni (zwykłe, metalowe, łamane wędzidło) i okazało się, że nie chcę pod nim chodzić bo dosłownie "prał" go na wodzy. Wyobraźcie sobie co kobyłka czuła z munsztukiem. Moja instruktorka zmieniła jej wędzidło, wsiadła i nagle okazało się, że koń jest współpracujący i grzeczny. Nie myślcie, że to wina chłopaka.Po prostu był źle poprowadzony w poprzedniej stajni. Potem pogrzebałam,popytałam i okazało się, że tam wszystkie konie chodzą na munsztukach, do tego nikt tam nie wsiada bez ostróg (czy w kasku, ale to inna bajka).
Są nawet jeźdźcy jeżdżący parkury GP, którzy jeżdżą w ogóle bez wędzidła, a na YouTube jest filmik, jak jakaś zawodniczka przejechała konkurs klasy L w ogóle bez ogłowia.Jeśli mogę się wtrącić do tej wielkiej kłótni to m. in. sprzęt wymagany do zawodów to odpowiedni strój, siodło i !!!OGŁOWIE!!!
Myślę, że to był jakiś przejazd pokazowy,albo zawody towarzyskie.
Możliwe, ale tam pisało GP, a GP to GP, więc mogą cię zdyskwalifikować za białe rękawiczki (!), a co dopiero za brak ogłowia
Ale tam wyraźnie napisane jest, że to był konkurs klasy L.
fakt sorrki, a to do GP to, że bez wędzidła
Dziewczyna z mojego województwa jeździ na Hacamore. Paulina Januszewska na Delicji.
Jeśli chodzi o to połączenie to wynika to z tego że czesto na zawodach wymagane są kięzna wędzidłowe. I ot znalazło się rozwiązanie- koń ma w pysku wędzidło więc regulamin spełnia a jeździec jedzie na czym chce.
W skokach nie jest wymagane kiełznanie wędzidłowe. W ujeżdżeniu tak, ale ściśle określone i taka kombinacja by nie przeszła w żadnym wypadku.
ojoj! ale lawinę krytyki uruchomiłam! :D To zdjęcie miałam okazję widzieć już dużo wcześniej na facebookowym profilu p.Wojciecha Mickunasa. Wszystkich, którzy nie zgadzają się ze moją wcześniejszą wypowiedzią zapraszam do lektury pierwszego rozdziału książki "Trener radz" pt. "Nie dajcie się zganaszować". Gorąco polecam, bo niektórym brakuje wiedzy a dość głośno się tutaj udzielają...