Reklama
  • Maarynia2013-01-01 18:43:35

    Witam.Mam problem z moją klaczką:Zaczęło się od tego, że nie chciała ruszać kłusem czy galopem bez wcześniejszej "awantury", ale teraz na padoku, gdy tylko zaczyna się trzecie okrążenie, rusza galopem i nie daje nad sobą zapanować. Nie można pojeździć stępem, tylko wyparowuje i nie daje się zatrzymać. Trzeba wiele wysiłku, aby koń się, potocznie mówiąc- OGARNĄŁ! Niby nic aż tak znowu poważnego, ale jest niebezpiecznie. Raz nie dał się zatrzymać, było ślisko i w cwale na ostatni moment, zaparła się kopytami, bo rąbnęłaby o ogrodzenie (a ja hop i przez łeb konia i ogrodzenie, na głowę... A w terenie, jak ruszyłyśmy galopem i chciałam ją zatrzymać przed wyjazdem na asfaltówkę, to ledwo, ledwo, a wpadłybyśmy pod samochód.Nie zrozumcie mnie źle.Ona nie robi tak zawsze i ma odpowiednią dawkę ruchu, czasami nawet przesadną i nie cierpi na zbyt wielką ilość energii (jest też ciężkim koniem). Ma dużo ruchu- biega codziennie luzem lub na lonży, a trzy dni w tygodniu po dwa razy dziennie trzydzieści minut padoku pod siodłem, albo jeden dzień długodystansowy teren.Co robić, aby walczyć z tym nawykiem? Czy jest to coś poważnego i co to powoduje?     

  • Renizi 2013-01-01 19:10:50

    Dla mnie to zwykły nadmiar energii...Czy te:"t rzy dni w tygodniu po dwa razy dziennie trzydzieści minut padoku pod siodłem" To jest jej jedyny ruch na padoku?Może to ja mam złe nawyki lub źle mnie uczono, ale według mnie koń powinien możliwie najwięcej czasu spedzać na padoku.Trzy godziny w całym tygodniu padokowania to jak na moje oko"troszke" za mało.Ale jeśli nie ma innych opcji aby koń więcej chodził lub uważasz ze tyle ruchu jest dla niego wystarczajace proponuje przemyśleć kwestię żywieniową i ewentualnie obciąć trochę ich dawke.

  • matrixx 2013-01-01 19:29:31

    ""było ślisko i w cwale na ostatni moment, zaparła się kopytami, bo rąbnęłaby o ogrodzenie"" to ty chyba nie wiesz jak cwał wygląda.""Stałam przed najważniejszym wydarzeniem mojego życia- kupnem konia. Zakochałam się w Danie- wrednej przywódczyni i mimo, że jeździła pod siodłem do dwóch razy w roku (...)Początki były masakryczne- Złośnica. Problemy- tak jak u Ciebie, ze zwykłym kłusem, galopem czy łydką. Moje możliwości były takie- brak instruktora, brak ręki wsparcia, wizyty u konia: piątek, sobota, niedziela... "" - twoja wypowiedź w jednym z wątku. Dam Ci radę, jesli masz już konia, to poświęć mu czas, znajdź instruktora (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!), a przede wszystkim nie bierz się za robienia konia nie mając o tym pojęcia, bo później są problemy jakie są. Swoją drogą proponuję powierzyć konia w ręce odpowiednie do pracy pod siodłem, bo z tego co na blogu napisałaś, że masz 13 lat, nie pojmuję, jak można jeździc samemu, bez instruktora mając problemy z koniem. A na przyszłość do "dzieci" kupujących koniki: przemyślcie to i nie kupujcie konia, jak nie potraficie nad nim zapanować. Pozdrawiam.

  • xHeroinax 2013-01-01 21:23:42

    Popieram poprzedniczki.Zauważyłam, że niektóre konie w sezonie zimowym (kiedy praca może być utrudniona przez warunki pogodowe) dostają "świra". Koń,który by muchy nie zabił, nagle zaczyna brykać i ponosić. Wychodzi to z braku pracy pod siodłem. Postaraj się znaleźć dla niej więcej czasu, albo może zdecyduj się na współdzierżawę i pomyśl poważnie o instruktorze.Jeszcze taka rada, jeżeli koń nie chodzi cały tydzień to długodystansowy teren może się negatywnie odbić na jego zdrowiu.

  • Reklama
  • RatinaZ 2013-01-01 21:52:22

    Matrixxx ona sobie tego konia niekupiła bo za co 13 letnie mialoby kupic i utrzymywac konia...Kupili jej rodzice...Maarynia poszukaj kogos do tego konia...jeżeli w stajni jest karuzela poproś o wpinanie klaczy w nią przynajmniej na 2h dziennie...Spróbuj jeszcze przed każdą jazdą wypuscic ja na padok na godzinę i dopiero potem wsiadaj...Narazie tyle co możesz zrbić...Napewno nie zaostrzaj wędzidła ani nie bierz się za używanie jakiś czarnych wodzy czy innych tego typu rzeczyW każdym razie porozmawiaj z rodzicami bo coś musicie zrobić zani mdojdzie do jakiegos wypadku

  • matrixx 2013-01-02 10:11:25

    Tak racja, z tym się zgodzę, miałam na myśli to, że "dzieci" zazwyczaj sobie same ""kupują"" koniki, rodzice tylko płacą, bo gdyby rodzice siedzieli w tym i znali się, to potrafiliby pomóc i rozwiązać problem. Dlatego napisałam tak jak napisałam :) Pozdrawiam!

  • Maarynia 2013-01-02 15:27:25

    Może zacznijmy od tego, że dziadkowie nie kupili mi konia na świeżo. Nie było tak, że pojeździłam w stajni rok i koniec- chcę konia. Jeździłam intensywnie pięć lat- Z INSTRUKTORAMI! Konia mam na własność i nie mam możliwości częstych wizyt, ale zostaje pod dobrą, doświadczoną opieką. Jeżdżę sama- FAKTYCZNIE, ale mam obok (dosłownie za płotem) instruktorkę, która już nie uczy, ale hoduje konie, jeździ sama i ogląda moje treningi, dając rady itd. Jestem za to wdzięczna- w tygodniu zdarza się jej wsiadać na moją klacz i jeździć, co ą uspokaja. matrixx- Ja wiem jak cwał wygląda, ten mój może nie najszybszy, ale był cwałem, zwolnił do galopa, później w kenter i bam slajd przed ogrodzeniem, "ekspercie". Może niejasno napisane, ale wyjaśniam to teraz, tym tak BARDZO ZIRYTOWANYM. xHeroinax- co do długodystansowych terenów- koń trenuje, nie robi mu to problemu, nie jest to BIEG długodystansowy, tylko teren, więc przez zdecydowaną większość jedziemy stępa, ewentualnie kłus, rzadziej galop, ale także. Koń zwiedza okolicę, osłuchuje się z hałasami i jest to urozmaicenie. Renizi- klacz na padoku przebywa praktycznie cały dzień (latem pastwiska), jeżeli tylko pozwalają na to warunki pogodowe i stan zdrowia konia.  Dziękuję jednak za radę, przeanalizują dawkowanie paszy treściwej. RatinaZ- pomysł z karuzelą nie najgorszy, ale w mojej okolicy nie ma takiej możliwości, zostaje dwugodzinne lonżowanie. Przed jazdą koń oczywiście biega, jak już wspomniałam, jest na padoku praktycznie cały dzień.Nie martw się o to, że zaostrzę wędzidło, czy użyję innych "gadżetów", bo wiem, że to zaszkodzi klaczy, a nie ją zdyscyplinuje. Wolę jeździć humanitarnie, przynajmniej taka jest moja opinia, ale dziękuję, że myślisz o koniu w ten sposób- aby nie zadawać mu bólu. To bardzo ważne w tych czasach, kiedy świat tak wypełnia przemoc wobec zwierząt. Na koniec- Niektórzy są bardzo nieżyczliwi. Prosiłam o radę, a nie wypominanie palcami mojego wieku, czy tego, że rzekomo podjęłam się pracy z koniem na chłopski rozum.Niektórzy kończą na konstruktywnej krytyce, za co dziękuję, ale inni chcą chyba jak najbardziej ZABIĆ RADOŚĆ w tym końskim świecie, a przecież mamy wszyscy tyle wspólnego! Kochamy konie i chcemy być z nimi jak najczęściej. Pzdrawiam i zapraszam do dalszej dyskusji.    

  • RatinaZ 2013-01-02 16:12:44

    Wiesz Maarynia ja wychodzę z założenia,że koń najpierw się wystraszy a potem popatrzy czego się tak naprawdę wystraszył...Sprawianie bólu zazwyczaj powoduje strach i walkę konia z jeźdzcem.dlatego uważam,że takich rzeczy powinno sie unikać.Bo wiadomo,że walki z koniem człowiek nie wygra...Jak dla mnie (jeżeli takie rzeczy nie zdarzały się wcześniej) to coś nagle stało sie nie tak...Może źle podkuta i coś jej przeszkadza,może obciera ją popręg,może na padoku znalazl sie jakis element który ją niepokoi...Ja znałam kiedyś kucyka,ktory tylko sobie szukał czego by sie tu przestraszyć,żeby polecieć...i było jak nie przeszkoda,to listek bo zaszeleścił,jak nie listek to ktoś siedział na trybunie i o co chodzi,jak nie widz to kałuża i tak w nieskończoność...Kiedyś nawet nie pasowała mu moja stopa w strzemieniu :):):)(bo coś mu z boku zwisa i o co kaman)Jak się zapędza może bierz ją no wolty...i tak za każdym razem:ona szybciej to ty wolta,spokój- jedziemy dalej,ona szybciej-wolta...i w ten sposób...jeszcze można tak robic z cofaniem i staniem...ona szybciej to stop i cofanie,potem stęp i zatrzymanie.To takie wolne przykładowe myśli...W sumie najbezpieczniejsze co mi przyszło do głowy to czambon(podczas lonżowania) kosztuje chyba z 70zł a teraz są takie z gumową koncówką i pierścieniem,żeby koń nie odczuwał wielkiego bólu jak bedzie sie szarpałMożesz jeszcze spróbować na lonży wypinaczy: tylko tutaj mala uwaga:jeżeli ona jest "sztywna" i nie podstawia zadu to wypinacze mogą ją usztywnić jeszcze bardziej(ale nie musi) Na wypinaczach też możesz jeżdzić(tylko muszą być troche luźniej zapiete niż podczas lonżowania)Tyle co mi przychodzi do głowy na odległosć...

  • Reklama
  • matrixx 2013-01-02 16:28:56

    hm.. ""pomysł z karuzelą nie najgorszy, ale w mojej okolicy nie ma takiej możliwości, zostaje dwugodzinne lonżowanie. "" - jeszcze pamiętajmy o tym, że lonżowanie nie polega na ganianiu konia w kółko aż się zmęczy i opadnie z sił, żeby wypompować z niego energię, a na nastepny dzień nie ruszy nogami. Lonżowanie to między innymi kontrolowana praca człowieka i konia, korygowanie jego ruchu i baczne obserwowanie, tudzież polepszanie jego ruchu i budowy :) Tak więc zastanów się nad tymi 2ma godzinami, bo jak dla mnie to co najmniej o połowe za dużo, myślmy też o przeciążeniach stawów wierzchowca. Koń owszem, może czasem sobie "pobiegać" dla rozruchu jeśli nie mamy w planach dzisiaj akurat z nim pracować, czy może zostać puszczony na halę, jeśli warunki pogodowe są strasznie niesprzyjające, a nawet jak mamy to pracujemy po to, żeby coś konkretnego wypracować. On też się nudzi, częste zmiany tempa, zainteresowanie przede wszystkim. :) Zresztą dalej nie piszę, bo pewnie wiesz oco mi chodzi. Pozdrawiam i przepraszam za uszczypliwość, ale teraz te dwie godziny to mnie zszokowały :)

  • Maarynia 2013-01-02 16:35:37

    Mhm. Dwie godziny, użyłam tego mało myśląc, bo przecież koń na lonży chodzi 45 min. To tylko taka przenośnia, bo doradzono mi dwie godziny karuzeli, więc użyłam tego stwierdzenia z lonżą. Przepraszam za niedokładność. pozdrawiam

  • Rox 2013-01-08 14:49:27

    Witam:) A ja uważam, że klacz znalazła metodę na Ciebie. Jest trochę charakterna i spróbowałabym ćwiczeń, które mają na celu zwrócenie uwagi na Ciebie, jako na istotę dominującą. Jeśli ma za dużo "pary" to przed jazdą można ją chwilę przelonżować, a potem jak wsiądziesz spróbuj takich ćwiczeń:1. Jedziesz na delikatnym kontakcie 10 kroków stępem, rusz kłusem ale nie więcej niż 5 kroków kłusem i przejdź do stępa. Jak już zacznie idealnie reagować na Twoje pomoce dodaj taką samą ilość kroków w stępie i kłusie i możesz dodać na małym kole galop - 5 foule i do stępa. To na jeden dzień. 2. Drugiego dnia wjedź sobie na połowę ujeżdżalni i stępem, potem kłusem wykonuj ćwiczenie - na połowie ściany półwolta dojeżdżasz do kolejnej ściany, robisz na niej woltę, jedziesz do kolejnej ściany robisz na niej półwoltę wracasz do miejsca gdzie jest wolta i tak w kółko. Potem dodaj kłus, na wolcie jakieś zatrzymanko, potem zagalopowanie (ale na wolcie). Spróbuj, to fajne ćwiczenia i niesamowicie działają na konia. Kiedy konik zaczyna Cię ponosić, dobrą metodą jest wjazd na małe koło, woltę, to zmusi konia do zwolnienia galopu aż stanie się kontrolowany. No i staraj się jeździć pod opieką, dla własnego bezpieczeństwa, żeby w razie, odpukać, upadku ktoś Ci pomógł. Albo dogadaj się z Instruktorką po sąsiedzku, żeby wsiadała na nią przed Tobą a potem żeby spojrzała na Ciebie jak będziesz jeździć.Pozdrawiam i życzę powodzenia

  • Warka 2013-01-11 09:43:32

    Jedyne co mi na chwilę obecną przychodzi do głowy to sprawdź czy klacz nie ma już rui. Być może gdzieś wyczówa ogiera. I mniej energetyczne jedzenie. Ja mam angielkę- wyścigówkę, całymi dniami jest na lące na obroży z łańcuchem ( jest spokojna), codziennie popołudniami ją puszczamy na 10 metrowym sznuże (lonży) żeby się "wywściekała" później lążę skracamy do 5 metrów i tak przez 15 min. w obie strony. Jak jej zakładamy siodło chodzi ta lala, ale bez tych zabiegów już po trzech krokach albo jest galop i skoki przez rowy ( bywa że gubi jeźca) albo staje dęba i jak pozbędzie się balastu z pleców to dziduje po całej łące, kiedy sie wylata można ją spokojnie dosiąść. Ja wiem że może to być uważane za nie profesjonalne podejście do klaczy, ale tylko to ją wycisza. Zimą, kiedy pogoda nie dopisuje to stoi w stajni gdzie dostaje jedzenie treściwe ale nie energetyczne. Za to wałaszkowi łańcuch 10 metrowy z obrożą nie przeszkadza żeby powściekać się i pokazać jaki to on szybki i sprawny. Chłopakowi nie pasuje mokra pogoda i wtedy wypuszczam go bez niczego na dwór...trochę pobryka i powścieka się na łące ale za chwilę szybko wraca do stajni i stoi pokornie jak baranek kiedy się go wyciera  do sucha :D 

  • Reklama
  • Warka 2013-01-11 09:45:09

    Przepraszam za błędy...wiem że tu są też nie mile widziane :D

  • jestemzlasu 2013-01-11 13:35:08

    Warka proszę - powiedz, że ten wpis to żart.Wypasanie folbluta na łańcuchu, lonżowanie na 5-metrowej lonży, "spokojny" koń, który "staje dęba i jak pozbędzie się balastu z pleców to dziduje po całej łące" - wolałabym, żeby to było zmyślone...Zimą w ogóle nie wychodzi?Jakie to jest jedzenie treściwe ale nie energetyczne?I nie dziwne, że wałach się wścieka i bryka, skoro nie ma możliwości swobodnego ruchu. Ile te konie mają lat?

  • paulinabartoszewicz5 2013-01-19 20:12:13

     a może dostaje za dużo jedzenia  wez ja rano jak masz czas na loze  a wieczorem pujdz na spacer ale taki zeby była koło ciebie tak z 1 km moze 2

  • matrixx 2013-01-19 20:24:07

    drogie dzieci, zlitujcie się, popracujcie nad ortografią i jednostkami miary, bo czasem nie wiem czy to zwykła, tak zwana literówka, bo każdemu się zdarza czy po prostu głupota...

  • nancy 2013-01-21 00:03:22

    Bardzo nie lubię powtarzać się po innych, ale biorąc pod uwagę, że jest tu tylko jeden taki post oraz zważając na moje zaskoczenie pozwoliłam sobie na wyrażenie opinii. Mogłabym zacytować wypowiedź jestemzlasu i się pod nią podpisać jak pod własną, bo mi swe słowa z ust wyjęła. Słysząc od czasu do czasu o koniach trzymanych na łańcuchach ma myśl przychodził mi handlarz końmi lub stary, pazerny "doświadczony hodowca". Ale nigdy nie wpadłabym, że takie praktyki stosuje jeden z (podobno) kochających konie forumowiczów. I jeszcze tak publicznie się z tym obnosić? Prawdopodobnie Warka nie zdaje sobie sprawy z tego jaką krzywdę robi swoim podopiecznym. Zaczynając od urazów fizycznych, a na zmaltretowanej psychice kończąc. Zamarłam kiedy wyobraziłam sobie młodziaka wariującego na kilkumetrowym łańcuchu. A jak się zaplącze, potknie? Ojojoj, aż strach pomyśleć...

  • Reklama
  • sarucha 10 2013-03-12 16:19:25

    Może zacznij od lonżowania konia przed lekcją. Tak z 15 minut niech da upust swojej energii. Jeszcze jedno. Gdy zatrzymujesz konia nie chwytaj się za wodze tylko ściśnij mocno udami i łydki. Wiem ze możecie mnie źle zrozumieć no bo w końcu  tak się popędza konia ale gdy go zatrzymujesz ściśnij się łydkami lekko napnij wodzę i usiądź w siodle. To pomoże



Reklama
Reklama